Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Skinął łbem w zamyśleniu, a gdzieś w odmętach świadomości zaczął kiełkować nowy głupi pomysł. Znaczy, chyba nowy, bo point miał silne podejrzenia, że już kiedyś coś podobnego przeleciało mu przez głowę, ale szybko zbył to machnięciem ogona. Teraz zresztą też nie zatrzymywał się przy tej myśli, liczył raczej, że szybko zdechnie, jeszcze przed wypuszczeniem pierwszych listków.
– Rozumiem. Czyli nie ma sztywnych reguł w tym zakresie. – odparł ostatecznie, ale już nie dopytywał. Żeby przypadkiem nie zapewnić głupim pomysłom odpowiednich warunków do rozwoju, bo wiadomo, że to jedne z najszybciej rosnących chwastów.
Cynamonowe ucho strzeliło na próbę pocieszenia. Och? Więc to tak zostało odebrane? No to nie pozostawało mu teraz nic innego jak być zdruzgotanym reakcją Jaśniejącego i kontynuowanie tego wątku.
– No może. Ale skoro tylko w środku się cieszył to z pewnością wzruszyły go intencje, ale prezent sam w sobie był nietrafiony. Niesprawiedliwe, dużo się za nim nabiegałem, wiesz? Zresztą co niby by mogło być lepszym prezentem niż kwiaty? – przy ostatnim pytaniu zwrócił oczy w stronę Korzenia, czekając na jego opinię, czy pomysł. Jak się nad tym zastanowić, to nie było co się czarować – nie znał w zasadzie burego wojownika, ale mógłby się założyć o honor swojej matki, że jedyne czego przyjaciel mógł od niego chcieć to świętego spokoju.
A to było wykluczone.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Skinął głową nie mając nic więcej dodania o zasadach przyjmowania do klanu. Nie znał się aż tak na dobroci Przywódców, ani na tym, czy powinno się takowe koty przyjmować... dla Niego w sumie nie miało to więcej znaczenia, jeśli kot chciałby wrócić i sprawowałby się jako klanowicz to czemu nie?
– Jak dużo? I może po prostu... zdobycz? Nie wiem w sumie co można komuś dać na prezent... moja siostra lubi piórka i ptaki, więc pewnie równie dobrze ucieszyłaby się z samych piórek i to bardziej, niż kwiatów? Może wujek wolałby jednak zdobycze, a nie kwiaty? – zapytał lekko zamyślony, chociaż lekkie ukłucie w sercu na wspomnienie siostry mu zostało. Nie wiedział czemu tak mało gadają ostatnio, ani co się stało, jakby Go unikała, a naciskać nie zamierza, prawda? Przynajmniej jeszcze może poczekać, najwyżej w końcu złapie ją jak będzie na widoku.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Absurdalnie dużo. Okazuje się, że kwiaty nie przepadają za śniegiem. – i dlatego zamiast uganiać się za świeżym bukietem wyskubał jakieś suszone ze swojego legowiska, prawda? Ale nie musiał się do tego przyznawać przed Korzeniem.
Piórka brzmiały... ciekawie. Lotki niektórych ptaszysk potrafiły być całkiem ładne, kolorowe i chociaż kwiaty wygrywały z nimi chociażby ze względu na woń, tak w przypadku suszonych roślin... granica się nieco zacierała, a wybór siostry szaraczka stawał się uzasadniony. Znaczy, nie żeby pióra nagle stawały się lepszym prezentem, ale były godną konkurencją.
Z kolei zwierzyna...
– Jak praktycznie. – miauknął skwaszony. Co to, kurde, ma być? Dwudziesta rocznica ślubu? Kochanie, kupiłem ci nową końcówkę do mopa? Dopiero po początkowym żalu dopuścił do siebie myśl, że przecież wciąż był Orionem i nawet w pierwszym z brzegu patyku znalazłby drzazgę do wbicia Jaśniejącemu. Przyduże uszy powędrowały do przodu w nagłym przypływie motywacji. – Chociaż wiesz co? Może to całkiem niegłupi pomysł. – zgodził się z zalążkiem uśmiechu malującym się na długiej mordce. Niech będzie i tak. Podaruje mu tę nową końcówkę do mopa.
– A ciebie w zasadzie co takiego tu sprowadza? – odbił wreszcie piłeczkę, mając nadzieję, że rzeczywiscie tego jeszcze nie omawiali, a nie że w roztargnieniu zapomniał zarejestrować tę część rozmowy.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Zaśmiał się lekko na słowa jakby nowego znajomego, a może zaliczał się już do starego znajomego? Nie wiedział, ale na pewno uważał Oriona za znajomego.
– Trochę powinienem się tego spodziewać, drzewa też nie lubią śniegu, ani zwierzyna – odpowiedział z lekkim uśmiechem, chociaż nie wiedział co więcej odpowiedzieć. Chyba się trochę zapomniał w tym co robił, tak w sumie to wyszedł bez powodu z obozu, ale może jednak była teraz Jego kolej na patrol? Ojć? Czyżby zapomniał? Ostatnio trochę się gubił w myślach. Huba...
Nie zareagował na pierwszą reakcję cynamonowego inaczej, niż trzepnięciem uchem... i to tylko dlatego, że mu mucha latała. Trochę nie widział problemu z takim prezentem i nie ogarnął reakcji znajomka. Ale zaś druga reakcja! Aż się rozpromienił.
– No widzisz, coś ogarniesz, wierze że wujek się w końcu otworzy. – odpowiedział. – Mnie? W sumie powinienem być teraz na patrolu, ale się zapomniałem i chciałem przywitać – wyszczerzył zęby jak głupi. – Niestety czas mnie goni i jak się nie pojawię w obozie to mi jeszcze uszy przetrzepią, więc się musimy jeszcze zgadać kiedyś! Wujek pewnie też się ucieszy! – powiedział już na odchodnym i machnął mu ogonem na pożegnanie zostawiając Oniona z pamięcią, że się Korzeń do Niego uśmiechał.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Zupełnie niezrozumiałe. Jest dużo przyjemniejszy od takiego, na przykład, błota. – pokręcił łbem, rozczarowany preferencjami okolicznej flory i fauny (chociaż podejrzewał, że tak jest na całym świecie).
– Z pewnością. – potwierdził, a jego wiara wcale nie odstawała od korzeniowej w swojej mocy. Z tą różnicą, że cynamon spodziewał się jakiegoś bardziej dosłownego otwierania żył skutkującego biletem na tamten świat, albo co bardziej prawdopodobne – próby wysłania tam właśnie jego. Nie żeby to były prawdopodobne opcje, ale znajdowały sie na liście wyżej niż pozytywny odbiór zachowań Oriona.
– A tak, obowiązki, to lepiej leć. – rzucił do Korzenia, chociaż ten wcale nie czekał na komentarz z jego strony. Szkoda, że rozmowa nie zdążyła się rozkręcić nim szaraczek przypomniał sobie o minusach życia w klanie. No cóż, kiedy indziej może uda się go zatrzymać na dłużej. Dalsze siedzenie na granicy wydawało się głupie – jeśli to był patrol to prędko na towarzystwo nie trafi. Oriental więc ruszył gdzieś dalej.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gdyby charakterystyczne punkty graniczne miały przypisanych całodobowych strażników, a nie tylko były odwiedzane przez patrole to Wichrzacy by mogli się zainteresować pewnym orientalem często widywanym w tych okolicach. Ale przy obecnym systemie kontroli granic jakoś mu to uchodziło na sucho i udawało się zachować anonimowość. Znaczy nie żeby mu na takiej zależało, równie dobrze mógł być najgorętszym tematem wichrowych ploteczek, prawdziwa dowolność. Ale póki co, patrole na niego patrzyły ze stałą podejrzliwością, a nie taką zwiększającą się z upływem czasu.
I fajnie.
Dzisiaj nie zamierzał zatrzymywać się na dłużej, po prostu znalazł się w okolicy i tędy przechodził. Ale. Dotychczas mdłe krzaczyska obsypało żółtymi kwiatkami. A Orion był prostym kotem – widział ładne kwiatki to je zrywał. Więc korzystając z tego, że żadnego patrolu w zasięgu wzroku nie było, a za jedynych świadków miał pszczółki i motylki, nieco naruszył granice by wleźć między krzewy i zacząć zbiory. Nie zamierzał zostawać tu zbyt długo, wichrowe granice były jedynymi, których rzeczywiście starał się umyślnie nie przekraczać, ale no, priorytety. Nigdzie indziej takich roślin nie widział, a tylko frajer by nie skorzystał z chwilowego braku ruchu w tej okolicy. Kto na niego nakabluje? Ten motyl o błękitnych skrzydełkach? No ciekawe.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXNieszczęśliwie dla Oriona chwilowy brak ruchu skończył się dosłownie chwilę po tym, gdy samotnik zdecydował się przekroczyć granicę. Pszeniczna Łapa właśnie uczestniczył w patrolu łowieckim w pobliżu Czarnego Ogona w towarzystwie Klekoczącego Bociana i Pohukującej Sowy. Cała trójka rozproszyła się, żeby sobie nawzajem nie przeszkadzać. Mimo to terminator od dłuższej chwili nie zdołał podjąć tropu żadnej zwierzyny. Zamiast tego do jego nosa dotarł zupełnie inny, niespodziewany zapach. Obcy kot, samotnik. Nie był co prawda na patrolu, ale wciąż obowiązywał go Kodeks - przegoń każdego, kto wkroczy na terytorium twojego klanu. Liczył na to, że tak drastyczne środki nie będą konieczne. Wystarczy, że ładnie poprosi, prawda? Bez większych refleksji, skierował się do nieznajomego z uśmiechem na mordce. XXX- Ładnie ci w żółtym, ale myślę, że niebieskie pasowałyby ci bardziej - powiedział, spoglądając na zrywającego kwiaty kocura o olśniewającej urodzie. Wyglądał przy nim jak pierwszy lepszy brudas - z futerkiem przykurzonym i odrobiną błota przyklejoną tam i siam na niedługich łapach. - Tak czy owak, widzisz, znajdujesz się teraz na terenach Klanu Wichru, więc muszę cię prosić o to, żebyś je opuścił.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Urywał gałązki żółtych kwiatów bez zbędnego pośpiechu. Jasne, przekroczył granice; jasne, ktoś mógł się tu zaraz zmaterializować z morderczymi intencjami. Ale skoro już się narażał to nie dla paru niechlujnie zerwanych badyli, prawda? Mógł poświęcić te kilka uderzeń serca dodatkowo na wybranie ładniejszych egzemplarzy. I z tym przekonaniem spędzał kolejne chwile na terenie Klanu Wichru, aż zaskoczył go obcy głos. Na krótki moment zamarł w bezruchu, by zaraz zbyć niepokój trzepnięciem kity. Przywdział na pysk jeden z ładniejszych uśmiechów i odwrócił do nieznajomego.
– A widzisz, nie zaprzeczę, ale z niebieskimi jest ten problem, że są w pewnym sensie, z lekka, nieosiągalne. – rzucił wymownym spojrzeniem w stronę Barwnej Łąki i kwitnących na niej chabrów. Zrezygnował z ulubionej linii obrony pod tytułem nowy jestem, co to klany, jakie granice?, zresztą przy odrobinie szczęścia kocur nie będzie się zastanawiał nad tym dlaczego Orion uznał, że niektóre formy przekraczania granic są w porządku. Szczególnie jeśli nie zostawi mu się wiele czasu do namysłu, więc oriental zaraz przeskoczył do drugiej kwestii. – Jasne, już się zbieram... ale co powiesz na taki układ. Ty przymkniesz oko na moją obecność, postoisz chwilę na czatach, a ja przez ten czas zerwę jeszcze kilka kwiatków? I się nimi z tobą później podzielę, może okaże się, że żółty to twój kolor, hmm? Tak pod oczy.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXWzrok Pszenicznej Łapy podążył za kierunkiem, w którym spoglądał oriental. Barwna Łąka. Rzeczywiście porastające ją chabry, o wiele bardziej pasujące do urody samotnika, znajdywały się o nieco dalej w głąb terenów, niż żółte kwiaty janowca. Granica jednak nadal pozostawała granicą, bez względu czy była przekroczona o długość ogona, czy o długość drzewa. Oczywiście terminator tak do tego nie podchodził, ale nie każdy musiał to wiedzieć. Już mu się oberwało za zbytnie spoufalanie się ze samotnikami, nawet jeżeli nie było to intencjonalne!, więc tyle mu na razie wystarczyło. XXX- Nooo... Dobrze - odparł z wahaniem, uznając przedstawiona ofertę za dość sensowną, nawet jeżeli ryzykowną. Daleki był od wyciagnięcia wniosków, że mógłby sobie przyjść tutaj zwyczajnie innym razem i sam nazrywać. Przy okazji rozejrzał się czujnie dookoła, czy przypadkiem któryś z towarzyszących mu wojowników nie skręcił w ich stronę. XXX- Ale nie za długo, bo moi wspólklanowicze polują niedaleko - uprzedził, przy okazji rozglądając się czujnie dookoła, czy przypadkiem któryś z towarzyszących mu wojowników nie skręcił w ich stronę. - I pod jednym warunkiem - opowiedz mi coś o sobie. Możesz zacząć od imienia, ja jestem Pszeniczna Łapa - dodał z uśmiechem. Skoro już sobie tak tu stoją, to mogą pogadać, ha. Co prawda ciężko tak mając gałązki w pysku, ale przecież musi w międzyczasie wybrać te odpowiednie do zerwania, prawda?
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Kiwnął radośnie łbem, słysząc potwierdzenie (bo przyklasnąć z kocią anatomią nieco ciężej). I fajnie, takie współpracujące koty to mógł szanować. Wątpił by to oferta kilku kwiatków była aż tak zniewalająca by Wichrzak w mig zapomniał o zasadach – musiał po prostu przemyśleć sprawę i dojść do wniosku, że nie będzie żadnej szkody w kontrolowanej obecności Oriona za granicami klanowymi. Przynajmniej przez jeszcze jedną czy dwie chwile.
– A którzy współklanowicze? – spytał z wyraźnym zaciekawieniem, w chwili gdy akurat nie trzymał gałązek. Było jedno imię, które chętnie by usłyszał... chociaż niekoniecznie, gdy znajdował się po tej stronie granic. Ale znał też kilka kotów, które (raczej) nie robiłyby problemów w tej sytuacji i których spotkanie też nie byłoby taką zła opcją. – A warunek rozsądny, więc czemu nie, Pszeniczna Łapo. – zgodził się, chociażby z tej racji, że lubił mówić o sobie. Nie zapominał jednak, że głównym celem było zrywanie kwiatków i naglił ich czas, więc darował sobie przedstawienie z fajerwerkami i postawił na najprostsze rozwiązanie, które ciężar myślenia zrzucało na Wichrzaka. – Jestem Orion. Czego byś się chciał dowiedzieć?
Może, skoro sam coś takiego zaproponował, miał na końcu języka już całkiem konkretne pytania dla orientala. Może miał w tym jakiś większy plan niż podtrzymanie rozmowy, by zagłuszyła wyrzuty sumienia, gdy będzie stał na czatach.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXOrion nie wydawał się być zagrożeniem, a Pszeniczna Łapa był daleki od uzmysłowienia sobie, że pozory mogą mylić. W każdym razie nie robił nic, co mogłoby zagrozić Wichrowi, a to że był kilka kroków dalej niż powinien? Oh, drobnostka, która nie należało się przejmować. Pewnie nie każdy wojownik by się z nim zgodził, zwłaszcza jeden konkretny, ale... wujka tu nie było. I jak dobrze pójdzie to nawet się o tym wszystkim nie dowie. XXX- Klekoczący Bocian i Pohukująca Sowa - odparł bez zawahania, choć pytanie trochę go zaskoczyło. Jakby kocur miał nadzieję usłyszeć o kimś konkretnym? Ciekawe. XXX- Oh, no nie wiem... - mruknął z lekką rezygnacją w głosie. Jak mógł zdecydować, skoro tego było TYLE. - Chciałbym spytać o naprawdę wiele rzeczy, ale obawiam się, że nie mamy na to aż tyle czasu, haha. Mieszkasz gdzieś w pobliżu? Wydajesz się znać dobrze okolice i koty, też. Przyjaźnisz się z kimś z Wichru? - zapytał wprost, chcąc zaspokoić rosnącą ciekawość. To nie byłoby nic nowego, przecież sama ich przywódczyni miała kocięta z samotnikiem. Kto wie, może kroi się tu jakiś kolejny romans, koniecznie musiał się dowiedzieć! Jeszcze pamiętał, że stoi na straży, więc znów rzucił łbem na boki, spoglądając czy jakiś pobliski krzew się przypadkiem nie poruszył.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Klekoczący Bocian nie był mu zupełnie obcy – zdarzyło im się zamienić parę słów – jednak Orion daleki był od odważnych stwierdzeń, że zintegrował wojownika na tyle, by móc ignorować granice w jego obecności. Ostatecznie żadne z wymienionych imion nie wywołało żywszych emocji w orientalu, więc jedynie skinął łbem na znak, że przyjął informację.
Fakt, technicznie nie było czasu na wypytanie o wszystkie nurtujące kwestie, jeśli rozmowa miała zakończyć się wraz ze zbieraniem kwiatków. Cynamonowi mogło się zdarzyć zapomnieć o tej przeszkodzie, gdy rozdzielał gałązki na dwa bukiety.
– Aha, całkiem blisko. W chaszczach między polem rzepaku, a granicą z Rzeką. – zbyt młodo uciekł z domu, by matka zdążyła mu wbić do głowy, że pewnych informacji nie należy podawać obcym. Wskazał jeszcze łbem mglisty kierunek, w którym należało się udać by dotrzeć do jego legowiska. Ciężko było je przegapić, gdy znajdowało się w pobliżu. Swoją pstrokatością (której źródło znajdowało się w kolekcji kwiatów) zawstydziłoby niejednego ekspresjonistycznego twórcę.
– Znam po prostu parę kotów w tym i innych klanach. – z początku odparł wymijająco na bezpośrednie pytanie, nie mogąc nic poradzić na odruch nieprzyznawania się do jakichkolwiek powiązań z burasem. Uderzenie serca później, gdy logika doszła do głosu, przypomniał sobie kto sam nazwał to przyjaźnią. Więc legalnie było przymykać oczy na kontekst i tak to właśnie przedstawiać. Proste.
– Ale tak, przyjaźnię się z takim jednym z Wichru. Ciemnorudy, z ładnym futerkiem i niezadowolonym spojrzeniem. – przedstawił pokrótce swoją psiapsi. Księżyce temu miała miejsce podobna sytuacja na wichrowej granicy i wtedy taki opis okazał się niewystarczający (no głupota... że niby mieli więcej takich w swoich szeregach?). Orion skłamałby twierdząc, że po cichutku nie liczył na powtórkę z rozrywki.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXPodążył wzrokiem w miejsce wskazywane przez orientala i pokiwał kilkukrotnie łebkiem. Na pewno kiedyś odwiedzi swojego nowego znajomego. XXX- !!! - mordka Pszenicznej Łapy uchyliła się niezbyt elegancko w szoku, gdy orzeszek pomiędzy jego uszami przetwarzał co właściwie usłyszał. Taka nieprawdopodobna informacja równała się ze stwierdzeniem, że Orion widział stado tęczowych myszy, ale... Terminator nie miał w zwyczaju podawać w wątpliwość słów swoich rozmówców. No bo po co mieliby go okłamywać, prawda? - Żartujesz sobie? Zaprzyjaźniłeś się z Płomieniem? Tak na serio? Wow, aż nie wiem co powiedzieć. Wiesz, wydawało mi się, że wujek to jednak... No nie jest zbytnio przekonany do samotników. W klanie poza rodziną, to chyba nie ma z nikim bliższych relacji - i chociaż jego siostra była jego odwrotnością i można by śmiało rzec, że jest przyjaciółką wszystkich, to... Liliowy i w jej wypadku miał wątpliwości, czy kocica ma kogoś takiego naprawdę-naprawdę bliskiego. XXX - Cieszę się, że kogoś poznał! Chociaż mógłby się pochwalić, haha - dodał, nie zastanawiając się więcej nad tą kwestią, choć ktoś na jego miejscu mógłby wysnuć przynajmniej jeden wniosek. Pszenica doszedł do wniosku, że Jaśniejący Płomień ma zwyczajnie prawo do prywatności.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Prędko okazało się, że żadne dodatkowe, poetyckie opisy nie było potrzebne, co samo w sobie było niezwykle rozczarowujące. Chociaż Orion nie ubolewał długo nad stratą, ponieważ zaskoczenie jakie udało mu się wywołać było całkiem niezłą rekompensatą. Uśmiechnął się w zrywaną akurat gałązkę.
– Ach, Korzeń też był zdziwiony. I mówił nawet, że był już gotowy sam mu szukać jakiś znajomych. – zaczął, by zgrabnie pochwalić się kolejną Wichrową znajomością, gdy coś do niego dotarło. Znowu to jedno małe słowo. Zamrugał kilkukrotnie, a zadowolenie szybko ustąpiło zdziwieniu. – Chwila, czekaj, wujek? To ile was w tej rodzinie jest? Bo przysięgam, że co spotykam kota ostatnio to Jaśniejący jest jego wujkiem. – wyolbrzymiał tylko trochę. Gdyby dostawał bażanta za każdym razem, gdy kot na Wichrowej granicy mówił, że bury jest jego wujkiem to miałby dwa bażanty. To niby nie jest dużo, ale dziwne, że przydarzyło się już dwa razy.
– Znaczy wiesz. Jaśniejący sprawia wrażenie kota, który nie jest zbytnio przekonany do nikogo... ale postanowiłem nie brać tego do siebie. – uśmiechnął się szeroko. No dobra, w rzeczywistości nie brał tego do siebie, bo jednocześnie dawał wojownikowi milion powodów do nienawiści, a ten go wciąż nie zagryzł, ale. – Ale no nie mam pojęcia czemu się mną nie pochwalił. Hm. Może to tak żeby mnie nikt nie ukradł. Wiesz, skoro nie ma zbyt wielu bliskich znajomych to może po prostu nie chce się mną dzielić. – wzruszył barkami. Tak, to na pewno była przyczyna. Jak nic. A jak już Orion zaczął gadać na swojego najdroższego przyjaciela to kolejne słowa same pchały się na język. I kim on był by je powstrzymywać? – Zresztą zaczynam podejrzewać, że on wcale nie docenia jak wiele mu wybaczam. Jestem przekonany, że byliśmy dzisiaj umówieni na sparing. I co? Nie zjawił się, pewnie znowu jakieś obowiązki mu wyskoczyły niespodziewanie, no się przepracuje jak nic. I to nie pierwszy raz, gdy mnie tak wystawia. I widzisz, ja mu to wszystko wybaczam, bo rozumiem, ale może nie powinienem?
Spojrzał krótko na zerwane kwiatki. Tyle chyba już wystarczy? Ewentualnie jeszcze z dwie czy trzy gałązki.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXX- Widzisz, chyba Gwiezdni chcą, żebyś także poznał całą jego rodzinę - odparł z rozbawieniem. Wątpił, aby przodkowie ze Srebrnej Skórki zechcieli aż tak ingerować w życie dwójki zwykłych kotów, ale rzeczywiście był to niezwykły zbieg okoliczności. Zwłaszcza, że aktualnie wcale nie było dużo kotów w Wichrze, które mogły nazywać Jaśniejącego Płomienia wujkiem. Na czas tej czasoprzestrzeni całe trzy, choć niebawem ta ilość miała się skurczyć do zaledwie dwójki. XXX- Jestem pewien, że wcale nie chciał cię wystawić. Ale rozumiem, że czasem to trudne czuć, że jest się spychanym na boczny tor... Cieszę się, że wujek ma takiego wyrozumiałego przyjaciela - prawdziwy skarb! I chyba musiał Jaśniejącemu o tym przypomnieć. Szkoda, żeby przez taką głupotę się poróżnili, prawda? Zwłaszcza, że z tego co mówił Orion byli sobie bardzo bliscy. Głupio mu było z myślą, że pójdzie pouczać własnego mistrza, ale... no nie mógł się biernie przyglądać takiej sytuacji, prawda? Musiał coś zrobić. XXX- Chyba wracają - odezwał się nagle, czujnie obracając łbem na boki, starając się ustalić z której strony słyszy nadchodzących wojowników. Miał nadzieję, że samotnik miał już dość kwiatów, dla których z pełną premedytacją przekroczył ich granice. Nie bał się o siebie, ale nie chciał, aby point miał jakieś nieprzyjemności.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam