najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Nie potrzebował jej współczucia, dlatego też zgromił ją wzrokiem za przepraszający uśmiech. Da sobie radę ze wszystkim i ze wszystkimi. Nawet jeśli jednak musiałby na to zapracować. Szybko i bez problemu ominął piach lecący w jego oczy, ale najwyraźniej nie przewidział, że od razu po tym zostanie podcięty i poleci jak długi. Bolało. Jęknął z bólu, a wszystkie kamyczki wbiły mu się w bok przez krótką sierść jaką go pokarało życie najwyraźniej, miał wrażenie, że długie futro amortyzowało jednak takie upadki. Wydawało mu się to jednak wszystko luźniejsze, niż walki jakie przeszedł z rodzeństwem, Sól szła w jego stronę od razu z pazurami, a Kasztan cóż… tu naprawdę podobała mu się walka i nawet nie czuł takiej żądzy krwi.
— W sensie tak? — zapytał, a zaraz potem rzucił w stronę kotki piachem i wyrzucił tylne łapy tak by trafić ją w pierś, może również przewracając.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Uuu, jaki groźny przeciwnik. Gwiezdni, to tylko sparing, przecież nie musi udawać twardziela, wojowniczka widziała jasno i wyraźnie, że ten cios go zabolał!! Przyjęcie odrobiny dobroci nie zrobi z niego mięczaka, na Gwiezdnych. Dlatego jedynie z przepraszającego uśmiechu na mordce kotki pojawił się taki bardziej zadziorny.
Podobnie jak on, udało jej się uniknąć ciosu i również przez to nie była w stanie do końca przygotować się na nadchodzący atak. Cudem, ale jednak udało jej się ustać. Wciąż, cios trochę zabolał.
- No prawie - dodała rozbawiona. No obaj spartolili rzucaniem sobie piachem w oczy, więc mogła się trochę pośmiać!! A skoro byli tak blisko, to spróbowała ponowić swój atak z początku i po prostu pacnąć bachora w nos.
Rolling 1d10+3: 10 +3 = 13
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Nie wyszło mu… no musiał przyznać, że chyba powinien zmienić Mistrza, bo jak się okazuję tak jak uczą, tak potrafisz i wolał jednak potrafić! No, ale mógł wybaczyć ten jeden jedyny raz i po prostu przełknąć wszystkie błędy jakie się tu wydarzyły. Nie wspominać o nich. Nie myśleć. I liczył na to, że Płotka zrobiłaby to samo, bo nie chciało mu się jej tłumaczyć dlaczego nie warto wytykać mu błędów.
— Mhm — odpowiedział nie rozbawiony i przyjrzał się co tym razem spróbuje wykonać kotka jako swój kolejny (nieudany) atak. Napinające się mięśnie, ciche oderwanie łapy od ziemi i świst powietrza, a cel - najwyraźniej jego pysk. Nie zamierzał na to pozwolić. Ruszył się z miejsca, odskakując do tyłu tak by uniknąć kolorowej kończyny mocno sponiewierającej jego policzek… czy tam nos.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Młodemu coś się ten sparing chyba nie podobał. Przecież szli dość równo, może kotka miała lekką przewagę, ale jak na walkę z doświadczonym wojownikiem to szło mu świetnie! Dlatego już dalsze zaczepki śmiechy i chichy postanowiła zostawić dla siebie. Nie chciała, by jeszcze terminator się obraził czy coś.
A co gorsza, nie wyszło jej. Udałoby się, gdyby ten nie odskoczył i uniknął jej ciosu. Nieźle, ale wiecznym unikaniem nigdy nie wygra prawdziwej walki. Wykorzystując chwilę, w której biały kocur lądował, wojowniczka spróbowała szybko doskoczyć do jego boku i cóż, pchnąć go łapami. A w najlepszym scenariuszu nawet i powalić.
Rolling 1d10+3: 2 +3 = 5
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Zamierzał to wygrać. Nie wiedział w sumie, czy sparingi treningowe się wygrywało, ale też się nad tym nie zastanawiał. Nie było to jego zmartwieniem, czy pierwszą myślą - bo po co? Oczywistym w jego głowie faktem było wygrać wszystkie walki, w których brało się udział i nie mógł dać po prostu dać pokonać. Nie był Solą. Skupiony na kolejnym ataku Płotkowego Potoku nie potrzebował nawet chwili na zareagowanie unikiem, który jak najbardziej się opłacił - sprawiając, że przednia łapa kotki otarła się trochę o jego bok. Nie komentował tego tym razem, chciał się skupić na tym co się działo i dlatego też prawą łapę wyrzucił prosto w pysk kotki z zamiarem obicia go.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Ach, szło świetnie. Miała nadzieję, że z łatwością skopie tyłek bachorowi, a na razie szli dość równo. Nie udało jej się nawet trafić, zamiast pchnąć go to co najwyżej go pacnęła. Kocur za to dobrze chciał wykorzystać to jak blisko są i no, po prostu jej przywalić. Kątem oka dostrzegła łapę lecącą w jej stronę i jej ciało zareagowało odruchowo. Nie chciała dostać po pysku, prędko spięła mięśnie, odskakując odskoczyć tył, by znaleźć się w bezpiecznej odległości.
Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
Nie ważne czy zdążyła, czy nie, wojowniczka odetchnęła. Gwiezdni, kiedy ostatnio tyle się ruszała... - Stop! - poleciła prędko, nie chcąc by się na nią rzucił. Musiała niechętnie przyznać, że całkiem wkręciła się w ten sparing, a to dobrze, bo po tej przerwie dalej będą cisnąć! - Chwilka przerwy, powiedz mi czego się nauczyłeś? - zapytała z uśmiechem na mordce i pozwoliła sobie klapnąć na ziemi. Niech się podzieli swoją wiedzą nie tylko z teorii, ale może też praktyki.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Bachor miał się świetnie z wysoko podniesionym pyskiem oraz kośćmi, które nie strzykały przy każdym ruchu. Dziwiło go jednak, że Płotkowy Potok nie leżała już poobijana po jego ciosach, może i potrzebował pracować nad sobą, ale kotka nie wykazała jakichś niesamowicie świetnych ruchów. Trochę wiedzy przekazała, ot co. Przynajmniej była przydatna, a sparing pobudził w nim energię. Nie podobało mu się, że nie trafił. Ponownie. Zamiast mocnego uderzenia było słychać tylko świst, a białe łapsko upadło na ziemię, Zmora był gotowy do następnego ataku, zgarbiony z mordem w dwukolorowych ślepiach.
— Ugh — Wydał z siebie dźwięk niezadowolenia kiedy usłyszał polecenie, uszy miał już przyciśnięte do czaszki, ale teraz z grymasem na pewno wyglądały jak jedno wielkie: rozczarowanie. — Starość nie radość — skomentował jak zwykle niemiło i usiadł garbiąc się lekko, a łapy owinął ogonem miotając nim góra, dół. Przyglądał się kotce tak chwilę, aż mlasnął otwierając pysk i przemawiając. — Uszy przy głowie, chroniąc je, brzuch i gardło łatwy to szybka śmierć. Chronić. Przewrócenie przeciwnika wyjdzie mi na dobre. Oślepienie go również. Czy to pazurami, czy piachem. Nos boli. Wykorzystywać efekt zaskoczenia, chociażby ciągnąć za ogon. — Nic nie zapomniał. Wszystko już wiedział, nie był głupi.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Młodość nie wieczność - dorzuciła rozbawiona. No kotka nich nie mogła poradzić na swój wiek, jeszcze paręnaście księżyców temu zmiotłaby tego bachora bez najmniejszego problemu... Masakra.
Wysłuchała jego odpowiedzi i no, wymienił prawie wszystko! - Jeszcze pamiętaj o mocnych stronach. Masz dużo pary w łapach, więc wykorzystuj to. No i staraj się ustawić tak, by słońce świeciło przeciwnikowi w pysk - uzupełniła parę brakujących elementów. Może w faktycznej walce by sobie o nich przypomniał, aleee wolała go poprawić. Niech nie myśli że jest jakiś wszechwiedzący.
Parę uderzeń serca, głębokie westchnięcie i wstała, rozciągnęła porządnie kości, a w tym kręgosłup który dość głośno chrupnął. - Kontynuujemy czy chcesz jeszcze chwilkę przerwy? - zaproponowała ciepło. Była już troszkę zmęczona, ale nie ma mowy, że padnie z wyczerpania jako pierwsza!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g