Odrobinę wychudzona, koścista; drobna, niewysoka; czekoladowo-biała; sierść krótka, brudna, nieulizana, chociaż bardziej zadbana niż kiedyś; oczy żółte (prawe jak słońce, lewe jak piasek), wiecznie zmęczone i obojętne; czekoladowy nosek; uszczerbiona końcówka prawego ucha.
- art by tuszka -
Obojętna i oschła; opanowana do czasu; nie pamięta większości kotów, wszyscy zlewają jej się w jedną masę; jest ostrożna podczasów rozmów, nie zdradza za wiele; ataki paniki nadal są częścią jej życia, ale z innego powodu; nie jest już strachliwa; nie jest przyjazna, ale nie jest też niemiła - dopóki ktoś też zachowuje do niej szacunek.
Nie bardzo wiedziała co powinna ze sobą zrobić, wpatrując się w miejsce, z którego przyszli. Trochę ją też gryzło, że nie wybrała lepszego miejsca na spanie, skoro Mord ją zostawił. Mogło ją coś zeżreć. A ostatnie czego potrzebowała przed dowiedzeniem się prawdy… to śmierć. Otrzepała się i rozciągnęła. Musiała wracać na Osiedle. Wzdrygnęła się jednak i odwróciła. Głos. Och… on? Zostawił ją, by wrócić?
– Gdzie byłeś? – zapytała jako pierwsze. Chyba nie do końca docierało do niej jak się tutaj znalazł. Halucynacje? Może już nie żyła? Umierała? Dziwne. Oczy miała wbite w kocura, ale nie wyrażały one żadnych emocji. Głowa zaś kłębiła się od myśli.
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹ ♦ Przecież gorzej być nie może ♦ ▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼ ♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦ ⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹ ♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦ ▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
-Byłem sprawdzić czy jesteśmy na właściwej drodze -odparł bezemocjonalnie, stwierdzając zwyczajnie fakt tego, że ktokolwiek w tym duecie musiał się zainteresować czymkolwiek, jeśli ta misja miała się powieść. Tak więc Mord wziął w pysk swoje trofeum, które zostawił niedaleko, a później znów spojrzał na pokrakę, memłając- Cho, albo cie zostawie. Blisko.
Odrobinę wychudzona, koścista; drobna, niewysoka; czekoladowo-biała; sierść krótka, brudna, nieulizana, chociaż bardziej zadbana niż kiedyś; oczy żółte (prawe jak słońce, lewe jak piasek), wiecznie zmęczone i obojętne; czekoladowy nosek; uszczerbiona końcówka prawego ucha.
- art by tuszka -
Obojętna i oschła; opanowana do czasu; nie pamięta większości kotów, wszyscy zlewają jej się w jedną masę; jest ostrożna podczasów rozmów, nie zdradza za wiele; ataki paniki nadal są częścią jej życia, ale z innego powodu; nie jest już strachliwa; nie jest przyjazna, ale nie jest też niemiła - dopóki ktoś też zachowuje do niej szacunek.
Aha. W sumie wyjaśniało to wszystko co potrzebowała wiedzieć, ale zarazem mógł dać znać, że zamierza ją znowu zostawić, a nie po prostu zniknąć. Byłoby wtedy bezpieczniej dla niej, jak i dla samego faktu, że zostawił tu najwyraźniej swoje trofeum. Zanotowała sobie jednak, że zostawił z nią ten… pukiel włosów. Najwyraźniej była już nieodłączną częścią tej podróży.
– Idę – rzuciła tylko w odpowiedzi i podbiegła kawałek, by zrównać z nim kroku. Klan Wichru. Coś na pewno mówiła ta nazwa. A teraz jak byli tak blisko celu, może miała szansę dowiedzieć się co takiego jej to mówiło. I dlaczego. I czy na pewno nie przeszła tak daleko, by zostać oszukaną, nadal była sceptyczna. Do jednego umiała się przyznać - kocur wykonał swoją część i tak naprawdę nic od niej nie dostał, jedynie informację o walce. Ona była jemu dłużna. Nie chciała, ale była.
zt
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹ ♦ Przecież gorzej być nie może ♦ ▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼ ♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦ ⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹ ♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦ ▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Skoro pokraka nie zamierzała się przeciwstawiać to Mord nie widział sensu, żeby dłużej to wszystko przeciągać. Białofutry kocur odwrócił się i zaczął wracać się po swoich śladach, które w sumie zostawił całkiem niedawno, przed uderzeniem serca wręcz, bo przecież ledwo co tą drogą szedł. Teraz powinni dojść do celu bez większych zagubień, na szczęście. Tak więc Mord prowadził już dużo pewniej, bo już wiedział jak.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Chyba pierwszy raz tak się zdarzyło, że Pomarańczowa Łapa zabłądziła. Czy winowajcą był wcześniej padający śnieg? Czy bardziej słabość złotej kcoicy do śniegu? Najprawdopodobniej jedno i drugie. Terminatorka patrolowała okolice ze swoją mamą, gdy zaczął wiać wiatr. To byłaby połowa problemu, ale później doszedł śnieg. Padało mocno przez kilka minut, a później bach... Niebo się przetarło, chmury były, ale te bardziej białawe, nawet gdzieniegdzie świeciły promienie słońca. Tymczasem Pomarańcza próbowała ustalić swoje aktualne miejsce. Mogła wracać po świeżych śladach, ale co dalej... Wołanie o pomoc odpadało, bo mogłaby przyciągnąć drapieżniki. Zresztą kolor futra zdradzał jej położenie. Przynajmniej biały puch nie przeszkadzał tak, jak pozostałym kotom. Lubiła obserwować ślady, drobne, mieniące się miejsca. Przy tym słuchała też delikatnego chrzęstu pod łapami. Obecnie obrała taktykę powrotu swoimi śladami. Potem trzeba będzie improwizować...
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Całe szczęście, że zdołał znaleźć tę kryjówkę zanim śnieżyca rozpętała się na dobre. Dwunożni byli takimi pomysłowymi stworzeniami, a jakimi pomocnymi. Był niemalże pewny, że dziwne ustrojstwo, w którym się schronił wybudowali właśnie na takie okazję dla leśnych zwierząt. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej przekonywał się, że Klany bardzo nie miały racji co do trzymania się z nimi.
Gdy śnieżyca ustala, wychylił się przez dziurę na zewnątrz. Nim zdążył w ogóle zejść na ziemię, dostrzegł plamę jasnego futra na białym tle. Zaraz potem doszedł do jego nosa, dobrze znany mu zapach. Dawniej pewnie schowałby się spowrotem, żeby uniknąć spotkania. Teraz jednak było inaczej, bo im dłużej przebywał na własną łapę w lesie, tym spokojniej podchodził do obcych. Rozłąka z Klanem Cienia i chwilowe odejście od jego dwunożnych chyba wychodziło mu na dobre. - Hej! Stąd do Wichru chyba trochę daleko, co? -Zawołał do nieznajomej, próbując w tym samym czasie wypchnąć cielsko z niewielkiego drewnianego otworu.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Czy Trzmielopręgi ją zaskoczył? Jeszcze jak! Kocica podskoczyła w miejscu, jednocześnie pusząc ogon. Oczywiście śnieg był bardziej miękki od ubitej ziemi. Kotka przez dłuższą chwilę stała się niewidoczna. Po prostu utknęła w śnieżnej zaspie. Zanim namierzyła kocura wzrokiem, to on mógł zauważyć dość zabawne zmagania kocicy. Najpierw pojawiły się uszy, potem łepek aż wreszcie cielsko z ogonem. Łapy złotej pozostały schowane, ale trudno... Terminatorka zaraz otrzepała się niczym pies. Czy coś pomogło? Tego nie wiedziała/widziała. Wreszcie patrzyła wprost na źródło głosu. Czy kocur spał wewnątrz drewnianej budki? Sprytnie!
-Skąd wiesz, że interesuje mnie akurat Klan Wichru?- Spytała ze spokojem, ale została tam gdzie stała. Po pierwsze to ona przebywała na obcym terenie. Po drugie wolała znów nie nurkować pod śnieg. Należało uważać jak stawiało się łapy.
-Mieszkasz w okolicy? Jestem Pomarańcza...- Kocica elegancko się przedstawiła, a zaraz potem uraczyła swojego rozmówcę lekkim, kocim uśmiechem. Może dzięki temu jakoś sobie porozmawiają? Tak bardziej spokojnie i bez bójek? Złotą kierowała ciekawość, bo jeśli Trzmiel słyszał o klanach, to pewnie mieszkał tutaj bądź znał kogoś stąd...
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Zamrugał parokrotnie. Taka reakcja towarzyszyła mu całe życie, gdy tylko ktoś się do niego zbliżył, że aż dziwnym było zobaczyć ją w wykonaniu kogoś innego. Nie prychnął z rozbawieniem, zamiast tego przechylił głowę. Wolałby potraktować ją tak, jakby chciał, żeby jego w tamtych czasach traktowano. - W porządku? -Zapytał więc, po czym wygramolił się na śnieg. Sierść na jego łapach i barkach zjeżyła się w reakcji na nagłe zimno. Poruszył łapami w miejscu chcąc się przyzwyczaić do wszechogarniającego chłodu. - Pachniesz jak oni, więc założyłem, że jesteś jedną z nich. Myliłem się? -W sumie daleko stąd było do wichrowych ziem, ale przecież kotka mogła wybrać się na spacer, gdzie zaskoczyła ją wichura. - Na ogół z dwunożnymi, ale ostatnimi czasy w sumie tak, ale bardziej gdzie popadnie, gdzie jest sucho i bezpiecznie. Trzmielojad. -Przedstawił się.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
To było bardzo miłe ze strony kocura. Zapytał o jej samopoczucie, więc wykazywał jakąś tam troskę. Choć wcale nie musiał! Chwilę później widziała jak kroczy w jej kierunku. Pomarańcza postanowiła zrobić podobnie. Powoli brnęła w śniegu, żeby być bliżej dziwnej konstrukcji. Przecież Trzmiel żył tutaj zapewne sam. Mało tego! Mógł nawet ją okrzyczeć, a jednak pokazał swoją lepszą stronę. Dlatego złota chciała jakoś się odwdzięczyć. Na przykład nie narażając kolegi na dalekie wypady. Samotnikom było ciężej niż Klanowiczom...
-Wszystko dobrze. Wiesz... Może tak nie wygląda, ale lubię śnieg. Oczywiście bywa upierdliwy dla większości kotów. Mimo to uważam, że jest nieco magiczny. Po prostu zima też ma swoje uroki.- Odpowiedziała już nieco spokojniej, jednocześnie sprawdzając podłoże pod łapami. Przemieszczanie się szło wolniej, ale co tam. Wreszcie dała sobie spokój i wykonała kilka, długich susów. Skoro biały puch przylegał do jej futra, to mogła trochę zaszaleć. Przypominała sarnę? Prędzej lisa, który nurkuje pod zaspą... Wreszcie Trzmiel znów mógł dostrzec jej łepek oraz grzbiet.
-Miałeś też rację. Jestem z Klanu Wichru i zdaje sobie sprawę, że zawędrowałam daleko. Czasami się zdarza... Czemu wybrałeś akurat tutejszą miejscówkę? Nie lepiej było nocować gdzieś bliżej dwunogów bądź stadniny koni?- Kocica nadal pytała z ciekawości niż złośliwości. Po prostu chciała zrozumieć. Może Trzmiel potrzebował pomocy? Może rozważał dołączenie do klanu? Tego Pomarańczowa łapa jeszcze nie wiedziała...
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Dobrze było wiedzieć, że jednak było z nią w porządku. Śnieg za bardzo jej nie przeszkadzał, a wychodziło nawet wręcz przeciwnie. Dobrze dla niej. - Nie powiedziałbym, że sam jestem jej fanem, ale gruba sierść sprawia, że jest bardziej znośna. -Szczerze mówiąc brakowało mu ciepła domostwa jego dwunożnych, ale długa sierść rzeczywiście chroniła go w mroźne dni. Najważniejszym było przesiedzenie najmroźniejszych dni w ciepłym, osłoniętym legowisku. Kotka z kolei wydawała się czerpać z uroków obecnej pory garściami i to wręcz z kocięcą energią. Trochę nawet jej zazdrościł. - Kiedy nagle złapie cię śnieżyca to raczej nie masz za dużego wyboru, jeśli chodzi o kryjówkę. -Odpowiedział, zerkając w stronę drewnianej konstrukcji. Miał wielkie szczęście, że tutaj była.- Dobrze, że nie była na tyle silna, żeby coś ci się stało, mogłoby cię wyziębić, albo gorzej... Czemu w ogóle byłaś tak daleko od domu? -Przechylił głowę. Nie chciał wściubiać nosa w nieswoje sprawy, ale też nie robił tego ze złą myślą.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Zapadał wieczór, i słońce już nie świeciło, gdy Balladyna postanowiła wybrać się na kolejne polowanie. Zapasy jej się skończyły, a poza tym łowienie zwierzyny, w czym była zresztą bardzo wprawna dawało jej dużo satysfakcji. Wyruszyła więc skrajem lasu, wypatrując w wysokich trawach zajęcy.
Mg//
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Skupiona na tym, co skrywało się w źdźbłach łąkowej trawy, nie zauważyła tego, co czekało tuż pod jej nosem. Przy którymś kroku poczuła nagłe szarpnięcie za prawą przednią łapę – to pęd jeżyny przyczepił się do niej kolcami. Na razie tkwiły jedynie w sierści, chociaż nieumiejętna próba wyplątania mogła popchnąć je głębiej... A tak swoją drogą, jeśli była skłonna spojrzeć na to jako na coś więcej, niż utrapienie: wyrosły na skraju lasu krzak był całkiem okazały. Owoców jeszcze nie zdążył zawiązać, ale liście prezentowały się zupełnie niczego sobie.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Skrzywiła się, gdy futro na jednej z jej łap naciągnęło się nieprzyjemnie. Cofnęła uszy i strzepnęła z łapy pęd jeżyn, lekko strosząc przy tym sierść. Kilka białych kłaczków zostało w kolcach rośliny. Albinoska ominęła krzew, i ruszyła dalej. Przyszła tu w konkretnym celu, a celem tym były piszczki. Rozglądała się i węszyła.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Musiała przejść kawałek, ale wreszcie na jej drodze pojawiło się coś wartego uwagi. Na skraju lasu kawałek mniej zarośniętej ziemi stał się celem skowronka, który zawziętymi dziobnięciami starał się wyciągnąć z niego dla siebie dżdżownicę. I już prawie mu się udało! Ale "prawie" robi czasem sporą różnicę.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Dostrzegłszy skowronka, przystanęła. Ptak mocował się z jakimś robakiem, a więc powinien być łatwym łupem. Albinoska przyjęła pozycję łowiecką, poczym zakradła się do ptaka. Co jakiś czas przystawała, po drodze chowając się też za pobliskimi krzewami. Bezszelestnie, niczym duch, a kiedy znalazła się już wystarczająco blisko, wyskoczyła chcąc jednym ruchem łapy skręcić ptaszynie kark.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę