Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Hej, zamiast tak się rozglądać użyj nosa. -Poradziła. Widziała jak bardzo się rozglądał, jak bardzo starał się być czujnym. Nie chciała, żeby był tak zestresowany, ale jednocześnie pochwalała jego czujność i po prostu chciała, żeby dobrze ją wykorzystał. Dlatego też nie powiedziała mu wprost, że w pobliżu nie było czuć smrodu psa. - Ta, ale to samo można powiedzieć o lisach i borsukach. Podczas walki z nimi najlepiej jest unikać kontaktu z ich pyskami, a co konkretnie o psach... -Zamyśliła się, nie miała aż takiego doświadczenia z kundlami.- Uh, wiesz rzadko używają swoich łap do atakowania więc bezpieczniej jest atakować właśnie je, ale jeśli chcesz zadać jakieś realne obrażenia to celuj w brzuch i boki. Szczególnie wrażliwe mają nosy, ale no to wymaga kontaktu z pyskiem. -Mijali właśnie Wydeptane Ścieżki , po których ruszyli dalej.- Kundle przeważnie są szybkie, dlatego musisz być w nieustannej gotowości na uniki, nie zostawaj też na długo przy zaatakowanej kończynie. -
Nos… w sumie też miało sens, ale czasami miał wrażenie, że nie zobaczyłby przeciwnika jakby stał obok niego, a co dopiero usłyszeć… wyniuchać? Jasne, nie zdarzyło mu się jeszcze, ale odrobinę się tak czuł. Może to tylko bojaźliwość, ale… również obawiał się, że był zwyczajnie głupi. Przytaknął jednak. Tak samo jeśli chodzi o następne informacje, lisy, borsuki i psy – wszystkie atakowały pyskami, rzadziej łap. Te ostatnie natomiast miały wrażliwe nosy, ale na samą myśl o zbliżeniu się do psiego pyska było mu gorzej… po prostu. Wszystko to brzmiało pomocnie, ale przez chwilę zwątpił, że dałby radę. Zbladł. Nic jednak nie mówił, zastanawiał się tak długo, że udało im się dotrzeć do Drzewka Cudów.
Wciągnął szybko powietrze kiedy jedna z błyskotek odbiła w jego oczy światło, a po przyjrzeniu się dokładniej zobaczył na jednej z gałęzi coś… co to robiło. Chyba odbiało słońce, sama jarzębina nie miała na tyle pokaźnych gałęzi by zagrodzić promienie.
— A co z… oślepianiem? — Wypalił nagle. Nie miał chyba jednak żadnego inteligentnego komentarza co do atakowania psów, ale przyjął do informacji jak najbardziej wszystko co usłyszał/
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Dobrze kombinujesz. -Mruknęła, samej zerkając na drzewo. Nigdy nie była jego fanem głównie przez te wszystkie bibeloty dwunożnych. Nie rozumiała dlaczego ptakom tak bardzo się one podobały. Były brzydkie i no, dwunożnych.- Właściwie to możesz wykorzystać do oślepienia wszystko co znajdziesz akurat pod łapą. Słońce też jest dobrym sposobem, wystarczy, że ustawisz się tak, aby świeciło kundlowi w oczy. -Odbiła w stronę dalszych granic, przyspieszając lekko.
Zdziwił się, że w ogóle kombinował, a co dopiero że dobrze i na chwilę nawet stracił rytm, w którym szedł przez potknął się o własne łapy. Teoretycznie szybko się uratował, ale Donośny Krzyk na pewno zobaczyła już jego dwie lewe łapy… nic nowego tak naprawdę, a jednak głupio mu się zrobiło. Chwaliła go, a on już chwilę później praktycznie leżał pyskiem na ziemi… żałosne z jego strony.
— M-ma sens — przyznał ze wstydem, nadal zatrzymując się przy tym co się wydarzyło przed chwilą. Jego głupie potknięcie… Zamilkł jednak i jeśli kotka również nic już nie powiedziała to po prostu szedł obok niej w ciszy, nie wydawało mu się, że było to akurat teraz niezręczne… ale też nie był pewien.
Przechodząc obok Ukrytych Pagórków i dochodząc ostatecznie do Dwóch Wron nie wydobył z siebie nawet jednego słowa, raczej skupiając się na okolicy i tym co działo się na około. Nasłuchiwał, wąchał i rozglądał się – tak jak powinien przyszły Wojownik… prawda?
— D-dostałaś kiedyś żołędziem od tamtej dwójki? — zapytał wskazując na drzewo, które okupowały wrony.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Nawet jeśli Donośny Krzyk zobaczyła, to jakoś specjalnie nie zwróciła na to uwagi. Rzeczywiście nie było to nic nowego, toteż nie było po co mówić o tym na głos. - Ta. -Burknęła, zerkając na topolę.- Kiedyś próbowałam je nawet za to złapać, ale jakoś nie wyszło. Skubane zawsze odlatywały. -No i ostatecznie zrezygnowała, bo o ile ptaki były irytujące, tak dzięki nim miejsce miało swego rodzaju urok.
W ciszy poprowadziła ku Żabiemu Schronieniu, a zaraz potem [u]Zajęczym Ziołom/u]. Jej spojrzenie było wlepione w sąsiednie terytorium. Zerknęła raz, czy dwa w stronę Nieuchwytnej Łapy, jakby chciała wybadać jego reakcje.
Zaśmiał się delikatnie na słowa kotki i przytknął jej delikatnie. Mógł sobie wyobrazić mistrzynię w takiej sytuacji, nie byłoby to coś dziwnego. Podziwiał ją za to – odwagę w sensie. Zawsze parła na przód i robiła to co uważała za odpowiednie… on nie potrafił w taki sposób, zawsze zostając z tyłu. Nie mówiąc nawet o robienie tego co odpowiednie, miał wrażenie, że nie rozumiał co było odpowiednie. Zawsze robił coś źle albo nie tak… mówił nie tak, chodził nie tak.
Przechodząc bliżej granicy z Rzeką zauważył Wabika, któremu skinął głową, bo kocur często się tam znajdował próbując kogoś namówić do łowienia z nim. Pożarek rozmawiał z nim może parę razy, była to ciekawa… osobistość, ale w większości zostawał z kultury i strachu, że urazi kocura odchodząc. Skoro nauczył się łowić to może… uda mu się bardziej zaznajomić z kocurem? Idąc wzdłuż granic czuł się jakoś lżej. Może dlatego, że w końcu nie czuł się jak darmozjad? Może. Nie był pewien. Obeszli już dzisiaj sporo, a nie skończyli nawet… i może po Pożarku chwilę temu nie widać było strachu, ale teraz? Stanął w miejscu jak zdębiały i patrzył na nadchodzący patrol Rzeki. Uch. Niedobrze. Nie chciał spotkać Jęczmiennego Ziarna…
— Cz-cześć Rześka Pszczoło — przywitał się drżącym głosem kiedy o wiele starsza kotka doskoczyła do niego, a zaraz za nią jakaś inna szylkretka i biały kocur – och! Partner Rześkiej Pszczoły! Pożarek uśmiechnął się pokracznie do wszystkich i chwilę posłuchał wojowniczki, która go zaczepiła, zajęło to jednak dłużej niż się spodziewał i kiedy wszyscy się rozeszli dopiero zrozumiał, że nawet nie przedstawił Donośnego Krzyku. — W-wybacz. Nie sądziłem, że b-b-będą chcieli p-po-porozmawiać. — Ruszył się znowu, by dojść do Białej Łączki.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Sierść na jej karku uniosła się delikatnie, gdy kocur najpierw przywitał się z jakimś samotnikiem, a chwilę później przystanął, żeby wymienić parę słów z patrolem Klanu Rzeki. Sama zatrzymała się kawałek dalej i utrzymując dystans, obserwowała całe zajście.
Wiedziała, że terminator teoretycznie nie robił niczego złego, w końcu sama miała przyjaciół z Klanu Gromu. Istniał duży procent szans na to, że gdyby spotkała na granicy Gwiezdny Nurt, zatrzymałby się na ploteczki. Niemniej poczuła lekkie obawy. Nieuchwytna Łapa przecież przebywał jakiś czas w Klanie Rzeki. Nawiązał przez ten czas aż takie przyjaźnie? - Nie szkodzi. Wyglądali jakby dobrze cię znali. -Mruknęła jedynie, zaraz ruszając w dalszą drogę. Postanowiła nie wychodzić na hipokrytkę i nie wypytywać o naturę tych relacji. Nie było niczego złego w nawiązywaniu relacji z sąsiadami. A jednak sierść dalej się nie wygładziła.
Wkrótce wkroczyli na ostatnią część granicy, którą dzielili z Klanem Rzeki - Kępy Traw. Zaraz po tym czekały ich tylko Cztery Dęby.
Chwilę zajęło mu przemyślenie tego powinien powiedzieć o jego… znajomość… czy cokolwiek to było z Rześką Pszczołą, bo nie miał pojęcia nawet jak kategoryzować starszą kotkę w swojej głowie. Szedł obok Donośnego Krzyku dość żwawym krokiem, chociaż co jakiś czas potykał się o własne łapy przez dziwną atmosferę jaka nagle się pojawiła, a wyczuwał ją. Ciężko żeby nie! Nauczył się od życia, że musi wyczuwać takie rzeczy, chociaż nie nauczył się jak z nimi sobie radzić, ani co dokładnie oznaczały.
— P-pomagała mi. W sensie… Rześka Pszczoła. M-mój kolega z Rzeki… Gorejący K-k-krzew był mianowany jak by-byłem tam. I-i dodała mi trochę o-otuchy jak zostałem s-s-sam w tłumie. A potem c-cz-czasem przynosiła mi piszczki… n-nie chciałem im wy-wyjadać ze stosu, ale zawsze mówiła, że u-u-uumre z głodu, jeśli nic nie będę jeść — wyjaśnił bez powodu, ale poczuł taką potrzebę. Nie rozumiał dlaczego Rześka Pszczoła uznała, że musi mu pomóc, ani dlaczego nawet po tym jak wrócił, najwyraźniej, nie przestała mieć do niego ciepłych odczuć. Było to miłe, ale nie potrafił zrozumieć. Nie narzekał też oczywiście! Ale… ale on zawsze czuł się tak dziwnie jak ktoś go widział. Egzystowanie było ciężkie.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Dokarmianie obcego kota też nie musiało od razu oznaczać czegoś dziwnego, w końcu Klan Wichru miał w zwyczaju pomagać samotnikom. Zatopiona Wyspa trafił do Klanu jako samotnik, a Klan zadbał o jego wyżywienie. Podświadomie więc wiedziała, że nie powinna się tak martwić bliskością kocura z sąsiadami, ale z jakiegoś powodu nie potrafiła pozbyć się tego uczucia. Ugh. - Dobrze było zostać starszym przed uzyskaniem rangi wojownika? -Miał to być żart na zmianę tematu. Nie wiedziała co innego miałaby mu na to odpowiedzieć. No nie powie mu, że dobrze, ani też nie chciała na głos mówić tego co siedziało jej w głowie. Zresztą, już mieli rozmowę o Klanie Rzeki.
Przeszli szybko obok Podnóża Pagórka i Płaskiego Głazu i nie zatrzymując się, ruszyła dalej. Nieuchwytna Łapa był dorosły, na pewno widział już Cztery Dęby, nie było sensu więc tam zaglądać. - Chce sprawdzić jeszcze kawałek granicy z Klanem Cienia. Ostatnio na treningu z Konwojową Łapą wyczuliśmy ich świeże oznaczenia. Chce sprawdzić czy nic nie kombinują. -I z tymi słowami prowadziła ich w stronę Kreciej Łąki. Przecież sąsiedzi musieli coś kombinować, nie mogli przecież, jak normalny Klan zadbać o granice. Nie. Oczywiście, że nie. Nie zamierzała wmówić sobie inaczej.
Nie zrozumiał żartu. Przeleciał mu nad głową i wylądował gdzieś na terenach Rzeki, na które nie zamierzał wchodzić… przynajmniej bez większego powodu. Może gdyby spotkał Gorejący Krzew to by się zapomniał, ale też nie sądził, nie było powodu by wchodzić sobie na tereny. Mogli zawsze odbić na tereny niczyje… Ale! No żart wojowniczki do niego nie trafił, także spojrzał na nią pytającym wzrokiem. Jakim starszym? W sensie starszyzną?
Przyjrzał się Czterem Dębom z daleka, chociaż słabe były te cztery dęby, wystające z jednego pnia… on by nie wpadł na takie rozwiązanie. Inna sprawa, że nie wchodzili konkretnie na tereny Czterech Dębów, a jedynie sprawdzali na szybko dwie granice przy nich – ot, zwyczajne. Może przystanął na parę uderzeń serca dłużej, ale ogólnie nic nadzwyczajnego, co najwyżej zapachy tam się mieszały o wiele bardziej, niż na Ziemiach Niczyich.
— A co b-by mieli? — zapytał zaciekawiony i spojrzał w bok na Donośny Krzyk.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Ukraść nasze terytorium albo naszą zwierzynę? W zasadzie to wszystko. To w końcu Klan Cienia. Co jak co, ale nie zamierzam ślepo ufać kotom, u których doszło do zatrucia sterty zdobyczy. -Mruknęła ponuro, przyspieszając kroku. Nie rozumiała skąd u kocura to pytanie, przecież sprawa wyszła na jaw podczas ostatniego zgromadzenia, powinien orientować się w sytuacji chociaż odrobinę.
Gdy dotarli na miejsce, zawęszyła, ale wyczuła raczej dość stare oznaczenia. Cienisty patrol jeszcze dzisiaj tutaj nie dotarł. Dla bezpieczeństwa i własnej satysfakcji otarła się o kilka pobliskich krzewów, żeby sąsiedzi wiedzieli, że z Klanem Wichru nie ma żartów. - Już raz ci to chyba mówiłam, ale musisz mieć się przy tych kotach na baczności. -Nastroszyła sierść, ostatni raz zerkając za granicę.- Możemy wracać do obozu, na dzisiaj wystarczy. -
Zdziwił się na słowa Donośnego Krzyku i potknął o własne łapy przez to. Jak… jak zabrać terytorium? Ukraść zwierzynę? Sierść na karku mu się podniosła, a on patrzył na mistrzynię teraz ze zmieszaniem. Oj-ojej??? Nie wiedział co ze sobą zrobić. Zerkał raz po raz na granicę z Cieniem, a ogon latał mu na boki. Wojna z Cieniem? Brzmiało to tak… niedobrze! Nie chciał bić innych kotów, ale nie można było po prostu się poddać, prawda? W sumie nie wiedział nawet czy chciałby się poddawać. Chciał się wykazać i jeśli oznaczało to, że musiałby walczyć z innym kotów – to chyba musiał. Może wtedy przestaliby uważać go za porażkę? A Roziskrzona Gwiazda… patrzyła na niego przychylniej? Przełknął ślinę, ale zrobił dokładnie to samo co Donośny Krzyk. Otarł się o krzewy, drzewa, odrobinę nawet o ziemię… cokolwiek co by mogło pomóc oznaczyć terytorium.
— D-dobrze — powiedział i przytaknął ruszając za kotką w stronę obozu. Będzie musiał bardziej uważać na granicę z Cieniem skoro to było aż tak poważne!
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Następnego dnia zabrała kocura na zachodnią część Świszczących Traw. Normalnie zabierała swoich terminatorów w jej ulubione miejsce, ale tak się składało, że Samotne Jodły były blisko granicy z Klanem Cienia. Ostatnio nagadała Nieuchwytnej Łapie na sąsiadów i nie chciała ryzykować, że stres przysłoni mu zdrowy rozsądek, dlatego też zdecydowała się na środek ich terenów. - Przynieś mi... -Trzy piszczki, tyle zawsze wymagała od swoich podopiecznych, ale uh, to Nieuchwytna Łapa. Nie wydawał się pewny siebie, gdy uczyła go o polowaniu.- Cokolwiek. -Dokończyła po krótkiej przerwie.- Będę w pobliżu, w razie kłopotów, zawołaj. I pamiętaj, najszybciej zabijesz zwierzynę atakując w jej kark i gardło.-Gdy tutaj zmierzali zdążyła go już poinformować o dzisiejszym planie, czyli polowaniu.
Lekka mżawka na dni przepełnione deszczem to nie była katastrofa, właściwie to nawet nie zwrócił uwagi na delikatne kropelki obijające się o jego biały grzbiet. Skupił się zaś na fakcie, że dzisiaj miał polować. I to tak… naprawdę. Nauczył się podstaw i pozycji, ale tak żeby naprawdę zapolować? Tylko rybę zabił. No dobra… ryby. Od tamtego czasu nauczył się już polować i nie raz szedł łowić, ale tamto było proste – powtarzalne. Tutaj? Wszystko się zmieniało tak naprawdę. Skrzywił się niezauważalnie kiedy przystanęli na polanie, a Donośny Krzyk wydała mu polecenie. Przynieść cokolwiek…
— Do-dobrze… — Nie miał nic mądrzejszego do powiedzenia. Ruszył więc po prostu przed siebie z delikatnie ugiętymi łapami. Nie ustawił się jeszcze w pozycji łowieckiej, bo nie widział powodu, czasami obserwował jak inni polowali i dopóki nie widzieli piszczki to po prostu trochę bardziej się czaili.
➡Theycallyoucrybaby⬅xxxxxxxxx 【 CrYbAbY 】xxxxxxxx
xxxxxxxxxxxx
YouS E E M to(replace)your brainwithyour heart xxxYou takethingsso hardand THEN youfall apart xxxxxxYoutry toexplainbut__before__you canSTART xxxxxxxxxTHOSEcry babytears<comeoutofthedark>
-ˋˏ✄┈┈┈┈ Someone'sturningthe handleto│thatf a u c e t│inyoureyes
Youpouritoutwhereeveryonecansee
Y o u rheart'stoo BIGf o r your bodyit's whyIT won't fitinside
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Donośny Krzyk została, obserwując jak kocur znika pomiędzy trawami. Miała nadzieję, że przyniesie coś co nie będzie samymi piórami...
Do nozdrzy terminatora dotarł zgniły smordek. Pomiędzy trawami przemieszczał się szczur. Pytanie tylko skąd ten zapach. Był chory? A może po prostu niedawno pożywił się zgnilizną? Jednak najważniejszym pytaniem było, czy Pożarek się na niego skusi?