- O - wyrwało się tępo z pyska Krokus. Przyjrzała się miejscu, w którym była pewna, że coś widziała bardzo dokładnie, przeglądając trawy. Może to po prostu źdźbło trawy zawirowało jej na wietrze i była pewna, że to jakiś przedmiot? Roześmiała się, zerkając ku Świetlik. - Fałszywy alarm, nic tu nie ma.
Krokus spojrzała w niebo. Słońce zaszło, świerszcze i żaby grały, gdzieś w oddali pohukiwała sowa. Rany, kiedy zrobiło się tak ciemno? - Późno już. Może czas się zbierać? - zasugerowała miękkim głosem swojej partnerce.
niska, pulchna kotka; biała w czekoladowe plamy, ogon czekoladowy z białą końcówką, pysk w większości czekoladowy, krótkie futro, oczy żółte
Cicha,społecznie niezręczna, skromna i łagodna kotka. Słodka, nieco zbyt naiwna. Niepewna siebie, wrażliwa i łatwa do zmanipulownia. Nie jest głupia, poziom inteligencji ma przeciętny, po prostu nie potrafi mówić “nie”, ani póki co wyrażać swojego zdania.
Chaotyczna Łapa (KW), Topik (KR)
Była lekko rozczarowana, kiedy zobaczyła, że w rzeczywistości Krokusowy Pląs niczego nie znalazła. Jej głos brzmiał tak obiecująco…
Mimo tego uśmiechnęła się do partnerki, kiedy ta ponownie się odezwała.
- Chodź do domu, kochana - powiedziała cicho, po czym polizała ją czule po policzku. Po tych słowach obie odeszły w stronę terenów klanu Rzeki.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
***
Moja życie było... w dziwnym miejscu. Poświęcałem czas wnukom, w wolnych chwilach starałem się odnaleźć Skałę, ale tak naprawdę prawie w ogóle nie rozmawiałem z Siniak. Od bardzo, bardzo dawna, od ostatniej chwili uniesienia. Już jakiś czas temu dotarło do mnie, że nasza relacja jest daleko od tego, jak sobie to wszystko wyobrażałem i chyba specjalnie zajmowałem głowę wszystkim innym, żeby tylko o tym nie myśleć i nie podejmować rozmowy na ten temat. Bałem się przebiegu tej rozmowy, ale jeśli chciałem, żeby nam się ułożyło, należało w końcu szczerze porozmawiać.
Zaprosiłem ją na spacer, dość daleki, bo aż na Łan Rzepaku. O tej porze było to niezwykle urokliwe miejsce i pomyślałem, że może chociaż widoki będą w stanie osłodzić gorycz rozmowy, która miała nadejść.
Byliśmy dorośli, nie powinno być w tym nic trudnego, prawda?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Miała wrażenie, że w ostatnim czasie nie wydarzyło się zbyt wiele. Może było tak po prostu w porównaniu z całym wcześniejszym, szalonym nadmiarem wydarzeń połączonych w dużej części z ciążą Topik? Po tym całe zwykłe życie wydawało się być wręcz zbyt normalne. Nawet jeśli wszystkie ogólne, istniejące w tle problemy wciąż istniały, to miała wrażenie, że została od nich w jakiś sposób odcięta, skupiając się całkowicie na swojej pracy w Chruśniaku, spędzając czas głownie z kociętami, zarówno swoimi wnukami, jak i miotem Rozbitej Tafli.
Nie było to złe rozwiązanie – starała się nie myśleć zbyt dużo o tym wszystkim innym i jakoś to wychodziło, zostawiając ją w punkcie, gdzie (przynajmniej póki nie miało się znów wydarzyć coś dużego, coś, czego nie będzie się dało zignorować) była dość spokojna. Bycie zaproszoną na spacer przez Nocny Szkwał dało się do tego dopasować, to przecież prawdopodobnie miała być po prostu przyjemna wycieczka, gdy oboje znaleźli na to trochę czasu, nie spodziewała się niczego innego. - To piękne miejsce. – Stwierdziła z lekkim uśmiechem, rozglądając się po terenach, na które wkroczyli.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Pogoda była przepiękna i po dotarciu na miejsce nie bylo wątpliwości co do tego, że i tutaj jest prześlicznie. Aż szkoda mi było psuć atmosferę. Trzymałem to jednak w sobie za długo i, cóż należało się w końcu odezwać, nieważne jak bardzo się tego obawiałem.
— To prawda. — mruknąłem najpierw, trochę nieobecny. Milczałem długo, próbując zebrać myśli. — Siniak… wiem że pytałem o to ostatnio, ale czy ty naprawdę mnie kochasz? Chodzi o to, że… Ugh. Nie czuję, żeby tak było. Od bardzo dawna. Nie chciałem cię stresować, kwestionować tego co mówisz, ale źle się już czuję. — powiedziałem w końcu, chyba pierwszy raz w życiu unikając kontaktu wzrokowego. Bałem się.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Nie tego się spodziewała. Przez moment nawet nie mogła uwierzyć, że była to rozmowa, która rzeczywiście się działa, a nie jedynie jakiś przerażający sen.
Co to tak naprawdę znaczyło? Kochała ich dzieci. Kochała swoją rodzinę. Kochała klan Rzeki. I kochała Nocny Szkwał, prawda? Cokolwiek dokładnie miało to oznaczać, bo być może istniało w tym wszystkim coś, czego zupełnie nie rozumiała. Może tak naprawdę nie kochała nikogo, ani niczego? Co jeśli miał rację i wszystko z tego było jedynie kłamstwem, które sobie wmawiała, bo tak powinno być? Ale nawet jeśli, to co było w tym naprawdę takiego złego?
Najwyraźniej było, bo Nocy to przeszkadzało. Tylko dlaczego tak było? Sama nie czuła, żeby działo się cokolwiek złego. Mogłaby żyć tak jak teraz jeszcze długo i nie mieć żadnych problemów. Jednak to nie mogło być możliwe, skoro on tego nie chciał. Jak miałoby wyglądać jej życie bez niego, w takiej roli, jak już zdążyła się przyzwyczaić? Potrzebowała tego, potrzebowała, żeby wszystko było takie jak do tej pory. - …Dlaczego tak myślisz? – Dała radę ostatecznie się jedynie spytać, również unikając jego wzroku.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Nie wiem. Nie mówię że tak jest, po prostu... tak się czuję. - odpowiedziałem, zerkając na nią kątem oka. Też na mnie nie patrzyła. Ciekawe, czy nie chciała, czy po prostu nie potrafiła. To nie będzie łatwa rozmowa, ani przyjemna, ale na osty i ciernie, była potrzebna od bardzo, bardzo dawna. Przy ostatniej okazji zrezygnowałem z niej tylko dlatego, że powiedziała że mnie kocha i spędziliśmy miło wieczór, ale potem wszystko wróciło do normalności i czułem się coraz gorzej i gorzej. - Jesteś bierna we wszystkim. To znaczy, jeśli ja czegoś nie zrobię, to po prostu nigdy nic się nie wydarzy. Inicjuję wspólne spędzanie czasu i wymyślam w jaki sposób, to ja przeważnie pierwszy cię przytulam, to ja zawsze mówię, że cię kocham. Ty tylko odpowiadasz, bo trochę nie masz wyjścia. Nie pamiętam kiedy ostatnio powiedziałaś mi jakiś komplement sama z siebie, nie w odpowiedzi na mój. Czuję... jakbym był po prostu dodatkiem do twojego życia, a nie jego ważnym elementem. Że gdybym zniknął, to bardziej tęskniłabyś za samą rutyną płynącą z tego związku, niż za mną jako osobą. Nie wiem czy tak jest. Wiem, że tak się czuję już od długiego i trzeba o tym porozmawiać. - a potem zdecydować co dalej. Jeżeli miałem rację, czego chyba pierwszy raz w życiu nie chciałem, trzeba będzie się rozejść. Nie ma sensu tkwić w związku bez uczucia. To bezcelowe i bolesne. Miałem jednak cichą nadzieję, że uda się to wszystko wytłumaczyć jako zwykłe nieporozumienie spowodowane brakiem komunikacji. Nie miałem wątpliwości co do tego, że ją kochałem i po stokroć wolałbym nad tym popracować i rozpalić żar między nami, niż tak po prostu się poddać. To wszystko zależało jednak od Siniak, od jej uczuć i podejścia.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Słuchając wszystkich jego kolejnych słów, w jej myślach zaczęły pojawiać się wszystkie koty, które mówiły jej, że związek z Nocnym Szkwałem nie mógł być dobrym pomysłem – Szpon, Szczerbatek, Trujący Kieł. Najwyraźniej się mylili. To nie on miał się okazać osobą, która zepsuje wszystko, przez ich relacje, a ona.
Może nawet w tej chwili była bardziej skłonna uwierzyć jemu, niż samej sobie. Ale czy nie miał racji? Tak naprawdę mogłaby się zgodzić ze wszystkim, co mówił, do tej pory nie widząc tego wcale jako problem. Chciała, by był szczęśliwy, bo wtedy szczęśliwe będą również ich dzieci i ona sama. Dlaczego nie mógłby być po prostu zadowolony z tego, jak wszystko wyglądało do tej pory? Milczała przez moment, po tym, gdy skończył już mówić.
Być może miał rację naprawdę we wszystkim, być może w jakiś skomplikowany, trudny sposób, mogłoby dla nic być lepiej, jeśli by zerwali. Ale czy chciała na to pozwolić? Nie. Nie mogła. Nie była na to gotowa, wątpiła, że kiedykolwiek miałaby być. - Przepraszam, że tak się czułeś. Zostałeś zastępcą, nie chciałam cię odciągać od twoich obowiązków i ci przeszkadzać… Ale mogę zacząć robić coś więcej. – Spojrzała na niego przez krótki moment, nerwowo sprawdzając reakcję. Tak jak mogła się dostosować, nie robiąc niczego, tak mogła i zmienić swoje podejście, zaczynając robić… coś. Cokolwiek. Byleby rzeczy nie musiały się zmieniać za bardzo.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
— Tak było jeszcze zanim awansowałem. Tylko wtedy mi to nie przeszkadzało, bo zajmowałem się innymi rzeczami. Teraz ty, nasza rodzina jest moim głównym priorytetem. Tak naprawdę… od jakiegoś czasu zaczęło mi to bardzo doskwierać. — zatrzymałem się i usiadłem. To będzie chyba dłuższa rozmowa. Poza tym, chciałem się zastanowić, kiedy dokładnie zaczelo mi to przeszkadzać w takim stopniu. Jeśli ma się to skończyć w najgorszy sposób, to lepiej będzie wyjaśnić wszystko. — Chyba zaczęło się po przyjęciu Grzybowej Łapy. Zacząłem… trochę zazdrościć jemu i Topik. Takiej głupiej, młodzieńczej miłości pełnej wszystkiego. Potem, kiedy pomagałem im przy dzieciach zacząłem myśleć, że to może moja wina. Że przez chorobę, że przez to kiedy mnie przy tobie nie było po porodzie coś się zepsuło. Był nawet taki czas, kiedy ugh, myślałem nad dziećmi. Większą ilością. Żeby teraz zrobić to jak należy, żeby przy tobie być i… chyba tak po prostu. Przez opiekę nad dziećmi Topik po prostu chciałem jeszcze raz przejść przez to samo z tobą. I wtedy zacząłem myśleć. — przyznałem, zmuszając się do spojrzenia na nią. Nie miałem wątpliwości co do tego, że ją kochałem. Była matką moich dzieci, które również bardzo kochałem, chciałem powiększyć z nią naszą rodzinę jeszcze nie tak dawno temu, ale wtedy właśnie zacząłem więcej myśleć o tym wszystkim. I dotarło do mnie, że nie do końca jest tak, jak bym to sobie wyobrażał i byłoby to nierozsądne, żeby w czasie kryzysu decydować się na coś takiego. Starałem sie nie myśleć o tym, że dzieci młodsze od wnuków były dziwne same w sobie. Byliśmy młodzi i mielismy prawo robić co chcemy, nie zwracając uwagi na takie… niedogodności. To był najmniejszy problem.
— Nie chcę, żebyś się zmuszała do czegokolwiek. To trochę bezcelowe, żebyś uszczęśliwiała mnie kosztem swojego szczęścia, prawda? Mimo wszystko… nie chcę się rozstawać. Kocham cię, jestem tego pewien. Nie wiem tylko co zrobić, żebyś ty też kochała mnie. Nie wiem w czym leży problem.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Rzeczywiście tak było? Miała wrażenie, że już prawie nie pamięta. Tak, Noc był chory przez dłuższy czas, wcześniej ona była w ciąży, ale jeszcze przed tym, gdy pojawił się pierwszy pomysł posiadania dzieci, wtedy chyba wszystko było między nimi dobrze? Kiedyś przecież musiało tak być. Może nigdy nie było to rzeczywiście to samo, co widzieli między Topik a Grzybową Łapą, ale czy to było aż takie złe? Noc sam powinien doskonale wiedzieć, ile nerwów dostarczyło wszystkim wokół to, co zdarzyło się przez to, że byli w sobie naprawdę bardzo zakochani. Być może prościej było nawet nie próbować do tego dążyć, jednak oszczędziłoby to wiele, niekoniecznie przyjemnych emocji.
Chciał mieć więcej dzieci? W jej głowie, teraz już zupełnie szczerze mówiąc, też pojawiały się wcześniej o tym myśli (ich pierwszy miot był przecież właściwie idealny, czemu by nie zdecydować się i na kolejny?), ale znikły mniej więcej w momencie, gdy dowiedziała się o ciąży Topik. Nie miało to nic wspólnego z Nocą, a tym, że musiała teraz zająć się wnukami, zostać babcią, a to nie brzmiało jak moment, by myśleć o kolejnych, własnych dzieciach. Czy jednak oznaczało to, że postanowiła zrezygnować z takiej możliwości do końca życia? Niekoniecznie. - Ja też nie chcę się rozstawać. I na pewno nie będę się zmuszać, do niczego, czego bym nie chciała naprawdę nie chciała, i… to, co się dzieje nie jest twoją winą, ja… pomyślę jeszcze o tym, co powinnam zrobić, dobrze? – Powiedziała, powoli podchodząc do Nocy o krok, a następnie delikatnie się do niego przytuliła. Miała robić coś więcej, więc chyba powinna zacząć już teraz.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Może po prostu tak masz. A może młodzieńcza miłość po prostu przeszła. Zastanów się nad tym i daj mi znać, kiedy wszystko ułożysz sobie w głowie. - odpowiedziałem. Będzie musiała sama odpowiedzieć sobie na to wszystko. Bo nikt, a przynajmniej nie ja, jej w tym nie pomoże. Tylko teraz rodziło się kolejne pytanie. Nim zdążyłem je jednak zadać, czule się do mnie przytuliła. Nie chciałem myśleć o tym, że to wymuszone, bo powiedziałem, że chcę. Starałem myśleć o tym w ten sposób, że po prostu nie czuła potrzeby, żeby się tak uzewnętrzniać wcześniej, choć myśli były raczej negatywne. Mimo to, odpowiedziałem i polizałem ją delikatnie po czole, chyba odruchowo.
- Tylko... co teraz? Próbujemy to naprawić od teraz, czy raczej dać ci przestrzeń na przemyślenie tego wszystkiego i sama przyjdziesz kiedy będziesz gotowa...? - zapytałem niepewnie, nie wiedząc jak do tego podejść. Czułem się źle i czułem, że przez najbliższy czas spotkania będą po prostu niezręczne. Że tylko pogorszą sprawę, ale z drugiej strony, w jaki inny sposób mamy próbować naprawić relację? Decyzja ostatecznie należała do niej, ale dla mnie chyba nie było dobrego wyjścia. - Nie mówmy na razie dzieciom. Nie chciałbym, żeby się martwiły z powodu naszego kryzysu. Co o tym myslisz? - chyba najlepiej było utrzymać to w tajemnicy. Nie chciałem martwić Strumyka, czy kogokolwiek innego z otoczenia, bo przecież ostatecznie wszystko może się dobrze skończyć, prawda?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Kiwnęła głową, na znak, że pomyśli, a kiedy będzie już czegoś pewna, powie więcej. Tak jakby miała być kiedykolwiek czegoś naprawdę pewna. Postanowiła na razie pozostać blisko Nocy, nie odsuwając się od niego ani na krok. - Skoro już jesteśmy w takim pięknym miejscu, to chyba możemy zostać tu chwilę dłużej. – Uznała, spoglądając teraz na otaczającą ich łąkę. To, że sama niezbyt często wychodziła z Obozu, a już tym bardziej nie wybierała się za granice klanu Rzeki, więc nie miała zbyt wielu okazji, by zobaczyć miejsca takie jak to. A skoro już Noc postanowił ją tu zabrać, nawet w celu tak nieprzyjemnym jak ta rozmowa, to warto było z tego skorzystać z okazji i nie wracać od razu do lepiej znanych okolic. A przy tym może spróbować zmienić temat na jakiś lepszy, taki, przy którym prościej będzie o tym myśleć. - Chcesz mi powiedzieć, co ostatnio robiłeś? Ja sama mam całkiem dużo zajęć w Chruśniaku, kocięta Rozbitej Tafli stały się już całkiem aktywne, czasem trudno je wszystkie upilnować. Chociaż poza nimi rozmawiałam też ostatnio z Cyprysową Łapą, wydaje się, że rozważa zostanie opiekunką… Ale to jeszcze nic pewnego. – Normalne, całkiem przyjemne sprawy, nic poważnego. Pierwsze rzeczy, które przyszły jej akurat na myśl, takie, nad którymi nie trzeba było się dłużej zastanawiać i mówienie o nich nie mogło przynieść nic złego. - Tak będzie najlepiej. – Zgodziła się, też zdecydowanie wolała, by ich dzieci nie wiedziały o niczym. Nie chciała ich martwić, ani odciągać od wszystkich obowiązków, którymi powinni się zajmować. Każde z nich powinno mieć dobre życie, z dwójką kochających ich (i siebie nawzajem) rodziców, musieli chociaż spróbować im to zapewnić.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- A potem? - Mogliśmy teraz tu zostać. Pewnie, oczywiście że tak. Skoro już przeszliśmy taki kawał i byliśmy w ładnym miejscu, to warto z tego skorzystać, ale co będzie potem? Będziemy chodzić na spacerki, spać w jednym legowisku i dzielić języki jakby nigdy nic się nie wydarzyło? Czy raczej będziemy tak jak teraz, widywać raz się na jakiś, właściwie to wcale i czekać, aż Siniak poukłada sobie wszystko w głowie? Jak ma to wyglądać od teraz? Co jej bardziej pomoże? - I czy ty... masz jakieś obiekcje? - zapytałem. Wątpiłem w to, że sama by cokolwiek powiedziała, gdybym nie zapytał, a skoro już o tym rozmawiamy, warto było poruszyć również i tę kwestię. Czy jej coś przeszkadzało? Czy może ja również powinienem zwrócić na coś szczególną uwagę?
- W ostatnim czasie nie robiłem nic ciekawego. Kończę powoli trening z Ognistą Łapą, pomagałem Topik z dziećmi, starałem się przekonać do Grzybowej Łapy. Nic nadzwyczajnego. - odpowiedziałem szczerze. Był incydent z bratem Kasztanowej Łapy, ale czy warto było o tym wspominać? Chyba nie do końca. - To jest siostra Wodnej Łapy, tak? Wszyscy od Rześkiej Pszczoły są tacy?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
- Potem… Pewnie wrócimy do Obozu. I może pójdziemy do naszych wnuków, razem, zobaczyć co u nich? Trochę się o nich martwię, mam wrażenie, że są dość… delikatni. Chorowici. Mam nadzieję, że do czasu ich ceremonii będzie lepiej. – Może to przez to, że była ich babcią i oczywiście martwiłaby się o nich bardziej, nie ważne co by się nie działo. Ale mając porównanie właśnie chociażby z młodszymi dziećmi Wierzbowego Pędu, nie trudno było dostrzec, że potomstwo Topik jest mniej widoczne od nich w całym Obozie. - Chyba lepiej będzie, jeśli będziemy zachowywać się tak jak wcześniej. Żeby nie martwić naszych dzieci, tak póki co będzie najprościej to zrobić. – Mieli przecież nie wprowadzać w to swoich dzieci, ani nikogo innego, więc prawdopodobnie lepiej będzie, jeśli od początku postarają się zachowywać bardziej tak, jak najwyraźniej powinni. Lub przynajmniej tak, jak do tej pory. A ona patrząc przy tym na Noc, tak jak i teraz (skoro ich rozmowa nie była już tak intensywna jak wcześniej, nie musiała już unikać jego wzroku), postara się pokochać go bardziej.
Pokręciła głową, nie wiedząc, jakie obiekcje miała by mieć w tym momencie. - Tak, to jej siostra. Tacy? Prowadziłam nauki Bzyczącej Łapy, ona jest bardzo… energiczna. – Na pewno wyróżniała się spośród swojego rodzeństwa, co do reszty… trudno było stwierdzić, jacy w rzeczywistości byli. Z tego co pamiętała, chociażby Wodna Łapa jako kociak wydawała się dość odważna i zdecydowana, a jednak jej reakcja na otrzymanego podczas ceremonii mistrza, wcale na to nie wskazywała.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Tak, to dobry pomysł. Też to zauważyłem. Myślisz, że to może być dlatego, że Topik była taka młoda? - zapytałem. Topik ledwie osiągnęła odpowiedni do tego wiek, kiedy zaszła w ciąże. Czy to mogło mieć jakiś związek ze zdrowiem kociąt? To przez to mogły być takie chorowite? Miałem nadzieję, że nie. Że to przejściowy etap spowodowany szalejącą pogodą i już niebawem wszyscy będą w pełni sił, by rozpocząć trening. Nie wiem jak bym zniósł wieść, że straciliśmy któreś ze względu na problemy zdrowotne.
- Masz rację. - przyznałem. Powiemy im, jeśli dojdzie do najgorszego, a jeśli wszystko się ułoży, to problem rozwiąże się sam, prawda? Tak musiało być.
- Ognista Łapa jest kompletnym przeciwieństwem. Jest bardzo wyważony i spokojny. Brak mu pewności siebie, ale nad tym pracujemy. Całe życie był w cieniu swojej siostry, musi się nauczyć być osobną jednostką. A Bzycząca Łapa? Słyszałem tylko jak krzyczała na ceremonii, nie miałem okazji jej poznać osobiście. Cyprysowa Łapa przyjaźni się ze Strumykiem, z tego co zauważyłem. Wiesz coś o tym?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku