Logo Artemidy
Korzenie Dębu
  — Dobrze!! — Zgodził się chętnie z szerokim uśmiechem na pyszczku. Całkiem miła była ta kotka! Szkoda, że mógł z nią rozmawiać tylko na granicy. Chciałby jej pokazać Rozłożysty Konwój i zapoznać z Turzycą i z Iskrą. Na pewno zaprzyjaźniłaby się z nimi też!
  — No, to chyba niezbyt miłe... — Nigdy wcześniej o tym nie myślał, ale teraz kiedy się na tym skupił to miało sens. On by nie chciał żeby jakiś ogromny kot rozkopał kociarnię i wyciągnął go na zewnątrz, brr! Będzie musiał powiedzieć Turzycy że to nieuprzejme. — Z gąsienic robią się motyle?? — Przekrzywił główkę, patrząc z nieznacznym sceptycyzmem na dwukolorową mordkę kotki. Szybko obejrzał się przez ramię, na koty z Wichru, ale ich wyrazy pyszczków nie mówiły nic, co mogłoby pomóc zdecydować czy pani Kawka z niego żartuje czy nie.
  Dobrze, że temat prędko zszedł na łowienie i rudawy pyszczek znowu się rozchmurzył. Przytakiwał słuchając o teorii łowienia i próbował zapamiętać jak najwięcej. Przyda się jak już pójdą ze Świerkową Igłą nad wodę.
  — To dobrze że nie macie za wiele lisów! — Stwierdził z poważną miną i trochę odetchnął. To by było bardzo smutne gdyby klan Gromu musiał często się przed nimi bronić!

  — Ojej, naprawdę? — Manifest Omułka został przerwany, kiedy uwagę kocurka zwrócił obieg pór poza klanem. To... strasznie długo. On nie miał nawet pół obiegu. Ile ta kotka miała księżycy? — Wow, to musisz być bardzo stara! — Ciekawe czy mogła już przejść do starszyzny? — A jak ci się udało wrócić skoro byłaś, no, tak długo? To trudne znaleźć drogę?
  Kolejne pytania młodego terminatora powstrzymał Słoneczny Brzeg, który podszedł i usiadł tuż obok rozmawiającej dwójki. Za nim niepewnie dreptała Przybrzeżna, ale to kocur zabrał głos, stwierdzając, że to już na nich pora i że zbliża się ich patrol. Dla Omułka brzmiało to sensownie, faktycznie, mama mówiła coś o patrolu – ale Kawkowy Wzlot mogła zobaczyć błysk w jego oku, który zdawał się mówić, żeby lepiej nie opowiadała dzieciakowi takich historii. Z delikatnym uśmiechem złocisty wojownik pożegnał gromiaczkę, a potem ogonem zgarnął swoich podopiecznych i zaprowadził w stronę znajomej granicy.
[zt]
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ehe! Robią takie kokkoko... koo... eee... no! Zawijają się w liście i w nich siedzą. Długo! A jak wychodzą, to już są motylami!! Ciekawe, nie? - W sumie chętnie by złapała takiego jednego motyla w trakcie przemiany i poobserwowała, jak to wygląda, ale gdyby rozwaliła taki kokon, to chyba by gąsienica-motyl mogła nie przeżyć! A głupio jej było zabijać żyjątko tylko w imię nauki.

- Ej! Aż tak stara nie jestem!! Jeszcze nie mam sześćdziesięciu księżyców nawet!!! - Odpowiedziała z udawanym oburzeniem. Nie uważała się za starą ani nic w tym stylu, ale gdyby dostawała robaczka za każdym razem, gdy jakiś młodzik wytyka jej wiek, miałaby już dwa robaczki!! Niby niedużo, ale dziwne, że to się powtarza, co nie?

Była już gotowa opowiedzieć swoją jakże heroiczną opowieść o ucieczce z gniazda dwunogów, kiedy pozostała dwójka nagle jakoś tak dziwnie zareagowała i postanowiła się zebrać. Zauważyła błysk w oku kocura, na co odpowiedziała zmarszczeniem brwi. Nie widziała w swoim zachowaniu niczego nieodpowiedniego - w końcu chciała tylko ostrzec kocurka, że wycieczki poza klan mogą się niefajnie skończyć! No i gromowa dzieciarnia jakoś nie miała chyba nic przeciwko takim historiom!! Cóż, co klan to obyczaj. W każdym razie, pozostało jej pożegnać się z patrolem i mieć nadzieję, że młody terminator nie zrobi niczego głupiego, bo nikt go nie ostrzegł przed wyrywaniem się ku przygodzie.

// zt <3
LVL 5 105 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości