Logo Artemidy
Powalone Drzewo
Zauważyłem jak się skrzywił. Jakby napił się skwaśniałego mleka. Niby był to tylko gorszy dzień, ale jego pysk mówił zupełnie inną historię. Oblizałem się. Nie zamierzałem jednak na razie naciskać. Nie zdobyłem na razie jego zaufania, więc zamiast się do niego zbliżyć pewnie bym go tylko odepchnął. Wzruszyłem więc jedynie barkami z obojętną miną.
- Zdarza się. Życie - odpowiedziałem, jakbym uwierzył w to proste stwierdzenie. - Swoją drogą, jestem Smok, a ty? -
Uh, 빛이나는 fame, 계속 외쳐, I'm your idol
Thank you for the pain 'cause it got me going viral
Uh, yeah, 낫지 않는 fever, makin' you a believer
나를 위해 넌 존재하는 아이들
Don't let it show, keep it all inside
The pain and the shame, keep it outta sight
Your obsession feeds our connection
이 순간 give me all your attention

LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I w to wolał wierzyć, że Smok - jak się okazało - ufa jego kłamstwu. Nawet jeśli nie, to iść za wymijającym kłamstewkiem było milej, niż jakby miał teraz go naciskać i prosić, żeby James powiedział mu całą historię swojego życia. To jest - tego co go dręczy. Mimo wszystko... czemu miałby? Nie był aż tak głupi... I nie miał po prostu ku temu powodów. Wygadywanie się sprawiłoby, że chyba zwróciłby zawartość wszystkiego co ostatnio zjadł. Na pewno by mu to nie pomogło, ani odrobinę.
- Ciekawie. Nie pomyślałbym - skomentował jego imię. Faktycznie, nigdy nie słyszał o kocie z podobnym imieniem. - James.
On nie miał aż tak wymyślnego. Zresztą, jak cały on. W odróżnieniu od Smoka, w każdym bądź razie, jego imię chyba zupełnie nic nie znaczyło.
- ...Spokojny wieczór, co? - rzucił zaraz. Niespecjalnie wiedział jak rozwinąć temat. Raczej nie podejrzewał, że tamten chce się zbyt szybko zwinąć, skoro już zaczął rozmowę.

[wygaszone]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż... minęło już trochę czasu odkąd Rudolf niemalże został porwany. Młodziak w końcu miał już niemal dziesięć księżyców! Obraz tego potwornego kocura dalej czasem nawiedzał go w snach, ale... Mimo pewnych obaw, łapy Rudolfa dalej prowadziły go na długie spacery. Zawsze był czujny - fakt, ciekawość jednak sprawiała, że zawsze musiał wyściubić nosek z ogrodu swoich dwunożnych. Zazwyczaj trzymał się osiedla, dziś jednak... łapy poprowadziły go trochę dalej.

Delikatny trzepot skrzydełek, kolorowy motyl wzbijający się w niebo jakby chciał latać wśród chmur, ciepłe promienie słońca padające na kwitnącą dookoła roślinność, szumiąca rzeczka pędząca przez horyzont... to go dzisiaj tutaj przyprowadziło. Dni stawały się coraz piękniejsze, a Rudolfa coraz bardziej interesował... las. Słyszał o nim tyle tajemnic. Ponoć jego ojciec miał... korzenie w jednym z Klanów. Nigdy jeszcze nikogo stamtąd nie spotkał... i może lepiej, bo kto wie, jakby się to skończyło. A jednak - przepełniała go ciekawość. Czy te wszystkie historie to prawda? Czy duchy naprawdę istnieją? - A-Ah, motylku, nie odlatuj tak daleko! - mruknął Rudi, gdy motyl, który go tu przyprowadził przefrunął nad rzeką, nad powalonym pniem. Rozektowy kocurek zatrzymał się, oglądając, jak ten odfruwa hen w dal... jego spojrzenie w końcu spadło niżej, na pień powalony tuż pod jego łapkami. Nigdy nie zaszedł tak daleko... Czy powinien podążać dalej za motylkiem? Stał chwilę zmieszany, aż w końcu niepewnym krokiem wdrapał się na pień - P-Poczekaj na mnie, już idę! - rzucił cicho, powoli przesuwając się po pniu, ale im bardziej znajdował się nad wodą, tym jego łapki bardziej zaczynały się trząść, i tym bardziej zaczynał żałować, że się na to zdecydował... Aż w końcu zastygł gdzieś w połowie drogi na drugą stronę, pazury wbijając ostro w korę. Jego łapki dygotały, oczka były poszerzone a serce przyśpieszyło bicia. A co, jak spadnie?! Przecież nie potrafił pływać! Głupi, głupi Rudolf! Skulił się, ogon podwijając między tylne łapy. Tylko... co teraz...?

// James :3

Obrazek
༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・ How can I live forever? I don't know ༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・
୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚ Where can I find a Heaven? I don't know ୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚
₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
What is going to happen? I don't know ₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
── ⟡ ˙☘️
Why I'm in love now? I don't know ☘️˙ ⟡ ──

Obrazek
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spędzanie czasu tutaj, w tym dokładnie miejscu, nie było jakieś... złe. Zdecydowanie był na tyle daleko od Osiedla, że nie musiał się martwić aby nagle ktoś tu przyszedł. Chociaż, jak zdążył się przekonać, w lesie są chyba znacznie bardziej niezrównoważone koty, niż jak tam. Prześmiesznie to brzmi z jego pyska, patrząc na to jak on czuł się stabilnie psychicznie.
Pojawiał się w okolicy Drzewa średnio raz na kilka dni. Zazwyczaj z tego samego powodu - żeby sobie usiąść, móc popatrzeć na horyzont, pomyśleć o przeszłości, oskarżyć się o coś i w ogóle, inne fajne i miłe rzeczy. Tym razem jednak, chyba będzie musiał zmienić plany, bo pierwszym co zobaczył było... kocię?.....

Rozejrzał się na boki. Nie widział, ani nie czuł, żeby był tutaj jakikolwiek inny kot. Sam ten tu, o, zdawał się być pieszczochem. Miał ten charakterystyczny dla nich zapach. Odsunął uszy do tyłu, chwilę poświęcając na zastanowienie się nad tym co teraz. W teorii, to absolutnie nie jego problem, co nie? Z drugiej strony, co jak ktoś dzieciaka...wyrzucił?... Przygryzł policzek od środka, wskakując na Drzewo.
- Wszystko w porządku? Zgubiłeś się? - miauknął ku niemu, było to najbardziej neutralną rzeczą jaką mógł zarzucić. Zdecydowanie się zgubił. Tak myślał, na takiego wyglądał. A to czy było w porządku... był przerażony, nie widział czy ranny. A jak ranny to... nawet nie chciał myśleć co wtedy. James nie znał się w końcu na medycynie...
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Młody kocurek nawet nie zauważył, że ktoś go obserwuje. Dopiero, gdy do jego uszu dotarł czyiś głos to wzdrygnął się i poderwał łebek w stronę dźwięku. Obcy! To niedobrze! Rudolf może i był naturalnie dość ufnym kocurem, tak w chwili takiej jak ta można powiedzieć, lekko się się zestresował, głównie dlatego, że strach przed wpadnięciem do wody wziął górę i go tyci sparaliżował. Zamrugał na nieznajomego, z pyszczkiem lekko uchylonym i odchrząknął - O-Oh, dzień dobry! N-nie zgubiłem się, dziękuję, chciałem tylko, um, pozwiedzać... T-To pana terytorium? - mruknął głosem miękkim, sugerującym, że kocurek nie szukał żadnych problemów. Postąpił krok w tył - Już będę szedł, nie chcę przeszk— EEK! - ale tylna łapka mu się ześlizgnęła na bok i zanurzyła się w lodowatej wodzie, a zad wylądował boleśnie na pniu. Kocurek pisnął i podskoczył, niezbyt przyzwyczajony do tak gwałtownego moczenia swojego długiego futerka w rzece. Jego ciało zareagowało odruchowo, kocurek zaczął przebierać łapami, chcąc pobiec na drugą stronę, jakby miał uciec od zimna, ale w trakcie zrobił krok tak niezgrabny, że potknął się o własne łapy, spadł z końca pnia na drugiej stronie brzegu, pyszczkiem lądując prosto w ziemię. No... przynajmniej nie wpadł do wody, ale dobiegł na drugi koniec. To prawie jak sukces! - Mghhh... - wymamrotał, osowiale się podnosząc i otrzepując pyszczek z błota i piachu, łapką przecierając policzek - N-Nie powie pan moim rodzicom? Nie będą zadowoleni, ż-że tak daleko poszedłem... A-Ale szedłem za motylkiem, wie pan?

Obrazek
༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・ How can I live forever? I don't know ༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・
୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚ Where can I find a Heaven? I don't know ୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚
₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
What is going to happen? I don't know ₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
── ⟡ ˙☘️
Why I'm in love now? I don't know ☘️˙ ⟡ ──

Obrazek
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh... oh, dzieciak się bał. James odsunął uszy do tyłu, niespecjalnie rozumiejąc czemu. To jest, zdecydowanie wyglądał okrutnie źle - był chudy, potargany, zmęczony, smutny tak, że tym smutkiem chyba od niego śmierdziało. Naturalnie, jednak, nie był w stanie samego siebie aż tak źle ocenić. Na pewno myślał o sobie źle, ale nie tak żeby dzieci straszyć!

Pokiwał głową na boki. Oczywiście, że to nie jego teren, boże. Żeby ktokolwiek myślał, że James miałby siły - psychiczne i fizyczne - zdobyć jakikolwiek teren i faktycznie o niego walczyć w jakikolwiek sposób.
- Trochę dalej, jakbyś szedł w okolicę... Gromu... - skrzywił się. - I koni.
To drugie było chyba pewniejsze. Nie pamiętał nadal, czy Klan to Grom czy Grzmot. Pamiętał ich smród, ale to wszystko. Konie, w każdym bądź razie, wiedział jak wyglądają i gdzie są. Miał do nich kawałek, ale to lepszy punkt zaczepny.
- To nie do końca mój teren, ale tam gdzieś czasem śpię - a czasem nie. Tak bardzo był przywiązany do swojego legowiska.

Rozmowę przerwała próba odejścia kociaka i... spadnięcia. James otworzył szerzej oczy, podskakując bliżej niego. Nim w ogóle zdążył zareagować jakkolwiek, dzieciak już był na ziemi.
- ...Nadal wszystko w porządku? - bo teraz miał większe szanse na to, żeby było coś nie tak! Z nieco większą gracją zeskoczył, żeby być bliżej niego. - Mów mi James.
Pan... nie był aż taki stary!
- Nie znam twoich rodziców. Nie widzę, żeby w ogóle ktoś tu był poza nami... - zawęszył jeszcze raz. Smród wody nieco mu przysłaniał zapachy, ale... nie, nie, nie czuł nic. - Wiesz, gdzie w ogóle mieszkasz?
Bo... jak nie, to lipa. Będzie miał dziecko do pilnowania, o rety.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Fakt faktem, że James może najprzyjemniej obecnie nie wyglądał. Rudolf niespecjalnie akurat zestresował się przez jego wygląd a przez sam fakt, że spotkał obcego, i to w sytuacji takiej jak ta, gdy był daleko od domu i spanikował wystawiony na środku pnia. Prawdę mówiąc, wygląd innych go jakoś super nigdy nie zniechęcał, a raczej przeciwnie - ciekawił, choć nie zawsze było to po nim widać. Wzdrygnął się nieco, gdy ten do niego podbiegł, poza tym jednak nie zareagował. Łapką dalej pozbywał się grudek ziemi z futra na policzku - S-Skoro to nie pana teren, to pan też jest tutaj na spacerze? Cz-czy szuka pan może czegoś? - choć może powinien ugryźć się w język, bo nie ładnie było tak wypytwać nieznajomego, to ciekawość jednak wzięła w młodym kociaku górę - T-Tak, nic—naprawdę nic mi nie jest, dziękuję! - mruknął nieco entuzjastyczniej, gdy ten wyrażał troskę o niego, wyprostował się stawiając łapki na ziemi, jego pyszczek już w miarę czysty. Chyba nie miał się czego bać, kocur zdawał się miły! Uśmiechnął się, najpierw nieco słabo, choć gdy ten się przedstawił jego uśmiech przybrał bardziej radosny wyraz - Miło mi pana poznać, panie James! Czy—czy to imię coś znaczy? Ja nazywam się Rudolf, to taka... taka postać z bajki dwunożnych... R-Renifer! Widział pan kiedyś renifera? Potrafią latać! - lekko napuszył ogonek - N-Nie zna pan moich rodziców? Jest pan z... z tych Klanów?? - następnie rozejrzał się na jego pytanie, noskiem kierując w stronę, z której tu przybył - Mieszam n-na osiedlu, z moim tatą. W takim dużym, fioletowym domu! Mój tata też jest fioletowy, u-uwierzy pan?

Obrazek
༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・ How can I live forever? I don't know ༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・
୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚ Where can I find a Heaven? I don't know ୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚
₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
What is going to happen? I don't know ₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
── ⟡ ˙☘️
Why I'm in love now? I don't know ☘️˙ ⟡ ──

Obrazek
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po upewnieniu się, że faktycznie jest cały, sam mógł też nieco zluzować. Kociak też zdawał się nieco rozluźnić? Minimalnie, bo minimalnie, nadal się jąkał - ale było w nim słychać jakiś entuzjazm. Zawsze coś. Uśmiechnął się do niego lekko.
- Można powiedzieć, że spaceruję, tak - bo właściwie, nie wiedział jak inaczej to nazwać. Na pewno spacer brzmiał lepiej, niż jakby zaczął jakiemuś dziecku mówić o nieopisanym, nigdy niekończącym się poczuciu winy, które nigdy go nie opuszczało nawet na krok. Byłoby to nieco nie na miejscu... i głupie. Kocię by tego nie zrozumiało.

Potem, w każdym bądź razie, zdawało mu się, że chyba faktycznie zaczął się rozluźniać. Pokiwał głową na boki, słysząc pytanie odnośnie swojego imienia. James nic nie znaczyło, nic co miałby wiedzieć i rozumieć. Nie był też kotem, który by wymyślał cokolwiek, byleby dziecko ucieszyć.
- Och... doprawdy? Chyba muszę się lepiej porozglądać po lesie, jak długo tu jestem, nie widziałem nawet cienia renifera. Są duże? - pociągnął za nim. Nie było co psuć dziecku zabawy. Rudolf jeszcze zasmakuje prawdziwego życia, jak tylko trochę podrośnie. Już w sumie się go liznął, bo wylądował w lesie.
Znów pomachał głową na boki.
- Jestem znikąd - odpowiedział, siadając wygodniej. - A twoich rodziców w ogóle... nie widziałem, nigdy. Nie chodzę na osiedle.
Jeśli ich znał - lub oni jego - byłby w szoku. Fioletowego kota - jak się zaraz okazało - chyba by zapamiętał.
- Trudno uwierzyć - wzruszył lekko ramieniem. - Musisz mieć dużo szczęścia mieć takiego tatę, brzmi jak wyjątkowy kot. Tobie też futro sfiolecieje jak podrośniesz?
Marne szanse. Wręcz, jak sądził, niemożliwe. Odruchowo szedł za nim narracją.
- Twój ojciec wie, że tu przyszedłeś? Osiedle jest dość daleko stąd.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudolf nieznacznie przechylił łeb na jego odpowiedzieć. Można powiedzieć, że spacerował? Nie brzmiało to zbyt pewnie, jakby nieznajomy sam do końca nie wiedział, co tutaj robił. Rudi nie należał do najmądrzejszych kotów, ale należał za to do tych empatycznych, więc zauważył, że coś w tej odpowiedzi było nie tak - To... nie wie pan, czy pan spaceruje? - zapytał nieco niepewnie, ale z ogonem ciekawsko podniesionym do góry. A gdy James pokiwał przecząco głowo na temat znaczenia swojego imienia, kocurek sporjzał gdzieś w niebo i zamyślił się na sekundę - M-Mi się James kojarzy z... z takim dwunożnym z tych... z Pokemonów! O-On niestety próbuje zawsze kraść. Ale jest zabawny. Pan chyba nie kradnie? A wie pan, co to Pokemony? To też taka... taka bajka! Są w niej nawet kotki. Jeden się nazywa, e, Miau!! Dwunożni tam chodzą na przygody... poznają dużo przyjaciół... też chciałbym kiedyś pójść na taką przygodę! - nagle sobie uświadomił, że chyba trochę za bardzo się rozgadał. Opuścił łebek i zerknął w górę na James'a, uszka przyklejając do czaszki - U-Ups, przepraszam... Nie powinienem tyle mówić... - i podkulił ogonek między tylne łapy, zakłopotany. Jednak gdy rozmowa bardziej się rozkręcała, ponownie się nieco wyprostował i uśmiechnął pewniej - Są tak duże, że potrafią uciągnąć takie wielkie sanie z prezentami. - kiwnął łebkiem - Znikąd? Ale... każdy jest skądś... chyba? - i również przysiadł się do nieznajomego. Dość blisko, choć w bezpiecznej odległości. Owinął puchata kitę wokół łapek - To może pan się przespaceruje ze mną? Na osiedlu jest f-fajnie. Zobaczyłby pan Suma przez duże S. Tata mi opowiadał, że kiedyś pływał w fontannie, ale wysechł przez promienie słońca. I stoi taki kamienny i wielki! - kocurek raczej nie miał wielu znajomych, i wizja że mógłby z kimś tak zabawnie spędzić czas bardzo go ekscytowała. Szkoda, że był jedynakiem... często myślał, jak super by było mieć rodzeństwo - Fajnie by było, ale nie byłoby wtedy widać moich rozetek... A może zmieniłyby kolor na taki ciemny fioletowy! - zamruczał zerkając po sobie, a na jego pytanie znów spłaszczył uszy - Nie wie... Mama też nie wie. J-Ja nie chciałem zajść tak daleko, szedłem tylko za motylkiem...

Obrazek
༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・ How can I live forever? I don't know ༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・
୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚ Where can I find a Heaven? I don't know ୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚
₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
What is going to happen? I don't know ₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
── ⟡ ˙☘️
Why I'm in love now? I don't know ☘️˙ ⟡ ──

Obrazek
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się półpyskiem na te słowa. No... nie wiedział. I miał nadzieję, że ten niezręczny gest wystarczająco bardzo odpowie na jego pytanie. A jeśli nie, to będzie starał się jakoś ładniej na nie odpowiedzieć, chociaż... chyba nie wiedział jak lepiej to ująć.
Później jednak żałował, że nie główkował, bo mały zaraz zaczął mówić o czymś, czego w ogóle nie rozumiał. Pokemony, jakaś bajka. I ktoś, kto w dzielił z nim imię i kradł. James lekko odchylił uszy do tyłu, bardziej przytłoczony natłokiem infromacji o tak dziwnej rzeczy, a nie samym faktem że ten mówi.
- Nie, śmiało. Mów. Po prostu nie znam się na takich rzeczach. Jedynie słyszałem kilka bajek, nie wiedziałem że są jakieś... popokony - czy cokolwiek to było. - Mmm... nie chodzę na osiedle. To dla mnie za daleko.
I tu był problem, raczej, bo zakładał że dzieciak chciał żeby go odprowadził. Tu, niestety, Jamesowe przejmowanie się jego losem się kończyło. O własny ogon bał się bardziej, niż o czyjś. Co najwięcej, może go tutaj przytrzymać i przypilnować, żeby mu się nic nie stało.
- Nie chcesz może się porozglądać tu po okolicy? Posiedzę z tobą, może twoi rodzice cię znajdą. A ty sam nie będziesz.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudolf, o ile wyłapał jego gest, tak nie do końca go rozumiał. Być może był zwyczajnie jeszcze za młody, stąd odpowiedź nie robiła dla niego zbytniego sensu. W jego piersi zabrzmiał nieco niezręczny śmiech a na pysku zawitał zawstydzony uśmiech, gdy kocur mimo zachęcających słów zdawał się przytłoczony, może i nawet trochę zakłopotany - Jak—jak będzie miał pan kiedyś szansę, to bardzo polecam pooglądać. Są bardzo fajne. - mruknął już krócej, świadomie gryząc się w język i kiwając jedynie lekko łebkiem, choć jego spojrzenie dalej błyszczało dość energicznie - Za daleko? A gdzie indziej pan chodzi? - zdawało się, że dostanie fizyczną odpowiedź na to pytanie, bo James sam zaproponował mu spacer. Pierwszą reakcją Rudolfa było radosne zerwanie się na równe łapy, nagle jednak jego brewki na uderzenie serca opadły w dół, w zamyśleniu, jakby kocur zadawał sobie pytanie - A co jeśli on chce mnie porwać? - ale w kolejnej sekundzie ponownie się uśmiechnął, jakby uznał, że taki scenariusz jest niemożliwy. Kocur nie zdawał się straszny ani zły. Na pewno mógł mu zaufać! - Z-z przyjemnością! Tylko będę musiał wrócić przed zmrokiem... A... A skoro ja trochę panu poopowiadałem... to może pan mi teraz coś opowie? Widział pan w lesie coś fajnego? - mruknął - A-a ja drogę pamiętam, tak myślę... - może odszedł daleko, ale starał się pamiętać, którędy wrócić do domu. Momentami motylek mógł odwrócić jego uwagę, ale mały chciał być pewien, że da sobie radę bez zamartwiania rodziców.

Obrazek
༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・ How can I live forever? I don't know ༄˖°.🍃.ೃ࿔*:・
୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚ Where can I find a Heaven? I don't know ୧ ‧₊˚ 🌿⋅ꕤ*.゚
₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
What is going to happen? I don't know ₊˚ʚ 🌱 ₊˚✧ ゚.
── ⟡ ˙☘️
Why I'm in love now? I don't know ☘️˙ ⟡ ──

Obrazek
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
4
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak będzie miał szansę.... dobrze powiedziane, bo szansa na to, że James w ogóle będzie przy działającym telewizorze była znikoma. Przy takim rupieciu, co jakiś dwunóg wyrzuci to może jeszcze, ale to wszystko. O bajeczce mógł więc zapomnieć. Nie, aby jakoś wyjątkowo bardzo na obejrzeniu jej mu zależało.
- W las. Wiesz, tam... głębiej - machnął głową. Trudno było określić miejsca bliżej nieokreślone. Cień chyba był najłatwiejszy do opisania jakkolwiek? Tam chodził. Zakładał jednak, że kocurek nie wiedział czym Cień jest. Bez sensu było więc tłumaczyć konkrety, które i tak na nic nie wskażą.

Widział jego zmianę nastawienia. Spodziewał się odmowy, a tu - ku jego zdziwieniu - wręcz przeciwnie.
- Mmm... całkiem sporo rzeczy. Widziałem, na przykład, koty które szukają ziół. A potem ich używają, żeby się leczyć - co było bardziej nowinką jaką znał już na osiedlu, ale co mu szkodziło nieco zblefować? - Żebyś pamiętał. Jak nie, to możesz się bardziej zgubić, a las jest niebezpieczny.
Co zaś było szczerym ostrzeżeniem. Taki kociak to mógł co najwyżej zawyć do lisa.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***
Czas mijał i mijał odkąd Kami wprowadziła się na osiedle, wraz ze swoją właścicielką rzecz jasna. Samej mogłoby być jej trochę ciężko, heh! Dzień był gorący - z resztą jak każdy ostatnio - kotka kochała takie dni, więc aż żal było ograniczać się do ich domowego balkonu. Tak więc opuściła swoje przytulne gniazdko i ruszyła ponownie szukać przygód na osiedlu. Pierwotnie miał być to być zwykły spacerek, aż do momentu, gdy w oczy nie wpadła jej myszka, która kitrała się przy jednej z działek. W czarnej kotce obudził się instynkt łowcy, którego dawno nie zaspokajała, a jakby się tak zastanowić, warto było nieustannie szlifować swoje umiejętności. Nie uważała, że kiedyś znowu będzie od tego zależeć jej życie, ale kto wie, może będzie to życie kogoś innego? Nie raz już jej wpadały w oko bezdomne, zaniedbane koty. Czego sama nie zje, może będzie mogła oddać? Z resztą, polowanie to dobra zabawa... a lasu jakoś specjalnie nie zwiedzała. Obrała więc kierunek w jego obrzeża. Jej wąsy drgały z zainteresowaniem, gdy powoli postępowała wgłąb leśnej gęstwiny. No... to teraz tylko szukać jakiejś zwierzyny. Błękitne ślepia posuwały się zatem po okolicy w łapy stąpały bezszelestnie. Może coś jej wpadnie w łapki?

// mg
LVL 2 35 / 150
MedLVL 2 0 / 300
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na sam start Kami nie znajduje nic ciekawego, a wręcz przeciwnie. Jedyne co widzi na horyzoncie to tylko nudna, wszechobecna trawa i drzewa, ściółka leśna i kilka kamieni. Nic, a nic, co dałoby się zjeść.

Kami - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 50
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż, nikt nie mówił, że od początku będzie spotykała zwierzynę na zwierzynie! A widok leśnej gęstwiny wcale najnudniejszy nie był, a dość kojący. Jednak nie po to tutaj przyszła! Po cichutku przedzierała się dalej przez rośliny, ciągle wypatrując czegoś do upolowania.
LVL 2 35 / 150
MedLVL 2 0 / 300
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości