Logo Artemidy
Ukryty Tunel
#61
  Oczywiście nie chciała go straszyć... chociaż...
   — Może tak być — potwierdziła dbając o zachowanie powagi na pyszczku. Jak to jest, że mama tyle razy zarzucała jej, że nie widać by się cieszyła, gdy ewidentnie odczuwała radość, a akurat gdy potrzebny był kamienny wyraz to z trudem powstrzymywała głupi chichot?? — Nie mówię, że na pewno tak jest, ale nie możemy wykluczyć takiej możliwości, wiesz? Masz dużo sierści póki co, ale jeśli będziesz ją szybciej gubił niż będzie ci odrastać to wkrótce na nasze wyprawy będziesz wychodził w sweterku.
  Nie powinno jej cieszyć – mało prawdopodobne, ale jednak – nieszczęście Feniksa, ale wizja sweterka bardzo przypadła jej do gustu. Mógłby mieć nawet pasujące skarpetki, hihi.
  Podniosła spojrzenie z maści, gdy bezproblemową zgodę zastąpił sprzeciw, a zaraz po nim nadciągnęły negocjacje. Zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc reakcji sąsiada. Przecież prawie się zgodził, więc dlaczego teraz tak się zachowywał?
  — Tylko trochę boli, dam radę — odbiła pierwszy argument, który padł. Po prawdzie, bardziej bolała sugestia, że źle zapamiętała o co chodzi, niż utrata kilku kłaczków. — Sierść bez maści też się regeneruje w czasie snu. Dlatego potrzebuję porównania, widzisz? Bo może się okazać, że jeden sen nie starczy tylko trzeba dwa czy trzy. A bez pokrzywy osiem! I wtedy wiadomo, że maść pomaga. A tak to równie dobrze może okazać się, że to też trzy dni i żadna różnica — wyjaśniała dalej. Jej zdaniem tyle starczyło, ale wysunęła też najcięższe działa. — Zresztą, jak nie pomożesz to sama sobie wyrwę, o.
  A tym samym wykluczy go z reszty eksperymentu.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Rudy pysk przybiera wyraz absolutnej zgrozy. Chyba podskórnie oczekiwał usłyszenia, że bez sensu dramatyzuje, czy widział kiedyś łysego kota?? Ale przecież nie potwierdzenia! Jest młody i zdrowy, wiele jeszcze przed nim, a wiadomo, że taka łysina to praktycznie koniec życia! Poza tym...
— O nie, tylko nie w sweterku — jęczy cierpiętniczo. — To musi być gorsze od szelek! A szelki są okropne!!
Ludzie założyli mu je raz i uczucie obezwładnienia było straszliwe, o mało tam nie padł trupem! W dodatku całe to doświadczenie należało do odbierających wolność, godność i jakikolwiek komfort istnienia. O nie, nie, w takim wypadku lepiej zacząć smarować się pokrzywą na zaś! A nuż na niego zadziała...? Może nawet namyślać się przed kilka nocy, on ma czas! Raczej... O ile przypadłość nie zacznie gwałtownie postępować...
Zapewne w panice przystąpiłby do realizacji nowo wykiełkowanego planu od razu, gdyby nie stopująca go kwestia nieusatysfakcjonowanej Ruletki, która twardo staje przy swoim pomyśle. Z tych dwóch, ta sprawa wydaje mu się pilniejsza. W końcu przyjaciółka już zaczyna mu grozić wyrywaniem sobie loczków!
— Rany no... może nie trzeba wiedzieć, jak dobrze działa, a przecież to w ogóle tylko jeden kłaczek... Nawet nie widziałem, że ci go brakuje... — oponuje miękko, gasnąco, z rosnącą beznadzieją. Jasne, ona wyżyje z normalnym tempem odrostu, a co będzie z nim, kiedy przyjdzie co do czego?? Im prędzej dowie się, czy istnieje dla niego nadzieja, tym lepiej... Wciąż jednak toczy się w nim walka wewnętrzna. Co innego dopuścić się takiej zbrodni w zabawie, przypadkiem, a co innego zupełnie celowo i bezdusznie! — No niech będzie. Wyrwę. Taki nie za duży! Tylko gdzie? Tak tuż obok to chyba się pomyli??
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
  — Albo sweterek, albo nie będziesz mógł chodzić na przygody. Nie możemy ryzykować, że zamarzniesz — pokręciła łbem na boki. Rozbawiony grymas zdołał już zająć należne mu miejsce na cynamonowo-rudym pyszczku, a Ruletka nie była na tyle silna, by go przegnać. — Więc gorszy czy nie, będzie konieczny.
  Może mama nazwałaby obecne poczynania kotki znęcaniem się nad przyjacielem, ale bez wątpienia sporadyczna mama poklepałaby ją teraz po głowie i pochwaliła za skorzystanie z okazji do żartu. Prawda musiała więc leżeć gdzieś po środku, a to też nie tak, że faktycznie życzyła Feniksowi obowiązkowego sweterka!!
  Była gotowa na wszystko odpowiedzieć wyczerpująco. Wyjaśnić, że musieli się tego dowiedzieć, że musieli zdobyć każdą informację w zasięgu łapy. I że wcale nie chodziło jej o brakujący kłaczek, a o możliwości rozwoju jakie oferował swoją nieobecnością. Ale zanim ułożyła sobie w głowie całą odpowiedź, rudy skapitulował.
  Rozpromieniła się. Kolejne łatwe zwycięstwo.
  — Hm, to może raczej tutaj? — zasugerowała, wskazując łapą na fragment szyi przy lewym barku. — Tu się na pewno nie pomyli! Byle tak żebym go dalej wygodnie widziała, bo inaczej jak mam porównywać, nie??
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Patrzy na nią w boleściach, ale nieśmiały uśmiech stopniowo przebija się przez warstwę zmartwienia, za sprawą iście radosnego wyrazu pyszczka Ruletki. Feniks nie jest w stanie określić, co jest jego prowodyrem, i czy nie powinien poczuć się urażony, ale negatywne uczucia jakoś się go nie imają.
— Albo, skoro jesteś taka chętna do pozbywania się kłaczków, wezmę sobie trochę od ciebie! — droczy się i pokazuje jej język. — Wtedy żaden sweter nie będzie mi potrzebny!
Następnie wzdycha pod nosem. Żarty żartami, pora przystąpić do działania. Rudy uważnie przypatruje się wskazanemu miejscu, jak gdyby złapanie za odpowiedni pęk sierści było w tym wszystkim najistotniejsze. W rzeczywistości zastanawia się, co będzie, jeżeli okaże się, że umyślne wyrywanie jest dużo trudniejszym przedsięwzięciem, i będzie ciągnął i ciągnął, zupełnie bezskutecznie... Do tego dopuścić nie można!
— Najwyżej będziesz potrzebowała mnie, żebym przeprowadzał obserwacje! — zauważa chytrze. I wcale nie odciąga w czasie nieuniknionego... — Dooobra, to ten. Trzymaj się mocno! Uwaga, gotowa??
I jeśli odpowiedź jest twierdząca, kocurek chwyta w zęby kłaczek na szyi przyjaciółki. W myślach zaczyna odliczać do trzech, ale już przy dwóch nerwy wygrywają i żwawym szarpnięciem ciągnie do siebie. Trochę za żwawym, bo kiedy sierść poddaje się jego sile, Feniks z impetem leci do tyłu i grzbietem uderza o ziemię. Co jednak tak naprawdę się liczy — z sukcesem! Futerko jak ta lala wystaje mu z pyska i łaskocze po nosie.
— Mam! Udało się!! — oznajmia triumfalnie, po czym kicha przeraźliwie, a białawy puszek zostaje wzniecony ku górze.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
  — A proszę cię bardzo, zaraz mi odrosną, bierz je sobie — zgodziła się bez oporów i szturchnęła rudy bark. A następnie przybrała minę rodem ze świętych obrazków, jakby poczekać chwilę to na pewno pojawiłaby się jej aureola nad głową. — Mama mówiła by czasem dzielić się z tymi, co mają mniej szczęścia ode mnie.
  Z całą pewnością chodziło o takie przypadki jak łysiejący Feniks, hihi.
  Ale żarty na bok, oni mieli tu eksperyment do przeprowadzenia. Jeszcze by się okazało, że w czasie, gdy oni sobie tu wesoło rozmawiali, sierść pod maścią zdążyłaby w pełni wyrosnąć! Co prawda, Ruletka wątpiła w taki rozwój wydarzeń – w jej głowie to odrastanie sierści stało się już kwestią kilku dni – ale nie wykluczała go w pełni. W odpowiedzi na spostrzeżenie kocura, pokazała mu język. Tak jak go lubiła, nic nie mogło się jednak równać własnym obserwacjom, kogo tu oszukiwać.
  — Gotowa! — potwierdziła z przekonaniem, spinając mięśnie i nieświadomie wyciągając pazury, jakby zahaczenie ich o grunt miało ją unieruchomić! Zacisnęła zęby i...
  Pieczenie było równie nieprzyjemne co zawsze, ale już w następnej sekundzie do kotki dotarło, że to przecież oznacza również sukces! Triumfalny okrzyk Feniksa jedynie to potwierdził. Ruletka wyprostowała się z postawionymi do przodu uszami i przez krótką chwilę obserwowała kichnięcie, które wzbiło jej kłaczek w górę.
  — Tylko nie daj mu uciec, to twój pierwszy kłaczek na łysinę — rzuciła szczerząc kiełki, ale zaraz odwróciła się do swojej własnej łysiny by polizać podrażnioną skórę. Teraz chyba jedynie pozostawało im czekać? — Myślę, że możemy iść dalej — zadecydowała, chociaż zostawiła niewielką przestrzeń na bunt. Ale jeśli zastrzeżeń nie było – ruszyła we wcześniejszym kierunku.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Ten komentarz jest poniżej pasa! Okrutny wręcz!!
— Te, uważaj, bo wiesz! Nigdy nie wiadomo, czy to nie jest ZARAŹLIWE! I jak się o ciebie otrę, to niedługo cała pokrzywa tego świata już ci nie pomoże!! — odgraża się i, odczekawszy chwilę, raptownie do niej podskakuje, zatrzymując się tuż przed jej mordką niemal z piskiem pazurów. Szkoda, że nie piszczą! Ale zastępujące je „bu!” z pyska Feniksa, jak i sam zwinny ruch godny dzikiego zwierzęcia powinny wystarczyć, by jej uświadomić, z jaką łatwością groźba może przejść w czyn!!
Póki co kocurek przechodzi do mniej drastycznych czynów, chociaż też w pewnym stopniu przyczyniających się do pogłębiającej łysiny u Ruletki. I teraz, kiedy jest pozbawiona dwóch kosmyków, to ona powinna bardziej przejmować się przyszłością swojego futerka!
Usatysfakcjonowany z przebiegu operacji, gramoli się z powrotem do pionu. Wtedy słyszy kolejny przytyk ze strony przyjaciółki.
— Całkiem nieźle idzie mi to skubanie, może od razu wezmę sobie kilka więcej! — rzuca wesoło, a wyraźnie rozluźniony nie sili się na tworzenie otoczki sztucznej powagi dla tej pogróżki. Kłaczek zdobyty bez nadmiernego szarpania, ofiara cała i zdrowa, no i eksperyment uratowany! Dzięki jego pomocy dowiedzą się raz a dobrze, jak to jest z tą pokrzywą!
Bez śladu buntu, za to z podekscytowaniem kontynuuje przerwaną wędrówkę. I mimo że temat agresywnej nieznajomej nie zaprząta mu dłużej umysłu, Feniks bynajmniej nie decyduje się na ciszę.
— Ej, to z samego rana musimy zobaczyć, jak postępy! Nie, lepiej jeszcze wieczorem! A najlepiej i wieczorem, i rano! Ale by było, gdyby ten placek bez paćki odrastał szybciej... A to nie przeszkadza, że jeden powstał później?...

z.t. x2
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
  Nieważne jak bardzo chciała to po prostu wolała nie zachodzić do Leśnych Ostępów, ciągle omijając tamto miejsce jakby coś pilnowało tamtego miejsca, odpychając ją od spotkania się z duchami przeszłości. Nie żeby nigdy tam nie była od powrotu. Czasami wchodziła kawałek i uciekała zaraz po chwili, a innymi razami przynosiła kwiaty i nie patrzyła za siebie; odwiedzała przyjaciółkę nad grobem nie wyglądającym jak grób. Nie potrafiła jednak już tam pomieszkiwać, nie potrafiła spędzać całe dnie jak to było za jej młodu; dawna Onyks przestała być właścicielem Jagodowego Zagajnika i swojej nory, która pewnie nadal leżała tam nieruszona, ukryta pomiędzy krzewami,
  Szła wolnym krokiem po ogrodzeniu, które odgradzało pastwisko od ziemi niczyjej, wolnej, a przynajmniej wolniejszej, niż to co miały teraz wielkie zwierzęta. Jeden nawet z ciekawością zaczął zbliżać się w stronę czarnego futra siedzącego na płocie, a ona bez strachu przysiadła w miejscu i czekała na spotkanie z wielkim stworzeniem.

Kornik
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Znalazł się w okolicy Siedliska Koni, jednak wcale nie zamierzał przekraczać znajomego płotu. Tym razem jego celem nie było również oglądanie koni czy zaczepianie okolicznych samotników. Wyszedł... Po prostu na spacer, chyba. Tak daleko, może dlatego, by poszukać Kłody, pomimo tego, że ślad szylkretki urwał się daleko stąd i to w dodatku całkiem dawno. Dni mijały nieubłaganie i chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Wciąż czuł się, jakby tamten kluczowy dzień wydarzył się wczoraj. Ile czasu tak właściwie minęło? Nie odważył się policzyć, ani razu, w obawie, że mógłby momentalnie stracić szczątki nadziei, które w sobie miał.
Zatrzymał się, gdy na horyzoncie spostrzegł ciemną, chudą sylwetkę. Wysoko, na samym szczycie płotu, a więc ta pozycja zapewniała jej doskonałą widoczność. Czy więc jego obecność została zauważona wcześniej? Obserwował nieznajomego kota, jednocześnie skupiając się na otoczeniu. Przeczesywał spojrzeniem tereny obok, by nie wyglądać na dziwaka, który bezpośrednio wpatruje się w kogoś obcego. Podszedł jeszcze parę kroków, prawdopodobnie przez myśl przeszło mu, by może nie zacząć rozmowy... Ale wtedy znów się zatrzymał. Do czarnego kota zbliżał się zaciekawiony koń, nie chciał przerywać tego spotkania. Może ciekawiło go, co z tego wyniknie, a może obawiał się, że spłoszy wielkie zwierzę, gdy tylko się zbliży. Przyglądał się, korzystając z widoku, bo jeszcze nie miał okazji widzieć konia z takiej odległości. Nigdy nie podchodził do nich zbyt blisko, zawsze miał z tyłu głowy myśl, że może stać się coś złego.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
  Nie zauważyła kędzierzawego kota, a przynajmniej nie na tyle by zanotować go w pamięci. Nie stresowała się już życiem, nawet jeśli mogło tak wyglądać, ale to już były tylko nawyki. I może ludzi nienawidziła, ale mieli rację co do jednej rzeczy: starego psa sztuczek nie nauczysz. Ani nie oduczysz. Mogła przeżywać ostatni księżyc życia bardziej bezwstydnie, nieostrożnie i nieuważnie, mózg jednak pracował na najwyższych obrotach. Zbliżające się kroki nie zdziwiły jej, nie odczuła zaskoczenia, nie pomyślała, że ktoś się zakrada w jej stronę. Nie wiedziała, że tam był, ale czuła jego obecność już wcześniej.
  Zignorowała jednak bezwstydnego – młodego – podglądacza, kątem oka patrząc jedynie w jego stronę i skupiła po prostu na zwierzęciu, które do niej podchodziło. Musiała przyznać, że nie rozpoznała go na samym początku, przecież koń jak koń, prawda? Kasztanowa sierść lśniła w słońcu, a kiedy wiatr rozwiał biały znaczek ukryty pod grzywą, wiedziała że to ten sam koń, którego boks odwiedzała ostatnimi czasy, ten sam którego jakimś sposobem zaprzyjaźniła. Myślała, że poza swoim miejscem nie będzie jej rozpoznawać – ona na pewno nie spodziewała się go rozpoznać. Uśmiechnęła się jednak na uderzenie serca i delikatnie otarła o wielką głowę, która właśnie ją obwąchiwała.
  — Jeździłeś kiedyś na koniu? — zapytała w przestrzeń, ale uszy zdradzały że nasłuchuje odpowiedzi kocura za sobą.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Czuł się... W głównej mierze zaintrygowany tym nietypowym przedstawieniem. Choć stał z dala, był pewien, że stresuje się co najmniej dwa razy bardziej niż obserwowany przez niego kot. Trochę tak, jakby przejął na siebie jego wszystkie obawy, by ten mógł bez strachu obcować z wielkim, nieprzewidywalnym koniem. I rzeczywiście, serce Kornika rozpędzało się coraz bardziej, gdy kopytne stworzenie zatrzymało się przed czarną sylwetkę i zaczęło ją obwąchiwać. Kot otarł się o jego głowę, a następnie padło pytanie, skierowane raczej do czekoladowego kocura, niż do wielkiego konia. Zaskoczył się, bo nie sądził, że został wykryty.
- ... Nigdy nie widziałem żadnego z bliska. - Odpowiedział, jednak te słowa poprzedzone były długą, niebezpiecznie przeciągającą się ciszą. Musiał najpierw wyrwać się z dziwnego transu, w który wpadł jako widz przedstawienia. Coś nakazało mu zrobić dwa kroki do przodu, nawet pomimo tego, że jego głowa przepełniona była obawami. Trochę tak, jakby oglądany obraz mimowolnie go do siebie przyciągał. Nie potrafił się stawiać... Albo w ogóle tego nie robił. - Nigdy nie podszedłem na krótszy dystans niż teraz. - Dodał pośpiesznie, niewiele zastanawiając się nad tym, co mówi. Słowa same ulatniały się z jego ust, bez żadnej kontroli.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
  Zamknięte koty w klanach często nie znały świata poza nim, często wyglądały jak zagubione kociaki. Tam gdzie samotnicy potrafili zrobić wszystko, mało co ich zadzwiało… koty klanowe, cóż. Czasami miała wrażenie, że pieszczochy wiedziały więcej i umiały więcej, ale ostatecznie obrażałaby takie koty jak Kukułka, a na to nie mogła sobie pozwolić. Zresztą… dużo pieszczochów było rozpuszczonych, nie potrafiących o siebie zadbać, kiedy koty klanowe chociaż tyle potrafiły.
  Czy miała pewność, że kocur za nią był z Cienia lub Gromu? Nie. Mógł być równie głupim i naiwnym pieszczochem co Connor, który przez jakiś czas razem z nią pomieszkiwał w stajni. Była jednak na tyle blisko klanów, że przypisała kocurowi trochę bardziej dostojne pochodzenie.
  Cisza… odwróciła zaciekawiona pysk, a jej oczom ukazało się kędzierzawe futerko, ach, a mózg przywołał obraz, gdzie kątem oka dostrzegła go wcześniej. Racja. Oblizała wargi, ciekawość. Wyglądał jak… nieśmiałe dziecko.
  — Konie są dość strachliwe. — Informacja? Przestroga? Może oba. — Ta tutaj to już dość starsza kobyła — przedstawiła koleżankę i patrzyła na zafascynowanego kędzierzawca. — Wskocz na ogrodzenie i poczekaj chwilę. Może do ciebie podejdzie. — Wskazała głową kawałek od siebie, tak żeby od razu nie wskakiwał na łeb kasztanowego konia. — Uważaj tylko na zęby. Lubią gryźć. Szczególnie jak kogoś nie polubią — powiedziała poważnie, chociaż w oczach błyszczało rozbawienie, bardziej ironiczne. Nie mówiła nieprawdy, ale też nie kojarzyła by wszystkie w stajni były wrednymi podgryzaczami.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
W końcu udało mu się stanąć pod samym ogrodzeniem. Musiał unieść brodę naprawdę wysoko, by móc spojrzeć na siedzącą na górze kocicę oraz stojącego przy niej konia. Serce waliło mu naprawdę szybko, a głowa przepełniona była niepewnością. Bał się, że w pewnym momencie wielkiemu zwierzęciu nie spodoba się jego obecność, a wtedy skoczy w jego stronę i jednym kopniakiem odeśle na drugi świat. Albo zniży ten wielki łeb i odgryzie mu głowę, równie prędko i niespodziewanie. Czuł podziw, że czarnowłosa miała tak ogromne zaufanie do konia. Nie bił od niej ani strach, ani jakakolwiek niepewność. Ile czasu musiała poświęcić, by wyzbyć się lęku i przekonać do siebie kobyłę?
- Słyszałem, że mocno kopią. Tak bardzo, że mogłyby zabić, gdyby dobrze się zamachnęły. - Wymienił się informacjami albo raczej, sprawdzał wiarygodność wiedzy, którą zdobył już wcześniej. Spodziewał się, że kocica może całkiem sporo wiedzieć na temat koni... I ogólnie, świata. Wyglądała jakby miała za sobą naprawdę wiele pór roku, solidne księżyce na karku. Może to było złudne wrażenie, ale czuł dziwne bezpieczeństwo, gdy znalazł się w jej kręgu. Wskoczył więc na płot, choć dalej całkiem niepewnie i usadowił się niedaleko kocicy. Zerknął na konia, ale tylko kątem oka. Nie chciał go denerwować, gapiąc się na niego bezpośrednio. To działało prowokacyjnie głównie na drapieżników, w szczególności psy, ale... Lepiej być ostrożnym. - Komunikujecie się... Umysłami? Rozumiesz co mówi? - To była całkiem absurdalna myśl, ale atmosfera, która tutaj panowała, wydawała mu się do tego stopnia nietypowa, że nie bał się zapytać. Może miał do czynienia z jakąś... Znachorką albo wiedźmą. Dobrze byłoby wybadać grunt.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
  Zestresowany gromiak. Miała wrażenie, że zazwyczaj byli bardzo hop do przodu, a ten tutaj? Nie bardzo. Nie mogła jednak odmówić mu ciekawości. Ani odwagi, nawet jeśli widać było po nim stres; nie oddalił się, podszedł bliżej. Był inteligentny. Może dlatego odróżniało go to od większości gromiaków? Widział zagrożenie i nie parł od razu.
  — Mogą. Nie są bezbronne — przyznała spokojnie i spojrzała w bok. — Zabić mogą nawet człowieka… czy też dwunoga, jakoś tak ich chyba nazywacie, prawda? — Spojrzała w bok kiedy ten już pojawił się na płocie. — Zdeptać też mogą, bo są czasem nieuważne i strachliwe. Siła pomieszana ze strachem… znasz coś pewnie na ten temat? — zapytała z delikatnym uśmiechem i błyskiem rozbawienia w oku. Może było to dość niemiłe, ale czy ona kiedykolwiek zastanawiała się nad takimi drobnostkami? Kędzierzawy kocur na pewno był… w porządku, a ona doceniała jego ciekawość, doceniała jego pytania, chociaż na następne musiała powstrzymać się od śmiechu i odwrócić łeb. — Nie, jest to bardziej wspólny szacunek i przy okazji szanowanie swoich granic. Nie każdy koń to zrozumie, więc nie podchodź do każdego. Ty musisz szanować ich, ale one muszą też ciebie, inaczej może być… różnie — wytłumaczyła po tym jak uspokoiła się wewnętrznie od rozbawienia; niesamowite, że gromiacy zawsze ostatecznie ją potrafili rozbawić, nieważne okoliczności. Kobyła ostatecznie również chyba zainteresowała się nowym przybyszem, bo zaczęła patrzeć w jego kierunku? O?
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Człowieka. Dziwne słowo, które nic mu nie mówiło, więc jego uszy automatycznie skierowały się w stronę czarnowłosej. Nie musiał jednak prosić o objaśnienie. Kocica zaraz sama poprawiła się, używając dobrze znanego mu synonimu. Dwunożny. Ochoczo pokiwał głową. Ale nad genezą wcześniej żutego słowa nie zastanawiał się zbyt długo, gdyż jego uwaga momentalnie skupiła się wokół siły kopytnych zwierząt. Muszą mieć jej naprawdę dużo, skoro potrafią kopnięciem czy zadeptaniem pozbawić życia nawet dwunoga. To brzmiało całkiem przerażająco i zdecydowanie nie zachęciło go do kręcenia się po pastwisku, między nogami koni. Ale tak, jak siedział teraz, było w porządku. Całkiem. Może dlatego, że miał obok siebie kogoś, kto wiedział jak się zachować. Czuł się dzięki temu bezpieczniej, z pewnością.
- Ja... Tak. - Być może zamierzał rozwinąć wątek siły połączonej ze strachem, o czym wspomniała samotniczka, ale się... Powstrzymał. Słowa przywołały w jego głowie wspomnienie walki z młodym samotnikiem, u boku Spadającego Nieba. Żółtooka nie mogła mieć pojęcia o tamtej sytuacji, a mimo to, Kornik poczuł dziwny dyskomfort. Jakby to było personalne, jakby ugodziła go strzałą prosto w serce. Może ten uśmiech i to rozbawienie. Może właśnie to spowodowało, że na krótki moment narodził się w nim lęk. Najbezpieczniej było zmienić temat. - Słyszałem, że dwunożni strzelają do zwierząt z patyków. Kto więc byłby wtedy w większym zagrożeniu? Koń czy ten... Człowiek? - Wylał niewielki potok słów, które jako pierwsze przyszły mu do głowy. Pytanie mogło się wydawać absurdalne, ale nie dla kota takiego jak on. Nie wiedział nic więcej na temat tego całego strzelania i dziwnych kijów, które dzierżą w dłoniach dwunożni. Wystarczyło tylko to, że zdawał sobie sprawę z ich niebezpieczeństwa.
Wraz z momentem, gdy nieznajoma zaczęła tłumaczyć szczegóły komunikacji z końmi, kobyła zwróciła łeb w stronę Kornika. Kocur zerknął na nią, wyłącznie kątem oka, ale nie zdecydował się na żaden ruch. Ciężar jej spojrzenia wgniótł go w płot, powodując, że jego sylwetka nieco się skuliła. Wbił pazury mocniej w ogrodzenie. Wziął parę głośniejszych wdechów... I ostatecznie skupił się wyłącznie na słowach kocicy. A konia... Jakby tutaj nie było.
- To odważne, tak czy inaczej. Mając tę wiedzę, nie zbliżyłbym się już do żadnego, bo nigdy nie wiadomo co mogłoby się stać. To chyba nie jest ryzyko, którego warto się podejmować. - Mruknął, starając się zatrzymać spojrzenie na twarzy rozmówczyni... Ale ono wciąż uciekało na trzecią uczestniczkę tego spotkania. Mogło to wyglądać całkiem zabawnie, bo mimo wszystko, głowa kocura stale tkwiła w bezruchu. - Zaatakował cię kiedyś któryś? - Zapytał, nie chcąc pozwolić, by do rozmowy dołączyła cisza. Mogłaby zdradzić jego stres i głośno bijące serce, nie chciał tego.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości