┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
P E R S O N A L I A
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
P E R S O N A L I A
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
[ imię ] Muszla-->Muszelkowa Łapa--> Muszelkowy Brzeg--> Muszla
[ płeć ] Kotka
[ klan ] Grom
[ ranga ] Samotnik
[ wiek ] 49 (marzec)
.....[ mistrz ] Orle Skrzydło
.....[ nauczyciel] Malinowe Chaszcze
.....[ uczniowie ]
.....[ terminatorzy ] Truskawkowa Łapa, Kawcza Łapa
.....[ wytrenowani ]
[ legowisko ]
[ galeria ]
[ adopcja ] brak zgody
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
W Y G L Ą D
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
W Y G L Ą D
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
[ Kocię ]
Muszla nie należy do najniższych, ale też nie przerasta innych kociąt wzrostem, można więc śmiało rzec że jej wzrost jest przeciętny. Sylwetką bardzo przypomina matkę. Jest szczupłą kotką o wąskich barkach i smukłym tułowiu, na którego końcu znajduje się gruby i długi ogon. Jej szczupłe ciałko porasta krótka, przylegająca do ciała, liliowa sierść, a wzdłuż tułowia ciągnie się ciemniejsza pręga, która pokrywa także cały jej ogon, pręgi znajdują się również na czole i łapach kotki, jednak nie rzucają się zbyt bardzo w oczy. Sierść na jej brzuchu i pyszczku przybiera jaśniejszy odcień. Posiada okrągłą głowę, z osaczonymi na niej średniej długości, trójkątnymi uszami. Pysk kotki jest krótki z różowym noskiem, który otoczony jest przez długie, białe wąsy. Nad kufą są osadzone błękitne oczka, które po odbarwieniu przyjmą barwę jasnej zieleni. Całe ciałko kociaka jest utrzymywane, przez długie, aczkolwiek mocne łapki.
[ Wojownik ]
Sylwetką bardzo przypomina matkę. Jest szczupłą kotką o wąskich barkach i smukłym tułowiu, na którego końcu znajduje się gruby i długi ogon. Jej ciało porasta krótka, przylegająca do niego, liliowa sierść, a wzdłuż tułowia ciągnie się ciemniejsza pręga, która pokrywa także cały jej ogon, pręgi znajdują się również na czole i łapach kotki, jednak nie rzucają się zbyt bardzo w oczy. Sierść na jej brzuchu i pyszczku przybiera jaśniejszy odcień. Posiada okrągłą głowę, z osadzonymi na niej średniej długości, trójkątnymi uszami. Z czego jedno, konkretnie prawe przecina długa blizna, ślad po kocich pazurach. Pysk kotki jest krótki z różowym noskiem, który otoczony jest przez długie, białe wąsy. Nad kufą osadzone są jasnozielone błyszczące ślepia. Może poszczycić się wysokim wzrostem, a zawdzięcza to swoim długim zwinnym łapom. Podczas pobytu u Dwunogów przybrała na wadze, ale znacznie schudła w drodze powrotnej. W dalszym ciągu nie nawykła do regularnego czyszczenia swego futerka. Często jest ono usiane kurzem i piaskiem, a ponadto sierść kotki w niektórych partiach jej ciała jest w jak ona to określa "harmonijnym nieładnie", choć w rzeczywistości zwyczajnie zmatowiała.
[ Samotnik ]
Po pobycie u dwunożnej jej liliowa sierść na nowo nabrała blasku i gładkości. Jednak pomimo to w dalszym ciągu pozostaje w nieładzie. Jest zakurzona, a gdzieniegdzie wystają ułamki gałązek bądź listków. Jest raczej dość szczupła, zawsze taka była. Prawe ucho przecina długa blizna, jednak na całe szczęście jest to jedyna pamiątka po życiu na ulicy. Jej oczy nie straciły dawnego blasku, choć teraz wydają się znużone.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
C H A R A K T E R
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
[ Kocię ]
Liliowa koteczka jest bardzo optymistyczna i empatyczna. Bardzo lubi spędzać czas z innymi kotami. Nie ma problemu z zapoznawaniem się z innymi , chyba że mają oni zbyt trudny i wyniosły charakter. W takich wypadkach kotka woli zostawić kota w spokoju, w obawie że ten na nią nakrzyczy, chociaż mogą zdarzyć się przypadki kiedy odważy się i zaryzykuje spotkanie z takim kotem. Muszla jak na typowego kociaka jest bardzo ciekawska, najchętniej już wyszłaby z żłobka i pozwiedzała obóz, a nawet miejsca znajdujące się po za nim. Kotka z powodu swojego młodego wieku, nie pojmuje jeszcze wiele, dlatego też chętnie uczy się nowych rzeczy. Muszla nie jest leniwa, w żadnym stopniu. Jest to kotka energiczna, która lubi biegać, chociaż trzeba przyznać że nie za dobrze jej to jeszcze wychodzi, często potyka się o własne łapki. Niestety dużą wadą kotki jest naiwność i łatwowierność, przez które łatwo wierzy innym nawet gdy ci z niej żartują.
[ Wojownik ]
Córka Cichego Strumyka od zawsze była duszą towarzystwa. Przeraża ją bowiem wizja pozostania samej, stąd takie usposobienie. Niegdyś była istną kulką energi, teraz jednak nieco spoważniała i stała się spokojniejsza, nie zmienia to jednak faktu, że nie wyzbyła się swego dawnego optymizmu. A jak już o tym mowa... Muszelka zawsze stara się znaleźć dobre strony każdej sytuacji, i nie dopuszcza do siebie pesymistycznych wizji. Nawet jeśli jest jej ciężko, stara się zachować dobrą minę do złej gry. Nie chce swoim marazmem obciążać innych. Bardzo lubi żartować i rozweselać tym inne koty. Z jej kocięcych czasów ostała się także naiwność. Jest to jednak jej największy problem. Jest dorosła, powinna już dawno się tego pozbyć, niczym szczątków zjedzonej już zwierzyny. Rzecz w tym, że nie jest to dla niej proste. Z jednej strony napotkała na swojej drodze wiele problematycznych osobników, jednak znaleźli się też tacy, którzy byli jej pomocni. Ma przez to wielce mieszane uczucia. Bo przecież zaufanie jest podstawą każdej relacji, z drugiej zaś strony nie każdy na to zaufanie zasługuje. W dodatku nie należy do najodważniejszych, czego się wstydzi. Z tego względu na pierwszy rzut oka może wydawać się dość nerwowa przy kimś obcym. Często jednak w miarę rozmowy uczucie to się ulatnia. A to przez dobrego rozmówcę, a to przez jej zapominalstwo, nieodłączne w tej kwestii.
[ Samotnik ]
Stała się spokojniejsza, co wyraża zarówno jej ton jak i sposób poruszania się. Nie chcę smucić innych kotów, chce je rozweselać, doprowadzać do śmiechu. Dawny wigor jest w rzeczywistości jedynie fasadą, gestem obronnym przed światem. Kotka boi się utraty, dlatego nie chce nikogo do siebie zrażać. Przybiera wieczny uśmiech na pyszczku.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
H I S T O R I A
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
H I S T O R I A
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
[ Kocię ]
Urodziła się jako jedna z kociąt Wężowego języka i Cichego Strumyka, razem z jej rodzeństwem: Tygrysem, Cierpką, Jeżynką, Ostem, Ryk, Dmuchawcem oraz Królikiem. Gdy ukończyła 6 księżycy została terminatorką, a jej mistrzynią została Orle Skrzydło.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
To był błąd. Duży błąd.
Pewnego dnia liliowa wojowniczka ignorując swój stan zdrowia wybrała się na samotne polowanie dla rozruszania kości, bo przecież ruch to zdrowie. Zmarnowała jedynie swój czas i energię. Niczego nie znalazła. Już miała zawracać, licząc na szczęście w drodze powrotnej, gdy nagle do jej nozdrzy dotarł paskudny odór, a zaraz potem rozległ się straszliwy skowyt. Pies! Przerażona kotka czym prędzej rzuciła się do ucieczki nie zwracając nawet uwagi na to, gdzie niosą ją łapy. Biegła ile sił, słysząc za sobą dudnienie ciężkich masywnych łap. Nagle w dale dostrzegła wysokie sylwetki. Nagle jej łapa zahaczyła o wyrastający z ziemi korzeń, a ona sama padła na ziemię. Nastroszyła futro i z przerażeniem odwróciła się w stronę, z której nadbiegał pies. Czy to już jej koniec? Tak zakończy się żywot wojowniczki Klanu Gromu? Zamknęła oczy gotowa na to co miało nastąpić, ale ku jej zaskoczeniu nic się nie stało. Nie poczuła przeszywającego bólu, a jedyne co usłyszała to skomlenie napastnika. Zbierając się na odwagę otworzyła oczy, a jej zielone ślepia ujrzały dwunożnego pochylającego się nad skulonym psem. Przyglądając się scenie nagle poczuła jak coś zaciska się na jej bokach. Kolejny dwunożny właśnie wziął ją w swe łyse łapska. Próbowała się wyrywać, wystawiła pazury, i wbiła zęby w skórę porywacza, ale wysokie stworzenie nie dało za wygraną. Mimowolnie zaciągnięto ją do brzucha potwora, a ona zmuszona była patrzeć jak coraz bardziej oddala się od ziem, na których się wychowała.
***
Minęło parę księżyców od kiedy żyła wraz z dwunożnymi w ich gnieździe. Nigdy nie przypuszczała, że skończy jako pieszczoch. Najgorsze było jednak to, że nie mogła wychodzić na dwór, bo tam przebywał pies, ten sam, przez którego znalazła się w obecnej sytuacji. Nie chciała ryzykować bliskiego spotkania z tą bestią, i jak widać jego właściciele również, bo to w końcu oni jej tego zabraniali. Często więc przesiadywała przed przezroczystą dziurą, którą dwunożni nazywali “oknem” i stamtąd z utęsknieniem obserwowała otwartą przestrzeń. Dwunodzy wydawali się ją lubić, szczególnie ich młode, po za tym uratowali ją ze szczęk psa, a także wyleczyli z choroby za co była im wdzięczna, ale to nie było życie do którego przywykła. Chciała wrócić do Klanu, do rzeczy i kotów które znała. Czuła się samotna. Może właśnie dlatego nie traktowała łysych stworzeń jak intruzów, i nie jeżyła się na każdą ich próbę (jak sądziła) przymilenia się.Któregoś dnia stało się coś niezwykłego, dwunodzy zabrali gdzieś psa. A jej, dzięki zdobytemu wcześniej zaufaniu pozwolono w końcu wyjść na świeże powietrze. To była jej szansa na ucieczkę. Szybko wybiegła na zewnątrz, ale zatrzymała się raptownie na środku ogrodu. Było tu tyle nowych zapachów i dźwięków, to wszystko sprawiało, że czuła się nieswojo, jak w klatce. Zdecydowanie zbyt długo przebywała w zamknięciu, żeby teraz tak łatwo do tego przywyknąć... Przytłoczona przybiegła do gniazda. Czuła się okropnie. Stchórzyła. Z jej planów pozostał jedynie smak rezygnacji.
