Logo Artemidy
Błotniste Ścieżki
Przyjrzał się dokładnie kocurowi. Co racja to racja, Lis z pewnością lisa przypominał, a przynajmniej takiego z opowieści, na żywo na szczęście nie miał okazji żadnego spotkać. — Czyli przynajmniej własnego imienia nie zapomnisz — zaśmiał się. Może przy przedstawianiu terminator się pogubił, ale to nie było coś, na co warto zwracać uwagę.
— Dziękuję, niebieskie mam po mamie, a żółte po tacie. — Uśmiechnął się smutno na myśl o zaginionym Soplu. Coraz więcej przyjaciół go opuszczało, oby jakiś kolejny do tego nie dążył.
— Dobrze, wierzę w ciebie. Tylko się nie wywróć po drodze. — On pewnie wywaliłby się przy tym z 5 razy, jeśli nie więcej. Poeta miałby trochę pracy z opatrywaniem jego siniaków. Jak dobrze, że w miarę sobie radził w terenie, inaczej mógłby zniknąć... Na szczęście głos Lisa zdążył mu przerwać zanim zaczął się pogrążać w myślach.
— Ma imię związane z Gwiezdnymi, a Gwiezdni opiekują się nami wszystkimi. Może dlatego ci się myli? — Zasugerował. — Brzmi trochę tak, jakby mogła pomagać w każdym klanie po trochu. — Niestety nie miał żadnego sprytnego sposobu na zapamiętywanie imion i rang ważnych kotów, którym mógłby poratować nowego przyjaciela.
— Prawdopodobnie, albo to jakieś słowo typowe dla Nowego Świtu. Oni mieli tam rangi, ale inne niż u nas. Wszystko było takie inne i fascynujące! — Kochał Klan Rzeki, ale z chęcią spróbowałby życia w takim miejscu. Brzmiało ono naprawdę intrygująco.
— Pierwsze słyszę! Brzmi naprawdę ciekawie. Ten kalendarz jest taki duży, że jak się go kopnie i na niego spanie to umrze? — Ciężko było mu znaleźć inne logiczne rozwiązanie. — No i kim była ta kotka? To jakaś samotniczka?
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oby nie zapomniał... ale lubił swoje imię, więc szansa była mała. - Serio? Ja nie wiem, bo w sumie to nie mam mamy i taty. Mam rodzica i to tyle. - Nie było mu z tym źle, w końcu w klanie Wichru to było normalne. Spodziewał się, że w innych klanach też. - No ale w sumie to normalne, nie? Ty masz jakiś tak wyjątkowo! Faaaaajnie. - Nie miał pojęcia, że jest zgoła inaczej...
Polował głową , ale tak na boki, jakby odbijał poliki od poduszek po obu stronach. - Pewnie tak... kiedyś mi się uda. I Sosnowy Szmer będzie dumna... - Naprawdę mi zależało, ale ona chyba go nie lubiła.
- Nie wiem co to Nowy Świt. - Mruknął, mając oczy mówiące głośno "OPOWIADAJ!!!!!" i uznał to za oczywiste, więc nie poprosił.
- Tak, samotniczka. Fajna była. Wlokła za sobą poroże, zrobiła sobie odpoczynek przy naszej granicy. Może kiedyś ją spotkasz! Jest mega łatwa do odróżnienia, bo nie ma oka i nie ma sierści na zadku. Ogień jej go spalił. - Przedstawił krótko, bo imię pewnie niewiele by dało.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— To nie jest reguła, po prostu ja tak mam. Czyli twoje oczy nie są podobne do tych twojego rodzica? — Na to brzmiało, ale wolał się upewnić. — To wyjątkowe, że mam mamę i tatę? — Spytał wyraźnie zdziwiony. Taty w sumie już nie miał...
— Z pewnością, powinna doceniać twoje wysiłki. Nawet jeśli nie zawsze ci wychodzi. — Z kontekstu domyślił się, że to najpewniej jego mistrzyni.
— Tak nazywało się to stado, z którego pochodził. Ponoć na ich terenach było dużo wrzosów. — Wierzył, że odrodziły się po pożarze. — Nie mieli tam przywódcy, a radę kilku kotów, które wspólnie podejmowały decyzje. Ich rangi też były inne niż nasze. Mieli ścieżki do wyboru, ścieżka Salamandry, to było coś w stylu medyka, jeśli dobrze pamiętam.
— Oh w pożarze? Może też pochodzi z Nowego Świtu! Ich obóz spłoną i w ten sposób Poeta się u nas znalazł. — Powiedział to zbyt energicznie, jak na taką tragedię. — I masz rację, brzmi charakterystycznie. Jeśli kiedyś ją spotkam to pozdrowię ją od ciebie!
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie mam pojęcia jakie Śledź ma oczy, nie patrzyłem w nie. Nie pamiętam. Wiesz... krótka pamięć, też. - Raczej kolor oczu nie jest czymś, co Lisek by zapamiętał, skoro nawet imion nie mógł spamiętać bezbłędnie. - No w wichrze nie mamy mam i tatów. - Nie wiedział jak odmienić to słowo tata, więc po prostu powiedział co mu ślina na język przyniosła. Każdy wiedział o co chodzi. - Mamy... mamy mamy. - masło maslane. - A tak to, eee... No zajęcze Ucho pomaga Bławatek, ale oni chyba nie są razem. Nie wyglądają jakby byli. O, ale w sumie mamy teraz nowy miot i tam jest tata i mama. Ale tak? To ja nie znam nikogo więcej, kto ma mamę i tatę. Wszyscy mają mamę albo rodzica... albo mamę i kolegę mamy. Albo ciocię. Ja mam rodzica i ciocię. - Pokręcone, ale jest jak jest. Fakt faktem mieli teraz udany, chyba, związek i miot, ale no... wyjątkowo.
- Ścieżka Salamandry? Brzmi jak jakaś gra terenowa, a nie ranga. -[ Zdziwił się. - Ale to mega ciekawe. -[b] ta kotka na pewno stamtąd nie pochodzi albo nakłamała, ale mówiła, że to dwunożni jej to zrobili. Chyba, że... ktoś podpalił obóz? Ale chyba nie chodziło o taką sytuację. - Już trochę mu się to mieszało, fakty i wydarzenia to jest, ale naprawdę nie kojarzył, żeby w tamtej rozmowie coś można było podpiąć pod Nowy Świt.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— To jak kiedyś spotkasz Śledzia to możesz spróbować się przyjrzeć. Nawet jeśli nie zapamiętasz tego na długo to i tak jest to już coś, co nie? — Skoro mógł się czegoś dowiedzieć, to czemu miał z tego nie skorzystać? Fajnie było wiedzieć dużo, jak najwięcej.
— HuH to ciekawe, u mnie raczej większość ma mamę i tatę, kilka kotów zostało przygarnięte, są też takie co mają rodzica, mamę i mamę, tatę i tatę lub jakąś inną rodzinę, ale to raczej wyjątki. — Spojrzał na niego z zaciekawieniem, to nie tak, że raczej potrzebne były dwa koty, aby mieć potomstwo? — Nie ma u was kocurów? — Spojrzał na niego z zaciekawianiem. Co prawda on chyba kocurem był, ale może nie ma żadnych starszych. Istniało prawdopodobieństwo, że wszyscy zmarli na jakąś dziwną chorobę lub umarli w jakiejś bitwie. Brzmiało to z pewnością interesująco.
— Nie mówił czy była to zbrodnia dwunogów, więc może masz rację i to po prostu zbieg okoliczności.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No to sprawdzę. - Przytaknął Chabrowi. - Będziemy musieli potem spotkać jeszcze raz żebym ci powiedział czy mamy takie same oczy. - A przynajmniej był to dobry powód, żeby ponowić spotkanie. Nie były zakazane przecież! Mogli korzystać z miłych spotkań, nie?
- Poczekaj. Muszę pomyśleć. - Przymknął oczy i w głowie przypominał sobie wygląd kotów z klanu. - Eee... Korzenna Woń... Zaćmiona Łapa, ale on teraz dopiero co wrócił... Nieuchwytna Łapa... um... no jakieś kociaki, ja... Zajęcze Ucho ma kociaki, Słoneczny Brzeg też kogoś wychowywał, Słoneczna Gęś niby miał kociaki, ale nie??? Tak nie do końca rozumiem o co chodzi. Mamy jeszcze Polny Wiatr i Pszczeli Taniec. No w podobnym wieku do mnie jest jeszcze Śmiała Łapa na przykład. Mamy też jakiegoś rudego, co był samotnikiem, ale dołączył - Rekinia Łapa. Pszeniczny Kłos. To chyba wszyscy? I cała reszta czyli dużo dużo dużo więcej to kotki. Więc mamy dość mało kocurów względem kotek, bo kotek to... jest może z trzy razy więcej... I wiesz, nie zawsze wiek się zgadza, co nie? Ja bym nie chciał być z kotką starszą o 40 księżyców czy coś. - Nie liczył tego dokładnie, tylko tak mu się wydawało, bo co ruch w klanie widział kotki, a nie kocury. Sam miał dzięki temu duży wybór, jednak teraz nie było to jego zainteresowaniem by się babrać w miłości i związki, choć gdy zobaczył oczy Chabra coś do niego doszło i chyba zmieniło zdanie młodego, narwanego serca.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Z pewnością! — Miauknął z entuzjazmem. Czuł, że mogą zostać najlepszymi przyjaciółmi! Lis wydawał się równie fajny co Wiesiołek. Chociaż raczej byli od siebie inni, ale to dobrze. W końcu każdy był wyjątkowy! — Chcesz się spotkać podczas górowania księżyca, czy po prostu zdać się na los? — Rudy miał problem z pamiętaniem rzeczy, więc pewnie przypadkowe spotkanie byłoby dla niego wygodniejsze. Jednak skąd pewność, że znów tak łatwo na siebie wpadną?
Spojrzał na niego zaskoczony. Nie spodziewał się, że dysproporcja może być aż tak duża. Ciekawe co takiego działo się w Wichrze, że tak to wyglądało. — U nas na szczęście jest w miarę po równo? W sensie są jeszcze, koty, które nie są ani jednym, ani drugim, lub oboma, ale raczej nie wpływa to mocno na równowagę. — W sumie to musiałby się kiedyś dowiedzieć jak to u nich wygląda. Znał sporo kotów, które czuły się kimś innym. Całkiem fajnie by było, jeśli klan był podzielony idealnie na trzy części.
Być z kimś starszym o 40 księżyców? Brzmiało nietypowo i raczej sam też nie chciałby być w takiej relacji. To trochę jakby miał uznać swoją mamę lub babcię, za drugą połówkę. Z pewnością myślałby też o tym, że będzie żyć długo po niej, co brzmiało zwyczajnie smutno.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hmmm chyba jak wyjdzie tak wyjdzie, bo ja jutro mogę być wtedy na treningu. - Podrapał się pazurem po głowie. Była na to spora szansa, więc nie chciał mu nic obiecać.
- O, to jak Śmierdzący Śledź. Aaalbo Kwieciste Grzbiety. Też się nie czują na przykład kocurem jak ja. - Zgodził się krótkim przytaknięciem głowy.
- To co, do zobaczenia? - Mruknął i pożegnał Chabra z uśmiechem. te piękne oczy - chciałby je jeszcze zobaczyć.

//zt
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Samotność męczyła ostatnio Jaśmina. Gdy jego brat dołączył do Gwiezdnych myślał, że nikt bliski mu nie został, jednak wciąż u swojego boku miał Łabędzia. A jakiś czas później nawet i Piórko wróciła do klanu, a teraz, gdy i ta dwójka odeszła… Został sam. Oczywiście, spędzał czas z innymi kotami, jak Strumyk, Pęd, Pszczoła… Jednak tak naprawdę jedyny kot z którym był bliżej, znajdował się po drugiej stronie granicy.
Łaciaty od jakiegoś czasu był gotów zmienić strony, jednak gdy nadszedł czas, by w końcu to zrobić… Korzeń wylądował w lecznicy. Co nie tylko znaczyło opóźnioną przeprowadzkę, ale zero spotkań i rozmów. Dni łaciatego się dłużyły, sprawdzał granicę codziennie, by przypadkiem nie ominąć spotkania, gdy ten wyzdrowieje. Ciekawe czy w Klanie Wichru była już jakaś istniejąca plotka o nim… Możliwe, co go trochę stresowało. Jednak bardziej stresujący był pomysł na który wpadł. Po części, by pomóc przyja… znaczy, m, partnerowi, w tej trudnej chwili, ale głównie dlatego, że nie mógł wytrzymać już ani dnia bez usłyszenia jego głosu.
