niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Po całonocnym myśleniu o tym, jaka jestem cudowna, położyłam się na szybką drzemkę. W nowym legowisku, w Jałowcowym Gąszczu, obok Ognia - który chyba akurat gdzieś wstawał. W każdym razie pospałam nieco, aby być gotową na trening z moim nowym terminatorem. Było to dla mnie dziwne. Jeszcze parę dni temu szłam na Koci Grzbiet jako terminatorka, a teraz sama miałam uczyć kolejnego kandydata na wojownika.
W samo górowanie słońca pojawiłam się przy wyjściu z obozu. Usiadłam i zaczęłam wypatrywać Lotnej Łapy, mając nadzieję, iż nie okaże się tak buntowniczy jak ja i pojawi się na treningu. Dopiero teraz rozumiałam, jak bardzo moje zachowanie musiało boleć Kałużową Dolinę... Ah. Durna ja.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Piórolotek i bunt? Nie, gdzie tam. Całą noc co prawda walczył z frustracją, gdy brutalnie odebrano mu możliwość pierwszego samodzielnego wyjścia, więc zamiast odkrywać świat, badać drogi do Nowego Świtu, musiał cisnąć się w terminatorskich legowiskach... Ale jakkolwiek jego rodzeństwo potrafi przytłoczyć ilością, tak ta bliskość i różnorodność ostatecznie często przywraca kocura do równowagi. Więc zjawia się na treningu, choć jego tempo sprawia, że nie pojawia się idealnie punktualnie.
Ale to chyba i tak dobrze, w porównaniu do tego, co spotkało ze strony młodej mistrzyni Kałużową Dolinę. Zamiast wymawiać się złym samopoczuciem, Lotna Łapa faktycznie przystaje naprzeciw Wodnego Wiru i wymusza nawet lekki uśmiech.
- Dzień dobry, Wodny Wirze. - przez chwilę wygląda na to, że nie będzie kontynuować po uprzejmym powitaniu, ale zaraz jednak nieco bardziej desperacko pyta: - Czego się najpierw nauczę?
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Przez chwilę zastanawiałam się, czy kocur w ogóle się pojawi. W ciszy oczekiwałam, rozglądałam się za nim. Zdążyłam nawet wyłapać zaniepokojone spojrzenie Ognia, który akurat wrócił do obozu z patrolu. Wtedy jednak zjawił się mój terminator, a ja jedynie posłałam lekki uśmiech bratu i zaraz potem wróciłam do Piórolotka, również lekko się uśmiechając.
- Dzień dobry, Lotna Łapo - miauknęłam, starając się nie zaatakować terminatora swoim entuzjazmem. Pierwszy terminator to musi być TEN. On miał potem przekazywać wiedzę, jaką ja mu dam i tak dalej i tak dalej. Właśnie zapisywałam się w historii klanu. - Chciałabym nauczyć cię walczyć, bo będę miała pewność, że nic ci się nie stanie jak wyjdziesz na jakiś patrol czy coś. Chyba, że wolisz coś innego. Polowanie? Granice? Kodeks?
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Czeka w napięciu, aby usłyszeć wyrok. Woli już od wschodu słońca mierzyć się z perspektywą słuchania, słuchania i słuchania. Może na naukach z wujem opowieści były przyjemne - w końcu dotyczyły czegoś super, takiego jak Nowy Świt. Ale typowy trening na pewno nie zawiera tak super elementów opowiadanych, jak te o życiu w odległym zgromadzeniu... Dobra, koniec. Po prostu Lotna Łapa przygotował się na odwlekanie momentu, w którym będzie mógł wyjść z obozu.
A jednak nie. Nie wstaje z pozycji siedzącej, ale cały się wręcz podnosi i entuzjastycznie kiwa głową.
- Tak, tak, chcę walczyć. Chcę wychodzić! - deklaruje, zapominając, że nie do końca chciał dzielić się swoim niezadowoleniem ze stanu rzeczy. Z nikim.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Nie udało mi się przeprowadzić treningu. Zachorowałam, siedziałam w lecznicy i wymiotowałam. Byłam na siebie wściekła - w końcu chciałam przeprowadzić treningi terminatorów w miarę sprawnie, a tutaj Gwiezdni zgotowali mi niespodziankę. Po prosiłam Ognia i tatę, aby w razie czego spróbowali zabierać moich terminatorów na patrole i czegoś ich przyuczać - nie wiedziałam, na ile to wyszło, w końcu zarówno Biały Jeleń jak i Ogień mieli swoje obowiązki. A teraz, gdy jeszcze urodziło się moje rodzeństwo!
W każdym razie już mogłam wychodzić. Całe szczęście. Zdecydowałam się od razu odnaleźć Lotną Łapę i zabrać go ze sobą na trening. Porządny trening.
- Cześć - miauknęłam, uśmiechając się do kocura. - Idziemy walczyć. Wystarczy mi tego siedzenia w lecznicy - miauknęłam, licząc, iż kocur zgodzi się bezproblemowo... Oby.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Nic nie jest w stanie zastąpić Piórolotkowi możliwości samodzielnego wyjścia z obozu. Patrole czy przyuczanie, oba po łebkach, bez szczególnych skutków, także. I tak są to rzadkie zdarzenia, a wewnętrznie skonfliktowany młodzik sili się tylko na miłe Dzisiaj odpuszczę, zamiast czegoś w rodzaju Wsadźcie sobie takie spacerki pod nadzorem w zadki!
W tym momencie jest już praktycznie gotowy, by po prostu uciec, nie zważając na konsekwencje. Nadchodzi jednak cud i jego mistrzyni w końcu udaje się pokonać chorobę. Lotna Łapa zaniechuje więc tego planu. Przecież teraz to byłoby już zupełnie bez sensu, i mama zmartwiłaby się podwójnie... Więc nie ma zamiaru ani zwiewać, ani robić sobie problemów z Wodnym Wirem. Po prostu wstaje z legowiska.
- Cześć. Jasne. Nie dziwię się. - sili się na uśmiech, przekonując się w środku, że to przecież nie jej wina. Rozłożyło ją coś. Złość trochę pulsuje, ale siedzi tam, gdzie trzeba. Tylko Lotna Łapa czuje się po prostu zmęczony, jakby miał za sobą już cały trening walki.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Cieszyłam się, że kocur nie miał mi za złe tego, iż tak długo nic nie robił. Uśmiechnęłam się delikatnie do kocura, po czym skierowałam się z nim w stronę wyjścia z obozu, a następnie w stronę Kociego Grzbietu. Musiałam przyznać, że już samo wyjście poza wejście obozowe, było dla mnie zbawienne. Świeże zapachy zwierzyny oraz rzeki były zdecydowane przyjemniejsze niż obrzydliwe, intensywnie pachnące zioła - te już od jakiegoś czasu drażniły mój nos, a leżenie w lecznicy stawało się strasznie uciążliwe.
- Dobra, to co wiesz o walce? Albo masz może jakieś spostrzeżenia co to tego, gdzie najlepiej uderzać, aby pokonać przeciwnika? - zapytałam, kiedy jeszcze byliśmy w drodze. Tak o, aby po dotarciu na Koci Grzbiet móc zacząć walczyć.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
To, czy Piórolotek ma komuś cokolwiek za złe, usilnie trzymał wewnątrz siebie, tak, aby nikogo nie urazić, nie narobić problemów ani zmartwień - oczywiście bliskim, bo to takimi kotami, jak mama lub Mieniak się przejmuje, kiedy powstrzymuje swoje emocje przed wypłynięciem na wierzch. Inni... są, bo są, najczęściej.
Nie może jednak babrać się w tych odczuciach zbyt długo, bo możliwość wyjścia poza obóz - dotychczas tak niezwykle rzadka, że Lotna Łapa czuje się, jakby wychodził pierwszy raz - dominuje jego głowę zapachami i widokami wolności. No, nie takiej do końca wolności. Co chwilę hamuje się przed wybiegnięciem naprzód, daleko, bez zważania na to, gdzie jest mistrzyni. Dlatego przyjmuje dość nieregularny rytm kroków - szybko, szybko, szybko, wolno, wolno.
- Nooo, wiadomo, tak, żeby było dużo krwi... albo żeby bolało. - wypowiada się nie tonem znawcy, ale też nie zupełnego amatora, którym przecież jest. Nigdy nie interesował się bójkami, więc leci swoją logiką. - Więc, na przykład... taka głowa cała. Niezwyyykle wrażliwa jest. Oczy, nos... Nooo, albo gardło!
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Zauważyłam bardzo… dziwne tempo, jakie obrał mój terminator. Najwyraźniej musiał być bardziej podekscytowany, niż sądziłam! Nie widziałam w tym jednak nic złego. Lotna Łapa niemalże od samego początku wykazywał chęci do samodzielnego opuszczania obozu, a moja choroba mu to zdecydowanie uniemożliwiła. Zdecydowałam, iż po paru treningach walki, pozwolę mu na to - i poinformuję o tym Nocny Szkwał, aby nie było wątpliwości.
- Mhm, dokładnie. Cała głowa jest jednym, wielkim, czułym punktem. Przetniesz skroń i jednocześnie zasłonisz przeciwnikowi widok z powodu ilości krwi, jaka wypłynie z rany. Tak jak mówiłeś, uszy, oczy, nos. Następnie właśnie gardło. Możesz też uderzać pod pachami, skóra tam jest cienka ale ukrwiona. Ogon też jest czułym miejscem, gdyż odpowiada za równowagę. Celuj w łapy, aby powalić przeciwnika. Pamiętaj jednak, aby samemu unikać pazurów i kłów. W końcu też masz czułe punkty. Dobra, jakie są twoje mocne strony?
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
I Piórolotek właśnie odczuwa, skąd jego brak zainteresowania samą walką. Nawet same opisy przedstawiane mu przez mistrzynię brzmią absolutnie nieprzyjemnie. Ukrwienie, celowanie w tę cienką skórę między ciałem a łapami, powalanie kogoś, więc pewnie wbijanie się w tę kupę mięsa i krwi... Brrr, zupełnie nie jego klimaty. A przecież musi nauczyć się tej wątpliwej sztuki, jeśli chce wreszcie cieszyć się zasłużoną, wymęczoną wolnością.
A więc... jego mocne strony. Ze skrzywienia przechodzi w wyraz mordki obrazujący dość mocne zagubienie, miksowane ze skupieniem. Cóż, na pewno nie jest z niego zły aktor, ale ta zaleta raczej przestanie być zaletą, gdy się nią pochwali. I pewnie nawet nie będzie to należało do konwencjonalnych cech przydatnych w walce.
- Myślę, że dobrze będę... uuunikać! Jestem szybki. Sprawnie się ruszam... tak myślę. - odpiera wreszcie. W zasadzie obie te cechy brzmią już bardziej zachęcająco, niż jego wcześniejsze rozmyślania. Wyobraża sobie, jak sprawnie unika każdego ciosu, i - najlepiej bez brudzenia własnych łap - doprowadza przeciwnika do porażki... w jakiś sposób.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
- I super. Zaraz to sprawdzimy - miauknęłam z uśmiechem w stronę syna Krokusowego Pląsu. Dotarliśmy na Koci Grzbiet, gdzie pozwoliłam kocurowi na chwilę wytchnienia. Potem zdecydowałam się na odsunięcie się o parę kroków od terminatora, po czym ugięłam łapy.
- Jak będziesz czuł się gotowy to zaczynamy.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Nie czuje się gotowy. Nie ma ochoty atakować jako pierwszy - sam przecież mówił, że lepiej poszłyby mu uniki. Najchętniej to posłuchałby teorii na temat walki i przeszedł do najbardziej ciekawiących go spraw. Wycieczek po terenach... takich samotnych, gdyby miał wybór.
Ale go nie ma. Po chwili wzdycha i kiwa głową. Może jeśli spróbuje powalić kotkę i jakimś sposobem mu się to uda, to okaże się wystarczającym dowodem umiejętności i będzie mógł wychodzić z obozu. Dlatego też rzuca się w kierunku Wodnego Wiru, próbując swoim ciężarem wytrącić ją z równowagi.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Terminator zaatakował już po chwili. Wiedziałam, że pewniej poczuje się w unikach, zwłaszcza po tym, co przed chwilą mówił. Chciałam jednak wyprowadzić go z komfortowej sytuacji - nie zawsze mogło się jedynie unikać, gdyż samymi unikami, walki się nie wygra.
Kiedy więc rzucił się w moim kierunku, zdecydowałam się wybić łapami do tyłu, aby oddalić się od swojego terminatora.
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Nie wydaje mu się, by popełnił błąd przy skoku w kierunku Wodnego Wiru - to znaczy, poza uczestniczeniem w tej lekcji mordobitki, która nadal go nie ekscytuje - ale mimo to mistrzyni zupełnie mu umyka. Wzdycha i odczekuje moment, mając nadzieję, że otrzyma teraz okazję na wykonanie uniku, ale nie. Kotka chyba oczekuje od niego ataku.
Stara się więc ponownie przybliżyć i bez większych oczekiwań zamachnąć łapą w kierunku głowy Wodnego Wiru, może właśnie skroni. Pazury oczywiście ma schowane, ale gdyby trafił, mogliby udawać, że jest oślepiona tą spływającą krwią, prawda? Fuj.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Udało mi się uskoczyć, dzięki czemu nie zostałam zaatakowana przez swojego terminatora. Czułam ekscytację na myśl, iż właśnie uczę SWOJEGO ucznia, jak walczyć. Prawie tak samo dobrze bawiłam się podczas walki z Kałużą… no poza momentami, kiedy mi nie wychodziło. Nienawidziłam przegrywać.
Nie uskoczyłam, ale nie było takiej potrzeby. Kocur i tak mnie nie trafił.
Tym razem zdecydowałam się wyskoczyć do przodu, a konkretniej to z zamiarem wylądowania na grzbiecie Lotka.