Grupa:Samotnicy
Ranga:-
Wiek:59ks
Cechy wyglądu:
- Budowa: Europejska
- Długość futra: Długie
- Umaszczenie: Czarno-białe
- Pręgowanie: Brak
- Białe znaczenia: Na brodzie, piersi, brzuchu, posiada dwie plamy nad oczami, jedną na grzbiecie i pojedyncze białe kosmyki na ogonie
- Kolor oczu: Błękitne
- Cechy szczególne: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Wygląd:
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Charakter:
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.Historia:
Urodził się w porcie, gdzie spędził wczesne księżyce swojego żywota. O rodzinie nie ma co wspominać, ot trójka rodzeństwa i samotna matka. Rodzina jak każda inna. Zresztą i tak szybko przyszło mu ją opuścić, pamięć o niej też nie jest jednym z jego największych priorytetów.Jako podrostek, niespełna 10 księżycowy kociak zamieszkał na statku transportowym. Znalazł się tam zupełnie przypadkowo, gdyż jeden z załogantów stwierdził, że kot na statku będzie świetnym deratyzatorem. Od tego czasu jego zadaniem było chronienie towaru przed wszelkiego rodzaju gryzoniami. Co prawda rzadko zdarzało się, żeby jakaś mysz faktycznie znalazła się na statku, a on sam robił bardziej za ozdobę, ale o tym nie musimy mówić. Ważniejsze było to, że takowe życie jak najbardziej mu odpowiadało. Nie miał zbyt wielu obowiązków, a za to masę dwunogów, którzy zawsze częstowali go jakąś rybką. Kiedyś próbowali podawać mu również i karmę, ale to nie spotkało się z aprobatą poskramiacza myszy. W końcu mokra papka bądź suche królicze bobki były niczym w porównaniu do świeżej sardynki, bądź sandacza. Z samymi dwunożnymi utrzymywał raczej pozytywne stosunki, pozwalał im się karmić, przebywał w ich towarzystwie, ale nie był największym fanem głaskania. Oczywiście z drobnymi wyjątkami, jednym z nich był stary człowiek, kapitan statku.
Życie na otwartym morzu dawało mu poczucie wolności, a wszystkie sztormy i pomniejsze wzburzenia wody dawały przyjemne poczucie adrenaliny. Dni mijały i mijały, a on nie mógł wyobrazić sobie lepszego żywota. Do czasu.
Pewnego dnia na statku pojawił się inny kot, młodszy, co stanowiło ledwie początek nieszczęścia. Jakiś czas później Orka zostaje zamknięty w jakimś miniaturowym pudełku i wywieziony w trzęsącym się stworze w głąb lądu. Kapitan statku, dwunożny, którego obdarzył zaufaniem postanowił bezwstydnie oddać go innym dwunożnymi. Co gorsza, ta konkretna para miała młode. Strasznie natrętne i irytujące młode, które (ku nieświadomości naszego bohatera) było wnuczką starszego dwunoga, a która od zawsze chciała zwierzaka. Kapitan zdecydował się oddać kocura w prezencie dziewczynce, tłumaczył sobie zresztą, że kotu na stare lata będzie lepiej w spokojnym zaciszu domowym, chociaż temu w rzeczywistości daleko było do emerytury.
Od tamtej pory Orka zmuszony był żyć w czterech ścianach, bez okrzyków mew, świeżych ryb, a co gorsza bez poczucia wolności. Czuł się zamknięty, zdradzony i osaczony, co okazywał dość otwarcie, posykując na dwunożnych, w których widział oprawców. Para rodziców, która obawiała się przez to o bezpieczeństwo swojej pociechy, pewnego razu zdecydowała zostawić otwarte okno w kuchni licząc na to, że kot po prostu zniknie sam z siebie. I tak też się stało. Kocur skorzystał z tej okazji niemalże natychmiastowo i zanim się obejrzał był już poza osiedlem. W lesie. Co też nie było satysfakcjonującym końcem, ale zdecydowanie lepszym niż domostwo tych szumowin, czy chociażby samego osiedla.
***
Omdlałego kocura odnalazło w lesie młode małżeństwo, które zaniepokojone jego stanem zdecydowało przygarnąć nieszczęśnika. Zapewniło mu opiekę weterynaryjną i powoli, aczkolwiek skutecznie doprowadziło go do odzyskania pełni sił i zdrowia. Sam Orka nie próbował uciekać, ani nawet okazywać swoim nowym właścicielom wrogości. Czuł się na to zbyt pokonany, zresztą uważał, że takie życie będzie dla niego znacznie bezpieczniejsze.Sielanka trwała do nadejścia okresu wakacyjnego, kiedy to para wybrała się za granicę, zostawiając swojego podopiecznego pod opieką ich zaufanego przyjaciela. Ów przyjaciel, niezbyt wielki wielbiciel odpowiedzialności, a tym bardziej zwierząt, postanowił pozbyć się problemu. Któregoś dnia wsadził kocura w samochód, żeby wyrzucić go w lesie. Przyjaciołom perfidnie wmówił, że zwyczajnie uciekł, i mimo wszelkich starań nie udało mu się go znaleźć.
Pozostawiony na pastwę losu, Orka ponownie musiał radzić sobie sam.
- Statystyki:
(zaczęte od 3 poziomu)
- Siła (S): 8->11-> 13
- Zręczność (Zr): 6-> 7-> 9
- Szybkość (Sz): 4-> 5-> 6
- Zmysły (Zm): 2-> 3-> 4
- Punkty Życia (HP): 60-> 65-> 70
- Punkty Wytrzymałości (W): 40-> 45-> 50
Czy zgadzasz się na ewentualną adopcję postaci? Nie