Gdzieś przy drzewie między Gładkimi Kamieniami a Gniazdami pośród Turzycy oparta jest stara opona. Stoi tu na tyle długo, że zdążyła obrosnąć ją trawa i mech, który razem z ziemią i piachem można znaleźć również w gumowym zagłębieniu wewnątrz koła. Właśnie tutaj Korek usłał sobie przyjemne gniazdko, choć był przekonany, że do niego więcej nie wróci. A może kręci się po okolicy tylko dla tego konkretnego miejsca?
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Trudno powiedzieć dlaczego tak właściwie Wilczyca postanowiła znacząco oddalić się od bezpiecznych ziem swojego klanu i przebyć ponad połowę dnia drogi, aby trafić do tego właśnie miejsca. Najwyraźniej w ostatnim czasie niebiesko-srebrzystą kotkę dopadł zew przygody i postanowiła zwiedzić na własną łapę Leśne Ostępy znajdujące się w sporej odległości od obozu. Oczywiście bała się, że może się natknąć na jakieś zagrożenie, ale ciekawość w końcu wzięła górę i wojowniczka przywędrowała w te okolice czujnie węsząc wokół. W pewnym momencie wyczuła dość mocny zapach innego kota, konkretnie kocura i najwyraźniej ten ktoś nie należał do żadnego klanu, a z pewnością nie był także pieszczochem skoro ulokował się tak daleko od Dwunogów. Kotka zamierzała po cichu się wycofać z jego terytorium nie będąc pewną czy ów samotnik jej nie zaatakuje, ale pechowo nadepnęła na jakąś gałązkę, zdradzając tym samym swoją obecność. Poczuła lęk, ale wiedziała, że nie zdąży dość szybko rzucić się do ucieczki, kocur był już zbyt blisko.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Oh jakże on chciałby mieć choć chwilę spokoju. Ani wiatr ani deszcz nie był mu łaskaw, a już na pewno nie kręcące się po okolicy drapieżniki i koty. Koty były chyba najgorsze z tego wszystkiego. Warunki pogodowe zachowywały się tak jak zwykle, drapieżniki miały jedynie dwa odruchy; zabij lub przeżyj. A koty były różne, nieprzewidywalne i każde było potencjalnym zagrożeniem. Potrafiły kłamać, zwodzić i oszukiwać. Deszcz nigdy go nie okłamał, wiatr nigdy go nie wywiódł w pole. Kot zrobił mu dużo krzywdy.
Wygramolił się pośpiesznie z opony, gdy tylko poczuł obcą woń. Zjeżył ostrzegawczo sierść i uniósł nieco grzbiet, patrząc się prosto w oczy przybyszce.
- Czego chcesz?
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Miała świadomość, że jest na jego terenie i w każdej chwili może zostać zaatakowana dlatego odruchowo jej ciało przyjęło pozycję obronną. Mimo niespokojnego bicia serca uniosła głowę i także obserwowała go czujnie gotowa błyskawicznie zareagować na ewentualny atak. To, że samotnik zdecydował się odezwać i zadać jej pytanie wcale nie oznaczało, że jest przy nim bezpieczna, a mogło być wręcz przeciwnie. Oboje mieli powody, aby pozostać wobec siebie nieufnymi. Zdecydowała się jednak na szczerość. - Przepraszam, początkowo nie zauważyłam, że to miejsce do kogoś należy. Miałam nadzieję, że po prostu po cichu oddalę się spokojnie w swoją stronę, ale zdążyłeś mnie już zauważyć, więc i tak nie zdążyłabym uciec. – wyjaśniła spokojnym tonem. Przyjrzała się uważnie kocurowi w oczekiwaniu na jego reakcję.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Futro zaczęło opadać, on sam natomiast uniósł łeb, brodę zadzierając do góry, by wyglądać poważniej. Nieznajoma była większa, ale może dzieląca ich odległość nie dawała odczuć niskiego wzrostu Korka. Zmrużył oczy nieufnie. Kłamała? Chciała go podejść i zaatakować, wysłała ją tu jego matka? Nie, Mruk nie była na tyle sprytna. Zresztą, pewnie uważała, że nie żyje już od dawna, nigdy nie pokładała w nim żadnych nadziei. Do tej pory zastanawiał się, po co w ogóle zdecydowała się odchować jakiekolwiek potomstwo.
- Owszem, nie zdążyłabyś - tutaj musiał się zgodzić. - Moje doświadczenie życiowe i księżyce spędzone w lesie pomogły mi przeżyć, więc pokonanie cię byłoby proste. Ale...Ale nie zamierzam z tobą walczyć. Nie jestem dla ciebie zagrożeniem, o ile ty nie jesteś dla mnie.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Jej futerko także się wygładziło i jedynie wysunęła nieco nos do przodu z zaciekawieniem węsząc jego zapach i przypominając sobie swoje pierwsze spotkanie ze Zmierzch. Ona także była samotniczką zanim przyłączyła się do Gromu, podobnie jak Brzózka czy Pajączek, a każdy z tych kotów okazał się całkiem przyjemnym towarzystwem do rozmowy. Może i z tym kocurem będzie podobnie, chociaż nie miała pewności czy on chciałby stać się częścią jakiegoś klanu. Cóż…ona go nie będzie do tego namawiać, bo każdy powinien mieć swobodę samodzielnego podejmowania takich decyzji, poza tym niektórym mogło pasować bycie samotnikiem. Skinęła lekko pyszczkiem na jego słowa i usiadła, owijając przednie łapy elegancko swym puchatym ogonem. - Wyjąca Wilczyca, wojowniczka Klanu Gromu. – przedstawiła się. - Nie, nie zagrażam ci, a przynajmniej na pewno nie tutaj. Gdybyś wszedł na ziemie należące do mojego klanu miałabym obowiązek cię przepędzić, ale mam pokojową naturę i wolę unikać walki jeżeli jest to możliwe. – dodała spokojnym tonem.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Świetnie. Kolejna z Klanu. Chyba nie tego co Kłopot, bo póki co brzmiała minimalnie normalniej niż ten wybryk natury. Że też matka ziemia pozwoliła spowić na świat takie coś! Odkąd się z Korkiem rozstali, point nie był w stanie przestać o nim myśleć. Ilekroć umysł przywlekał mu do głowy natrętne myśli na temat rudzielca, zdrowy rozsądek starał się je ukrócać, przypominając mu sceny totalnego wariactwa.
- W Klanie możesz liczyć na wikt i opierunek. Możesz liczyć na leczenie. Czemu więc unikasz walki? Pokojowa natura pokojową naturą, ale obcy na własnym terenie to jednak zagrożenie - zmrużył ślepia, utrzymując jednak stały kontakt z kotką. On by powalczył. Był na tyle mądry, żeby tego unikać, ale jednak walka była też tym czymś, co płynęło w jego żyłach bez znaczenia na jego wolę. Niestety Mruk, choć nieobecna, miała na niego większy wpływ niż chciałby przyznać.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Po słowach samotnika zorientowała się, że miał już jakąś styczność z klanami, zastanawiało ją czy odszedł z któregoś z nich czy też spotkał jeszcze kogoś z klanu poza nią. Póki co jednak nie zamierzała go o to wypytywać. Kiwnęła lekko pyszczkiem. - To prawda, jednak równie dobrze ja mogłabym spytać ciebie czemu nie przyłączysz się w takim razie do któregoś z klanów. Każdy z nas sam wybiera sobie ścieżkę, którą pragnie kroczyć przez życie i podejmuje decyzje wedle tego, co uważa za słuszne. – odparła spokojnym tonem. Nie zamierzała się bardziej tłumaczyć ze swoich zachowań, ponieważ to nie była jego sprawa, po prostu miała swoje powody i tyle. Nie ufała mu, więc cały czas obserwowała go czujnie śledząc wzrokiem każdy jeden gest kocura na wypadek gdyby jednak postanowił się na nią rzucić.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Cofnął uszy. On? W Klanie? Dobre sobie. Jakoś sobie tego nie wyobrażał. To brzmiało zbyt...łatwo. Co sobie pomyśli o nim jego duma? Co sobie pomyśli jego...matka? Gdyby ją cokolwiek obchodziło tak przy okazji. Niby nasłuchał się o Klanach, ale za nic nie rozumiał, jak to do końca działało. Nie chciał żeby ktokolwiek mu cokolwiek podstawiał pod nos, choć dach nad głową i coś do jedzenia brzmiało nader kusząco.
- Wolę ciężko pracować i móc poradzić sobie w każdej sytuacji. Jak was trzymają pod kloszem od kocięctwa to ja się nie dziwię, że potem ryby mylicie z...czymkolwiek i nie potraficie nawet podejść drugiego kota. Czułem cię odkąd tylko przekroczyłaś te wasze śmieszne granice. Zresztą. Bycie samotnikiem jest super. Nie jest proste, bo to nie jest dla słabeuszy. Ale jakiego doświadczenia byś nabrała! Chcesz to cię mogę przyjąć do siebie, nauczę cię wszystkiego co wiem. I nikt nam nie podskoczy. Ale mi bardziej. - nie wiedział, czemu jej to proponował. Ugryzł się w język za późno, do tego zaczynał żałować każdego słowa. Usilne szukanie znajomych było strasznie żałosne.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Już miała zaprotestować, że przecież klanowe koty wcale nie żyją pod kloszem, a wręcz przeciwnie daleko im do rozpływania się w wygodach tak jak to mają w zwyczaju żyjące z Dwunogami pieszczoszki, ale w porę się powstrzymała. Była na jego terenie i zdecydowanie bezpieczniej było się z nim nie sprzeczać, poza tym co do niej samej miał jednak trochę racji, choć to po prostu dlatego, że nie przepadała za przemocą i miała raczej miękkie serce. Poza tym jego następne słowa nieźle ją zaskoczyły, jeszcze nie spotkała się z czymś takim, żeby samotnik namawiał wojownika do porzucenia klanu. Chyba nawet w przypadku pary raczej to ta żyjąca na zewnątrz strona przyłączała się do klanu, a nie odwrotnie. Na chwilę zamilkła po prostu uważnie słuchając jego słów i rozważając je w swojej głowie. Oczywiście w żadnym wypadku nie chciała opuszczać klanu, ale w tej chwili była od niego daleko i zaczynało się już ściemniać. Nie chciała rozgniewać kocura, ale jednocześnie nie mogła go oszukiwać. Brak szczerości tylko pogorszyłby sytuację. Westchnęła, kręcąc głową. - To z pewnością ciekawa propozycja, jednak nie czuję, żeby takie życie było życiem dla mnie. Przepraszam, ale nie mogę. – odparła i spojrzała na niego. - Jeśli nie miałbyś nic przeciwko przespałabym natomiast tylko jedną noc tutaj, bo już prawie ciemno, a do obozu mam spory kawał drogi. – poprosiła nieśmiałym tonem. Raczej nie oczekiwała, że samotnik się zgodzi, prawdą jednak było, że samotne wędrowanie przez las w nocy i to tak daleko nie było dla niej bezpieczne, a nie bardzo miała pomysł co innego mogłaby zrobić.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Położył uszy płasko po czaszce i odwrócił wzrok. Poczuł się głupio, choć doskonale wiedział, jaka będzie odpowiedź srebrnej. Kto by chciał porzucić wszystko co zna dla ledwo poznanego samotnika? Poza tym, koty niełatwo odrzucały wygodnictwo, nie chciał się w tym zapaść. Może samo przebywanie z Klanowiczami było niebezpieczne? Jeszcze mu sprzedadzą jakieś ciekawe drogi na skróty i tyle będzie, zaprzestanie być sobą, zapomni jak się żyje w normalnym świecie i umrze w najgłupszy możliwy sposób.
- Tu? Co to znaczy tu?? - zestresował się. Czy ona miała na myśli leżenie z nim w jego oponie?? On? Z jakąś kotką?? Przecież to nie wypada! - Nie chciałaś odejść z klanu ale nie masz problemu spać ze mną?? Ja...Nie, nie, wy Klanowe koty jesteście chore na głowy. Chore! Najpierw jeden popapraniec wyznaje mi miłość. MIŁOŚĆ. LEDWO GO POZNAŁEM. A TERAZ TY. Ja nie mogę po prostu, nie mogę.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
C-co? Uważasz, że…że ja... - zrobiła wielkie oczy i gdyby była Dwunogiem to z pewnością zaczerwieniłaby się mocno na pyszczku. Silnie speszona jego reakcją stuliła uszy i spojrzała w ziemię, żałując, że nie może się pod nią zapaść ze wstydu, bo dopiero teraz zdała sobie sprawę co o niej pomyślał. To nie tak, to zupełnie nie tak! Chodziło jej przecież tylko o zwinięcie się w kłębek gdzieś pod jednym z okolicznych drzew, a nie, żeby z nim…och! Wolałaby już chyba, żeby ją pobił, niż mówił o niej w ten sposób. Zabolało ją to naprawdę mocno. - Jak możesz? – miauknęła roztrzęsiona, a w jej oczach pojawiły się łzy. - Miałam na myśli jedynie przenocowanie na twoim terytorium, pod którymś z tych drzew, a nie spędzanie nocy z tobą! Nie w TEN sposób! Przecież nawet nie znam twojego imienia! Za kogo ty mnie masz? Ja…ja nie jestem taka! – chciała uciec, ale zamiast tego po prostu padła na ziemię i nakrywając pyszczek przednimi łapami wybuchnęła płaczem. Czuła się tak bardzo zraniona i upokorzona, że już nawet jej nie obchodziło co się dalej stanie.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Położył uszy po głowie. Nie o to jej chodziło? Czy może udawała taką zawstydzoną, jak akurat przyszło mu to z nią skonfrontować i usłyszała reakcję! Nie mógł ufać Klanowym kotom, z nimi wszystkimi było coś bardzo nie tak. Nie potrafił nawet do końca powiedzieć co, oprócz oczywiście dziwnych propozycji i wyznań prosto z mostu. Ale sama ich aura była dziwna. Czuł się niekomfortowo.
- Ej no - jęknął, odsuwając się krok. - Ej no, idź se płakać gdzie indziej. Zwołasz tu jeszcze jakieś lisy czy borsuki i ja cię ratować nie będę! - i nawet nie kłamał. Zamierzał podwinąć ogon i zwiać. Łatwa przekąska z przerośniętego klanowicza była zdecydowanie lepsza niż z chudego samotnika. - I nie obchodzi mnie gdzie ty śpisz. Po prostu zostaw mnie w spokoju.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Przez jego słowa zrobiło jej się jeszcze bardziej przykro, ale zdołała się zmusić, żeby przestać płakać i spojrzeć na niego. W sumie czego tak właściwie oczekiwała po tym samotniku? Nie znał jej i najwyraźniej miał również jakiś uraz do kotów żyjących w klanach. Mimo wszystko w jej oczach jego zachowanie było po prostu podłe i niemal pozbawione empatii. Bardziej jednak bolało ją ze względu na to, co uważał wcześniej, niż to co mówił teraz. Poczuła nagle gwałtowną złość. - Ja mam zostawić ciebie w spokoju? Powinieneś mnie przeprosić za te…te bezpodstawne insynuacje! Jestem porządną kotką, jasne? – prychnęła z oburzeniem, po czym wstała i obrażona odeszła pod jedno z okolicznych drzew. Skoro nie obchodzi go gdzie ona śpi, to zwinie się w kłębek jak zamierzała i tak przeczeka noc, a jutro z samego rana wraca natychmiast do obozu. A poza tym więcej się już do tego kocura nie odezwie. I w ogóle nie potrzebuje go oglądać na oczy. Myślała, że jest miły, a on tak ją potraktował, d….!
[zt]
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Stres przeistoczył się w konsternację, a to - w zwykłą dezorientację sytuacją. Nie miał pojęcia, czemu ona ryczy i czego uczą w tych klanach, ale z pewnością nie instynktu samozachowawczego. Padła na ziemię i stała się całkowicie podatna na bodźce zewnętrzne, jakby chciała być czyimś obiadem. Korek mógłby w tej chwili ją zaatakować, złapać za kłaki i pozbyć się natręta, ale zamiast tego dostał jeszcze jakimś napadem złości ze strony kotki.
- Nie widać - przekręcił oczyma, obserwując następnie, jak ta idzie zwinąć się pod drzewo. W porządku, dla niego nawet lepiej. Wciąż była jednak trochę za blisko jak dla niego, więc pokręcił jedynie łbem z niezadowoleniem, prychnął pod nosem i poszedł gdzieś dalej, szukając innego miejsca na odpoczynek.