długie, czarne z białymi znaczeniami futerko niekiedy sterczy mu na boki, żółte oczy; bardzo wysoki, na patykowatych łapach, chuderlak i wypłosz
śmieszny taki, wcale mądry, wieczny optymista, ma trochę problemów z pamięcią, lubi zbierać kwiatki i chodzić na przygody, jego jedna szara komórka dawno temu wyjechała na wakacje i utknęła gdzieś na ciepłych wyspach
Bączkowa Łapa [KW]
- Falująca Łapa? Czy twoje łapki robią takie wygibasy jak czasem człowieki? - Zagadał zaciekawiony, zaraz demonstrując, o co mu chodziło, gdy zaczął wymachiwać łapką, zupełnie jakby była jakimś bardzo nieporadnym robalem. - Chyba wszystko na raz, ale przygoda? To na pewno! Prowadził mnie taki ładny motylek, ale zniknął gdzieś tam, o! - Kiwnął głową, wskazując kierunek znajdujący się za Falą. - I chyba mi tam nie wolno, nie? - Zaciekawiony przekrzywił głowę, bo może wcale tak nie było, może się pomylił i jeszcze była szansa, żeby skrzydlatego kumpla dogonić. - A ty? Zamierzasz robić coś ciekawego? - Kto wie, może będzie mógł się do Fali przyłączyć, bo kocur wydawał się być spoko kolegą, a Ziemniaczek wcale nie był zbyt ufny, skąd.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
-Czy moje łapki robią wygibasy? Pewnie że robią! Wystarczy że im powiem, patrz! -zaśmiał się głośno a potem spojrzał na swoje łapki- Łapki! Falujcie! -zawołał a potem zaczął łapkami gibać jak kiedy wiatr giba tymi śmiesznymi patykami na brzegach stawików. Tymi z tymi brązowymi końcówkami. Później jednak przestał i spojrzał znowu na Ziemniaczka- Ale wydaje mi się że to raczej przez to moje falowane futerko w uszach, takie ploty słyszałem -dodał.
Ogromny kocur spojrzał się w stronę, w którą pokazał młodszy a potem znowu przeniósł wzrok na niego.
-Teoretycznie nie możesz… ale jakbyś dołączył do Wichru to pewnie byś mógł! -powiedział kiedy tylko taka myśl wpadła mu do głowy. No bo przecież by wtedy mógł chodzić po wichrowych terenach!... Tylko do tego czasu ten motylek to już raczej ucieknie- Ja? A ja patroluję granice! Bo wiesz, terminatorzy i wojownicy patrolują granicę i tereny, żeby wszyscy którzy są w obozie mogli się czuć bezpiecznie!
długie, czarne z białymi znaczeniami futerko niekiedy sterczy mu na boki, żółte oczy; bardzo wysoki, na patykowatych łapach, chuderlak i wypłosz
śmieszny taki, wcale mądry, wieczny optymista, ma trochę problemów z pamięcią, lubi zbierać kwiatki i chodzić na przygody, jego jedna szara komórka dawno temu wyjechała na wakacje i utknęła gdzieś na ciepłych wyspach
Bączkowa Łapa [KW]
- Ooooo, ale super! - I sam mu zawtórował w łapkowych wygibasach, szczerząc się jak głupek (którym zresztą był), bo udzielało mu się to szaleństwo i radosna atmosfera. Co z tego, że dopiero Falę spotkał, Ziemniaczek był koteczkiem prostym i zbyt wiele do szczęścia mu nie było potrzeba. - Och! Faktycznie jest falowane, ale super! - On sam to co najwyżej miał futerko potargane i sterczące, ale jak dla niego to też było super.
- O-ja-cie, to można tak o dołączać?? - Spojrzał na kocura zaintrygowany, bo może już i kiedyś o tym słyszał, ale to chyba nie było o Wichrze, skąd mógł wiedzieć, czy wszędzie było tak samo! Zresztą od tamtego czasu tyle przygód już miał, że trudno mu było wszystko spamiętać. - Och! To musi być bardzo ważne zadanie! A ty jesteś terminatorem, czy wojownikiem? - Teraz przecież Ziemniaczek musiał się wszystkiego dowiedzieć, nawet jakby miał o tym zaraz zapomnieć!
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
-Ano można! Wystarczy że przywódca wyda zgodę i zium! Jesteś członkiem Klanu! Proste, nie? -biało-rudy kocur zagrzmiał radośnie. On nie był jednym z tych co się tak jarali czystością krwi i mogliby się dać za nią pokroić. A poza tym, Ziemniaczek wyglądał na dobrego ziomeczka i Falująca Łapa od razu go polubił, więc nie byłoby tak strasznie gdyby młody dołączył do Klanu Wichru jeśli miałby na to ochotę. Lawendowa Gwiazda pewnie też by go w miarę bezboleśnie przyjęła, patrząc na to jaka jest miła i troskliwa. Na pewno by zrozumiała- A ja? Ja jestem jeszcze terminatorem, ale powiedzieć ci coś szczerze? Osobiście to aspiruję na pozycję Medyka, ale to najpierw musiałby się zgodzić mnie uczyć ten którego już mamy -wyjaśnił- ale pewnie w końcu da się przekonać! Nie oprze się mojemu urokowi długo, ho ho! -zażartował.
długie, czarne z białymi znaczeniami futerko niekiedy sterczy mu na boki, żółte oczy; bardzo wysoki, na patykowatych łapach, chuderlak i wypłosz
śmieszny taki, wcale mądry, wieczny optymista, ma trochę problemów z pamięcią, lubi zbierać kwiatki i chodzić na przygody, jego jedna szara komórka dawno temu wyjechała na wakacje i utknęła gdzieś na ciepłych wyspach
Bączkowa Łapa [KW]
- O rety! To brzmi super, żaden motylek by mi wtedy nie uciekł! - pokiwał ochoczo głową, bo aktualnie nowy ziomeczek, który tak szybko odleciał i zostawił go samego, był jego największym zmartwieniem, bo jak to tak można nowego kumpla zostawić, co z tego, że skrzydlaty nawet pewnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że Ziemniaczek nie mógł za nim pójść. Albo, że w ogóle za nim szedł.
- Oooooch, bycie medykiem brzmi bardzo poważnie! - Stwierdził z uznaniem, bo skoro inny kot musiał się zgodzić uczyć, to chyba było to coś ważnego, nie? - Może nazbierasz mu kwiatków, żeby dał się przekonać? Uwielbiam zbierać kwiatki, mogę ci pomóc, patrz! - Ochoczo odbiegł od Falującej Łapy, zrywając jednego z rosnących niedaleko białych kwiatków i zaraz rzucił mu go pod łapki. - Widzisz! No chyba, że jest jak mama, ona nigdy jakoś nie przepadała za kwiatkami, może dlatego sobie poszła, hmm... - Zamyślił się zaraz, chociaż Mruk wyraźnie powiedziała mu, że po prostu idzie sobie gdzie indziej i nic o kwiatkach nie wspominała. Przebierał łapkami w miejscu z ekscytacji, czekając na to, co Fala sądził o jego jakże wspaniałym pomyśle.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
-Ano! Chyba że wleciałby na teren innego Klanu to wtedy trochę problem, bo wiesz, Klanów jest cztery i każdy ma swój teren! Na przykład Klan Wichru nie może wchodzić na teren chociażby Klanu Cienia, bo wtedy mogą cię wygonić, bo to ich -wyjaśnił- Ale wiesz, tereny są duże! Do czasu dojścia do granicy pewnie byś motylka złapał.
-No, leczenie kotów to bardzo poważna sprawa, dlatego potrzebny jest trening pod okiem kogoś doświadczonego -Fala pokiwał głową- O! To całkiem niezły pomysł! Krwawnikowy Liść może by się nawet rozchmurzył, bo ostatnio jest bardziej smętny niż zawsze -ogromny terminator powiedział, po śmierci Miętowej Łapy wichrowy medyk nie wyglądał jakoś specjalnie dobrze. Chwilę później jednak usłyszał słowa Ziemniaczka o jego mamie i jego uśmiech lekko przygasł, jednak nie zniknął z jego pyska- Twoja mama sobie poszła? I tak cię zostawiła? Potrzebujesz może pomocy? Wiesz, w Klanie jest wiele kotów które mogłoby się tobą zająć i się zaprzyjaźnić i w ogóle. Nawet ja bym mógł jakbyś chciał! -zaproponował.
długie, czarne z białymi znaczeniami futerko niekiedy sterczy mu na boki, żółte oczy; bardzo wysoki, na patykowatych łapach, chuderlak i wypłosz
śmieszny taki, wcale mądry, wieczny optymista, ma trochę problemów z pamięcią, lubi zbierać kwiatki i chodzić na przygody, jego jedna szara komórka dawno temu wyjechała na wakacje i utknęła gdzieś na ciepłych wyspach
Bączkowa Łapa [KW]
- Och, może jednak by się granic trzymał i nikomu bym nie przeszkadzał, bo wiesz, nie chcę komuś robić problemu, macie pewnie i tak sporo rzeczy do robienia, nie?? A tu jeszcze wyganianie takich jak ja dodać do obowiązków i już w ogóle gdzie tu niby czas na przygodę albo umycie futerka, albo...kolejną przygodę! - Ziemniaczek miał swoje priorytety i wcale nie próbował ich ukrywać.
- Och, faktycznie, ma to sens, poważna sprawa, tak... - Pokiwał głową, bo nigdy jakoś bardziej o chorobach i śmierci nie rozmyślał, bo po co sobie głowę takimi błahostkami zajmować, jak można myśleć o motylkach i kwiatkach. - Och jak jest smętny, to kwiatki na pewno mu pomogą! To niezawodny sposób na poprawienie humoru! - I kto wie, może dzięki temu cały ten Krwawnikowy Liść faktycznie zgodziłby się na wzięcie Fali na trening, bo jakoś obawa, że był jak Mruk wypadła mu z głowy.
- No tak, uznała, że jestem już duży i umiem polować i powiedziała, że mam za nią nie iść. Bo w sumie nie była moją mamą, tylko się do niej przyczepiłem, więc w końcu mnie odczepiła, ha! - Uśmiechnął się, bo jakoś brak ogromnej kotki nie doskwierał mu aż tak, jak myślał, że będzie. A może po prostu nigdy nie myślał o tym, więc nie miał do czego porównywać i w ogóle prosta sprawa. - Naprawdę?! Radze sobie w sumie sam, zwiedzam tu okolicę, albo tam okolicę, motylki mi towarzyszą, a i jedzonko czasem się uda znaleźć...Ale wiesz, przyjaciół nigdy dość! No i mógłbym ci pomóc przekonać tego Krwawnikowego Liścia, żeby cię uczył, dalibyśmy mu dwa razy więcej kwiatków, to na pewno by ci pomogło!! - Zaraz w głowie Ziemniaczka wykiełkował taki sprytny plan, bo Fala dał całkiem miłą propozycję. - Ale mógłbym nadal chodzić na przygody, prawda? Czy tam też wkładacie wszystkich w dołki, żeby nie ruszali się z miejsca? Mruk tak robiła i jakby...dołki były super, bo były chłodne, ale jednak chyba wolę zwiedzać, niż w takim siedzieć całą wieczność, bo się nudno robi szybko...
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
-Wiesz, dopóki nie jesteś agresywny to tam żaden problem -Fala powiedział zgodnie ze swoimi przekonaniami- bo wtedy się spokojnie wytłumaczy co i jak i taki kot zrozumie. A wiesz, jak ktoś się z pazurami rzuci to wtedy gorzej! -dodał jeszcze- A takie rozmowy w ogóle z samotnikiem to też jakaś forma przygody, na przykład dla takiego mnie co się urodził i wychował w Klanie! Wiesz, ja większość dotychczasowego życia przesiedziałem w lecznicy, bo byłem bardzo chory, więc teraz by się przydało nadrobić! -wyjawił.
-Ano pewnie mógłbyś, tylko takie mniej dalekie pewnie, bo inni zaczęliby się martwić! Na przykład jakbyś był w Klanie i byś mi nagle zniknął z oczu na dłuuuuugo to bym się martwił, że coś ci się stało! I jak się jest małym to lepiej by było iść z kimś dorosłym, wiesz? Ale no, raczej w dołek to cię nikt nie wsadzi -powiedział, zdziwiony trochę tymi dołkami o których Ziemniaczek opowiadał.
długie, czarne z białymi znaczeniami futerko niekiedy sterczy mu na boki, żółte oczy; bardzo wysoki, na patykowatych łapach, chuderlak i wypłosz
śmieszny taki, wcale mądry, wieczny optymista, ma trochę problemów z pamięcią, lubi zbierać kwiatki i chodzić na przygody, jego jedna szara komórka dawno temu wyjechała na wakacje i utknęła gdzieś na ciepłych wyspach
Bączkowa Łapa [KW]
- Agresywny?? Nie no ja nie jestem agresywny! - Zaprzeczył od razu, bo on to nawet by przecież nie pomyślał, żeby się z pazurami rzucać na innego kota. Pomijając fakt, że jakby inny kot się rzucił na niego, to pewnie by na początku w ogóle nie ogarnął, że jest atakowany, biorąc wszystko jako zabawę. - Och, to nie dobrze, ale dobrze, że już z tobą dobrze! A jak chcesz, to ja cię chętnie na przygodę jakąś kiedyś zabiorę ze sobą! - Zmartwił go nieco ten jego nowy ziomek tym, że był chory, no bo nie brzmiało to zbyt miło to całe chorowanie.
- Och, no pewnie, nie wolno się oddalać, zrozumiałe! A wyprawa z kimś brzmi dużo lepiej, niż samotnie, dużo ciekawiej, podoba mi się! - I może wtedy Ziemniaczek nie musiałby wynajdywać przyjaciół pod postacią motylków czy innych stworzeń, które to po drodze spotkał. Nie był tylko pewien, jaki był jego stosunek do braku dołków w klanie, bo z jednej strony było w nich nudno, ale z drugiej to nawet lubił w nich przesiadywać. I nad tą myślą poważnie rozważał przez długi czas, nawet jak już pożegnał Falę i uciekł szukać nowych przygód gdzieś w okolicy.
Kumak bardzo chciałby być spoko ziomkiem. Nie zawsze mu to wychodzi, ale się stara. Z natury jest znacznie cichszym i spokojniejszym kotem niż na to wygląda, ale nieustannie wychodzi ze swojej strefy komfortu by rozmawiać i zaprzyjaźniać się z innymi. Ma poczucie humoru, więc dużo żartuje, by wyglądać na wyluzowanego. Ma ambicje by być przydatnym obywatelem Klanu Wichru, a jeżeli chodzi o postawione cele to uparty i pracowity z niego typek. Posiada pojemne serduszko, które szybko napełnia się sympatią wobec napotkanych kotów.
Kościste Wybrzeże (KR) Wieszczek (NŚ)
Minęło trochę czasu od kiedy myśl, że łapki zaraz odpadną mu od korpusu, po raz pierwszy pojawiła się w jego głowie. Zdążył postawić wiele kolejnych kroków, a kończyny wciąż tkwiły przyczepione do ciała, chociaż wyobraźnia podsumowała mu obraz jak jego ciało toczy się samo przed siebie, bez łap jeszcze bardziej okrągłe niż zazwyczaj. Futerko potargał mu wiatr, chciało mu się pić. Nigdy nie podjął takiego wysiłku w całym swoim życiu, ale kiedy chciał, potrafił być uparty: i to właśnie ta siła uporu pchała go do przodu.
Chociaż nawet ta się w końcu skończyła, niemal idealnie w chwili, w której woń Klanu Wichru dotarła do jego nozdrzy. Jak robitek, którego dłonie dotknęły stałego lądu po wielu milach dryfowania, Pączek poczuł, że siły go opuszczają. Opadł tyłkiem na sam środek wydeptanej przez zwierzyny ścieżki (tu należy wspomnieć, że absolutnie nie wpadł na to, ze to kopytne są odpowiedzialne za istnienie drogi, sam obstawiałby koty z Klanu) i westchnął głośno i trochę rozpaczliwie. Był tak blisko celu! Natomiast wydawało mu się, że właśnie w ten sposób zakończy swoją podróż: będąc o długość pazura od granicy, ale zbyt wyczerpany by ją przekroczyć. Zaś jego kości będą bieleć na słońcu jako przestroga dla innych, nierozważnych młodzieńców.
‧₊˚✧𓂃⋆ była sobie żabka mała re re kum kum rere kum kum która mamy nie słuchała re re kum kum bęc
‧𓂃✧˚◦❇ na spacerek wychodziła re re kum kum re re kum kum innym żabkom się dziwiła re re kum kum bęc
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Och, gdyby tylko Orion wiedział jak dramatyczne myśli kłębiły się w głowie jego dawnego ucznia. Z pewnością chętnie by podchwycił ten klimat. A tak? Pozostawało mu jedynie chłonięcie tej aury całkowitej rozpaczy emanującej od napotkanego na granicy niebieskiego tickeda. Czy były samotnik faktycznie od razu rozpoznał w tej kulce nieszczęścia Kumaczka? Nie rozpędzajmy się, nie miał zasobów pamięci na kojarzenie każdego przewijającego się przez jego życie kota. Priorytety i te sprawy, istniały informacje i widoki dużo bardziej warte zachowania na przyszłość.
– Gorszy dzień? – spytał pełen współczucia dla drugiego kota. Klasyczny Orion. – Sprawiasz wrażenie kota będącego jedną łapą w grobie. Toteż byłbym szalenie wdzięczny gdybyś doczołgał się pod Płaczące Wierzby i oszczędził Wichrzakom trudu transportu zwłok. Albo jeszcze lepiej, żebyś się cofnął do rowu. Czy gdziekolwiek twoja dusza zapragnie, byleby nie w tym konkretnie miejscu. To nieco kłopotliwe, rozumiesz.
Kumak bardzo chciałby być spoko ziomkiem. Nie zawsze mu to wychodzi, ale się stara. Z natury jest znacznie cichszym i spokojniejszym kotem niż na to wygląda, ale nieustannie wychodzi ze swojej strefy komfortu by rozmawiać i zaprzyjaźniać się z innymi. Ma poczucie humoru, więc dużo żartuje, by wyglądać na wyluzowanego. Ma ambicje by być przydatnym obywatelem Klanu Wichru, a jeżeli chodzi o postawione cele to uparty i pracowity z niego typek. Posiada pojemne serduszko, które szybko napełnia się sympatią wobec napotkanych kotów.
Kościste Wybrzeże (KR) Wieszczek (NŚ)
Pączuś rozpaczał całą wieczność - tak mu się przynajmniej wydawało. Był też niemal pewny, że burczenie w jego pustym brzuchu usłyszały wszystkie drapieżniki z okolicy. Dlatego kiedy w oazie otaczającej go ciszy rozległ się czyjś głos, w pierwszej chwili kocurek w ogóle nie zarejestrował, że nie tylko należy do kota i mówi w znanym mu języku, ba, nawet rozumiał wypowiadane słowa! Syn Iskry skierował krągłe jak reszta ciała oczy na wysokiego orientala, pociągnął płaczliwie nosem, a w tym czasie w głowie zachodziły mu procesy rozpoznawcze. Przecież stojącym przed nim Wichrzakiem był nie kto inny jak jego kocięcy nauczyciel! Co prawda Kumaczek nie za bardzo pamiętał, by czegokolwiek go nauczył, ale przystojna sylwetka nie mogła mu tak łatwo wypaść z głowy.
Młodzieniec mimowolnie westchnął tęsknie, bo nawet w sytuacji kompletnej beznadziei nie mógł nie docenić czyjegoś piękna. Możliwie, że to właśnie ono sprawiło, że Kumak był gotowy najpierw zgodzić się z orientalem i pójść umierać gdzie indziej. Tylko, że przecież wcale nie chciał umierać, a na pewno nie z daleka od terenów Klanu Wichru, skoro niemal do nich dotarł. - A-a-ale! - Zająknął się desperacko. - Ale O-orion! - Uff, szczęśliwie imię drugiego kocura samo przyszło mu do głowy, bo ze stresu na pewno by łatwo sobie go nie przypomniał. - Ja przecież też jestem Wichrzakiem! Nie chcę umrzeć w rowie! - W tym momencie Kumaczka oblazł zimny lęk. Co jeżeli Orion nie wpuści go do Klanu?
‧₊˚✧𓂃⋆ była sobie żabka mała re re kum kum rere kum kum która mamy nie słuchała re re kum kum bęc
‧𓂃✧˚◦❇ na spacerek wychodziła re re kum kum re re kum kum innym żabkom się dziwiła re re kum kum bęc
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
W chwili, gdy nieszczęśliwa kluska zwróciła się do niego po imieniu, Orion nie mógł nie połączyć faktów. Prędko stało się jasne, że ma przed sobą zaginionego brata Świt, więc chociażby ze względu na burą byłoby go dobrze przepuścić dalej. Z pewnością by się ucieszyła na jego widok, chociaż oriental podejrzewał, że podobny poziom ekscytacji zagwarantowałoby parę wczesnych kwiatków.
Zresztą jak mógłby odpuścić sobie nieco przyjaznego pognębienia Kumaczka? Każdy, słysząc reakcję młodego, by się zgodził, że było to wręcz obowiązkowe.
– Nikt nie chce umierać w rowie. – zauważył filozoficznie. – Ale widzisz. Jest pewien problem, mój drogi. Nie pachniesz teraz jak Wichrzak, więc straciłeś Wichrowe przywileje, rozumiesz? Jeśli nie masz sił na większą wycieczkę, w ładną scenerię do umierania, to obawiam się, że rów pozostaje jedyną opcją na ten moment.
Kumak bardzo chciałby być spoko ziomkiem. Nie zawsze mu to wychodzi, ale się stara. Z natury jest znacznie cichszym i spokojniejszym kotem niż na to wygląda, ale nieustannie wychodzi ze swojej strefy komfortu by rozmawiać i zaprzyjaźniać się z innymi. Ma poczucie humoru, więc dużo żartuje, by wyglądać na wyluzowanego. Ma ambicje by być przydatnym obywatelem Klanu Wichru, a jeżeli chodzi o postawione cele to uparty i pracowity z niego typek. Posiada pojemne serduszko, które szybko napełnia się sympatią wobec napotkanych kotów.
Kościste Wybrzeże (KR) Wieszczek (NŚ)
Pączek przypatrywał się orientalowi uważnie, ale trudno było cokolwiek rozczytać na długim pysku. Czy kocur go rozpoznał? Nie zwrócił się do niego po imieniu, więc nie wiadomo! Młodzan czuł, że co raz ciaśniej mu w jego własnej skórze, a może po prostu przyspieszony oddech nie dostarczał wystarczającej ilości tlenu. - Co? Ale... tak bezpowrotnie? Ja... ja jestem Kumak, pamiętasz mnie? - Spróbował rozpaczliwie. Może nie liczyło się rozpoznanie i bez względu na to, czy był Kumaczkiem, dzieckiem Roziskrzonej Nocy, czy też jakimkolwiek innym Chwaścikiem, urodzonym przez nieco mniej zasłużonego wojownika, tak samo nie należał mu się wstęp do Klanu, skoro jego zapach zniknął mu z futerka? - Proszę! Na pewno się nie da czegoś... czegokolwiek! zrobić? Ja przeszedłem taką długą drogę, proszę! Chce chociaż porozmawiać z rodziną! - Nie chciał się popłakać, kiedy jego śmierć nie była jeszcze przesądzona, ale czuł wilgoć napływającą mu do oczu. Nie dość, że chciało mu się pić to jeszcze miał się odwodnić w ten sposób!
‧₊˚✧𓂃⋆ była sobie żabka mała re re kum kum rere kum kum która mamy nie słuchała re re kum kum bęc
‧𓂃✧˚◦❇ na spacerek wychodziła re re kum kum re re kum kum innym żabkom się dziwiła re re kum kum bęc
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Niestety, ale moja pamięć nie ma tu nic do rzeczy, młody. – pokręcił łbem. Ogólnie zdanie Oriona niewiele znaczyło w obliczu tego wspaniałego, perfekcyjnie działającego mechanizmu klanowego, prawda? Jednak całą zabawę szybko coś trafiło, ponieważ pomarańczowe oczy zaszkliły się od łez, dalsze błagania młodego też sprawiały, że niegroźna złośliwość zaczęłaby raczej przypominać bezlitosne nękanie. A do takiego oriental wolałby jednak godniejszego przeciwnika, najlepiej takiego, który nie obrazi się od razu (tu patrzył w stronę Nurt; dalej tęsknił za prostszymi czasami, gdy nie interesowały go aż tak jej uczucia i foszki), albo nie znajdzie się na skraju płaczu... jak Kumak właśnie.
Pocieszać go nie zamierzał, akurat koty dla których wdrapałby się na te wyżyny dyskomfortu był w stanie zliczyć na palcach jednej łapy. Ale mógł nie wmawiać mu dalej, że jego jedyna droga prowadziła do rowu.
– Hm, może sprawa nie jest taka przegrana. Jeśli miałeś dobry powód dla swojego zniknięcia to może będą w stanie przyjąć ciebie znowu w swoje szeregi. – zasugerował w zamyśleniu.