Logo Artemidy
Błotniste Ścieżki
– A. Nie no, ma sens w pewnym sensie i jest nawet całkiem zabawne – pokiwał łbem i odwzajemnił uśmiech. Chociaż Gwiezdni mu świadkiem, że nie zależało mu aż tak na przepłoszeniu niezręczności. Z jednej strony rozumiał Jaśmina i jego intencje, a z drugiej... – Nie zrozumiałem wcześniej, bo Korzeń nie jest jednym z tych kociąt. A z Łabędzie-ą Gwiazdą byliśmy przyjaciółmi, nie parą. I o ile ten miot czynił z nas wszystkich w jakimś stopniu rodzinę, tak nie pomyślałem nigdy by uznać, że dorosły wtedy Korzeń zyskał drugiego ojca, którego nigdy nie poznał... rozumiesz. – Mógł usprawiedliwiać przed sobą, że skoro łaciaty dołączał do rodziny to nie zaszkodzi szersza znajomość jak ta wygląda, ale wiedział że to nie chęć doinformowania pchała go do kolejnych słów. – Nie obrazi się jeśli o niczym się nie dowie. Schowamy się tak żeby ze Srebrnej Skórki nie było nas słychać – tym razem rozbawiony uśmiech dosięgnął oczu; był szczery.
Zaś co do lisich kociąt i polowań...
– Jeśli aż tak ci na tym zależy, nie będę ciebie siłą zatrzymywał w obozie – zgodził się. Trochę przypominało mu to o innej odbytej rozmowie. – Ale chyba już wiem komu powierzę oprowadzanie ciebie po obozie. Dogadacie się z Mrówczym Szlakiem, dla niej też obowiązki matek to za mało i obecnie zabiera mojego terminatora na wszystkie treningi wymagające więcej ruchu niż gadania. Więc jeśli będziesz miał siłę i chęci, a w kociarni będzie spokój, nie będę ci narzucał jak masz spędzać ten czas. – Czasem widywał ją również przy stosie zwierzyny jak dorzucała od siebie nieco rybek, ale nie chciał by Jaśmin próbował dorównać ambicjami młodej szylkretce.
– Nigdzie mi się nie śpieszy, a tym kościom przyda się jeszcze chwila odpoczynku przed powrotem. No i też, jeśli nie masz nic przeciwko, chciałbym ciebie zabrać do obozu już dzisiaj – zaoferował. Chyba Jaśmin nie przyszedł jedynie porozmawiać i wrócić za księżyc by oficjalnie się przenieść, prawda? Jeśli nie zdążył się pożegnać to... no, jak już wspomniał – siłą łaciatego w obozie trzymać nie będzie, a wspólnych granic z Rzeką mieli kawałek.
Więc jedna mała rybka i mogli wracać, nie?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ooh. Przepraszam. Byłem pewien że skoro macie kocięta to… Łabędź też mnie nie poprawił gdy mówiłem o… Was. - Mooże nie powinien zwalać na Łabędzia, ale… ale skubany mógł coś więcej wyjaśnić, niż tylko raz powiedzieć na ceremonii, że ma miot z przywódcą zza granicy i tyle…
Odwzajemnił uśmiech, czując się po słowach Gwiazdy trochę lżej. - Nie znam kryjówek w waszym obozie, więc będę musiał ci zaufać, że nas nie usłyszy - dorzucił własnym żarcikiem, ale czy już tak trafnym, to raczej nie.
- Oh miło słyszeć, że ktoś ma tak samo jak ja... Chętnie ją poznam - Zaciekawiła go Mrówka. W końcu fajnie by było mieć znajomego w pracy, który nadawał na tych samych falach. Chociaż, hm. Równie dobrze mogła być po prostu wyjątkowo pracowita, a nie, martwiąca się, jak to mało w kociarni robi…
- Oczywiście. Powiedziałem bliskim, że wybieram się na granice… I chętnie zobaczę już dziś Korzenia - przyznał ciepło, co go ucieszyło, w końcu oznaczało to, że księżyce zastanawiania się, stresowania, planowania dobiegną zaraz końca, ale z drugiej strony… Miał łowić na oczach samej Gwiazdy? Stres.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Nie poprawił? To już ja sobie z nim porozmawiam na Srebrnej Skórce, tak koty w błąd wprowadzać – pokręcił łbem w rozczarowaniu, które nieco traciło na mocy przez drżące w rozbawieniu wąsy. Ale między Gwiezdnymi, a prawdą to czuł się zdradzony w tym momencie. Jasne, zaraz z tyłu głowy miał już całą garść usprawiedliwień dla Łabędzia, dlaczego nie poprawiał takich Jaśminów (mogło ich być więcej przecież), ale wciąż... nie byli parą. I dla burego to było istotne, że byli przyjaciółmi, byli rodziną, ale nie byli partnerami. I to nie była tajemnica.
– No to widzisz. Daleko do rzeki nie mamy. Pora może idealna na łowienie nie jest, ale nie jesteś świeżo mianowanym terminatorem, który potrzebuje perfekcyjnych warunków, co? Jak zmarzniemy zanim złowisz brzanę to będziemy się zastanawiać czy inna z twoich zdobyczy da radę – odrobinę pogonił Jaśmina do łowienia, bo coś wcale się nie rwał. Może czekał na oficjalne zaproszenie? Albo pozwolenie by odejść? Iskra nie wiedział i to nie tak, że się niecierpliwił, ale wystarczająco dużo sobie posiedzą bezczynnie podczas czekania na rybki.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się na słowa Iskry, choć trochę głupkowato i niezręcznie… Bo Gwiezdni, tak się pomylić, siara czysta!!
- Czy jak złowię wystarczająco małych, by łącznie miały rozmiar brzany to również przejdzie? - zapytał rozbawiony, już trochę luźniej, choć w środku… Zaczęły się pojawiać się obawy, co się stanie gdy nic nie złowi. W końcu tak trochę głupio wrócić do klanu i przyjść tu na drugi dzień… A może i trzeci, czy czwarty, czy piąty i tak dalej… Ah…
Ogólnie to tak, czekał na oficjalne zaproszenie, ale ogarnął że oboje trochę stali jak kołki, więc odważył się chociaż obrócić w stronę rzeki i jeśli Iskra też to zrobił to… Zaczął iść w stronę miejsca, gdzie granica Wichru i Rzeki wpływała do wody. Bo może teoretycznie dostał zielone światło, ale musiał złowić pokaźną rybę, zanim chociaż stawi krok po drugiej stronie.

//zt x2!!
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W chwilach gdy nie stacjonowała w lecznicy lub nie była na treningu, najczęściej wychodziła poszukać ziół. Tak też było i tego dnia. Słońce górowało nad koronami drzew, gdy kremowa kocica wybrała się na zbiory medykamentów. Wypatrywała łopianu i lebiodki, bo te zawsze się przydadzą. Nawet nie zauważyła jak zawędrowała aż na granicę z Klanem Wichru. Zatrzymała się i wskoczyła na niewielką skałkę, chwilę obserwując otoczenie złocistymi ślepiami. Dawno nie miała chwili by po prostu usiąść w spokoju, i wyciszyć myśli.

Mrówka///
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zamiast najprostszej i najszybszej trasy nad wodę, dzisiaj postanowiła skorzystać z promieni słońca i przejść się wzdłuż rzecznej granicy. Trochę miała nadzieję, że trafi na kogoś znajomego, może na patrol, i będą mogli porozmawiać po drodze. Jak się okazało, nawet się nie przeliczyła. Mniej więcej w połowie długości granicy ktoś siedział. Trochę podobny do Wiesiołka z tej odległości, ale gdy podeszła bliżej, widziała wyraźnie pręgowanie na ciele.
  — Cześć! — Zagaiła, kiedy podeszła już na odległość pozwalającą na normalną rozmowę, a nie na krzyczenie na siebie. — Nie przeszkadzam?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygła uchem, gdy dotarły do niej kroki a chwilę później silny wichrowy zapach. Gdy się odwróciła, ujrzała szczupłą orientalną szylkretkę, która oto właśnie weszła w cichą przestrzeń kremowej. Wierzbownica szybko schowała końcówkę języka, która znowu bezwiednie jej wypadła.
- Cześć. Nie przeszkadzasz. - miauknęła swoim zwyczajowym, bezbarwnym głosem. Właściwie to dotarło do niej, że dawno nie rozmawiała z kotem spoza klanu. Może więc takie zakłócenie jej spokoju było czymś pozytywnym?
- Jestem Wierzbownicowa Łapa. - A ty? - zagaiła, dosyć niezręcznie, ale nie była dobra w small talkach. Przesunęła ogonem po kamieniu.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Wierzbo... co? Wierzbową Łapę by zrozumiała, ale kotka nazywała się jakoś inaczej. I kompletnie nie mogła sobie przypomnieć kolejności dźwięków.
  — Mrówczy Szlak, matka klanu Wichru. — Posłała rzeczniaczce lekki uśmiech i usiadła kawałek od niej, na ziemi koło skałki. — Wybacz pytanie, co to jest ta wierzbo... to słowo z twojego imienia? Jakaś roślina? Dużo kotów z waszego klanu ma roślinne imiona, tak mi się wydaje? — Na szczęście dla kotki, szylkretka była może nie lepsza w small talk, ale zdecydowanie wygadana. — Rozmawiałam, i trenowałam walkę, z takim kocurem z kremowym futerkiem... Wiesiołkowa Łapa się nazywa. Też nie wiedziałam co to jest, a podobno roślinka! I to taka dość nieśmiała, urocze.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mrówczy Szlak. To imię nic jej nie mówiło, ale nic dziwnego skoro jej kontakty towarzyskie były żałośnie skąpe. Skinęła głową. Na pytanie zastrzygla uchem, chwilę potem znowu, gdy usłyszała imię swojego brata. Wichrowa Matka znała Wiesiołka? Ciekawe. Cóż, zdecydowanie szylkretka należała do tych wygadanych.
- To rodzaj rośliny zielnej. - odpowiedziała. - Często rośnie na podmokłych terenach. - dodała. Była świadoma tego, że jej imię, chodź dostojne, było dosyć ciężkie dla kotów do wymówienia i zapamiętania. Dlatego też bliskie koty najczęściej mówiły jej po prostu: Wierzb.
-Wiesiołkowa Łapa to mój brat. - miauknęła, owijając ogon wokół łap.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — O! A więc jednak. — Lekki uśmiech, kamień z serca, że kotka nie obraziła się za niezapamiętanie jej imienia od razu. Gorzej, że nie przedstawiła się drugi raz i Szlak właściwie dalej nie wiedziała z kim właśnie prowadziła rozmowę. No, poza tym że to siostra Wiesiołka. To i tak zawężało poszukiwania, gdyby kiedyś chciała z nią porozmawiać raz jeszcze.
  — To wyjaśnia czemu macie taki podobny kolor futerka! Bardzo ładne. — Stwierdziła kompletnie szczerze, przyglądając się pręgom na mordce i bokach kotki. — A tak właściwie, jeśli mogę spytać, co to tutaj porabiasz? Sama? — Wcześniej zerknęła na boki i nie widziała żadnego innego kota w pobliżu, takiego, który mógłby być jej mistrzem.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekrzywiła lekko łeb, patrząc, jak kotka obrzuca ją spojrzeniem. Cóż, faktycznie razem z Wiesiołkiem byli do siebie dosyć podobni.
- Dzięki. - miauknęła. Gdy kotka zadała pytanie, poprawiła się lekko na kamieniu.
- Przyszłam tu pozbierać trochę ziół do lecznicy. - odparła. Czy Klan Wichru wiedział już o wygnaniu Poety? Wyglądało na to, że chyba nie. Westchnęła lekko.
- Jestem nowym medykiem Klanu Rzeki. - miauknęła. - Terminatorem właściwie, ale jedynym kotem odpowiedzialnym za lecznicę w Klanie.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Oooh! — Szylkretka otworzyła szeroko oczy, a brwi pofrunęły w górę. Ale miała szczęście! — Wow! Bardzo miło ciebie poznać w takim razie! Słyszałam o zmianach w kadrze medycznej u was, mam nadzieję że nie jest ci za ciężko samej w lecznicy. Nasza medyczka nie miała łatwego zadania po śmierci jej mistrza. — Pokręciła głową, wspominając, na jak bardzo przytłoczoną pracą Niezapomniana wyglądała już pod koniec lata. A skoro rzecznego medyka już nie było... kremowa kotka pewnie też nie miała przed sobą najłatwiejszego zadania. Na końcu języka miała pytanie o to, kto ją w takim razie uczył, ale ugryzła się w ten język, zanim zdążyła wejść na bardzo personalny temat.
  — A coś ciekawego tu można znaleźć? Pytam, bo lubię zbierać wiedzę o ziołach, nawet jeśli nigdy mi się nie przyda. Oby. — Uniosła kąciki pyszczka do góry, ciekawość i słabo ukrywana ekscytacja wyraźnie brzmiąca w jej pytaniu. — O, a właściwie, może chcesz potrenować walkę? Jak wygram, to powiesz mi coś ciekawego o ziołach, a jak ty wygrasz, too... nie wiem, opowiem ci o kociakach naszej byłej zastępczyni. — Parsknęła lekkim śmiechem. — Albo opowiem ci coś co sama wiem, chociaż wątpię żebym znała więcej roślin niż ty! Co ty na to?
  Przy okazji się dowie czy i ta terminatorka umie się obronić, skoro sama łazi po granicach. Spryt 100.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wierzbownica skinęła głową. A więc jednak coś tam słyszeli. Nastawiła uszu, na słowa o ich medyczce. Wyglądało na to, że były do siebie podobne. Poza tym, że ich Medyk zdecydował się zdradzić cały Klan. Skinęła głową.
- Dzięki i nawzajem. - miauknęła. - Cóż... Mam łapy pełne roboty, to prawda, ale radzę sobie. - zapewniła pewnym głosem. Robiła to, czego zawsze pragnęła i będzie się starać ze wszystkich sił, nawet jak oznacza to nieregularne jedzenie i zarwane noce. W głębi duszy cieszyła się też, że szylkretka nie ciągnie tematu zmiany kadry w ich klanie. Nie miała najmniejszej ochoty po raz trzeci opowiadać o niesamowitych wyczynach Poety.
Uniosła lekko brew. Lubi zbierać wiedzę o ziołach. Może marnowała się w roli Matki? Zanim zdążyła odpowiedzieć, szylkretka odezwała się ponownie, na co brew kremowej powędrowała jeszcze wyżej. Z trudem nadążała za coraz to nowymi tematami poruszanymi przez jej rozmówczynię. Sparing? Właściwie to... Dlaczego by nie. Zawahała się jednak przez chwilę. Miała nadzieję że za ten czas pod jej nieobecność w Klanie nic się nie wydarzy. Tak czy siak, dawno nie walczyła. Przyda się rozruszać trochę mięśnie. Zamruczała lekko na propozycje, unosząc kącik pyszczka.
- Czemu nie. - miauknęła, po czym zeskoczyła z kamienia i lekko przeciągnąwszy się, stanęła naprzeciwko wichrzaczki.
Zniżyła się na łapach, przycisnęła głowę do piersi, po czym machnęła ogonem, dając kocicy znać, że może zacząć pierwsza.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Aha! Nie odpowiedziała jej, ale propozycja została przyjęta. Więc teraz skupić się i dać z siebie wszystko. Pochyliła łeb i położyła uszy, a łapy ugięła w łokciach. Nowa koleżanka zrezygnowała z przewagi wysokościowej, miły gest z jej strony. Otrzepała futerko, oceniła jednym rzutem oka odległość – i skoczyła w lewo jak spłoszony zając, celując łapą w bok medyczki. Chciała ją dotknąć i przejechać palcami po futerku, tak, jak by to zrobiła z wyciągniętymi pazurami, zostawiając po sobie długie, płytkie blizny bolące przy każdym oddechu... Tak słyszała w każdym razie. Na szczęście nie wiedziała o tym z doświadczenia.
Rolling 1d10+3: 10 +3 = 13
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szylkretka zaatakowała, szybko i to całkiem konkretnie waląc łapą w Wierzbownicowy bok. Jasna kotka zachwiała się, ale nie straciła równowagi. W odpowiedzi sama wyskoczyła do przodu, celując obydwoma łapami w pierś orientalki, chcąc uderzyć ją i przy odrobinie szczęścia - przewrócić.


Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości