Zajęczych nor może nie było, ale i tak było fajnie. Pogoda dopisywała, bo wcześniej schowane słońce ponownie wyszło, oświetlając polankę. Wiatr przestał świszczeć tak zaciekle jak jeszcze przed chwilą, dzięki czemu Ważka mogła wreszcie usłyszeć własne myśli. A może czyjeś? Zza śnieżnej wydmy dociekały odgłosy, czasami brzmiące jak sensowne słowa. Jeśli tylko wyjrzała, mogła dostrzec młodziutkiego kota z czerwoną obrożą i adresówką. Miał długie, bure futerko z ciemnymi pręgami i białą plamą na szyi i przednich łapach. Rysował coś palcami na śniegu i zdaje się, że nie zwracał uwagi na swoje otoczenie. Nawet nie wyczuł medyczki.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Nadstawia uszu, gdy nieopodal słyszy głosy, by niedługo później zauważyć same ich źródło. Hm. Pieszczoch kolorystycznie przypomina Potężną Łapę, choć długie futro skutecznie ukrywa podobieństwo. Chociaż przez chwilę nachodzi ją myśl, skąd kot w obróżce znajduje się tak daleko od wszelkich domostw, ostatecznie idzie dalej dokładnie tą samą trasą, jaką miała obraną. Wątpliwe, że pieszczoch jest wystarczająco rozgarnięty, by poradzić sobie na wolności, ale ostatnie na co ma ochotę to odprowadzać go aż na osiedle. A że w bezpośrednim niebezpieczeństwie nie jest, innego rozwiązania nie widzi. Rozgląda się za wszelkimi śladami, jakie mogłyby wskazywać na obecność długouchych.
Uszaki zdaje się, że albo rezydowały gdzieś indziej, albo po prostu specjalnie chowały się przed Ważką, byle nic nie znalazła, bo ponownie, w zasięgu jej wzroku nie było nic interesującego.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Wszystkie znaki na niebie wskazują, że to nie jest dzień na polowanie, tak. W ten sposób przynajmniej tłumaczy sobie to, że niedługo później skupia się z powrotem przede wszystkim na poszukiwaniach medykamentów.
Najwidoczniej na roślinki to był również słaby dzień. Mimo tego, tym razem polanka nie była całkowicie pusta. Spod śniegu częściowo wystawała przezroczysta, twarda bańka. Jeśli Ważka podeszła, mogła usłyszeć, że z tejże bańki wydobywa się słaba, delikatna melodia, czasami zmieniająca się w dość pokraczne tony po kontakcie ze śniegiem. Wewnątrz bańki za to mogła dojrzeć jelenia z pokaźnym porożem, którego brzuch tkwił na białym pałąku, przyczepionym do podstawy. Wewnątrz świeciło się słabnące, niebieskie światełko.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Ważkowe Szuwary mimo wszystko ma w sobie tą iskierkę zaciekawienia, która skłania ją do zbliżenia się do nieznanego obiektu. Opuszcza uszy z konfundacją wsłuchując się w wydawane przez przedmiot dźwięki. Niektóre są przyjemne dla ucha, nawet, jeśli brzmią nienaturalnie, inne... wprawiają w niemalże fizyczny dyskomfort. I biedny jeleń nabity na pal w środku. Jest to niekwestionowalnie znalezisko niecodzienne, jednak po krótkiej inspekcji - wzrokowej, bo kto wie, co stanie się gdy tego dotknie - idzie dalej. Choćby miała komuś sprawić tandetny podarunek, ten byłby ciężki do przeniesienia.
I znów - głos. Nie był to poprzedni burek, który chyba zdążył już sobie pójść ze swojej miejscówki, tym razem głos należał do kotki, znacznie starszej od swojego poprzednika. Siedziała na miejscu i płakała rzewnie. — Ja biedna! Ja nieszczęśliwa! — zabuczała żałośnie, drgając uniesioną łapką w powietrzu. Chyba krwawiła? — Buuuu — wyła. — Buuuu, moja lapka, moje życie, buuu — zapiszczała głośno, zbyt zajęta własnymi łzami, by dostrzec w ogóle medyczkę w okolicy. Pointka widocznie była w dość żałosnym momencie swojego życia.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Ważkowe Szuwary może mieć nieco za uszami, jeśli chodzi o morale. Być może ma na sumieniu nie tylko szczeniaka i świnkę, ale i burego pieszczocha, który pazurem dłubał w śniegu - gdy jednak słyszy koci płacz, nie jest w stanie pójść dalej zupełnie obojętnie. To jest - może by to zrobiła gdyby nie to, że wśród jęków wychwytuje informację o potencjalnym uszkodzeniu. Potencjalnym, bowiem bierze pod uwagę, że dla pieszczocha końcem świata może być kamyczek, który nieprzyjemnie zakłuł w poduszki. A jednak... w tym wypadku najwyraźniej coś naprawdę jest na rzeczy. To sugerowałaby czerwień, którą zauważa, gdy podchodzi bliżej. – Co ci się stało w łapę? Pokaż – rzuca bezceremonialnie gdy staje zaraz obok kotki, nie tracąc czasu na zbędne, przydługie przywitania. Chce załatwić sprawę jak najszybciej, by móc wrócić do swoich zajęć, ale jednocześnie - spaczenie zawodowe sprawia, że jest niejako zaintrygowana.
Nic dziwnego, że na widok nieznajomej jej kotki Roma wcale nie odskakuje. Nawet się specjalnie nie dziwi, tylko posłusznie podaje łapę w kierunku nieznajomej i popłakuje ciągle po cichu.
— Ach, widzisz, ja i moi drodzy Państwo byliśmy na pikniku, o tu, niedaleko! Pomyślisz sobie, cóż to za piknik w środku zimy? Ależ! Jedliśmy cieple kielbaski i bylo bardzo przyjaźnie! — wyjaśniała, nie bardzo zbliżając się nawet do tego, co też jej się w łapkę stało. — Ja i mój drogi Kłobuczek wyszliśmy na spacer, ot, przejść się laskiem, bo byla naprawdę piękna pogoda! Kłobuczek jednak na zawołanie bez problemy zawrócil, widzisz, takie są psy. Można się z nimi przyjaźnić, ale czlowiek zawsze stanie na pierwszym miejscu w ich glowach, ach. Ale cóż się dziwić? Nasi państwo są cudownymi czlowiekami — westchnęła głośno, oglądając się smętnie w kierunku, z którego przyszła. — Ja za to wpadlam do rowu, a jak z rowu wyszlam, to już nie wiedzialam gdzie jestem! Próbowalam wolać, próbowalam szukać, ale na nic się to nie zdalo, aj. Moi państwo zniknęli, mój Kłobuczek zniknął i nie mam pojęcia, gdzie ich szukać. Poszlam więc przed siebie, znajdę pomoc - myślę. A tu taki pech! Weszlam na galąź, och, uszczypliwy ból! — zamachnęła się lekko wystawioną łapką, ukazując utkniętą w poduszeczce drzazgę. — Próbowalam się tego pozbyć! Ale chyba przesadzilam z zębami bo krew się pojawila i boli i szczypie, aj…Czy macie tu gdzieś weterynarza?
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Nuda. Tyle przede wszystkim przechodzi jej przez głowę, gdy okazuje się, że źródłem lamentu tkwiącym w łapie jest nic innego, jak nieszczególna drzazga. Nie wie, czego w ogóle oczekiwała; o ile samotników całkiem szanuje, pieszczochy są kotami po prostu słabymi. W całej historii nie wychwytuje ciekawszych wątków - unosi jedynie brwi słysząc o przyjaźnieniu się z psami, choć ma wrażenie, że nie pierwszy raz o tym słyszy - ma tylko nadzieję, że nie spadnie na nią rola przewodnika w powrocie do domu; pomrukuje i potakuje od czasu do czasu, uwagę jednak poświęca feralnej łapie. – A widziałaś tą chmurę nad nami? Przypomina kwiaty – pomrukuje, wciąż przytrzymując zranioną łapę, z nadzieją, że kotka odwróci wzrok chociaż na chwilę. A jeśli do tego dochodzi, jeśli wytrąca ją na chwilę z równowagi, prędko pochyla się z zębami, by pod odpowiednim kątem spróbować pochwycić kawałek drewna. Zdarzało jej się przecież wyciągać drzazgi kociętom - tu różnica ewidentnie była jedynie w wielkości, powinno więc pójść całkiem sprawnie?
Spojrzała w górę, przyglądając się chmurom, choć w żadnej nie mogła dostrzec znajomego jej kształtu. Może mówiła o tej, która już się zdążyła wchłonąć w większą z chmur? A może tę malutką, rozerwaną na strzępki mniejszych, płynących jednym nurtem na niebie? Co by to nie było, Roma poczuła uszczypnięcie, szastnęła głową w dół i spojrzała na wolną od drzazgi łapkę.
— Dios mio! — pisnęła z szerokim uśmiechem na pyszczku. — Prawdziwy cudotwórca! Cudotwórca powiadam! — dodała, z zachwytem przyglądając się miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą uciskała ją niesforna drzazga. — Dziękuję, po stokroć dziękuję i całuję łapki! — dodała, kłaniając się krótko. — Ajjj, tylko jak ja teraz wrócę do domu? — westchnęła ze smutkiem. — Czy moglabym cię prosić o jeszcze jedną przyslugę? Bardzo proszę! Na polance była drewniana laweczka, przy laweczce zielony śmietniczek. A na śmietniczku welniana czapeczka! Zwrócilam na nią uwagę, bo wcale to nasza nie byla, kompletnie by nie pasowala żadnemu z nas do stroju! Nie kojarzysz aby takiego miejsca? Może jesteś w stanie wskazać mi chociaż drogę?
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Drzazga opuszcza łapę zaskakująco wręcz łatwo, biorąc pod uwagę, jak bardzo kotka się z nią męczyła. Przyjmuje podziękowania bez słowa, potakując tylko niewyraźnie głową. Kolejny łatwy dzień medykowania, a jakże! – Nie wiem. W tamtą stronę – wskazuje w kierunku Paśnika, choć pewien kawałek od niego były – jest jakaś drewniana konstrukcja. Być może to laweczka, której szukasz. Aczkolwiek nie widziałam tam, zdaje się, nic zielonego, co nie byłoby drzewem. – Zakres ludzkiego słownictwa, jaki posiada, jest mimo wszystko zbyt ubogi, by rozumiała dokładnie to, co pieszczoszka do niej mówi. No... ale próbując wychwycić znaczenie z kontekstu, nie przychodzi jej do głowy żadne miejsce, o które może chodzić kotce. – Ludzkie siedlisko jest zaś w tamtą stronę. Nie mam jednak czasu, by cię tam zaprowadzić – zdaje się, że nie wszyscy dwunożni mieszkali w tym samym siedlisku, ale... cóż, nie miała dla Romy jakkolwiek lepszego tropu. Ma nadzieję, że tyle wystarczy, by kotka zdecydowała się odejść, choć część niej liczy też, że mimo wszystko odnajdzie drogę do domu; niezależnie od tego, co Roma postanawia, medyczka wraca do rozglądania się za ziołami. Jeśli taka pomoc nie wystarczy, najwyżej posłucha jeszcze chwilę narzekań nad uchem. Z poszukiwaniem medykamentów nie powinno to kolidować.
Roma wydziękowała się Ważce za wszystkie czasy, cmokając w powietrze, posyłając jej buziaczki i uśmiechając słodko, wysokim głosem życząc jej wszystkiego co najlepsze. Faktycznie zawróciła w stronę siedliska, mając nadzieję, że trafi tam na swoich bliskich i zaraz zniknęła medyczce z oczu, nie chcąc jej dłużej przeszkadzać. Spoiler: notka od autora
Roma powędrowała wzdłuż drogi, gdzie dostrzegła wolno jadący samochód, wykrzykujący jej imię. W momencie, gdy była niemalże pod samymi drzwiami, ze środka zaszczekał znajomy głos, z miejsca pasażera wyszła elegancka kobieta i z płaczliwym głosem chwyciła Romę w ręce, całując ją po mordce w trakcie wsiadania z nią do samochodu.
Gdy Roma odsunęła się z widoku Ważki, mogła ona dostrzec rosnący niedaleko skrzyp, który do tej pory nie zwracał aż takiej uwagi jak zagubiona pieszczoszka.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Skrzyp... Ważkowe Szuwary skłamałaby mówiąc, że miała nadzieję na powtórkę tej roślinki. To jest - jest użyteczna, nie może narzekać, a jednak braki w składziku są w innych medykamentach. Nic przede wszystkim dziwnego w tym, że Porą Nagich Drzew znajduje się rośliny zimnolubne... schyla się więc i odgryza kolejno każdy pęd skrzypu, który zdaje się być użyteczny.
Kotka bez problemu dorwała się do roślinki. Nazbierała, co mogła, nakosiła przy tym trochę medykamentu do lecznicy i w sumie, mimo wstrętnej pogody, mogła być zadowolona z łupu. Czegóż więcej można się spodziewać po Porze Nagich Drzew?
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)