Logo Artemidy
Wietrzne Wzniesienia
Eh. No i zwłoki.
Zrobił to, czego wymagała się sytuacja. Przez moment, ale tylko przez moment, wydawało mu się to przerażające, że właśnie zakończył żywot niewinnej kotki. No cóż. Przynajmniej nauczył się, że Gromiaków charakteryzuje wierność i nie będą obawiać się niczego, że wolą stracić życie niż wydać cenne sekrety swojego Klanu. Niech im będzie.
Alikorn uznał, że skoro na razie wiedział całe nic, nie będzie przystępować do ataku. Nie wiedział, kto jest przywódcą, ani gdzie jest ich obóz. Gang pewnie nie pochwali jego działań, ale to nie był jego problem. Dbał o ich dobro, w pewien sposób. Czy jakoś tak.
Kocur nie chcąc marnować jej życia, zdecydował się lekko zostawić swój ślad na jej ciele. Przewrócił jej sztywniejące ciało na bok i naciął ją na krzyż, tak, by można było poznać, że rany zadał jakiś kot, i zostawił znaczenia po sobie celowo. Taki sygnał nie powstałby naturalnie podczas walki. Przyciągnął jej ciało nieco bliżej granicy, a ziemię wokół niej zaznaczył podobnym znaczeniem - skrzyżowanym cięciem pazurów wyrytym w ziemi.
Po tym odszedł w kierunku osiedla. Niedługo przyjdzie zobaczyć, czy ktoś w ogóle ją znalazł.
//zt.
Obrazek
LVL 4 70 / 300
MedLVL 2 0 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dziwnie było ponownie wracać na stare tereny. Dyskrecja nigdy nie lubiła wracać tam gdzie była już, pod ten balkon pełen pnących róż. Uważała, że powietrze które już kiedyś wydychała nie nadawało się do kolejnego wdechu - nie oferowało niczego nowego, pokazywało wszystko co ma do zaoferowania za pierwszym razem, a przy każdym kolejnym nabraniu tlenu pokazywało tą samą starą przyśpiewkę. Powietrze w okolicach klanów było wybitnie paskudne. Tutaj grzebali trupy za płytko, pozwalając martwym ambicjom gnić w wilgotnej ziemi aż nie wypełzną na powierzchnię w postaci smrodu skisłej wątroby. Dyskrecja zna ten zapach. W końcu jest posłanką śmierci.
Ah, no tak. Nie wszyscy drodzy czytelnicy wiedzą o jej nowych specjalizacjach.
Dowiedziawszy się o śmierci... W sumie to wszystkich członków jej najbliższej rodziny (z wyjątkiem kilku zeschłych rodzynek), w Dyskrecji zrodziła się fascynacja zdychaniem - wliczając w to obszerne zagadnienie wszystkie powiązane z nim tematy. Chcąc poszerzyć swoją wiedzę na rzecz badania żyć Łabędziej Gwiazdy i być może kilkakrotnie skorzystać z usług terapeuty (w celu poradzenia sobie z wcześniejszymi ciężkimi informacjami) ponownie uciekła z klanu, wybierając się na kolejną misję badawczą, tym razem za cel obierając sobie wszystko co związane z umieraniem, śmiercią, pochówkami, zabójstwami czy nielegalnymi operacjami nad nieświadomymi pacjentami. Kilkadziesiąt księżycy i 5 śmiertelnych wypadków później wróciła do punktu wyjścia odważniejsza, mądrzejsza i zdecydowanie bardziej wypłowiała, gotowa przypieczętować swój stary kontrakt.

Dzień. Południe.
Śłońce, pomimo całkowitego spowicia nieba przez chmury, znajdywało sposób by odbijać swoje promienie od zaśnieżonej gleby i kierować się w oczy kotki, serwując jej doświadczenia wizualne porównywalne z patrzeniem się prosto w agresywnie silną żarówkę. Szylkretka przyjmowała ten dar niemal ascetycznie, siedząc w bezruchu na czubku wzgórza i wpatrując się w rozpościerającą się przed nią biel pomimo kompletnie załzawionych oczu. Tak naprawdę nie wiedziała, jaki cel przyświecał jej w tym akcie zadawania sobie bólu. Z jej obserwacji wynikało, że robiły to wszystkie mądre istoty. Dyskrecja nie widziała wielkiej filozofii w uprzykrzaniu sobie życia czysto dla zabawy, lecz jako mędrzec czuła się zobowiązana, by brać udział w takich bezcelowych rytuałach.

//Trzmielojad :3
[Obrazek: DJcjVpa.png]
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wszyscy mieli wielkie aspiracje, niektórzy po prostu żyli z dnia na dzień, nie mając przed sobą ogromnych ambicji. Jednym z takich niektórych był Trzmielojad, który tego południa zdecydował się udać na polowanie. Powód był prosty, zapas się skończył i trzeba było go uzupełnić.
Gonił właśnie dość sporego królika, nie zwracając uwagi na czające się wokół zapachy. Znajdował się wystarczająco daleko od klanowych ziem, żeby przypadkiem na jakieś wbiec. Nie przewidział jednak, że tego dnia nie był jedynym, który zdecydował się sterczeć na zewnątrz. Zwyczajnie wypadło mu z głowy, że w lesie żyły też inne kory niż on i klany. W taki oto sposób przed nim wyrosła sylwetka. Zdecydowanie kocia, zdecydowanie od tyłu. Przestał interesować się pogonią za uszatym, starając się zebrać wszystkie siły, żeby wyhamować przed nieznajomym, a nie na nieznajomym. Królik skorzystał z okazji i zwyczajnie przebiegł obok. Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, czy jakoś tak...
- Uwaga! -Hamowanie w śnieżnych zaspach nie należało do najłatwiejszych.
LVL 6 255 / 500
MedLVL 0 75 / 100
14
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wędrowali, wędrowali i byli już coraz bliżej! Kojarzyła już okolicę, a szczególnie gdy minęli Siedlisko Koni. Dotarcie do granic Cienia było więc kwestią czasu. Zdecydowali się jednak na przerwę, krótką, długą? Grzybek wie. Ważne, że gdy Chrobot ułożył się, by odpocząć, Perliczka zaczęła krążyć po okolicy, kopiąc w wilgotnej ziemi… aż nie złapała robala. Zabrała swoje znalezisko, by zaraz pokazać je kocurowi.
— Pa jakie obślizgłe znalazłam — i bez zbędnych skrupułów położyła wielką dżdżownice na boku leżącego kocura. Usiadła nieopodal, obserwując reakcję Chrobota na jej znalezisko… no i na fakt, że robal wylądował bezpośrednio na nim

/chrobot
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chrobot leżał, powoli pozbywając się grudek zaschniętego błota z łap. W końcu miał chwilę, aby to zrobić, za co był wdzięczny. Kątem oka z lekkim rozbawieniem przyglądał się Perliczej Łapie, której zajęcie było przeciwieństwem tego, czym zajmował się kocur. Jemu zdecydowanie wystarczyło już wilgotnej gleby między palcami.
- Coś ty... - nie zdążył dokończyć pytania, bo znalezisko pstrokatej znalazło się na jego świeżo wyczyszczonym futrze. Na raz przeszedł go dreszcz obrzydzenia, a strop nosa zmarszczył się na kształt kory. Reagował odruchowo, strącając niemal natychmiast robala prosto na ziemię, z której chwilę temu został wyciągnięty siłą.
- Las ci chyba powoli do głowy uderza, co? - burknął po kilku głębokich wdechach, gdy emocje już nieco opadły a futro po dwóch przeciągnięciach językiem wyglądało jak przed atakiem ze strony dżdżownicy.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 2 0 / 300
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spierzchnięte wargi Ptaszyny drgnęły, kiedy jedna z niebieskich łap trafiła na miękki grunt. Ślepia automatycznie powędrowały w dół, przyglądając się jak błoto - pamiątka jaką pozostawiła niedawny deszcz - oplata opuszki. Było lepiące i obrzydliwe, a do tego nie miało tej jedynej właściwości, dzięki której można by było uznać je za przyjemne. Nie było zimne. Grzało tak samo jak skwar lejący się z nieba i wiatr, którego gorące powiewy nie przynosiły ukojenia, a wręcz utrudniały oddychanie.
Nie cofnęła jednak łapy. Wpatrywała się tylko, jak coraz głębiej zapada się w rozmokłej ziemi, jak błoto wypełnia kolejne szczeliny między palcami. Próbowała wykrzesać z siebie choćby cień obrzydzenia, zniecierpliwienia, czegokolwiek. Nie czuła jednak nic.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czasem dla odmiany wychodziła poza tereny Osiedla. Nie do samego lasu, a tym bardziej nie w pobliże terenów Cienia, gdzie ktoś jeszcze mógłby spróbować ją zaciągnąć z powrotem do klanu. Jednak musiała przyznać, że czasem miło było pobiegać po łące, bez potworów, smrodu dwunogów i tego wszystkiego.
Szczególnie teraz, gdy niedawno padało i wszystko wokół było jeszcze trochę wilgotne. Była przecież Grzebiuszką nie tylko z imienia, kopanie w mokrej ziemi było całkiem dobrą zabawą. Oczywiście z tym też niektórzy w klanie mieli problem.
Gdy dostrzegła w pobliżu innego kota, właściwie większość jej łap była już pokryta błotem. Może teraz ktoś mógł do niej w tym zajęciu dołączyć? Brzmiało jak doskonały pomysł. Wykonała ślizg po rozmokłej trawie, by zatrzymać się niedaleko obcej kotki.
- Fajne tu masz błoto. Ale można się lepiej z nim bawić. - Stwierdziła, patrząc jak tamta zanurza w nim stopę.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Głos poprzedzony nagłym ruchem i pojawienie się w przestrzeni osobistej Ptaszyny zupełnie obcego kota, sprawiły że poderwała spojrzenie na obcy pysk, a jej mięśnie spięły się odruchowo. Fala strachu przemknęła od czubka nosa, po koniuszek ogona, jeżąc na nim piórka. Normalnie odskoczyłaby na bezpieczną odległość, ale teraz uczucie szybko zginęło pod ciężarem tej samej obojętności, która ostatnio tłumiła wszystko inne
- Bawić...? - Powtórzyła cicho, bardziej do siebie niż do rozmówczyni. Brązowe ślepia ponownie przeniosły się na łapę. Poruszyła nią, sprawiając, że błoto z cichym mlaśnięciem wcisnęło się głębiej między opuszki palców. Przyglądała się temu chwilę w milczeniu.
- Pisklę chyba... zapomniała jak.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z kolei ona wyglądała na całkiem zadowoloną że znalezienia towarzystwa, uśmiechała się do nowo napotkanej kotki, starając się słuchać jej niezbyt głośnych słów.
- Pisklę? Ja się nazywam Tęgoryjec-Grzebiuszka. - Nie słyszała nigdy, żeby ktoś mówił o sobie w taki sposób, by najpierw podawać swoje imię. Było to może odrobinę śmieszne, ale nie przeszkadzało jej w żaden sposób.
Za to to, że kotka zapomniała jak się bawić brzmiało z kolei dość smutno. Chociaż Grzebiuszka podejrzewała, że dzieje się to dość często - większość wojowników w klanie pewnie też nie wiedziała co możnaby zrobić.
- Nie ma w tym nic trudnego. Można spróbować wykopać jak największy dół albo się w nim wytarzać i potem strzepywać je z futra, albo rzucać nim coś w czy kogoś... O tak! - Na potwierdzenie swoich słów wsadziła jedną z łap w mokrą ziemię gdzieś obok i zamachnąła się, by trochę błota poleciało gdzieś przed nie obie.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszła za granice Klanu Rzeki. Szła przy brzegu Grzmiącej Rzeki, wpatrując się w spokojnie płynącą w niej wodę. Gdy kot pozwalał sobie na chwilę wytchnienia i danie się uspokoić nurtowi, życie nagle zwalniało. Ona jednak nie zwolniła, trzymała tempo i szła dalej przed siebie. Miała w głowie, że dziś powinna zobaczyć się o wyznaczonym czasie i miejscu ze Strusim Stadem. I bała się. Spotykali się co jakiś czas i kotka bardzo go polubiła. Ten wyżalał jej się, ona jego gdy szło jej gorzej z jakimś terminatorem. Dawali sobie wsparcie i chwile wytchnienia. Dziś jednak bała się - nie była pewna czy Struś zrozumiał co się stało i... i było jej głupio w duchu, w kontekście ich pierwszego spotkania. Bo wtedy mówił jej o byciu zastępcą, a potem podzielił się swoimi obawami odnośnie matki. Sam nie wydawał się zbyt pewny siebie, a tutaj Przypływ miała pokazać mu się w pełnej krasie bycia zastępcą. Nie chciała stracić przyjaciela... ale bała się, że ten nie będzie chciał dalej spotykać się z zastępczynią, skoro miał tak mało wiary w siebie, a matka dawała mu przykład jak kot może nie mieć czasu dla bliskich.
Doszła do miejsca, w którym przepływając rzekę pojawiła się po drugiej stronie, tuż przy granicy gromu. Szła do miejsca, gdzie on miał dużo bliżej, ona musiała przepłynąć i nieco się nachodzić, ale nie przeszkadzało jej to. Trzymała formę, a gdy czasu było mniej, to po prostu przebiegała kawałek. Po niedługim czasie dochodziła do Wzniesienia, ale jeszcze nie widziała Strusia. Usiadła więc pod drzewem, które było niedaleko i westchnęła. - Oby przyszedł...

//Struś <3
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ostatnimi czasy spotykały go same ciosy. Gdy raz w życiu zaczęło mu na czymś zależeć i chcial popisać się przed Ławicą swoimi sukcesami, by zrobić na niej wrażenie, odnosił jedynie porażki. Jego terminatorka, chociaż została wojowniczką, miała poharataną łapę przez lisa. Matka chyba uznała go za kompletnego nieudacznika, jako że nie przydzieliła mu żadnego młodego kota więcej, a jakby tego było mało Ujadająca Sfora, jeden z nielicznych kotów, który zdawał się przejmować Strusiem i potrafił go podtrzymać na duchu przepadł. Tak samo jak Krówka, jedyna z rodzeństwa, z którą miał dobry kontakt. W klanie został mu już tylko ojciec, choć nie na długo o czym wojownik jeszcze nie wiedział.
Nic dziwnego, że był okrutnie przybity, a jedynymi jaśniejszymi momentami były spotkania z Ławicą. Niedawno gruchnęła wieść, że została zastępczynią i z jednej strony poczuł niesamowitą dumę na myśl o jej sukcesie, a z drugiej uświadomił sobie, że to już chyba koniec tego jednego jasnego promyka w jego życiu - bo kocica zwyczajnie nie będzie miała czasu na ich spotkania.
Domyślał się, że to spotkanie miało być ich ostatnim.
Przybył na miejsce tak prędko jak mógł z daleka widząc szarą sylwetki wojown... nie, teraz już zastępczyni Rzecznego klanu. Powitał ją szerokim uśmiechem starając się zepchnąć smutek daleko od siebie - chciał nacieszyć się z tego spotkania tak bardzo jak mógł, smucić będzie się później. Gwiezdni mu świadkiem, że samotność gwarantowała mnóstwo czasu na tego typu rzeczy.
- No no no, co to moje uszy słyszą. Chyba powinienem zostać medykiem, bo przewidziałem przyszłość: gratuluję, Nadpływająca Ławico! Może i nie ma mnie w Rzece, ale uważam, że nikt nie zasłużył na ten zaszczyt bardziej od ciebie - przywitał się z nią zaczynając od gratulacji i uśmiechając się do niej ciepło. Później nieco spoważniał. Nie wiedział ile czasu ma kocica, a koniecznie chciał jej przekazać ważne wieści.
- Teraz gdy jesteś zastępczynią... - zaczął i zawahał się, potrząsnął łbem. Nie od tego chciał zacząć. - Mam informacje, które wydają mi się ważne. Mój klan nie traktuje mnie poważnie, ale ja myślę, że to naprawdę ważne. Czy słyszałaś już o gangu?
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyszedł. Przypływ wstała, na chwilę zapomniała nawet o trudzie życia i tylko po prostu ucieszyla, że go widzi. Ten jednak praktycznie od razu przeszedł do gratulacji. Oczy Przypływ przygasły i znów usiadła na ziemi. Patrzyła na niego smutnymi oczami. - Nie ma czego gratulować... Ogniste Serce był moim mistrzem. Miał przed sobą całe życie. Rozjechał po potwór, gdy szedł z moją siostrą z Sadzawki. - Mruknęła, szybko wyjaśniając, że ona tak tego nie widzi. - A gang... - Powiedziała i jej oczy się zaszkliły. Uderzyła łapą w złości o ziemię. Jej głos zadrżał. - PrZeZ GaNg pOrWaNo mI BrAta....... - Skrzywiła pysk. No to dobrze się zaczęło.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Och... przykro mi. Nikt nie zasługuje na taką śmierć - miauknął przygaszony. Miał ochotę powiedzieć, że tragedia Ognistego Serca nie neguje sukcesu Ławicy, lecz ugryzł się w język nie chcąc żeby to źle zabrzmiało. Za to gdy usłyszał o gangu serce w nim zamarło. A więc to była prawda... To nie były wymysły Chlapiącej Łapy, ona nie przesadzała, cały czas mówiła prawdę, tylko że nikt nie chciał słuchać... nie tylko jej, ale też Strusia.
Widząc cierpienie Ławicy poczuł, że narasta w nim cicha furia, ale też potężne wyrzuty sumienia, a te dwie emocje walczyły ze sobą tworząc chaotyczną kotłowaninę. Nim zdążył pomyśleć zerwał się na równe łapy tłukąc ogonem we wszystkich kierunkach nie potrafiąc usiedzieć na miejscu.
- M-muszę ci coś opowiedzieć. J-ja... T-to... - może być moja wina. Te słowa jednak nie przeszły mu przez gardło, zresztą zaraz skarcił się, że nie ma teraz czasu na użalanie się nad sobą. Odetchnął głęboko i zamknął oczy, żeby się uspokoić. Zajęło mu to chwilę, lecz gdy w końcu zaczął mówić jego głos przestał drżeć.
- Jakiś czas temu na granicach mojego klanu pojawiła się kocica, która urodziła się w klanie Cienia i wskutek pewnych wydarzeń dołączyła do gangu. Pomogli jej i zaciągnęła w ten sposób u nich dług, który kazali jej spłacić. Bała się od nich odejść, mówiła że by ją ścigali za zdradę, bo oni karzą swoich dezerterów, ale mniejsza o to! Opowiadała mi o gangu, odpowiadała na wszystkie zadawane jej pytania. Oni... ponoć trenują walkę tak jak my, uczą się walczyć i mają własny zapas ziół, ponoć są zorganizowany nie gorzej od klanów, ale przede wszystkim oni porywają, zastraszają, kradną kocięta, handlują kocimiętką i robią znacznie gorsze rzeczy. Opowiedziałem o tym mojej... matce... ale ona powiedziała, że ta kocica mogła wyolbrzymiać i kłamać, ze to niekoniecznie jest prawda i żebym nie do końca wierzył w jej słowa, że sama zdecyduje ze Złocistym Nektarem czy coś trzeba z tym zrobić. Tyle że... ja uważałem, że ona nie kłamała, Ławico, gdy mi o tym opowiadała była naprawdę przerażona i dlatego rozglądałem się za nią na granicach, miałem nadzieję, że wróci i będę mógł zapytać ją o więcej rzeczy. Ja... ona mi chyba nie ufa, Ławico. Moja matka. Nie potraktowała mnie poważnie - w jego głosie zadźwięczal żal i bezsilna złość. Musiał kontynuować, gdyż nie doszedł jeszcze do najgorszego.
- Później ta kocica pojawiła się ponownie. Płakała, była roztrzęsiona, przerażona, wręcz spanikowana, chciała wrócić do Cienia, znaleźć w nim schronienie. Poszedłem po Złocisty Nektar, a ona kazała mi odejść. Nie wiem o czym rozmawiała z Chlapiącą Czaplą, Chlapiącą Łapą, wszystko jedno jak brzmi imię tej samotniczki, ale finał byl taki, że nie przyjęto jej do klanu, a Złocisty Nektar nic mi nie mówiąc kazała mi się upewnić, że samotniczka stąd zniknie. Ale ja rozmawiałem z nią dalej, bo ona... była bardzo rozmowna i uznałem to za okazje do dowiedzenia się czegoś więcej, bo co jeśli choć ułamek z jej miauczenia to prawda? Opowiedziała mi o Nocnej Gwieździe i o tym co się stało na waszych granicach, ona ponoć tam była i to ona była tą, która ostrzegła gang przed przybyciem Nocnej Gwiazdy na osiedle. Był tam, tak? To nie było kłamstwo? Mówiła mi coś o śmierci jakiejś terminatorki z Gromu, że została zabita, że Rzeka o to oskarżała... ja... nie do końca wszystko zrozumiałem, było tego naprawdę dużo. - Miał ochotę strzelić sam siebie w łeb, by móc precyzyjnie odtworzyć rozmowę z Czaplą, tyle że była ona chaotyczna i niektórych rzeczy nie rozumiał do dziś. Nie miał pojęcia o co może chodzić z terminatorką z Gromu i czemu Rzeka kogoś o to oskarżała, ale jeśli ktoś zginął, a opis gangu odzwierciedlał rzeczywistość, to oni mogli być za to odpowiedzialni. Być może Ławica wyniesie z tego więcej.
- Ławico, ja... zostawiłem to, myśląc ze Kozia Gwiazda ma rację i ona może wyolbrzymiać, ale na wielki Gwiezdny Klan to wszystko prawda! To że porywają koty, zastraszają je, że kradną kocięta, Ławico, to wszystko jest prawdą, ona nie wyolbrzymiała niczego! Ile kotów przepadło, bo... bo nic z tym nie zrobiłem? Powinienem... powinienem ostrzec klany, powinienem działać sam i zrobić więcej, nie czekać na decyzje matki, ja... Jeśli chcesz mnie obwinić za porwanie brata to nie mogę cię winić, gdybym powiedział ci wcześniej może nic z tego by się nie zdarzyło. - Jego głos stawał się coraz cichszy, aż w końcu Struś umilkł zupełnie nie mając odwagi by spojrzeć kocicy w oczy. Chciał dobrze i wyszło jak zwykle, a poczucie winy sprawiało, że aż się trząsł.
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przytaknęła mu głową lekko, czując, że ten nie chce źle i ona doskonale wiedziała, że nie chciałby sprawić je przykrości. Przyjęła więc odpowiedź na te, co by nie było, smutne jej słowa.
Nie spodziewała się w żadnym wypadku całej tej historii potem. Myślała, że Struś powie coś typu "w takim razie nieistotne" albo "wiedziałem, że są źli". Nie spodziewała się takiego długiego monologu, nie była pewna, co w ogóle sama teraz czuła. Złość, nienawiść, żal, smutek, rozpacz, niezrozumienie? Wszystko? W całej tej historii pojawiała się ta kotka, ta cała Czapla. Przypływ musiała zapamiętać to imię i to dobrze. Ale przede wszystkim, to nie była pewna jak ma teraz zareagować na Strusia i jego słowa. Łatwiej byłoby przechodzić przez emocje samemu, a tu? Musiała coś z siebie wydusić i miała co mówić, tylko zastanawiała się co w sumie chciała zrobić. Jak chciała te emocje uzewnętrznić. Ale może... może najpierw jedna część. - Struś, ona może być niebezpieczna. W sensie... nie fizycznie, bo nie mam na myśli, że by się rzuciła, tylko... skoro była tam, to mogła powiedzieć równie sporo o waszym klanie, co tobie o gangu. Nie znam jej, ale nie wydaje mi się dobrym pomysłem, żebyś powinien się do niej zbliżać. Co jeśli ktoś ją śledzi i obiorą sobie ciebie na cel, kiedy będziesz następnym razem szedł na spotkanie ze mną? - W tym wszystkim, choć głowa ją cisnęła, tętno podskoczyło do jakichś 130 na minutę, a łapy jej drżały, to nadal myślała o tym, by on był bezpieczny. Jego klan swoją drogą, ale to jego poznała najbliżej i zależało jej, by właśnie on nie był zagrożony. I ona oczywiście zakładała, że następne spotkanie jak najbardziej się wydarzy. - Kozia Gwiazda i Złocisty Nektar źle postąpiły. Nie powinny bagatelizować żadnego głosu o tym, że w okolicy może być groźna grupa. A gang istnieje. - Teraz, gdy była na pozycji zastępcy, to chyba mogła jak najbardziej komentować i oceniać wybory innych trójek klanowych, prawda? Nie żeby była ponad innymi, ale miała w pewien sposób bardziej uprawnioną do tego pozycję. Tak całkowicie legalnie.
Próbowała odpowiadać mu w miarę na bieżąco, więc dopiero gdy doszedł do momentu, w którym powiedział o tym, że ta kocica poszła ostrzec gang przed Nocną Gwiazdą, zastępczyni zrobiło się gorąco i aż wstała. Wstała i zrobiła ku niemu krok. - Jak. To. Ostrzegła. Gang. - Powiedziała twardo, jakby oceniała Strusia, a nie Czaplę. Kocica wysunęła pazury i sunęła nimi po korze drzewa, które było za nią. - AGH! - Wykrzyknęła. - To przez nią mój brat został porwany w takim razie! - Wyrzuciła z siebie wściekła. - Tak. Nocna Gwiazda był na osiedlu. Powiem ci więcej - JA na nim byłam. Razem z Nocną Gwiazdą. Byłam tam jako kot, który miał upewnić się o tym, że przywódcy nic się nie stanie. Że będzie dobrze. A przez tą całą Czaplę Nocna Gwiazda został odurzony jakąś substancją, nasza ucieczka przed dwunożnymi nie była możliwa całkowicie sprawnie i mój brat POŚWIĘCIŁ SIĘ, żebyśmy MY mogli być cali. Gdyby nie on, to porwaliby może mnie? Może Nocną Gwiazdę? Może Ważkę? Może Wodę? Mogliśmy bezpiecznie wrócić do domu gdyby nie ona. - Była niesamowicie zła. Wściekła. Zdenerwowana. Mogła mieć Wiesiołka dalej w klanie, faktycznie poświęcić czas na relację z bratem, a zamiast tego teraz musiała wyobrażać sobie w głowie jak Czaplę dosięga sprawiedliwość. Gdyby tu teraz stanęła... Przypływ byłaby zdolna do wielu rzeczy.
Jej ogon chodził na boki niespokojnie, bił powietrze, uderzał o jej nogi, o ziemię, o drzewo. Jej pysk był skrzywiony, kły wyciągnięte na zewnątrz, a zamglone oko paliło się ze złości.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wiem to. Powiedziałem o tym matce, ale uznała, że jeśli Chlapiąca Łapa ma w sobie chociaż minimum lojalności to nic o nas nie powie. Ja myślę, że powiedziała im wszystko co wie o klanach, ale to tylko moje domysły i nie za wiele mogę z tym zrobić - przyznał niechętnie. Słysząc jej obawy musiał przyznać, że kompletnie nie pomyślał o czymś takim i odwrócił się odruchowo jak gdyby spodziewając się, że podąża za nim ogon złożony z kotów z gangu.
- Nie przejmuj się mną, poradzę sobie. Informacje, które mogę uzyskać, są warte więcej niż moja skóra - mruknął głucho, po czym spojrzał na nią przepraszająco. - Ale nie chcę cię na nic narażać, Ławico. Nigdy nie sprowadziłbym na ciebie niebezpieczeństwa świadomie. Ja... będę uważać - obiecał jej.

A później było już tylko gorzej. Nie spodziewał się aż takiej reakcji, nie spodziewał się tak wielkiego gniewu, który jednak był zrozumiały. Na widok jej furii i wysuwających się pazurów odruchowo chciał zrobić krok w tył i najeżyć futro, lecz zmusił się by trwać nieruchomo i nawet nie drgnąć, a futro miał niemal położone płasko na skórze, podobnie jak uszy, które instynktownie przytulił do czaszki. O tym... o tym akurat nie wiedział, lecz domyślał się, że nie ma to większego znaczenia. Zrobił źle, wszystko zniszczył, najwyraźniej powinien przywlec tę kocicę za skórę na karku i oferować ją Ławicy jako prezent, choć... nawet gdyby wiedział prawda była taka, że nie był wystarczająco silny na dokonanie czegoś takiego. Zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Milczał nie wiedząc co powiedzieć, ani nie wiedząc czy w ogóle powinien coś jeszcze dodawać. Trwał niczym sparaliżowany nie zamierzając się bronić nawet jeśli Rzeczna zastępczyni postanowiła rzucić się na niego z pazurami, a na jego pysku pojawił się wyraz bólu, zupełnie jakby to już się stalo. Zawsze wiedział, że jest słaby, zaś jego słabość sprowadzała nieszczęścia na bliskich: najpierw na Łasicę, której nie był w stanie uchronić przed lisem, a teraz na Ławicę.
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości