Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- BU - krzyknął, gdy jak widmo zjawił się tuż za swoim terminatorem. Posłał mu rozbawiony uśmiech, jednocześnie pokazując ekscytację dzisiejszym dniem. Cieszył się tymi treningami, jakby to on uczył się nowych rzeczy, a nie przekazywał wiedzę kolejnemu kotu. - Gotowy na dzisiaj? Jak cię znam, to prrrzez noc znalazłeś kolejne pytania do mnie, nie mylę się? - zapytał, bo w zasadzie to wcale by się nie zdziwił. Harmonijna Łapa był głodny wiedzy i szukał odpowiedzi wszędzie, pewnie był typem kota, który przed snem nie jest w stanie zasnąć, zamiast tego ciągle wałkuje nurtujące go pytania.
Poeta... Nie, kłamstwem byłoby powiedzieć, że nie spodziewał się tego po swoim mistrzu. Tego typu straszenie było bardzo w charakterze kocura. Terminator wydał z siebie krótki wrzask niewielkiego przerażenia i zaśmiał się cicho. Pośpiesznie uspokoił nastroszone futro i obrócił się do mistrza. Wolał zdecydowanie kogoś takiego niż Minoga.
- Tak. I tak - odparł natychmiastowo. Przez ostatnie dni spał mniej niż powinien, ponieważ rozmyślał o wszystkim, co wiązało się z jego medycznym życiem. Tyle zmian, tyle pytań bez odpowiedzi... Podobał mu się taki nawał. Już nie był znudzony i przytłoczony samotnością. Miał Cisa, zajęcie, pacjentów, powoli rosnącą rozpoznawalność w Klanie, czyli wszystko, czego potrzebował. - Czy medycy mają jakieś specjalne imiona, tak jak przywódcy? A jeśli będę mieć partnera, to czy może zamieszkać ze mną w legowisku, tu, w Królikarni? Oczywiście, jeśli już, nie będziemy z tego robić bawialni, po prostu dobrze jest mieć u boku znajome futro... Czy wszystkie zioła są łatwo dostępne? Czy dla niektórych potrzeba ryzyka?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Tak i tak, no tak. Czego mogłem się spodziewać - zaśmiał się i przewrócił oczami, ale cierpliwie wysłuchał pytań swojego podopiecznego. - Imiona medyków są takie, jak wojownicze, ale to ja będę je wybierrrać, więc lepiej mi nie podskakuj. Jeszcze zostaniesz Harrmonijnym Bobkiem - parsknął śmiechem. Swoją drogą, sam fakt, że to on miał nadawać komuś imię był przerażający. Zastanawiał się już nawet nad tym, końcowo miał w głowie parę pomysłów, które pasowałoby do Poety, jednak dalej nie zdecydował się co do jednego. Dobrze, że jeszcze dużo czasu nim będzie musiał podejmować tę decyzję. - Myślę, że tak, moja siostrrra często sypiała w lecznicy zamiast w swoim legowisku, by dotrrrzymać mi towarzystwa. Dopóki parrtnerr nie będzie cię rrrozprrraszał ani wprrrowadzał zamętu w Krrrólikarrni, to spoko. A co, masz kogoś na oku? - mrugnął w jego stronę, śmiejąc się wyraźne pod nosem. - Niektórrre zioła rrrosną wszedzie, więc są łatwo dostępne, a niektórrre na prrrzykład tylko nad wodą. To trrrzeba niestety zapamiętać. No i tak, prrrzy niektórrrych trrrzeba się nagimnastykować. Na prrzykład biorrrrrrąc miód od pszczół, zawsze mogą cię użądlić. A gałązki jeżyny mają kolce.
- Hm... - Poeta zastanowił się na chwilę na głos. Jego relacja z Cisem rosła z każdym dniem i może to młodzieńcze usposobienie kocura, może duża częstotliwość spotkań, nie czuł, że musi go traktować z całkowitym szacunkiem, jak kogoś starszego. Mógł przy nim pozwolić sobie na parę żartów i parę niewielkich próśb, prawda? - A czy... Moje medyczne, wojownicze imię mogłoby być związane ze słońcem? Albo ze świtem? - zasugerował nieśmiało. Skoro pan Łabędź odebrał mu "Poetę" stwierdził, że chociaż słońca z życia nie odda.
- Um... - zawiesił się ponownie. Czy ktokolwiek mu się podobał? Co w zasadzie znaczyło podobanie się? Kocur delikatnie zgarbił się. Nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie ani sobie w duszy, ani na głos dla Cisa. Znał trochę kotów, które lubił, ale relacja z nimi brzmiała dość abstrakcyjnie z paru powodów: po pierwsze, miał dwóch, w zasadzie to powoli trzech przyjaciół (z czego jednym był Cis, a drugim siostra, czyli te opcje odpadają), po drugie czemu ktokolwiek miałby akurat go, Poetę, pokochać? - Nie - mruknął. - Co będziemy dzisiaj omawiać?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Nie wiem - miauknął tajemniczo, a potem uśmiechnął się delikatnie. - A z Harmonii chcesz zrezygnować? Czy bardziej myślisz o połączeniu i tego, i słońca z świtem? - zapytał z ciekawości. W zasadzie, to sam nie wiedział na jakiej podstawie powinien wybrać mu imię, czy to może Gwiezdni szepczą do uszka na samym początku, czy jak. Się zobaczy. Niemniej z chęcią słuchał sugestii kocura, nie chciał w końcu, by ten czuł się niekomfortowo z własnym imieniem.
Kiwnął tylko głową. Nie drążył. - Chodź - miauknął, a potem znów zjawili się w składziku, bo, no, tam mieli dostęp do każdego zioła. - Pouczymy się dzisiaj parrru chorrrób i urrrazów, a także jak je wyleczyć, czym i jak to coś wygląda. Powiedz prrroszę, którrre dolegliwości już znasz? I jak je leczyć? Zrrrobimy powtórrrkę.
- Nie zależy mi na harmonii - przyznał cicho. Harmonia była delikatnie nie na miejscu: komponowała się oczywiście w pewien sposób z definicją poety według tatów, jednak brakowało jej czegoś, co sprawiało, że kocur czułby się dobrze przedstawiając się tym imieniem. - Resztę raczej zostawiam w twoich łapach. Wierzę, że nie zostawisz mnie w gorszych tarapatach - chociaż, z Cisem nic nie wiadomo. Nie zdziwiłoby go, gdyby faktycznie skończył jako Harmonijny Bobek.
Przeszli do składzika. Poeta napełnił płuca zapachem ziół i skupił się na odpowiedzi.
- Mysia żółć, z wewnętrzności myszy, przyda się na kleszcze. Znam łopian jeszcze, radzi sobie z infekcją i leczy rany, pajęczyna tamuje krwawienia i przytrzymuje opatrzenia. Rany, poza łopianem i pajęczyną, należy jeszcze wylizać - wyciągnął pośpiesznie z głowy. Schylił głowę. Tyle. Niczego więcej się nie uczyli.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Pokiwał głową na znak, że zrozumiał. Zdążył już zauważyć, że jego imię nie za bardzo podpadło gustowi Poety, dlatego też nie zamierzał mu robić na złość i nie nazywał go tak, jak mianował go Łabędź. Niektóre imiona są nietrafione, trudno. - Mhm... okej, dobrrrze. To zaczniemy sobie od tej infekcji, oprrrócz łopianu, warrrto znać rrównież czosnek, o, to ten. Oprrrócz infekcji, zwalcza też pchły, jeśli wetrrzesz go w futrrro. Nagietek, on także działa na infekcje, zakażenia czy rrany, skrrrzyp - infekcje, zmniejsza krrwawienia i pomaga na stłuczenia. Ostatnia już, trrrrybula. Maść z korrzenia zwalcza infekcje, zakażenia, a jak zjesz, to znika ból brzucha - przy każdym przedstawieniu zioła wychwytywał go z składziku i pokazywał kocurowi jak wygląda, by mógł się dobrze przyjrzeć, dotknąć, poczuć i zapamiętać. - Jak widzisz, większość ziół ma parrrę zastosowań, niektórre są też swoimi alterrnatywami - tak jak nagietek i łopian. Dobrze znać parrrę ziół do jednej dolegliwości, jakby jednego zabrakło, to zawsze masz drrugi.
- Czosnek zmielić na papkę czy same ząbki wetrzeć? Nagietek... Rozumiem, że również papka? I maść to papka? - wyrwało mu się natychmiastowo. Nawet jeśli jego pytania brzmiały idiotycznie, wolał mieć absolutną pewność.
Pochylił się nad roślinami i zaczął lustrować każdą od góry do dołu, zapisując ich wygląd w głowie. Badał ich zapach oraz - bardzo ostrożnie - teksturę lekkim pacnięciami łapą, upewniwszy się wcześniej, że Cis nie ma nic przeciwko. Chciał mieć jak najbardziej dokładny obraz w głowie, bo jak widział, ile jeszcze ziół ich czeka w składziku, to na pewno któreś muszą wyglądać bardzo, bardzo poważnie.
- Są jakieś ograniczenia, jak stosować dane zioło? Żeby nie przesadzić? - zagaił.
Uśmiechnął się sam do siebie. Ta część treningu odpowiadała mu zdecydowanie bardziej.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Tak, maść to papka. I tak, i czosnek, i nagietek mielisz na papkę - jeżeli cokolwiek podaje się inaczej, to wspomnę o tym, obiecuję nie zapomnieć! - uśmiechnął się, po czym odłożył wymienione już zioła na bok, kiedy tylko kocur zapoznał się z ich teksturą i wyglądem.
Zastanowił się nad jego kolejnym pytaniem, a potem sięgnął po kolejne zioła. - Rrraczej wszystko podajesz pojedynczo. Wiesz, jeden łopian na jedną rranę wystarrczy, nie potrrrrzeba używania pięciu, choć rraczej nic by się nie stało, to by było tylko marrrrnotrawco ziół. Ale. Jest coś takiego jak ziarrrna maku, spójrrz - pokazał terminatorowi małe, czarne kuleczki. - Pomagają zmniejszyć ból, uśmierrrzają go. Jeżeli podasz czterry dla takiego... no wiesz, zwykłego wojownika, uśpisz go na jakiś czas. Ale jeśli dasz więcej... ten czas może się wydłużyć. Na zawsze, na prrzykład. Więc z makiem ostrrrrożnie. A, no i go doustnie, z tego nie rrrobisz maści. Za to lawenda - sięgnął po zioło. - Działa uspokajająco, więc z tym też rradzę nie prrrzesadzać. Nie wiem, czy może zrrabić, ale nadmiarr pewnie zaszkodzi. Oprócz tego, zbija gorrączkę i poprrawia trrrawienie. Ją też doustnie. Rumianek także działa uspokajająco, jałowiec może i tez, ale zdecydowanie słabiej.
Wszystko szło dobrze, dopóki nie został mu przedstawiony mak. Ziarenka nie dość, że będzie trzeba przystosowywać pod każdego kota z osobna, to jeszcze mają bardzo szerokie zastosowanie i co najgorsze, ich przedawkowanie może się skończyć dla kota bardzo, bardzo źle. Zakręciło mu się w głowie i spojrzał dużymi oczami na Cisa.
- Czyli to będą trzy ziarenka na kocię? Czy dwa? A na dużego wojownika pięć? Wiek ma znaczenie? A kocięta mienie? Co z kotką karmiącą lub będącą w ciąży? - na razie przyszły mu do głowy tylko te pytania, jednak zanim mistrz zdołał się odezwać, przyszły kolejne. - Ile ziarenek maksymalnie? Czy jak kogoś ciągle mocno boli, to podawać go regularnie? W jakim sensie nie przesadzać? Co się może stać? - zasypał mistrza pytaniami.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Kociąt bym nie usypiał - miauknął szczerze, odpowiadając na jego pierwsze z... wielu pytań. Chyba będzie się musiał przyzwyczaić. - Ziarrrrna maku sprrrawiają, że jest się sennym, kocię i po jednym zapewne samo z siebie będzie chciało się zdrrrzemnąć. Wiesz, usypianie aż czterrroma ziarrnami jest barrdziej narrrzędziem ochrronnym, gdyby rrrrany był agresywny, wierrrzgał się, bądź nie wiem, panicznie bał się leczenia - wytłumaczył, bo chyba tak łatwiej będzie mu to zobrazować. Miał taką nadzieję. - Kotka karrrmiąca i ta w ciąży też może je dostać. Spokojnie, Poeta, dopóki nie użyjesz ich jako narrrzędzie zbrrodni, a ja wiem, że nie, to nie stresuj się tym aż tak. Makiem wbrrew pozorrom ciężko zabić, jestem pewny, że tego nie zrrrobisz, jeśli nie będziesz się starrał.
Zaśmiał się krótko na jego wielkie przejęcie. Cieszył się, że tak dogłębnie chciał znak tajniki medykowania, co nie zmieniało faktu, że niekiedy aż przesadnie podchodził do tematu. Ale dobrze, niech pyta - lepiej dla niego. Póki co ma źródło odpowiedzi, oby nie zniknąło tak szybko, jak zniknął Barwna Woda w przypadku Cisa. - Czterrry. Nie dawałbym więcej. Rrrraczej strroniłbym od podawania rrregularrnie, zalecałbym po prrrostu sen, może właśnie coś na uspokojenie... Mi się jeszcze nie zdarrrzyło, by musieć podawać ziarrrna maku więcej niż rrraz. W takim sensie nie przesadzać, że trrrzymać się tej, no, czwórrrki. I to w ekstrrremalnych sytuacjach, najczęściej jeden i koniec. Łapiesz?
Poeta powoli kiwnął głową na znak, że nieśpiesznie wiedza wchodziła mu do głowy. I tak musiał ułożyć ja u siebie w głowie, porządnie zaszufladkować i rozważyć jeszcze raz. Stresował się myślą, że za wiele, wiele księżyców, będzie zajmował się lecznicą Klanu Rzeki całkowicie sam, bez żadnego mentora, który w każdej chwili może skorygować jego myślenie. Będzie musiał czym prędzej wybrać sobie następcę, by szkolić młodego jak najszybciej. Dzięki temu, kiedy Poeta zniknie z tych ziem w sędziwym wieku, ów terminator nie będzie się tak stresował.
Przyjrzał się jeszcze raz ziołom. Zastanowił się, które mógłby podać Patykowi, skoro ten chodzi cały czas zestresowany. Jeśli mak odpadał, to może lawenda? Jednak, jeśli lawenda zbija też gorączkę, to czy nie jest to zbyt ryzykowne? A rumianek? Rumianek, tylko jeśli zajdzie taka potrzeba, brzmi jak bezpieczna opcja.
- Uspokajanie to jedyna rola rumianku i jałowca? - wolał się upewnić.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Mhm, dokładnie tak! - pokiwał głową, choć zaraz później zastanowił się nieco, wpatrując się w oba zielska. - Choć... jałowiec głównie dodaje sił i trrroszkę uspokaja, więc między tymi dwoma wybrrrałbym jednak rrrumianek - miauknął szczerze, myśląc, czy nie zapomniał o niczym jeszcze. Doszedł jednak do wniosku, że nie, więc mogli lecieć dalej. - Dobrra. Wspominałem wcześniej o pchłach, wiesz co to? Takie malutkie rrrobaczki w futrrze kota, powodują swędzenie, głównie przy pachwinach i za uszami. Wspominałem, czym je się leczy wcześniej, pamiętasz? - spytał, by sprawdzić, czy ten nie gubi się w natłoku informacji. - Z takich lżejszych chorób, jest jeszcze prrzeziębienie. Wyższa temperrrraturra ciała, często cieknący nos, ból garrdła. Często koty w porę nagich drzew je łapią, albo po kąpieli w rzece. Na to głównie ślaz i... wrrotycz - wyciagnął obie rośliny, pokazując terminatorowi jak wyglądają. - Co ważne, obie te chorroby są zarrrraźliwe, dlatego rraczej dajemy koty do legowisk oddalonych od innych. Kiedyś... jedno z kociąt prrrrzyszło na swoje mianowanie z prrzeziębieniem. Minęło parrę dni, a pół klanu wyżarrrrło mi cały ślaz, a ja już nie miałem czym leczyć. Serrio, koszmarrr, tego musisz pilnować.
W pierwszej chwili Poeta spanikował, bo na myśl o pchłach w głowie nie zalśniło mu nic. Przetrząsnął uważnie każdy zakątek umysłu, przegrzebał wpakowaną wiedzę - wciąż nic. Później pomyślał, że może Cis się pomylił i chodziło mu o kleszcze, bo kleszcze i pchły brzmią jak coś podobnego, więc otworzył pysk i chciał powiedzieć: mysia żółć. Skarcił się. Odzyskał pamięć i mruknął, tym razem na głos:
- Dziki czosnek - odetchnął z ulgą, że to zapamiętał. - Czy na pchły działa coś jeszcze? - upewnił się.
- Jak sprawdzić temperaturę? Ma to znaczenie od pory sezonu? Czy kot od mocnego słońca powinien być cieplejszy? - zadał, może dość głupie pytanie. Czuł się cały głupi na tym treningu, bo wypytywał o najmniejsze szczegóły. Ale, z drugiej strony, wolał wyjść na idiotę niż później kogoś źle wyleczyć.
Zakodował podane przez Cisa informacje i spojrzał na niego szerokimi oczami dając znać, że jest gotowy przyjąć kolejną dawkę wiedzy.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Barrrdzo dobrze - pochwalił go, uśmiechając się ciepło w jego stronę. Nawet, jeżeliby nie powtórzyłby poprawnie jego słów odnośnie leczenia pcheł, pewnie nic by się nie stało. Niemniej Cis cieszył się, że faktycznie był słuchany, a Poeta tak bardzo przykładał się do tego by chłonąć wiedzę jak najlepiej. - Na pchły? Hm... lebiodka. Tu tak samo, wcierranie w futro - pokazał kocurowi sztywną roślinkę. - Rozpalone ciało, głównie czoło. Czasami to wrręcz widać po oczach, że ktoś ledwo stoi. Może tak być faktycznie, że prrzy porrrze nagich drrzew gorrrrączka będzie barrdziej wyrrrrazista. Tak, pewnie będzie cieplejszy, ale na pewno nie tak barrdzo, jak prrrzy gorrączce. Poza tym, połączysz szybko rrrrozpalenie ciała z niezbyt dobrrym samopoczuciem, to niemalże od rrazu widać po kocie, że się męczy - odpowiedział na jego pytania, zastanawiając się, czy o czymś przypadkiem zapomniał. Uniósł uszy natychmiast i sięgnął ponownie po wrotycz. - Aha. Z tym uważać, jak dasz... więcej niż dwa listki, powoduje wymioty. To może być dobrrrre, kiedy chcesz oczyścić komuś żołądek, na pewno nie do prrzeziębienia. Wrrrotycz zmniesza też krrzepliwośc krrrrwi, co może wywołać krrwotok - dodał, bo to w sumie szczegóły niezmierni ważne - nie mógł wyszkolić medyka, który na przeziębienie zgotuje kocięciu festiwal zwracania wnętrzności gdzie popadnie. - Mhm... prrrzejdziemy trrrochę dalej. Pszczoły dają nam dwie rrzeczy - miód, którry pomaga na podrrażnione gardło, więc jest pomocne przy prrrzeziębieniu... albo białym i kocięcym kaszlu, o którrrych powiem ci później. Ale w prrzeziębieniu nie jest konieczny, raczej tak dla smaku. Ja często daję kociętom, gdy nie chcą czegoś zjeść, bowiem miód pomaga w połykaniu innych medykamentów, no i daje coś tam enerrrrgii. Drruga rrzecz, którrrą dają nam pszczoły - użądlenia. Często właśnie przy zbierrraniu miodu z uli. Powodują taki bolesny, swędzący obrrrzęk w miejscu użądlenia. Woda może chwilowo złagodzić ból, jeśli nie miałbyś ziół pod łapą, ale by wyleczyć... maść z jeżyny. Z liści, nie owocu. Liście, jeśli podasz je do jedzenia, działają moczopędnie i przeciwbiegunkowo - patrzył na niego uważnie, jego głos stał się nieco bardziej... poważny. Może smutny. Przygryzł wargę, zastanawiając się, czy coś powiedzieć, czy jednak sobie odpuścić. - Poeta. Nawet użądlenia, którrre leczy się w trrzy sekundy, mogą być śmierrrtelne. WSZYSTKO może być śmierrtelne. Prrroszę cię, jak medyk medyka, że... doglądaj inne koty. Patrrz, czy nie drrrrapią się prrzez pchły, czy nie chodzą z cieknącym nosem. Patrrrz, czy nie mają użądleń albo kleszczy na skórrze. Może ktoś nie wie, albo nie chce iść po pomoc... twoim zadaniem jest sprrrrawić, by jednak skłonił się na leczenie. Rrrrrozumiesz? - jego oczy były zgaszone, smutne. Gdyby Cisowa Gałązka doglądał koty tak bardzo, jak robił o teraz... może Barwna Woda po zbiorze miodu i zgarnięciu użądlenia jeszcze by żył. Teraz, nawet w tym momencie obok niego. Bo Cis wiedział, że Barwinek sam się zaniedbał, sam podjął decyzje o braku leczenia. Był tak doświadczonym medykiem, że rozpoznałby użądlenie na własnym ciele w przeciągu kilku sekund. I nie żyje, teraz z własnego wyboru, bo on nie miał siły trzymać się przy życiu, a Cis nie zrobił niczego, by przemówić mu do rozsądku i namówić do tego, by dał sobie nałożyć maść z pieprzonej jeżyny. Gwiezdny Klanie.