Miała dużo czasu, aby przemyśleć swoją sytuację, jak i zachowanie. Tak też doszła do wniosku, że nie powinna się tak łatwo poddawać. Ma przecież do czego wrócić. Prawda, wcześniej stchórzyła, jednak każdy uczy się na błędach. Tym razem na pewno się uda. Skorzystała z tego, że ostatnio dwunodzy często wychodzili gdzieś z ich pupilem. Pod nieobecność drugiego zwierzęcia postanowiła szczątkowo poznawać swoje otoczenie. Jak postanowiła tak też zrobiła, a gdy w końcu przyzwyczaiła się na tyle, by odzyskać pewność siebie czym prędzej uciekła nie oglądając się za siebie. Tak jak się spodziewała, tym razem się udało! Jednak, nie był to koniec jej wędrówki. Teraz musiała odnaleźć drogę do lasu. A to nie należało do najłatwiejszych. Osiedle było znacznie bardziej głośne i obszerne, niż mogła przypuszczać. W dodatku koty je zamieszkujące były wielkim przeciwieństwem pieszczochów. Muszla podjęła parę prób nawiązania kontaktu, aby zdobyć informację. Niestety, nie ważne jak przyjazna była, zazwyczaj kończyło się to kłótniami krążącymi wobec jedzenia. A te z kolei przeradzały się w bójki. Z jednej z takich potyczek kotka wyniosła bliznę przecinającą jej prawe ucho. Wtedy też zdecydowała unikać większych skupisk kotów. Pieszczochy też nie były specjalnie przydatne, większość odchodziła zniesmaczona widokiem "brudnego dachowca", inne z kolei stanowczo odradzały jej przybycia do lasu. Skończyło się na tym, że do pewnego czasu Muszelka musiała radzić sobie sama. Do czasu, gdy na swojej drodze nie spotkała pewnego starego kocura. Nigdy nie poznała jego imienia, jednak nie stanowiło to dla niej problemu, wystarczyło jej to, że starszy wyciągnął do niej pomocną łapę. Miała trzymać się z dala od włóczęgów, ale starzec wydawał się niegroźny. Gdyby chciała mogłaby powalić go jedną łapą. Spędziła z kocurem sporo czasu, szary "obszarpaniec", (jak żartobliwie go określała) nie tylko pokazał jej drogę do lasu, a nawet nauczył jak poradzić sobie na Osiedlu. Ku jej rozczarowaniu czas ich rozłąki przyszedł szybciej niż sądziła. Po prostu któregoś dnia po przebudzeniu starca nigdzie nie było. Trzeba przyznać, że dotknęło ją to gdzieś w środku, jednak nie była na niego zła. Poznała go na tyle, by zauważyć, że cudze towarzystwo nie cieszy go zanadto. W każdym bądź razie, wykorzystując jego wskazówki dotarła w końcu do kresu swej wędrówki. Teraz tylko pozostało udać się na granicę i liczyć na przychylność przywódcy.
***
Muszelka stchórzyła. Nie umiała spojrzeć w pysk Żubrzej Gwieździe i uciekła. Tak po prostu. Na jakiś czas zaszyła się w Siedlisku Koni, gdzie łapała myszy. Dwunożny nie mieli nic przeciwko jej obecności, zważywszy na to, że pozbywała się szkodników. Później wróciła na osiedle, gdzie trafiła do miejsca, w którym przebywało wiele kotów. Wszystkie w klatkach. Co jakiś czas przychodzili dwunożni i zabierali pojedyncze koty. Ona nie miała takiego szczęścia, spędziła w tym miejscu wiele księżycy. Pewnego dnia los się jednak do niej uśmiechnął, przygarnęła ją do siebie jakaś starsza dwunożna. Muszelka mieszkała z nią do czasu jej śmierci, po której zmuszona była do wyprowadzki. Nowi właściciele mieszkania nie przepadali za kotami. Po tym wszystkim chciała zdobyć się na akt odwagi. Planowała wrócić do Klanu Gromu. Do domu. ┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
S T A T Y S T Y K I
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
S T A T Y S T Y K I
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
[ siła ] 2 -> 5 -> 7
[ zręczność ] 6 -> 7 -> 9
[ szybkość ] 7 -> 8 -> 10
[ zmysły ] 5 -> 6 ->7
[ punkty życia (HP) ] 65 -> 70 -> 75
[ punkty wyrzymałości (W) ] 35 -> 40 ->45