Logo Artemidy
Kwiecista Łąka
Udało się klepnąć kotkę w grzbiet i Szafirek miał szczerą nadzieję, że jego intencje nie były niejasne i łatwo było się domyślić jakie skutki niósłby za sobą taki atak w prawdziwym starciu. Nie dlatego, że bał się wyjść na głupka w przeciwnym razie, a dlatego że chciał przecież aby Zmierzchowa Łapa wyniosła z tego sparingu jakąś nową wiedzę praktyczną, a nie tylko komplet nowych siniaków.
Znajdowali się wciąż blisko siebie, więc gdy kątem oka zobaczył jak przeciwniczka ugina łapy przed skokiem, nie liczył na spektakularny unik. Nie ze swoją szybkością, ale jednak nie znaczyło to, że zamierzał stać jak cielę i czekać na efekty. Podjął się desperackiej próby skoku w przód, celem uniknięcia zderzenia.

Rolling 1d10+3: 9 +3 = 12
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tego chyba nikt się nie spodziewał. Koteczka była równie zwinna i szybka co Szafirkowy Pyłek. Przynajmniej podczas tego, jednego skoku. Kocur również wyglądał na zaskoczonego. To wszystko skończyło się poplątaniem łap. Zmierzch niechcący wpadła na swojego kolegę. Chyba oboje wylądowali wśród kwiatów. Koteczka uznała ten zbieg okoliczności za zabawny oraz uroczy. Choć bardzo szybko się zreflektowała. W normalnych warunkach byłaby zbyt blisko drapieżnika. Ten mógłby ją ugryźć albo przyszpilić do ziemi jeszcze bardziej. Dlatego zaraz odskoczyła niczym poparzona. Po prostu chciała zwiększyć dystans pomiędzy nimi. Dopiero wtedy mogłaby wykonać jakiś zwód albo atak. Obecnie chciała uniknąć pacnięcia łapą oraz przewrócenia. Ten jeden moment zaważył na tym, że kotka poczuła nieco adrenaliny. Tylko brak doświadczenia mógł zaważyć o niepowodzeniu...

Rolling 1d10+2: 7 +2 = 9
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No to takiego obrotu spraw się zupełnie nie spodziewał, to trzeba przyznać. To była kwestia może dwóch uderzeń serca. Jednoczesnego uniku i ataku, poplątania łap jak u niezbyt rozgarniętych kociaków i w efekcie Szafirek opadł niezbyt zgrabnie (ale jednak całkiem miękko) na kwiaty, częściowo przygnieciony przez szylkretkę. Otumaniony zamrugał kilka razy, z oczami jak spodki, bo zupełnie nie wierzył w istnienie takiej możliwości i z opóźnieniem docierało do niego co tu się zadziało. Szczególnie, że upadek był raczej... mało bolesny, jak to w trakcie sparingów bywało, a otulająca go woń kwiatów była, krótko mówiąc, przyjemna. Nic nie zachęcało do podnoszenia się.
Gwałtowny ruch ze strony kotki go ożywił i sprowadził na ziemię. Zdecydowanie nie było to miejsce i czas na leniwe wylegiwanie się w trawie. Zmierzch bez trudu się znalazła poza zasięgiem kocura, więc nawet gdyby chciał skorzystać z sytuacji to nie zdołałby jej trafić, gdy jeszcze oboje leżeli. Sam się dźwignął na cztery łapy niewiele po niej, ale nie było czasu na ataki pokroju taranujących. Ruszył w stronę przeciwniczki, chcąc dopaść do niej w paru susach i wymierzyć jej szeroki cios w szyję. Istniał cień szansy, że nie zdoła mu umknąć, chociaż zarówno odległość jak i czas poprzedniej reakcji działały na jej korzyść.


Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmęczenie dawało o sobie znać. Kotka nie była przyzwyczajona do dłuższego wysiłku. Bieganie to tu, to tam było czymś inny. Podczas sparingu musiała zachować czujność. Poza tym dochodziła obserwacja przeciwnika. Wreszcie Szafirek zaatakował. Zmierzch sapnela głośno, jednocześnie próbując uniknąć ciosu. Obojętnie od rezultatu srebrna postanowiła się poddać.
-Chyba już nie mam siły. Mimo wszystko dziękuję za pokaz umiejętności. Co powiesz na krótki odpoczynek wśród kwiatów?- Kotka mruknęła wesoło, jednocześnie kładąc się pomiędzy roślinnością. Zaraz nos zaczął jej pracować. Chłonęła zapachy oraz kolory. Gdyby mogła, to posiedziałaby tutaj jeszcze kilka godzin. Szafirek był świetnym towarzyszem. Szkoda, że miał tyle obowiązków.

Rolling 1d10+2: 7 +2 = 9
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sparing nie należał do najdłuższych, jednak zdecydowanie mógł być męczący, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Szczególnie dla terminatorki, która nie miała jeszcze większego doświadczenia z takimi aktywnościami, więc gdy bura łapa rozminęła się z puchatą szyją, a Zmierzchowa Łapa oznajmiła, że już nie ma siły, Szafirek zatrzymał się i skinął łbem. Jego boki poruszały się miarowo i musiał przyznać, że sam nie wzgardziłby odpoczynkiem. Chyba jednak nieco zaniedbał treningi walk i przydałoby się to zmienić.
– To dobry pomysł. – przyznał kotce rację. Jednak zamiast od razu do niej dołączyć, pokręcił się nieco po okolicy zrywając kwiatki i zawrócił z nimi do szylkretki. Zostawił je przed jej łapami i sam położył się na koci chlebek. Jeśli chciała odpoczywać wśród kwiatków mogła nimi ozdobić swoje legowisko i mieć w obozie chociaż namiastkę kwiecistej łąki, jednak uznawszy, że zrozumie jego intencje bez słów zrezygnował z jakichkolwiek tłumaczeń i przeszedł do innej kwestii. – Dobrze walczysz. Jak więcej potrenujesz, walka nie będzie dla ciebie problemem. – taka była jego opinia w każdym razie. Co prawda po tym krótkim pokazie nie mógł się pokusić o nic bardziej treściwego, ale na podstawie tego czego był świadkiem mógł zakładać, że jak jeszcze wujek popchnie Zmierzch w odpowiednim kierunku podczas treningu to kotka prędko rozwinie swoje umiejętności w tym zakresie.
Wyciągnął się nieco wygodniej pośród traw i położył łeb na łapach podczas, gdy terminatorka opowiadała mu o swoim młodszym rodzeństwie. On raczej nie miał zbyt wiele do powiedzenia w tym zakresie – Ciemna Mordka była już nieco starsza, niedawno przeżywała pojawienie się pierwszych siwych włosków na pysku, więc raczej nie miał co spodziewać się młodszego rodzeństwa. Ale przyjemnie słuchało się o przemyśleniach szylkretki w związku z jej własną rodziną. Gdy słońce przesunęło się bliżej linii horyzontu, zgarnęli wcześniejsze zbiory i nazrywali jeszcze parę świeższych kwiatków, a następnie ruszyli w drogę powrotną do obozu i obowiązków.

z.t ♥
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Najważniejsze, że obydwoje skończyli bez guzów czy siniaków. Generalnie kotka była zadowolona. Mogła wreszcie ocenić swoje możliwości. Dzięki temu zauważyła, że niewiele odstaje od pozostałych. Podziękowała Szafiemu za pomoc. Chwilę później odpoczywała. Skorzystała nawet z okazji i przedstawiła kocurowi kilka prawd odnośnie młodszego rodzeństwa. Bardzo cieszyła ją wizja bycia starszej siostry. Wreszcie trzeba było wracać. Wojownik pomógł jej pozbierać kwiaty. To, według Zmierzch, był bardzo miły gest. Nawet na swój sposób uroczy. Wreszcie zebrała ostrożnie łupy i wróciła z Szafim do Obozowiska.

z.t
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lilia miała kilka podstawowych wad.
Jedną z nich był fakt, że była w połowie głucha.
Inną fakt, że nie widziała zbyt dobrze na jedno oko.
Kolejna była taka, że jej orientacja w terenie nie należała, niestety, do najlepszych. Możliwe że miała jakieś problemy wynikłe z jej głuchoty i ślepoty, a może po prostu tak miała bo miała i już.
Gdy udało jej się wydostać z domu dwunoga nie miała pojęcia gdzie ma iść. W którą stronę ma się udać, by wrócić do domu. Nie pamiętała w którą stronę był dom i jak daleko się znajdował, gdyż gdy dwunóg ją znalazł, owinął ją swoim nakryciem by uchronić przed warunkami pogodowymi i zabrał zesztywniałą ze strachu maleńką koteczkę swoim potworem na osiedle. Stąd też nie umiała sama wrócić, a jej mętne opisy opierające się tylko na "sporej ilości kamieni" i "kocurze o imieniu Raniuszek" nic nikomu nie mówiły, przez co samotnicy ogólnie się nią nieszczególnie przejmowali. Jej problem ze zdobywaniem pożywienia doprowadził do tego, że młodziutka kotka strasznie wychudła. Było jej widać żebra, kręgosłup, biodra i barki, smętnie odstające nad białe futro, które normalnie aksamitne, teraz było troch wyleniałe i brudne przez warunki w jakich musiała żyć a z jakimi nie potrafiła sobie poradzić. Była jeszcze dzieciakiem, miała jakieś 8 księżyców i nie miała pojęcia, jak przeżyć samemu na wolności.
W końcu udało jej się spotkać kocura, która powiedział, że grupa kotów to może być jeden z "kocich klanów" żyjących w lesie. Lilia nie była w stanie określić, czy tak było w rzeczywistości, ale to był jedyny trop, jaki miała. Samotnik nakarmił ją upolowaną przez siebie zwierzyną i zabrał poza osiedle. Biało-bury Zostawił ją na "granicy" jednego z Klanów, mówiąc, że jego członkowie na pewno pomogą jej znaleźć swojego tatę (w jakim Klanie by nie był) po czym błyskawicznie się ulotnił, najwyraźniej wcale nie chcą wchodzić w jakąkolwiek konfrontację z mieszkańcami lasu. I znowu została sama, nie mają pojęcia, gdzie jest. Ruszyła przed siebie, idąc po jakiejś łące i wdychając w nozdrza obcy, wilgotny zapach, który nie przypominał miejsca, w którym się urodziła, nawet, jeśli nie wydawał się taki całkowicie obcy. Serce waliło jej jak młotem ze strachu, a jej długie, patykowate łapy trzęsły się niezmiernie.
- P-przepraszam... jest tu ktoś? - jęknęła piskliwym tonem w przestrzeń, zupełnie nie kontrolując żałosnego dźwięku swojego głosu - Szukam pomocy... - miała ochotę położyć się i zapaść pod ziemię.
[Obrazek: dc8oons-ee4a246a-6438-46e1-9be0-657610b8...LTczTo2pkk]
W tym pokoju bardzo cicho dziś
Po trzech dniach nareszcie śpisz
[ gdzieś za drzwiami został ból ]
Całych siebie chcemy dać
Kilku ludzi > dobrze < nas zna
Tylko czasem... słabnie nam puls
~*~


LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdarzało mi się spacerować samemu, tak jak mówiłem Łabedziej Gwieździe. Było to rzadkie, a i tak zawsze informowałem kogoś że wychodzę, aby można było podjąć jakieś akcje, gdy nie będzie mnie zbyt długo. Przeważnie te patrole nie wiązały się z niczym ciekawym, choć tym razem miało być inaczej, bo usłyszałem wołanie o pomoc. I to kogoś nie z mojego klanu. Pobiegłem więc za dźwiękiem, gotów zobaczyć ślady krwi, walki, czy cokolwiek innego, a zamiast tego dostrzegłem spanikowaną, na oko w moim wieku kotkę. Huh.
- Jesteś na granicy z klanem Rzeki. W jaki sposób mogę ci pomóc? - zapytałem. Nie wyglądała jak ktos... kto mógł do nas należeć. Zresztą, kojarzyłbym ją z Chruśniaka. Kim więc była?
- Mam na imię Nocna Łapa. A ty?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z ataku stresu wyrwał się czyjś głos. Nie zorientowała się wcześniej, że ktokolwiek się do niej zbliża, dlatego podskoczyła nieco jak sarenka. Jej ogon drgnął nerwowo, a jej głowa obróciła się delikatnie w lewo, by Lilia lepiej widziała i słyszała przybysza. Był to kocurek, młody, na oko w jej wieku, całkiem ładny z wyglądu, nieco przypominał jej jej tatę - a przynajmniej to, jak jej tata wyglądał w jej pamięci.
- Ja, um... - zaczęła, nie mając bladego pojęcia, co ma teraz powiedzieć. Otworzyła pysk i wyglądała, jakby mówiła, ale zamiast tego wydała z siebie dziwny, gardłowy dźwięk jakby dusiła się powietrzem. Odkaszlneła.
- Szukam... mojego domu. I... mojej rodziny - powiedziała w końcu. Weź się w garść, jak nie wytłumaczysz sytuacji, to nigdy nie uzyskasz żadnej pomocy. Dałaś radę z dużym samotnikiem, dasz też sobie radę ze swoim srebrnym rówieśnikiem - Samotnik powiedział, że mój tata może należeć do któregoś Klanu, ale mnie dwunóg zabrał do siebie wtedy, że nie pamiętam w zasadzie nic... poza tatą i wyglądem mojego rodzeństwa... I skałami. Urodziłam się wśród skał - dodała jeszcze, przypominając sobie wygląd wielu zbitych ze sobą kamieni. Tak wyglądało miejsce, gdzie mieszkały koty, wśród których przyszła na świat.
- I jestem Lilia.
[Obrazek: dc8oons-ee4a246a-6438-46e1-9be0-657610b8...LTczTo2pkk]
W tym pokoju bardzo cicho dziś
Po trzech dniach nareszcie śpisz
[ gdzieś za drzwiami został ból ]
Całych siebie chcemy dać
Kilku ludzi > dobrze < nas zna
Tylko czasem... słabnie nam puls
~*~


LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wysłuchałem spokojnie samotniczki, pozwalając sobie na siad. Zapowiadało się na długą rozmowę, bo chciałem jej pomóc, ale ilość informacji jaką podała była niestety niewystarczająca.
- Wyglądasz na kogoś w moim wieku. Ile masz księżyców? - zapytałem, choć było to bardziej z ciekawości, niż jakkolwiek posuwające śledztwo do przodu. - Nie sądzę, żebyś była stąd. Pamiętałbym cię. Nie znam też kotów ze wszystkich klanów, ale może razem do czegoś dojdziemy. - mruknąłem, dając jej tym samym znak, że jestem po jej stronie i chcę pomóc. - Pamiętasz jak twój tata miał na imię? I jak wyglądał? Może będę w stanie popytać o niego inne klany, jeśli będzie to miało jakikolwiek sens. - byłby to jakiś trop, jakaś podpowiedź.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widząc, że kocurek usiadł, Lilia podświadomie poczuła się odrobinę bezpieczniej. Ona również się troszeczkę rozluźniła, a jej sterczące nerwowo w boki opadło. Jej ogon jednakże w dalszym ciągu trochę drgał opuszczony, a końcówka delikatnie obijała się o pięty białej.
- Nie wiem... chyba koło ośmiu? W siedlisku dwunogów nie widać za bardzo nieba więc trudno powiedzieć... - odpowiedziała. Tak jej się wydawało, że osiem, ale równie dobrze mogło być siedem, równie dobrze mogło być dziewięć albo coś. Zwłaszcza, że była wyjątkowo drobna przez swoją kruchą budowę ciała i, przede wszystkim, wychudzenie w wyniku ostatniej głodówki.
- Och... - powiedziała, gdy Nocna Łapa stwierdził, że Lilijka nie pochodzi z tej grupy. Jej wielkie, już i tak nieco oklapłe uszy oklapły na boki jeszcze bardziej przez co zaczęła wyglądać jak biały, mokry i bardzo smutny nietoperz.
- Jest troszkę podobny do ciebie... ma długie, biało srebrne futro. I jego imię to Raniuszek. Mam też siódemkę rodzeństwa, ale oni wyglądają bardzo różnie. Niektórzy też mają takie wielkie uszy i nosy jak ja. - Uniosła swoją absurdalnie chudą łapę i delikatnie dotknęła się w pysk, wskazując na swoją kościstą, wyciągniętą urodę.
[Obrazek: dc8oons-ee4a246a-6438-46e1-9be0-657610b8...LTczTo2pkk]
W tym pokoju bardzo cicho dziś
Po trzech dniach nareszcie śpisz
[ gdzieś za drzwiami został ból ]
Całych siebie chcemy dać
Kilku ludzi > dobrze < nas zna
Tylko czasem... słabnie nam puls
~*~


LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była mniej więcej w moim wieku a jej ojciec... ten opis coś mi przypominał, tylko nie potrafiłem stwierdzić co. Siedziałem przez dłuższą chwilę w ciszy, próbując sobie przypomnieć. Aha!
- Kojarzę kogoś takiego. Nie znałem osobiście, ale moja siostra przyjaźniła się z kimś podobnym. Imię i opis by się zgadzał, ale nie należy on do klanu od jakiegoś czasu. Od dziesięciu księżyców co najmniej. - powiedziałem. Zdarzało mi się plotkować ze starszyzną, dowiadywałem się w ten sposób co nieco o swoim starszym rodzeństwie bez obcowania z nimi. Co prawda Zmierzch była w porządku i na pewno sama by mi to opowiedziała, ale o takim Goryczy czy Wilku łatwiej było się czegoś dowiedzieć od osób postronnych. - Mogę spytać, czy wie gdzie jest, jeśli ci to jakkolwiek pomoże, Lilio. - zaproponowałem, bo w tej sytuacji to jedyne co mogłem zaproponować. A też nie było gwarancji, że rozmawialiśmy o tym samym kocie, bo nie jednemu psu na imię burek przecież.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy usłyszała, że Nocna Łapa mógł znać jej brata, jej uszy się podniosły, a kotka otworzyła szerzej swoje blade, różowawe w odcieniu oczy.
- Naprawdę? Dziękuję! Jesteś świetny, Nocna Łapo, cieszę sie, że wpadłam akurat na ciebie - miauknęła, wchodząc na moment w bardziej piskliwe tony z radości. Na szczęście trwało to tylko chwileczkę. Gdzieś w tyle głowy tliła jej się myśl, że to przecież może nie być jej ojciec, zwłaszcza, jeśli nowopoznany kocurek mówi, że nie urodzili się tutaj. Ale może to właśnie ten Raniuszek? Tylko po prostu... urodzili sie już gdzieś indziej?
- Tylko... co mam teraz zrobić? Nie mam pojęcia, gdzie jestem - zapytała nerwowo - Od kiedy wydostałam się z siedliska jadłam zabite przez auta gołębie i to co wyrzucili dwunodzy, nie mam pojęcia co robić w lesie.
[Obrazek: dc8oons-ee4a246a-6438-46e1-9be0-657610b8...LTczTo2pkk]
W tym pokoju bardzo cicho dziś
Po trzech dniach nareszcie śpisz
[ gdzieś za drzwiami został ból ]
Całych siebie chcemy dać
Kilku ludzi > dobrze < nas zna
Tylko czasem... słabnie nam puls
~*~


LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Podziękujesz mi jak już w pełni rozwiążemy tę zagadkę, dobra? - poprosiłem, bo na dziękowanie było jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Wydawała się zagubiona i całkiem miła, więc chciałem jej pomóc, ale nie mogłem zagwarantować, że mi się uda. Było bardzo wiele niewiadomych w tym wszystkim.
- Poczekaj tutaj, dobrze? Zaraz wrócę. - poprosiłem, zamierzając udać się w pierwszej kolejności do Łabędziej Gwiazdy. Nie mogłem sam zdecydować o losie kotki, a na pewno nie powinno się jej tutaj zostawiać samej. Sama przyznała, że nie potrafi sobie poradzić sama.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie codziennie słyszy się o zagubionych, młodych kotach szukających pomocy na granicach — to byłby pierwszy raz, gdy usłyszał o takowym Łabędź. A jeśli dodać do tego fakt, że to podrośnięte kocię hipotetycznie mogło być potomkiem jednego z zaginionych członków Klanu Rzeki... Och. Robiło się naprawdę zawile i syn Płonącego Świtu, podążając wraz z Nocną Łapą do miejsca, w którym ten odnalazł samotniczkę, nie był pewien, co z tym fantem zrobić ani co o tym wszystkim myśleć. Jedno nie pozostawiało wątpliwości, zignorowanie kota w potrzebie nie wchodziło w grę.
Na miejscu czekał go istny obraz nędzy i rozpaczy. Terminator wspominał, że była mniej więcej jego rówieśniczką, ale w jej obecnym stanie ciężko było w to uwierzyć. Zmizerniała, z wystającymi kośćmi i futerkiem w fatalnej kondycji wyglądała na dużo młodszą. Sytuacji nie ratowała nawet jej wysokość, która, tak po prawdzie, w głównej mierze potęgowała wrażenie skrajnego wychudzenia. Kocurowi ścisnęło się serce.
— Cześć. A więc to ty jesteś Lilia? — zagadnął łagodnie uśmiechnięty, stając naprzeciw młodej. — Mam na imię Łabędzia Gwiazda i jestem przywódcą Klanu Rzeki. Nocna Łapa powiedział mi, że szukasz swojej rodziny, zgadza się? Nie wiem, na ile będziemy w stanie pomóc, ale nie zostawimy cię z tym samej. Nie jest ci zimno? Może zgodzisz się zostać z nami na trochę w Obozie? To... dłuższy kawałek stąd, ale ogrzałabyś się, wrzuciła coś na ząb. A potem porozmawialibyśmy na spokojnie i pomyśleli, co dalej. Brzmi dobrze?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości