Logo Artemidy
Paśnik
Im dłużej rozmawiał z Pisklęciem, tym zaczynał się orientować, że kotka ma dość specyficzny sposób mówienia. Nie przeszkadzało mu to, ale niektóre słowa, których używała były dla niego całkowicie niezrozumiałe. Miał nadzieję, że ona go rozumie, inaczej niewiadomo jakby to wszystko mogło się potoczyć. Chaber, nawet jeśli słowa Pisklęcia go obraziły, nie zamierzał atakować, gorzej jeśli ona miała co do tego inne zdanie.
— Oh? Byłaś na Topiołkach?! — Spytał lekko podekscytowany i zaskoczony. Rozmowa o miejscach, które się odwiedziło zawsze była fajna! — Jak było? — Większość raczej bez problemu zauważyłaby zmianę w postawie kotki, niestety Chabrowi to umknęło.
— Nie, jestem z Rzeki, a że do Osiedla jest kawałek do przejścia to nie miałem jak tam iść. — Na zniknięcie na jedną noc dało się jeszcze przymknąć oko, gorzej z dłuższymi wyprawami. — Słyszałem trochę o osiedlu i bardzo chcę je zobaczyć.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Zimno - w kontraście do entuzjazmu pobrzmiewającego w głosie Chabra, jej własny wypadł oschle. - Pisklę nie lubi Topiołek - dodała, a brązowe ślepka przygasły. Tak naprawdę nie chodziło o samo miejsce, a o wspomnienia. Wspomnienie decyzji jaką podjęła zanim trafiła na tamte tereny, która doprowadziła ją do tego miejsca i której żałowała do dziś. W końcu, kiedy uciekła z domu pierwszy raz szło jej dobrze... Była za młoda, żeby zrozumieć, że to tylko dzięki Kaczemu Piórku, która się nią zajęła, w której futerko mogła utopić za każdym razem łezki tęsknoty za rodzicami. Nie miała jednak zamiaru opowiadać o tym pierwszemu napotkanemu kotu.
Ptaszyna zmarszczyła brewki, kiedy kocur kontynuował. Z Rzeki? Przez moment rozważała, czy na pewno go dobrze zrozumiała. W końcu nie miał tej specyficznej woni kotów żyjących w grupie. Ale jednocześnie nie pachniał jak osiedle.
- Z klanu Rzeki? - Zapytała dla pewności. - Warum nie jesteś w takim razie w klanie? - Nie czekając na odpowiedź kolejne słowa opuściły jej dzióbek, a postawione uszy i lekko przechylony łebek zdradzały zainteresowanie. - I... Pisklę może ci coś powiedzieć o osiedlu - stwierdziła po chwili. - Aber nie za darmo.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął głowa, cóż nie każdy musiał lubić te same miejsca i było to w pełni zrozumiałe, chociaż trochę szkoda, że Pisklę nie dostrzegało w Topiołkach tego samego uroku.
— Tak z Klanu Rzeki, to długa historia, ale ogólnie to się zgubiłem, a potem poszedłem wędrować trochę dalej i jakieś dwa księżyce temu tu wróciłem. Planuję wrócić, ale nie jest to takie proste. — Uśmiechnął się lekko zmieszany i podrapał nerwowo. Zgubienie się i unikanie powrotu do domu nie było najmądrzejszą rzeczą do zrobienia.
— Niestety chyba nie mam nic dla ciebie w zamian, nie znam się na medycynie, ani nie mam przy sobie nic cennego. — Znów się uśmiechnął, tym razem cieplej. — Ale dziękuję za propozycję i tak doinformowałaś mnie trochę o koniach, więc jestem wdzięczny.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wąskie ślepka Ptaszyny rozszerzyły się nieznacznie, a łebek przechylił na bok. Wiedziała, że niektóre koty odchodziły z klanów. Wiedziała też, że czasem do nich wracały. Tak jak Kacze Piórko. Bo było tam ich serce - coś co jako małe kocie zrozumiała zbyt dosłownie, dopiero z czasem pojmując, że niektóre miejsca, były ważniejsze niż jakikolwiek daleki zakątek świata i samodzielność. Były domem. Dlatego właśnie słowa Chabra wydały jej się dziwne. Czemu nie wracał od razu? W Ptasiej główce składało się to w całość. A im bardziej widziała jego zmieszany uśmiech i nerwowe drapanie się po karku, tym większą budziło to w niej ciekawość.
- Możesz opowiedzieć. Pisklę hat Zeit, nawet jak będzie to długa historia - padło z jej dzióbka po chwili ciszy.

Wzmianka o medycynie, sprawiła, że uszka mimowolnie drgnęły. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że nawet nie pomyślała o czymś tak przydatnym. Świadomość, że zachowała się trochę jak ledwie wyklute ze skorupki kocię, wypatrujące błyszczącej zabawki, zamiast rzeczy, które mogłyby faktycznie pomóc przetrwać, sprawiła, że poczuła przez moment ukłucie zażenowania. Tylko koniec końców niczego to nie zmieniło. Jej ślepka dalej powędrowały na splątane futro Chabra.
- Doch... Pisklę chce to - rzuciła może nieco zbyt twardo, zawstydzona że jej łapka wskazuje z takim uporem na niebieskie piórko.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przestąpił nerwowo z łapy na łapę, przecież nikogo nie zamordował, czego tak się obawiał? — Więc, aby nie było, to nie tak, że zrobiłem coś złego. — Starał się wybronić, chociaż Pisklę nie wydawała się mieć żadnych podejrzeń wobec niego. — Nie znam zbyt wielu kotów, które zaginęły, a następnie wróciły do klanu — delikatnie zakuło go w środku, przypomniał sobie o wszystkich bliskich, którzy zniknęli z jego życia — a jeśli już to zniknęły z poważniejszych powodów, więc raczej nie miały co się obawiać o reakcje przywódcy. Choroby, przegonienie przez drapieżnika, porwanie przez ludzi i inne takie. — Westchnął — ja zniknąłem z własnej głupoty. Wszyscy na początku musieli się martwić — z czasem większość się pewnie pogodziła, chociaż nie umiał sobie wyobrazić w jakim stanie jest mama. — a ja po prostu poszedłem trochę za daleko, a potem zamiast szukać drogi do domu, ruszyłem przed siebie. Nie wiem nawet kto teraz jest przywódcą, bo Łabędzia Gwiazda był już starszy, gdy zniknąłem. Nie mam pojęcia jak zareaguje. Nie wiem czy nie będą na mnie źli. Nie jestem gotowy spojrzeć im w pyski. — W końcu powiedział to komuś na głos, było to jednocześnie bolesne i uwalniające. — Pewnie zawiedli się na mnie i złamałem im serca. — Powiedział ciszej, po czym nagle się ożywił. — Ale hej! Chociaż nie pozostawiłem ucznia bez mistrza! — Zamknął oczy i się uśmiechnął.

— Och, to? — Spojrzał w miejsce, które wskazywała. — Żaden problem. — Ostrożnie wyplątał piórko z futra i położył przed kotką. — Nie musisz mi nic mówić czy dawać w zamian, nie jest to jakiś bardzo cenny przedmiot, ale cieszę się, jeśli da ci radość.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ptaszyna słuchała uważnie, choć pierwsze słowa Chabra sprawiły, że jedno z uszu drgnęło podejrzliwie. Bo właściwie nie pomyślałaby o tym sama. Ale skoro tak bardzo chciał ją o tym zapewnić, przez uderzenie serca zaczęła się zastanawiać, czy nie było wręcz odwrotnie. Jej dzióbek pozostał jednak zamknięty, a im dłużej kocurek mówił, tym bardziej napięcie opuszczało jej barki. Zgubić się z własnej głupoty... To akurat rozumiała aż za dobrze. Brązowe ślepka śledziły pysk kocura, kiedy opowiadał o domu, którego bał się zobaczyć po raz kolejny. O kotach, które zostawił za sobą. O strachu przed ich spojrzeniami...
- Uciekłeś? - Pytanie padło z jej pyszczka po chwili ciszy.

Kiedy dwukolorowe spojrzenie Chabra padło na wplątany w futro skarb, przytaknęła łebkiem. Zaraz jednak cofnęła się o krok, widząc jak się do niej zbliża. Dopiero, kiedy zaczął znowu mówić, ostrożnie przeniosła wzrok na piórko pozostawione na ziemi, a następnie na jego pyszczek. Musiało minąć uderzenie serca, zanim wysunęła łapkę do przodu i postawiła ją na podarku. Tak, jakby istniało ryzyko, że mógłby zabrać je z powrotem.
- Na osiedlu musisz uważać... Niektóre koty nur udają miłe, a potem chcą od ciebie zapłaty - zaczęła nieco ciszej, wciąż spłoszona bliskością. Jednocześnie przesunęła piórko bliżej siebie. Co prawda kocur stwierdził, że nie musiała mu nic mówić, ale mimo maski chłodu jaką starała się utrzymać, po jego historii nie wydawał się jej złym kotem. Wolała więc go ostrzec. - Słyszałeś już o odsetki? - Podkreśliła wyraźnie ostatnie słowo, a jej brwi zmarszczyły się w poważnym wyrazie pyska.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uciekłeś?, pytanie Pisklęcia zakotwiczyło się w Chabrowej głowie. Nie nazwałby tego co zrobił ucieczką, uciekały koty przegonione przez drapieżników lub takie unikające konsekwencji swoich czynów, chociaż takich nie kojarzył. — Zgubiłem się, pewnie nazwali to zaginięciem. Ucieka się raczej przed kimś lub czymś, nie miałem problemów z innymi klanowiczami czy wykonywaniem obowiązków, nie uciekałem przed nimi. — Niby można by to nazwać ucieczką w pogoni za wolnością czy coś, ale nie powiedziałby, że był więziony w klanie.

— Odsetki? — spojrzał na nią zdezorientowany. — To jakiś kot? — Ludzie lubili wymyślać dziwne imiona, a nic innego nie przychodziło mu na myśl.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczęki Ptaszyny zacisnęły się mocno. Słowa, które padły z dwukolorowego pyszczka ukłuły ją bardziej, niż powinny. Bo przez krótką chwilę pomyślała, że może nalazła kogoś kto rozumie. Że może nie tylko ona zrobiła coś tak głupiego, jak ucieczka. Ale on się jedynie zgubił.
- Chaber jest głupi - prychnęła ostro. Ostrzej niż planowała. - Gut, że nie dostałeś ucznia. Wofür komu taki głupi mistrz? - Nie podniosła na niego wzroku, zamiast tego wlepiając brązowe spojrzenie w piórko przyciśnięte łapą do ziemi. Poczucie winy na to, że wyładowywała na nim złość na samą siebie zapiekło ją niemiło pod żebrami.
- Odsetki to kein kot - mówiła dalej, nie dając kocurowi czasu na reakcję. - To wtedy, jak ktoś jest miły na osiedlu. Erst pomagają. Potem mówią, że trzeba oddać. Ale więcej - końcówka ogona drgnęła gwałtownie na nieprzyjemne wspomnienia. - Jak Chaber będzie głodny, to geh szukać jedzenia w resztkach dwunogów. Oder łapać myszy. Nie bierz nic od kotów.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Położył po sobie uszy. Podświadomie czuł to, ale nie umiał tego nazwać, ani przyznać się przed sobą. Był głupi, prawdopodobnie też samolubny i nierozważny. Słowa o tym, że byłby słabym Mistrzem zabolały go szczególnie mocno. Przecież jako Wojownik powinien wziąć pod swoje łapy jakiegoś Terminatora, ale skoro jego własna głupota go skreślała z tej roli, nawet jeśli w oczach niemal obcej kotki spoza klanu, to może powinien pozostać Samotnikiem? Jasne, mógł służyć Rzece poprzez polowania, czy patrole, ale nigdy nie byłby w pełni przydatny, a tak to może byłby chociaż spełniony?
Wiem, chciał odpowiedzieć, ale nie zdążył, bo Pisklę zaczęła mówić o Odsetki. — Rozumiem — i tak nie planował jeść jedzenia dwunożnych, miał resztki honoru? dumy? lub zwyczajnego uprzedzenia do ludzi, ale warto było o tym pamiętać. — Czyli, jakby ktoś dał mi piórko, jak ja teraz tobie, to chcieliby ode mnie coś więcej w zamian? — Wolał się upewnić, czy na pewno dobrze zrozumiał. Resztek jedzenia i tak by nie tknął, ale jeśli ktoś coś by mu podarował, to najpewniej miałby problem, aby odmówić.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nein. Pisklę powiedziała ci ważne rzeczy! - Fuknęła kręcąc przeciwnie głową, a pazurki mimowolnie wbiły się w ziemię wokół piórka.
Brązowe ślepia nareszcie uniosły się ponownie na dwukolorową sylwetkę, dostrzegając położone po sobie uszy i przejęcie czające się w oczach kocura. Pieczenie pod żebrami nasiliło się jeszcze bardziej i Ptaszyna oblizała mimowolnie ceglany nos. Ten mały gest, który powtarzała zawsze, gdy próbowała zmyć z siebie drażniące emocje.
- To Pisklę ci pomogła - mruknęła spokojniej. - Nikt nie będzie brał tak banale rzecz od kotów na osiedlu jak piórko. Pisklę dała Chabrowi informacje. Rozumiesz? Und... Za coś takiego musisz odsetki auch dawać - westchnęła marszcząc brwi.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Uh czyli — Chyba na prawdę był głupi, już powoli zaczynał gubić się w tym wszystkim. Podrapał się nerwowo za uchem. Odsetki miały być za miłe gesty, a potem Pisklę zaczęła mówić o zabieraniu jedzeniu dwunożnych. Chaber sądził, że koty z osiedla uważają te resztki za swoje i dlatego chciałby coś w zamian, ale teraz kotka zaczęła mówić o informacjach i nie łączyło mu się to w spójną całość. Dowiedział się za wielu rzeczy na raz i nie umiał ich połączyć w całość. Jeszcze Pisklę zauważyła i wytknęła mu jego głupotę. Czemu to wszystko musiało tak wyglądać?
Wziął wdech i wydech. — Dobrze, więc, jeśli jakiś kot z osiedla coś mi da lub powie coś przydatnego, to będzie chciał czegoś więcej w zamian, dobrze rozumiem? — Poczekał na jej odpowiedź. — Czy za informację muszę dać informację, a za przedmiot przedmiot, czy jest to obojętne?
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ptaszyna zamilkła na moment, przygryzając zęby. W głębi siebie wiedziała, że to nie sam kocur był winą jej irytacji, a zwyczajnie fakt, że jej nie rozumiał. Tak jak nie rozumiały koty w Wichrze. Ale i tak nie musiała się zmusić, żeby kontynuować tą rozmowę.
- Jain - wypuściła głośno powietrze przez nos. - Manchmal mogą chcieć przedmiot, nawet jak dali ci informację. Oder w drugą stronę. Jak Chaber dalej nie rozumie to nie jest problem Pisklęcia. Pisklę cię ostrzegło - stwierdziła chłodno. Następnie pochyliła się i zabierając piórko w zęby rzuciła kocurowi ostatnie spojrzenie brązowych ślepi. Po tym niemym pożegnaniu ruszyła w stronę stadniny.


zt
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pisklę odpowiedziała na jego pytania, pomagając mu zrozumieć o co chodzi z tymi całymi odsetkami. Prawdę mówiąc, dalej nie do końca łapał to wszystko, ale samotniczka wydawała się robić czymś zirytowana. Pewnie jego głupotą, o której wcześniej wspomniała. Z chęcią porozmawiałby z nią o czymś jeszcze, nie chciał zostawiać po sobie złego wrażenia. Miło byłoby też poznać kotkę lepiej, ale zanim zdążył podziękować i zmienić temat, ta chwyciła piórko i uciekła w stronę ludzkich budowli.
— Tobie też do zobaczenia — powiedział do siebie, trochę przygnębiony tym, że rozmówczyni tak od niego uciekła. — Dziękuję za pomoc. — Krzyknął za nią. Przyglądał jej się przez chwilę, aż w końcu zeskoczył na ziemię i ruszył dalej na swoją przygodę.
//zt
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Bok na nowo doskwierał mu już od jakiegoś czasu. Miał wrażenie, jakby rany się otwierały, niekiedy pieczenie sprawiało, że czuł się jakby płonęła mu skóra w tym miejscu, ale za bardzo bał się na to spojrzeć. Chciał ufać leczeniu Perliczki z całego serca, ale gdy kolejny dzień z rzędu obudził się z bólem, nie mógł dłużej czekać z nadzieją, że to tylko część procesu. Był to też któryś z kolei dzień, gdy zamknięty w domu musiał przecierpieć brak swojej ukochanej przy jego boku. Nie rozumiał, skąd nagle wzięła się w jego Panu chęć do trzymania go w czterech ścianach, nie rozumiał, czemu okna, drzwi i ogród były pozamykane, jak gdyby Bazyliszek był więźniem! Nie zrobił przecież nic złego, a fakt że przez parę dni wracał późno nic nie zmieniał w życiu jego człowieka. Czy rzeczywiście parę rozbitych wazonów i zrzuconych z parapetu szpargałów aż tak go bolały, gdy Bazyl wracał upojony miłością albo przybity i zmęczony ilością bodźców, że stwierdził, że ma dość? Czy był to powód by zamykać kota w domu?
Bazyliszek usychał, spragniony widoku Ruletki, ze zbolałym bokiem i sercem drżącym z ekscytacji przed kolejną wyprawą. Ze zdziwieniem przyglądał się samemu sobie, gdy coraz bardziej uświadamiał sobie fakt, że podróże go nie męczą. Ba! Lubił je! Może nadal ilość przybłęd go przytłaczała, wciąż czuł na sobie brud przyklejony z dziczy, który uwierał go pod skórą od momentu pierwszego postawienia stopy poza bezpiecznym grajdołkiem. Ale wiedział więcej rzeczy o świecie. Wiedział, że nie należy zadzierać z ulicznymi łajdakami, tak samo z leśnymi zbirami, bo potem pozostaje mu tylko ból na skórze i dręczące go obrazy walki. Wiedział też, jaką drogą najszybciej dotrze do Siedliska Koni. Wiedział, że jeśli za dnia słyszał pohukiwanie to z pewnością była sierpówka. Dopiero nocą mógł się obawiać sów, choć do tej pory żadnej nie spotkał. Wiedział też, że nie chciał być kotkiem domowym do końca swojego życia. Lubił bezpieczeństwo i ciepło, które zapewniały mu cztery ściany. Chciał jedzenie, które lubił i swoje legowisko z rozdartej poduszki. Ale chciał móc wyjść, kiedy mu się podobało, i nie obawiać się kolejnego więzienia. Z utęsknieniem patrzył przez okno na ulice, z nadzieją, że znowu dostrzeże znajome futerko kręcące się gdzieś w okolicy. Nie widział. Dzień skończył się na kolejnym drapaniu we framugę.

***

  Zbudził go dźwięk otwieranego okna. Podniósł głowę ze swojej poduszki, z grymasem stwierdzając, że bok nie przestawał boleć. Chwilę później słyszał prysnięcie otwieranej puszki i łyżkę obijającą się o rant miseczki na kuchennej podłodze. Był głodny jak diabli, ale nie mógł czekać kolejnych dni na okazję, że Pan otworzy okno. Nie wiedział, czy pogodził się z tym, że Bazyliszek będzie wychodził i tyle, czy zapomniał o tym, chcąc go dodatkowo rozproszyć jedzeniem. Dymne futerko pognało na wskroś pokoju i wyskoczyło przez okno w sekundę, pozostawiając po sobie zaledwie kępę sierści i wspomnienie, że jeszcze przed chwilą na poduszce spał kot.
Bazyliszek sunął przed siebie znaną mu ścieżką, mając wrażenie, że leciał. Nie rejestrował swoich kroków, nie rozglądał się nawet na boki, skupiony na celu do którego prowadziły go stopy. Wiedział, że musiał zatrzymać się na siedlisku, będzie musiał rozejrzeć się za Perliczką, tak bardzo chciał ją znów zobaczyć. Musiał też poprosić o pomoc z jego bokiem. To był dobry plan.

  Coraz bardziej zmęczony biegiem chciał zwolnić. Zwolnij, mówił sobie. Zwolnij! krzyknął nawet, ale za późno zauważył, że nie miał kontroli nad własnymi nogami. Utkwione w ciągłej gonitwie, nie przestawały się ruszać, a zdyszany Bazyliszek miał ochotę zwymiotować własnymi płucami. Droga była długa, dwoiła mu się w oczach, aż postanowił je zamknąć, chcąc lecieć na pamięć wydeptanymi ścieżkami, z nadzieją, że dotrze tam, gdzie powinien.

Gdyby ktoś przechodził w okolicy, mógłby dostrzec chude cielsko leżące pod płotem końskiej zagrody. Z daleka wyglądający jak trup, na bliską odległość dało się dostrzec ruchy klatki piersiowej, spokojniejsze niż jak jeszcze niedawno leciał na złamanie karku, ale szybsze niż gdyby miał odpoczywać w spokoju. Nieprzytomny, ciężko było stwierdzić, czy spał czy tylko stracił przytomność. Uderzył się w głowę o słup, czy może położył się tu z własnej woli? Rana na boku nie wyglądała najlepiej.

[ruletka]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  I to nie byle kto przechodził w okolicy, a Ruletka we własnej osobie. Nie był to zupełny przypadek zresztą – jej pacjent zniknął zanim rana zasklepiła się całkowicie i kotka nie mogła nic poradzić na to, że wciąż wracała myślami do swojego pierwszego poważnego leczenia. Była ciekawa jak sobie radził kocur, czy wszystko zagoiło się jak powinno, czy były jakieś komplikacje, jak wyglądał cały ten proces. Tyle pytań!! Tyle ciekawych zagadnień!! Gdzieś tam również przewijała się troska o dobrostan pacjenta. Częściowo dlatego że wszelkie błędy oznaczały porażkę z jej strony, a chciała przecież aby wszystko przebiegało wzorcowo. Częściowo dlatego że nazwał ją Perliczką i obiecał zabrać ją kiedyś do kur. Wydawał się całkiem w porządku.
  Wydawał się całkiem martwy, gdy tak leżał sztywno pod płotem. Czarno-rude (nie mylić z rudo-czarnym) futerkiem wystające z morza traw było wystarczająco znajome by zwrócić uwagę szylkretowej pointki. Początkowy niepokój ustąpił jeszcze zanim Ruletka podeszła bliżej – oddychał. Czynność raczej niespotykana dla zwłok. Odetchnęła z ulgą, bo nawet jeśli nie można by udowodnić, że przedwczesny zgon miał coś wspólnego z jej leczeniem, wciąż wolałaby milej wspominać pierwszego pacjenta. Ale huśtawka emocjonalna kołysała się dalej, w miarę zbliżania. Gdy już kotka zatrzymała się obok śpiącego, zobaczyła znajomą ranę. Akurat tę najdrobniejszą, po której nie spodziewałaby się sprawiania jakichkolwiek problemów!! Nie podobała jej się ta opuchlizna i zaczerwienienie dookoła niej. Nie było ani śladu infekcji, ale Ruletka czuła jakby to był ostatni dzwonek przed jej wielkim wejściem.
  Zawróciła pośpiesznie po medykamenty. Myślała o pajęczynie (oczywiście) oraz łopianie (jako że zwalczał infekcje, a może już gdzieś w środku rany jakaś się zaczynała tworzyć), jednak gdy mijał bujną kępę pokrzywy, zastanowił się raz jeszcze. Pokrzywa łagodziła opuchliznę, a póki co to właśnie dało się zauważyć wokół drobnej ranki. Nie czuć było nawet widma tego mdlącego zapachu towarzyszącego zakażeniom. Plany uległy zmianie i kotka wróciła bez łopianu.
  — Wstawaj, wstawaj, bo ciebie ukradną — zaświergotała, odkładając obok medykamenty. Nie będzie dotykać śpiącego, nie chciała przecież oberwać pazurami. — Albo gorzej, kociaka ci ktoś podrzuci. Jak kukułka.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości