Logo Artemidy
Kłujący Gąszcz
Samotnik był naprawdę dobrym uczniem. Przykładał się. Było to po nim widać.
Poeta przyjrzał się ostatniej roślinie, którą ten do niego przyniósł. Była dość łatwa w rozpoznaniu. Choć nie mieli jej w lecznicy jakoś dużo, potrafił ją charakteryzować. Gwiazdnica. Stosowana raczej rzadko, ale wciąż całkiem dobra jako zioła. Poeta po prostu w swoim Klanie miał zbyt mało przypadków, by ktoś im ciągle gorączkował.
- To jest gwiazdnica - wskazał na roślinę. - Jeśli podczas komuś liście, działają wykrztuśnie i zbijają gorączkę. Dobrze nadaje się do leczenia zielonego kaszlu. On objawia się... Charczeniem, ropną wydzieliną z oczu i gorączką. - Wziąl nieco oddechu.
- To tyle, co jestem ci w stanie powiedzieć o twoich ziołach. Wiem, że życie poza Klanem może być trudne, dlatego nie oczekuję zapłaty. Jednak, jeśli chciałbyś mi się odwdzięczyć, z chęcią przyjąłbym trochę kocimiętki albo chociaż jeden z tych worków - wskazał na przedmiot, w którym przyniósł zioła. - Przydałby mi się na zbieranie ziół. Jest pojemny.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No Pyruś niby prosty kot, a starał się i to jak! Klanowe życie nie było dla niego, ale starał się żyć dobrze w gangu, przy swojej rodzinie. Gwiazdnica... Kiwnął łbem. Czyli tylko liście są przydatne, dobrze.
- A dzienkować! Dzienkować stokrotnie! - uśmiechnął się szeroko. (Dziękuję.) Ha. Przygotowany przyszedł i to jak. - Jo zapłate mom, oczywiście. Tytke możysz zabrać. - podsunął Poecie otwartą czarną siatkę, w której mógł zobaczyć trzy liście kocimiętki. (Ja zapłatę przyniosłem, siatkę też możesz wziąć.) - Tyle mom, znalozłem kiedyś ino. Bynde już szedł, trzymoj się. Jak kidyś jeszcze znojde to przyniose. - Pożegnał się, zabrał swoje ziółka, których na pewno nie chciał zostawiać Poecie, chłopaki bardziej potrzebowali tych ziół... (Tyle tylko mam, kiedyś znalazłem. Będę się zbierać, trzymaj się. Jeśli kiedyś jeszcze znajdę to przyniosę ci kocimiętkę.)

zt???



˚❀ . ˚  ✦  ✿ . ˚ .   ˚ ✿. ˚  ❀

drive fast to the frontline!
on a ☆ starless☆ night, we simply take off
heading e a s t, we don't even know
« what'll happen »
thirteen seconds in the future

but i'll live as「 myself 」to the best of my ability
i've got no regrets. face forward!
we're n o t gonna stop, since the light is definitely
➵ awaiting us in that direction

. ˚✦ .  ✿   ˚   ❀  * ˚   ❀ ✦ ˚ .


LVL 3 25 / 200
MedLVL 3 59 / 400
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poeta nie spodziewał się, że dostanie aż dwa prezenty, a tu proszę. Miła niespodzianka.
Kocur uważnie przyjrzał się siatce na zioła. Była naprawdę pojemna, albo to zioła zajmowały mało miejsca. Dzięki temu nie będzie musiał więcej bujać się z chowaniem ziół po dziuplach, mało tego, koniec z noszeniem ziółek w dużych liściach na granicę. Poeta poczuł się lekko onieśmielony, że nie pomyślał o tym wcześniej - może nie wybierał się często na osiedle, ale znał się trochę na wynalazkach ludzi i mógł wcześniej się domyśleć, że coś takiego będzie mu przydatne.
Najbardziej jednak zastanawiające było to, że kocur dostał... Kocimiętkę. Tak wyjątkowo drogocenne zioło, którego kocur nie spodziewał się nigdy więcej zobaczyć na swoje oczy. Nie interesowało go to, że mógł dzięki nim wyleczyć poważne choroby. Bardziej zastanawiające było to, że wreszcie mógł poczuć się szczęśliwy.
- Och. To naprawdę hojna zapłata - podziękował. - Pamiętaj, że zawsze chętnie cię czegoś nauczę. Możesz prosić o mnie patrole.
Pożegnał się uprzejmie z kocurem i odszedł ze swoimi zdobyczami.
//zt.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nadal krążył między Rzeką a Cieniem. To chyba były jego dwa ulubione punkty wycieczki. Powinien kiedyś nieco zaszaleć i dotrzeć do tej części lasu, ale od strony Wichru, którego jak do tej pory unikał niczym diabeł wody święconej. Bez specjalnego powodu, tak szczerze, po prostu jakoś nigdy nie miał powodów tam iść. Tak samo, powinien kiedyś iść za drogę... ale to nie dziś.
Dziś był przy Gąszczu. Słońce nadal było wysoko na niebie, chociaż grzało tak jak zawsze...czyli w ogóle. Chyba zaczął się przyzwyczajać do tego stanu rzeczy. Podobnie jak do jedzenia resztek po innych, którzy swój posiłek marnowali - bo teraz leżał pod łysym krzakiem i kończył prawdopodobnie wróbla, którego ktoś zostawił i nie wrócił po niego już przez co najmniej kilka kolejnych wschodów słońca. Zawsze coś, bo na ten moment, udało mu się samodzielnie złapać chyba tylko jedną piszczkę. I to tylko dlatego, że wpadła w ludzkie sidła!

[odyseusz]
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxOdys wracał właśnie z polowania. Wyjątkowo mu się poszczęściło, nie dość, że złapał tłustą wiewiórkę, która niemalże wskoczyła na drzewo i ukryła się wśród łysych gałęzi, to jeszcze po drodze trafił na rannego dzięcioła, który nie był w stanie odlecieć przed napastnikiem z powodu uszkodzonego skrzydła. Wyjątkowo łatwo poszło mu dzisiaj polowanie i szczęśliwy był, że miał od razu kolację, dzięki czemu nie musiał wybierać się na żer pod wieczór. Pilnował, by żadna z zdobyczy nie wypadła mu z pyska, choć nie było to najłatwiejsze zadanie. Głównie dlatego, że skrzydła dzięcioła zasłaniały mu jedno oko i ledwo co widział to, co ma przed sobą. Może właśnie dlatego niefortunnie nadepnął na coś miękkiego, puszystego... ogon, jak się szybko okazało. Kogoś innego, obcego.
xxxxZ wrażenia i wiewiórka, i dzięcioł wypadły mu z pyska, lądując na ziemi. Spojrzał zdezorientowany na kota, który głową nurkował w krzewie. - Och! Przepraszam najmocniej, nic nie widziałem i... nic ci się nie stało?
[Obrazek: 3R6AiPq.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
255
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nagły, nieprzyjemny ból rozszedł się po jego ciele. W moment się napuszył, podskakując w odruchu. Jedzenie upuścił, a to co już miał w pysku wypluł... w połowie, bo resztą się zadławił. Biedaczek, kilka kolejnych chwil poświęcił na kasłanie i wyginanie się w bolesnej pozie, nie zwracając nawet uwagi na obcego. Kilka chwil mu zajęło, nim złapał w końcu oddech.
- Nie... - pomachał łbem. Było to nieeleganckie, do tego stopnia, że aż... no, głupio mu było! Przetarł pysk, biorąc jeszcze kilka głębszych oddechów. - Jest w porządku. Dziękuję...
Zapewnił, zaraz w końcu oblizując pysk. To, co wypluł, starał się przykryć śniegiem, rzucając mu przepraszające spojrzenie. Nie chciał wyjść na... nie wiedział jak to nazwać. Fleję?
- Mam nadzieję, że nie jestem w twoim legowisku. W razie czego, mogę stąd pójść bez najmniejszego problemu - uśmiechnął się delikatnie. Nie wyczuwał żadnego zapachu, ale... możliwe, że tego nie było tu dłużej. Stąd niedojedzona piszczka. Różnie bywało w życiu, a on nie miał zamiaru negować takich spraw. Lis mógł go przegonić, mógł iść kogoś szukać - podobnie jak on sam.
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Już od długiego czasu nie była raczej kotem, który wychodziłby poza tereny Rzeki, nie mając dobrego powodu. A czy istniały do tego jakieś dobre powody? Szukanie tych, którzy stąd zniknęli właściwie nigdy nie kończyło się powodzeniem. Jakieś zainteresowanie dalszym światem również zniknęło, to klan był ważniejszy niż wszystko poza jego granicami, więc po co miało się poświęcać czas na to, co daleko?
Jednak ostatnio spędzanie czasu w Obozie było dla Kałużowej Doliny niezbyt pożądanym stanem. Nie zamierzał ignorować żadnych ze swoich obowiązków, jednak co robić w czasie, gdy nie trzeba się było nimi zajmować? Dalszy spacer nie brzmiał jak taka zła opcja. I dlatego właśnie wojownik zdecydował się przejść do Kłującego Gąszczu. Nie spodziewał się, by ktokolwiek inny miał akurat być w pobliżu, ale pozostawał uważny, drapieżniki mogły przecież być wszędzie.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dla Ducha cały las był nowy. Wycieczki były wskazane, szczególnie że niespecjalnie wiedział gdzie w ogóle jest! Kilka ostatnich dni spędził na błąkaniu się, a kilka ostatnich nocy na bardzo okazjonalnym spaniu (bo częściej słuchał, czy czasem nie porwie go jakiś puchacz, co nad nim ciągle hu-hał!). Dni lubił zdecydowanie bardziej, bo świergot ptaszków nie był nawet w połowie tak straszny. Wręcz przeciwnie, całkiem milutki był!
Słuchając jak te ćwierkały, szedł przed siebie, aż tu nagle - dźyg!
- Aj! - miauknął głośno, podwijając łapkę do góry. Kolec jakiś mu łapkę skrzywdził! Skrzywił się pod nosem, starając się wylizać ból. Szło to dość... nijak. Nieprzyjemne uczucie go trzymało jeszcze kilka chwil, a on - bardzo asekuracyjnie - wolał nie stawiać już tej nogi na ziemi. Siedział więc nieco skołowany, patrząc czy czasem mu poduszka nie odleci, czy coś...!
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dźwięk, który dotarł do uszu Kałuży nie brzmiał jak coś niezbepiecznego, wręcz przeciwnie. Bardziej jak coś, co mogło potrzebować pomocy - więc lepiej było się upewnić o co chodziło, szczególnie jeśli miałoby to dotyczyć kogoś z klanu Rzeki.
- Zgubiłeś się? - Wyglądał na bardzo młodego kota, takiego, który pewnie dopiero co został terminatorem. Co oznaczało, że raczej nie dotyczyła go już zasada Kodeksu o pomaganiu kociętom, ale wciąż, ktokolwiek wypuścił go samego musiał zachować się mocno nieodpowiedzialnie. Nie czuć było od niego zapachu żadnego z klanów, więc odpadała prosta opcja odprowadzenia na odpowiednie granice. Może jednak wiedział, z którego miejsca przychodzi i gdzie można odesłać go do rodziców czy innych opiekunów... Na pewno brzmiało to jak lepsza opcja niż pozwalanie, by błąkał się tu, być może trafiając też przypadkiem na tereny Rzeki.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ktoś się pojawił! Mimowolnie odwrócił wzrok od łapy na obcego kota. To chyba pierwszy raz jak widzi kogoś w lesie! I to nie był Bonek! Tylko ktoś obcy!
- Umm! - odwrócił wzrok gdzieś do góry, potem na bok. - Chyba troszeczkę. Ale to chyba nic takiego! Wiesz, bawię się w chowanego.
Uśmiechnął się zaraz, łapę kładąc na ziemi. Chwila rozmowy i już, cudowne uzdrowienie go dotknęło!
- Moi ludzie szukają! Jakiś czas temu zaczęliśmy się bawić, jak zostawili mnie tam przy drodze. Wiesz, odsunęli się super daleko, żebym się dobrze skrył. I chyba idzie mi całkiem nieźle, bo już kilka dni mnie szukają! Chociaż, chyba oszukuję, bo ciągle gdzieś chodzę... ale to dlatego, że nie chce mi się siedzieć w miejscu tak długo! Strasznie to nudne wtedy - miauknął podchodząc nieco bliżej. W końcu, nie było powodów by trzymali się od siebie z daleka. Duch, jak do tej pory, nie miał specjalnej styczności z innymi i naturalnie przychodziło mu bycie przyjaznym dla każdego, nie ważne co. - A ty, co tu robisz? Też bawisz się w chowanego?
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czyli pieszczoch, to trochę utrudniało łatwe w odesłanie go do rodziny. Na szczęście przez wiele księżyców życia Kałuży zdarzyło się już usłyszeć jak tego typu koty mówiły na dwunogi, więc nad tym nie musiał się zastanawiać.
- Ah, ludzie. Oni żyją bardziej w tamtą stronę, tylko dość daleko stąd. - Wskazała łapą mniej więcej w kierunku, gdzie poeinno znajdować się Osiedle. Czy ten kot byłby w stanie dojść aż tam do swoich dwunogów? Trudno stwierdzić, ale jeśli rzeczywiście chciał do nich wrócić, to raczej nie miał innej opcji. O ile w ogóle było to dla niego możliwe, bo z jego opowieści można było wywnioskować, że wcale nie było chętni, żeby go odnaleźć.
- Nie, ja mieszkam w klanie Rzeki, nasze tereny zaczynają się kawałek z tamtą stronę. Koty spoza klanu nie mogą tam wchodzić. - Ostrzegł od razu, mając wrażenie, że kocurek może wpaść na taki pomysł. A on nie chciał znaleźć się w sytuacji, gdy musiałby przez to zabić tego dzieciaka.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spojrzał odruchowo we wskazane miejsce.
- Wiem! - potwierdził. - Dlatego jestem tu. No, bo jak pójdę tam, to już nigdy mnie nie znajdą! A tutaj mają szanse, bo mimo wszystko chyba wiedzą gdzie mniej więcej zaczęliśmy się bawić?
A jak nie to... chyba problem. Póki co, starał się o tym nie myśleć. Pesymizm w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie! Zwykle tylko osłabia morale i chęci do działania.
Oczka mu błysnęły.
- Klany! - powiedział entuzjastycznie. - Dobrze trafiłem! Jakiś czas temu widziałem kota, który mówił, że tu są!
Uśmiechnął się wesoło, szczerząc do tego kiełki. Może gdyby serio chciał dotrzeć na osiedle to i z tym nie byłoby problemu, skoro Klany też znalazł?...
- O... a czemu nie? - przesunął łeb na bok. Nie, żeby o tym myślał. Ale każdy chyba wie, że zakaz wręcz zachęca do robienia wszystkiego, czego się nie powinno...
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Może… chcą, żebyś sam się domyślił, że masz wrócić do domu i tam poszedł? - Zostawanie tu nie brzmiało jak opcja, która miała do czegokolwiek doprowadzić. Może i nie wiedziała zbyt dużo o dwunogach, ale jakoś pomysł, że po niego niedługo tu wrócą wydawał się wyjątkowo mało prawdopodobny.
- Tak? Jaki to był kot? - Małe szanse, że ktoś, kogo zna - w końcu pewnie większość samotników w okolicy zdawała sobie sprawę z tego, że klany istniały. Jednak skoro już o tym wspomniał, można było dowiedzieć się od kogo o tym słyszał. I czy ten ktoś nie opowiedział mu jakichś głupot na ich temat.
- Bo koty w klanach muszą bronić granic, co oznacza, że powinienem cię zabić jeśli tam pójdziesz. - Odpowiedział poważnym tonem, na znak, że nie żartuje. Prawdopodobnie większość kotów widząc go nawet na środku terenów nie atakowałaby od razu, ale i takie mogły się zdarzyć. Lepiej więc było, żeby uważał gdzie stawia swoje łapy. A przede wszystkim nie próbował iść za Kałużą, bo to tylko wywołałoby kłopoty.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- ... Naaa! - pomachał łbem na boki, kręcąc przy tym jedną z przednich łapek. - Wiedzą, że jestem na to za głupi!
I sam nie miał z tym problemu. Taki był. Głupol i tyle! Z drugiej strony, teraz mając tę myśl w głowie, może... może faktycznie powinien iść i zajrzeć tam do nich? Może się okazać, że faktycznie tego chcieli... Hmm!
- Umm... Był rudy i miał czarną ciapkę na brzuszku! - pokazał łapą gdzie. Nie było to nic specjalnego, nic co go wyróżniało. Przynajmniej Duszek nie zapamiętał żadnych konkretnych szczegółów, jak chociażby ta blizna na szyi jego rozmówcy, która nie umknęła wzroku kocurka. To było coś!
- !!! - otworzył szerzej oczy, a mordka opadła mu w dół. - Przecież... ale jakbyś mnie zabił, to bym umarł!
Pisnął, odsuwając się o krok. Teraz to się wystrachał!
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mogła to być prawda. Jednak jeśli tak było, to tym bardziej wydawało się potwierdzać teorię, że dwunodzy wcale nie chcieli go odnaleźć. Smutna sprawa, ale wciąż nie coś, co w tym momencie mogło przekonać Kałużę do zabrania go ze sobą.
- Chyba go nie znam. - Nie było w tym nic zaskakującego, w lesie było mnóstwo kotów, których Kałuża nie znała. A opis kocurka nie był zbyt dokładny, więc trudno było z tego wyciągnąć z tego coś więcej - A co ci mówił o klanach? - To mogło teoretycznie powiedzieć coś więcej o tym, kim był. Informacje, które przekazałby samotnik, który o nich słyszał, a ktoś rzeczywiście pochodzący z klanów mogły być czymś zupełnie innym.
- Tak, dlatego nie możesz ich przekraczać. - Może chociaż to zrobiło na nim wystarczające wrażenie, by się starał tam nie zapuszczać. Czy sprawiało to, że będzie całkiem bezpieczny? Absolutnie nie, ale chronienie pgo przed wszystkim, co można było spotkać w lesie i okolicach zdecydowanie nie było odpowiedzialnością Kałużowej Doliny.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości