Logo Artemidy
Ukryty Pagórek
Ach, czyli Śnienie chodziło o Wielką Słoną Wodę! Jak ona chciałaby ją zobaczyć! Była tak blisko niej, a nie osiągnęła jej. Teraz to może sobie o niej tylko pomarzyć. Co nie zmienia faktu, że Śnienia nie powinno tam w ogóle być. Te tereny to przeszłość i do tego mroczna, którą niechętnie starsi wspominali i chyba oprócz niej nikt już nie pamięta tymczasowego Obozu po zawaleniu się jaskini.
- A no tak- odparła kiwając głową. Teraz już wszystko było dla niej jasne i można było przejść do ważniejszej kwestii, która poszła pomyślnie. Śnienie zgodził/a się przyjąć warunki jakie jej/mu postawiła. Oby teraz tylko słowo zostało dotrzymane w przeciwnym razie kolejnej szansy za jej kadencji nie będzie. Klan Wichru to nie hotel, aby się w nim zatrzymać na jakiś czas i potem opuścić.
- W takim razie witamy w Klanie! Mistrza oraz terminatorskie imię otrzymasz na najbliższej ceremonii- powiedziała uśmiechając się. Śnienie ma teraz okazję wrócić do Obozu i spędzić czas ze swoimi mamami. Również może cieszyć się jeszcze rangą kociaka, zanim rozpocznie szkolenie i żarty się skończą. Ma też czas, aby dojrzeć i bardziej poznać Klan, aby go więcej nie opuścić. Jeśli potomek Rzeżuchowego Kiełku nie miał więcej pytań to Lawenda zostawiła go pod opieką Deszczowej Pogody i wróciła do Obozu, gdzie zamierzała ogłosić powrót koteczki.

/zt?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***


Nie mogła dłużej zwlekać.
Choć musiała przyznać, że im bliżej Wichrowej granicy zaczynała się znajdywać, tym bardziej nerwowa się stawała, a żołądek nieprzyjemnie zaciskał się w środku jej wychudzonego ciała. Miała tyle czasu na przygotowanie się psychiczne, na ewentualną reakcję matki i... wciąż nie mogła powstrzymać stresu, który wyjadał ją od wewnątrz i przeżuwał ze złośliwym uśmieszkiem. Odetchnęła ciężko, próbując się choć trochę ustabilizować psychicznie i szła dalej, cały czas uważnie pociągając nosem, ku wyczuciu woni Klanu Wichru, oraz tego, gdzie jest ona najsilniejsza. Cóż... miała jeszcze trochę czasu, zanim zapewne zjawi się jakiś patrol, więc... mogła jeszcze przez krótką chwilę czuć się spokojną.

W końcu jednak znajomy zapach uderzył w jej nozdrza, a kocica zatrzymała się - nawet, jeśli była córką przywódczyni... nie dawało jej to specjalnych przywilejów i z pewnością była teraz traktowana jako intruz, zważając na to, jak długo nie było jej w Klanie... westchnęła, odsuwając się o paręnaście kroków od granicy i... usiadła. Nie miała ochoty robić rabanu, drąc się na cały las, a może i zwabiłaby tym parę drapieżników... zdecydowała się czekać. A to, czy ktoś się rzeczywiście zjawi... zależy od łaski Gwiezdnych, i tego, czy dzisiaj ją nią obdarują.


//kaczucha:D
[Obrazek: ddjqlfk-d45f0dd6-963e-4318-934c-e2770f7b...kem_lmMldk]
people like to tell you what you are gonna be
it is not my problem if you do not see what i see
and i do not give a damn if you do not believe
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kacze Piórko właśnie wracała do domu, niosąc w pyszczku myszkę, którą wcześniej złapał jej przyjaciel Zajęcze Ucho. Gdy dopiero co została terminatorką, trochę się tam w nim podkochiwała, był taki czarujący i leśny, ale jak się okazało nie do końca w jej typie, a przede wszystkim był już zajęty. Szczeniackie zauroczenie nie przeszkodziło im w zostaniu przyjaciółmi.
Jednak widząc na granicy czarne futerko, już wiedziała że będą musieli przedłużyć swój spacer. Szczęście w nieszczęściu, może wyjdzie że to ktoś ciekawy. W pierwszej chwili, z daleka nie rozpoznała wychudłej kocicy, tak bardzo się zmieniła od ich ostatniego spotkania. A może wcale, nie, w końcu zawsze była jakaś taka chudziutka i mizerna. Gdy jednak trybiki ruszyły, a Kaczuszka rozpoznała Pączuś, z łzami w oczach rzuciła się jej na spotkanie. Porzuciła piszczkę gdzieś przy czarnych łapach i wtuliła się w jej szyje.
- Słonko, tak dawno cię nie widziałam! Tak się małtwiłam! Bałam się sze jusz nie włócisz i nigdy cię nie zobaczę. Tak się cieszę - powiedziała, otulając chudziutką kruszynkę. Będzie musiała przytyć! Pewnie jest cała ziębnięta, po tak długiej podróży. Otuliła ją swoim puchatym futerkiem, pewnie nie czuła niczyjego ciepła od dłuższego czasu, biedactwo. Czule polizała jej policzek, gdy w końcu przypomniała sobie o Zającu. - Mógłbyś pójść, po mamę? Płoszę
Nie chciała opuszczać Pączuś, nawet na chwile. Po jej szczęśliwym powrocie, to byłby normalnie jakiś grzech. Tak od razu ją opuszczać.
- Pewnie jesteś stłasznie głodna, słoneczko. Zjemy coś łazem, jak tylko mamusia przyjmie cię spowłotem. I nie pszyjumuje odmowy! Opowiesz mi przy okazji o wszystkim, co ci się pszytłafiło po dłodze - powiedziała już wszystko sobie planując. Miała nadzieje że mama i Zajączek nie będą kazali na siebie długo czekać.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez dłuższą chwilę jakoby odłączyła się myślami od swojego ciała, które stało pośród traw jakoby było jednym z drzew, nieruchomo i w ciszy, patrząc przed siebie w przestrzeń. Podczas gdy jej fizyczna sylwetka stała w miejscu, jej myśli były rozbiegane, niemogące znaleźć punktu zaczepienia - kto nadejdzie, czy będzie to ktoś przyjaźnie nastawiony, kto nie wygoni jej bez słowa i skaże na kolejną wędrówkę, tym razem nie posiadającą swojego ujścia, swego wypełnienia, którym w tym przypadku było odnalezienie domu? Im dłużej tak trwała, tym więcej wątpliwości zaczynało napływać do jej głowy, a które tak bardzo starała się od siebie odeprzeć. Odetchnęła, zamykając na chwilę oczy... by otworzyć je po chwili, czując odległy, lecz znajomy zapach. A potem wszystko było jakoby jedną, wielką, kolorową plamą i oh, jakże ciepłą i rodzinną, jak bardzo przypominało jej to czasy dwadzieścia księżycy temu...

- ...Kaczuszka...! - zdołała wydusić z siebie, zanim wtuliła mordkę w puchate futro siostry. Jak mogłaby jej nie rozpoznać! Choć pyski rodzeństwa przez czas nieobecności zaczęły się zamazywać w jej głowie, wszystko rozjaśniło się, gdy tylko ujrzała Kaczkę, jej słodki pyszczek za którym, oh, tak tęskniła...! Kątem oka rzuciła spojrzenie Zajęczemu Uchu i próbowała przekazać mu swoją wdzięczność za ewentualne przyprowadzenie matki... której reakcji równie mocno obawiała się w obecnej chwili. Czy będzie... zła? Za bezmyślność i głupotę jej córki? Czy dostanie szansę, by... się naprawić? Wsadziła głębiej nos w gęste futro siostry, wdychając jej zapach, jakoby miała za chwilę rozpłynąć się w powietrzu. - Ja... tak tęskniłam. Przepraszam. Że... nie wróciłam wcześniej, przepraszam. Opowiem wszystko, obiecuję... i nie zniknę już tak nigdy wcześniej. Już... zawsze będziemy jadły wspólnie. Nie chcę już nigdy was stracić. - tak, jak wcześniej powoli układała sobie słowa, by wyszły one na jak najbardziej zrozumiałe... tak teraz jej głos stał się cienki i łamliwy, a łzy zakręciły się w zielonkawych ślepiach kocicy, po chwili samej delikatnie liżąc Kaczuszkę po policzku, odwzajemniając jej gest, jednocześnie pociągając nosem. Wcześniej wśród nieznajomych, na zewnątrz, mogła być opanowana... jednak gdy teraz zdołała odnaleźć to, za czym tak tęskniła, nie potrafiła zakryć swoich uczuć. Nie potrafiłaby nie być przy swoich bliskich najbardziej autentyczną wersją siebie.
