Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Jedno z miejsc przy Czterech Dębach które porosłe jest złocisto-zielonymi paprociami. Są one na tyle wysokie, że są w stanie ukryć przechadzające się pod nimi koty, a czasem można znaleźć nawet pod nimi jagody albo grzyby.
Kotka jest duża i w miarę smukła o proporcjonalnych, zgrabnych łapach i całkiem dobrze, ale nie przesadnie rozwiniętych mięśniach. Ma niebiesko-złote długie i jedwabiste futerko o bardzo przyjemnym dotyku, z powodu którego wygląda na trochę masywniejszą, niż w rzeczywistości. Samica, choć nie jest to mocno widoczne jest pręgowana klasycznie, o czym świadczy chociażby ciemniejszy nalot umiejscowiony na jej głowie. Jej pierś i podbrzusze są jasne jednak nie zupełnie białe, za to znaczenia w białym kolorze zdobią jej pyszczek i szyję, na której futerko jest nieco dłuższe. Zwieńczeniem całego wyglądu kotki są z kolei jej lśniące oczy, które posiadają ładny odcień zieleni oraz długi puszysty ogon.
Po wielu przejściach często cicha i milcząca lub mówiąca niewiele na swój temat kotka, która próbuje dopasować się do zmian w jej życiu. Zachowuje dużą ostrożność i raczej niechęć wobec obcych, woli się najpierw przekonać czy ktoś rzeczywiście jest godzien zaufania i nie będzie działał na jej szkodę. Lubi naśladować koty, które uznaje za ważne i powtarzać wszystko, co mówią uważając to za absolutną prawdę i coś, co się robić powinno. Potrafi być jednak czasami wobec nich sceptyczna. Chętnie się uczy nowych rzeczy, aczkolwiek wścieka się, gdy coś jej nie wychodzi, rzadko jednak zdarza jej się płakać. Ma dziwne zamiłowanie do rozchlapywania wody wszystko jedno czy będzie to kałuża czy woda znajdująca się w strumieniu, rzece lub innym miejscu. Samica po prostu musi zamoczyć w niej łapy i chlapać na wszystkie strony. Nic innego w sumie nie sprawia jej tyle radości. Całe szczęście, że zaraz potem starannie doprowadza się do ładu, więc nikt nie musi martwić się stanem jej futerka.
W ostatnim czasie zdecydowanie nie było jej lekko i po tym wszystkim co miało miejsce którejś nocy zdecydowała się po cichutku wymknąć z obozu. Korzystała z okazji, że akurat nie musiała w danym momencie wypełniać swoich obowiązków związanych z jej rangą Wiernego Cienia. Czuła, że po prostu potrzebuje choć na trochę się oddalić, pójść w miejsce gdzie będzie mogła w spokoju dać upust nagromadzonym emocjom. Nie chciała jednak wędrować nie wiadomo gdzie, więc za swój cel wybrała Cztery Dęby, a bardziej konkretnie wysokie paprocie, które przy nich rosły. Gdy znalazła się wreszcie na miejscu wcisnęła się możliwie jak najgłębiej pod rośliny i położyła, zwijając w ciasny kłębek. Dopiero teraz mogła zacząć płakać i to tak naprawdę, ze szlochaniem które zmąciło panującą wokół ciszę. Nakryła pyszczek łapkami i płakała, czując się słaba i bezradna niczym kocię choć niby już dawno przestała nim być. Wszystko było nie tak jak powinno, sprawiając jej jedynie coraz większy ból i wpędzając w poczucie beznadziei oraz rozpaczy.
Księżyce: 48 Mistrz: Rusałkowy Zagajnik, Mknący Strumyk Płeć: niebinarna [afab] Zaimki: ona/ono/jej Matka: Księżyc [*] Trwałe urazy: lekki oczopląs i krótkowzroczność[-1 zm, okazjonalne bóle głowy]; nadwrażliwość na słońce; rozległe blizny po poparzeniach[chroniczne bóle/swędzenie, lekko zniekształcona prawa strona głowy]; brak połowy prawego ucha
Budowa Soli jest przeciętna pod każdym możliwym względem-ani przesadnie krucha, ani jakoś specjalnie mocna. Jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, pokryta puchatą i miłą w dotyku sierścią. Grzbiet różowego nosa jest wyraźnie zgarbiony.
Od pierwszego lepszego białego kota Sól wyróżnia źródło owego koloru; wynika on z albinizmu, przez który łatwiej choruje i musi unikać słońca. Jej oczy mają bardzo bladą, błękitną barwę, ale przez większość czasu wydają się czerwone. Inną, jeszcze bardziej charakterystyczną cechą są rozległe, lekko wypukłe blizny na ciele Soli. Największe ciągną się przez grzbiet i prawą stronę tułowia. Trzy kolejne znajdują się również po tej samej stronie: na przedramieniu, łopatce i głowie- te ostatnie wraz z wiekiem nieco zniekształciły prawą stronę jej mordki. Brakuje jej też połowy prawego ucha.
Sól jest cicha, ze skłonnościami do izolowania się od innych kotów; mimo to zagadnięta nie unika interakcji. Nocny tryb życia nie ułatwia socjalizacji, choć pozwala jej unikać przytłaczającego, Obozowego gwaru. Stłumiona, ale już nie zastraszona jak kiedyś–coraz częściej przebija się na zewnątrz frustracja, która nie pozwala jej się w pełni zatrzymać. Stara się otwierać na ile może z bliskimi jej kotami, ale w stosunku do reszty jest dość zamknięta w sobie. Mimo to nie straciła swojej łagodności i empatycznego podejścia do innych kotów.
Niska samoocena trzyma jej się zawzięcie, szczególnie kręcąc się wokół blizn na mordce, które z upływem księżyców odrobinę zniekształciły jej głowę. Stara się funkcjonować nawet w gorsze dni, kiedy jej blizny swędzą nieprzyjemnie, ale jej nastrój jest wyraźnie gorszy. Strach przed ogniem i dwunogami podąża za nią nieustannie, co jakiś czas jawiąc się pod postacią koszmarów. Ma frustrującą tendencję do jąkania się.
Samotne noce nie działały dobrze na mnie; z każdym księżycem zdawały się pogarszać. Tej nocy wreszcie przełamałam się i wyszłam z Obozu. Ukradkiem, w razie gdybym nie powinna tego robić. Moje serce pędziło niczym spłoszony zając, ale nie przyciągnęłam niczyjej uwagi, co było połową sukcesu. Zdążyłam nauczyć się terenów Klanu Rzeki, mimo słabego wzroku, który nocą był jeszcze gorszy, więc byłam w stanie zorientować się w terenie... mniej więcej. Nie byłam pewna jaki był mój cel, poza tym, że nie chciałam opuścić granic Klanu-
Przynajmniej dopóki nie dotarłam do miejsca, które nosiło nazwę Czterech Dębów. Byłam pewna, że to to miejsce, biorąc pod uwagę przebytą przeze mnie trasę. W końcu byłam po drugiej stronie rzeki. Ostrożnie wstąpiłam na ten skrawek terenu, moje emocje gdzieś pomiędzy ekscytacją a stresem. Jednak podjęłam już tyle ryzyka- jeden krok dalej przestał robić większą różnicę.
Polegałam, tak samo jak zawsze, na słuchu i węchu. To dzięki temu szybko do moich uszu dotarł dźwięk, przepełniony znanymi mi emocjami- płacz. Zawahałam się na dłuższą chwilę, stając w miejscu i nasłuchując. Wreszcie jednak skupiłam się na odnalezieniu źródła, nieco po omacku. Jedna z paproci, do których dotarłam, połaskotała mnie w nos nim ją zauważyłam. Kichnęłam cicho.
- U- um... w- wszystko w porządku? - rzuciłam półszeptem, przecierając nos łapą.
x
x x ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I want to spinsomethingoutofnothing lead to gold, spring from winter storyfrommotedsky
I wanna help mother upanorchard fromaseedup through sapling
the way theyencourageone another
to push high, touch the sunlight againsttheirtenderleaves
Kotka jest duża i w miarę smukła o proporcjonalnych, zgrabnych łapach i całkiem dobrze, ale nie przesadnie rozwiniętych mięśniach. Ma niebiesko-złote długie i jedwabiste futerko o bardzo przyjemnym dotyku, z powodu którego wygląda na trochę masywniejszą, niż w rzeczywistości. Samica, choć nie jest to mocno widoczne jest pręgowana klasycznie, o czym świadczy chociażby ciemniejszy nalot umiejscowiony na jej głowie. Jej pierś i podbrzusze są jasne jednak nie zupełnie białe, za to znaczenia w białym kolorze zdobią jej pyszczek i szyję, na której futerko jest nieco dłuższe. Zwieńczeniem całego wyglądu kotki są z kolei jej lśniące oczy, które posiadają ładny odcień zieleni oraz długi puszysty ogon.
Po wielu przejściach często cicha i milcząca lub mówiąca niewiele na swój temat kotka, która próbuje dopasować się do zmian w jej życiu. Zachowuje dużą ostrożność i raczej niechęć wobec obcych, woli się najpierw przekonać czy ktoś rzeczywiście jest godzien zaufania i nie będzie działał na jej szkodę. Lubi naśladować koty, które uznaje za ważne i powtarzać wszystko, co mówią uważając to za absolutną prawdę i coś, co się robić powinno. Potrafi być jednak czasami wobec nich sceptyczna. Chętnie się uczy nowych rzeczy, aczkolwiek wścieka się, gdy coś jej nie wychodzi, rzadko jednak zdarza jej się płakać. Ma dziwne zamiłowanie do rozchlapywania wody wszystko jedno czy będzie to kałuża czy woda znajdująca się w strumieniu, rzece lub innym miejscu. Samica po prostu musi zamoczyć w niej łapy i chlapać na wszystkie strony. Nic innego w sumie nie sprawia jej tyle radości. Całe szczęście, że zaraz potem starannie doprowadza się do ładu, więc nikt nie musi martwić się stanem jej futerka.
Leżała zwinięta w kłębek pod paprociami płacząc głośno, ale szybko przycichła zauważając czyjąś obecność, na szczęście nie był to jednak nikt z Klanu Cienia. Jednak czy powinna pokazywać innym klanom jaka jest słaba i żałosna? Już i tak miała kompletnie zrujnowaną reputację, a rodzina się jej wstydziła, w każdym bądź razie ona tak uważała. Niestety ciężar leżący na jej sercu przytłaczał ją teraz zbyt mocno i udawanie, że jest inaczej raczej by jej się nie powiodło. - Nie, nic nie jest w porządku. – pociągnęła nosem. - Co bym nie wymyśliła i nie zrobiła to wszystko jest źle i tylko coraz mocniej za to obrywam. – dodała. Niepewnie wyjrzała spomiędzy liści, by spojrzeć na przybyłą kotkę zapłakanymi oczami, wyglądała na miłą i łagodną ale i tak nie miała pewności czego się po niej spodziewać.
Wyjątkowo niska i drobna kotka. Jej długie, białe futro niemalże zawsze jest w nienagannej kondycji - bardzo dba o to, żeby było czyste. Jest sprawna, więc pod futrem kryją się mięśnie, ale są one proporcjonalne do jej filigranowej budowy. Intesywnie niebieskie oczy.
ciekawa świata - pewna siebie - odważna - flirciarska - zabawna - egocentryczna - przygodowa
Ważka rzadko się boi - wszelkie niepowodzenia traktuje jako wyzwania i stara się im sprostac. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, żeby zaspokajać swoją ciekawość, ale tez po to, żeby móc błyszczeć wiedzą i ciekawostkami w towarzystwie. Lubi bowiem być w centrum uwagi i czasami można odnieść wrażenie, że wręcz żywi się komplementami czy po prostu zainteresowaniem jej osobą. Jest pewna siebie, nie boi się wyrażania swojego zdania czy próbowania nowych rzeczy. Nawet jeśli jej coś nie wychodzi - stara się obrócić to w żart lub po prostu olać. W jej stylu jest flirtowanie czy rzucanie dwuznacznymi tekstami - nawet w stronę kotów, którymi nie jest zainteresowana, a co. Niech też mają i niech się głowią nad tym, czy powiedziała im coś na serio czy tylko w żartach. Czasami jest lekko przewrażliwona na punkcie swojej osoby, zwłaszcza jeśli chodzi o temat jej wyglądu. Lubi przygody, rutyna ją nudzi - więc zgodzi się na każdą propozycję ciekawego spędzania czasu.
Nadgryziony Maślak
Po tych wszystkich opowieściach Nocnego Szkwału o Klanie Cienia i plotkach - o podziale w tym klanie, o złej i dobrej stronie i tym podobnych - Ważka nie byłaby sobą, gdyby nie zbadała tematu sama. Dlatego gdy tylko miała luźniejszy dzień - udała się do Czterech Dębów i zmierzała w stronę granicy z Klanem Cienia. Rozglądała się uważnie, mając nadzieję, że lada moment spotka tu jakieś towarzystwo.
srebrny czarny | średniej wielkości | chuderlawy | długie łapy | średniej długości ogon | okrągła głowa | europejski pysk | trójkątne uszy
Cichy, wrażliwy, nie sprawiający problemów. Istny skarb dla rodziców, przynajmniej w teorii. W praktyce wrażliwość Żółwika łatwo przechodzi w niepokój, a cichość - w wycofanie z interakcji z innymi kotami. Niepewny siebie, bardzo polegający na opinii innych, generalnie “miękki” w sposób niewskazany w obecnym Klanie Cienia. Woli słuchać niż mówić, prędzej wykona polecenie niż przejmie inicjatywę w zabawie z rówieśnikami. Stara się po prostu nie zwracać na siebie uwagi - z obawy przed oceną oraz konsekwencjami dowolnej gafy, jaką mógłby popełnić.
Towarzystwo, owszem, pojawiło się, ale może nie do końca takie, jakiego wojowniczka oczekiwała.
Żółwia Łapa został przydzielony do patrolu, co oczywiście oznaczało oddalenie się od Obozu bez Zimnej Krwi, ale raczej uzasadnione. Miał nadzieję, że mistrz nie wyciągnie konsekwencji z takiego wypadu, przecież terminator wyruszał w towarzystwie innych wojowników. Szedł posłusznie na samym końcu, trzymając się blisko, ale nie skrobiąc pięt Wilgotnej Łąki. Do czasu.
Chyba źle skręcił. Zamyślił się za bardzo. Spróbował zignorować wrażenie, że Żmijka czekała za jednym z drzew. Zorientował się szybko, że zagubił prowadzących go wojowników, ale chyba zakręcił się za bardzo i poszedł jeszcze gorzej, niż gdyby zawrócił prosto do Obozu. Nie wiedział nawet, jak dotarł do Czterech Dębów, ale zauważył stojącą nieopodal kocicę. Nieznajomą.
- Dzień dobry - wybąkał, bardziej z grzeczności i obowiązku niż faktycznej chęci zaczęcia rozmowy.
Wyjątkowo niska i drobna kotka. Jej długie, białe futro niemalże zawsze jest w nienagannej kondycji - bardzo dba o to, żeby było czyste. Jest sprawna, więc pod futrem kryją się mięśnie, ale są one proporcjonalne do jej filigranowej budowy. Intesywnie niebieskie oczy.
ciekawa świata - pewna siebie - odważna - flirciarska - zabawna - egocentryczna - przygodowa
Ważka rzadko się boi - wszelkie niepowodzenia traktuje jako wyzwania i stara się im sprostac. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, żeby zaspokajać swoją ciekawość, ale tez po to, żeby móc błyszczeć wiedzą i ciekawostkami w towarzystwie. Lubi bowiem być w centrum uwagi i czasami można odnieść wrażenie, że wręcz żywi się komplementami czy po prostu zainteresowaniem jej osobą. Jest pewna siebie, nie boi się wyrażania swojego zdania czy próbowania nowych rzeczy. Nawet jeśli jej coś nie wychodzi - stara się obrócić to w żart lub po prostu olać. W jej stylu jest flirtowanie czy rzucanie dwuznacznymi tekstami - nawet w stronę kotów, którymi nie jest zainteresowana, a co. Niech też mają i niech się głowią nad tym, czy powiedziała im coś na serio czy tylko w żartach. Czasami jest lekko przewrażliwona na punkcie swojej osoby, zwłaszcza jeśli chodzi o temat jej wyglądu. Lubi przygody, rutyna ją nudzi - więc zgodzi się na każdą propozycję ciekawego spędzania czasu.
Nadgryziony Maślak
- Witaj - odparła słodkim głosikiem. Niebieskie oczy szybko zlustorwały kocura. Prezentował się nienajgorzej, choć sprawiał wrażenie nieco wychudzonego, przynajmniej jak na jej preferencje. Był jednak relatywnie wysoki (cóż, przy jej niziutkim wzroście nie trzeba było być wysokim jak brzoza), a pręgowanie stanowiło estetyczny wzór. Po zapachu poznała, że to prawie na pewno ktoś z Klanu Cienia. - Samotny patrol? - zapytała i uśmiechnęła się do kocura, przenosząc teraz spojrzenie na jego pysk.
srebrny czarny | średniej wielkości | chuderlawy | długie łapy | średniej długości ogon | okrągła głowa | europejski pysk | trójkątne uszy
Cichy, wrażliwy, nie sprawiający problemów. Istny skarb dla rodziców, przynajmniej w teorii. W praktyce wrażliwość Żółwika łatwo przechodzi w niepokój, a cichość - w wycofanie z interakcji z innymi kotami. Niepewny siebie, bardzo polegający na opinii innych, generalnie “miękki” w sposób niewskazany w obecnym Klanie Cienia. Woli słuchać niż mówić, prędzej wykona polecenie niż przejmie inicjatywę w zabawie z rówieśnikami. Stara się po prostu nie zwracać na siebie uwagi - z obawy przed oceną oraz konsekwencjami dowolnej gafy, jaką mógłby popełnić.
- N-nie do końca - zająknął się. Odwrócił się na chwilę, aby sprawdzić, czy może któryś z wojowników uczestniczących w patrolu nie wrócił, aby go zatargać do Obozu. Ale nie, nikt się nie zbliżał. Żółwia Łapa skupił więc wzrok na kocicy stojącej przed nim. Pachniała… jakimś Klanem chyba. Prawie na pewno. Jakim? Nie wiedział. Może gdyby się tak nie stresował, może gdyby nie myślał tylko o kłopotach, w jakich będzie, kiedy w końcu ktoś go znajdzie, wtedy pewnie by sobie przypomniał. Oczy miała prawie tak niebieskie, że aż niepokojące. Poruszył nosem.
- Czekasz na kogoś? - Jeśli tak, dałoby mu to pretekst, aby się oddalić. Znaleźć tego kogoś, na kogo kocica czekała, i może udałoby mu się uniknąć kary, jeśli spotkanie było bardzo ważne.
Wyjątkowo niska i drobna kotka. Jej długie, białe futro niemalże zawsze jest w nienagannej kondycji - bardzo dba o to, żeby było czyste. Jest sprawna, więc pod futrem kryją się mięśnie, ale są one proporcjonalne do jej filigranowej budowy. Intesywnie niebieskie oczy.
ciekawa świata - pewna siebie - odważna - flirciarska - zabawna - egocentryczna - przygodowa
Ważka rzadko się boi - wszelkie niepowodzenia traktuje jako wyzwania i stara się im sprostac. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, żeby zaspokajać swoją ciekawość, ale tez po to, żeby móc błyszczeć wiedzą i ciekawostkami w towarzystwie. Lubi bowiem być w centrum uwagi i czasami można odnieść wrażenie, że wręcz żywi się komplementami czy po prostu zainteresowaniem jej osobą. Jest pewna siebie, nie boi się wyrażania swojego zdania czy próbowania nowych rzeczy. Nawet jeśli jej coś nie wychodzi - stara się obrócić to w żart lub po prostu olać. W jej stylu jest flirtowanie czy rzucanie dwuznacznymi tekstami - nawet w stronę kotów, którymi nie jest zainteresowana, a co. Niech też mają i niech się głowią nad tym, czy powiedziała im coś na serio czy tylko w żartach. Czasami jest lekko przewrażliwona na punkcie swojej osoby, zwłaszcza jeśli chodzi o temat jej wyglądu. Lubi przygody, rutyna ją nudzi - więc zgodzi się na każdą propozycję ciekawego spędzania czasu.
Nadgryziony Maślak
Kocur chyba się spodziewał, że zaraz zza paproci wyskoczą jacyś jego koledzy, ale nic takiego się nie wydarzyło. Czyżby się zagubił? Rozejrzała się na prawo i lewo i na chwilę skupiła na swoich zmysłach, ale nie dostrzegła w żaden sposób obecności innego kota. Wygląda na to, że są jednak sam na sam, przynajmniej chwilowo. Wyśmienicie.
- Czekałam na kogoś takiego jak ty, żeby się poznać i zaprzyjaźnić - odpowiedziała i uśmiechnęła się do młodego. Może on planował się stąd oddalić pod byle pretekstem, ale ona planowała go tu zatrzymać. Nie siłowo, ale kto potrzebuje siły, jak ma się ładne ciało i urok osobisty? - Jesteś z Klanu Cienia, prawda? Jak masz na imię?
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
Gdy tylko usłyszała o istnieniu tego miejsca i dowiedziała się, że można tu spotkać koty ze wszystkich klanów bez obaw o przekroczenie granicy, namówiła jedną z mam by ją tu przyprowadziła i pokazała jej to miejsce. Słoneczna Plamka spełniła jej prośbę i poszła zapolować, podczas gdy Meteoryt najpierw, niczym mała fryga, zaczęła śmigać przy dębie w tą i z powrotem zaznajamiając się z okolicą, a później usiadła z wyciągniętym łbem. Niecierpliwie czekała aż ktoś pojawi się na horyzoncie. Jak dotąd miała szczęście głównie do kotów z Wichru, może dzisiaj spotka kogoś innego?
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxŚwiat dzisiaj był bardzo przyjemny, powietrze nie drapało ją w płuca, nie było za zimno, duchota przeszła jakiś czas temu i teraz po prostu wszystko było – milsze. Wyszła z obozu zanim ktokolwiek zdążył ją czymś zająć i znalazła się wszędzie gdzie to możliwe, najpierw przy granicy z Rzeką, potem z Cieniem, a teraz z Czterema Dębami. Chciała poznać jakiegoś gromiaka! Z nimi nigdy nie udało jej się pogadać, bo na nieszczęście z nimi nie graniczyli – chociaż sama Trufla była przecież gromiakiem! Czasami Kryształek zastanawiała się jakim sposobem ciocia Traszula ją w ogóle spotkała??? Może w końcu będzie musiała zapytać? Aha! Ale właśnie. Bo ona tu przyszła by spotkać kogoś! xxxxPrzechodząc obok Podnóża Pagórka spojrzała za siebie, zawsze wydawało jej się to dziwne… tak przekraczać własne tereny, a mimo to? Lubiła to. Tak samo lubiła chodzić po terenach Niczyich. Tylko od spotkania z Balladyną nie chciała tego robić, miała wrażenie, że za bardzo ją ciągnęło na tamtą stronę. Może niedługo? Może… ale zarazem! Ech! Gromiaki! Tak! Wtedy mignęło jej coś w kącie oka, a to… o! xxxx— Gromiak? — zapytał energicznie i ustawił się w pozycji, jakby miał zaraz zaatakować. Klinowa mordka była jednak rozbawiona, a oczka świeciły z rozbawienia.
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
Zadarła łeb na widok zdecydowanie dorosłej kocicy. W pierwszej chwili poczuła dreszcz niepokoju na widok jej postawy - czy Kruczek i Ważkowe Wybrzeże mieli rację próbując jej wpajać ostrożność do łba? - lecz zobaczywszy rozbawienie na jej wąskim pysku zorientowała się, że to tylko żarty. Prędziutko sama się uśmiechnęła, a chwilowa nerwowość zniknęła jakby jej nigdy nie bylo.
Meteoryt wygięła grzbiet i najeżyła sierść na karku również na żarty, niby to szykując się do obrony.
- Nie, zgaduj - odpowiedziała, po czym zaczęła otwierać i zamykać pysk jak ryba, raz za razem, a ogonem falowała powoli na boki udając rybi ogon. Przytuliła uszy do czaszki udając, że ich nie ma, tylko z łapami nie wiedziała co zrobić by udawały płetwy. Musiała zdać się na to co miała do dyspozycji.
Ciekawe czy kocica zorientuje się o co jej chodzi, czy uzna ją za świruskę.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxWidziała jakie emocje wywołała w nieznajomej i tak jak było jej trochę źle z tym… to również nie mogłaby kompletnie uznać, że był to błąd. Mina jaką zrobiła – może – gromiaczka była zbyt zabawna! Wąsiki Kryształ poruszyły się w zadowoleniu, chociaż starała się utrzymać raczej przyjemny wyraz mordki. Szczególnie, że nie zgadła! A musiała się dowiedzieć! Podpowiedź jednak przyszła w nieoczekiwany sposób, właściwie na początku zaczęła być coraz to bardziej i bardziej zdziwiona, nie rozumiała co się działo. Nieznajoma wyglądała jak żaby, które nabierały tchu by pokrzyczeć na tego kto akurat im przeszkadzał – zbyt często jej się to zdarzało. Aż usiadła z tej konsternacji. Szczególnie, że po chwili uszy kotki zniknęły przyciśnięte do czaszki. xxxx— Nie wybuchniesz zaraz? — zapytał po chwili, aż zaskoczyło mu… żaby to woda, a w wodzie są ryby! Otak! — Jesteś rybą! — zadeklarował wesoło i chwilę patrzył pustym wzrokiem na rybkę… — A! Rzeczniak! Ma sens! — Roześmiał się. — Dużo was spotykam… nie, w sumie to nie. Przynajmniej nie jesteś z Cienia — powiedział zadowolony i przytaknął sobie samemu. Wszystko co dotychczas mówił było o wiele głośniejsze, niż było potrzeba. Nic się nie zmieniło, kochał wiedzieć co mówi, a jeśli mówił głośniej to się słyszał! Nawet jeśli odrobinę niewyraźnie!
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
Pokiwała entuzjastycznie łbem na znak, że Wichrzak zgadł. Nawet całkiem szybko mu poszło co oznaczało, że najwyraźniej Meteoryt miała niezły talent aktorski i potrafiła dobrze naśladować zwierzęta. Dobrze że należała do tego bardziej oczywistego klanu, nie miała pojęcia co by mogła udawać gdyby przyszło jej pochodzić z Gromu. Przy Cieniu musiałaby zostać żabą...
- A co, z Cieniem jest coś nie tak? Ja jak dotąd spotykałam tylko kogoś z Wichru, ewentualnie samotników. Z Cieniaaa... nie zdarzyło mi się - podchwyciła temat od razu zapominając, że powinni się jeszcze wymienić imionami. Była ciekawa o co chodziło z Cieniem, słyszała o tym całej Psiej Gwieździe, ale on był już raczej zamierzchłą przeszłością.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
Ach, tak! Sianie propagandy! To było to co Kryształki lubiły najbardziej.
Oczka błysnęły mu z radości, że w końcu będzie mógł użyć swojej wiedzy na temat klanu pożerającego żaby. Posadził dupę na ziemi, a ogonek zawinął wokół przednich łap, grzbiet miał wyprostowany, dumnie się prezentował w tym momencie… tak idealnie na ploteczki! Jedynym problemem byłaby stojąca istota z Rzeki i jeśli nie zechciała usiąść sama z siebie to klepnął w ziemię parę razy, dając jej tym znak żeby zajęła miejsce, bo ma dla niej nowinki ciepłe jak dopiero co upolowana piszczka.
— Widzisz! Dobrze, że mnie spotykasz! Cieniasy są dziwne krótko mówiąc… — zakończył wesoło z chichotem. Wszystko co mówił było w ewidentnie głośniejszej tonacji, niż normalne rozmowy jakie dałoby się przeprowadzać z kimkolwiek innym, ale lubił słyszeć mniej więcej co mówił, także musiał być głośno. — Dłużej mówiąc, koty stamtąd są baaaardzo nieprzyjemne. Moja przyjaciółka raz się zgubiła będąc, patrolem, wtedy jakaś kotka z Cienia podeszła do niej! Zaczęła jej grozić, że ją zje. Rozumiesz to? Zjadacze kotów! Fuj! — przyznała z delikatnym obrzydzeniem. — Co się jednak dziwić jak mieli jakieś Psią Gwiazdę co robił im problemy! Wiesz ta, ta sprawa Zgromadzeniowa! — Pokręciła głową. — Ja! Ja poszłam dowiedzieć się… czy naprawdę koty jedzą! Zaatakował mnie kocur jakiś. W bajki wierzę czy coś! Ale! Nie zaprzeczył… ja nie wierzę ogóólnie. Trzeba uważać na nich, brrrr. Konkluzja: dziwni! Bardzo nawet — opowiedziała z pasją wszystko co tylko mogło i czekała z niecierpliwością na reakcję istoty rzecznej!