Księżyce: 96 Płeć: kocur Matka: Tsunami Ojciec: Czarnowron Trwałe urazy: jednostronna głuchota(na lewe ucho) i lekka wada wzroku
bardzo wysoki, szczupły albinos o długim futerku i różowych oczach.
lokalna kryptyda i głodny wiedzy dziwak.
Omen również się całkiem cieszył na nową znajomość. Do Nowego Świtu nie dochodziło bardzo dużo kotów. A znajomości z kotami spoza Nowego Świtu to jednak nie to samo. Nie było tej więzi grupy. Nie miało się okazji tak często widywać tych kotów. A albinos i tak miał problem z utrzymywaniem relacji w swojej własnej grupie, a co dopiero poza nią.
Zapowiadała się bardzo miła rozmowa. Przyjemne poznanie, danie podarunku na przywitanie. Omen był ciekaw jak bardzo Raniuszek ucieszy się z prezentu. A potem położył po sobie prawe ucho, słysząc reakcję kocura. Na pysku Omena przez moment malował się zazwyczaj niespotykany u niego wyraz zaskoczenia, pewnego szoku. Nie takiej reakcji się spodziewał, co od razu było widać. Nie rozumiał.
Co to jest? Przecież odpowiedź była oczywista. Raniuszek nie wiedział? Niemożliwe - Czaszka. Ptaka - ale i tak wytłumaczył, delikatnie gładząc łapą prezent - Dlaczego. Krzyknąłeś. Nie rozumiem. Nie lubisz. Czaszek? - przekrzywił łeb. Był trochę zmieszany. Zdezorientowany, co nadal było po nim widać. Nikt mu jeszcze wprost nie powiedział, że nie lubi czaszek. A tu nagle ktoś krzyczy na widok tak wspaniałomyślnego prezentu. Myślał, że Raniuszek się ucieszy. Doceni starannie wyczyszczoną, zadbaną ptasią czaszkę. Bo Omen najbardziej uwielbiał właśnie ptasie czaszki. I myślał, że inni podzielają jego zdanie. A tu się chyba okazuje, że najwidoczniej niektórzy, to w ogóle czaszek nie lubią. Okropny szok i niedowierzanie.
Masywny, wysoki kocur. Zdecydowanie mógłby uchodzić za groźnie wyglądającego gdyby nie fakt, że cały czas chodzi zgarbiony, z niepewnością bądź znużeniem w jasnozielonych oczach. Ma długie futro, z dużą ilością bieli na pysku, klatce piersiowej, łapach i brzuchu – tak naprawdę biel przeważa w kolorze jego sierści. Zaś srebrne łaty przecinane ciemniejszymi włosami (niebieski srebrny cieniowany) pojawiają się na jego głowie i uszach, plecach i ogonie, wraz z niedużą plamą nad różowym nosem.
Raniuszek jest, przede wszystkim, wiecznie rozmarzonym kotem. Jest naiwny, wierzy tylko w to, w co chce mu się wierzyć i ma swoje własne pojęcie o świecie, po którym stąpa tak jakby przez połowę czasu spędzonego na jawie był pogrążony we śnie. Łatwo pada ofiarą stresu, lęków i innych negatywnych emocji – często bywa przygnębiony i lubi się nad sobą użalać. Jest też leniwy, choć kłóci się to z jego silną chęcią bycia przydatnym i należenia do zgranej grupy, rodziny. Otóż Raniuszek, choć może na takiego nie wyglądać, bardzo lubi towarzystwo i poznawanie nowych kotów, nieważne z jakim stresem może się to wiązać. Jest przyjacielski i stara się być jak najbardziej pogodnym, pozytywnie nastawionym kocurem. Wychodzi mu to różnie. Poza tym niezwykle łatwo przywiązuje się do innych, a gdy już do tego dojdzie, staje się nadopiekuńczy i, uwaga, jeszcze bardziej emocjonalny.
Pajęcza Łapa (KW), Śmierć (KC) | Cykająca Łapa (GK)
Omen wyglądał na zaskoczonego. Raniuszek, również, wyglądał na zaskoczonego. Zrozumiał w tamtej chwili, że podarowanie mu ptasiej czaszki miało być prawdziwie miłym gestem ze strony białofutrego kota... i nieważne, jak to wszystko przeraziło byłego rzeczniaka, nieważne, jak go zbiło z tropu, to ten momentalnie poczuł wyrzuty sumienia. Czy to faktycznie było tradycją o której nie zdążył się niczego dowiedzieć? Dawanie sobie nawzajem kości upolowanych zwierząt? Czy może to sam Omen miał takie... nietypowe upodobania? W każdym razie - reakcja Raniuszka najwyraźniej doprowadziła go do zupełnie szczerego zmieszania. Srebrzysty położył po sobie uszy i pochylił się lekko do przodu, zerkając niepewnie na czaszkę, a potem z powrotem na albinosa.
- Ja uhmm- ja, um... - wydukał z siebie te mądre, pocieszające słowa, a potem milczał jeszcze chwilę, zastanawiając się co powiedzieć żeby nie zepsuć tej sytuacji już kompletnie. - Zaskoczyłeś mnie, po prostu... To wcale nie tak, że nie doceniam prezentu! Ta czaszka jest, um... jest bardzo zadbana i... uhhh koścista. - wybałuszył oczy. - Wiesz, kochany, ja nie jestem przyzwyczajony do tak miłych gestów... W Klanie Rzeki miałem jednego kota, z którym regularnie wymieniałem się piórkami i kamykami, ale... to nie to samo, zdecydowanie. Powiedz mi, bo pytam... z ciekawości... dlaczego akurat czaszka ptaka? - przechylił lekko łebek w bok, szczerze ciekawy, ale starał się tym odrobinę zmienić temat i sprawić, że Omen przestanie myśleć o jego zaskakującej, wybuchowej reakcji. Sam czuł, jak skóra pod futrem płonie mu ze wstydu.
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Ojciec i syn wyszli z kociarni na drobny spacer. Na pysku starszego z nich malował się łagodny uśmiech. Był zadowolony, głównie dlatego, że był dumny ze swojego dobrego kontaktu z potomstwem. Z każdym dniem z coraz większą pewnością nazywał samego siebie dobrym ojcem.
- Ścieżki nazywają się: Wilka, Salamandry i Trzmielojada. W skrócie, pierwsza odpowiada za opiekę i wdrażanie nowych członków, druga za zbieranie medykamentów i leczenie kotów, trzecia za obronę, znakowanie granic i sprowadzanie nowych członków. - powiedział w skrócie, przerywając tylko po to, by krótko przywitać z przechodzącym obok Cyrylem. - O której chcesz usłyszeć najpierw? - zapytał podstępnie Pęd, mając nadzieję że Poeta wybierze w pierwszej kolejności tę ścieżkę, która najbardziej go interesuje
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Młody Poeta z radością dreptał za tatą, zadowolony, że temu powrócił uśmiech na pyszczek. Oboje tęsknili za tatą Raniuszkiem, jednak nie mogli pozowolić, żeby ten ból ich przygniótł. Musieli... Żyć dalej, prawda? Niedługo odbędzie się ceremonia mianowania Poety i naprawdę będzie źle, jeśli do tego czasu dalej będą w smutku.
Słuchając o ścieżkach, Poeta popadł w taką zadumę, że z pewnością omal nie przewrócił się parę razy. Cóż mógł rzec? Z pewnością myśl o byciu w terenie, walczeniu z dużymi przeciwnikami i obronie stada była chwalebna, ale i brutalna! Nie czuł się dobrze z taką myślą... Co pozostawało? Opieka nad stadem i leczenie go. Obie propozycje były ciekawe, jednak czy nadawał się do nich?
- Czy mógłby usłyszeć zarówno o opiece i leczeniu? Mało mam zainteresowania w walczeniu... - wyjaśnił się pośpiesznie.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek