odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Gdyby ktoś powiedział mu - tego dnia albo jakiegokolwiek innego - że na rutynowym, samotnym patrolu granicznym zostanie napadnięty przez samotniczkę, skwitowałby takiego jegomościa sceptycznym uniesieniem brwi, jasno sugerującym, że ktoś tutaj ma kuku na muniu, w najlepszym wypadku i delikatnie ujmując. Tak się bowiem składa, że taki jeden uprzykrzający mu życie samotnik pewien czas temu wyzbył się tego jakże dumnego tytułu i przynajmniej z definicji samotnikiem nie jest, a więc lista kandydatów do podobnego występku znacznie maleje. To statystycznie nieprawdopodobne spotykać kolejnych opętanych włóczęgów; trafił mu się w życiu jeden, jego życiowy przydział został wykorzystany.
A jednak, po raz kolejny odzywa się jego życiowy pech, w który nawet nie wierzy, i znalazłszy się nieopodal Bujnego Janowca dostrzega po przeciwnej stronie granicy ciemną postać w pośpiechu skracającą dystans między nimi. I bynajmniej nie wygląda, jakby zamierzała w odpowiednim momencie odbić i nie pozwolić ich drogom się skrzyżować.
Jaśniejący Płomień usiłuje odskoczyć w tył, poza zasięg długouchej pajęczycy. Niezależnie od efektów (z tą różnicą, że w razie niepowodzenia będzie dążyć do odepchnięcia jej od siebie), rzuca z kwaśną miną:
- Żabciu? Nie spoufalasz się za bardzo?
Rolling 1d10+4: 2 +4 = 6
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxGdyby ktoś powiedział jej - tego dnia albo jakiegokolwiek innego - że nagle jakieś cztery najbardziej randomowe klany w lesie obok jakiejś stodoły, stajni czy innego pastwiska będą akurat miały bliźniacze koty akurat gdy jednego z nich szuka to by go wyśmiała z drobnym dodatkiem litości. A tu proszę, niespodzianka. Pewnie powinna się zorientować, zapach lekko jej nie pasował, potem z bliska coś ją dźgnęło z futerkiem, ale nie była pewna co. W końcu ostatnim razem miała je całkowicie mokre tamta bura to może w tym problem? Problem jednak leżał gdzieś indziej. W płci. Chyba, że cudem się ktoś kamuflował, no ale... raczej nie. Leciała już, gdy kocur, a nie żabcia odezwał się, cóż już wtedy wiedziała w czym leży problem, ale jak już leciała to jak się zatrzymać? No nie da się. xxxxCelowała wcześniej w kocura, więc jakby go wywaliła to śmiesznie, najwyżej jej przeznaczeniem z tą rodziną przepracować najbardziej żenujące sytuacje... zaś jeśli ten odskoczył to z łapami celowałaby w ziemie, oczywiście. I na tyle bezpiecznie, by jeszcze orła nie wywinąć.
– Ugh... – rzuciła jedynie w odpowiedzi na żenujące przedstawienie jakie miało się tu rozpętać.
Rolling 1d10+3: 2 +3 = 5
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Powodzenie uniku można ocenić na kilka różnych sposobów, w zależności od przyjętych kryteriów. Wedle luźnego uznania, według którego unik to nic więcej ponad udaremnienie planów drugiej strony, rzeczywiście, buremu chyba się udaje. Uskakuje w bok, nie dając się staranować jak kocię w starciu czołowym z borsukiem. Tyle że Jaśniejący Płomień wymaga od siebie znacznie więcej ponad marne minimum, dlatego też wylądowanie w śniegu po tym, jak zalicza silne uderzenie barkiem w ciemną masę, nijak nie zakrawa o sukces. Gdyby chociaż udało mu się utrzymać równowagę, co było jak najbardziej wykonalne, to nie. Sromotna klęska.
Jedyny pozytyw tej sytuacji to relatywnie miękkie lądowanie oraz fakt, że wojownik nie zostaje zgnieciony przez samotniczkę, w związku z czym uderzenie serca później na powrót stoi na czterech łapach. I może nawet nie byłoby po nim widać żadnych efektów spektakularnego przywalenia nosem w śnieg, gdyby nie... no właśnie, śnieg, który chętnie przylepił mu się do sierści, rodząc w kocurze falę frustracji.
- Oszalałaś? - syczy, mierząc poirytowaniem spojrzeniem orientalną kocicę i odruchowo się otrzepuje. Co jest z tymi wypłoszowatymi kotami, długie uszy dodają im +30 do postradania zmysłów czy jak? - Zjeżdżaj stąd w podskokach, tereny Klanu Wichru to nie miejsce dla ciebie.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxRozpętało się na pewno coś, bo nie mogła nawet nazwać tego przedstawieniem, a na cyrk było za mało klaunów w pobliżu ale na pewno było to coś koło tego, bo nie tylko oboje marnie sobie poradzili jako dorosłe osobniki, dodatkiem do tego było to w jaki sposób to wszystko się wydarzyło. Działo się to szybko, a mimo to czarna piękność miała wrażenie, że zapamięta każdy szczegół tego co tu się wydarzyło i będzie to wspominać już do końca życia, tak samo jak było z żabcią zresztą. Krótkie futro było zmorą w mroźną pogodę, mimo iż ukrywała takowe słabości i radziła sobie w taką pogodę w przeróżne sposoby, ale w jednym było niezawodne – w nie przyklejaniu do siebie śniegu i innych niechcianych brudów na dobrą sprawę. Jak się łatwo domyślić, ona również wylądowała w roztopionej papce białego zjawiska pogodowego, ale równie szybko podniosła się i patrzyła z przymrużonych ślepi wprost na, kogo? No właśnie... kogo? xxxx– Niezłe tu macie lodowisko jak na prostej drodze można się wywalić. Ząbków sobie nie wybiłeś? Ja nie. Miło, że pytasz – wyszczebiotała z obojętnością w oczach, która wylewała się na jej pysk. Nie okazywała żadnych szczególnych emocji, musiała przemyśleć co tu się wydarzyło i wchłonąć złość bijącą w jej mięśniach, które były całkowicie napięte. – I nie, nie oszalałam – odpowiedziała już spokojnie, rozluźniając się. – Wyglądasz zbyt podobnie do żabki, której szukam. Jesteście bliźniakami, czy cały wszechświat się ze mnie zaśmiał i wcisnął Was niechcący do jednego klanu? – zapytała łagodnie już z dość przyjaznym uśmiechem na pysku, a potem dała sobie czas na przyjrzenie się kocurowi bliżej. Nie była pewna nawet, czym różnią się te dwie istoty i czy może jednak wichrzaczka nie robiła na niej jakiegoś żartu albo była jakimś duchem, bo sytuacja była dość dziwna. Napięta atmosfera ze strony drugiego też nie pomagała, a one nie zamierzała się ruszać bez wyjaśnień.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Może to lodowisko nauczy cię nie wpychać łap, gdzie nie trzeba - parska zgryźliwie, ignorując jakże troskliwe pytanie o stan jego uzębienia. Szkoda, że ona sobie kła nie wybiła, odechciałoby jej się głupich komentarzy.
I cały ten otaczający ich śnieg mu świadkiem, pogoniłby ją bez zadawania zbędnych pytań - a co dopiero odpowiadania na jakiekolwiek jej pytania, niektórzy to dopiero mają tupet, roszcząc sobie jakieś żądania znajdując się na straconej pozycji - gdyby nie magiczne słowo "bliźniakami", które opuszcza czarny pysk w trakcie wyjaśnień samotniczki. W głowie Jaśniejącego Płomienia zapala się czerwona lampka. Losie dopomóż, jeśli Iskra znowu zawiera jakieś dziwne znajomości z jeszcze dziwniejszymi jednostkami. Już on dobrze wie, jak to się kończy. W jedno uderzenie serca prowadzisz niezobowiązującą pogawędkę ze śmiesznym samotnikiem, w drugie uderzenie zostajesz zmuszony do dzielenia z nim obozu. Powiedzieć, że jak kleszcz, to nic nie powiedzieć. I krwią się nie żywi, za to energią życiową jak najbardziej.
- Niespodzianka, jestem jej bratem - odpowiada z przekąsem. - To jak już tę kwestię sobie wyjaśniliśmy, możesz łaskawie mi powiedzieć, dlaczego chcesz napadać na moją siostrę. I dlaczego nazywasz ją żabcią, na osty i ciernie? Co to za chory dualizm, tu napaść w biały dzień, tam pieszczotliwe określenia. Z dwojga złego to dobrze, że właśnie on natrafił na tę wariatkę, nie Iskra.
Lustruje ciemny pysk spod zmrużonych powiek z intensywnością godną supozycji, że stara się zapamiętać każdy milimetr jej lica.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxOnyks nie mogła się oprzeć by się lekko nie zaśmiać po zgryźliwość z pyska kopiuj-wklej i to jeszcze tej gorszej wersji, nie dość że kocur to jeszcze... zero wyluzowania w swoich żyłach nie miał. Jakby no rozumiała, że mógł się zdenerwować przez to, że go zaskoczyła, ale skoro nie wbija mu właśnie pazura w brzuch i nie rozgryza karku to co się tak rzuca. Oczywiście, że była hipokrytką. Też byłaby zła. xxxx– Słodko – odpowiedziała z uśmiechem wystawiając kły. – Czemu od razu napadać? Ja nie napadam nikogo – wstała z miejsca widząc jak rdzawy lustruje ją wzrokiem. – Co najwyżej chciałam się trochę pobawić z koleżanką, której dawno nie widziałam. – mówiła lekko – Akurat możesz o mnie zapytać, nie sądzę, że powie coś niesamowicie złego – wypowiedziała spokojnie patrząc się równie intensywnie na swojego jakże miłego kompana do rozmowy. Nie chciała mieć złych relacji z bratem żabci, bo tak w sumie po co? Może jej się kiedyś przyda do przekazania wiadomości albo coś, a wtedy jak się będą żreć to jaka w tym zabawa? Zresztą był jednym z najmniej istotnych kotów. Nie byłaby jednak sobą jakby nie chciała pogłaskać go pod włos i sprawdzić co się stanie, bo znowu to samo pytanie - czemu nie? – Często tak Was mylą? – zaczęła wolno chcąc zobaczyć, czy kocur pozwoli jej na zrobienie wszystkiego co tylko jej się zachce. Dlatego podczas mówienia, starała się go okrążyć i ponownie znaleźć się przed jego pyskiem. Po prostu lubiła to robić. Dawało jej to świadomość jak bardzo uległa mogła być druga strona. A on się taki nie wydawał, więc... musiała zobaczyć.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Kiedy nieznajoma mówi patrząc wprost na niego, że nikogo nie napada (to przed chwilą to co, przepraszam, było?), Jaśniejący Płomień unosi brew. Ta, a jeże latają, Czerwony Pazur był dobrym ojcem, gwiezdny klan obchodzi pozostawiona na ziemi spuścizna, i wszystkie te historyjki opowiadane kociętom to także najczystsza prawda. Jasne. Przy Iskrze też się zachowuje, jakby jej rozmówca miał orzeszek zamiast mózgu?
- Spytam - rzuca w odpowiedzi, podobnie jak rozmówczyni zachowując spokój, mimo że w jego tonie wybrzmiewa ostrzejsza nuta. - I miej nadzieję, że nie powie o tobie niczego złego.
A jeśli orientalka spodziewa się jakiegokolwiek nieprzychylnego słowa, to rozsądnie zrobi darując sobie znajomość z żabcią i ponowne podchodzenie w pobliże wichrowych granic. Aczkolwiek najrozsądniej z jej strony będzie pilnować się już teraz i myśleć dwa razy, zanim coś zrobi. Może sobie wycierać gębę znajomością z Iskrą, ile ma ochotę. Do niego ten argument nie trafia, szczególnie jeśli kotka postanowi beztrosko przekraczać nawet nie klanowe, a jego granice. Albo grać w jakieś dziwne gierki, tak jak teraz, gdy okrąża go niczym ptak swoją spodziewającą się rychłej śmierci ofiarę. Wojownik postępuje o krok w bok, stając samotniczce na drodze.
- Pysk mam tutaj, czego się wiercisz. - Z impetem przeszywa powietrze ogonem. Nieistotne, czy jej celem jest zastraszenie go, czy przemknięcie niespostrzeżenie za jego plecami prosto na terytorium, czy kryje się tu jeszcze inna intencja; nie z nim takie numery. - Skoro jesteś w świetnej komitywie z moją siostrą - i ewidentnie nie spieszy ci się do odejścia - to może mi też co nieco o sobie opowiesz, hm?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Uśmiechnęła się na potwierdzenie braciszka Żabci, który najwidoczniej nie mógł obejść się bez kontrolowania sytuacji na swoich warunkach, ani nawet relacjach siostry z… kimś. Może najlepszą partią do czegokolwiek nie była, ale by tak przesadzać to już nie rozumiała! xxxx– Aż tak bym się nie przeceniała, nie przesadzajmy – zaprzeczyła słodko, bo wiara w nią była czymś nowym, ale kocur trochę chyba nie ogarniał, że nie należała do tych o których nie da się powiedzieć nic złego; a szczególnie jak się prawie utopiło mu siostrę. xxxx– Przyglądam się rozmówcy, Ty nie lubisz? Również mogę zapozować, jeśli wstydzisz się sam podejść – wyjaśniła delikatnie z zadziornym uśmiechem, bo tak jak sztywniak stąpał jej lekko na ogon tak musiała przyznać, że zabawnie się go denerwowało. – Hm? I co ja mam o sobie opowiadać, a Ty nic? Poza tym nie wiem czy chcę się z Tobą dzielić swoimi osobistymi sprawami… gdy nawet mnie nigdzie nie zaprosiłeś – dodała z lekkim trzepotaniem rzęs, które nawet na nią było wymuszone. Logicznym było - przynajmniej dla niej - że kocur nie miałby u niej żadnych szans, a już nawet nie z takim patykiem w kręgosłupie, który umie być tylko wredny, a do flirtu mu daleko.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jak najbardziej jest zdania, że o każdym da się powiedzieć coś złego, z przechyleniem na stronę, że zazwyczaj jest to nawet całkiem sporo, a nieliczne wyjątki, które zapracowały sobie na nieskazitelną opinię, opanowały umiejętność zatajania pewnych faktów i kreowania fałszywego wizerunku. Ale rzeczywiście, nie spieszyłby się z twierdzeniami, jakoby ta niepozorna, kruczoczarna samotniczka mogła podjąć się próby utopienia jego siostry. Siostry będącej jego całkowitym przeciwieństwem, bo jeśli on jest zbyt pamiętliwy i czepia się szczegółów, to ona w każdym doszukuje się dobra, choćby miała w tym celu przekopać się do wnętrza ziemi, ścierając pazury do krwi. Orientalka musiałaby sobie u niej solidnie zapracować na marną recenzję.
- Głowa, korpus, cztery łapy i ogon, chyba nie ma czemu się aż tak wnikliwie przyglądać - zauważa z uniesieniem pojedynczej brwi. Nie jest borsukiem z kocim łbem robiącym za lokalną atrakcję, nie skrywa dodatkowych pazurów na burej kicie, zielonooka może czuć się spokojnie. - Och, rozumiem, że moja siostra przyjęła cię z większą wylewnością? Pardon, nie chciałem urazić, pozwól, że się poprawię - z przyjemnością zaproszę cię na spacer. W głąb Ziemi Niczyich.
Uśmiecha się, subtelnie przekręcając głowę do boku.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxx– Kto by pomyślał, że masz jakieś poczucie humoru – odpowiedziała z cwanym uśmiechem unosząc jedną z brwi, a następnie skinęła głową, bo najwyraźniej może… ale może tylko odrobinę, kocur załatwił sobie u niej plusa, na tyle by już przestała go gnębić. Nie żeby była to oznaka sympatii, jeśli chodzi o to - nie było siły na tym świecie by go polubiła, mogła tolerować za taki subtelny humor, ale mimo iż znała jego siostrę to nic więcej. – O! Jak najbardziej zgadłeś, że cieplej mnie przyjęła i miała lepsze maniery. Przynajmniej widać kto przejął tę część w rodzinie. – mrugnęła oczkiem, uprzednio wesoło wypowiadając lekką docinkęm, a następnie bez żadnego stawiania się ruszyła w towarzystwie kocura do Ziem Niczyich, ale oczywiście nie mogłoby być to takie proste z nią. Nie zamierzała uciekać lub udawać, że ucieka na klanowe ziemię, nie… jej się wymarzyło, by podciąć brata znajomej tak by jeszcze raz mógł wpaść w śnieg. Tak, by jednak nie poczuł się zbyt pewnie!
Rolling 1d10+3: 1 +3 = 4
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Chyba odrobinę zbyt ciepło, skoro postanowiłaś tu wrócić - kwituje szorstko. - Zdradzę ci w sekrecie, że ona traktuje tak każdego. Nie jesteś wyjątkowa.
A znając Iskrę, zielonooka może już dawno istnieć jako pył marny gdzieś na krańcach jej pamięci. Albo wręcz skrajnie odwrotnie, ale nie wchodźmy w totalnie pesymistyczne rewiry.
O dziwo nieznajoma nie oponuje i grzecznie towarzyszy mu w drodze na Ziemie Niczyje. Aż za grzecznie, w ocenie wojownika, i chyba właśnie dzięki typowej dla siebie nieufności udaje mu się uniknąć podcięcia łap, którego kotka raptownie się dopuszcza. Niewiele myśląc, reaguje próbą naparcia barkiem na jej ciemny bark. Dałoby się pomylić ten gest z przyjacielską zaczepką, gdyby nie siła, jaką kocur zamierza w to włożyć. Chce, jeśli nie przewrócić, to co najmniej zachwiać równowagą samotniczki. Bez przesadnej agresji odrobinę ją spacyfikować, bo ktoś tu ewidentnie stara się skakać zbyt wysoko.
Rolling 1d10+4: 8 +4 = 12
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxZłośliwość kocura naprawdę była słodka, gdy tak przypuszczał, że czarna piękność naprawdę czuła się wyjątkowa przez żabcie, może i chciała ją ponownie spotkać, ale najwyraźniej byle jakie spotkanie z Wichrzakiem dało jej takie same emocje. Prawdopodobieństwo, że się po prostu zafiksowała przez emocje jakie jej wtedy towarzyszyły były bardzo wysokie, ale ten o to tutaj sztywny kocur sprowadził ją na ziemię, czas ruszyć dalej. Skwitowała wypowiedź brata żabci jedynie słodkim uśmiechem. xxxxDzisiejsze szczęście nie było po jej stronie, nieważne co robiła co chwila wychodziły z tego dziwne bądź zabawne sytuację, ale nie marudziła dodawało to temu dniu trochę pikantności, gdyby nie fakt, że w większości rdzawy ją irytował to by najchętniej coś ciekawsze z nim zrobiła. Dawał jej lekkie dreszcze, gdy tak się razem przepychali, ale nie było to czego szukała, szczególnie jak wszystko musiał traktować niesamowicie poważnie, jeszcze potem wymagałby związku, czy coś. Kto wie? Taki zasadniczy gość, że aż się skarciła, że na chwilę pomyślała o czymś innym z nim w roli głównej. xxxxPodcięcie mu łap nie wyszło i mogłaby nad tym chwilę zapłakać w środeczku, bo byłoby to niesamowite zakończenie dzisiejszego spotkania, ale niestety - no i problem zaczął się też, gdy kocur zaczął napierać na jej bark. Nie mogła dać się tak po prostu wywrócić, więc stanęła twardo chcąc przesunąć szalę ciężaru na jego stronę, by się może potknął.
Rolling 1d10+3: 8 +3 = 11
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jak na tak kościstą istotę, nieznajoma obiera interesującą taktykę obronną - zamiast podjąć się próby zwinnego umknięcia spod naporu jego ciała i, w ostatecznym rozrachunku, wyswobodzenia się, ona robi coś zgoła odmiennego i odwdzięcza się pięknym za nadobne. Dodatkowe punkty za siłę nieadekwatną (na plus) do lichej budowy ciała, która doprowadza ich do stanu zawieszenia, gdzie siłują się między sobą bez możliwości ogłoszenia zwycięzcy.
- Uparta zołza - stwierdza cichym mruknięciem. Ciężko stwierdzić, czy faktycznie przeznaczonym dla niej, ale niestarającym się wybrzmieć dyskretnie. Godne odnotowania, że samotniczka twardo trzyma się swojego miejsca i nie odpuszcza; zwykle tacy mocni w gębie nie mają wiele do zaoferowania w walce wręcz. - Musisz mieć ostatnie słowo, co?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxCzy Onyks musiała mieć zawsze ostatnie słowo? Oj, raczej nie dałoby się inaczej. Musiała wygrać albo przynajmniej wyjść z tego wszystkie z twarzą usatysfakcjonowana, inaczej pies pogrzebany i wwiercałoby to jej dziurę w brzuchu (przynajmniej przez dwa dni, a to i tak już zbyt dużo. xxxx– Słowo? Nie tylko słowo muszę mieć ostatnie – wyszeptała, gdy tak stykali się futrami przez głupie przepychanie, które dla kogoś pobocznego musiało wyglądać komicznie. Oni jednak mieli swój mały pojedynek, który z sekundy na sekundę przyprawiał czarnowłosą o większy uśmiech na mordce. Nie pomyślałaby nigdy, że ktoś tak sztywny i nieciekawy jednak sprawiłby jej trochę radości, a tutaj zaskoczenie. Odskoczyła na bezpieczną odległość mając nadzieje zachwiać tym kocura, ale też nie miała większych złowieszczych planów, gdy ruszyła w stronę granicy Wichru. xxxx– Muszę przyznać, że miło było. Do zobaczenia nigdy! – krzyknęła roześmiana, spoglądając przez bark na wichrzaka, a następnie powolnym krokiem weszła na Ziemie Niczyje zmierzając tam gdzie ją łapy akurat poprowadzą.
ztx2
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 76 Płeć: kotka Matka: żbikopręga Ojciec: klekoczący bocian Trwałe urazy: rozcięcie na lewym uchu
kotka jest wysoka jak na swój wiek; kocięcy tłuszczyk zdaje się uciekać z jej ciała szybciej niż jaszczurka podejmuje decyzję o kolejnej próbie ucieczki od nadopiekuńczej mamy. jej kończyny przypominają gałązki niżeli kocie łapy, wciąż uczy się nimi poprawnie operować. w efekcie–mimo smukłej, stosunkowo kanciastej sylwetki–nie jest ani przesadnie szybka, ani przesadnie zwinna. gwiezdni dali jej zbyt dużo skóry, przez co sprawia wrażenie lekko kosmatej; krótka, bura sierść nie zakrywa drobnych fałdek zbyt skutecznie. na dodatek jest dość jasna i nawet czarne, klasyczne pręgi gdzieniegdzie płowieją. kotka ma niemal w pełni wybarwione, żółte oczy. biel pokrywa grzbiet nosa i brodę, z której spływa przez szyję aż do połowy brzucha, a także łapy–w przednich jedynie palce, zaś w tylnych sięga nieco ponad staw skokowy. na górnej krawędzi ciemnego nosa znajdują się dwie różowe plamki. jej cechą charakterystyczną jest głębokie rozcięcie na lewym uchu.
charakterna jak diabli–gwiezdni wiedzą czy to z natury, czy od nadopiekuńczości żbikopręgiej. ma tendencje do robienia biednej kocicy na przekór, wymyślając to coraz kreatywniejsze sposoby na umknięcie jej sprzed nosa. to właśnie w trakcie jednej z tych eskapad zahaczyła uchem o wyjątkowo twardą i ostro zakończoną gałązkę, praktycznie rozdzierając delikatną skórę na dwoje. czy czegoś się nauczyła w trakcie pobytu w lecznicy? absolutnie nie, i stamtąd też próbowała uciec, choć nieskutecznie. przynajmniej żbikopręga miała szansę odpocząć od swojej córki. jaszczurka nie jest złośliwa bez powodu, ale zbyt długie siedzenie w miejscu wprawia ją w paskudny nastrój. kwaśny wyraz mordki zdaje się nigdy nie znikać, a wręcz pogarsza się w momencie, gdy mama znów zaczyna dyszeć jej nad karkiem. mimo to młoda kotka nie ignoruje słów rodzicielki całkowicie, z reguły nawet się słuchając... do czasu, aż żbikopręga zniknie z radaru lub odwróci wzrok na dłużej niż pięć uderzeń serca.
Ceremonia nie spóźniała się długo... ale to wystarczyło, by cierpliwość Jaszczury osiągnęła swój limit. Zrobiła krok poza kociarnię, potem potajemnie wymknęła się z obozu. Było to trudne zadanie, ale była grzeczna dostatecznie długo, że nikt nie podejrzewał niczego. Dziarskim krokiem szła przed siebie pod osłoną nocy. Śnieg chrzęścił pod jej łapkami wesoło, gdy przestała być ostrożna po zrobieniu znacznej odległości od obozu. Wiedziała, że była nierozsądna... ale co mogła poradzić?
Rozpierała ją ekscytacja, w której zaczęła się zastanawiać... czy to dlatego koty znikały z klanu? Jaszczurka czuła się niepowstrzymana. Wreszcie puściła hamulce i wystartowała galopem przed siebie, przeskakując zamarzniętą wodę i kierując się w dal. To nie tak, że chciała zniknąć na dłużej niż pół nocy, ale brak doświadczenia i zdrowego rozsądku sprawił, że nim w ogóle zdoła się zatrzymać, będzie zupełnie zagubiona...
zt. -> nkt
it's a strange place to be when you cannot spread your wings,
but even bound as we are, we can do all sorts of things!
so don't you dare be afraid. Just you hold your head up high
never mind the ones who tell you you're too big and bold and bright!