Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Kiwnęła głową, jej oczy lekko błysnęły. Młody wydawał się mieć łeb na karku... zobaczymy. - Ano, potrafię. - mruknęła. - Więc w istocie mówi prawdę. - miauknęła, uśmiechając się leniwie. Jedna pozytywna cechą płynąca z jej blizny - wzbudzała respekt, i stanowiła ostrzeżenie. A inne koty jej historii znać nie musiały. Parszywej historii..na szczęście, pomszczonej.
Mustang. Takiego imienia jeszcze nie słyszała od czasu swego pobytu w tych okolicach. Podpowiadało jednak, że kot ten do żadnego Klanu nie należał. - Balladyna. - przedstawiła się również. - A ty? Potrafisz się bić? - zagadnęła, z zadziornym uśmieszkiem w kąciku pyska. Ciekawe, czy są na tych terenach jakieś koty, nie będące żałosnymi piszczkami.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Przytaknął jej, samemu nadal się uśmiechając. Miło się zaczęło - ale o dziwo zauważył, że niemal każdy kot był przyjemny. Wyjątkiem zdawał się być Bazyliszek, który w najlepszym wypadku był interesującym towarzyszem rozmów. Nieprzyjemnym - bo był zbyt smarkaty, zarozumiały i głupi. Oraz słaby. Sam skakał, a koniec końców Mustang musiał mu odpuścić, bo by go zabił. Phi... - Balladyna... - powtórzył za nią. - Znaczy coś?
Zagaił z ciekawością. Jego imię znaczyło. Rzecz jasna, ciekaw był czy tylko jego ma jakieś znaczenie - szczególnie, jeśli zdaje się w końcu rozmawiać z kimś, kto jest jakkolwiek równy jemu. - Mm... inaczej już dawno bym nie żył - przytaknął. - Nie tak dawno walczyłem z pewnym kotem.
Wspomniał też, zaraz lekko wysuwając łapę do przodu. - Ale nie mogę się pochwalić niczym specjalnym... pchła ledwo potrafiła się bronić - stąd też, jedynie miał na łapie drobne zadrapania.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Kiwnęła krótko głową. - Jest to imię z jakiejś starej opowieści. - miauknęła. Sama wiedziała tylko tyle, ale nie zamierzała się z tym przed kocurem ujawniać. Imię było imieniem, jej imieniem, znaczyło swoje a to najważniejsze. Większość jej rodzeństwa miała imiona tego typu, a zarazem w swej istocie zarówno oryginalne jak i sensownie brzmiące. Nie to co tych dziwaków z Klanów. Sama albinoska nigdy nie przykładała do miana samego w sobie aż tak dużej wagi. Owszem, było dumne, ale nie imię zdobi kota, a to jak je reprezentuje. Zawsze wolała bardziej skupić się na dążeniu do siły i władzy, aby jej imię było znane i respektowane.
W odpowiedzi na słowa kocura skinęła głową z uznaniem, po czym zastrzygła uchem na słowa o jakimś pokurczu który z tego co zrozumiała, mu podskakiwał. Ciekawe. Opis pasował do niemal każdego kota którego zdążyła do tej pory napotkać w Dolinie, zwłaszcza jak chodzi o te Klanowe. - Co to był za kot? W okolicy spotkałam zaskakująco dużo takich śmiesznych łamag. Był to ktoś z Klanów? -zapytała. Byłoby to dość ironiczne, biorąc pod uwagę że mianowali się "wojownikami". Przyglądała się kocurowi, który wciąż siedział na gałęzi.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Z opowieści... nie spodziewał się. Myślał, że to - jak w jego wypadku - coś potężnego, budzącego respekt. Mogło być i tak. Może to opowieść o kimś takim, kimś silnym, potężnym i w ogóle. A może on sam był po prostu taki, że na takie właśnie imię zasługiwał. Nie wnikał w to, głównie dlatego że był za stary na pytanie o treść opowieści. Bajki były do kociąt o jakieś dwanaście księżyców młodsze od niego. - Nie sądzę... Śmierdział ludźmi - nie sądził, że którykolwiek Klanowicz miałby na sobie taki zapach. Przecież takich jak Bazyliszek, to oni łykali na śniadanie! Nie miałby szans nawet do granic podejść. - Miał wykręcone do tyłu uszy. I, haha!, popłakał się!
Na to uśmiechnął się do samego siebie. Nadal uważał, że to żałosne. Że nie powinien był płakać przy obcych. Ale jak teraz miał szansę się z tego pośmiać, to... czemu by nie korzystać. Raz, zdawało się, mógł się po prostu zachowywać jak chciał. Czyli po prostu mega niemiło.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Zdaje się, że obydwa koty w miarę wpasowały się do siebie charakterem, bo Balladyna również uznała opisane zachowanie za żałosne, a jakże. Na słowa kocura kąciki pyska białofutrej wygięły się w pogardliwym uśmiechu. Z pyska wyrwało jej się prychnięcie. Jak widać, o porządne koty jest jeszcze trudniej niż myślała na początku. - Sowie wypluwki. - sarknęła, podsumowując tymi dwoma słowami większość kotów które przyszły jej do głowy. Po chwili jej spojrzenie skupiło się ponownie na młodym kocurze, a w jej ślepiach rozbłysnął zadziorny ognik. Młodzieniec nie wyglądał na w ciemię bitego, a ona w sumie nie miała by nic przeciwko przetestowaniu jego umiejętności bojowych, o których opowiadał. Oczywiście była pewna że nie będzie miał z nią szans, ale ha! Ma szansę pokazać jej, że nie jest tchórzliwym słabeuszem. - Mhr... a co byś powiedział na sparing? - zapytała, połyskujące zębami w uśmiechu. - Chyba nie jesteś takim samym miernotą, jak reszta kotów w tym lesie, co? - zapytała, a jej gęsty ogon lekko zafalował. Czy kocur podejmie wyzwanie? Biała kocica wyprostowała się lekko. Lubiła czuć adrenalinę walki, a tego jej ostatnimi czasy brakowało.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- Wydaje mi się, że sowy mają nawet więcej szacunku do siebie - Bazyliszek by takiej nie pożywił. Udławiłaby się jego kośćmi, a przy okazji - jak myślał - byłaby szansa że jeszcze by jej piór nawyrywał, bo nic więcej by nie zrobił. Żaden szanujący się ptak... nie, żadna żywa istota, chyba nie chciałby się męczyć żeby i tak praktycznie nie mieć nic do jedzenia! - Uuu... - uśmiechnął się na propozycję. Nieco zadziornie, bo faktycznie - mógłby się z nią pobić. Problem był taki, że nie spodziewał się żadnych sukcesów. Mustang może i był zdolny, ale nie był nie wiadomo kim. Ktoś zaprawiony w boju mógłby go łatwo sponiewierać jak byle mech. - Zdecydowanie nie jestem.
Zaprzeczył kiwnięciem głowy. - Ale do sparingu wolałbym się przygotować - bo, chociaż Mustang o tym nie wiedział, narrator miał świadomość że inny sparing go powstrzymuje przed oberwaniem w japę. Dla kocura było - można uznać - zbyt ciepło. Właściwie, każde wyjaśnienie było dobre. - Tylko wtedy chciałbym wiedzieć, gdzie cię spotkam? Wiesz, nie mam zamiaru się wymigać.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Kąciki jej warg uniosły się nieco, a ogon machnął pogardliwie. Faktycznie, koty takie jak wyżej przedstawione były jeszcze mniej warte od piszczek.
Przymrużyła ślepia, słuchając odpowiedzi kocura. Przygotować? Czyżby jednak tchórzył? Prychnęła w duchu. A może szykował jakieś nieczyste zagranie? Lepiej by było dla niego, żeby nie okazało się to prawdą, bo wtedy los jej świadkiem, rozszarpie go a jego flaki rozwlecze po całym lesie na pastwę wron. Jeśli jednak mówił prawdę, to trzyma go za słowo. Choć w dalszym ciągu stawiała na to, że tchórzył.
Obnażyła kły w wilczym uśmiechu, a jej oczy błysnęły w świetle księżyca. - Dobrze zatem. Wypatruj mnie przy Kamiennych Pazurach.... i lepiej mnie nie zawiedź. - miauknęła ochryple, ostatnie słowa zabrzmiały przeszywająco, jak ostrzeżenie. Jeszcze żaden kot, który próbował ją wykiwać, nie skończył lepiej niż w zimnych objęciach matki ziemi. Zobaczymy, co los przyniesie. Po wypowiedzeniu tych słów, biała kocica ruszyła przed siebie dalej, rozpływając się w czerni gęstwiny. Mustang mógł odnieść wrażenie, że jeszcze przez chwilę czuje z mroku lodowato-różane oczy na swoim grzbiecie...
ale mogło to być tylko wrażenie.
//Zt
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Kamienne Pazury... zapamięta. Szczerze - nie wiedział, czy kiedykolwiek tam był. Chyba to będzie jego pierwsza wycieczka w tamte okolice. Nie, aby to było jakkolwiek złe samo w sobie, ale... będzie miała przewagę, jeśli się tam zna. Mimo to, machnął głową. - Do zobaczenia - odpowiedział po krótce, rzucając jej ostatni na ten moment uśmiech. A poczucie bycia obserwowanym? Straszne! Chociaż dla tak edgy gostka jak on, było to chyba w pewien sposób satysfakcjonujące.