Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
No i okazało się że z łapą jednak wszystko okej, ajajaj. W teorii tym szybciej zaczną trening tym szybciej skończą, ale Płotka nie chciała kierować się tą myślą. Robiła tak podczas treningu z Bawełną i no, skończyło się kiepsko. Dlatego przyłoży się do tego i na pewno uda im się dogadać!! A jak nie dogadać to, chociaż uświadomi młodemu, że chce dla niego dobrze czy coś.
Wczoraj wieczorem poleciła terminatorowi, by ten zjawił się przy wejściu do obozu o świcie i no... Płotce pozostało jedynie czekać w wyznaczonym miejscu z nadzieją, że ten się nie spóźni. Albo, że się w ogóle zjawi. Jeszcze nie wiedziała do końca czego oczekiwać.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Wyruszył ze Zrośniętych Drzew wcześniej, niż pewnie ktokolwiek by się po nim spodziewał, ale nie zamierzał tracić czasu na spanie, chociażby z samego faktu, że niezależnie jak niepokonany i idealny by nie był, potrzebował - trenować. Wściekłość mu często wystarczyła, by pokonać brata, czy siostrę, ale niezależnie jak bardzo by chciał, Śnieżnego Płatka nie pokona. Dowiedział się o tym kiedy dostał w pysk za permanentne oszpecenie siostry, ojciec dał mu smutny wzrok, ale kotka jak zwykle karała go za rzeczy, które sama wpajała mu do głowy. Sama wszczynała chaos, a on nie mógł? Niestety odczuwał jakiś posmak w pysku jak myślał o zaatakowaniu jej, tak więc wyszedł ćwiczyć samemu. Szczególnie siłę. Miał z tyłu głowy informację, że powinien stawić się na treningu, a wzbudzanie znowu jakiś podejrzeń brzmiało głupio, także zawrócił się kiedy słońce zaczęło pojawiać się na niebie i stanął za plecami kotki.
— A Ty na co czekasz? Chodźmy już.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Hu- Huh??? Dobra, totalnie się nie spodziewała, że ten bachor przyjdzie do niej OD TERENÓW. Nawet nie była zła, tylko zaskoczona?? Jeszcze do niej pyskował. Ach szykuje się kolejny zapadający w pamięć trening. Kolorwa wzięła wdech uspokajając emocje - No cześć młody, opowiesz mi co robiłeś poza obozem hmmm? - zapytała w międzyczasie wstając i jeśli tak bardzo chciał, to ruszając w stronę Kociego Grzbietu. Przynajmniej zjawił się i chyba chciał się czegoś nauczyć, a to już... coś.
- Obstawiam, że nawet gdybym ci kazała nie wychodzić samemu na tereny to i tak byś się wymknął... Więc zaczniemy od walki, byś mi nie wrócił któregoś dnia do obozu półżywy z kuną na ogonie - poleciła z uśmiechem, patrząc na reakcję kocurka. Już nawet nie muszą się dogadywać, oby tylko była w nim chęć skończenia treningu i jakoś to zleci...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Nie spodziewał się przejęcia jego osobą od obcego kota, nawet w sumie od bliskiego się nie spodziewał (ojciec był wyjątkiem, on się każdym przejmował, ale też nie była to dobra cecha, gdy walczyło się o bycie najlepszym), tak więc pytanie Płotkowego Potoku prawie puścił, mimo uszu.
— W jakim sensie co? No na pewno nie spałem. Każdy polega na Mistrzach, by się czegoś nauczyć. Ja nie zamierzam się ograniczać do… — Odwrócił łeb w stronę kotki i zmierzył ją wzrokiem. — Ciebie. — W sumie nie miał nic konkretnie do niej, a już na pewno nie wiedział kim jest, wiek? Na to też nie patrzył. Wszyscy po prostu byli gorsi od niego, ale ona jeszcze nie stanęła mu na odcisk i nawet wydawała się inteligentna, przynajmniej bardziej, niż reszta którą poznał.
— No proszę, może powinni Cię nazwać Bystry Potok — rzucił pod nosem, ale wysłuchał reszty zdania bez większego problemu. — Nie sądzę, że jakaś byle kuna da mi rady. Widziałaś jak Sól? — prychnął. — Myślisz, że kto jej tak urządził pysk? Nie boję się bić — stwierdził poważnie, chociaż był ciekawy jak to jest bić się z stworzeniami, które były inteligentniejsze, niż jego siostra. Ona by nawet z mrówką miała trudność, jedyne co potrafiła to drzeć się i grozić, ale te groźby nic nie znaczyły kiedy nie potrafiła nawet trafić.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- A czego dokładnie nauczyć? Mało rzeczy jest na terenach, które opłaca się robić na własną łapę bez żadnej wiedzy. Polować nie zapolujesz, jak walczyć to hm, serio odradzam. Wystarczy, że spotkasz borsuka czy wielkiego psa i już po tobie. Kiedyś spotkałam takiego i od jednego ciosu prawie pożegnałam się z życiem - zatrzymała się na krótką chwilę by wskazać na swoją szyję gdzie widniała chyba jedna z największych blizn które można było spotkać u kotów wśród czterech klanów. Jeden jedyny cios, wystarczyła odrobina nieuwagi i no.
Kolejny komentarz o sobie puściła mimo uszu, ale zmarszczyła brwi słysząc o Soli... O Gwiezdni, to by trochę wyjaśniało. Ciekawe czy Łabędzia Gwiazda wiedział o wszystkim. Ech, nie ma sensu mieszać się w tę sprawę. - Nie wątpię, że masz jakieś tam doświadczenie... Ale jak nie kuna to chociażby lis. Te rudzielce bardzo lubią się panoszyć po terenach i łatwo na jednego napotkać. Po prostu nie chcę byś skończył poturbowany w lecznicy bez większego powodu. Albo gorzej. Wierzę, że masz też trochę rozsądku, nie to, co ci inni terminatorzy co się nie słuchają i weź później ratuj ich tyłki bo zachciało im się połazić po terenach - ruda westchnęła cicho. Czy rzeczywiście takich gagatków było dużo? Nie, ale młody najwidoczniej lubił się porównywać do innych, więc kotka chętnie wykorzysta tę cechę. - Więc dzisiaj trenujemy na całego aż nam łapy odpadną, co ty na to? - to już powiedziała z większym entuzjazmem. Jak tak bardzo chciał łazić na własną łapę to proszę, będzie miał jutro takie zakwasy, że nie będzie mógł ruszyć głową bez czucia bólu. Coś za coś.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
— Wytrzymałość. Chcę być gotowy na każdą pogodę. Nie będę narzekał na zimno, deszcz, czy brud. Wyćwiczenie kondycji, po jakimś czasie brakuje mi tchu. Siła oraz zręczność. Wspinaczka na drzewa, a raczej doskonalenie jej — wytłumaczył bez zająknięcia. Nie wiedział jak ona, ale dla niego są inne rzeczy w życiu, niż polowanie i bicie się, a najwyraźniej do tego ograniczały się głowy wszystkich klanowych kotów. Zmora uważał, że był najlepszy na świecie, ale Śnieżny Płatek wzbudzała w nim pewien rodzaju wściekłość… no i może pomimo dumy - nie był wcale taki głupi. Widział, że nie był najsilniejszy, ale zamierzał taki być. — Kwestia umiejętności — odpowiedział z grymasem patrząc na bliznę kotki, no bo co innego mógł powiedzieć? Jemu by się nic nie stało. Obrywał, ale zawsze wychodził zwycięsko. I to było najważniejsze.
— Możemy i tak potrenować — mruknął. Nie starał się ukrywać swojej osobowości przed Płotkowym Potokiem, zazwyczaj palił głupa albo starał się zachować kulturę, tutaj nie czuł takiej potrzeby. Może dlatego, że i tak będę ze sobą spędzać zbyt dużo czasu, by mu się chciało, a może dlatego że od razu poczuł z nią pewnego rodzaju nić zrozumienia. Na swój sposób. On może powiedzieć wszystko, a ona weźmie wszystko na klatę. Idealnie.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Wiesz w obozie mamy dużo drzew. Poza legowiskami jest zimno, a jak chcesz ćwiczyć kondycję to możesz po prostu się powspinać. Chociaż hm, racja, na terenach gdzie nikt się nie gapi może będzie to milsze - o dziwo zgodziła się z nim, wow. Bo kotka myślała bardziej o rzeczach takich... No obowiązkowych z treningów. Nie pomyślała, że kocur może chcieć ćwiczyć coś poza materiałem. - Umiejętności, których tym bardziej ty nie masz. Dostałam tę bliznę jako już starsza wojowniczka z wieloma wygranymi walkami na karku, a jednak trafił się silniejszy przeciwnik. Takie życie - bo brzmiało jakby bachor myślał, że serio wygra z takim psem... Jedna wygrana walka z siostrą i już uważa się za nie wiadomo kogo.
- No i dotarliśmy na Koci Grzbiet... Od dzisiaj będziemy się tu spotykać codziennie o świcie, chyba że powiem inaczej. Nie ma sensu co przedłużać, więc zacznij proszę. Tylko pamiętaj, żadnych kłów i pazurów - co z teorią? Gdzieś w międzyczasie się wrzuci, chciała zobaczyć, co taki cwaniak w ogóle potrafi i co wymyśli na początek. Mówiąc to wszystko oddaliła się kilka kroków, rozstawiła łapy i położyła uszy, pokazując w ten sposób, że jest gotowa na nadciągający atak.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Prychnął cicho na słowa kotki, chociaż nie komentował jej słów, może była to nagroda za wysłuchiwanie jego ripost i ciętego języka bez zająknięcia. Skoro ona przyjmowała krytykę na klatę to on też może. Nie jest przecież gorszy. (Szkoda, że krytyka z jego strony nie była poparta niczym, ale przecież nie brałby tego nigdy pod uwagę.)
— Skoro nie masz tych umiejętności Ty, która ma mnie ich nauczyć… to nigdy nikogo nie pokonam — rzucił beznamiętnie, ale zerknął jeszcze raz w bok na bliznę kotki. — Bolało? — Był szczerze ciekawy. Cicho, bo cicho, ale coś pukało mu z tyłu głowy, że może jednak powinien używać rozsądku, który zgubił po ostatniej bójce z siostrą. Poczuł się ponad wszystkimi, nawet był gotowy zaatakować Śnieżny Płatek, ale się rozmyślił w ostatniej chwili. Czy on… zgłupiał? I oczywiście winna była Sól.
— Dobrze. — Nie było sensu się sprzeczać, aktualnie Płotkowy Potok wzbudzała w nim sympatię. Rozmawiała jak kot z kotem, mimo jego denerwujących słów. Nie było w tym zabawy, ale czerpał z tego innego rodzaj energię… naukę? Możliwe, że spokój Mistrzyni udzielał mu się, była podobna do ojca i tak jak uważał go za frajera… to ona nie dawała się do końca. Odgryzała mu się z… pewną dozą elegancji. — Mówisz, że mam Cię nie poturbować — rzucił z wrednym uśmieszkiem, a potem zobaczył co ta robi… i skopiował jej ruchy, położył po sobie uszy i lekko rozstawił łapy, a następnie rzucił się w jej kierunku chcąc trafić łapą prosto w łeb szylkretki.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Jeśli chcesz mistrza co by pokonał samemu borsuka czy wielkiego psa to sory, ale nie znajdziesz. Ani w klanach, ani poza nimi. Niektóre stworzenia rodzą się silniejsze i większe od nas. Ale jak się będziesz pilnie uczył i chodził na treningi to może i nawet taki lis nie będzie ci straszny - rzuciła do niego z lekkim uśmiechem. Komentarze kocura trochę ją kuły, ale ignorowanie ich chyba jest najlepszym wyjściem. Jeszcze mu utrze ten nos. - Okropnie! Ciężko mi było wstać na cztery łapy, a musiałam się doczołgać do obozu. Jeszcze później przez księżyce jak tylko ruszałam głową to czułam ból... Nawet teraz jak nią źle poruszę to przypomina o sobie - wyznała szczerze, bo jasne, wyglądała fajowo, aleee wojowniczka wolałaby żyć bez niej. Ominęła też historię o rybce bo... Bo coś czuła, że młody się nie zainteresuje jej heroicznym czynem. Uzna ją za słabą bo zmarła, zamiast podziwiać jej poświęcenie się klanu. Aj...
O! Skopiował jej ruchy, nieźle. Czyli rzeczywiście potrafi ruszyć tą swoją mózgownicą! A co ważniejsze, okazał się być zręczniejszy niż to kotka początkowo przewidywała. Biała łapa uderzyla w łep mistrzyni i... Auć. Kocurek nie miał pary w łapach więc nawet jakoś specjalnie nie zabolało, ale trafił, brawo! - Nieźle! Ale jak już trafiasz w głowę to celuj w noc czy oczy. Ślepy przeciwnik to miernota a nie przeciwnik, a nos piekielnie boli - no i spróbowała to zademonstrować. Zamachnęła się z łapą celując w nos kocurka... Ale też oszczędzała się z siłą. Czekał ich długi sparing, nie chciała go aż tak poturbować.
Rolling 1d10+3: 8 +3 = 11
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Nie odezwał się na ten argument, wręcz przeciwnie… wziął go pod uwagę. Może nie do końca szanował Płotkowy Potok, ale musiał przyznać, że brzmiało to dosyć rozsądnie, a on był rozsądny. Czemu nagle zaczął zachowywać się jak zwykła kuna bez rozumu? Nie był Solą… o Gwiezdni, czy on naprawdę się zamieniał w siostrę? Trochę obrzydliwe, patrząc na to, że była zwykłą strawą dla wron.
— Hm… — skomentował krótko i bez większych emocji. Nie bardzo zdawał sobie sprawę co mógłby powiedzieć, nie było mu przykro, nie współczuł, ale na pewno brzmiało to dla niego wszystko trochę groźniej.
Przyjął następną informację z cichym pomrukiem, ale ogólnie skupiony był na tym, aby poskładać Mistrzynie i wygrać. No… może też pierwszy raz powinien zacząć używać trochę więcej, niż siły, ale to zaraz. Najpierw chciał zobaczyć, czy jak zrobi byle co to i tak będzie lepszy. Łapa wycelowana w nos, już kiedyś tak dostał od brata i najwyraźniej szylkretka również mu nie żałowała. Może mściła się za jego teksty? Zatoczył się kawałek i charknął zdenerwowany, a nos zapiekł boleśnie. Niemiło. Nie czekając na reakcje Płotkowego Potoku rzucił się na nią chcąc ją przewrócić i może przycisnąć do ziemi.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
A tam mściła, chciała mu po prostu pokazać jak się powinno bić!! Może kierowała się tak tyci tyci irytacją zebraną podczas wędrówki na Koci Grzbiet, ale nigdy nie przyzna się do tego. Miała w końcu za zadanie nauczyć młodego, a nie go pobić tak by żałował, że się tu znalazł. Będzie żałował, jak mu będą łapy później wysiadać.
Cios kocura był niezły, Płotka chciała odskoczyć, ale zbyt późno zareagowała, by uniknąć zderzenia. Wszystko potoczyło się po myśli młodego, trochę to irytujące, ale to też znaczy, że da sobie radę z może i nawet wydrą. - O! Własnie, wykorzystuj swoją siłe, czyli swoje mocne strony młody - wyrzuciła, jakby to całe powalenie i w ogóle było częścią planu, by przedstawić mu ten punkt, mhm. W międzyczasie jak tak gadała i leżała pod nim spróbowała go kopnąć porządnie w brzuch. Tym razem nie szczędziła siły.
Rolling 1d10+3: 6 +3 = 9
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Zdziwienie na pysku kotki było widoczne, co w jego mniemaniu było dosyć zabawne skoro był po prostu wybitny we wszystkim. Myślał, że już to ustalili, ale może wcale nie? Może powinien lepiej pokazać szylkretce, że niektórzy po prostu byli lepsi… chociaż musiał przyznać, że było to dosyć zabawne. Uśmiechnął się… tak wesoło. Brak jadu i chamstwa na pysku Zmory musiała być czymś nowym, ale nawet nie zauważył tego.
— Mhm — mruknął łagodnie i prawie by dał się nabrać na takie pomocne gadanie, bo już za chwilę zobaczył jak całe ciało kotki się spina, a on nie zamierzał dostać prosto w brzuch dlatego zamierzał odskoczyć w bok z zamiarem uniknięcia bolesnego zderzenia. Uśmiech cały czas gościł mu na pysku, chociaż oczy były rozbawione… pozytywnie. Huh, dziwne.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
No i jej odskoczył... Ehh, a już miała mu dać przykład, że brzuch też jest delikatny a ten taką niespodziankę jej wywinął. No ale brawo, unikać też potrafił! Odwzajemniła lekko uśmiech ucznia. Wyglądał jakby serio czerpał przyjemność z tego drobnego sparingu. Kotka nie wiedziała, czy się martwić, w końcu walczyli, nie na śmierć i życie, ale jednak walczyli... Czy się cieszyć, że jednak taką tycią, drobniutką nić porozumienia udało jej się złapać z młodym. - O! Dobrze, że odskoczyłeś, brzuch jest też łatwo uszkodzić! - a mówiąc to, planowała prędko wstać i z impetem uderzyć łapą w szyję stojącego obok gagatka. - Szyję też - dodała, mając nadzieję że CHOCIAŻ TO uda jej się ładnie zaprezentować.
Rolling 1d10+3: 10 +3 = 13
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Uszy nadal miał przyklejone do czaszki kiedy odskakiwał, a wzrok utkwiony w szylkretce jak w swojej ofierze. Nie była jakoś bardzo trudna do pokonania, ale była akceptowalnie lepsza, niż Kasztan. W końcu tamten użył tylko swojego grubego cielska, by go przyszpilić do ziemi, oczywiście… ugh. Może i wtedy czekoladowo-biały miał przewagę, może Zmora miał swój gorszy dzień, ale na sam koniec dnia wygrał tamto starcie i nawet jeśli musiał w końcu pogodzić się z faktem, że brat go prawie pokonał to nie musiał chodzić z myślą, że był gorszy. Bo nie był. Wydostałby się z każdej sytuacji, nawet tej przegranej. Dlatego teraz nie czuł nawet odrobiny strachu mierząc się z “doświadczoną” wojowniczką, chociaż jak Płotkowy Potok mogła zobaczyć - miał z tego ubaw.
— Ugh — warknął kiedy zobaczył lecącą w swoją stronę łapę, ale najwyraźniej nie było dane mu jej uniknąć. Ból rozszedł się miarowo po jego gardle, a on zakrztusił się powietrzem, źrenice się za to zmniejszyły. Ha. Dostał. — Niefajnie — rzucił w odpowiedzi kaszląc. I rzucił w stronę kotki chcąc ją trafić w szyję w taki sam sposób w jaki dostał on sam.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
No nareszcie, udało jej się! Nie, żeby czerpała przyjemność z lania młodzika... No znaczy się trochę czerpała, ale głównie chodziło o to, że udało jej się pokazać w praktyce jak to rzeczywiście boli! Całe szczęście kotka miała schowane pazury, młody mógł sobie wyobrazić jak miałby przechlapane, gdyby walczyli na poważnie i na jego szyi pojawiła się głęboka rana.
Uśmiechnęła się przepraszająco widząc, jak ten kaszle... No może lekko przesadziła ojojoj. No ale przez to, że przed sekundą wstała, nie miała czasu, by odskoczyć od kolejnego ciosu, więc po prostu go przyjęła... No i też ją zabolało. Bleh, nie lubiła tego uczucia po tym jak dostanie się w gardło. Przymknęła oczy i zacisnęła zęby, nie będzie uciekać, wykorzysta to jak są blisko. Pierw spróbowała cisnąć mu piachem w oczy, a sekundę później skorzystać ze swojej siły i podciąć mu łapy, najlepiej tak by się wywalił... - Wykorzystuj też otoczenie! Syp piachem lub śniegiem w oczy, ustaw się pod słońce. Ślepy przeciwnik to miernota, a nie przeciwnik! A podcinając łapy czy ciągnąc za ogon możesz kogoś zdezorientować lub nawet powalić!
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g