Dzisiejszy dzień rozpoczął się smutnie, bo pierwszym celem łaciatego było poinformowanie bliskich, no i oczywiście Nocy… Który na całe szczęście już wiedział o wszystkim od Łabędzia. Nawet samą rozmowę z Roziskrzoną Gwiazdą pozostawił mu, co było… Z jednej strony mniej stresujące, a z drugiej bardziej. Brak wsparcia był minusem, ale z drugiej strony nie musiał zajmować czasu dwójce przywódców… Pożegnał i poinformował gdzie idzie każdego znajomego i bliskiego, nie wiedział czy reszta klanu musi wiedzieć o jego przeprowadzce, ale prawdopodobnie Noc powie co się stało z łaciatym na następnej ceremonii… Albo słowo samo się rozejdzie po klanie. Oh Gwiezdni, oby tylko nie narobił tym kłopotu żadnemu z dwóch klanów… Ale, uh, nie powinien, jeśli przywódcy będą wiedzieć, nie?
Ciężką częścią pożegnań było pozostawienie za sobą jego kolekcji kwiatów, które uzbierał przez obiegi pór, oraz norki z kwiatami Wiewiórczego Skoku… Ale pozostawił te zadanie w łapach Rześkiej Pszczoły która… Przy odrobinie modlitwy i szczęścia może nie zapomni. Kwiaty mógłby zabrać ze sobą, ale uznał, że nie potrzebował ich. Może kociaki będą miały frajdę jak je znajdą. Może jakieś kwiaty zakwitną gdy nadejdzie pora Młodych Liści i Rzeczniacy będą mieli niespodziankę. Nie wyszedł jednak z pustym pyskiem, bo musiał zabrać ze sobą kamyk od Piórka, oraz jeden kwiatek który dostał z bukietu od Korzenia. Te rzeczy chciał, by były przy nim do końca jego dni.
Poinformował Nocną Gwiazdę że idzie i cóż… Jeśli rozmowa będzie sukcesem, to ostatni raz przeszedł przez obóz Klanu Rzeki. Rozglądał się dookoła, przypominając sobie o różnych rzeczach. Jak złamał łapę spadając z gałęzi podczas zabawy z Trzcinką, jak spadł znowu gdy pomagał Kostkowi w sprzątaniu legowiska… Jak pochował swoich rodziców i brata. Jak wydurniał się wraz ze Szponem.
Wyszedł z obozu, spoglądając w stronę Kociego Grzbietu. W swoim życiu nie miał wielu terminatorów… Ciekawe czy jego dawni uczniowie żyją i mają się dobrze. Krzemień, Bezkres, Okoń… Oraz ciekawe czy Świetlik i Krokus są szczęśliwe na Srebrnej Skórce. Znając je, inaczej nie mogło być.
Szedł dalej aż dotarł do Wilgotnych Skałek. Przechodził przez nie tyle razy i nie pamiętał kiedy ostatnio wpadł do wody… Wciąż go ta wizja przerażała i sam z siebie by łapy do Rzeki nie włożył, ale przynajmniej nie panikował na samą myśl. Ostrożnie skała po skale dotarł na drugi brzeg i spojrzał za siebie… Nie będzie musiał już nigdy obawiać się o zmoczenie futra w rzece co było… Plusem znaczącym niemalże tyle co nic w porównaniu z resztą, ale może jakimś plusem. Poprawił kwiat i kamyk w pyszczku i ruszył dalej, już więcej się nie odwracając.
Zapach granicy roznosił się w powietrzu i gdy kocur wiedział że nie może pójść o krok dalej, usiadł, odstawiając swój bagaż na bok. Poczekał na patrol i przekazał im by zawołali Roziskrzoną Gwiazdę… Nie Korzenną Woń jak mogliby się spodziewać. Teraz no… Pozostało czekać. I może się modlić. Gwiezdni, mógł coś upolować po drodze… Głupio tak chyba z pustymi łapami się pokazywać… Eh, no trudno. Co będzie to będzie.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Gwiazda nie miał dzisiaj siły ganiać się z Zajęczym Uchem po terenach byle uniknąć obstawy w drodze do granicy. Jednak zamiast akceptować swój – narzucony przez burego orientala – los starego i niedołężnego, wyślizgnął się z obozu przez krzewy za Ziołowym Wzgórzem. Skończył z większą ilością ułamanych gałązek i listków w sierści niż zwykle, ale to niska cena za wolność podczas spotkania na Rzecznej granicy.
Wyskubał większość (przynajmniej część) śmieci i otrzepał się zanim wyruszył w dalszą trasę, mimo wszystko musiał jakoś się prezentować. Z naciskiem na jakoś.
Czy wiedział o znajomości Korzenia z łaciatym? Otóż – ciężko powiedzieć, ale niewiele to zmieniało. Mógł coś słyszeć o Jaśminie, ale i tak nie spodziewałby się powodu wezwania na granicę – niektóre fakty w ostatnim czasie nie chciały łączyć się w burej głowie.
– Witaj, Roziskrzona Gwiazda, w czym mogę pomóc?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał i czekał... Aż w końcu na horyzoncie ukazała się mu sylwetka starszego kocura, który pasował do znanego w klanie opisu Roziskrzonej Gwiazdy... Z wyjątkiem paru paprochów w futrze które dostrzegł gdy bury stanął bliżej. Uh miał nadzieję że nie przerwał mu w niczym... Ani też nic się po drodze nie stało.
No ale musiał odłożyć te zagwozdke ma bok, bo teraz miała nastać najtrudniejsza część.
- Dzień Dobry, Kwitnący Jaśmin, nie wiem ile Korzeń... Korzenna Woń o mnie mówił ale um jesteśmy... Byliśmy bliskimi przyjaciółmi i niedawno zostaliśmy parą - zaczął, a gdy wypowiedział ostatnią część uśmiech mimowolnie zakradł mu się na pysk. Dalej łaciatemu wydawało się to nierealne... Ale wracając, niebieski sam mówił że ciężko mu było rozmawiać ze swoim rodzicem o tym. Obstawiał że no, pewnie Roziskrzona Gwiazda coś o nim słyszał, ale to czy wiedział, że był w związku z jego synem... Eh? - Jakiś czas temu padł pomysł bym może... Może spróbował przeprowadzić się do Klanu Wichru. Wtedy nie mogłem jednak opuścić mojego brata oraz bliskich. Jednak mój brat odszedł. Mój mistrz i przyjaciel również, a niedawno pochowałem moją przyjaciółkę a w tym ostatniego bliskiego mi kota... Teraz już nie mam żadnych wymówek i pragnę resztę dni spędzić u boku kota którego kocham. Łabędzia Gwiazda, znaczy, oh Gwiezdni, Nocna Gwiazda oczywiście o tym wie. Rodziny w klanie już nie mam, ale reszta znajomych też wie. Obiecuję również nie wstąpić do starszyzny... Nie chce żerować na klanie dla którego nic nie dałem w zamian. Więc um... Czy istnieje taka możliwość bym... Mógł dołączyć...? - Wyobrażał sobie tę rozmowę co najmniej setki razy. A gdy w końcu do niej doszło... Zapomniał o większości rzeczy o których chciał wspomnieć, więc improwizował. Roziskrzona Gwiazda nie brzmiał, ani w tym momencie nie wyglądał na sztywniaka. Byli nawet tak jakby rodziną, więc też nie próbował brzmieć jakoś bardzo oficjalnie... Ale chyba nawet gdyby chciał to nie dałby rady. Za bardzo go w tym momencie zjadał stres.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Coś śpiewało, ale ciężko było powiedzieć, w którym lesie. Z pewnością nie tym najbliższym. Bury odwzajemnił uśmiech łaciatego, chociaż w lustrzanej reakcji nie było miejsca na własne odczucia – to był efekt wygody, mógł podążyć za rozmówcą i nie zastanawiać się nad tym jak się z tym czuł. Albo raczej, jak by się z tym czuł w normalnych okolicznościach, gdy nie byłoby to bardziej męczące niż przeprawy do granic Wichru.