[Obrazek: ddjqlfk-d45f0dd6-963e-4318-934c-e2770f7b...kem_lmMldk]
people like to tell you what you are gonna be
it is not my problem if you do not see what i see
and i do not give a damn if you do not believe
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak tylko Zajęczę Ucho powiadomił Lawendę, że na Granicy czeka jej córeczka, ta wystrzeliła z Obozu jak z procy. Nagle stawy przestały jej dokuczać, a mięśnie pracowały jakby nadal była terminatorką lub młodym wojownikiem. Śmigała przez tereny Klanu Wichru, aż się kurzyło. Dawno nie widziano tak sprawnej Lawendy jak teraz. Gdy na horyzoncie pojawiły się jej dwie plamki przyspieszyła. Przez moment oczy zaszły jej łzami, które szybko rozwiały się po policzkach. Niebieska kotka zatrzymała się gwałtownie przed kotkami ledwo łapiąc oddech.
- Wrzos! Córeczko!- wydusiła i wtuliła się w drugi bok Pączkującej Łapy. Zamruczała głośno i próbowała uspokoić oddech. Gdy już boki przestały wykonywać wzmożone ruchy, wreszcie przemówiła.
- Wracajmy do Obozu. Musisz się porządnie najeść i ugrzać!- oznajmiła nie chcąc słyszeć sprzeciwu. Polizała Pączkującą Łapę między uszami i wstała, aby poprowadzić córeczki do Obozu. Chce, aby jej pociecha jak najszybciej odżywiła się oraz ogólnie nabrała sił. Wygląda tak marnie! Biedactwo! Po drodze mówiła jak bardzo cieszy się z jej powrotu oraz, że muszą nadrobić stracony czas.

/zt?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nudno. Szaro, nudno i zimno. To wszystko, co mu siedziało we łbie.
Mógłby teraz być z Kliszą, przegadywać się z nią, wygłupiać i robić cokolwiek, ale totalnie nie widziała mu się taka opcja, bo i to w końcu robiło się nudne. Towarzystwo jednego kota mogło się przejeść w ledwo parę dni, jeśli się przesadzi z przesiadywaniem w jego okolicy, a na to nie mógł sobie pozwolić. Kliszę zbyt lubił, by tak o, uznać że ma jej dość. I choć wierzył, że na to są małe szanse, wolał nie ryzykować i nie sprawdzać, czy faktycznie z czasem nie będzie miał jej dość. Oświadczył jej więc, że idzie się przejść, przy powrocie zapoluje (zakładając, że z jego szalonymi zdolnościami uda się mu coś złapać) i ruszył.
Tam, gdzie ostatnio spotkał kota, co go przewrócił, bo to było jedno z najbardziej interesujących spotkań, jakich mógł doświadczyć. W końcu, kto tak robi na start, co?? Nikt normalny. A im mniej normalności było, tym bardziej się czymś interesował.
Droga była tak samo żmudna jak ostatnio. Śnieg przyklejał się mu do futra, wiatr buchał w pysk, a on tylko starał się znaleźć cokolwiek, co go zainteresuje. I miał; ostry, ale nie przeraźliwie nieprzyjemny zapach, kolejna wyraźna granica - przyjemniejsza od tej śmierdzącej rybą. Nie ośmielił się przejść, byłoby to samobójstwem. Iść wzdłuż niej jednak mógł, jak najbardziej. By sprawdzić czy ktoś tam jest, czy Klany to faktycznie ściema (bo tak na pewno było).

[CZUB]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czubatkowy Mrok mogła by znaleźć samotnikowi zajęcie, gdyby był częścią Klanu Wichru i również się tak nudził. Wojowniczka nie miała takiej nudy jednak. Chodziła na patrole, szwendała się po obozie a teraz... Szukała Orlego Lotu. Sporo kotów ostatnim czasem zaginęło, w tym i ciekawy kocur. Nie widziała go nigdzie, inni również. Postanowiła wyruszyć na poszukiwania po granicy. Może ktoś go widział albo wyczuje wątły zapach. W oddali dostrzegła jakiś ruch. Nie rozpoznała w nim od razu Orła bo był ciemny. Ale coś jej mówiło, że kocur może czegoś chcieć. Ostatnio jeden samotnik do nich dołączył. Ten też by chciał? Co ich napadło.
— Dobry - zaczęła truchtem podchodząc do samotnika. Unosiła przy tym dumnie głowę jak jakiś dumny ptak (z czubem na głowie) i zmierzyła młodego z góry na dół. — Z kim mam przyjemność? - spytała zatrzymując się w miejscu. Nie siadała ani nic. Stała, jakby w gotowości, że kocur może skoczyć albo coś innego. Już jednego pokręconego mieli.
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Głos odbił się o jego uszy. Bez ataku i gróźb? Cóż za miła odmiana, od tych wszystkich Klanowych powitań... Czarny łeb zwrócił się na bok, by spotkać się z widokiem szylkretki. Nie była niczym specjalnym, czego jeszcze w swoim życiu nie widział, aczkolwiek ten minimalnie inny odcień plam, inny niż czarny i rudy, był jakoś przyjemny dla oczu.
- Madara - nie musiał się bardziej rozdrabniać. To wystarczyło. - A ja?
Dopytał zaraz. Sam również się nie ruszał, po prostu stał, czekając na rozwój sytuacji. Bo... cóż więcej mógłby powiedzieć czy zrobić! Szalony nie był.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyderka była, co tu dużo mówić, kompletnie roztrzęsiona.
Nie wiedziała, jak długo tak szła, ale wiedziała, że już dawno temu się zgubiła – nie miała pojęcia, jak wrócić do opuszczonej kryjówki, a to tylko potęgowało szargającą ją rozpacz. Dziwiła się, że jeszcze nie wpadła na żadnego drapieżnika, ale... co zrobi, jeżeli zapadnie noc? Była świadoma, że nie jest najlepszej kondycji, więc... Na pewno złapie ją puchacz czy jakiś inny śmierdzący lis! Och, nocą na pewno sobie nie poradzi! Nie myślała o tym, że sytuacje tym podobne miały już wcześniej miejsce i nie powinna się obwiniać – obecnie była wściekła, że dopuściła do tego, by Kuna z Niedźwiedziem wyszli sami na polowanie. Powinna była im towarzyszyć! Bo teraz... teraz była samiuteńka jak palec. Zagubiona kręciła się między topolami, nie wiedząc, gdzie dalej postawić stopę. Niesamowicie głodna, zziębnięta i z obolałymi od wędrówki łapami.
Złudną nadzieją napełnił ją wysoki, samotny pagórek. Prędko wdrapała się na jego szczyt i... do reszty rozpłakała. Rozpościerał się przed nią piękny, zimowy krajobraz, pozbawiony jednak jakichkolwiek śladów obecności mamy czy brata. Gdyby tylko nie była taka zasmarkana, to wyczułaby, że znajduje się na granicy Klanu Wichru – grupki kotów, o której tylko przelotem kiedyś wspomniała jej Kuna. Były jednak rzeczy ważne i ważniejsze, a teraz była zajęta ciąganiem nosem i ocieraniem potoków łez!

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Iskra wyszła na klasyczny patrol wzdłuż granic. Znaczy się – na jeden z tych samotnych spacerów, które zwykła nazywać patrolami, by nie czuć się jakby marnowała czas. Oczywiście zamierzała przy okazji sprawdzić czy nikt nie narusza ich terenów, a w drodze powrotnej zapolować, ale gdyby przyszło do tłumaczenia się z tego jak spędziła dzień to jakoś tak milej było nie nazywać tego spacerkiem.
Ale mniejsza z tym. Dzień z perspektywy burej zastępczyni był całkiem sympatyczny, krwiożerczych ptaszysk ani śladu, Żabie Schronienie dalej dobrze się trzymało (nie spotkała tam przyjaciela, szkoda), śnieg miło chrzęścił pod łapami, jakieś dziecko zawodziło...
... chwila, co?
Wyprostowała się momentalnie i nastawiła ciemne uszy, nasłuchując – faktycznie, dość wyraźnie słyszała szloch, gdy dotarła do granic z Ziemiami Niczyimi. Tyle starczyło by wzbudzić jej niepokój i uśpić ostatnią szarą komórkę, która by nakazywała ostrożność. Bo ostrożność to ostatnie czym zaprzątała sobie głowę, gdy truchtała starając się zlokalizować źródło dźwięku. Wreszcie dostrzegła ciemne futerko wyraźnie odcinające się na tle białego puchu, więc ruszyła prosto w stronę pagórka. A co na pagórku? Maleństwo. Znaczy się wielkościowo to bardziej terminator niż maleństwo, ale jednocześnie na tyle wychudzone, że aż Iskra nie wiedziała jak oszacować wiek. Ewidentnie jednak szylkretka była roztrzęsiona, a w zasięgu wzroku nie było ani śladu kota, więc Iskra zatrzymała się z dwa-trzy susy od niej.
– Hej słońce, wszystko w porządku? – zapytała miękko, chociaż to było wyraźne, że no nie wszystko było w porządku. Ale na swoją obronę Roziskrzona miała, że była głupia i potrzebowała w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę młodej. Nie czuła od niej zapachu krwi, nie rzuciły jej się w oczy żadne rany już teraz, więc raczej nie zaatakowało jej żadne ptaszysko. Fajnie. To jeszcze dziewięćdziesiąt dziewięć innych czarnych scenariuszy do odhaczenia z listy.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jedno, że nie wyczuła intensywnego zapachu Klanu Wichru, ale była tak zajęta smarkaniem, że nie zauważyła nawet zbliżającej się doń sylwetki! Owszem, kilkukrotnie towarzyszyła mamie w polowaniach, ale teraz... bez wątpienia złapałby ją puchacz czy jakiś inny śmierdzący lis, skoro jej uwadze umknęła wysoka kotka. I to taka, która nawet nie starała się do niej zakraść!
Wreszcie jednak nieznajoma się odezwała, a Wyderka poderwała się z miejsca. Na całe szczęście Roziskrzona zachowała stosowną odległość, która odciągnęła ją od pomysłu, żeby czmychnąć tam, gdzie pieprz rośnie. Nastroszyła tylko futerko, postawiła ogon, żeby sprawić wrażenie większej niż w rzeczywistości była i... wlepiła weń intensywnie żółte oczy, na dodatek okrągłe jak spodki od filiżanek. Dotychczas kontakt miała wyłącznie z Kuną i Niedźwiadkiem. Nie do końca więc wiedziała, jak powinna się zachować wobec nieznajomej ani jak ocenić, czy jest godna zaufania. Wydawała się jednak zatroskana i... nazwała ją słońcem...
– Nie – miauknęła ze sporym zająknięciem. Uważnie obserwując każdy ruch nieznajomej, smarknęła jeszcze w rozmemłaną łapę, nim na jednym wydechu kontynuowała: – Zgubiłam mamę. Wyszła z moim bratem. Wczoraj. I nie wrócili. Czekałam, a potem próbowałam ich znaleźć, ale...
Do oczu Wyderki napłynęły łzy. Próbowała zacisnąć zęby i się uspokoić, ale kiedy tylko otworzyła pyszczek... znów zaniosła się rozpaczliwym szlochem.
– Zostałam sama! – wypiszczała z trudem, między kolejnymi pociągnięciami nosem.

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Położyła po sobie uszy, gdy szylkretka podskoczyła. No to gratulacje, Roziskrzona Nocy, jednak nastraszyłaś dzieciaka. I w przeciwieństwie do niego, bura najchętniej by się skurczyła, by nie wyglądać jak potencjalne zagrożenie. Jako że to było raczej niemożliwe to powoli usiadła, uznawszy to za kolejną najlepszą opcję.
Jej silne postanowienie by utrzymywać komfortowy dystans zresztą szybko się roztrzaskało na milion kawałków. Kiedy? Och, gdy tylko kociak zaczął mówić. Gdy tylko wyjaśnił dlaczego nic nie było w porządku. Gdy tylko rozpłakał się na nowo. Gdy tylko powiedział, że został sam. Iskrze serce ścisnęło z żalu i bez większego namysłu ruszyła w jego stronę. Była gotowa zatrzymać się czy wręcz cofnąć na poprzednie stanowisko na najmniejszy objaw dyskomfortu młodej, ale jeśli nic takiego nie nastąpiło – usiadła obok wychudzonej sylwetki i otuliła ją puchatym ogonem.
– Cśś, nie zostałaś sama. – zaczęła powoli. – Jeśli nie było ich tylko jeden dzień to mogło im po prostu coś wypaść po drodze... coś niespodziewanego, jakaś przygoda może? Nim się obejrzysz to wrócą do waszego legowiska, przeproszą za napędzenie ci stracha i opowiedzą co ciekawego im się przydarzyło. – och, to była ładna wizja. Dużo ładniejsza niż ta bardziej prawdopodobna, w której zostali porwani przez Dwunogi czy zjedzeni przez ptaszyska. – Mogę też pomóc ich szukać, powiedz mi tylko za jakimi kotami się rozglądać. I możesz też poczekać na ich powrót ze mną, wtedy nie będziesz sama, co? W obozie z pewnością będzie ci cieplej, zjesz coś. Jesteś głodna? Poczekamy tam aż wrócą, gdzie jest wasze legowisko? Będziemy je sprawdzać codziennie. Będzie dobrze, a za jakiś czas wszyscy będziecie się śmiać z tej sytuacji. Więc nie ma co się stresować teraz. – zapewniała, oferowała i ogólnie po prostu paplała wszystko co jej ślina na język przynosiła, licząc na to, że cokolwiek z tej gadaniny trafi do młodej i uspokoi jej zszargane nerwy.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mama mówiła, żeby nie rozmawiać z obcymi – najwyraźniej złamanie tej zasady było kluczowe, by kotka zaakceptowała zmniejszenie dzielącego je dystansu. Poza tym... wymieniła z nią parę słów i nic się nie stało. Może więc nie trzeba było zawsze zachowywać aż takiej ostrożności? Oczywiście! Nie zamierzała od razu darzyć jej nie wiadomo jakim zaufaniem. Pozwoliła jednak przysiąść obok, tym bardziej, gdy łączyło się to z otuleniem puchatym ogonem. Sama zaś opadła bez sił do siadu, "ostatni raz" pociągając nosem. Chciała skupić się na obserwowaniu siedzącej obok kotki, stąd odważnie zawiesiła na niej wzrok.
– Jeszcze nigdy nie zostawili mnie na tak długo, bo nigdy się jakoś bardzo nie oddalali... – wymruczała niepewnie, by zaraz nastawić uszu. Coś niespodziewanego? Przygoda? Cienki ogon Wyderki zadrżał na wyraz drobnej ekscytacji, nim pokiwała głową. Tak, na pewno tak było. Niesłusznie opuściła legowisko, bo pewnie Kuna z Niedźwiadkiem już wrócili! Nieśli na ustach niesamowitą historię, a teraz musieli ze zmartwieniem szukać jej po każdym zakamarku norki. Oczy Wyderki znów napełniły się łzami, nim... znów pociągnęła nosem. Chcąc opanować drżący głos, utkwiła wzrok w łapach. – Dobrze. No, przyda mi się pomoc, bo... się zgubiłam. Ale pamiętam, jak wygląda nasze legowisko! I na pewno ich znajdziemy, bo dobrze ich widać na śniegu!!! Niedźwiadek jest czarny i włochaty, a mama ruda. Tylko z krótkim futerkiem, takim podobnym do mojego...
Najwyraźniej to paplanie o wszystkim odniosło skutki, bo mimo ogólnego przewrażliwienia, Wyderka wydawała się odrobinę spokojniejsza. Nadal jednak było jej zimno, a brzuch wykręcał się w tę i we w tę – ten cały obóz brzmiał więc kusząco, chociaż niekoniecznie chciała się jeszcze bardziej oddalać. Ale jeśli kotka dotrzyma obietnicy (na pewno dotrzyma!), to czy robiło jej to jakąkolwiek różnicę...? No ale. Po kolei!
– Co to obóz?

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No trzeba przyznać, że zbyt kolorowo to się nie zapowiadało. Jeśli nie mieli w zwyczaju znikać na parę dni to raczej tym razem też musiało im coś wypaść niespodziewanego. A doświadczenie uczyło, że zawsze było to coś złego, a w zasadzie cały wachlarz złych rzeczy. Porwanie przez Dwunogi chyba brzmiało obecnie jak najmilszy scenariusz, bo zakładało, że byli cali i zdrowi.. tyle że gdzie indziej. Wciąż gwarantowało większe szanse na powrót niż jeśli wykrwawiali się gdzieś w rowie. Bura aż się wzdrygnęła i skupiła zaraz na koteczce, by nie zagłębiać się nadmiernie w te myśli.
– O. No to widzisz. Już wiem za kim się rozlądać. – rzuciła z uśmiechem i ścisnęła lekko szylkretkę. – A mama jakoś ma na imię? I nie bój nic, jak pamiętasz jak wygląda legowisko to na pewno je odnajdziemy, chyba jakoś bardzo-bardzo daleko nie mogłaś zawędrować, hm? – przynajmniej taką miała nadzieję, bo na palcach jednej łapy mogła policzyć swoje dalsze wycieczki poza klanowe ziemie.
Pytanie o obóz nieco zbiło Roziskrzoną Noc z tropu. Znaczy mogła się go spodziewać, ale jakoś... no nie spodziewała się, że będzie musiała kiedykolwiek tłumaczyć coś takiego.
– To... dobre pytanie. – bąknęła zakłopotana faktem, że nie miała przygotowanej odpowiedzi na to. – To jakby takie miejsce, gdzie... są legowiska wielu kotów? Takich kotów, które żyją razem ze sobą w jednym Klanie, słyszałaś może o Klanach?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tymczasem Wyderka w pełni zaufała napotkanej kotce – nie znała zbyt wielu osób, ba, dotychczas tak naprawdę miała wyłączny kontakt z mamą i bratem, więc odruchowo przyporządkowała nieznajomą do Kuny. Była starsza i miała więcej doświadczenia, więc czemu miałaby jej nie wierzyć? Przygoda, tak. Innej opcji nie było. A skoro pamiętała, jak wyglądało legowisko, to na pewno je odnajdą. Uśmiechnęła się w odpowiedzi na lekkie ściśnięcie.
– Nie, chyba nie jakoś daleko... Ale tak, mama nazywa się Kuna! – wymruczała z przekonaniem, przenosząc wzrok na burą kotkę. Nagle jednak szerzej otworzyła oczy, rozchylając usta. Rozmawiały już od jakiegoś czasu, a nawet nie znały swoich imion! Wcześniej było to w pełni uprawnione, w końcu była zbyt zasmarkana by w ogóle o tym pomyśleć, teraz jednak, kiedy udało jej się uspokoić... – A! A ja nazywam się Wyderka.
Pytanie o obóz zbiło ją z tropu? W takim razie przez resztę tego dnia obie będą bardzo poszerzały swoje horyzonty – nieznajoma będzie tłumaczyła podstawowe dla siebie pojęcia, a Wyderka... po prostu poznawała kompletnie obcą jej rzeczywistość. Legowiska wielu kotów? Zmarszczyła lekko czoło. Ciężko było to sobie wyobrazić, patrząc na to, że dotychczas przebywała w towarzystwie dwóch kotów i doświadczyła zaledwie jednego legowiska.
– I wszyscy się tam mieszczą? Jak wiele kotów jest w... obozie? Nikomu nie będzie przeszkadzało, że się tam z tobą zatrzymam? – Tysiąc pytań nasuwało jej się na język, ale musiała być rozsądna i ograniczyć się do najważniejszych! Tym bardziej, że zapowiadało się na to, że i tak będzie miała przyjemność doświadczyć całego tego obozu na własnej skórze. Zaraz po tym zamyśliła się na moment. – No, niezbyt. To znaczy... Mama kiedyś coś wspominała, że w dalekim sąsiedztwie mamy jakieś klany. Ale to wszystko, co wiem!

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości