Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
- Sama się goń - Kura nie miał pojęcia czemu płaz rechotał tak wesoło, ale na pewno nie da jej ostatniego słowa, co nie? Jeszcze by pomyślała, że wygrała, a był pewny i gotów ją przekonać, że to on był zwycięzcą tej potyczki. Nawet jeżeli kilka siniaków i ogólne zmęczenie, wskazywały na to, że wygranym był co najwyżej upał.
Na kolejne słowa Żabki wykrzywił za to brzydko swoją kanciastą mordę, nie potrafiąc ukryć niezadowolenia z faktu, że kotka nie wyglądała nawet na odrobinę zdenerwowaną jego zaczepką i, że trochę był w stanie jej uwierzyć, mimo że chętnie spisałby ją na straty, tylko dlatego bo jej nie lubił. Może nie w bycie najlepszym wojownikiem, ale w to, że będzie się starać. - Taa, jasne, niech ci będzie - przewrócił oczami podnosząc się z ziemi, słysząc jednak ostatnie słowa które padły z krótkiej mordki, łypnął na nią spode łba. - Za to jak ciebie będzie chciało coś zeżreć, to ja mu chętnie pomogę - stwierdził, nie mając jednak siły na poważnie się zirytować. Zamiast tego ziewnął potężnie i rozejrzawszy się na boki ruszył powoli w stronę, która wydawała mu się być bardziej oddalona od Obozu. Nie miał w końcu zamiaru jeszcze wracać. - Nie leź za mną! - Rzucił jeszcze głośno, na wszelki wypadek i sobie poszedł.
zt <3
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Potrzebował się rozluźnić, a przede wszystkim przestać myśleć tego dnia, stresował się lekko, a może nawet bardzo? Niezależnie jaki był powód, niewiele myśląc po prostu wypatrzył jednego z Wojowników, z którymi miał średnie relacje i do wyboru mając spory wachlarz, wybrał po prostu tego, z który w życiu nie zamienił nawet słowa. Wypadło na Borsuka, który ostatnio próbował się wymigać od patrolu, a więc idealnie się składało.
– Chodź za mną. Idziemy poćwiczyć – rzucił głosem nie znoszącym sprzeciwu, a następnie udał się w stronę wyjścia z obozu, nie bardzo będąc zaciekawionym, czy ten zamierzał protestować. Oczywiście jeśli robiłby jakieś scenki to, by się zatrzymał, ale o ile po upewnieniu się, że kocur za nim idzie to ruszył w miejsce idealne do sparingu.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Ton to se mógł Korzenna Woń mieć jaki sobie chciał, Borsucza Mordka jedyne co zrobił to przeciągnął się na miejscu, które zajmował w obozie i dalej sobie leżał, wygrzewając się w jeszcze jako tako ciepłym słońcu. Wojownik mógł sobie być wyznaczonym przez Roziskrzoną Noc na pilnowanie obozu i w ogóle, ale typiarza tak bardzo nigdzie nigdy nie było, że u Borsuka nie miał żadnego autorytetu, głosu wręcz nie miał. Jakby miał drugiego wojownika do kogoś porównać to nawet by go nie porównał do postaci chodzącej gdzieś w tle dla zapełnienia i urozmaicenia krajobrazu, on był jeszcze dalej. Ba, chyba Pajęcza Łapa byłby dla niego wyżej w hierarchii od syna Iskry. Dlatego właśnie na słowa Korzennej Woni nawet nie zareagował, udając że nic nie słyszy. Nic nie słyszy, nic nie widzi i tak dalej.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Spodziewał się, że zostanie olanym… chociaż czy na pewno? Może spodziewał się jakiejś innej reakcji, może nawet odpowiedzi, że nie i niech się goni - takowej jednak nie było, a wręcz próbowano go ignorować. Niestety, ale Borsuk miał pecha, bo najpierw chodziło mu o jedną rzecz, ale teraz chciał złapać dwie zdobycze za jednym susem.
– Słuchaj, nie wiem czy myślisz, że jestem głupi, ale niestety nie jestem – stwierdził z uśmiechem i podszedł do kocura stając obok niego. – Widzę, że mnie słyszysz, a jako, że dziś mnie słuchać powinieneś to chodź. Mam dla Ciebie dodatkową propozycję – dodał wesoło patrząc na dymne futro kota, który usilnie go próbował ignorować. Nie sądził, że teraz również zostanie zignorowany, ale jak naprawdę ten zamierzał siedzieć na dupie cały dzień i czekać na swój patrol to w takim razie nie zostawi mu już wyboru.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
-Ta? A niby jaką? -Borsucza Mordka prychnął leniwie, obserwując drugiego kocura jakby ten był małym kociakiem, który nie ma nic do zaoferowania. Jednakowoż, dymny nie ruszył się w żadnym stopniu żeby wstać, nie uznając w ogóle jakiegokolwiek domniemanego skrawka autorytetu, który w teorii dała mu Roziskrzona Noc. Syn Trawiastej Polany nie zamierzał słuchać jakiegoś wymoczka, który tak naprawdę co chwilę tylko ślęczał u Krwawnika z jakimś katarkiem czy czymś albo w ogóle zwyczajnie gubił się gdzieś w tle kotów takich jak na przykład Ciepła Mżawka czy Bławatkowa Łąka, nie mówiąc już o jakichkolwiek innych klanowiczach- Zaproponuj coś to się może zastanowię -dymny wyszczerzył kły w złośliwym uśmieszku.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Pokonasz mnie w sparingu, a dziś nie będziesz musiał iść na patrol, który Ci wyznaczyłem i pójdę za Ciebie. No i przez następne trzy wschody słońca będę za Ciebie polować, więc będę przynosić Ci zwierzynę pod pysk – zaproponował ze wzruszeniem barkami. – Jeśli ja pokonam Ciebie to będziesz musiał chodzić ze mną na patrole przez trzy wschody słońca – dodał ostatecznie z lekkim uśmiechem. Chciał mieć pewność, że kocur się ruszy z miejsca, a przegrana nie brzmiała tak źle tak samo jak nie był szczególnie zainteresowany wygraną. Chciał po prostu dać upust stresowi, a jeśli mógłby ocieplić swój wizerunek jakoś przy Wojowniku to chętnie - mógł spróbować. Nie wiedział, czy kocur nie będzie jeszcze bardziej cięty na niego jeśli wygra, ale szczerze mówiąc spróbować mógł wszystkiego, prawda? Najwyżej ten będzie go jeszcze mniej szanować, nic czym zamierzał się przejmować. Robił dla klanu sporo, wiedział ile zasług miał na swoich barkach, a to że nikt ich nie śledził, cóż nie był tym szczególnie zszokowanym. On doceniał każdego (no chyba, że udawał). Inni wcale nie musieli jego.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsuk faktycznie zainteresował się tą propozycją. Chyba każdy wiedział, że dymny był interesownym kotem, oraz że bardzo lubił zakłady. Nigdy nie mógł się powstrzymać, bo zawsze był pewny swojej wygranej. Korzenna Woń nie wyglądał na jakoś specjalnie zręcznego, w przeciwieństwie do niego samego, więc położenie go może nie byłoby aż takie jakieś specjalnie trudne. W dodatku Borsuk miał sporo do zyskania w razie wygranej. Interesująco. Kusząco.
-Niech będzie -powiedział, wstając z ziemi- W takim razie nie ma na co czekać -dodał jeszcze i ruszył w stronę wyjścia z obozu. Co prawda nie wiedział gdzie Korzenna Woń planował się wybrać, ale to się jeszcze okaże, najwyżej to Borsucza Mordka zadecyduje gdzie się będą naparzać.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Skinął głową słysząc w końcu jakaś konkretną odpowiedź, która ruszyła też kocura z ziemi, z której tak długo nie chciał się podnieść. Nie bardzo rozumiał jakim cudem został Wojownikiem skoro do wszystkiego trzeba było mu dawać nagrody, bo inaczej nie zamierzał słuchać, ale może właśnie posiadał zdolności jakich Korzeń mógł sobie tylko pomarzyć. Dobrze sobie zdawał sprawę ze swoich braków w zręczności dlatego nie oczekiwał wygrać, a jeśli musiałby przynosić Borsukowi jedzenie pod pysk to chyba ten nie myślał, że kocur nie zamierzał z nim jadać? Oczywiście, że chciał go trochę poznać, a skoro był taki niedostępny to potrzebował sposobu.
– I jesteśmy na miejscu, dalej nie ma co iść. Nikt tu nie będzie szedł przez jakiś czas, więc mamy spokój – zagaił po długiej ciszy między nimi z lekkim uśmiechem. Większość Terminatorów miała zostać w obozie i być gotowa na treningi albo po prostu pilnować obozu. Tak samo z Wojownikami, nie zamierzał pod nieobecność matki pozwolić, by zdarzyła się jakaś tragedia, dlatego też zarządził wzmożoną ostrożność. – Chcesz zacząć?
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Życie życiem, starość nie radość, ale polować trzeba. Miała jeszcze siły i dopóki wiek nie wysłał jej na stałe do legowiska starszyzny, zamierzała pracować dla Klanu Wichru.
Tego ranka zatem, jeszcze zanim pierwszy patrol wyruszył z obozu, wybrała się na samotne polowanie. Wciągała w płuca zapach lasu, szukając zwierzyny.
mg
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Krótko po wyruszeniu na poranne polowanie, wojowniczka mogła się przekonać, że nie tylko ona wpadła na pomysł polowania o świcie. W przeciwieństwie do niej jednak, jej towarzysz, którym był tchórz, miał już zdobycz w swoich łapach. Siedział teraz na ziemi i nie do końca zwracając uwagę na otoczenie, posilał się myszą.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Zatrzymała się na chwilę, zastanawiając, czy tchórz mógłby być zagrożeniem dla Klanu. Oczywiście, zwierzak nie był nawet w połowie tak groźny jak lis czy borsuk, ale nadal — choćby dla spokoju sumienia, gdyby natknął się nań jakiś terminator — postanowiła zająć się tym problemem.
Ale nie godzi się walczyć z nieświadomym niczego przeciwnikiem. Zbliżyła się do zwierzaka i poczekała, aż ten odwróci się w jej stronę. Była silniejsza, więc to on musiał wyprowadzić pierwszy cios.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Decyzja wojowniczki była szlachetna, niemniej sprawy nie potoczyły się tak, jak oczekiwała. Tchórz, zgodnie z oczekiwaniami, zauważył kocicę, ale nie zdecydował się jej zaatakować – wstał tylko na równe łapy i wygiąwszy się w pałąk, próbował odpędzić od siebie intruza, zasłaniając nadgryzioną mysz swoim ciałem.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Zauważył ją, ale jedynie zasyczał. Przez ułamek uderzenia serca myślała, co zrobić, aż wreszcie zdecydowała się wyprowadzić atak – łapą w łeb.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Deszcz: nieudany » przerzut » udany = 3 Atak tchórza: krytyczny = 6
Kotka wyprowadziła pierwszy cios – zdołała jedynie lekko pacnąć przeciwnika w łeb. Ten niezbyt zadowolony z takiego obrotu spraw wyciągnął ku niej zęby i spróbował zacisnąć je na jej łapie, ale tylko wyrwał jej trochę sierści. Walka zapowiadała się świetnie.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Choć pierwszy atak nie wypadł imponująco, nie pozwoliła, by wyprowadziło ją to z równowagi. Spróbowała jednocześnie sypnąć ziemią w oczy przeciwnika i przejechać mu pazurami po szyi.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