Logo Artemidy
Wodopój
  Zadrżał, czując piach wciskający się pomiędzy jego sierść, dotykający jego skórę. Rany szczypały silniej, im dłużej pozostawał w bezruchu, a im bardziej leżał skulony, tym bardziej nie był w stanie się spiąć i wstać, by uciec. Jedyne o czym myślał, to jak kocur był okrutny za nic. Bazyliszek uważnie przefiltrował swoje słowa, choć nie pamiętał wszystkich, i nie uważał, by którekolwiek były powodem do zrobienia mu krzywdy. Był przecież specjalnym chłopcem! Tym typem, który nie umiera. Tym, na którego wszyscy patrzą, gdy wejdzie do pomieszczenia, a jeśli nie zwracają uwagi to dlatego, że się boją.
  Słowa samotnika odblokowały go w tak szybkim tempie, że dopiero po chwili zorientował się, że jest już w biegu przed siebie, zmęczony, zdyszany i obolały. Nie patrzył nawet dokąd idzie, nie był w stanie rozróżnić, czy ten kawałek lasu to już faktyczny, dziki obszar, w który nie chciał się zagłębiać, czy w ramach cudownego zbiegu okoliczności zaraz znajdzie się blisko miejskich zabudowań.

[zt]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odrobina satysfakcji przebiegła przez jego kręgosłup. Zamknął się. Nie pyskował, nie dogadywał, nie próbował walczyć. Mustang był niepowstrzymany (i nie dał plamy). Frajer, w każdym razie, nie posłuchał i zaczął uciekać... Niezbyt szybko, tak jak mówił kocur. To jest - dla Bazyliszka pewnie było to zabójcze tempo. Szczególnie, że ranny faktycznie mógł się uszkodzić. Point chwilę go obserwował, nim wolnym krokiem ruszył za nim. Jeśli go zgubi, będzie szedł po śladzie jego krwi. W najgorszym wypadku dociągnie go do jakiejś pomocy. Lub dobije, żeby się nie męczył...

[zt <3]
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siedlisko Koni miało swój... urok. Na swój sposób dziwny, ale wciąż. Konie też nie były takie złe, ale tak jak wcześniej sobie postanowił, nie podchodził bliżej. Wolał nie ryzykować, że zostanie podeptany. Raczej nie wydawało mu się, by deptały koty dla rozrywki, ale on nie zamierzał być pierwszy, który miałby okazać się wyjątkiem.
Nie znalazł się jednak w siedlisku tylko w celach obserwacyjnych czy przypadkiem. Sam nie do końca wiedział co konkretnie go do tego popchnęło, ale zdecydował się na odwiedzenie Jamesa. Ot, tak po koleżeńsku, a z tego co pamiętał z ich poprzedniego spotkania, była to główna okolica, gdzie młodszy się kręcił. Polubił go wtedy na tyle, by odwiedzić nowego kolegę ponownie.
Gdy dotarł na miejsce, nie zobaczył go od razu, ale też się nie spodziewał, że tak będzie. Zamiast tego wdrapał się na najbliższy płot, który udało mu się zauważyć. Nie był to może najlepszy punkt obserwacyjny, ale mogło być przecież gorzej! No i mógł też pójść na poszukiwania, zamiast tylko wypatrywać, gdyby jego próba okazała się bezskuteczna. O to się akurat nie martwił.


// james <3
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
James, natomiast, lubił się kręcić bez celu po okolicy. Ostatnio zauważył, że jest tu znacznie więcej kotów co... nie mógł ukryć, nieco go męczyło. Nie spotkał się z mieszkańcem terenu pysk w pysk - a na pewno z nikim jakkolwiek agresywnym. Mimo to, czuł rosnący niepokój ilekroć czuł w okolicy obcy zapach.
Tym razem nie czuł wcale obcego. Gniewosz był tutaj mile widzianym gościem. Jego się nie bał.
- Czego tam szukasz? - zamruczał w powitaniu, samemu nie decydując się na wspinaczkę na płot.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A jednak, jego pomysł nie okazał się wcale taki zły! Co prawda to nie on pierwszy dostrzegł Jamesa, tylko James jego, ale czy robiło to tak wielką różnicę? Liczył się przecież efekt, a nie to, kto ostatecznie do niego doprowadził. Dlatego właśnie gdy tylko do jego uszu dotarł głos kolegi, a do garbatego nosa doleciał zapach, tym razem świeży, obrócił łeb w jego kierunku.
— Tak ssię sskłada, że ciebie. — odparł, a kąciki jego pyska powędrowały wyżej, z czym się nawet nie krył. Gdy doszedł do wniosku, że kocur nie planował dołączyć do niego na płocie, zeskoczył zgrabnie na ziemię. — Pomyśślałem ssobie, że moglibyśśmy ssię sspotkać i przysszedłem ssprawdzić co u ciebie. — dodał i klapnął zadem na ziemi, obok swojego rozmówcy, a końcówkę ogona ulokował na przednich łapach. — No wiessz, ssłabo by było, jakby na przykład... Konie cię zjadły.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cofnął się o pół kroku, żeby ten mógł wylądować na ziemi bez ewentualnego taranowania kremowego kocura. Wątpił, by tak się stało, ale rozsądek mu podpowiadał, że dla bezpieczeństwa wypada. Odwzajemnił mu uśmiech, przez moment w głowie zastanawiając się czy wypada go powitać jakoś cieplej. Odrzucił szybko tę myśl, uznając że rzucanie mu "cześć" teraz byłoby trochę głupie!
- Oo... masz rację, tak. Strasznie krwiożercze bestie. Ostatnio widziałem, jak połknęły na raz całego lisa - pomachał głową z taką powagą, że ktoś kto nie znał się na życiu, mógłby wziąć jego słowa za zupełnie prawdziwe. - Miło cię tu widzieć.
Rzucił po chwili ciepło, lekko łapę kładąc na jego łapce. Po paru chwilach ją zdjął.
- Jak się czujesz? Pogoda rozpieszcza - mruknął, zerkając na niebo. Wszystko było lepsze od śniegu czy pluchy, ale czasem miał wrażenie że ciepło nie było wielce dobre. - W życiu bym nie pomyślał, że w lesie jest aż tyle komarów. Ostatnio musiałem sobie zmienić całe legowisko, bo chyba by mnie złapały i ze mną wyfrunęły gdzieś!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gniewosz mimowolnie parsknął śmiechem na słowa Jamesa. Mimo ostrożności przy koniach, wiedział, że nie były krwiożercze. A przynajmniej nigdy nie widział, by jadły cokolwiek innego niż trawa, siano czy obgryzały gałązki, jeśli akurat ktoś im jakieś przyniósł, albo miały do nich jak dosięgnąć. Gryzło się to trochę z jego rozumowaniem, że "zawsze musi być ten pierwszy raz", ale w tym wypadku akurat szczerze wątpił, by taki miał nastąpić. Szansa na zjedzenie czegoś żywego, jak lis czy faktycznie kot, wydawała mu się raczej wątpliwa.
— Ciesszy mnie, że tak uważassz. — odparł, a na jego pysku pojawił się szczery uśmiech. Trochę zdziwił go gest drugiego kocura, ale nie zabrał swojej łapy. W końcu nie było w tym nic niemiłego, a Gniewosz nie był wcale... niedotykalski.
— Weź, ta pogoda jesst sstrasszna. Sstarałem ssię nie narzekać, ale jeśśli utrzyma ssię tak przez dłużsszy czass to będzie niewessoło — dlatego szczególnie współczuł tym, którzy mieli sierść dłuższą od tej jego. Nawet nie chciał sobie wyobrażać jak straszne musiało to być. — Aż tak? To jesszcze gorssze niż krwiożercze konie. Mi też nie dają sspokoju, ale chyba nie jesstem na tyle ssmacznym kąsskiem, by chciały mnie ssobie zosstawiać na później.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Powinieneś się cieszyć - ile on by dał za spokój od komarów? Nienawidził ich! W mieście ich nie było aż...tyle. Były, pewnie, męczyły go i drażniły momentami bardziej, niż jakby tego chciał, ale to było NIC w porównaniu z tym co było w lesie. Skrzywił się lekko pod nosem, szybko otrzepał, jakby faktycznie jakiś robal miał go zaraz dziabnąć.
- Martwi mnie trochę ta pogoda - rzucił zaraz. - Wiesz, niby coś tam czasem zapada ale... co jak nagle zrobi się tak... gorąco, że w ogóle nie będzie wody?
Spojrzał na niego kątem oka. James, szczerze mówiąc, nigdy nie miał powodów do takich myśli. Na osiedlu zawsze był jakiś dobry człowiek, co poratował wodą. To było co innego niż tu, jak był skazany na siebie samego. Starszy kolega może wiedział coś więcej na temat życia w lesie, ale... no... jak nie wiedział, to nic nie szkodzi. Narzekanie też było jakąś formą bondingu, co nie? Przynajmniej dla Jamesa tak było i kiedykolwiek mógł powzdychać na coś - nie było szans żeby się powstrzymywał od tego!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No... właśnie. Co wtedy? Gniewek z jakiegoś powodu się nad tym nie zastanawiał. Jakoś nie przeszło mu przez myśl, że wody mogło realnie zabraknąć, a była to... Całkiem poważna obawa przy panującej pogodzie.
— Hm… Massz trochę racji. Rzeczywiśście przy takiej pogodzie ilośść wody może ssię zmniejszyć, ale raczej nie całkowicie... Przynajmniej mam taką nadzieję. — przyznał szczerze. Chciał go jakoś lepiej pocieszyć, ale... No, z pogodą to nigdy nie wiadomo. A szczególnie patrząc na to, że zmiana mogła szybko nie nadejść... Albo wręcz przeciwnie, nastąpić z dnia na dzień, bez żadnego ostrzeżenia. Gniewkowi za to do narzekacza było raczej daleko, mimo że przy ich ostatnim spotkaniu sprawdził się w tej roli wyjątkowo dobrze. Dla Jamesa mógł zrobić znowu ten wyjątek. — Ale wydaje mi ssię, że takie więkssze zbiorniki wodne powinny być okej. Poziom wody faktycznie może tam sspaśść, ale raczej nie do całkowitego zera... Zobaczymy w najbliższym czassie jak ssytuacja pogodowa ssię rozwinie. Jakby wody zaczęło brakować to... No wiessz, jessteśś w Ssiedlisku Koni. Może dałoby ssię pić ich wodę? Zawssze to jakiśś sspossób.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Marne to pocieszenie, ale zawsze jakieś. James nie mógł narzekać, bo... na dobrą sprawę, zawsze mógł usłyszeć znacznie gorsze wieści. Lepsze takie, że ma nadzieję że do czegoś takiego nie dojdzie, niż takie że czeka ich susza. Poruszył uchem dopiero na sugestię, że mógłby pić tutaj. A, no tak. Mógł o tym pomyśleć. Chwilę jeszcze milczał.
- Byleby dwunożni nie uznali, że chcę mieć z nimi coś wspólnego - uśmiechnął się krzywo. To mała kara w porównaniu z możliwym odwodnieniem, ale... no... ludzie... - A co z tobą?
Bo James, owszem. Tutaj mógłby mieć wodę. Ale Gniewek? Piłby tu?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Fakt, to też były słuszne obawy. Z drugiej strony, czy James nie narażał się na to samym faktem, że kręcił się w tej okolicy? Czy ci ludzie od koni nie mogli złapać go... No, nawet i w każdej chwili?
— Massz rację. Lepiej nie. Byłoby mi przykro, gdyby cię gdzieśś zamknęli. Z drugiej sstrony, chyba rozumieją, że jak jesst ciepło to każdy mussi pić... Z trzeciej sstrony, z nimi nigdy nie wiadomo. Uważaj na ssiebie. Lepiej być przessadnie osstrożnym, ale wolnym — bo naprawdę byłoby mu przykro! James był w porządku. Nawet bardzo w porządku. Gdyby go nie polubił, nie przyszedłby przecież specjalnie na kolejne spotkanie z nim. Sam pomysł wyciągnięcia go z wnętrza domu, ewentualnie jakiegoś innego budynku, wydawał się za to dość skomplikowany... Ale w najgorszym wypadku wykonalny. Chyba. Nigdy nie próbował, może z wyjątkiem jego własnej ucieczki, ale skoro wtedy się udało... Nie chciał zamartwiać się na zapas, ale dobrze było mieć jakiś plan. Na wszelki wypadek. Kolejne pytanie jednak... trochę zbiło go z tropu. No właśnie, co z nim? — W ssumie… nad tym ssię nie zasstanowiłem. Ssam nie wiem. Chyba zależy od tego, jak bardzo będzie ssucho… i gdzie akurat będę. Jakośś tak kręcę się i kręce, ale wciąż nie mam sswojej sstałej miejsscówki. Nawet nie wiem dlaczego. Jakośś tak. Dlatego... No. Jesszcze nie wiem. Chyba będę ssię mussiał nad tym zasstanowić.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał głową w zrozumieniu. Nie ufał ludziom. Może nie wypada - w końcu, nie miał z nimi specjalnie dużego doświadczenia, ale to nie zmieniało faktu, że ci byli po prostu bardzo... Dziwni. Myśl, że któryś miałby go złapać, zaciągnąć gdzieś i upokarzać tym swoim "opiekowaniem się", ugh. Doprowadzało go to do ciarek najgorszego typu.
- Och... - odpowiedział po niedługiej chwili. - ...Nie chcesz zostać u mnie?
Nie pamiętał, czy proponował mu to kiedykolwiek. Nie widział specjalnego powodu, w każdym razie, by było to problemem. Sam nie potrzebował żadnego terenu, a w dwójkę byłoby raźniej.
- Gdyby nas ktoś ukradł, łatwiej byłoby się wzajemnie odbić - dorzucił jeszcze. Prawda, byłoby łatwiej! Miało to jednak być jedynie głupiutkim żartem, na wypadek gdyby wcale nie chciał tu być. Wiadomo, żeby nie było jakoś dziwnie!...
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh! Zostać z Jamesem? O tym nie pomyślał, ale musiał przyznać, że ta propozycja... Przypadła mu do gustu. Nawet bardzo. Ze względów bezpieczeństwa, oczywiście! Do tej pory długo chodził sam i sobie radził, ale hej, w obliczu niebezpieczeństwa powinien mieć chyba oko na przyjaciela, prawda? W końcu zagrożenie ze strony dwunożnych trzeba było traktować poważnie, a i krwiożercze konie miał na uwadze. Tak na wszelki wypadek.
— No wiessz.. Sskoro proponujessz... To całkiem fajny pomyssł. Ja bym miał wtedy oko na ciebie, a ty na mnie i łatwiej byłoby przetrwać — on również nie pamiętał czy James wcześniej mu to proponował. Chyba nie, ale... Bywał roztrzepany. Czasami zapominał o niektórych sprawach. Każdemu mogło się zdarzyć. Bardziej liczył się bieżący moment! Bardzo ważny, tak swoją drogą. — Poza odbijaniem się wzajemnie i sszukaniem wody moglibyśśmy też na przykład polować. Razem albo... Wiessz, dla ssiebie. Myśślę, że mógłbym złapać ci najwięksszego zająca jakiego widziałeśś. Albo najssmaczniejsszego. Chyba że wolissz jeśść coś innego, wtedy... Wtedy upoluję cośś innego. Tak właśściwie to co najbardziej lubissz jeśść?
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O... o! A tego się w ogóle nie spodziewał! Przez moment jeszcze nie okazywał szczególnej ekscytacji (o ile taki smutny kundel jak on w ogóle mógł być podekscytowany), nie potrafiąc odczytać czy ten mówi na poważnie, czy brnie w jego głupi pół-żart. Po paru chwilach, jednakże, coraz to szerszy uśmiech zaczął się pojawiać na jego pysku. Nie potrafił opisać emocji, która w nim teraz się budziła. Nie był przy nikim na dłużej niż kilka chwil od śmierci Mary. To było tak dawno, że... nawet nie pamiętał ile dokładnie minęło. Cieszył się? Miał szczerą nadzieję, że teraz będzie lepiej? Z drugiej strony, drobny przestrach, że coś znowu pójdzie nie tak, powoli starał się wkraść mu w myśli. Odrzucił go, bo Gniewek zadał pytanie.
- Och, ja... jem cokolwiek. Nigdy nie zwracałem szczególnej uwagi na to co jem, byleby tylko nie mieć pustego brzucha. Rozumiesz, wolę jeść najgorsze rzeczy, ale jeść... - i to była prawda. James mógłby zjeść śmieci z osiedla, ale nazywałoby się że jadł. Nie robił tego, bo Mary by go zabiła. Nadal nie potrafił się przemóc, skoro tamtej to przeszkadzało. Ale jak o tym teraz myślał... - Chyba nie lubię żab. W ogóle, tych śliskich... rzeczy. Wiesz, jakoś im nie ufam, że są jadalne w ogóle...
Miauknął zaraz, uśmiechając się lekko. Żaby, padalce, węże... jeden pies - brzmiało obrzydliwie!
- Zające są w porządku. Są duże, oboje byśmy się najedli - bo przecież by się podzielił, zawsze! - A... ty, Gniewku? Co lubisz?
Zagaił zaraz. Niesamowite, chyba nie pamiętał kiedy ostatnio w ogóle starał się z kimś poznać. Tak po prostu.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Początek wypowiedzi Jamesa miał dużo sensu i Gniewek go rozumiał, ale nie było to dla niego w pełni satysfakcjonujące. Na szczęście jego kolejne słowa były bardziej pocieszające. Za żabami oriental również nie przepadał, dlatego wątpił, by miał problem z zapamiętaniem tej informacji. No i faktycznie mogli się wspólnie najeść zającem, gdyby udało mu się jakiegoś złapać. Musiał o tym pamiętać!
— Ja? W ssumie… Jak trzeba to też jem cokolwiek wpadnie mi w łapy, ale tak mając wybór... No, chyba zające ssą najlepsze. Co jesst trochę ironią, bo mój tata nazywał ssię Zając — zaśmiał się cicho. Tak właściwie to Zajęcze Ucho, a nie Zając, ale... No cóż, Gniewek wciąż miał swój klanowy sekret, a jeśli James miał jakąś większą wiedzę o ich imionach, mógłby połączyć kropki... Na początku, gdy tylko się poznali, sekret wydawał się całkowicie niewinny... Teraz jednak nie wiedział jak przyznać się koledze, że o lokalnych grupach miał rzeczywiście większe pojęcie, skoro do jednej kiedyś należał. Bardzo, bardzo dawno, ale wciąż. Ups?
— Ale też nie przepadam za żabami... No i w ssumie to dobrze, że nie lubissz śślisskich rzeczy... W końcu jesstem Gniewosszem, a one ssię do tego zaliczają. Czyli mógłbyśś mnie zjeśść. Tak jak krwiożercze konie ciebie — dodał, tym razem szczerząc się w głupkowatym uśmiechu na własny żart. Klanowy sekret mógł odłożyć na... Odpowiedni moment. Kiedyś. Chyba.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości