Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Uśmiechnęła się trochę szerzej, słysząc słowa nieznajomej. Już wyłapała, że stojąca przed nią księżna miała wielkie ego i nie łatwo ją zadowolić? Czy po prostu, aż tak kiepsko było z kotami w tym klanie? Tak czy inaczej, nie odebrała tego za obrazę, zresztą długowłosa nie przyszła tu by się wykłócać.
- Dołączenie... nie. Dobrze mi w swoim stadzie, tylko od małego nic tylko słucham, jak to klany są cudowne. Chciałabym potwierdzić to u jakiegoś klanowicza z krwi i kości. Gadałam już o tym z jednym, ale paplał same głupoty i nic tylko robił z siebie ofiarę - westchnęła, już czując jak zbiera jej się na ból głowy od samego wspomnienia o tym pajęczym księciu. Kto by pomyślał, że to ta sama osoba, co zostawiła szramę na oku kotki przed nią... - Auć, wygląda paskudnie. Zrobił ci to klanowicz? - zarzuciła, dopiero teraz przyglądając się bliżej szpetnej bliźnie kotki. Wyglądała, jakby zrobił ją jakiś kot... Ale żeby kot z tego samego klanu? Przecież w klanach wszystkie koty miały się lubić i trzymać za rączki, cóż się stało?
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Ukrył się właśnie pod jedną z drewnianych budek rozsianych po polanie. Od dłuższego czasu wzmagał się dość silny wiatr, i o ile śnieg nie był mu obcy, tak zwyczajnie nie chciał znaleźć się na gołym polu w samym środku zawieruchy. Szczególnie, że nie miał obranego celu wędrówki, a co za tym idzie nie wiedział, czy idąc dalej natknąłby się na lepszą kryjówkę.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Obawiała się, że Grom znajduje się w pobliżu. Było to o tyle niepożądane przez rudą, ponieważ wcale nie chciała tam wracać. Przez pierwsze księżyce po ucieczce może. Ale teraz? Teraz miała nową rodzinę, nowych przyjaciół i czuła się tam dobrze. Ciężka praca była jej niestraszna, szczególnie gdy miała tam kogoś, kto przytuli ją nocą na jednym z samochodowych siedzeń.
Silny wiatr był ciężki do zniesienia, kiedy miało się krótką sierść. Nie było ani Blagiera, ani Hadiugi, którzy by przywarli bokiem by ogrzać się wszyscy nawzajem. Nieświadoma towarzystwa, przyległa do ziemi, by wcisnąć się pod jeden z uli, dostrzegając biało-czarne futro dopiero gdy wgramoliła się tam w całości.
- AH! - krzyknęła bardziej z zaskoczenia niż ze strachu. Cofnęła się o krok lub dwa, ale nie wyszła spod kryjówki. - Przepraszam, nie wiedziałam, że ktoś tu jest. Mogę pójść gdzieś indziej - spojrzała smutno na kocura, dopiero po chwili przenosząc wzrok na jego długą sierść. Na pewno była ciepła i przytulna, ah...
Po cociteowceniespokojne -Kołyszjedosnu- Nie pójdąnawojnę Czekamnaskinienie Puszczamwzapomnienieto -Conie padłoztwoichust- pociągam za spust
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Jak widać nie tylko on wpadł na pomysł ukrycia się pod jednym z uli. Uniósł brew wpatrując się w ruda postać skuloną niedaleko niego. Początkowo nawet nie co się zjeżył, ale była to jedynie reakcja instynktowna, nie zamierzona. - Co ty, zamieniłaś się z mewą na mózgi? Prędzej zamienisz się w sopel lodu niż znajdziesz inną kryjówkę na czas, wracaj mi tu zaraz. -Burknął w jej stronę czekając aż ponownie się zbliży.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Rozwarła oczy na moment, słysząc reakcję kocura. Była taka dobra i ciepła. Tak przyjemnie znajoma, zupełnie jak w jej rodzinie. Może wcale nie był taki obcy? Może po prostu Pies była za głupia żeby zapamiętać jedną dodatkową mordkę, która MOŻE gdzieś się przewijała na cmentarzu?
- Czy...Czy my się znamy? - zapytała nieśmiało, przybliżając się nieco do samotnika. Nie pachniał znajomo mimo wszystko. Rozłożenie bieli miał na tyle charakterystyczne, że raczej by poznała. Nie ufała jednak sobie i swojej pamięci. - Nie wiesz może, w którą stronę jest granica z Klanem Gromu? - dopytała od razu, niechętnie. Fakty były takie, że sama mogłaby sobie nie poradzić do końca, szczególnie zimą. Do tego obiecała, że jak tylko się z powrotem zbiorą do kupy, znajdą ją właśnie tam. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby musieli jej szukać po całej krainie.
Po cociteowceniespokojne -Kołyszjedosnu- Nie pójdąnawojnę Czekamnaskinienie Puszczamwzapomnienieto -Conie padłoztwoichust- pociągam za spust
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Uniósł brew na to raczej niespodziewane pytanie, po czym zmrużył oczy. Wpatrywał się w nią tak intensywnie, jakby miał w zamiarze policzył każdą jej pojedynczą pręgę na ciele. - Czekaj czy ty?!!!! -Początkowo przyszło mu do głowy, że mogła być tym młodszym zamiennikiem, przez który został wyrzucony ze statku, ale mógł przysiąść, że tamten był kocurem. Ona nim nie była. Chyba, że ukrywała się za zwrotami typowymi dla kotki, żeby ukryć swoją tożsamość, bo zapach miała podejrzany. Szybko jednak machnął na to ogonem, a nawet prychnął na swoją głupotę. Nie będzie jej tak oczerniał, bo nawet nie pamiętał jakie umaszczenie miał tamten kot, nigdy się jakoś nie przyglądał.- Nie. Nie sądzę, jestem tu od niedawna. -Odpowiedział, myśląc, że dziwne pytania mieli już za sobą. Jednak otóż nie tym razem. - Co czego? -Zaczął tępo- Wiatr się zmaga, ale nie zapowiada się na to, żeby z nieba miały spadać gromy. Burzy nie będzie, chyba że ty nie o tym. -Bo szczerze mówiąc nie wiedział o co innego miałaby pytać.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Przycisnęła uszy ciasno do czaszki, cofając mocno łeb. Takiej reakcji za nic się nie spodziewała, szczególnie, że prawdopodobnie był zupełnie obcym jej kotem. Z początku faktycznie uwierzyła, że może rozpoznał w niej jedną z członkiń ich rozpadającego się gangu, a może kręcił się w okolicy i po prostu kojarzył z pyska albo zapachu. Ale chyba jednak nie o to mu chodziło, bo zrezygnował z dalszych pytań. - Ja też... - odparła cicho, zgodnie z prawdą zresztą. Długo się nie szwendała, a czasu sprzed ucieczki praktycznie nawet nie liczy.
- Nie chodziło mi o burzę. Grom. Klan Gromu. No wiesz...Klan...Mają...specyficzny zapach i czasami chodzą patrole przy granicach i w ogóle.
Po cociteowceniespokojne -Kołyszjedosnu- Nie pójdąnawojnę Czekamnaskinienie Puszczamwzapomnienieto -Conie padłoztwoichust- pociągam za spust
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Ale nie gryzę, to mogę zapewnić. -Odpowiedział widząc reakcję kotki. Mógł jednak pomyśleć zanim się odezwał, no ale już trudno. Po ptakach.
Wpatrywał się w nią, jakby właśnie tłumaczyła mu największe, a zarazem najgłupsze tajemnice kociej egzystencji.- Co ty, pierwsze słyszę. To załoga jakaś jest, znaczy się grupa? Dobra wiesz ty co, nie. Ty mi lepiej powiedz po co tej burzy, gromowi, czy cokolwiek to jest, są te całe granice? -Zapytałby czym one w ogóle są, ale głupio mu było zapytać, może w taki sposób również dowie się i tego.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Ta, mhm. Każdy tak mówi, zaufasz i odgryzą łapę. Pies wolała być, mimo wszystko, ostrożniejsza. Kto ich tam wie, samotników! Pomijając to, że sama obecnie, de facto, takowym samotnikiem była. Może dwubarwny kolega był nią równie przerażony jak ona nim. Zdecydowanie brzmiał pewniej.
- No...No żeby oddzielać swoje tereny od reszty - zmarszczyła brwi. Nie wiedział czym są granice? Skąd on się urwał? - Klan to...taka grupa kotów. I tam jest przywódca i zastępca i medycy i wojownicy i po prostu żyją razem i zwykle powinni dbać o siebie, chociaż wszyscy wiedzą że to kłamstwo, bo każdy sobie po prostu - burknęła. Jakoś za nią nikt nie poleciał!
Po cociteowceniespokojne -Kołyszjedosnu- Nie pójdąnawojnę Czekamnaskinienie Puszczamwzapomnienieto -Conie padłoztwoichust- pociągam za spust
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Od reszty? Czy ty mi chcesz powiedzieć, że jest więcej niż ta twoja błyskawica? -Uniósł brew poraz kolejny, bo tak bardzo nie rozumiał jaki był w tym sens. Gdzie oni go wywieźli, kto to pomyślał, żeby sobie dzielić las, który i tak sam w sobie był już bardzo nieprzyjemnym miejscem.
O ile sama idea życia razem, żeby wspierać siebie nawzajem nie brzmiała wcale tak najgorzej, tak kotka przedstawiła to dość niekorzystne.- Coś mi się wydaje, że nie masz za dobrych doświadczeń z tą grupą, co? Wykopali cię, bo nie umiałaś się podporządkować? -
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
- Grom!! - uniosła głos. Ile można słuchać i dalej nie rozumieć? Ma wrażenie, że powiedziała w jednej rozmowie nazwę Klanu więcej razy niż w ciągu całego swojego życia. Może był zwyczajnie złośliwy. Że też z kimś takim przyszło jej utknąć. - I owszem. Są jeszcze Rzeka i Wicher i yyyy...Cień. To są cztery klany i w każdym jest inna grupa kotów i przywódca. Wiesz, trochę jak gangi ale mają większe kije pod ogonami i są sztywniejsi - westchnęła. W gangu nie było żadnego kodeksu, każdy wiedział co miał robić. Przychodziło to jakoś tak naturalnie. Niepisane zasady, ot. - Ymm...Nie...Nie do końca. Uciekłam. Na początku po prostu się zgubiłam, a potem trafiłam na kogoś innego i tak wyszło, że przejrzałam na oczy. Klany wcale nie są takie fajne.
Po cociteowceniespokojne -Kołyszjedosnu- Nie pójdąnawojnę Czekamnaskinienie Puszczamwzapomnienieto -Conie padłoztwoichust- pociągam za spust
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Dobra, dobra, ten twój cały grom. Nie musisz się tak od razu unosić, jeju. -Gdyby miał ręce to pewnie właśnie próbowałby przeczyścić sobie uszy, ale cóż, nie miał. A czy był złośliwy, a skądże. Zwyczajnie nie przykładał zbyt dużej uwagi do czegoś co nie było dla niego istotne.- To je tez musze zapamiętać, jeśli nie chce stracić słuchu? Za duże wymagania przede mną stawiasz. -Domyślił się, że podobnie jak bł-grom wspomniana trójka również ma swoje terytoria. Świetnie, ich też pewnie powinien unikać. - Skoro nie są wcale takie fajne, to co tutaj robisz? Chyba nie zamierzasz wracać? -Z drugiej strony mogła ich unikać, chociaż szczerze mówiąc wątpił, żeby nie pamiętała zapachu, z którym rzekomo miała niegdyś do czynienia.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
- Nie unoszę się! ALE TYLE RAZY POWTARZAM!! To proste słowo!! - oburzyła się. Jak do drzewa. Drzewo chociaż zaszumi, zrzuci owoc czy orzecha. A ten nic od siebie nie daje, nawet szacunku do swojego rozmówcy. Nic więc dziwnego, że Pies zaczynała tracić cierpliwość.
- Ja nie...Ja...O czym ty mówisz?? - nie rozumiała. Mówił od rzeczy, gadał o byle czym i jeszcze miał pretensje. Ruda nie zrobiła nic złego, ba, nawet wyjaśniała mu jak działa świat, a ten nie wiadomo skąd się urwał.
- Nie zamierzam...Ja...Zwiedzam stare śmieci. Po prostu. A ty co tu niby robisz skoro nawet nie wiesz o klanach?
Po cociteowceniespokojne -Kołyszjedosnu- Nie pójdąnawojnę Czekamnaskinienie Puszczamwzapomnienieto -Conie padłoztwoichust- pociągam za spust
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Będę z tobą całkowicie szczery, koło uszu mi to lata. Te nazwy w sensie. I żeby nie było, słuchałem. Klany złe, dobre są tylko z założenia, a tak to kije kotom mogłyby pyskami wychodzić. Co z tego który to klan, skoro mówisz o wszystkich to samo. -Grom, czy cień, miał szczęście, że pamiętał w ogóle, ze ta była z tego pierwszego. Jeszcze pamiętał. - O- Nie ważne. -Już nie będzie się powtarzać, nazwy klanów nie ważne i tyle. Jej problem, że nie zrozumiała, nie jego, tak.- Ta? To po co pytałaś o granicę z gromem. Chcesz tak po prostu przyjść powiedzieć "cześć" tym niby zakłamanym kotom z kijami pod ogonami? -Sam nawet nie wiedział po co dociekał, tak jakoś wyszło.- Ja tu jestem na wycieczce przyrodoznawczej, szkoda że nikt nie zapowiedział takiej śnieżycy, to bym przyszedł na wiosnę. -
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Zamilkła. Zagiął ją, nie było co ukrywać. Miał w sumie rację i tak po prawdzie to nie było się o co denerwować, jak wszyscy byli tacy sami. Bo czym się różnili? Terenem, nazwą. Każdy kot był inny, więc nie było mowy o paplaniu, że charaktery są jakieś inne. - Mhm...Ale...Bo... - burknęła pod nosem, odwracając chwilowo wzrok. No nie tak miało być.
- Może? Może lubię odwiedzać starych znajomych. To, że klany są złe nie znaczy, że wszyscy w nich są - odparła. Taka Salamandra. Anioł nie kot. Szkoda było ją zawieść. Taki plus, że Pies nie musiała widzieć wyrazu jej mordki, bo nie było mowy, żeby odwróciła się od nakrapianej.
- Do wiosny jeszcze trochę chyba. Wracasz więc do siebie póki jest zima? Gdziekolwiek jest to twoje 'do siebie'?
Po cociteowceniespokojne -Kołyszjedosnu- Nie pójdąnawojnę Czekamnaskinienie Puszczamwzapomnienieto -Conie padłoztwoichust- pociągam za spust