Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Stary Ul, który niegdyś znajdował się na konarze jednego z pobliskich drzew. Pewnego dnia jednak spadł, a smutne pszczółki przeniosły się w inny miejsce. Na nic jest szukać w nim resztek miodu lub bzyczących owadów, ale sam ul może stanowić całkiem niezły punkt orientacyjny.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Nie za bardzo wiedział za czym tutaj przyszedł. Nie widział sensu w szukaniu znajomości wśród innych klanów, uważał to za coś problematycznego. Zresztą, jedyne znajomości jakie powinny być dla niego ważne to te z Wichru. Niemniej jednak Klekoczący Bocian powiedział, że odwiedzenie Czterech Dębów dobrze mu zrobi. Tak więc przyszedł, bez oczekiwań, żeby tylko mieć co opowiedzieć starszemu. Póki co przykucnął przy starym ulu, który też obwąchał podejrzliwe.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Rozpoczęcie treningu Wierzbownicowej Łapy dało tylko więcej pytań niż odpowiedzi na temat tego, jak wyglądał stan klanu Rzeki i co tak naprawdę stało się z Poetą, czy też Sennym Świtem. Czy ktoś inny mógłby powiedzieć jej o tym więcej? Ciernisty Gąszcz nie była pewna co do tego, czy inne koty rzeczywiście okażą się chętne do dzielenia się takimi informacjami, ale może warto było spróbować. Nie powinno jednak zaszkodzić przejść się w okolice Czterech Dębów, by sprawdzić, czy ktoś akurat nie będzie w pobliżu.
Jednak całe to miejsce wyglądało jakoś bezpieczniej, gdy akurat nie odbywało się tu Zgromadzenie. Całe szczęście, że nim ktokolwiek zdecyduje się na zwołanie kolejnego, prawdopodobnie nie będzie to już jej problem. Spotkania całych klanów nie przyniosły nic dobrego, jeśli chciało się czegoś dowiedzieć, należało to zrobić samodzielnie.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Życiowa refleksja na dziś – zawsze można znaleźć jakiś drobny, pozytywny element w chmarze negatywów. Owszem, felerne zebranie z Poetą skomplikowało wiele kwestii w Klanie, ale jednocześnie od tamtego czasu cętkowany zaczął częściej wychodzić na niezobowiązujące spacery i, skoro wciąż okazjonalnie praktykował takie wypady, mógł śmiało stwierdzić, że nawyk ten mu się utrwalił. Zauważył też jednak, że zdecydowanie nie jest już tak samowystarczalny jak kiedyś – fajnie byłoby od czasu do czasu otworzyć do kogoś pysk, podzielić się jakąś refleksją czy doedukować rozmówcę w sprawie interpretacji klanowych imion.
Cztery Dęby oraz otaczające je tereny jak zawsze dostarczały miłych dla oka widoków; polany wciąż szczycić się mogły kolorowymi plamami kwitnących roślin, tak jak to było na początku Pory Młodych Liści, jednak z biegiem czasu coraz bardziej dominowała nasycona zieleń.
Podziwiając tak pobliską przyrodę, cętkowany w końcu dostrzegł w pewnej odległości przed sobą koci kształt. Pozwolił sobie chwilę poczekać przed odezwaniem się, skracając dystans i analizując nieznajomą. – Dzień dobry! Cztery Dęby to chyba jedno z lepszych miejsc na spacer, prawda? – Zagaił z uśmiechem, zupełnie bez żadnego większego planu. Starsza kotka miała dosyć szynkopodobne futro, pod kątem jego długości jak i koloru, a raczej kolorów. Do tego miała też podobną barwę oczu! Może dlatego z taką łatwością przyszło Wilkowi do niej zagadać?
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
I tak skończyło się bycie tu jedynym kotem. Czy było to dobre zdarzenie? To miało się dopiero okazać, chociaż jak na razie nie mogła powiedzieć, by w życiu odbyła jakiekolwiek miłe spotkanie z kocurem z Rzeki. Jednak mógł się okazać jakimś źródłem informacji. - Zależy czego się chce od spaceru. - Zbierania ziół? Miejsca, gdzie będzie mieć pewność, że nie trafisz na żadnego irytującego kota? Cztery Dęby nie brzmiały jak idealny punkt do spełnienia któregokolwiek z tych celów.
Przyjrzała się uważniej znajdującemu się obok koty, zastanawiając się skąd może go kojarzyć, bo rzeczywiście, sprawiał wrażenie, jakby już go widziała. Najłatwiejszą odpowiedzią było oczywiście Zgromadzenie, ale czemu miałaby tam zwrócić uwagę akurat na niego? Zastanowiła się przez moment, nim znalazła odpowiedź - czy to nie z nim rozmawiała Wrona? Albo przynajmniej z kimś całkiem podobnym z wyglądu, kto wie, może mieli tam takich całkiem sporo. - Czy to nie ty rozmawiałeś z moją terminatorką podczas Zgromadzenia? - Spytała, uznając, że może to być jakiś początek rozmowy.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Prawdopodobnie każdy kot posiadał w sobie swego rodzaju szósty zmysł, pozwalający wyczuć nadchodzące zagrożenie zanim jeszcze cokolwiek się wydarzy. Wilcza Góra również czymś takim dysponował, jednak kolejny raz w jego życiu okazało się, że owa umiejętność była nieco… spóźnialska.
Zmniejszając dzielącą go odległość z kotką, chwilę po odezwaniu się do jego nozdrzy dotarła woń towarzyszki. Cień, okej, nic nadzwyczajnego. Problemem była ziołowa otoczka, która szybko wysunęła się na pierwsze miejsce. Cień, zioła oraz nie była to Wronia Łapa – wnioski nasuwały się same i wojownik znowu mógł żałować, że podczas Zgromadzenia niezbyt skupiał się na innych kotach poza swoją rozmówczynią i okazjonalnym zerkaniem na przywódców…
Cały powyższy łańcuch rozmyślań odbywał się w czasie pierwszej odpowiedzi kotki. Wilk był więc w stanie poświęcić jedynie minimum neuronów, aby podtrzymać uśmiech skierowany w jej stronę. Gdy w końcu tożsamość nieznajomej stawała się coraz oczywistsza i mózg bił na alarm, to szylkretka rozwiała jakiekolwiek wątpliwości, od razu uderzając w bardzo konkretny temat. Zamrugał kilka razy i grzecznie się ukłonił. – Oh..! Ciernisty Gąszcz!! Bardzo, bardzo miło mi poznać, jestem Wilcza Góra, wojownik Klanu Rzeki! – Okej, dobra, trochę spanikował, ale jeszcze nie był to koniec świata. Po prostu został wzięty z zaskoczenia, zaraz się to ogarnie.
Odchrząknął, wziął szybki oddech i pozwolił sobie kontynuować, by rzeczywiście odpowiedzieć na zadane pytanie. – Tak, bardzo dobrze wspominam tę rozmowę. Wronia Łapa jest bardzo ciekawą osobistością. Do tego byłem pod wrażeniem, że w sumie jako pierwsza zabrała głos na forum Czterech Klanów i wyszła z własną propozycją gdy Przywódcy zwrócili się do wszystkich zebranych. – Okej, okej, to z drugiej strony było nieco za suche, ale w końcu znajdzie dogodny balans! Nadal nie wszystko stracone!! – Pewnie musi być bardzo sumienną uczennicą, prawda?? – Zaryzykował nieco luźniejszym tonem i drobnym uśmiechem. Łapiemy grunt.
Naczelna Medyczka Klanu Cienia… Mistrzyni Wroniej Łapy i Wierzbownicy… Cętkowany czuł wyjątkową potrzebę, by dobrze wypaść w jej oczach. Najważniejszym było teraz nie dać się tremie.
Gwiezdni, ale naprawdę wyglądała podobnie jak Szynka!
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Jego zachwyty nad Wronią Łapą były w jakiś sposób zabawne. Czy tylko próbował się teraz tylko jej przypodobać czy rzeczywiście jej uczennica zdołała mu zawrócić w głowie? Tego nie była do końca pewna już tak szybko. Jednak niezależnie od tego, nie spodziewała się, by sama Wrona chciała od tego kocura czegokolwiek więcej niż tylko informacji. Bo czy mógłby zainteresować czymkolwiek innym? - Tak, trening Wroniej Łapy przebiega bardzo dobrze. Potrafi zająć się już właściwie wszystkimi chorobami, z którymi koty przychodzą do lecznicy. - Nie kłamała, Wrona naprawdę była już całkiem odpowiednią medyczką. Wciąż była jednak młoda, nie było potrzeby by spieszyć się i mianować ją już w tym momencie, warto, żeby przed tym zdobyła więcej doświadczenia.
Na pewno z dwóch terminatorek Ciernistego Gąszczu była tą bardziej przez nią docenianą, ale nie powinno chyba być w tym nic dziwnego. To ja wybrała, a nie została jej tylko wskazana przez obcego przywódcę, którego darzyła niewielkim zaufaniem. - A jak wasz klan radzi sobie po stracie poprzedniego medyka? - Nie powinno to być dziwne pytanie, szczególnie z jej strony. Wygnanie Poety musiało być dużym wydarzeniem dla całej Rzeki - a może tym razem miała natrafić na kogoś, kto miał do tego inne podejście? Albo chociaż był chętny opowiedzieć o tym nieco więcej, niż zdołała się dowiedzieć do tej pory.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Uśmiech na wilczej mordce poszerzył się, rejestrując pozytywną opinię odnośnie Wroniej Łapy. – Bardzo dobrze to słyszeć! Na Zgromadzeniu chciała nawet umyć mi oko! – Rzucił, jakby z dumą, zaraz reflektując się jak dziwnie brzmią wypowiedziane przez niego słowa. – W sensie przemyć. Chciała przemyć je śniegiem. To oko. Bo myślała, że coś mi do niego wpadło. – Odchrząknął, pozwalając by cisza zagościła w rozmowie na kilka uderzeń serca.
Pytanie medyczki nieco przygasiło jego entuzjazm, ponieważ wojownik już wyobrażał sobie, że rozmowa może zejść na kolejne przesłuchanie odnośnie Poety… Jednak nie wszystko stracone! Trochę się pozmieniało, mógł teraz skupić się bardziej na pozytywach, jakie zdążyły z tych turbulencji wyniknąć. – Była to… duża zmiana, ale przez ostatnie księżyce wszystko wydaje się stabilizować. Wierzbownicowa Łapa szybko weszła w całą tą medyczną rutynę i sobie radzi! Ba, nawet ostatnio dopadły mnie wymioty i bóle brzucha, ale mnie wyleczyła! – O fakcie, że nie poszło to zbyt szybko i chyba potrzebował podwójnej dawki raczej nie ma co tutaj wspominać, prawda? - Na treningu pewnie też musi jej iść równie dobrze! – Z jednej strony miało to być pytanie, z drugiej brzmiało jakby po prostu to stwierdził.
W pewnym momencie zmarszczył nieco brwi, ewidentnie się nad czymś zastanawiając; może czy warto poruszyć jeszcze jedną kwestię, która wpadła mu do głowy? W końcu wewnętrznie zadecydował i na pysku cętkowanego pojawił się nieco delikatniejszy uśmiech. – W sumie, skoro mam okazję, to chciałbym Ci podziękować, Ciernisty Gąszczu. Za przyjęcie Wierzbownicowej Łapy i przekazanie jej wiedzy. Jako wojownik Rzeki, tak, ale też jako jej brat. Odkąd pamiętam chciała leczyć koty.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Historia o Wroniej Łapie z Zgromadzenia była... cóż, specyficzna. Medyczka skomentowała ją jedynie nieco zdziwionym wyrazem pyska, uznając, że akurat tego tematu nie potrzebuje kontynuować. - Ah, twoja siostra... - Nie wzięła pod uwagę faktu, że że wszystkich możliwych kotów natrafi akurat na rodzinę swojej terminatorki. To trochę utrudniało zdobycie od niego jakichś obiektywnych informacji na jej temat - Musisz być dumny, że udało jej się zdobyć możliwość zajęcia tej rangi. Wiesz, czy było wielu innych chętnych na te miejsce? - Właściwie trudno było uwierzyć, że w całym klanie mógłby być tylko jeden kot chętny na bycie medykiem. A jeśli było takich więcej - co takiego było w Wierzbownicowej Łapie, że akurat ona wygrała w tym konkursie? Najłatwiej było dostosować ją do planów Nocnej Gwiazdy? Najłatwiej pozbyć się, gdy nadejdzie na to moment? - Staram się przekazać jej całą wiedzę jak najszybciej. - Odpowiedziała, ignorując temat tego jak według niej przyswajanie tych informacji wychodziło terminatorce. Chociaż właściwie, zapamiętywanie ich nie było problemem, bardziej korzystanie z czegokolwiek, co nie zostało jej wprost powiedziane. - Słyszałam od niech trochę o waszym poprzednim medyku... Ty też miałeś z nim jakieś nieprzyjemne sytuacje? - Nie słyszała, nikt nie potrafił powiedzieć nic konkretnego o jego przewinieniach poza tym, że uczył terminatorkę z innego klanu bez ich wiedzy. Czy ten kocur będzie w stanie powiedzieć cokolwiek więcej? Czy może jedynie jak wszyscy będzie sprawiał wrażenie, jakby prawda mogła być czymś innym niż starali się jej wmówić?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Widać, że Ciernisty Gąszcz była chociaż odrobinę zaskoczona opisaną inicjatywą jej uczennicy. Wojownik czuł, że pomaga Wroniej Łapie zbudować jeszcze większy szacunek u swojej mistrzyni!
Intensywnie przytaknął odnośnie kwestii dumy i zaraz posłusznie zaczął się zastanawiać nad pytaniem. – Wierzbownicowa Łapa chyba najsilniej starała się o tę pozycję! O, ale moja druga siostra, Nadpływająca Ławica, również myślała kiedyś nad medykowaniem! Ostatecznie jednak wybrała tę bardziej wojowniczą ścieżkę. – Zaczął z entuzjazmem, jednak nieco przygasł pod koniec. Położył po sobie uszy, starając się jednak wykrzesać z siebie jakikolwiek uśmiech. – Niestety już jakiś czas temu zaginęła… Bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Ale wierzę. Wierzę, że odnajdzie drogę. Jest silna i zaradna. Nie można się poddawać, trzeba iść dalej, prawda? – Dodał ze słyszalną nutą determinacji w głosie, zaraz próbując się nieco rozluźnić. – Swoją drogą uwielbiała zajadać jaszczurki. Ponoć fajnie chrupią. A czy Ty masz jakąś ulubioną piszczkę, Ciernisty Gąszczu??
To się zagadał. Cienista była bardzo dobrym słuchaczem, naturalnie mu się przy niej paplało! Znowu otworzył pysk, nie dając medyczce zbyt dużo czasu na reakcję. – Zaraz, o czym to my? Ah, tak, poza Wierzbownicową Łapą i Nadpływającą Ławicą była jeszcze Słona Łapa. Pomaga w lecznicy, z tego co rozumiem to była chyba spokrewniona z Poetą? Ale nie wiem czy też chce zostać terminatorką medyka, nie miałem okazji nigdy dłużej z nią porozmawiać. – Wyjaśnił. W sumie to wypadałoby chyba w końcu ją zaczepić? Za dnia praktycznie nigdy jej nie widywał, co najwyżej na przełomie wieczora i nocy, gdy słońce zaczynało już się chować.
Deklaracja medyczki jeszcze bardziej poszerzyła wilczy uśmiech. Rozmawiał właśnie z doświadczoną nauczycielką z prawdziwego zdarzenia, była wzorem do naśladowania! Kto wie, może jeśli Gwiezdni pozwolą i jeszcze kilka razy się spotkają, to cętkowanemu uda się podpytać o jakieś wskazówki odnośnie sprawnego przekazywania wiedzy? Trzeba korzystać!
Ostatnie pytanie nieco zahamowało wilczy entuzjazm, chociaż bez wyraźnych przesłanek sugerujących smutek czy zakłopotanie. Po prostu musiał się chwilę zastanowić. – Tak osobiście to w sumie nie, ale wiem że wiele kotów miało z nim nieprzyjemne sytuacje. Wierzbownicowa Łapa miała z nim chyba najwięcej problemów, właśnie przez jej chęć zostania medyczką.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Druga siostra Wilczej Góry nie obchodziła już Ciernistego Gąszczu ani trochę. Tak samo jak prawdopodobnie trzecia siostra czy inny czwarty brat. Szczególnie, że już nawet nie było jej w klanie, więc czy mogła mieć jakiekolwiek znaczenie w aktualnej sytuacji? Chyba, że jej zniknięcie nie było takie proste i oczywiste jak w wielu innych przypadkach - - Niestety wiele kotów znika. Może tylko się zgubiła i kiedyś powróci... Bo nie było w jej odejściu nic szczególnie dziwnego? - Co takiego mogłoby to być? Trudno stwierdzić, ale cokolwiek, co nie pasowałoby wojownikowi do zwykłego porwania przez dwunogi czy przepędzenia przez drapieżnika. Coś, co mogłoby być kolejnym dowodem na to, że w klanie Rzeki działo się teraz coś złego. - Myszy. - Wymieniła bez jakiegokolwiek zastanowienia, uznając, że to akurat całkiem bezsensowny temat do rozmowy. Szczególnie, że następne informacje stawały się znów trochę bardziej interesujące. - Spokrewniona z Poetą? Wydawało mi się, że kiedyś słyszałam, że wasz poprzedni medyk nie pochodził z klanu. - To po raz pierwszy brzmiało jak ktoś, kto mógłby nie chcieć jego odejścia. A jednocześnie ktoś, kogo teraz Nocna Gwiazda mógłby chcieć się pozbyć, tak samo jak Poety. Może i ona miała niedługo zniknąć z klanu, teraz w rzeczywiście ten sposób nieco bardziej podejrzany niż mogło to wydarzyć się w przypadku wspomnianej siostry wojownika.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Posępnie przytakiwał na słowa medyczki, zatrzymując się pod koniec gdy pada pytanie, na które akurat się nie przygotował. Cętkowany zastanowił się chwilę, przekrzywiając łeb. – Chyba nie..? Słyszałem jedynie plotki, że patrol który ostatni wyczuł jej zapach mówił coś o śladach walki na granicy, nic więcej. Może próbowała atakować dwunoga, który chciał ją porwać? Albo trafiła na jakiegoś drapieżnika, po chwili postanowiła uciekać, ale nie miała możliwości wycofać się głębiej na klanowe tereny? – Zarzucił teorią, która zaraz doprowadziła do drobnej eureki. – Oh, to mi o czymś przypomniało! Śledziowa Łapa, która też jest moim rodzeństwem, miała niestety taką sytuację. Byli na patrolu, zostali zaskoczeni przez psa, odłączeni od reszty i uciekli poza granice. To było jeszcze za naszego wczesnego terminatorstwa. Też była trenowana przez Nocną Gwiazdę, wtedy oczywiście Nocny Szkwał. Mieliśmy mieć taki super sparing-pojedynek w trakcie treningu, pod okiem Mistrza, wiesz? Ale niestety nie było nam dane tego doświadczyć. – Westchnął przydługo. Wspomnienie Śledź nie jest już tak palące jak kiedyś, tutaj rzeczywiście czas nieco uleczył rany. Rozwodzenie się nad tym wciąż jednak bolało.
Przynajmniej poboczny temat o ulubionych piszczkach był miłą alternatywą. Uśmiechnął się nieco słysząc odpowiedź starszej medyczki. – Zrozumiano, zapamiętam na przyszłość. – Rzucił, puszczając Cienistej oczko, zaraz kontynuując. – Jak chodzi o mnie, byłyby to jazgarze, liny i bażanty. Ale jakbym MUSIAŁ wybrać tylko jedną piszczkę, to chyba… liny!
No i wracamy do trudniejszego tematu. Ciernisty Gąszcz była najwyraźniej zainteresowana przeszłością dawnego rzecznego medyka. – To prawda. Ponoć istniała kiedyś grupa nieklanowych kotów, która określała siebie jako Nowy Świt. Poeta był jej członkiem, ale gdy jego rodzinne strony pochłonął pożar, dołączył do Rzeki. Tyle mi opowiedział. – Wytłumaczył powoli, ze smutkiem zauważalnym w oczach. Była to bardzo przykra historia, nawet w takiej mało bogatej w detale formie. Bez wątpienia wpłynęła negatywnie na samopoczucie Poety i jego dalsze postrzeganie świata, lecz wciąż nie usprawiedliwiało to jego niektórych zachowań. – Ale nadal nie mam pojęcia jak to wszystko łączy się ze Słoną Łapą. Wiem jednak, że Poeta nie był jedynym kotem z Nowego Świtu, który dołączył do klanu. Macie może w Cieniu kogoś takiego?
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Ślady walki przy granicy nie były zbyt konkretnym znakiem. Mógł oznaczać naprawdę wiele różnych możliwości i widział to nawet sam Wilcza Góra. Przypadkowy drapieżnik, ale też specjalnie nasłana przez kogoś grupa samotników. - Często zdarzają się na waszych terenach ataki samotników? - Jeśli rzeczywiście zniknięcie jego siostry to była jakaś celowa akcja, mogła nie być jedyną. Może komuś z jego najwyraźniej licznego rodzeństwa z niezbyt interesującymi ją historiami też zdarzyło się coś podobnego. Raczej w czasach bardziej niedawnych niż sam początek bycia terminatorem (bo jednak oskarżanie Nocnej Gwiazdy za pojawienia się i psów na graniach brzmiało jak zbyt wiele. Nie można było popadać w paranoję, a oddzielać fakty istotne, od tych zupełnie przypadkowych).
Jego gadanie o piszczkach skomentowała jedynie cichym pomrukiem, skupiając się zdecydowanie bardziej na tym, co nadeszło jako następne. To było coś bardziej interesującego, chociaż po raz kolejny informacje wydawały się wybrakowane, nie mogły stanowić pełnej odpowiedzi. - Mamy w klanie kilka kotów, które się w nim nie urodziły, ale żaden z nich nie mówił nic o Nowym Świcie. - Odpowiedziała całkowicie zgodnie z prawdą. Nigdy nawet nie obiła jej się o uszy taka nazwa, co, którzy byli przyjęci do Cienia wcześniej zyli sami albo przynajmniej nie chwalili się swoją przynależnością do innych grup. Co to oznaczało dla całej tej historii? Czy Nocna Gwiazda bał się, że Poeta postanowi przejąć władzę w Rzece, by przywrócić do życia swoją dawną grupę? Czy mogła to być organizacja mająca jakieś cele bardziej konkretne niż tylko połączenie kilku samotników w większą grupę? - W Rzece był ktoś taki poza Poetą i Solą?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Wojownik pokręcił głową w zaprzeczeniu, przybierając niezbyt zadowoloną minę. – Nie, nie wydaje mi się. Ale dobre kilka księżyców temu mieliśmy zdarzenie z niebezpiecznym samotnikiem, który groził terminatorowi śmiercią. Nocna Gwiazda przekazał to wtedy na Zgromadzeniu. – Westchnął z nieco przesadzonym ciężarem. Temat był już na tyle stary, że można było o nim normalnie rozmawiać, chociaż był on daleki od przyjemnego. – Tym nieszczęśnikiem był mój brat, Wiesiołkowa Łapa. Nadal dzierży tę rangę, niestety to zdarzenie całkowicie rozstroiło jego trening, przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Nie był w stanie za pierwszym razem złożyć przysięgi, nie czuł się gotów. A byłby z niego świetny wojownik, jestem tego pewien. Wiesiołek od zawsze był pilny i rzetelny w wykonywaniu swoich zadań. Ale najważniejsze, że nic mu się nie stało. I koniec końców jest to zawsze jakieś doświadczenie, coś z czego można wyciągnąć wnioski, by ostatecznie jeszcze bardziej się samodoskonalić, prawda? – Zakończył z nutką nadziei pragnącej potwierdzenia z zewnątrz.
Przytaknął ze zrozumieniem na słowa kotki. – Jeśli dobrze pamiętam, to tereny Nowego Świtu zlokalizowane były gdzieś za Grzmiącą Ścieżką? Ponoć przy Topiołkach, ale jeszcze do tej pory nigdy nie odważyłem się tam przejść. Tak czy inaczej, to dosyć daleko od Cienia! Nie zdziwiłbym się więc, jeśli rzeczywiście nie ma wśród Was nikogo z tamtych rejonów. Chyba, że z jakiegoś powodu nie chce się przyznać… – Tylko po co ten ktoś miałby to ukrywać?
Na kolejne pytanie natomiast zauważalnie się zawahał, ewidentnie zastanawiając się nad odpowiedzią. Spojrzał nieco bardziej badawczo na szylkretkę – Ciernisty Gąszcz do tej pory cierpliwie go wysłuchiwała, chyba nie było nic złego w tym, aby nieco podzielić się własnymi refleksjami? W końcu otworzył pysk. – Zdarzył się niejeden kot mający korzenie albo partnera spoza Klanu, ale tak jeszcze wracając konkretnie do Nowego Świtu… Jakiś czas przed moim terminatorskim mianowaniem Łabędzia Gwiazda przyjął do Klanu Ścieżkę, która potem nazwana została Krętą Łapą. Zaczepiłem ją kiedyś i wyszliśmy razem na spacer, dużo nauczyła mnie o dwunogach i życiu poza lasem. W pewnym sensie była dla mnie jak ciocia! – Nie powstrzymał uśmiechu na wspomnienia z Kamienistego Brzegu, zaraz jednak kontynuował – Co mnie zdziwiło, to gdy podczas rozmowy z Poetą dowiedziałem się, że Ścieżka jest jego siostrą, a więc też żyła w Nowym Świcie. Nigdy mi nie wspomniała, że ma tu brata… Oczywiście nie musiała! Ale wciąż, było to dla mnie całkiem zaskakujące, a nie mogłem się jej spytać, bo mniej więcej w tym samym czasie przestałem ją widywać w Obozie. Niestety, nadal nie wróciła, gdziekolwiek jest… Nie wiem czy ktokolwiek więcej wiedział o jej pochodzeniu, może Łabędzia Gwiazda?
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Fakt, że i kolejnego z rodzeństwa Wilczej Góry męczył jakiś samotnik był… Właściwie trudno jej na tym etapie już stwierdzić, czy miało to oznaczać coś istotnego, czy był to zupełny przypadek. Z pewnością było to trochę dziwne - ale może jednak cały klan Rzeki był wyjątkowo pechowy i miał problemy z wyjątkowo groźnymi samotnikami. Chociaż może nie aż tak groźnymi, bo nie ważne, czy ktoś próbował pozbyć się Wiesiołka celowo, czy też zupełnym przypadkiem, wynikało, że nie udało się tego osiągnąć zbyt skutecznie.
Pokiwała głową na jego pytanie, niezbyt przykładając wagę do tego, czego właściwie dotyczyło. - Czyli bliżej okolic Szepczącej Sadzawki… Ciekawe, czy komuś ich tereny przeszkadzały w chodzeniu na wyprawy. - Stwierdziła, może bardziej do siebie niż do niego. Picie podobno magicznej wody było jedynym powodem, dla którego klany regularnie potrzebowały przekraczać Grzmiącą Ścieżkę. Fakt, że to tam właśnie znajdowały się kiedyś tereny grupy uznawanej według niektórych za przeciwników wszystkich klanowych wartości, był w jakiś sposób zabawny. Chociaż raczej mało przydatny, nie widziała w tym momencie powodów, dla których miałaby się tam wybierać.
Dalsza część tego co mówił, z jednej strony mogła oznaczać, że kotów pochodzących z Nowego Świtu mogło być w jego klanie więcej, ale nie wszyscy się do tego przyznawali. Może i słusznie, patrząc na to, co stało się z ich medykiem. Ale z drugiej, może i tamta kotka nie chciała przede wszystkim być kojarzona z samym Sennym Świtem? Czy rzeczywiście z wygnanym Poetą mogło być coś nie w porządku poza samą niechęcią władzy? - Może nie chciała o tym mówić, bo bała się, jak klan przyjmie jej pochodzenie. - A teraz i jej nie było. I prawdopodobnie żadne z nich nigdy już nie miało się dowiedzieć. I może więcej nie potrzebowała się w tej chwili dowiadywać, miała wrażenie, że już zdecydowanie wystarczy jej słuchania wojownika. - Czas, żebym wracała już do moich obowiązków. Do widzenia, Wilcza Góro. - Powiedziała spokojnie, nim zniknęła za granicą klanu Cienia.
// zt
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too