odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Ostry Kolec odmawia wycofania się. Pazury Płomienia trafiają w skrzydło jastrzębia. Ognisty ból zajmuje jego przednią łapę, jak gdyby ptak chciał tą przechwałką podkreślić mierny atak wojownika. Każde uderzenie serca obfituje w wydarzenia, niespecjalnie wesołe zresztą, na co bury krzywi się wyraźnie. Jednak skoro jego towarzyszka w boju puszcza krwawe bąbelki nosem i dalej atakuje, on tym bardziej nie ma powodu wycofać się z pola bitwy. I choć opieranie się na rannej łapie nie jest ani trochę przyjemne, robi to, aby spróbować doskoczyć do karku drapieżnika i zatopić w nim kły. Nie chce wchodzić kotce w drogę, co to, to nie, jednak nieco dopomóc w działaniach - jak najbardziej. Dodatkowe punkty, jeżeli uda mu się utrzymać uwagę jastrzębia na sobie; jej już naprawdę wystarczy wrażeń, nawet jeśli adrenalina czy inna wojownicza duma mówią jej co innego.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Wojownik nic nie odpowiedział - po prostu walczył dalej. Jastrząb skupił na nim uwagę i walnął go w łapę. Rana jednak nie wyglądała poważnie - nie tak, jak jej nos, gdyż czuła przez niego tylko krew.
Zdecydowała się na szybki, kolejny ruch. Wyciągnęła pazury z zamiarem przyłożenia ptaszysku pazurami po łbie. Płomyk zajął się karkiem, tak więc nie chciała mu w tym przeszkadzać.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Płomyk niemal zupełnie ominął szarpiącego się ptaka; Ostra spisała się nieco lepiej i dokopała się do krwi. Słabnący jastrząb przypuścił jeszcze jeden atak na Płomyka, ale ledwie musnął go czubkiem szpona. Nie lepiej poszło mu z Ostrym Kolcem, której zdołał ledwie wyrwać parę kłaków.
ostra | lvl: 4 | S: 6 (9) | Zr: 11 (15) | Sz: 6 (8) | HP: 33 - 2 - 3 = 28/70 | W: 43 - 3 = 40/60 | prz: 2/3 :: rana 2. stopnia: oderwany fragment nosa; krwawi (po -2hp do końca walki) :: rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z czubka głowy rana 0 stopnia: zadrapanie na łapie rana 0 stopnia: ślad szponów na piersi rana 0 stopnia: zadrapanie na boku HP spadło o połowę; obniżenie statystyk
płomyk: S: 15 | Zr: 17 | Sz: 13 | Zm: 12 | HP: 52 - 3 - 1 = 48/70 | W: 87 - 3 = 84/90 rana 2 stopnia: krwawiąca rana na łapie, -3HP w tej turze, po -2HP do końca walki rana 0 stopnia: zadrapanie na piersi
jastrząb (na ziemi) S: 13 (18) | Zr: 7 (12) | Sz: 7 (12) | HP: 25 - 2 - 9 - 1 - 1 - 1 = 11/60 | W: 43 - 4 = 39/60 :: rana 1. stopnia: rozcięcie na skrzydle; krwawi (po -1hp co turę do końca walki) :: rana 0. stopnia: naderwana lotka rana 0 stopnia: wyrwane pióro rana 0 stopnia: zadrapanie na piersi rana 1 stopnia: rana na skrzydłach, krwawi, po -1HP do końca walki rana 1 stopnia: rana na szyi, krwawi, po -1HP do końca walki rana 0 stopnia: wyrwane pióro rana 1 stopnia: krwawiąca rana na czubku głowy, -1HP do końca walki statystyki obniżone ze względu na walkę z dwoma przeciwnikami
od następnej kolejki – dalsze obniżenie statystyk ze względu na spadek HP
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Świetnie im idzie, pozazdrościć zdolności. Jaśniejący Płomień wydaje z siebie cichy syk frustracji, jednak bardziej niż na niepowodzeniu bądź zadrapaniu na piersi, koncentruje się na dalszej walce. I choć chwilę temu atak na kark jastrzębia praktycznie nie doszedł do skutku, wojownik podejmuje się kolejnej próby potraktowania go ostrymi kłami. Do dwóch razy sztuka, czy coś.
Pocieszającym aspektem jest walcząca obok niebieska kotka; co prawda nadal wolałby widzieć ją w pewnym oddaleniu od centrum wydarzeń, ale skoro wciąż jest w stanie wymachiwać łapami, nie jest z nią chyba aż tak źle, by po wszystkim miał dwa trupy do ogarnięcia. Na razie.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Czuła zmęczenie i było to po niej zdecydowanie widać. Sama również wiedziała, że już nie daje powoli rady i musiała przyznać, iż czas było się... wycofać. Wzięła głębszy wdech, po czym spojrzała na kocura, który również był porządnie poobijany.
- Dasz sobie z nim radę? - miauknęła w stronę Jaśniejącego Płomienia, nim nie zdecydowała się na wykonanie ostatniego ataku. Rzuciła się w stronę ptaka z zamiarem przejechania mu pazurami po szyi bądź jej okolicy. Bez względu na to, czy jej atak był udany bądź nie, zdecydowała się na ostateczne wycofanie z pola walki, mając nadzieję, iż wojownikowi nie stanie się większa krzywda. Z drugiej strony ptak był konający, więc nie miał już aż tyle roboty.
[zt?]
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Ostry Kolec nie miała już przed czym uciekać. Ptak padł na ziemię od jednego mocnego uderzenia Płomyka.
ostra | lvl: 4 | S: 6 (9) | Zr: 11 (15) | Sz: 6 (8) | HP: 28 - 2 = 26/70 | W: 40/60 | prz: 2/3 :: rana 2. stopnia: oderwany fragment nosa; krwawi (po -2hp do końca walki) rzut na infekcję: 1k6 → 1, infekcja :: rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z czubka głowy rana 0 stopnia: zadrapanie na łapie rana 0 stopnia: ślad szponów na piersi rana 0 stopnia: zadrapanie na boku HP spadło o połowę; obniżenie statystyk
+75 EXP
płomyk: S: 15 | Zr: 17 | Sz: 13 | Zm: 12 | HP: 48 - 2 = 46/70 | W: 84 - 2 = 82/90 rana 2 stopnia: krwawiąca rana na łapie, po -2HP do końca walki rzut na infekcję: 1d6 → 5, brak infekcji rana 0 stopnia: zadrapanie na piersi +75 EXP
jastrząb (na ziemi) S: 13 (18) | Zr: 7 (12) | Sz: 7 (12) | HP: 11 - 13 = -2/60 | W: 39/60 :: rana 1. stopnia: rozcięcie na skrzydle; krwawi (po -1hp co turę do końca walki) :: rana 0. stopnia: naderwana lotka rana 0 stopnia: wyrwane pióro rana 0 stopnia: zadrapanie na piersi rana 1 stopnia: rana na skrzydłach, krwawi, po -1HP do końca walki rana 1 stopnia: rana na szyi, krwawi, po -1HP do końca walki rana 0 stopnia: wyrwane pióro rana 1 stopnia: krwawiąca rana na czubku głowy, -1HP do końca walkizimny trup
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Udzieliłby twierdzącej odpowiedzi, jednak zanim udaje mu się otworzyć pysk w celu innym niż morderczy, drapieżnik bezwładnie pada na ziemię. No cóż, nic straconego, jako że Ostry Kolec nie chciała go zostawiać bez ostatniego słowa, a więc nie zdążyła się jeszcze na dobre oddalić.
- Jak mniemam - rzuca z odsłonięciem białych kłów. Ale już w kolejne uderzenie serca poważnieje. Wojowniczka jest w kiepskim stanie, to po pierwsze. Jego łapa nie prezentuje się zbyt okazale, to po drugie. Trzecim jest czekające na pochówek truchło. Ene due like fake... wygląda na to, że ostatni w kolejce będziesz ty, jastrzębiu. Tobie obecnie bez większej różnicy. - Czekaj no, nie będziesz sama wracała do obozu. Moment.
Prowizorycznie przykrywa ptaszora cienką warstwą ziemi, aby jego nęcąca woń stała się choć trochę mniej wykrywalna. Kiedy dotrą na miejsce, powiadomi kogoś o całej sytuacji i kto inny zajmie się pozbyciem problemu. Pomijając jego lekką... niedyspozycję, upływ krwi z Ostrego Kolca prosi o brak zwłoki.
- Idziemy.
z.t.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Plusem bycia drobnym był fakt, że czasami ciężko było ją dostrzec. Do tego jej krótkie łapki poruszały się szybciej niż pająk, którego na chwilę straciło się z oczu. Była prędkością, była mgnieniem. I tymże sposobem wymknęła się spod oczu własnej matki, patrolu, wojowników. Żałosne. A skoro już zaznała tej wolności, której tak bardzo było jej brak w klaustrofobicznym cienistym obozie, pognała przed siebie tak daleko, na ile miała siłę. Nie była też głupia, wykalkulowała sobie czas wyruszenia patrolu i zwyczajnie poszła ich śladem, póki nie znalazła się na granicy. A potem dalej, aż zapach się mocno zmienił. Inny klan, fantastycznie. Gdyby tylko jej cienisty smród jej nie zdradzał, może by prosiła o przyjęcie jej. Chociaż kto wtedy zrobi porządek w Cieniu?
Wzięła głęboki wdech, napawając się tą chwilą wolności, która jej jeszcze pozostała, póki nie przyjdzie jeden czy drugi patrol, aż jej nie przepędzą. Nie będzie się kłócić, wiedziała że była intruzem, ale też nie będzie podwijać ogona przed każdym.
/tramszka :*
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Traszka jest na polowaniu. Technicznie z Bławatkową Łąką, w praktyce umówiły się spotkać o określonej porze pod charakterystycznym drzewem ze swoimi zdobyczami. Traszka ma krzyczeć w razie, gdyby wpadła na drapieżnika. Dobre sobie, to drapieżnik będzie drzeć ryja co najwyżej, gdy kotka go będzie bez większego trudu anihilować. Czekoladowa pointka przemyka między kolejnymi kępami traw w pozycji łowieckiej, wciąż czując wiatr na wąsach, gdy z kolejnym podmuchem przychodzi do niej Cienisty zapach. Nie znajduje się na tyle blisko granic by to one były tak intensywne, więc zaraz obiera nowy kierunek niskiego truchtu. Żaden z ich wojowników nie byłby chyba na tyle głupi, by polować na ich terenach? Może terminator, ale... Traszkowa Łapa chętnie wybije mu takie pomysły z łba. Ma pełne prawo do przetrzepania skóry delikwenta i zamierza z niego skorzystać.
Widzi przed sobą uszy intruza wystające nad trawami, więc wybija się z gruntu, chcąc przyszpilić obcy element do ziemi (Gwiezdni, proszę, sprzyjajcie).
– Guza szukasz? – wypluwa prosto w pysk nieznajomej, albo gdzieś koło niej jeśli tej jednak udaje się uskoczyć.
Bycie mgnieniem i prędkością skończyło się niestety z momentem przekroczenia granic Cienia. Albo tak naprawdę to jej rodzimi wojownicy i terminatorzy byli wolni i słabi, ponieważ czekoladowa pointka bez problemu przyszpiliła burą do ziemi, czego młoda nie tylko się nie spodziewała, ale i zdążyła zakwilić w momencie spotkania się jej ciała z łapami wichrzaczki. Niekoniecznie ze strachu, ponieważ wystraszyć Mysz było ciężko, a jednak organizm uznał, że musi jakoś zakomunikować nagłą reakcję przewalenie się. Całe szczęście, że dezorientacja nie trwa długo i kotka była w stanie spojrzeć dokładniej w pysku agresorki.
- Nie. A ty? - oczywiście nie była to groźba, szczególnie że terminatorka była dużo większa i masywniejsza. - Uwierzysz, jeśli ci powiem, że uciekałam z Cienia, bo tam biją dzieci? - tak właściwie, to ona bije dzieci, ale one oddają, więc na jedno wychodzi. - Nie dzieje się tam dobrze. Coś ich opętało chyba. Potrzebowałam chwili oddechu, a potem tam wrócę i zrobię porządek.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Gwiezdni jej sprzyjają, ale jednak Traszka zamierza całe zasługi przypisać sobie i swoim umiejętnościom. Na odbicie pytania reaguje jedynie mocniejszym zmarszczeniem brwi, ale poza tym ani nie drgnie. Dopiero dalsze tłumaczenia wypłosza sprawiają, że ruszają jakieś procesy myślowe pod nastroszoną kopułą, a kotka rozluźnia mięśnie. Uciekła z Cienia, bo biją dzieci. Sama jest więc kociakiem jeszcze, to logiczne. Nie wygląda nawet jak pół świeżo mianowanego terminatora, jak się jej teraz przyjrzeć, więc Wichrzaczka już ostatecznie wypuszcza zdobycz spod swoich łap.
I jak teraz, po raz drugi przetrawia usłyszane wszystkie słowa i wątki do przemyślenia i poruszenia, to aż nie wie za który najpierw chwycić.
Po kolei więc.
– Od kiedy biją. Za co. – żąda wyjaśnień. Póki co daruje sobie wykład o tym, że kociętom nie wolno uciekać z obozu, bo skoro tam jest aż tak źle to nic dziwnego, że szukają schronienia za granicami obozu. Za granicami Klanu. Nie klei jej się tylko czemu ten wypłosz chce tam wracać.
Zadziałało? Fantastycznie. Przynajmniej na razie, a póki może kłamać i siedzieć poza Cieniem, będzie z tego korzystać jak najbardziej. Przedobrzenie nie wchodzi w grę, bo chyba pointka jej nie porwie? Nie żeby ją podejrzewała o takie rzeczy, po prostu o tym nie myślała, a póki była na terenie jakiegokolwiek klanu, czuła się wystarczająco bezpieczna i bezkarna. Bo co jej zrobią? Pobiją? Wygnają? Zdegradują? Nic, czego nie byłaby w stanie przeżyć. Więc czym tu się martwić?
- Yh, od kiedy się urodziłam?? To będzie już jakieś...nie wiem, koło pięciu księżyców. Skąd mam wiedzieć za co! Ty byś pytała za co cię biją czy oddawała? Ja się broniłam ile mogłam, ale no chyba mnie widzisz? - przejechała łapą wzdłuż swojego ciała, gdy przeszła do koślawego siadu - jestem trochę mała i mam krótkie łapy, to ledwo im sięgam żeby w nos przywalić. A złego to ja NIC nie zrobiłam. Zwyczajnie sobie żyję, nikomu nie wadzę - kolejne kłamstewko, które zaraz przypomniało jej o rodzeństwie. Sen, Mleczko, Trzmielojad. Chyba każdemu się dostało, jak nie fizycznie to chociaż słownie.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– Ja bym najpierw oddała, a potem spytała jaki mają problem. – odpowiada na to, z zamysłu raczej retoryczne, pytanie. Ale takie są fakty, Traszka nie poprzestałaby na samym bronieniu się, chciałaby dotrzeć do źródła, w miarę możliwości. – Ale faktycznie ty możesz nie bronić się na tyle skutecznie, by potem ci odpowiedzieli na jakiekolwiek pytania. – zgadza się uczciwie. No to nie ułatwia jej sprawy, dalej wie tyle co uderzenie serca temu. W Cieniu gnębią kocięta. A ona ma przed sobą takiego uciekiniera właśnie i... no właśnie, co niby ma z nim zrobić? Według Kodeksu należy bronić kociąt przed zagrożeniami. Co jeśli zagrożeniem jest ich własny Klan?
– Jak zamierzasz tam porządek zrobić skoro jesteś taka... trochę mała. I nie umiesz się obronić na tyle skutecznie by dowiedzieć się czemu ciebie biją, co? Nie zrobisz porządku póki masz krótkie łapy, więc jak tam wrócisz to tylko po to by ciebie dalej bili. – przechodzi więc do zgrzytu w tej historii. Może straumatyzowane kocię po prostu nie łączy logicznie kropek tak do końca i trzeba mu zwrócić na to uwagę.
- Ano! Zanim zdążę się odezwać to znowu zaczynają bić. Całe życie się chowam po kątach i norach, dlatego jestem przyzwyczajona do ciemności. W sumie...w sumie w ostatnim czasie czuję, że zaczyna być częścią mnie. Wypełnia całe moje ciało. Jest to bardzo...ciężkie, samotne uczucie. Ale radzę sobie. Muszę sobie radzić - nie sądziła, że byle terminatorka z Wichru nagle zrozumie mroczne myśli, które w ostatnim czasie głównie siedziały jej w głowie. Początkowo były tylko jako żart by postraszyć Szumiący Wodospad. Ale teraz chyba zaczynały coraz bardziej do niej przemawiać. Szczególnie, że Szum miał żałośnie niesatysfakcjonującą reakcję, toteż trzeba było popracować nad wiarygodnością.
- Jeszcze nie wiem. To znaczy, myślałam, że trzeba zdetronizować Śpiewającą Gwiazdę i w ogóle to najlepiej jakbym ja tam potem rządziła, bo wiem, czego chcą poddan...klanowicze znaczy. Ale jak to dobre pytanie, najpierw potrzebowałabym się wytrenować myślę - miało to sens, faktycznie. Jak strącać władzę z gałęzi, kiedy nawet się nie odrosło od ziemi.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Frajersko, trzeba przyznać. Traszka jednak kiwa jedynie głową z czymś na kształt niesmaku, który chyba może być interpretowany jako współczucie w tym kontekście.
– Taa... widać już pierwsze skutki tego bicia. – typiara nawet gada jak potłuczona. Ciemność będąca częścią niej i inne takie. Zdecydowanie źle się dzieje u ich sąsiadów. Traszka nawet nie próbuje znaleźć głębszego sensu w tych słowach, prędko klasyfikuje je jako objaw częstego obrywania w głowę i odmawia doszukiwania się w nich czegokolwiek. To jedyny sposób na zachowanie zdrowego umysłu w dzisiejszych czasach.
– Zależy czy Śpiewająca Gwiazda przyzwala na bicie kociąt, czy to jej pomysł. Jeśli tylko przyzwala to naiwnie myśleć, że tyle starczy. I że w ogóle przyjmą ciebie na przywódcę jak teraz dajesz im się bić. A zanim się wytrenujesz i urośniesz to przynajmniej parę księżyców. Jeśli przez cały ten czas będą ciebie bić to na pewno nie będą ciebie potem szanować. – próbuje jak najjaśniej zasugerować młodej, że dziurawy ten plan jak pamięć Świta. Co prawda nie wie jeszcze po co, bo w sumie co ona niby ma z burym wypłoszem zrobić w tej sytuacji?