Dobrze, że Kwitnący Jaśmin tyle mówił, dzięki temu przynajmniej jakaś cząstka informacji miała czas by połączyć się z tymi posiadanymi już przez Iskrę. Korzeń coś wspominał o partnerze w Rzece i to było miłe, szczególnie że zdawał się być równie zaskoczony tą nowinką co największy fanatyk wędkarstwa po tej stronie granic. Wspominał też coś o przeprowadzce i to już nie było takie miłe, bo mimowolnie myśli poszły znajomym torem – ile księżyców będzie miło i przyjemnie, zanim patrol doniesie o śladach dwóch kocurów przekraczających bezpowrotnie Wichrową granicę? Czy tym razem odejdzie za nimi Echo czy Traszka? Teraz, przy drugim spotkaniu z tematem, wciąż nie potrafił o tym nie pomyśleć, ale przynajmniej zdusił w sobie odruch odmówienia. Bo zdążył już przemyśleć sprawę przed snem i dojść do wniosku, że jeśli miał zostać sam to i tak zostanie, mógł przynajmniej nie krzywdzić Korzenia po drodze.
Zastrzygł ciemnymi uszami na imię, którego nie spodziewał się w dzisiejszej rozmowie.
– Łabędzia Gwiazda też wiedział? – zainteresował się. – Miał jakąś opinię na ten temat?
Pytanie było zbędne, bury znał go jak kołtuny we własnym futrze i wiedział, że jeśli Łabędź był zaznajomiony z tematem to pewnie cieszył się ich szczęściem, nie miał nic przeciwko, życzył powodzenia na nowej drodze życia i tylko prosił by go czasem odwiedzić, ale tylko jeśli nie będzie to żaden problem. A jednak nie mógł sobie odmówić szansy na usłyszenie tego z cudzego pyska, nawet jeśli nie po to się tu dzisiaj spotkali. No, nie do końca po to.
– Ale nie rozpędzaj się z tymi obietnicami o nie wstąpieniu do starszyzny. Jasne, u nas mało kto decyduje się zrezygnować z obowiązków, ale nikomu się nie przysłużysz jeśli nie będziesz w stanie już polować czy patrolować, ale się uprzesz, że nie chcesz żerować. A już w szczególności nie przysłużysz się tym Korzeniowi. Nie chcesz przecież dołączyć z miłości do Wichru, a do Korzenia, prawda? Żeby był szczęśliwy, nie żeby opłakiwał ciebie na pogrzebie, bo byłeś zbyt uparty by przyznać, że teraz byle łasica jest dla ciebie przeciwnikiem na miarę borsuka – odrobinę zganił łaciatego, można tak powiedzieć. O, ale przypomniało mu się coś. – Przykro mi z powodu twoich strat, brzmi jakbyś w ostatnich księżycach wiele przeszedł – cztery koty, jeśli dobrze liczył. Bury ledwo trzymał się po stracie dwóch, a miał pół obiegu pór na pozbieranie się między sytuacjami. Nie zdążył. – Nie chcę stać tobie i Korzeniowi na drodze, reszta klanu – poza jednym czy dwoma kotami – również nie powinna mieć nic przeciwko. Ale jeśli chcesz dołączyć, będziesz musiał spełnić jeden warunek.
Czekał na reakcję.
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pytanie, a przynajmniej pierwsze, również dla Jaśmina było zbędne, bo... Był blisko z Łabędziem i gdyby ten nie był przywódcą ich klanu, czy nawet jego mistrzem, to i tak prawdopodobnie poprosiłby akurat jego o poradę w tej kwestii. Opinia... On również znał swojego mistrza, ale u wojownika łatwiej było o pojawienie się obaw i jakiś czarnych scenariuszy, nawet jeśli sam Łabędź nigdy by nie zrobił nic, co by specjalnie zraniło łaciatka. Ale wciąż, patrząc na to, że dwójka przywódców miała... Relację, pytanie nie powinno go zdziwić.
- Był bardzo wspierający i miły, jak... zawsze. Chciał, bym był szczęśliwy, ale też podkreślał, że muszę to przemyśleć i dać sobie czas. Chciał poznać Korzenia, ale nie... Zdążył. Mówił też, że gdyby coś się stało, zawsze miałbym miejsce w Klanie Rzeki. Oraz jakbym potrzebował jeszcze wyrzucić komuś swoje myśli, to mogę o każdej porze przyjść do niego. Ah i spodobało mu się, gdy nazwałem go teściem. - W jego głosie była nuta goryczy, bo dalej chyba do niego nie dotarło, że... Że Łabędzia Gwiazda zamieszkał na Srebrnej Skórce. Ale jednak ostatnie zdanie ubrał w rozbawioną nutę. - Mógłbym opowiedzieć ci o nim więcej... Bo byliśmy dość blisko. Jeśli oczywiście chcesz - zaproponował, już bardziej jak kot do kota, który stracił bliskiego, a nie wojownik mający sprawę do przywódcy.
- Oh racja... W takim razie mógłbym wtedy przenieść się do kociarni. Byłem przez jakiś czas opiekunem w Rzece, mam trochę doświadczenia... Jeśli oczywiście wasi opiekunowie nie będą mieli nic przeciwko - tak łatwo się nie podda. Nawet jeśli jego praca będzie się opierała wyłącznie na sprzątaniu obozu i wymienianiu mchu, to nie pozwoli, by inne koty wzięły go za darmozjada. Bo może faktycznie, wielkich umiejętności, nawet nie patrząc na wiek, to nie miał. Powinien się wycofać, nim łasica doprowadzi go do stanu bliskiego śmierci...
- Dziękuję. Tak... Już chyba jest, gdy ma się tyle księżyców. Bliscy poznani, gdy było się terminatorem, czy nawet kociakiem odchodzą, a kot się zaczyna zastanawiać, kiedy nadejdzie czas na niego... Gdyby nie Korzeń, nie wiem jakbym sobie z tym wszystkim poradził - przyznał szczerze. Bez niebieskiego zostałby całkowicie sam... Spotkania z nim dawały mu motywacji, by przejść przez każdy kolejny dzień. Był niczym lek na wszystkie zła tego świata i z każdym księżycem coraz mocniej odczuwał jego odstawienie.
- Oczywiście. Dla Korzenia mogę zrobić wszystko - przyznał ciepło, niby przesadzając, ale... Jeśli Iskra kazałby mu łapę odgryźć, to jego odpowiedzią byłoby poproszenie o trochę maku na ból.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechał się do siebie słuchając słów Kwitnącego Jaśmina, chociaż czasami uśmiech przygasał (och, chciał poznać Korzenia i nie zdążył), czasami wracał wyraźniejszy. Ale Gwiezdni mu świadkiem, jednego nie zrozumiał, co też dotarło z lekkim opóźnieniem.
– Teściem? – powtórzył pytająco. Byli rodziną w jakiś sposób? Nie no, wtedy to Korzeń by nazywał go teściem. Ale po tej stronie drzewa genealogicznego znajdował się Iskra. I najlogiczniej brzmiało, że Łabędź posadził siebie tuż obok, jako drugiego ojca Korzenia? Chyba? Na to by wychodziło? I to chyba powinno być miłe, ale też nie do końca potrafił się z tego cieszyć, bo przyzwyczaił się do myśli, że Korzeń był tylko jego. No niech będzie, teraz Jaśmin sobie rościł jakieś prawa, ale nie rodzicielskie, więc nie było tu konfliktu interesów. Tu nie było żadnego konfliktu, póki co Jaśmin prezentował się jako miły, już-nie-taki-młody, ułożony kocur. – Byłoby miło – zgodził się z delikatnym uśmiechem. – W Wichrze, mimo wszystko, nie ma raczej kotów, z którymi faktycznie mógłbym o nim porozmawiać. Wiesz, wysłuchać może każdy, ale to nie to samo.
Może z Traszką? Traszka przynajmniej z nim spotkała kilka razy i jakoś kojarzyła, ale też jej sposób przeżywania wszystkiego był na tyle inny, że... och, może bury powinien docenić, że miał tu tę namiastkę dawnych czasów. Problem w tym, że w takich sytuacjach nie szedł po wsparcie do swojego lustrzanego odbicia, a właśnie do Łabędzia. No i wracali do punktu wyjścia, gdzie mógł porozmawiać z Traszką, jeśli ona by tego potrzebowała, ale nijak nie pomagało mu to na jego problem.
– Opiekunem? Tak nazywacie tę rangę w Rzece? Ale widzisz, to już lepsze rozwiązanie – pokiwał łbem. – Choociaż nie wiem czy faktycznie kocięta są prostszymi przeciwnikami niż łasice. Ale przynajmniej do Ziołowego Wzgórza będziesz miał bliżej, więc niech będzie. Wątpię by nasze matki miały coś przeciwko, dodatkowe łapy do pomocy zawsze się przydadzą. Szczególnie teraz jak trzeba pilnować Przybrzeżnej Łapy, jest nieco... nieporadna przy kociętach, a właśnie odchowuje miot z przyjaciółką – pouczał swoich terminatorów i wojowników o tym by nie plotkowali na temat rudej terminatorki, ale skoro Kwitnący Jaśmin był już jedną łapą w Wichrze to...? Chyba nie było to hipokryzją ze strony burego?
– To dobrze, że go masz. Że macie siebie nawzajem – skwitował szczerze. Nikt w tym Klanie bardziej nie zasługiwał bardziej na takie wsparcie niż Korzeń, który miał zdecydowanie zbyt wiele na swoich barkach. Iskra to widział, rozumiał, ale jednocześnie nie był już na tyle silny by odjąć ciężaru z popielatych łopatek. Więc dobrze, że był taki łaciaty.
– No, ja mam nadzieję – zaśmiał się serdecznie. – Ale nie oczekuję wszystkiego, nie przejmuj się. Warunek jest dużo prostszy. Jedna złowiona przez ciebie brzana. Albo inna ryba podobnej wielkości.
Dla Rzeczniaka (byłego Rzeczniaka?) to tyle co nic, prawda?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No... Teściem. Znaczy, to w żarcie trochę było, zaśmiał się jak mu to powiedziałem... Przepraszam jak to jakoś źle wybrzmiało, ale myślałem, że... Bo mieliście kocięta, więc... tak - uśmiechnął się niepewnie. Miał być to taki, trochę żarcik, że ha, Łabędź też stał się jego rodziną i proszę jak ładnie wyszedł. Nie wiedział jak wyglądała relacja Iskry i Łabędzia, więc mógł siedzieć cicho. Przynajmniej jego drugi pomysł trochę bardziej wypalił. - Rozumiem... Chętnie o nim poplotkuje, mam tylko nadzieję, że się nie obrazi - znów żarcik, bo patrzcie jak świetnie mu one przecież szły. Chętnie sam by posłuchał o Korzeniu i jego dzieciństwie... Jeśli się dogada z iskrą, to przecież materiału do plotkowania będzie nieskończoność.
- Oh potrafią być większym wyzwaniem niż nie tylko łasice, ale nawet lisy - przytaknął jej radośnie, ale walka z kocięcym lisem to dla niego nic wielkiego. Był lepiej zaprojektowany do opiekowania się młodymi, niż walczeniem z drapieżnikami. Nawet w swoich księżycach świetności. - Oh. Tak od razu? Znaczy, mógłbym oczywiście, ale dalej sobie radzę na polowaniach, więc mógłbym... Chociaż przez parę księżyców sprawdzić się u was w roli wojownika? Albo, hm, chodzić również na polowania i patrole, by chociażby upolować tyle, co sam zjem. - Uparł się. Bo wiadomo jak było z niektórymi kotami... Nie doceniali pracy matek wkładanej do kociarni. Liczyła się dla nich tylko ilość i wielkość złapanej zwierzyny oraz liczba zabitych drapieżników z własnych łap. Co oczywiście nie popierał, ale... Nie chciał, by z dwójki protestujących nagle zrobiła się dziesiątka.
Kiwnął głową z ciepłym uśmiechem na mordce słysząc jego słowa. Korzeń teraz był jego całym światem. Chciał spędzić z nim resztę dni, przypilnować by codziennie budził się z uśmiechem na pyszczku i pożył u jego boku przez długie księżyce.
Brzana. Z jednej strony juhu, może zachować swoją łapę a z drugiej strony... Nie juhu, bo zaraz może ją straci wraz z resztą swojego ciała, gdy odejdzie na Srebrną Skórkę, bo łapa znów mu się poślizgnie. Gwiezdni, skąd w ogóle ten pomysł? Znaczy, wiedział, że Iskra lubił ryby, ale... Żeby zrobić z nich warunek? - O. Oczywiście. To... Chcesz poczekać? Albo, hm, mam wrócić z nią jutro? Minęło trochę czasu odkąd ostatnio łowiłem, więc od razu mówię, że może to chwilkę potrwać... - odrobinę skłamał, bo jeśli dobrze pamiętał, ani jednej ryby w swoim życiu nie złowił. Nie ciągnęło go do tego, nigdy nie planował zmierzyć się ze swoim lękiem, nawet pożegnał się chwilę temu z rzeką... I teraz miał do niej wrócić?
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości