czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Poprowadził głowę do góry, przyglądając się niemalże zamkniętymi oczami kocurowi na płocie. Nie był pewien, co miał o nim myśleć, bo w jego głowie był zaledwie dzikusem, z którym może wcale nie powinien był rozmawiać. Szczególnie, że bredził od rzeczy, a Wampirek nie bardzo rozumiał, co ten miał na myśli. Z drugiej strony może wcale nie był aż takim dzikusem? Rozety na futrze były bardzo ładne, szlachetne wręcz, często widział tego typu umaszczenia w telewizji, gdy Pan puszczał kocie wystawy, choć nigdy nie wydawał się nimi szczególnie zainteresowany. Co ciekawe, program nigdy nie trwał długo i zaraz po nich leciały wyścigi konne, na które Bazyliszek nie mógł patrzeć po dojrzeniu jednego bardzo feralnego wypadku na torze, którym Pan był wielce zaaferowany. Przyjemnie było dostrzec konie na pastwisku. Wydawały się tak cudownie spokojne.
— Ja nie płaczę — zauważył, marszcząc brwi. — Czemu miałby mnie ktoś zaatakować? — dopytał, nie rozumiejąc. Nie było tu chyba niczyjej matki, o której względy można było konkurować? Czy atakowanie go byłoby samym w sobie wołaniem o atencję? Zwykle to on atakował, nie spotkał się z takim zachowaniem w drugą stronę. Szczególnie, że to nie on tu był od dawania uwagi, tylko uwagę dawało się jemu.
— Z tym może być problem — powiedział, zniżając ponownie łeb, gdy poczuł, jak promienie słoneczne przedostały się przez powieki. — Mianowicie nie wiem jak.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Mustang pierwszorzędnie nie odpowiedział nic. Zmarszczył brwi, przymykając jedynie oczy. Wcale, nie płakał, a te łzy co miał w gałach to były tylko tak o... Co za stworzenie. Nie dość, że tak żałosne to jeszcze kłamliwe. Nie wiedział, czy można być już bardziej godnym pożałowania, niż to tutaj. Chociaż, może to taktyka, może tak chciał walczyć o bycie chociaż trochę... bardziej godnym uwagi? W tym wypadku, musiał się bardziej postarać. - Bo wyglądasz słabo. Jesteś łatwym kąskiem dla każdego, kto chciałby walczyć albo kto chciałby cię zjeść. Lisy i borsuki gustują w tym, co łatwo upolować - że o tym nie wiedział? Chyba każdy kot, w całym lesie, zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństw. Nie ważne, czy były to pieszczochy, samotnicy czy te pchły z Klanów. Ci pierwsi w ogóle, zazwyczaj trzęśli zadkiem na każdy żabi rechot. Ten, być może, był niezbyt sprytnym przypadkiem.
Poruszył uszami. - Nie wiesz jak słuchać? - zmarszczył nos. Istotka spojrzała w dół, jakby się wstydziła. Co za żałosne stworzenie, doprawdy. Może serio powinien skrócić jego męki i go pogonić na osiedle... bo tego, to aż szkoda zabijać. Choć powinien, zdecydowanie powinien. Tak słaby przypadek w lesie nie przeżyje nawet dnia.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Spiął się momentalnie, wpijając ostre spojrzenie w trawę pod stopami. Nie mógł go dojrzeć, ale Bazyliszek był przekonany, że gdyby mógł, od razu by pożałował swoich słów. Sierść stanęła mu dęba na karku, a ogon niesfornie bił powietrze, niezadowolony ze słów kocura. Samotnika, przybłędy, którego zdanie było tyle samo warte co wygrana w wyścigach z zeszłego sezonu. Teraz liczyli się całkiem nowi zwycięscy.
Matka mu powtarzała, że był słaby. Ignorował to, ciesząc się każdą wspólnie spędzoną chwilą, ale słowo to zapisało się w jego pamięci bardzo trwale, a w końcu puściło korzenie i na sam jego dźwięk czuł złość. Gdyby kocur był jego matką, to może spojrzałby na niego przychylniej, na jej widok zresztą ucieszyłby się jak kocię. On nie miał taryfy ulgowej.
Tupnął nogą o ziemię, rozwierając nozdrza w złości. Nie chciał być słaby, szczególnie nie w oczach kogoś takiego jak on. Myślał, że był lepszy i fajniejszy bo miał ładniejsze futerko, mocny głos i wyższą pozycję? Niedoczekanie! Wampirek naprężył grzbiet i podniósł łeb z przymrużonymi oczami, chcąc skoczyć i złapać kocura zębami za ogon.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Sklamalby mówiąc, że się tego spodziewał. Podejrzewał, że kocur zaraz zacznie się tłumaczyć, wyć, wściekać czy zwyczajnie odejdzie. Atak był ostatnim, o co go podejrzewał. I to taki... Chamski! Korzystając, że był wyżej, starał się wycelować w jego zad, coby to przygnieść mu go do ziemi. Nie byłoby to ani przyjemne, ani wygodne dla czarno-rudo-bialej pchły. Jeśli, rzecz jasna, w ogóle trafi...
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Pisnął, czując nagłe uderzenie w zad, niemalże tętniące z bólu. Trzymał jednak kurczowo ogon i wypluł go dopiero w momencie, gdy oboje wylądowali na ziemi wśród świeżej trawy. Nie spodziewał się do końca kontrataku ze strony kocura, bo zwykle to Bazyliszek był atakującym, rzadko dostawał coś w odpowiedzi, a jeśli już to słabo. Zmiana mu się nie podobała.
Prychnął niezadowolony i wystawił łapy do nakrapianej mordy samotnika. Zaczął nimi machać przed sobą, z nadzieją że trafi go kilkoma plaskaczami.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Nie poszło mu najlepiej. Nie trafił go, co było nieco... śmieszne. Nie wiedział jak właściwie miała ta taktyka zadziałać - nie miał ochoty jednakże teraz o to dopytywać. Zamiast tego, spróbował jedną z tych machających przed jego mordą łap uchwycić w zęby i pociągnąć w swoją stronę. Skoro je wystawiał, głupio by było nie korzystać, czyż nie?
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
— Iiik! — pisnął, czując ciągniętą w zębach łapę, którą wyrwał niemalże od razu. Z bardziej bolesnym skutkiem niż jak kocur sam ją pociągał. — Dzikus! — wykrzyknął, chcąc go obrazić. Dla niego to byłaby obraza! Bycie dzikim kotem z lasu było dziwne. Nie znali cywilizacji, ponoć niektórzy bali się ludzi. A ludzie wcale nie byli straszni! Głupki tylko się boją.
W odpowiedzi na atak, postanowił polecieć z zębami do jego karku. Chciał się wgryźć. Może niekoniecznie robić większą krzywdę, ale żeby dobrze poczuł przerośnięte kły na swojej skórze.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Dla Mustanga - nijak było to obrazą. Chyba bardziej stwierdzeniem faktu. Był kotem dzikim, od początku swojego życia widział jedynie ulicę i uczył się jak przeżyć w surowych, najgorszych warunkach. Obecnie, fakt bycia dzikusem sprawiał, że kolega który chciał go obrazić był poobijany, a on jedynie co, lekko pogryziony po ogonie... aż do teraz, kiedy ten spróbował skoczyć mu na kark. Głupim było, że nie uchylił głowy w dół i mimo, że niewielka krzywda mu się stała - mogło być gorzej. Z sytuacji jednak trzeba korzystać, bowiem ciągnąc łeb w dół, usiłował złapać Bazyliszka za co najmniej jeden bok i w ten sposób go wywrócić z równowagi, żeby ten walnął z impetem na ziemię. Jeśliby się udało, przytrzymałby go w tej pozycji.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Nie był do końca pewien, jak tego uniknął. Czując przy boku wibrysy zbliżającego się pyska, uskoczył, odrywając pysk od karku przeciwnika, i przeskoczył przez kota, lądując po drugiej stronie, niemalże obijając się o płot. Bezpiecznie wylądował i nawet stał na czterech łapach! Nie był to jednak koniec jego udręki, bo tymże była ta interakcja. Kocur najpierw zasugerował, że Bazyliszek płakał, potem nazwał go słabym i uderzył!
Spiął się po raz kolejny, nie będąc pewnym, co właściwie zrobić. W lekkiej panice poleciał na samotnika, chcąc uderzyć swoim bokiem jego bok, z nadzieją że impet uderzenia zwali go z nóg.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
I to się mu udało - nie to co poprzedni ruch Mustanga. Wstyd...! Nie miał jednak zamiaru jednym, nieudanym ruchem określać całej walki - byłoby to niemal głupie. Nie chcąc się poddać żadnemu przedwczesnemu poczuciu porażki, jak szybko padł, tak szybko usiłował powstać. Po dźwignięciu się na nogi, chciał uderzyć łapami o jego szyję. Rzecz jasna, bez pazurów, ale w planie miał go bardzo, bardzo brutalnie wywrócić. Czysto teoretycznie mógł celować w barki, ale to zdawało mu się być ruchem nieco lepszym. Gorzej, jeśli teraz przesadził. Przynajmniej będzie miał nauczkę, że nie ma co kombinować.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Im dłużej się bili, tym bardziej Bazyliszek zdawał sobie sprawę, że nie lubił być bity. Nie lubił bólu siniaków i widma kolejnych uderzeń, które umiał sobie wyobrazić z chirurgiczną wręcz precyzją. Nie lubił też goryczy porażki, mniejszej czy większej, bo zawsze paliła przełyk tak samo, niezależnie czy oberwał ledwo w stopę, czy padł pod łapami drugiego kota. Kolejnym aspektem było nieprzyjemne uczucie, że obrywa lub zadaje obrażenia z jednej strony częściej niż z drugiej, a brak symetrii go frustrował. Dlatego też rzadko patrzył w swoje odbicia, bo biały pysk sprawiał, że uderzał w lustro. Nie dlatego, że uznał drugiego siebie jako obcego kota, jak to zdawał się myśleć jego właściciel.
Przy kolejnym ruchu łap kocura, Bazyliszek podwinął nogi i ogon, chcąc odskoczyć na bok, nie patrząc raczej gdzie konkretnie. Byle jak najdalej od jego łap.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Pchła odskoczyła. Z honorem nie potrafił nawet bólu przyjąć. Cichy, gardłowy warkot wydobył się z mordy bengala, nim ten spróbował do niego doskoczyć. Miał zamiar ugryźć jego ucho i za nie pociągnąć.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Na warkot odpowiedział warkotem, ku swojemu zaskoczeniu. Nigdy nie warczał, nigdy nie syczał, nie potrzebował. Nikt go nie bił, więc ostrzeżenia mógł sobie o kant zadka rozbić tak naprawdę, choć w zasadzie może powinien nauczyć się z tego korzystać? W końcu opuścił dom. No, opuszczał, bo był to cel w trakcie, ale coraz bliżej mu było do pozostania na noc w dziczy, niż pełnym przesiedzeniu dnia w domu. A dzikusy były dzikie, nieobliczalne, często bardzo bardzo głupie i dziwne. Może syczenie by faktycznie dawało mu jakieś większe poczucie bezpieczeństwa.
Zamyślony, pisnął, gdy spostrzegł, że jego ucho memłane jest w jasnym pysku jego przeciwnika. W ogóle się tego nie spodziewał, a drugie ucho od razu położyło się po głowie. Bał się wyrwać, w obawie o stracenie ucha, więc podniósł jedną z łap i zamachnął się, chcąc uderzyć w zaróżowiony nos kocura.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Miał go, ze wzajemnością. Skrzywił się na to uderzenie o kinol, ale szybko wrócił do działania. Chciał chapnąć jego szyję. Nie miał zamiaru go skrzywdzić... To jest, zabić, ale na pewno chciał mu pokazać żeby sobie uważał. O ile w ogóle mu wyjdzie.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Ucieszył się, że atak w nos okazał się przemyślany. Z przyjemnością złożył drugie ucho, które było nieprzyjemnie mokre i wciąż pozostawało na nim fantomowe uczucie trzymania w zębach, kiedy to drugie było suche. Po raz kolejny cierpiał przez brak symetrii, na co mimowolnie potrzepał głową na boki.
Wymierzył szybko w policzek kocura, nie dostrzegając wcześniej, że ten próbuje go zaatakować znowu. Jeśli mu wyjdzie, jest szansa że spotkają się w połowie, a jeśli nie, to obije się tylko nieprzyjemnie i jeszcze dostanie zębami po szyi.