Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Bez większego zdziwienia przyjmuje swoją porażkę w zadaniu ciosu. Nie podziela, niestety, ekscytacji Wodnego Wiru i nadal średnio interesuje go koncept krzywdzenia mistrzyni - nawet, jeśli tą krzywdą ma być co najwyżej siniak. Normalnie cechuje się dobrą wyobraźnią, ale tu jakoś nie umie spojrzeć na kotkę jak na jakiegoś drapieżnika.
Przynajmniej doprowadza do tego, że teraz to Wodny Wir go atakuje, próbując na niego wskoczyć. Ciężko powiedzieć, czy dałby się od razu jej powalić - prawdopodobnie tak, biorąc pod uwagę rozpęd i nieprzyzwyczajenie - ale nie chce tego testować. Teraz on próbuje zwinnie odskoczyć, aby mistrzyni spotkała się z glebą.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Kocur uskoczył na bok, a moje łapy spotkały się z ziemią. Musiałam przyznać, iż bardzo dobrze przewidział to, co chciałam zrobić - nawet nie odczuwałam rozczarowania względem samej siebie, gdyż aktualnie czułam po prostu… dumę. Zadowolenie.
- Dobrze! - skwitowałam jedynie, nim ponownie nie rzuciłam się w stronę terminatora. Tym razem zamierzałam uderzyć kocura w szyję swoimi przednimi łapami.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Opanowuje go ulga, kiedy orientuje się, że faktycznie uskoczył przed kotką. Następnie słyszy pochwałę i czuje się, jakby młodsze kocię zaciągnęło go do jakiejś głupiej zabawy, w której wręcz głupio było mu uczestniczyć, ale sprawował się w niej nie tak źle. W skrócie - ma mieszane uczucia. Skupia się na zadowoleniu z tego, że może korzystać z uników, które bardziej mu odpowiadają.
I tym razem więc stara się umknąć łapom Wodnego Wiru, kiedy dostrzega, że znowu się ku niemu zbliża - zwykły odskok do tyłu powinien wystarczyć... Jeżeli nagle nie potknie się o własne łapy.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Lotna Łapa wykorzystywał swoją zwinność niezwykle dobrze. Doskoczyłam do niego, jednakże moje łapy trafiły jedynie w powietrze. Kocur ponownie odskoczył do tyłu, a mój atak nie doszedł do skutku.
Ponownie więc skaczę, tym razem decydując się na to, aby z całej siły wpaść ciałem w jego przednie łapy i powalić go na ziemię.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
I ponownie się udaje. Piórolotek zastanawia się, kiedy skończą już te wygłupy, ale koniec nie nadchodzi. Przez chwilę nawet zastanawia się, czy nie spróbować jednak wyprowadzić jakiegoś udanego ataku, żeby pokazać, że o, już potrafi w mordobicie. Jednak w tym czasie Wodny Wir już dawno podejmuje swoją decyzję i skacze na niego, a kocur już praktycznie automatycznie odskakuje.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Byłam zadowolona, iż kocur wykorzystuje swoje mocne strony, aczkolwiek co raz mniej odpowiadało mi to, że nie chciał atakować. Z drugiej strony może lepiej tak, niż gdyby miało go coś zabić. Może jego taktyką było zamęczenie przeciwnika na śmierć?
W każdym razie kocur ponownie mi uskoczył. Wylądowałam na podłożu, jednakże równie szybko zdecydowałam się wstać i spróbować objąć terminatora łapami za szyję w celu… cóż, powalenia go. Do największych kotów nie należałam, ale co tam!
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
On z kolei jest zupełnie zadowolony ze swojej strategii, ale nie może ona trwać wiecznie - czuje, że się męczy. Jasne, mógłby jeszcze tak skakać dłuższy moment, ale jednak nie podoba mu się to uczucie. Kiedy więc Wodny Wir rzuca mu się z łapami na szyję, instynkt tym razem nie podsuwa kolejnego uskoku, a najbardziej naturalny dla młodego kota ruch - przeniesienie ciężaru na tylne łapy i atak własnymi przednimi łapami, wręcz próba odepchnięcia agresora z pomocą własnej siły, tak, by samemu się nie przewrócić, a może zadać przeciwnikowi jakiś cios w pierś i dopiero wtedy skorzystać z okazji na kolejną ucieczkę.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Poczułam, jak kocur uderza mnie przednimi łapami, jednakże było to na tyle słabe, że nawet nie zostałby mi siniak po takim ataku! Zamiast tego sprowadziłam terminatora do parteru. Puściłam go już po chwili, po czym odsunęłam się, lekko zdyszana.
- Nieźle jak na pierwszy raz. Nie wspomniałam o tym wcześniej, ale możesz używać otoczenia. Wiesz, sypnąć piaskiem w oczy, albo zeskoczyć na przeciwnika z drzewa... Cokolwiek ci się zamarzy i jest realne do zrobienia. - miauknęłam, rozluźniając mięśnie i parę razy przejeżdżając językiem po piersi. - Na dzisiaj wystarczy. Dobra robota. Tym sposobem zezwalam ci na samodzielne opuszczanie obozu! Przekażę to Nocnemu Szkwałowi. Chodź. Zbierajmy się do obozu.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Prycha, kiedy okazuje się, że to jednak on spotka się z glebą. Nie jest to ani trochę przyjemne spotkanie i już miałby się szarpnąć, prawie w złości, gdyby nie to, że mistrzyni jednak go puszcza. Na szczęście. I na szczęście jest to koniec męczenia się z walką. Pierwsze westchnienie ulgi wydobywa się z pyska Piórolotka po pochwale. Nie przejmuje go ona nadmiernie, ale... poniekąd satysfakcjonuje. Włożył w tę walkę prawie dokładnie tyle, ile chciał, a jednak otrzymał komplement. Patrz na to, Nocny Szkwale!
Informacje dotyczące wykorzystywania otoczenia brzmią nawet interesująco. Kolejne opcje na to, aby nie zmuszać się do zwykłego bicia po mordach. Kiwa głową na znak zrozumienia, ale zmęczenie ograbia go ze słów. Nie spodziewa się tego, co usłyszy dalej - wreszcie przestaje go dotyczyć ten durny zakaz. Nie kontroluje krzywego uśmiechu wspinającego mu się na mordkę.
- Śśświetnie, dzięki! - rzuca do mistrzyni, kiedy odrobinę otrząsa się z szoku, i wraca z nią do obozu. Niestety, nawet pomimo nowych przywilejów, ten dalej wydaje mu się tak samo przebrzydły.
***
Piórolotek nieustannie korzysta z możliwości zwiedzania terenów samodzielnie. Oczywiście, znikał czasem z obozu także przed nauką walki, obrażony na świat, na nieobecności Wodnego Wiru i zamieniał je w swoje własne, chowając się po kątach i wmawiając sobie, że na pewno umyka właśnie przed treningiem. Ale odkąd Nocny Szkwał usłyszał od mistrzyni (zbierającej spore plusy w oczach kocura po tym pozwoleniu!), że Lotna Łapa umie już walczyć, ciężko znaleźć go w obozie. Jednak na treningi, najczęściej, się stawia. Bunt nagle znowu w nim gaśnie.
- Dzień dobrrry, Wodny Wirze. - wita się z mistrzynią w umówionym miejscu.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Trening szedł nam wyjątkowo dobrze. Planowałam przerobić z terminatorem polowanie, jednakże powoli zbliżały się zawody w połowie ryb. Nie chciałam zabierać moim uczniom możliwości brania w nich udziału bez przygotowania. Poza tym łowienie było częścią polowania!
- Dzień dobry - miauknęłam na powitanie, uśmiechając się lekko do Lotnej Łapy. Umówiliśmy się wyjątkowo przy wyjściu z obozu - zazwyczaj preferowałam spotykanie się na Kocim Grzbiecie, jednakże teraz nie było to wskazane.
- Nauczę cię dzisiaj jak łowić ryby, a jeśli starczy nam czasu to również pokażę ci jak polować na lądzie. Zamierzasz brać udział w zawodach? - zapytałam, dając znać ogonem, aby ruszył za mną. Po wyjściu z obozu, niemalże natychmiast skręciłam w stronę drogi, prowadzącej do Grzmiącej Rzeki.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Praktyczne umiejętności, poza walką, interesują Piórolotka zdecydowanie bardziej, niż cała reszta. Przydadzą mu się do potencjalnej podróży do Nowego Świtu, do... sam nie wie, czego jeszcze, ale czuje, że to na ich rozwijaniu chce się skupić. Wykarmienie się stanowi najważniejszy aspekt przetrwania. Nie jest wybitnym fanem ryb, jednak są wystarczająco w porządku, aby nauka ich łowienia go nie mierziła. Poza tym, chyba jest bardziej statyczna, co mu odpowiada.
- Nie myślałem o tym, zapomniałem, że to już blisko... - mruczy w zamyśleniu, udając się za Wodnym Wirem. W zasadzie te zawody funkcjonowały gdzieś z tyłu jego głowy, ale dotychczas były zupełnie pomijane na rzecz myśli o swoim pochodzeniu albo braku wolności lub uzyskaniu tejże. Wzrusza lekko barkami. - Pewnie jeśli moja rodzina będzie brać udział, to i ja się dołączę. - odpowiada w końcu szczerze. Sam pewnie nie porwałby się na tę aktywność, ale jeśli któreś z rodzeństwa bardzo będzie tego chciało, albo mama ich do tego zachęci, to nie odmówi. Raczej nie odmawia bliskim.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
- Ten czas mija naprawdę szybko, więc nie dziwi mnie. że zapomniałeś - miauknęłam łagodnie, posyłając kocurowi lekki uśmiech. Czas naprawdę gnał do przodu, a my nie mogliśmy nic z tym zrobić. Pozostało jedynie dostosowanie się do niego.
- Weź udział. To będzie fajna zabawa, a jeszcze teraz, gdy nauczysz się łowić to już dopiero - zachęciłam go, spoglądając na niego. - Najważniejsze jest to, aby być cicho. Ustawiasz się tak, aby nie rzucać cienia na wodę. Wkładasz łapę, albo ogon, chociaż osobiście polecam włożyć łapę i po prostu czekasz. Pozostajesz w bezruchu, a gdy poczujesz, że jakaś rybka cię skubie, wyciągasz pazury i jednocześnie wyrzucasz ją na brzeg, a tam już zabijasz. Jakieś pytania? - zapytałam, kiedy akurat dochodziliśmy do brzegów Grzmiącej Rzeki.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
- Miałem też inne priorytety. - dorzuca jeszcze w zamyśleniu i rozważaniu, czy warto. Ostatecznie mógłby wykorzystać zamieszanie, by przymierzyć się do wyprawy na tereny Nowego Świtu - może podejść bliżej tak zwanej Grzmiącej Ścieżki, czy coś takiego. Chociaż nie, to byłby głupi pomysł. Jego rodzina z pewnością zauważy taką nieobecność. - Może spróbuję coś złowić. - decyduje się w końcu wymijająco i lekko uśmiecha do mistrzyni. Chyba musi pogodzić się z takimi nadchodzącymi namowami.
Szczególnie ze strony mamy.
Trzyma więc skupienie podczas wyjaśnień. Nie rzucać cienia, być cicho, włożyć łapę, wyrzucić na brzeg. Nie brzmi to najgorzej. Nawet się nie nabiega, tylko posiedzi i poczeka. Zaczyna mu się podobać to łowienie, przynajmniej z opisu. Nawet, jeśli ma moczyć łapę.
- Żadnych. - potwierdza jeszcze. - Jakim cudem udaje się zachować ciszę podczas zawodów? - pyta już ciszej, z rozbawionym przekąsem, świadom gwaru każdej ceremonii. Jednocześnie siada przy brzegu i, jeśli dostaje jakiś znak od mistrzyni, faktycznie ustawia się tak, aby nie rzucać cienia, i wsadza łapę do wody.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
- Bywa i tak - miauknęłam spokojnie. Każdy miał swoje prywatne sprawy, więc nic dziwnego, iż kocur zajmował się nimi. Uśmiechnęłam się pokrzepiająco, kiedy Lotna Łapa zdecydował się na wzięcie udziału w Połowie Rozkwitu. Tym bardziej chciałam nauczyć go łowienia - być może nawet uda mu się wygrać!
- Coś co łączy nas, Rzeczniaków, to tradycja i miłość do połowu. Chyba stąd ta motywacja do zachowania spokoju - zaśmiałam się lekko, przyciszając nieco głos. Nie chciałam spłoszyć kocurowi potencjalnych zdobyczy. Delikatnie kiwnęłam głową, zachęcając kocura do rozpoczęcia połowu.
Piórolotek musiał niestety uzbroić się w cierpliwość, gdyż dłuższą chwilę żadna z ryb nie wydawała się zainteresowana jego paluszkami. Czekał i czekał... I czekał i jeszcze dłużej czekał... Ale wreszcie! Średniej wielkości rybka zaczęła skubać łapę płowego terminatora. Idealna szansa dla kocura!
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Nie odzywa się już, tylko kiwa głową na żart Wodnego Wiru. Faktycznie, przecież zdarzało mu się już słuchać mamy, kiedy opowiadała o łowieniu ryb. Jej entuzjazm i oddanie sprawie bije od kotki nawet w obozie, więc pewnie wiele innych Rzeczniaków też tak ma. Po prostu jemu jakoś się jeszcze nie udziela. Szczególnie, kiedy musi czekać, czekać i czekać... A potem jeszcze czekać. Aż w końcu zostaje zaskoczony dziwnym skubaniem, niby nie za bolesnym, ale jednak niekomfortowym.
Na szczęście należy do dość opakowanych kotów i nie wyciąga łapy z wody. Spina się i próbuje wyrzucić rybę na brzeg, wysuwając pazury. Ma nadzieję, że to załatwi sprawę, o ile w ogóle trafi, ale możliwość dania ujścia temu lekkiemu obrzydzeniu spokojnie zachęca go też do dobicia ryby już poza wodą.