Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Brzeg Ukrytej Rzeki. Jedno z miejsc które jest mniej pokryte rzeczną roślinnością, przez co dużo lepiej widać co jest na drugim brzegu. Gdyby znajdowali się tam jacykolwiek intruzi, to łatwo byłoby ich w ten sposób zlokalizować.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Dzisiejszy dzień był jednym z cieplejszych w ostatnim czasie. Być może dzięki temu, że powietrze było nieruchome, ledwo dało się wyczuć podmuchy wiatru, a słońce nie zdażyło jeszcze schować się za chmury. Prawie że idealny dzień na polowanie, bo krótka sierść Czarnowrona sprawiała, że zimy nie były dla niego przyjazne.
Skierował się w stronę Ukrytej Rzeki. Wciąż preferował smak ryb ponad inną zwierzynę. Usiadł nad jej brzegiem, wybierając miejsce, gdzie nie rosły wysokie trawy i zapatrzył się wodę, czekając aż blisko pojawi się jakaś ryba.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Żadna ryba nie ukazała się ślepiom Czarnowrona nawet pomimo tego, jak bardzo uważnie starał się przyglądać nurtowi Ukrytej Rzeki. Gdy zawiał wiatr, dostrzegł za to szkarłatne jagody ostrokrzewu, który rósł przy kępie zarośli nieopodal wilgotnego brzegu.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Pamiętał tę roślinę, pokazywał mu ją Barwna Woda. Nie miała zastosowania leczniczego, sprawdzała się jedynie jako trucizna, dlatego zastanawiał się przez chwilę, czy warto w ogóle zabierać ją ze sobą do obozu. Ale w końcu Barwna Woda trzymał w swoim składziku pokaźne zapasy, może więc Żelazo również będzie miał z niego pożytek.
Podszedł do krzewu, by ocenić które jego części były w dobrym stanie, po czym zerwał kilka gałązek z jagodami. Następnie powrócił na swoje poprzednie miejsce, położył ostrokrzew obok i ponownie zaczął obserwować rzekę.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Czarnowronowi udało się zebrać sześć czerwoniutkich jagód, które nadawały się do użytku. Pozostałe okazały się się nadgniłe lub puste w środku. Musiał ostrożnie pozrywać je z gałązek, aby nie zadrapać skóry ostrymi krawędziami rosnących nań liści.
Gdy rozglądał się za zwierzyną, raz jeszcze dostrzegł nic poza kolejnym owocującym krzakiem ostrokrzewu, tym razem nieco dalej na południe.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Być może Ukryta Rzeka nie była najlepszym miejscem na łowy. Może jednak lepiej było szukać ryb w jeziorze Topiołki. Najwyraźniej ta okolica była jednak obfita w ostrokrzew. Żeby więc nie tracić czasu zabrał gałązkę z jagodami i podszedł do kolejnego krzewu, by z niego również pozbierać owoce. Jeśli dalej tak pójdzie, to wystarczy im jagód do wytrucia wszystkich wojowników Klanu Rzeki. Oprócz Pajęczej Nogi i Gesiopiórego.
Następnie znowu wrócił nad brzeg Ukrytej Rzeki, tym razem wybierając inne miejsce. Płytsze. Może zaplątała się tam jakaś ryba.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Tym razem starania kocura były o połowę mniej owocne - jego palce wyszperały tylko trzy porcje jaskrawych jagód.
Chwilę przyglądał się wodzie, ale tym razem los sprzyjał mu bardziej. Znacznie bardziej - jego ślepiom ukazał się grzbiet pokaźnej ryby o obłym kształcie i grubiej łusce. Karp.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Znacznie bardziej. Tak wielkiej ryby nie spotkał już dawno. Ostatni raz podarował ją Barwnej Wodzie, tuż przed tym jak paskudny zdrajca poszedł donieść na niego Ćmiej Gwieździe. Tym razem podaruje ją komuś, kto naprawdę zasłużył na taki kąsek.
Przyjął pozycję łowiecką, upewnił się, że nie rzuca cienia na wodę i zamarł w bezruchu, obserwując karpia.
Błyskawicznie zanurzył przednie łapy w zimnej wodzie, chcąc wbić pazury w boki ryby i wyciągnąć ją na brzeg.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Boki ryby pokrywała nadzwyczajnie gruba warstwa śliskiego śluzu, po którym zsunęły się pazury kocura. Nie udało mu się schwytać karpia, który zatrzepał ogonem i spróbował odpłynąć, byle szybko. Czarnowron miał jeszcze szansę na złapanie go, ale musiał się postarać.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Zareagował błyskawicznie, kiedy tylko spostrzegł, że wielka ryba wyślizguje się z jego uścisku. Woda spowolniała ruchy, więc zamiast cofać łapy, by jeszcze raz sięgnąć po karpia, odepchnął się tylnymi łapami, by zanurzyć własne ciało w wodzie i wzmocnić uścisk, wbić pazury w łuski.
Jeśli udało mu się pochwycić ją wystarczająco mocno, korzystając z siły tylnych łap wydostanie ją na brzeg i tam zakończy jej życie.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Karp poszamotał się jeszcze kilka minut, Czarnowron musiał się z nim cierpliwie mocować. Zapewne zdążyły rozboleć go mięśnie w łapach, ale ostatecznie udało mu się wytargać tłustą rybę na brzeg.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Wystarczy na kilka kotów. Może sprezentuje rybę Tsunami i kociętom. Powinny mieć z niego niezłą ucztę.
Odpoczął chwilę, wcisnął jagody ostrokrzewu w pysk karpia, złapał rybę w pysk i ruszył z powrotem w kierunku obozu, ciągnąc ją za sobą.
Nie docenił Ukrytej Rzeki, będzie musiał polować tutaj częściej.
Muza odkąd jest pełnoprawnym członkiem stada czuła się pewniej. Będąc nowicjuszką uważała z każdym swoim krokiem i słowem by nie narazić się nikomu, szczególnie Sekwoi. Jeszcze by wyleciała, a kotka by pewnie pierwsza ją wywaliła. Ale przeżyła. I teraz mogła spokojnie wyjść na spacer poza obóz bez obaw, że uznają ją za uciekiniera. Dziwne ma te paranoje, ale już jej minęły. Spacer również postanowiła wykorzystać na rozglądanie się za jakimiś ziołami. Można go spędzić przyjemnie i pożytecznie.
/ Płomień
_________________ I wannasinga song,that’dbejustours ButI sang‘em alltoanotherheart And Iwannacry,I wannafallinlove
Podobieństwo do Promiennej Mordki zniknęło tak szybko, jak się pojawiło bowiem z początkowej drobnej, niezapowiadającej imponujących gabarytów budowy, zostało tyle, co nic... Geny Wężowego Błysku zdecydowanie przeważyły i niemal na pierwszy, przelotny rzut oka, rozwiązane zostają wątpliwości, czyim synem jest Płomyk. Z drobnego, wiotkiego kocięcia przeistoczył się we wprost ogromnego, wysokiego jak drzewko, choć nadal trzcinowatego i wątłego kocurka. Oprócz okazałego wzrostu, po ojcu odziedziczył budowę kota orientalnego wraz z wszystkimi dla niej charakterystycznymi cechami. Jest nazbyt szczupły, pozbawiony mięśni, nieco kościsty, o długim tułowiu i równie długich, patykowatych i może ciut chwiejnych (to z ekscytacji!) lapach. Giętki, szczupły grzbiet, pokryty białymi kępkami futra, tworzącymi koliste kształty na rudym tle. Ogon jakby przydługi, biczowaty i cienki, podrygujący wiecznie z radości. Pyszczek Płomyka jest trójkątny i szczupły, o widocznie zaznaczonych kościach policzkowych i z lekka garbatym, szarym nosie. Klinowata głowa. Uszy, charakterystyczne dla kotów orientalnych, są ogromne, trójkątnawe, jakby ukradzione nietoperzowi. Oczy ma duże, skośne, przywołujące skojarzenie z kształtem migdała, z upływem czasu wybarwione na żywą barwę świeżej trawy, wiecznie błyszczą, ukazując radość i zainteresowanie ich właściciela. Natura postanowiła spłatać mu figla, jakby wygląd Płomyka nie był już dość osobliwy i obdarzyć go umaszczeniem rudy karpati. Jest trochę jak jego rodzeństwo - ale w odwróconej kombinacji (odwrócony point)! Jego krótkie, przylegające płasko do ciała i lśniące, rude futro na pysku, ogonie i łapach przybiera mlecznobiałą barwę, co Płomyk osobiście uważa za coś wyjątkowego, odróżniającego go od reszty kociąt. Często pokryte kurzem, pyłem, czym Płomyk nieszczególnie się przejmuje, wręcz przeciwnie - są one mile widziane! Co jeszcze w nim charakterystycznego? Wystająca z pyszczka końcówka bladoróżowego języka i uśmiech, tak szeroki, że wydawać by się mogło, że wykracza poza ramy pyszczka kocura. Płomyk porusza się, choć trudno określić czy zgrabnie, czy bardziej niezgrabnie (chyba jednak to drugie...), ukazując pełnię energii i gotowości do podboju świata, jakby lekko unosząc się nad ziemią, podskakując.
Gdyby umieścić radość w ciele kota to za całą pewnością byłby to Płomyk, jest on bowiem chodzącą definicją, uosobieniem tej emocji. Do życia podchodzi z ogromną dozą entuzjazmu. Prostolinijny, można czytać z niego jak z otwartej książki. Jest otwarty, może aż nadto otwarty, altruista o tak ogromnym sercu, że pomieściłby w nim każdego kota i zapewne jeszcze więcej. Zawsze pozytywny, łagodny i pewnie znów w nadmiarze przyjacielski, gdyby tylko mógł, z całą pewnością zaprzyjaźniłby się nawet z psem czy drzewem stojącym na drodze. Gadulstwo to następna cecha charakteryzująca Płomyka - nie ma siły, której udałoby się zamknąć mu pyszczek! Bywa wścibski - przecież łączy się to z ciekawością, prawda? A zaciekawiony otaczającym go światem jest bardzo, więc i bywa, że zdarzy mu się wcisnąć nos w nieswoje sprawy, ale nie ma wcale złych intencji! Posiadanie tak ogromnego serca jednak ma swoje wady - Płomyczkowi zdarza się być dość naiwnym, przecież nie byłby w stanie oskarżyć kogoś o nie do końca dobre zamiary! Nie jest pamiętliwy, szybko zapomina o sprawionych przykrościach, a i on sam za wszelką cenę unika sprawienia komuś takowej. Jest ogromnym pacyfistą, o wizji świata pełnego pokoju i piękna. Najwyraźniej klanowe matki, z którymi to spędził tyle czasu wszczepiły mu wrażliwość i chęć niesienia dobra. To właśnie jest celem Płomyka - niesienie dobra! A także próby uczynienia świata lepszym, przyjaźniejszym miejscem, co wychodzi mu z różnym skutkiem... Idealista, zakochany w idei utopijnego świata. Marzyciel, wiecznie z głową w chmurach, może przez to nieco oderwany od otaczającej zewsząd szarej rzeczywistości. Odważny, ale absolutnie nie butny, stroni od konfliktów i walk za wszelką cenę. Właściwie to zamiast polowań, chętnie łapałby małe gryzonie tylko po to, by przyjrzeć się temu, jakie piękne, maleńkie istoty chodzą po świecie... Nie jest leniwy, jednak nie ma ambicji do maniakalnego stawania się najlepszym, nie lubi wykonywać zadań, do których został przymuszony. Brak mu asertywności - jest zapatrzony w innych, szczególnie starszych od siebie wojowników. Stara się być grzeczny, bo przecież zasad się nie łamie, chyba że świat zza granic obozu sam go do siebie przywoła, jak tu odmówić światu, który sam uchyla mu drzwi do swoich jakże ciekawych tajemnic, jest tyle miejsc do odkrycia i kotów do poznania! W dużym skrócie: może i nie będzie z niego najsilniejszego wojownika w całym lesie czy też najpotężniejszej Gwiazdy, za to jego celem jest budowanie lepszego świata - takiego, w którym każdy czuje się kochany i zrozumiany, a wszystko dookoła mieni się w jasnych barwach!
Cel jego wędrówki był niejasny. Sam Płomyk nie potrafiłby odpowiedzieć, dlaczego tak właściwie opuszczał gromowy obóz, jaki przyświecał temu cel, nieokreślony był również kierunek. Syn gromowego zastępcy, choć z całych sił starał się nie okazywać tłamszącego go przygnębienia, mierząc się z codziennością z uśmiechem na białym pyszczku zaś smutkiem dostrzegalnym co najwyżej w jakby nieobecnym, dalekim spojrzeniu, w rzeczywistości pogrążony był w żałobie. Mimowolnie wycofywał się z czynnego uczestnictwa w Klanowym życiu, uwagę swą poświęcając głównie i niemal wyłącznie bratu, Wietrznej Łapie, dokładając największych starań, by cierpiał on jak najmniej. Zapewne, gdyby tylko mógł, wziąłby ciężar wszystkich przykrych zdarzeń, które przydarzyły się braciom, na siebie. Żałował, że nie mógł tego zrobić, jednak tak jak obiecał, wiernie przy nim trwał, starając się być jak najlepszym wsparciem, na jakie Wietrzyk mógł liczyć. Niezależnie od wszystkiego, zawsze mieli siebie nawzajem.
Płomienna Łapa nie potrafił również znaleźć sposobu na pokonanie duszącej żałoby. Bał się, że zawiódł tym cały świat, Nie wiedział, czy kiedykolwiek przeminie, jednakże, skoro chciał uczynić świat lepszym i szczęśliwszym, czy nie powinien zacząć od siebie? Siłę dawała mu nadzieja. Na to, że rodzeństwo i przyjaciele się odnajdą, że wrócą w końcu do swych domów, gdzie od tylu księżyców oczekiwał ich powrotu. Na to, że babcia, teraz zamieszkująca Srebrną Skórkę, jest tam szczęśliwa i dumna ze swych wnuków, że wkrótce pojawi się w jego śnie, że patrzy na niego z góry i otacza opieką. Na to, że mama odzyska pogodę ducha i będzie jak dawniej, a może nawet jeszcze lepiej. Dlatego też codziennie doglądał granic, wypatrując znajomych pysków, poszukując wytęsknionych woni. Kiedy te jednak się nie pojawiały, w dziwnym, niespodziewanym zrywie, postanowił wyruszyć na poszukiwania. Powrócić do starych zwyczajów, tak, jakby było to sposobem na odzyskanie utraconej iskry.
Znał te miejsca tylko z opowiadań. Nie stanowiły części klanowych obozowisk, nie były też ziemiami niczyimi. Płomyk, poznając Alaskę, z nieskrywanym zainteresowaniem wysłuchiwał przekazywanych mu historyjek o jego rodzinie, tajemnym nie-Klanie, którego był częścią. Obiecał - i to nie tylko sobie zresztą! - odnaleźć ich. Wyruszył...szukając Alaski.
W drodze, jak stado rozwrzeszczanych wron, napadały go wątpliwości - czy na pewno nie zabłądził, nie zgubił się? Różniło się to diametralnie od pierwszych jego eskapad, kiedy to wodzony ekscytacją, pewnie, z entuzjazmem odkrywał dostępny mu, otwarty świat. Kiedy jednak do nozdrzy dotarła mu charakterystyczna, nieobca, bo przecież okalała poznanego świeżo po mianowaniu, kocura o dwubarwnych oczach, trzeba podkreślić - pierwszego pozaklanowego znajomego! (choć - czy jego pochodzenie było ważne? Płomyk od zawsze przekonany był, że koty wszędzie są takie same - i jedyne w swoim rodzaju zarazem!) woń, jego ślepia, wcześniej do cna pozbawione blasku, raptownie rozbłysły wesoło, a kąciki pyszczka uniosły się w bladym, łagodnym uśmiechu.
Grymas poszerzył się, kiedy to rudy dostrzegł przed sobą pochyloną, ciemną sylwetkę.
- D-dzień? Dobry...Dzień dobry! Mam nadzieję, że nie przeszkadzam, prawda? Bo bardzo bym tego nie chciał! Ja... szukałem znajomego. Ach! Zapomniałbym jeszcze - poza tym, to jestem Płomienna Łapa! Z Klanu Gromu! Albo Płomyk, po prostu.
Zaskoczył go nagły zastrzyk rozradowania, uciecha, którą przyniosło mu niespodziewane spotkanie. Przez cały ten czas potrzebował kontaktu, interakcji, rozmowy z innymi, wszak uwielbiał otoczenie, znajomych i tych całkiem nieznajomych tak bardzo!