Nie był zdziwiony krytycznym spojrzeniem kotki, sam by na siebie tak patrzył, gdyby w ogóle umiał spojrzeć w swoje odbicie. Był okropnie beznadziejny i niepomocny dla klanu, wiedział... ale chciał się zmienić. Chciał pomóc. Czy to jakkolwiek się liczyło? Czy już zaprzepaścił swoją szansę? Nigdy nie umiał stwierdzić. Przytaknął jednak i przyspieszył kroku razem z Donośnym Krzykiem; nadal wlókł się gdzieś za jej plecami ze wstydu, ale nie odstawał od tempa. Nie chciał tylko znowu zobaczyć jej wzroku na swojej osobie. Wydawało mu się, że naprawdę zwróci śniadanie.
— O..ojej. — Wymsknęło mu się ciche, możliwe że niesłyszalne dla kotki. Słuchał uważnie i obserwował jej poczynania, wszystko inne przestało go interesować na ten czas. Może oprócz tego nieprzyjemnego uczucia wstydu i uciskającej myśli, że polowanie było przerażające. Wszystkie słowa były mówione szybko i z precyzją, ale Pożarek trochę się gubił… trochę obawiał. — Nie jestem p-pewny — odpowiedział słabo i po prostu siedział. Czuł wstyd. Że nie potrafił. Że dopiero się uczył. Że pewnie nie zrobi wszystkiego jak powinien za pierwszym razem. Tylko dlaczego ryb się tak nie obawiał? Może dlatego, że reakcja Donośnego Krzyku była inna? Milsza? Tutaj czuł się oceniany od samego początku.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Poruszyła końcówką ogona z irytacją. Nie rozumiała co było w tym na tyle trudnego, żeby tego nie rozumieć, szczególnie że kocur nie był świeżo mianowanym kociakiem, a dorosłym kotem, który już dawno mógłby być wojownikiem. Nie dała jednak ujść tej frustracji. Podczas łowienia nie było tak źle, Nieuchwytna Łapa miał potencjał, nawet jeśli był zakopany głęboko w jego wnętrzu. - Dobra, zrobimy inaczej. Przykucnij, a ja wszystko powtórzę, jednocześnie ustawiając ciebie do odpowiedniej pozycji. Może być? -Spojrzała na niego wyczekująco, może w taki sposób będzie mu lepiej się w tym odnaleźć.
Zdziwił się, nawet można by powiedzieć, że tak nie za lekko. Spojrzenie zezowatych oczek od razu poleciało na mordkę Donośnego Krzyku, która wykazała chęć pomocy. Ojej? Nie rozumiał. Nie chciał jednak chyba rozumieć. Starał się nie analizować. Przyjąć po prostu uprzejmość jaka była, tym razem przynajmniej... znaczy nie żeby i tak nie przeszło mu przez myśl, że jest na tyle beznadziejny, że kotka musi wymyślać dla niego alternatywy. Na pewno było jednak miło usłyszeć, że się z nim jeszcze nie poddała.
Przytaknął jednorazowo głową na propozycję kotki, a potem wstał z miejsca i ostrożnie przeanalizował wszystkie słowa kotki, by ostatecznie... ustawić się samemu w pozycji łowieckiej? Ugiał łapy, nie szural brzuchem, głowa i ogon zrównana z linią grzbietu... oczywiście nie zdawał sobie sprawy z tego, że już wykonał wszystko co powinien. Nie dlatego, że był głupi, a dlatego... że w siebie zwyczajnie nie wierzył. Pożarek rozumiał, analizował, wykonywał, często źle ze strachu, ale jeśli nie było strachu, a może i nawet lekka nadzieja tląca się w oczkach... nagle wszystko miało sens. Było... prostsze?
— C-co d-dalej? — zapytał prawie szeptem.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Już się do niego zbliżyła, żeby w razie czego go skorygować, ale okazało się, że nie było to wcale konieczne? Nie rozumiała co się właśnie wydarzyło. Poprosiła go jedynie o przykucnięcue, a kocur stał przed nią w perfekcyjnej pozycji łowieckiej. On sobie żartował z niej, czy z samego siebie? - Przejdz się. -Mruknęła nie kryjąc zaskoczenia w głosie i spojrzeniu. No po prostu stała i niedowierzała.
Ruszył się z miejsca, powolnie, delikatnie, bardzo niepewnie. Nie był pewien swoich kroków, ale dzięki temu był również precyzyjny, nawet jeśli niestabilny i chwiejny na własnych łapach. Nie była to najwygodniejsza pozycja w jego życiu, ale nie była też taka do końca ciężka… znaczy no mięśnie ewidentnie nie były do tego przyzwyczajone i upadł po chwili na bok. Otrzepał się jednak lekko i spojrzał zawstydzony na Donośny Krzyk… ale nie przestawał. Ustawił się ponownie w pozycji łowieckiej i szedł teraz po swoich krokach w drugą stronę.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Obserwowała go, nie mówiąc nic na jego chwiejną pozycję. Nie odezwała się nawet wtedy, gdy upadł. W milczeniu i spod przymrużonych powiek patrzyła jak się starał. Może rzeczywiście był w nim potencjał. - Zdajesz sobie sprawę, że wykonałeś pozycję perfekcyjnie bez mojej pomocy? -Zapytała w końcu. Nie dawało jej to spokoju. Przez tyle księżycy robiła coś źle? Przez tyle księżycy uważała go za bezużytecznego, porównywała do Sosnowego Szmeru, tylko po to, żeby teraz zobaczyć jak się starał. Owszem, dalej był płaczliwy i dalej ją to denerwowało, ale szedł przed siebie. Gdyby tylko umiał unieść głowę do góry.
Nie dotarło do niego od razu. Po chwili również. Szedł jeszcze kawałek, starał się skupić na poruszaniu i po prostu iść. Dwa uderzenia, trzy uderzenia, cztery uderzenia serca i jego głowa poszybowała do góry, a on spojrzał z szeroko otwartymi oczami w stronę mistrzyni i bardziej już chyba nie mógł wyrażać zdziwienia.
— Ja? Co? Ja... co? — Jakby cofnął się do kociaka, jakby nie rozumiał co się do niego właśnie mówiło. Głos podniósł mu się o oktawę przy tym pytaniu, ale jakimś sposobem nie krzyknął... co najwyżej zapiszczał. Tak. Bo nie rozumiał jakim sposobem mu się to mogło udać... nigdy wcześniej... znaczy no widział jak Donośny Krzyk to robiła, nie był głupi, analizował. Ale za bardzo coś sobie nie wierzył nigdy i teraz zastanawiał się czy wzrok niedowierzania kotki właśnie był z tego powodu. Podejrzewał wcześniej, że była po prostu zdziwiona jak słabo sobie radzi... a tutaj... jednak nie? — N-nie — przyznał zawstydzony, w końcu odpowiadając na pytanie i spojrzał speszony w bok. Ojej...
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Nawet teraz szedł przed siebie i chyba szło mu coraz lepiej. Uniosła brew (o ile to było w ogóle możliwe) jeszcze bardziej, gdy nagle się zatrzymał, żeby na nią spojrzeć. Powiedziała coś nie tak, czy rzeczywiście nie zauważył? Nie odpowiedziała, patrząc mu jedynie wyczekująco w oczy, a gdy w końcu się odezwał... uniosła kąciki ust, żeby szczerze się zaśmiać. Naprawdę nie zauważył! - Powinieneś zobaczyć teraz twój pysk. Bezcenny. -Zamruczała przez śmiech. To było całkiem urocze, głupie, ale pocieszne. Bardzo w jego stylu, jakby się tak nad tym zastanowić.
Ojej! W sumie nie bardzo wiedział jak zareagować na nagłe roześmianie się kotki, ale nie minęło więcej, niż dwa uderzenia serca i po prostu zachichotał wraz z nią. No tak... jego mina mogła być dość zabawna, nie mógł powiedzieć, że nie, nie widział jej w końcu. Nie miał jednak pewności co dalej, no bo najwyraźniej potrafił przemieszczać się - nawet jeśli nie najlepiej - w pozycji łowieckiej i nawet robił ją perfekcyjnie... czy to oznaczało, że teraz będzie musiał polować? Trochę nie chciał. Nadal uśmiechał się do Donośnego Krzyku, chociaż jego głowa była lekko przekręcona w bok, jakby wyczekując na więcej informacji. Coś nie docierało do niego jakim cudem osiągnął perfekcyjność w czymś co nigdy nie robił, ale zarazem... często unikał spojrzenia innych, kulił się, chodził chcąc być niezauważonym, także chyba tak się nauczył? Ostatecznie może coś ze swojego życia wyniósł, mimo iż nie miał pojęcia o tym...
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Jej rozbawienie trwało jeszcze przez kilka uderzeń serca. Gdy wreszcie minęło, machnęła ogonem w stronę, z której przyszli. - Dobrze sobie poradziłeś, ale wątpię żebyś chciał iść o krok dalej i złapać rzeczywistą zwierzynę. Nie chcę męczyć cię bardziej niż to koniecznie. -Przyznała. Pamiętała jego reakcję na zabicie ryby i wątpiła, żeby chciał przechodzić przez to tak szybko ponownie. Szczególnie po zaskoczeniu z jakim miał przed chwilą doczynienia. Była gotowa poprowadzić ich w stronę Wydeptanych Ścieżek i kontynuować dalej.
Obserwował z uśmiechem Donośny Krzyk. Nie bardzo wiedział czemu ta interakcja wydawała mu się taka dziwna. Może dlatego, że nigdy nie miał takiej relacji z nikim starszym? No i niedawno jeszcze kotka nie wydawała się nawet chętna spędzać w jego towarzystwie dłużej, niż dwa uderzenia serca... trochę był pod wrażeniem jak to się zmieniło. Nie rozumiał, ale nie narzekał! Nigdy!
— M-może innym razem... tak. — Przyznał z lekkim strachem i przytaknął trochę sztywnie. Uch... chciałby być pewniejszy, ale nie potrafił... dlatego też ruszył od razu za mistrzynią, gdy ta zaczęła iść w stronę Wydeptanych Ścieżek. — Dużo d-drapieżników spotyka się na p-p-polowaniach? — Nie wiedział czy chciał zaczynać ten temat, ale jednak nie chciał go unikać. Nie znał drapieżników tak dobrze, a wypadałoby pewnie... no je poznać. Pies. Wiedział jak wyglądał pies, wiedział jak gryzie... nawet, ale nie wiedział czy powinien na cokolwiek uważać bijąc się z nimi.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Gdy tylko dostała potwierdzenie, ruszyła w stronę granicy, licząc na to, że kocur pójdzie za nią bez większego problemu. - Więcej niż podczas łowienia. Zawsze musisz mieć na uwadze, że nie jesteś jedynym drapieżnikiem, który tego dnia wyszedł na polowanie, a jako kot jesteś konkurencją, której trzeba się pozbyć. -Zawahała się za późno. Ona w ogóle powinna mu o tym mówić w taki sposób? Przecież on jej się zaraz rozpłacze i ucieknie do obozu.- Znaczy wiesz, nie wszystkie drapieżniki są agresywne. Właściwie to musisz uważać głównie tylko na psy, borsuki, lisy, kruki, jastrzębie... szczury... inne drapieżne ptaki... -Sama siebie zbiła z tropu. Było tego znacznie więcej niż zapamiętała. Spojrzała za siebie, żeby zobaczyć reakcję terminatora.
Spodziewał się, że nie usłyszy nic... dobrego? W końcu dlaczego drapieżniki miałyby stwierdzić, że polowania będą spokojne? Że nie trzeba się atakować i po prostu żyć w zgodzie? Walczył z psem. Wiedział, że chodziły po terenach, a mimo to usłyszenie... o byciu konkurencją? Lekki dreszcz przeszedł go po plecach, a on zamiast się zatrzymać i skulić zaczął się rozglądać na boki. Musiał być bardziej wyczulony... nie mógł zginąć. Nie chciał. Zaschło mu w gardle. Serce przyspieszyło. Ale nie mógł też siedzieć w obozie. Nie. Musiał się przydać. Musiał być przydatny. Koniec. Nie było innej opcji.
Co do dalej wymienianych drapieżników? Potknął się na wspomnienie jastrzębi, a szczury... aż wykrzywił się w grymasie. No tak... były też te całe stada. Czy psy też przemieszczały się w stadach?
— Czy psy też żyją w stadach? — Nie wiedział czy chciał jeszcze znaleźć się w szczękach psa, ale zarazem... jeśli tego by wymagała od niego sytuacja? Pożarek naprawdę nie wiedział co miał myśleć, oprócz tego, że tak samo bardzo jak się bał, tak samo bardzo był... zdeterminowany? Nie... to było coś innego. Ale mimo trzęsącego się głosu, szedł... po prostu. Nawet przyspieszył kroku, by Donośny Krzyk nie musiała patrzeć z tak niewygodnej pozycji i ustawił się po stronie oka, które jej działało. Był spięty. Ale nic więcej nie mówił, czekał na odpowiedź.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Było widać po nim, że nie spodobała mu się ta informacja, ale i tak zareagował o wiele lepiej niż się spodziewała. Czujność była dobrą cechą, cechą kota, który miał przed sobą długie życie. - Nie wszystkie, ale tak, mogą żyć w stadach, z tego co słyszałam nazywa się taką grupę sforą. Nie pytaj mnie tylko jak funkcjonuje taka grupa, psy są głupie, ostatnie czego chciałabym się uczyć to ich struktury życia. -Psy były głośne, śmierdzące i najczęściej niebezpieczne, a w grupach jeszcze bardziej.- Jak przyjdzie ci stanąć przed grupą to zwiewaj na drzewo, jeden pies to trudny przeciwnik, sfora to pewna śmierć. -Nawet ona, mimo tego, że walka była jej ulubionym zajęciem nie była na tyle głupia, żeby udawać bohaterkę w takiej sytuacji i na pewno nie zamierzała namawiać do tak głupich rzeczy swoich terminatorów.
Sfora psów… co za przerażający koncept sam w sobie, a co dopiero jak jednak spotka się ten koncept w rzeczywistości? Przed sobą. Stojący tak po prostu. Było mu niedobrze na samą myśl, a mimo to szedł dalej za Donośnym Krzykiem.
— Brzmi p-p-pzyjemnie — mruknął, chociaż widać było jak spięty był, jak bardzo przerażała go ta myśl. Rozszarpanym przez psa. Tak po prostu. Rozejrzał się dookoła, ale nic nie widział, może lepiej dla niego jak będzie nasłuchiwać? Widział… czasami dość słabo, jeśli szybko przelatywał z jednego miejsca na drugie. — J-jak powinno walczyć się z psem? Wiem… wiem, że ich pyski są najbardziej śmie-śmiertelne. — Widział co psie szczęki mogły zrobić, spodziewał się, że gdyby nie ilość kotów w tamtej walce to skończyłby o wiele gorzej, niż tylko zagryzionym barkiem.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside