Logo Artemidy
Płytka Dziura
Nie pomyślała wiele, widząc białe czubki uszu – w końcu rzadko to zdarzało się spotkać klanowicza na terenach? – aż do jej nozdrzy nie dotarł nieznajomy zapach. W jednej chwili zamarła, w drugiej przypadła do ziemi. Osty i ciernie.
Tyle dobrego, że przynajmniej intruz zdawał się jej nie zauważać... mlaszcząc sobie w najlepsze. Czemu mlaskał? Ściągnęła brwi z niesmakiem. Gagatek był zdecydowanie za duży na kociaka. Po przykrych doświadczeniach z pewnym samotnikiem miała same najgorsze przeczucia.
Podkradła się bliżej, żeby zyskać lepszy widok na nieznanomego, dbając o to, by w miarę możliwości ukrywać się wśród traw.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxRobiła się coraz odważniejsza chodząc po terenach, zachodziła już praktycznie pod granice bez innych kotów, chociaż jeszcze wątpiła w to, czy powinna. Tereny stały się smutniejsze, ciemniejsze, brakowało kolorów, a wiatr ciągle mroźnie przeszywał futro i docierał do skóry, sprawiając że ciągle przechodziły ją dreszcze. Nie przyzwyczaiła się jeszcze do pogody, ale nie marudziła, była inna… chyba tak mogła to opisać. Nie to było jednak jej zmartwieniem, a gorszy słuch. Strzepnęła uchem na samą myśl o tym, że i tak nie usłyszy przeciwnika. Szła sobie żwawo, dość lekko, powoli rozumiała jak można poruszać się bezszelestnie, chociaż nie do końca odróżniała, które rzeczy wydawały dźwięki - także zależało.
xxxxWidok znajomego futerka zaciekawił mały móżdżek od razu, a uśmieszek wpłynął na usteczka. Dziki Czart! Dziki Czart! Dziki Czart! Oczywiście bure futerko mógł mieć każdy, ale nie kojarzył innego kota z takim krótkim ogonkiem. Przyległ delikatnie do ziemi i zaczął się skradać, patrząc uważnie pod łapy, aż znalazł się obok świadomej, bądź nieświadomej Czart, która się czemuś przyglądała… co takiego widziała?
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieznajomy - choć pochłonięty posiłkiem - był mimo wszystko doświadczonym życiem samotnikiem i nie było tak proste podejście go z zaskoczenia. Dziki Czart kryła się wśród traw, Strączek jednakże dość szybko zwrócił uwagę na nietypowy ruch w pobliżu. Uniósł gwałtownie głowę, pokazując kotce długi, biały pysk w pełnej krasie, a w jego oczach - wbrew obawom kotki - błyskały radosne iskierki, pozbawione jakiejkolwiek wrogości.
– Dzień do- – wymruczał, nieco niewyraźnie przez wróbla, którego uparcie trzymał w pysku... do czasu. Nagle zbladł, otworzył szeroko pysk - i oczy - przenosząc spojrzenie z Dzikiego Czartu na punkt gdzieś za nią. Z takimi emocjami w oczach, że wojowniczka mogłaby poczuć się, jakby za nią stał co najmniej wielki pies... za sobą zaś usłyszała chrupnięcie gałązki, co w pierwszej chwili mogło, hm, napędzić jej nieprzyjemnych skojarzeń. – Aah! Ty! Dlaczego wyglądasz tak samo jak ja! – ze Strączkowej mordki wydobył się krzyk przypominający niemalże skowyt, a był skierowany... do nikogo innego jak tajemniczego źródła trzasku zza Warchlaczkowych pleców. Skonfundowany kocur podniósł się i podjął próbę niezdarnego wygrzebania się z chaszczy - co okazało się być nieco trudne pod wpływem głębokiego szoku i nieomal nie wyrżnął pyskiem o glebę. Ale musiał się przyjrzeć temu ewenementowi, no!!

warchlak: lvl: 4 | S: 10 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 73/75 | W: 31/55
wykorzystane przerzuty: 8/12
» -1 od celności z powodu spadku wytrzymałości do ⅔
kryształ: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 40 | W: 60
strączek: S: 14 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 65/65 | W: 60/60

razem: 45 exp (+20 exp za zaskrońca, +10 exp za kreta, +15 exp za jaszczurkę)
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
3
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Kulturalne powitanie nieznajomego przyniosłoby jej pewnie ulgę, gdyby tylko miała na nią chociaż chwilę. Nie zdążyła się jednak nawet rozluźnić po tym, jak na jego spojrzenie przeszedł ją zimny dreszcz, a ten już zdążył wytrzeszczyć oczy tak, jakby coś miało rzucić się na nią z tyłu za jedno uderzenie serca. Odwróciła się jak oparzona, z nastroszoną sierścią, gotowa zobaczyć za sobą co najmniej kolejnego samotnika, jeśli nie sforę psów...
  Na pewno nie Kryształową Łapę.
  W pierwszej chwili całkiem osłupiała. Z jednej strony samotnik na terenach zaplątany w krzaki, z drugiej to hiperaktywne dziecko zdecydowanie bliżej niej, niż powinno było się znaleźć niepostrzeżenie, pomiędzy nimi zaś – to wykrzyczane żałośnie pytanie, jednocześnie absurdalne i zupełnie w punkt, bo odbijało się teraz w Warchlaczkowej głowie po raz kolejny, i kolejny... W rozpaczliwej próbie zrozumienia przenosiła wzrok to na jedno, to na drugie białe zjawisko, aż jej brwi nie zmarszczyły się niemal do granic możliwości, a oczy nie spoczęły ostatecznie na Kryształowej Łapie.
  – Co to jest za typ? – natarła tonem przyciszonym, ale tak napiętym, jakby za rzucenie w odpowiedzi jakimkolwiek żarcikiem miała ją czekać eksmisja za granicę z Cieniem.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxSkradał się i nawet patrzył pod łapy żeby na nic nie nadepnąć, więc czemu jakiś gość zauważył go przed Dzikim Czartem? Usiadł w złości, prostując plecy, przy okazji obserwując mordkę… dość podobną do jego samej i w sumie kolorem futra też był bliski, dziwne. Nie podobało się mu to. Kimkolwiek był oriental był jednak na klanowych ziemiach, a z tego co dobrze Kryształ kojarzył to tacy intruzi powinni być wypędzi… no chyba, że nie był intruzem, bo wojowniczka jakoś go jeszcze nie wygoniła?
xxxxKopia Kryształ zabrała głos, ale dzieciak Bijącej Niedźwiedzicy zignorował go, obserwując jedynie plecy Dzikiego Czarta, a kiedy ta w końcu się odwróciła wielki uśmiech pojawił się na białej mordce. Nie interesowała ją egzystencja tego kogoś, jedynie fajna wojowniczka.
xxxx— Co? — zapytała, dopiero po chwili łącząc ze sobą słowa i rozumiejąc pytanie. — O… nie wiem. Skoro nie znasz, ja nie znam, wywalmy go — stwierdziła wesoło, wzruszając barkami, nie obniżała tonu, nie obchodziło ją kompletnie co ta kopia chciała. Czuła się nawet odrobinę nieswojo na niego patrząc.
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Wywalmy? – zachłysnął się nieomal powietrzem wypowiadając te słowa. Wciąż wpatrzony w młodszą wersję siebie jak w obrazek wyplątał się w końcu z chaszczy, ukazując się obu kotom w pełnej odsłonie. Zbliżył się o dwa kroki w kierunku białego kota - o ile Dziki Czart go od tego siłą nie powstrzymała - pozostał jednak na uznawanym przez siebie samego bezpiecznym dystansie. – To... bezczelne że tak mówisz! Tą drugą to czaję, ale ty?? Mo-ój tata wyglądał tak samo jak ty... jak my! A potem zabrali go ludzie!
Sam nie był do końca pewien, do czego właściwie piał, ale nie da sobie wmówić, że natknięcie się nagle na identycznego kota to zupełny przypadek!

warchlak: lvl: 4 | S: 10 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 73/75 | W: 31/55
wykorzystane przerzuty: 8/12
» -1 od celności z powodu spadku wytrzymałości do ⅔
kryształ: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 40 | W: 60
strączek: S: 14 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 65/65 | W: 60/60

razem: 45 exp (+20 exp za zaskrońca, +10 exp za kreta, +15 exp za jaszczurkę)
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
3
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Odwróciła się w samą porę, żeby zobaczyć ruch nieznajomego; obniżyła się na łapach ostrzegawczo, spinając mięśnie. Z jej gardła wydobyło się mimowolne warknięcie. Ledwie zdążyła przetworzyć beztroską groźbę Kryształka, a już nacierał na nich samotnik, Gwiezdni! miała dosyć tej sytuacji. Wszystko działo się zbyt szybko, w zbyt wielkim chaosie, a gdy tylko próbowała jakoś przywrócić go do ładu, pojawiał się w niej kolejny biały, wielkouchy kot.
   – To nie jest twój ojciec – wyłożyła mu tak, żeby dotarło, nawet jeśli podobieństwo do Kryształka obejmowało też słabość narządów słuchu. Z tyłu głowy próbowała jakoś połączyć zasłyszane informacje – białego tatę z miotem Bijącej Niedźwiedzicy, i o ile myśli te wprawiały ją w niepokój, teoria nieszczególnie się kleiła. Kocica musiałaby wtedy mieć kolejne kryształkopodobne dziecko, które... wyniosłaby poza klan...? Nie miała pojęcia, czemu miałaby zrobić coś takiego. Czasu na zastanawianie się także nie. – Słuchaj mnie. Jesteś na terenach Klanu Wichru. Nie mam pojęcia, czemu wyglądasz jak Kryształ... jak Kryształowy Pazur – a nuż rozróżniał klanowe imiona i to go trochę przestraszy? – i... przykro mi z powodu ojca, ale nie możesz tutaj być, rozumiesz? Pójdziesz z nami na granicę. Zanim przyjdą inni wojownicy, bo mogą być jeszcze mniej mili. Okej?
  Głupi blef za głupim blefem, ale miała nadzieję, że wypowiedziany najbardziej stanowczym głosem, na jaki było ją stać, któryś z nich zadziała. Skoro białe stworzenie już tutaj przylazło, niech się przynajmniej na coś przyda i dodaje im aury.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxWywrócił oczami na reakcje białego orientala, co on był taki emocjonalny? Samotnicy nie mieli być wielcy i straszni? Inna sprawa, że nie rozumiał czemu myślał, że przebywanie na terenach Wichru było mniej oburzające. Zmierzył go wzrokiem, ale uśmieszek nie schodził mu z mordki, jakby liczył na więcej chaosu, ale zarazem nic więcej nie robił, by coś namieszać.
xxxx— Moimi rodzicami są Gwiezdni — odrzekła dumnie i wzruszyła ramionami. No co? Taka była prawda. Ojcem niczyim nie pamiętała by była… w sumie czy ojciec był do czegoś potrzebny skoro jej mama im go nie dała? Pewnie nie. Kim są ludzie??? — Kim ludzie??? — rzuciła, lekko wcinając się Dzikiemu Czartowi do przemowy, bo informacja dotarła do niej po chwili. — Ojacie! Zostałem Kryształowym Pazurem? Zostałem Wojownikiem? — Oczka aż się jej zaświeciły, a zadek podniósł do góry… pewnie też przez to, że zaczęła podskakiwać w miejscu jak mała myszka. — Może przemianuję cię na Warchlowy Ogonek? — Skąd poznała kocięce imię kotki? Może lekko napastowała Nakrapianą Mordkę, bo Zakurzona Maruda nie była fajna… ale za to Nakrapiana Mordka współpracowała! — Ma racje! Ze wszystkim! Chyba… — przyznała po chwili, bo dotarło do niej, że nie wszystko słyszała jednak. Oj.
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Wiecie co – rzucił nagle, słuchając jednym i wyrzucając drugim uchem to, co mówiła do niego dwójka kotów. Bo pogubił się już sto razy, a ledwie parę zdań padło w jego stronę! – Gadacie jak potłuczeni, od rzeczy. Moja rodzina taka nie była. Więc spełnię waszą prośbę, żegnam.
I ruszył przed siebie. W którąś stronę... nie wiedział, gdzie była granica? Ale jeśli któreś z kotów naprowadziło go w odpowiednim kierunku, faktycznie tam ruszył, ostentacyjnie wymachując ogonem.

warchlak: lvl: 4 | S: 10 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 73/75 | W: 31/55
wykorzystane przerzuty: 8/12
» -1 od celności z powodu spadku wytrzymałości do ⅔
kryształ: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 40 | W: 60
strączek: S: 14 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 65/65 | W: 60/60

razem dla warchlaka: 50 exp (+20 exp za zaskrońca, +10 exp za kreta, +15 exp za jaszczurkę, +5 exp za wyproszenie samotnika)
razem dla kryształu: 5 exp za wyproszenie samotnika, niech ma
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Nie popisała się. I miała tego świadomość, ale miała też plan – klejony na kroplę żywicy i ślinę, ale z pomysłów nie całkiem bez podstaw. Udawanie groźnego wojownika to zabawa, która powinna była trafić w gusta energicznej Kryształowej Łapy. Wystarczyło jedynie, że przejmie posłanego jej zająca i od beztroskich słów przejdzie do równie beztroskich czynów. Dlatego też z każdym kolejnym jej zdaniem miała coraz większą ochotę ukatrupić ją na miejscu.
  Nie dość, że białe stworzenie kompletnie nie zrozumiało swojej roli, to jeszcze upokarzało ich bardziej przed dziwnym samotnikiem, wymyślając jej jakieś niegramatyczne imię i mieląc kłapaczką bez sensu. Gorszego współpracownika trudno było jej sobie wyobrazić. Coraz mocniej zaciskała zęby, niedowierzając w to, co słyszy, i gotując się już na nieuchronne odpieranie przytyków intruza co do całej ich zrujnowanej przykrywki, kiedy... Kiedy ten obraził się i sobie poszedł.
  Znów nie mogła uwierzyć w taki przebieg zdarzeń, jednak odchodzący kocur był niezaprzeczalną prawdą. Chwilę stała jeszcze, oniemiała, z rozluźniającym się grymasem złości na pysku, aż wreszcie ocknęła się i kłusem pogoniła kawałek za białym.
   – W tamtą stronę – wskazała mu z lekkim wahaniem, ale rzeczywiście posłuchał i skręcił. Patrzyła za nim jeszcze chwilę, aż jego obruszona sylwetka nie zniknęła całkiem wśród traw, po czym powoli wróciła tam, gdzie wcześniej stali. W tym momencie jej pysk rozszerzał się już w uśmiechu, a kiedy dotarła na miejsce, nie dała już rady dłużej wstrzymywać rozbawionego parsknięcia. Nie wiedziała nawet, co ma powiedzieć Kryształkowi – nadal nie wybaczyła mu całkiem rozłożenia jej koncepcji na łopatki – ale całe to zajście było tak szalone i głupie, że naprawdę trudno było powstrzymać się od śmiechu, nawet, jeśli chaos jednocześnie bolał.

/koniec polo
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxWyszło nawet lepiej, niż mógłby przypuszczać. Dziwna kopia nie dość, że była zdezorientowała – sam nie wiedział czym, przecież wszystko ładnie powiedziane! – to na dodatek sama się wyprosiła ruszając w jakąś stronę. Zaśmiał się wesoło, kiedy dostrzegł, że pełzł powolnie w stronę terenów rzecznych, teraz rybki będą musiały go wyrzucić. A to nie był już jego problem! Przynajmniej nie męczyli Warchlaczka. Właśnie… co do Wojowniczki to nie bardzo rozumiał co z nią się stało, bo była bardzo zła, potem nie, potem chyba, a potem wróciła do niego z uśmiechem.
xxxx— Kryształowy Pazur, Warchlaczkowy Ogonek meldują się jako najlepsi Wojownicy Wichru — powiedziała wesoło i uśmiechnęła się słodko do kotki.
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Kryształowy Pazur to powinien sobie uważać, bo ze sprzecznych emocji Warchlaczkowy Ogonek miała przede wszystkim chęć złapać go i potrząsnąć nim jak wyschniętą szyszką. Udało jej się jednak pozostawić tę sprawę wyobraźni.
   – Ty... – zaczęła, urwała i wreszcie westchnęła przez nos. Na jej pysk wychynął niepewnie delikatny uśmiech. – Musisz być bardziej ostrożna przy samotnikach, okej? Ten był jakiś... taki, ale niektórzy są naprawdę niebezpieczni. Jasne? Jak się skradasz, to ostrożnie, żeby cię faktycznie nie zauważyli.
  Głos drżał jej trochę w jakimś dziwnym napięciu; miała tego dość. Nie mogła być zła na uśmiechniętą niewinnie Kryształową Łapę i w pewnym sensie nie chciała, a jednocześnie miała wrażenie, że powinna. Uch, durny typek. Jak dobrze, że wyniósł się sam.
   – Pomożesz mi zanieść zwierzynę do obozu, dobrze? – poleciła, żeby oderwać wreszcie myśli od tej sytuacji. To zajęłoby terminatorce trochę czasu, ale nie wyglądała na kogoś, kto by go oszczędzał. A jeśli była akurat na treningu i to nie wchodziło w grę – to lepiej, żeby przypomniała sobie o tym teraz i wróciła do swoich zadań; ona mogła poradzić sobie sama. W każdym razie ruszyła w stronę, z której przyszła, gestem głowy przywołując tam i Kryształka, jeżeli nie wyraził sprzeciwu.

/zt
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxSłuchała… naprawdę! I to uważnie! Tylko nie bardzo rozumiała co takiego zrobiła, by być nie-os-tro-żnym. Skradała się dobrze, na pewno! Uczyła ją Traszkowy Grzbiet, patrzyła pod łapy i nawet ustawiła się tak jak miała, więc sama nie rozumiała czemu w ogóle ktoś ją usłyszał, żałosne. Uszy opadły jej lekko na boki, ale pyszczka nie opuszczał wesoły uśmiech, tylko lekko była zdegustowana tym, że jej rodzic ciągle rzucał jej kłody pod nogi.
xxxx— Dobrze! — odpowiedział wesoło i wstał szczęśliwy z miejsca, drepcząc energicznym krokiem, by otrzeć się przy okazji o bok Dzikiego Czarta. Nie zamierzał się sprzeczać, ani zamartwiać – było minęło. Czy znaczyło to, że lekki smak porażki i gorzka nutka gdzieś tam się nie plątały pod łapami Kryształka? Czemu Gwiezdni rodzice nigdy nie byli po jego stronie? — Co upolowałaś? Daleko?

zt
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Do klanu powróciła Gołębia Łapa. Chwilę przed tym mianowany został Bezsenne Zaćmienie. W tym samym czasie zmieniono zastępcę - Donośny krzyk zrezygnowała, w porządku, lepiej znać swoje słabości. Nowym została Truflowy Nosek - żałosne. W tym wszystkim jednak wydarzyła się kolejna tragedia w jej życiu. Zniknął jeden z jej synów. Kolejny. Atak zniknął za jej sprawą, Zasadzka za swoją sprawą, a Szarża? Gdzie był Szarża? Klacz prosiła o patrole w tej sprawie, a te zostały wysłane. Sama także oddawała swój czas i zmęczona chodziła po terenach. jego zniknięcie było dosłownie chwilowe. Sama nie wiedziała... minęły dwa wschody? Trzy? Pięć? Dla niej to był początek, ktoś go musiał znaleźć.
Dziś wyszła na taki patrol poszukiwawczy z Gołębią Łapą. Przyjaciółka miała wspomóc ją w poszukiwaniach. Przeszły na północno-zachodni zakątek terenów i tam rozglądały się. Może gdzieś było jego ciało? Może zapach? Może... może cokolwiek... nie wiedziała czego szuka. Czy powinny szukać za granicami? Nie chciała wychodzić. Nie lubiła wychodzić. Na terenach wichru czuła się dobrze i silnie, a poza nimi była tylko okruchem w świecie.
- Nie rozumiem czemu zniknął. Nie... nie dawał żadnych oznak... ktoś go musiał porwać, nie uwierzę, że odszedł sam. - Mówiła, nie patrząc na szylkretką, tylko rozglądając się i cały czas truptając po okolicy.

//Gołąb
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A i owszem, powróciła! Wbrew pozorom nie było to tak trudne, jak się obawiała. I choć powrót był dla niej czymś zaskakująco wywołującym ulgę, tak od razu spadł na nią nowy ciężar na barki. Liczyła, że nadrobi ten stracony czas z kociętami, a właściwie już terminatorami, a tu proszę, Szarża zaginął. Niepokój Klaczy widziała już od rana, kiedy Okoniowa Łapa przepadł jak śliwka w kompot. Jak kamień w jeziorze, jak kocię na Osiedlu Dwunogów. Jej żołądek wywrócił się do góry nogami, ilekroć ten przedziwny zbieg okoliczności nasuwał jej się w myślach. Nie była tego powodem, prawda? Może to brzmiało głupio i nie robiło sensu, ale nie potrafiła odgonić się od poczucia winy. Wystarczyło być, nie znikać, nie chorować, czuć się lepiej, być bardziej obecnym i znormalnieć. No tak. Proste przecież.

Dała się namówić na patrol. Po tak długim czasie (subiektywnie, dla samej Gołębiej) spędzonym poza domem dziwnie jej było przeczesywać zimowy, leśny krajobraz. Było ciszej; a jednocześnie przecież las zawsze zdawał się jej tak pełen życia. Teraz jakoby przestała je słyszeć. Szmery sugerowały jej od razu kolejnego kota przy śmietniku albo psa z obślinioną paszczą i całym szeregiem zębów, a nie przemykającego szaraka czy wróbla. Potem z kolei wyszły na równinę i pierwszy raz w życiu naprawdę poczuła, jakby była niesamowicie wręcz odsłonięta. To nie tak, że nie czuła się nigdy podobnie, ale po prostu nie... w taki niespokojny sposób. I prawdę rzekłszy najchętniej by nie wychodziła w ogóle blisko granic, a już w szczególności nie z resztą nie-klanowego świata, ale zarówno ze względu na Klacz, jak i bliskość Czterech Dębów, poczuła się na tyle wgłąb zamieszkałych przez koty ziem, by być gotową prędzej wdać się w bójkę z jakimś Rzeczniakiem (oby nie) niż znaleźć się zbyt blisko przeklętej drogi.
Tak czy siak, nawet gdyby matka piątki dzieci w kryzysie wybrała wrócić na Osiedle, nie oponowałaby. Ot, nie potrafiłaby. I by sobie nie wybaczyła.
Rozglądała się spod przymrużonych oczu, potykając się z rzadka, kiedy łapy pozbawione ogona plątały się przez zaburzoną równowagę. Zastanawiała się czasem, czy kiedykolwiek przestanie potykać się o własne łapy. Być może nigdy. Jej myśli ciągle odlatywały, kiedy tak wędrowały, a sama nie potrafiła zmusić się do całkowitego skupienia na celu, póki... nie było żadnego tropu. Nic nie czuła, nic nie widziała. A na własne zmysły z reguły nie narzekała.

- Hm? - potrzebowała paru uderzeń serca, by przenieść swoją uwagę na rozmowę. Spojrzała na Klacz, dopiero dostrzegając, że ta nawet na nią nie patrzy. Nic dziwnego. - M-może poszedł szukać Zasadzki - zaproponowała nieco nieśmiało, jakby niepewna, czy powinna to w ogóle sugerować. - Ale na pewno wróci. Jak nie teraz, to potem - bo i co innego mogła rzec? W tej sytuacji pozostawało jedynie poddawać się nikłej nadziei i przy niej pozostawiać. Dopóki nie znajdą żadnych dowodów na czarniejszy scenariusz. Chciała nawet zasugerować, że spotkało go to samo co ją, ale również i to nie zdawało się w tym momencie jakkolwiek dobrą pociechą.

[Obrazek: ZKkl6Tk.png]
xx⋆。゚☁︎ 。⋆。 ゚☾ ゚。⋆
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił
xx-; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem ;-
xxxxBym był dla ciebie zdrowiem i pokojem
I znowu sobie powtarzam pytanie:
xxxxxCzy to jest przyjaźń?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxCzy to jest kochanie?

x
x
xixxTrawa Stream
xxiFabuły: 0/6 [x.xx.xxxx]
xxxxxxxxxx
LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
3
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości