30.09.2025 20:38
XXXXDecyzja ta była praktycznie niemożliwa do podjęcia w pojedynkę. Zbyt wiele ważyło się na szali. Polny Chwast słuchał w skupieniu Ośmiookiego. Kocur był zdeterminowany, jednak czy to było wystarczające? Czy rzeczywiście był odpowiednim kandydatem? Czy Spopielona Polana nim była? Żadne z nich nie wiedziało, co tak naprawdę je czeka, z czym przyjdzie im się mierzyć w niedalekiej przyszłości. Mogli jedynie snuć, domyślać się, obiecywać…
XXXX– Nie żyje – odpowiedział na jej pytanie, gorzko, z tonem ponurym niczym burzowe obłoki na niebie. Nie potrafił przeboleć okropnego losu, jaki sam zgotował sobie jego własny syn. – I niestety, nie znalazł swojego miejsca w Gwiezdnym Klanie – dodał, odwracając się, wsłuchując w dalsze słowa Spopielonej Polany, kilka gwiezdnych kotów wystąpiło w jego kierunku, jednak ich sylwetki nie były rozpoznawalne dla żadnego z przybyszy. Po wysłuchaniu słów zarówno Polany, jak i Pająka, Polny Chwast na moment oddał się rozmowie z innymi Gwiezdnymi, pełnej szeptów, potakiwań, zaprzeczeń. Jednak w pewnym momencie wszystkie koty jednogłośnie kiwnęły swoimi głowami, a przestrzeń dookoła rozjaśniała. Podjęli decyzję. Bury kocur odwrócił się w stronę dwójki przybyszy, nabrał powietrza i odetchnął głęboko, wypinając pierś.
XXXX– Piastowałeś rangę zastępcy Psiego Serca najdłużej, Ośmiooki, widziałeś, co robi, jak postępuje i jaki jest. Do czego dąży. Nie negujemy twych intencji, czystości serca, z jaką mówisz, jednak nie jesteśmy w stanie powierzyć ci tak zniszczonego już Klanu. Potrzebuje on pewnego lidera, wiedzącego, czego chce. Polano, przeszłaś długą drogę i pomimo tego, jak zostałaś wychowana, jakie wartości zostały ci wpojone, przejrzałaś na oczy i zdecydowałaś się na podjęcie działania. Wierzymy w Ciebie, jednak wiedz, że wystarczy jeden błąd, choć jeden twój czyn, który spowoduje, że zwątpimy, a życia zostaną Ci odebrane – przestrzegł, głosem mocnym, ostatecznym. Wyrok zapadł.
XXXXGwiezdny Klan podjął decyzję. Ośmiooki nie mógł być przy tym, co miało się teraz stać. Koty Gwiezdnego Klanu otoczyły Spopieloną Polanę, a on został sam. Z delikatnym podmuchem wiatru nagle się obudził ze snu. Zdezorientowany, ale mógł zobaczyć jedno. Polana dalej była z Gwiezdnymi.
XXXXPolny Chwast skierował swoje kroki w stronę czarnej wojowniczki.
XXXX– Nadszedł twój czas. Jednak aby otrzymać nowe życia, musisz wpierw pożegnać się z tym, którym żyłaś do tej chwili… – Spopielona Polana mogła czuć gorąco. Gorąco takie, jak nigdy wcześniej jej nie spotkało. Czuła przeraźliwy ból w kościach i w mięśniach. Jej gardło się zacisnęło, tak, aby nie mogła krzyczeć. Nie miała jak krzyczeć czy płakać. Czuła się nagle słaba, jakby walka i każde ostrzeżenie Gwiezdnych wyssało z niej… życie. I tak było. Jakby umarła. Prawdziwie i na zawsze.
XXXXAle tak nie było. Spopielona Polana musiała umrzeć, Psia Córka musiała umrzeć, aby się mogła narodzić nowa przywódczyni Klanu Cienia. Przywódczyni, która nie straci swoich kotów, która nie spali swojego Klanu.
XXXXTo właśnie on wystąpił przed szereg kotów jako pierwszy. Czarny, masywny kocur. Z blizną przez gardło i bark, z naznaczeniem od pioruna, pajęczyna przez cały bok. Ten, który sam siebie pozbawił życia, tak chwilę temu. Futro naznaczone Gwiazdami i pyłem.
XXXX– Kuzynko – zaczął, spokojnym tonem głosu. Złote ślepia były chłodne, ale… łagodne. Nie było w nich znaku cierpienia, smutku, żalu. Jedyny żal, który Szumiący Wodospad czuł, to ten do samego siebie. – Spopielona Polano, Gwiezdny Klan nam dał obydwóm szansę. Gwiezdny Klan Ciebie wybrał. Czuję jedynie żal, że nie będę mógł tego… we własnej osobie doświadczyć – kontynuował, podchodząc powoli do kocicy. Gwiezdny pył powoli opadał z jego futra, na niewidzialną ziemię. – Z pierwszym życiem daję ci Czystość Umysłu. Nie popadnij w to samo szaleństwo co Psie Serce. Nie popadnij w to samo szaleństwo, w które my wpadliśmy. Umarłaś raz, jako Psia Córka. Urodziłaś się teraz, z nowym, czystym życiem. Z życiem, które ma ci pomóc widzieć, myśleć, czuć czysto – zdawało się, że Szum mówił i mówił. Chciał tak wiele przekazać swojej kuzynce. Tej, wraz z którą miał krew na łapach. Zbliżył się jednak w końcu i dotknął zimnym nosem jej czoła.
XXXXPrzez ciało wojowniczki przeszedł zimny dreszcz, a jej łapy ciążyły. Mogła poczuć, jakby została siłą wrzucona do lodowatej wody. Mogła poczuć, jak kryształki lodu wbijają się w jej ciało, wchodzą do jej układu oddechowego. Wszystko, aby utrzymać jej czysty umysł. Nagle wszystko się zatrzymało, a Szumiący Wodospad stał trochę dalej. Z delikatnym uśmiechem.
XXXX– Pamiętaj moje słowa, te przed śmiercią też. Poradzisz sobie – odparł, ciepłym tonem głosu. Tak, jakby mówił do swego kocięcia. Zamknął oczy i pochylił się Polanie. I odszedł, w tłum Gwiezdnych.
XXXXKolejny kocur czekał spokojnie, aż Szumiący Wodospad skończy żegnać się ze swoją kuzynką. Następnie wyszedł, z gracją. Rude futro przyozdobione gwiazdami delikatnie falowało, kiedy zbliżał się do czarnej kotki. W końcu przemówił.
XXXX – Klan Cienia przetrwał wiele. Doskonale pamiętam, gdy trucizna zaczęła się rozprzestrzeniać ale sądziłem że Polna Gwiazda sobie z tym poradził. Przed tobą ciężkie zadanie, Polano. Musisz udowodnić nie tylko swojemu klanowi, że jabłko czasem pada daleko od jabłoni, ale musisz to udowodnić również nam. Przeszłaś długą drogę i wierzę, że ci się uda. Masz w sobie krew nie tylko Polnej Gwiazdy, ale i Krogulczej Gwiazdy. Sam miałem kiedyś stać w tym miejscu, choć możesz nie wiedzieć kim jestem. Płynie w tobie moja krew, Polano, ta sama która płynęła w twoim ojcu i twoim dziadku. Wyciagnij lekcję z błędów twoich poprzedników, z moich błędów. Ode mnie otrzymasz Rozwagę. To coś, czego mi brakowało podczas kadencji jako zastępca. Będzie ci to potrzebne do zjednoczenia klanu – powiedział, odchodząc w cień. Trucizna zaczynała się rozprzestrzeniać już za jego czasów, jej uosobieniem był wówczas Olchowy Szept, który wiecznie knuł i szeptał Wężowej Gwieździe do ucha coś, czego nikt nie był w stanie zweryfikować. Gdyby wiedział, że podobna lub o wiele gorsza trucizna wyrośnie z jego gałęzi, z pewnością zrobiłby coś wcześniej. Teraz jednak było już na to za późno. Pozostało mieć nadzieję, że Polana, jego prawnuczka poradzi sobie i uniesie to brzemię.
XXXXZ tłumu wyszedł uśmiechnięty kocur, błyszcząc srebrem i miłością.
XXXX– Witaj, Spopielona Polano. Jestem Wilczy Szlak, a moim ojcem był Wężowa Gwiazda. Widzisz, oboje mamy taki sam początek, ale nasze losy potoczyły się zupełnie inaczej. Ty swojego ojca kochałaś, bo zostałaś wychowana tak, by tylko o tym myśleć. Mój ojciec praktycznie nas nie wychował i nienawidziłem go za to. Za jego czasów w Klanie Cienia nie wiodło się dobrze i po wielu księżycach marnego życia zdecydowałem się odejść, by w końcu zaznać szczęścia. I hej! Udało się! Nawet na tyle, że pod koniec życia wróciłem do Klanu Cienia, gdzie poznałem twojego dziadka, Polną Gwiazdę. I teraz, po tych wszystkich latach, widzę, co jest koniecznie potrzebne w mierzeniu się z trudnymi sytuacjami. Dlatego pragnę ci dać pogodę ducha. Byś nie upadała, gdy wszystko będzie zbyt ciężkie i byś dała sobie radę nawet podczas swoich najmroczniejszych momentów. Wierzę, że ci się to przyda. Powodzenia!
XXXXW końcu też z tłumu ukazała się sylwetka spięta i niezadowolona. Sylwetka biała, ponura, którą Polana mogła rozpoznać. Śpiewająca Knieja nie wyglądała na zadowoloną, ale nie wyglądało też, jakby zamierzała sobie odpuścić.
XXXX– Nie chciałam, by to się tak potoczyło. Liczyłam na to, że mimo moich niepowodzeń mojemu synowi uda się uprzątnąć ten syf. Ale ostatecznie to ty tutaj stoisz. Chcę ci dać odwagę byś zmierzyła się z dziedzictwem, które nasza rodzina ci zostawiła. Byś nie poddała się, gdy klan będzie ci przeciwny. Byś miała odwagę zmierzyć się ze zmianami i samej je wprowadzać. Odwagę, by słuchać, a nie tylko zamykać się we własnym świecie. Ale pamiętaj: jeden zły krok i osobiście ci to życie odbiorę.
XXXXPieśń przekazała życie Polanie i było w tym zimno. Przez chwilę Polana mogła czuć pełnię samotności, nienawiści i konfliktów jakie toczą Klan Cienia. Była tam i wszyscy jej nienawidzili, była tam i wszystko było nie tak. Ale zamiast zostać przez to przygnieciona, zapalił się w niej wewnętrzny ogień. Ciepło rozpłynęło się od jej serca do umysłu, a następnie do każdej z kończyn. Miała siłę by sprostać temu. Miała chęci i umiejętności. A przede wszystkim miała odwagę, by powiedzieć dość i wprowadzić jakże potrzebne zmiany.
XXXXZaraz po Śpiewającej Kniei wyszła z tłumu kolejna kotka. Niebieska gwiezdna zbliżyła się do Spopielonej Polany, z radością w kroku i wielkim uśmiechem na pyszczku. Była lekka. Jakby wszystko to, co się wydarzyło w życiu Klanu Cienia jej… nie dotyczyło.
XXXX– Cześć Polana! Jestem Ćmi Pyłek. Jestem partnerką Śpiewającej Kniei, i przyszłam tobie dać życie, bardzo potrzebne – uśmiech wojowniczki był prawie zarażający, a bijące od niej ciepło przytłaczające. – Kocham Klan Cienia, tak samo jak ty. Więc z tym życiem daje ci dar ciepła. Bo aby dobrze prowadzić Klan, musisz go ciepło, zawzięcie kochać!
XXXXPo tym kocica dotknęła czoła Spopielonej Polany. W ułamku uderzenia serca przez ciało czarnej kocicy przeszło przerażenie. Czuła żal, czuła się jak matka, której umarło któreś z jej kociąt. Mogła usłyszeć krzyk boleści. Widziała chłód w obozie Klanu Cienia, jak się wszystko rozpada. Wizja nagle przeminęła, a przez całe ciało Spopielonej Polany przeszło ciepło. Widziała rozwijający się Klan, widziała nowe pokolenie Klanu Cienia. Widziała miłość, która dominowała w Klanie. Otworzyła oczy, a Ćmi Pyłek była przy Śpiewającej Kniei, bok w bok. Ogony splecione ze sobą. Spokojne.
XXXXNastępna przed szereg wyszła jasna postać. Kremowe futro, z rudymi zabarwieniami na ogonie i pyszczku. Wysoka kocica, o poważnych, niebieskich oczach. Z gracją pochyliła łeb przed Spopieloną Polaną, witając się z nią.
XXXX– Witaj, Spopielona Polano – przemówiła, prostując się przed wojowniczką. – Mam na imię Płomykówkowy Lot. Byłam przywódczynią naszego Klanu, jeszcze przed Krogulczą Gwiazdą. Otrzymasz ode mnie dar autorefleksji. Aby nigdy duma nie pochłonęła tego, jak myślisz. Abyś nigdy nie podjęła decyzji tylko dla własnych korzyści. Abyś dążyła zawsze do tego, aby być lepszą wersją siebie.
XXXXKremowa kocica dotknęła czoła Spopielonej Polany, dając jej kolejne życie. Nagle nad jej sercem zawładnęła chciwość. Chciała jak najwięcej zwierzyny, jak najwięcej terenu i jak największe legowisko. Chciała wszystkiego, co widziała. W szumie myśli była przytłoczona, aż gwałtownie nie nastała cisza. Spopielona Polana mogła w ciszy, spokoju i z pewną czystością i krytyką podejść do samej siebie. Do jej zachowań, do tego co zamierzała zrobić w przyszłości. Poczuła się pewniej, ale też odczuła powagę każdej decyzji, którą teraz będzie podejmować.
XXXXPłomykówkowy Lot zniknęła. Po krótkiej, dla Polany trwającej jednak całe wieki ciszy, z ciemności wyłoniła się niewielka, drobna sylwetka. Bardzo dobrze jej znana, widywana przecież w obozie codziennie, zwłaszcza w Lecznicy. Zaraz… co jednak mogła ona robić tutaj? Na srebrnej skórce? Barwnoskrzydła podeszła do niej, powoli, z gwiezdnym pyłem intensywnie obsypującym jej grzbiet. Była wyraźnie młodsza, niż Polana ją pamiętała.
XXXX– Tak wiele wydarzyło się w naszym Klanie podczas waszego zniknięcia i wizyty tutaj… – zaczęła, pochylając powoli głowę. Co ona tutaj robiła? Przecież kiedy opuszczali obóz, medyczka była cała i zdrowa. Och, cóż też porobiło się podczas ich nieobecności? – Cieszę się, że Psie Serce nie wygrał, cieszę się, że Klan Cienia w końcu odbije się od dna, nawet, jeśli inni przypłacili za to swoimi życiami. Daję ci dar sprawiedliwości, abyś była w stanie spojrzeć na wszystko bystrym i obiektywnym wzrokiem, abyś potrafiła stanąć ponad podziałami i podjąć odpowiednią decyzję, nie zważając na trudy, z jakimi przyjdzie ci się mierzyć – powiedziała, a Spopielona Polana poczuła po krótkiej chwili… ciężar. Jakby opadający na jej barki. Na jej grzbiet. Na szyję. Ciężar tego, co będzie dźwigać od momentu, w którym wybudzi się ze snu, ciężar władzy, odpowiedzialności. Jednak było w nim coś motywującego, była w nim determinacja. Coś, czego potrzebowała. Barwnoskrzydła z mdłym uśmiechem wycofała się w cień.
XXXXPo krótkiej chwili z tłumu wyszedł długowłosy, rudo-biały kocur. Ze spokojem spoglądając na kocicę, stanął na lisią długość przed nią i pochylił łeb w powitalnym geście.
XXXX– Nie zdążyłaś mnie poznać, moja droga, zmarłem tuż przed waszymi narodzinami. Jestem Niedźwiedzi Ryk, twój wuj, brat Psiego Serca, a przez jakiś czas również i jego zastępca. Jesteś silna, pełna dobrej woli i oby tak pozostało. Moim darem dla ciebie jest pracowitość. Abyś nigdy nie zapomniała, jaki jest cel twojej pracy, abyś niosła to brzemię z wysoko uniesioną głową, bo twoi klanowicze będą od tego momentu na tobie polegać – przekazał jej swój dar, w którym było pełno hałasu, dudniło jej w uszach od setek głosów, jakby wszyscy Gwiezdni zaczęli mówić na raz, każdy co innego, każdy o coś prosił, każdy chciał, pytał, radził się. W darze tym było oddanie pracy, oddanie temu, co kształtowało wojownika, obowiązki. Których od dziś mieć będzie znacznie więcej. I oby im podołała. Oby była na to gotowa.
XXXXNiedźwiedzi Ryk wrócił do tłumu, mijając się ze swym ojcem, Polnym Chwastem, wymieniając niemymi skinięciami głową. Bury kocur jeszcze raz stanął przed czarnofutrą wojowniczką. Z dumą w oczach.
XXXX– Spopielona Polano – odezwał się wzniośle. – Ode mnie otrzymasz swój ostatni dar. Być może najważniejszy. Lojalność. To, co robisz, robisz dla Klanu Cienia. Zmieniłaś się dla Klanu Cienia. Oni są dla ciebie, ty jesteś dla nich, przywódca nie istnieje bez Klanu, a Klan bez przywódcy. Niech twoja lojalność pozostaje wraz z nimi wszystkimi, słuchaj ich głosu, słuchaj ich problemów, płaczów, krzyków i zwierzeń, bądź dla nich wsparciem, bo tego będą teraz potrzebować – rzekł, dotykając swym nosem jej czoła i przez ciało Spopielonej Polany przeszedł wstrząsający dreszcz. Zadygotał całym jej ciałem. Przez moment przeszła przez nią fala wstydu, ogromnego wstydu, niczym kocię, które potknęło się prosto w kałużę błota. Jednak po kilku uderzeniach serca fala przeminęła. Mogła być pewna. Stanęła po właściwej stronie, po tak długim czasie - podjęła właściwą decyzję.
XXXX– Dokonało się. Od dzisiejszego dnia Klan Cienia ma nowego przywódcę. Gwiezdny Klan i Klan Cienia wita cię, Spopielona Gwiazdo. Nie zawiedź siebie, swojego Klanu. I najważniejsze, nas – przemówił pewnie dziad Spopielonej Gwiazdy, a zaraz po jego słowach obecne na srebrnej skórce Gwiezdne koty zaczęły skandować jej imię.
XXXXJej nowe imię, nowe życia i słowa Gwiezdnych szumiały w jej głowie. Nad jej głową zabłysła Gwiazda. Teraz była jedną z nich. I jeśli chciała taką zostać, musiała być uważna oraz lojalna swojemu Klanowi. Nie została wybrana przez Gwiezdnych, tak jak Psie Serce jej mówił. Wywalczyła wszystko, co tutaj się stało. Zaraz po tym obudziła się przy tafli wody.
XXXXUdało się. Była nowym przywódcą Klanu Cienia, z własnej woli. Nie tej Psiego Serca.
+15 exp dla Spopielonej Gwiazdy
+15 exp dla Ośmiookiego
+10 exp dla Błekitnego Bajorka
XXXX– Nie żyje – odpowiedział na jej pytanie, gorzko, z tonem ponurym niczym burzowe obłoki na niebie. Nie potrafił przeboleć okropnego losu, jaki sam zgotował sobie jego własny syn. – I niestety, nie znalazł swojego miejsca w Gwiezdnym Klanie – dodał, odwracając się, wsłuchując w dalsze słowa Spopielonej Polany, kilka gwiezdnych kotów wystąpiło w jego kierunku, jednak ich sylwetki nie były rozpoznawalne dla żadnego z przybyszy. Po wysłuchaniu słów zarówno Polany, jak i Pająka, Polny Chwast na moment oddał się rozmowie z innymi Gwiezdnymi, pełnej szeptów, potakiwań, zaprzeczeń. Jednak w pewnym momencie wszystkie koty jednogłośnie kiwnęły swoimi głowami, a przestrzeń dookoła rozjaśniała. Podjęli decyzję. Bury kocur odwrócił się w stronę dwójki przybyszy, nabrał powietrza i odetchnął głęboko, wypinając pierś.
XXXX– Piastowałeś rangę zastępcy Psiego Serca najdłużej, Ośmiooki, widziałeś, co robi, jak postępuje i jaki jest. Do czego dąży. Nie negujemy twych intencji, czystości serca, z jaką mówisz, jednak nie jesteśmy w stanie powierzyć ci tak zniszczonego już Klanu. Potrzebuje on pewnego lidera, wiedzącego, czego chce. Polano, przeszłaś długą drogę i pomimo tego, jak zostałaś wychowana, jakie wartości zostały ci wpojone, przejrzałaś na oczy i zdecydowałaś się na podjęcie działania. Wierzymy w Ciebie, jednak wiedz, że wystarczy jeden błąd, choć jeden twój czyn, który spowoduje, że zwątpimy, a życia zostaną Ci odebrane – przestrzegł, głosem mocnym, ostatecznym. Wyrok zapadł.
XXXXGwiezdny Klan podjął decyzję. Ośmiooki nie mógł być przy tym, co miało się teraz stać. Koty Gwiezdnego Klanu otoczyły Spopieloną Polanę, a on został sam. Z delikatnym podmuchem wiatru nagle się obudził ze snu. Zdezorientowany, ale mógł zobaczyć jedno. Polana dalej była z Gwiezdnymi.
XXXXPolny Chwast skierował swoje kroki w stronę czarnej wojowniczki.
XXXX– Nadszedł twój czas. Jednak aby otrzymać nowe życia, musisz wpierw pożegnać się z tym, którym żyłaś do tej chwili… – Spopielona Polana mogła czuć gorąco. Gorąco takie, jak nigdy wcześniej jej nie spotkało. Czuła przeraźliwy ból w kościach i w mięśniach. Jej gardło się zacisnęło, tak, aby nie mogła krzyczeć. Nie miała jak krzyczeć czy płakać. Czuła się nagle słaba, jakby walka i każde ostrzeżenie Gwiezdnych wyssało z niej… życie. I tak było. Jakby umarła. Prawdziwie i na zawsze.
XXXXAle tak nie było. Spopielona Polana musiała umrzeć, Psia Córka musiała umrzeć, aby się mogła narodzić nowa przywódczyni Klanu Cienia. Przywódczyni, która nie straci swoich kotów, która nie spali swojego Klanu.
XXXXTo właśnie on wystąpił przed szereg kotów jako pierwszy. Czarny, masywny kocur. Z blizną przez gardło i bark, z naznaczeniem od pioruna, pajęczyna przez cały bok. Ten, który sam siebie pozbawił życia, tak chwilę temu. Futro naznaczone Gwiazdami i pyłem.
XXXX– Kuzynko – zaczął, spokojnym tonem głosu. Złote ślepia były chłodne, ale… łagodne. Nie było w nich znaku cierpienia, smutku, żalu. Jedyny żal, który Szumiący Wodospad czuł, to ten do samego siebie. – Spopielona Polano, Gwiezdny Klan nam dał obydwóm szansę. Gwiezdny Klan Ciebie wybrał. Czuję jedynie żal, że nie będę mógł tego… we własnej osobie doświadczyć – kontynuował, podchodząc powoli do kocicy. Gwiezdny pył powoli opadał z jego futra, na niewidzialną ziemię. – Z pierwszym życiem daję ci Czystość Umysłu. Nie popadnij w to samo szaleństwo co Psie Serce. Nie popadnij w to samo szaleństwo, w które my wpadliśmy. Umarłaś raz, jako Psia Córka. Urodziłaś się teraz, z nowym, czystym życiem. Z życiem, które ma ci pomóc widzieć, myśleć, czuć czysto – zdawało się, że Szum mówił i mówił. Chciał tak wiele przekazać swojej kuzynce. Tej, wraz z którą miał krew na łapach. Zbliżył się jednak w końcu i dotknął zimnym nosem jej czoła.
XXXXPrzez ciało wojowniczki przeszedł zimny dreszcz, a jej łapy ciążyły. Mogła poczuć, jakby została siłą wrzucona do lodowatej wody. Mogła poczuć, jak kryształki lodu wbijają się w jej ciało, wchodzą do jej układu oddechowego. Wszystko, aby utrzymać jej czysty umysł. Nagle wszystko się zatrzymało, a Szumiący Wodospad stał trochę dalej. Z delikatnym uśmiechem.
XXXX– Pamiętaj moje słowa, te przed śmiercią też. Poradzisz sobie – odparł, ciepłym tonem głosu. Tak, jakby mówił do swego kocięcia. Zamknął oczy i pochylił się Polanie. I odszedł, w tłum Gwiezdnych.
XXXXKolejny kocur czekał spokojnie, aż Szumiący Wodospad skończy żegnać się ze swoją kuzynką. Następnie wyszedł, z gracją. Rude futro przyozdobione gwiazdami delikatnie falowało, kiedy zbliżał się do czarnej kotki. W końcu przemówił.
XXXX – Klan Cienia przetrwał wiele. Doskonale pamiętam, gdy trucizna zaczęła się rozprzestrzeniać ale sądziłem że Polna Gwiazda sobie z tym poradził. Przed tobą ciężkie zadanie, Polano. Musisz udowodnić nie tylko swojemu klanowi, że jabłko czasem pada daleko od jabłoni, ale musisz to udowodnić również nam. Przeszłaś długą drogę i wierzę, że ci się uda. Masz w sobie krew nie tylko Polnej Gwiazdy, ale i Krogulczej Gwiazdy. Sam miałem kiedyś stać w tym miejscu, choć możesz nie wiedzieć kim jestem. Płynie w tobie moja krew, Polano, ta sama która płynęła w twoim ojcu i twoim dziadku. Wyciagnij lekcję z błędów twoich poprzedników, z moich błędów. Ode mnie otrzymasz Rozwagę. To coś, czego mi brakowało podczas kadencji jako zastępca. Będzie ci to potrzebne do zjednoczenia klanu – powiedział, odchodząc w cień. Trucizna zaczynała się rozprzestrzeniać już za jego czasów, jej uosobieniem był wówczas Olchowy Szept, który wiecznie knuł i szeptał Wężowej Gwieździe do ucha coś, czego nikt nie był w stanie zweryfikować. Gdyby wiedział, że podobna lub o wiele gorsza trucizna wyrośnie z jego gałęzi, z pewnością zrobiłby coś wcześniej. Teraz jednak było już na to za późno. Pozostało mieć nadzieję, że Polana, jego prawnuczka poradzi sobie i uniesie to brzemię.
XXXXZ tłumu wyszedł uśmiechnięty kocur, błyszcząc srebrem i miłością.
XXXX– Witaj, Spopielona Polano. Jestem Wilczy Szlak, a moim ojcem był Wężowa Gwiazda. Widzisz, oboje mamy taki sam początek, ale nasze losy potoczyły się zupełnie inaczej. Ty swojego ojca kochałaś, bo zostałaś wychowana tak, by tylko o tym myśleć. Mój ojciec praktycznie nas nie wychował i nienawidziłem go za to. Za jego czasów w Klanie Cienia nie wiodło się dobrze i po wielu księżycach marnego życia zdecydowałem się odejść, by w końcu zaznać szczęścia. I hej! Udało się! Nawet na tyle, że pod koniec życia wróciłem do Klanu Cienia, gdzie poznałem twojego dziadka, Polną Gwiazdę. I teraz, po tych wszystkich latach, widzę, co jest koniecznie potrzebne w mierzeniu się z trudnymi sytuacjami. Dlatego pragnę ci dać pogodę ducha. Byś nie upadała, gdy wszystko będzie zbyt ciężkie i byś dała sobie radę nawet podczas swoich najmroczniejszych momentów. Wierzę, że ci się to przyda. Powodzenia!
XXXXW końcu też z tłumu ukazała się sylwetka spięta i niezadowolona. Sylwetka biała, ponura, którą Polana mogła rozpoznać. Śpiewająca Knieja nie wyglądała na zadowoloną, ale nie wyglądało też, jakby zamierzała sobie odpuścić.
XXXX– Nie chciałam, by to się tak potoczyło. Liczyłam na to, że mimo moich niepowodzeń mojemu synowi uda się uprzątnąć ten syf. Ale ostatecznie to ty tutaj stoisz. Chcę ci dać odwagę byś zmierzyła się z dziedzictwem, które nasza rodzina ci zostawiła. Byś nie poddała się, gdy klan będzie ci przeciwny. Byś miała odwagę zmierzyć się ze zmianami i samej je wprowadzać. Odwagę, by słuchać, a nie tylko zamykać się we własnym świecie. Ale pamiętaj: jeden zły krok i osobiście ci to życie odbiorę.
XXXXPieśń przekazała życie Polanie i było w tym zimno. Przez chwilę Polana mogła czuć pełnię samotności, nienawiści i konfliktów jakie toczą Klan Cienia. Była tam i wszyscy jej nienawidzili, była tam i wszystko było nie tak. Ale zamiast zostać przez to przygnieciona, zapalił się w niej wewnętrzny ogień. Ciepło rozpłynęło się od jej serca do umysłu, a następnie do każdej z kończyn. Miała siłę by sprostać temu. Miała chęci i umiejętności. A przede wszystkim miała odwagę, by powiedzieć dość i wprowadzić jakże potrzebne zmiany.
XXXXZaraz po Śpiewającej Kniei wyszła z tłumu kolejna kotka. Niebieska gwiezdna zbliżyła się do Spopielonej Polany, z radością w kroku i wielkim uśmiechem na pyszczku. Była lekka. Jakby wszystko to, co się wydarzyło w życiu Klanu Cienia jej… nie dotyczyło.
XXXX– Cześć Polana! Jestem Ćmi Pyłek. Jestem partnerką Śpiewającej Kniei, i przyszłam tobie dać życie, bardzo potrzebne – uśmiech wojowniczki był prawie zarażający, a bijące od niej ciepło przytłaczające. – Kocham Klan Cienia, tak samo jak ty. Więc z tym życiem daje ci dar ciepła. Bo aby dobrze prowadzić Klan, musisz go ciepło, zawzięcie kochać!
XXXXPo tym kocica dotknęła czoła Spopielonej Polany. W ułamku uderzenia serca przez ciało czarnej kocicy przeszło przerażenie. Czuła żal, czuła się jak matka, której umarło któreś z jej kociąt. Mogła usłyszeć krzyk boleści. Widziała chłód w obozie Klanu Cienia, jak się wszystko rozpada. Wizja nagle przeminęła, a przez całe ciało Spopielonej Polany przeszło ciepło. Widziała rozwijający się Klan, widziała nowe pokolenie Klanu Cienia. Widziała miłość, która dominowała w Klanie. Otworzyła oczy, a Ćmi Pyłek była przy Śpiewającej Kniei, bok w bok. Ogony splecione ze sobą. Spokojne.
XXXXNastępna przed szereg wyszła jasna postać. Kremowe futro, z rudymi zabarwieniami na ogonie i pyszczku. Wysoka kocica, o poważnych, niebieskich oczach. Z gracją pochyliła łeb przed Spopieloną Polaną, witając się z nią.
XXXX– Witaj, Spopielona Polano – przemówiła, prostując się przed wojowniczką. – Mam na imię Płomykówkowy Lot. Byłam przywódczynią naszego Klanu, jeszcze przed Krogulczą Gwiazdą. Otrzymasz ode mnie dar autorefleksji. Aby nigdy duma nie pochłonęła tego, jak myślisz. Abyś nigdy nie podjęła decyzji tylko dla własnych korzyści. Abyś dążyła zawsze do tego, aby być lepszą wersją siebie.
XXXXKremowa kocica dotknęła czoła Spopielonej Polany, dając jej kolejne życie. Nagle nad jej sercem zawładnęła chciwość. Chciała jak najwięcej zwierzyny, jak najwięcej terenu i jak największe legowisko. Chciała wszystkiego, co widziała. W szumie myśli była przytłoczona, aż gwałtownie nie nastała cisza. Spopielona Polana mogła w ciszy, spokoju i z pewną czystością i krytyką podejść do samej siebie. Do jej zachowań, do tego co zamierzała zrobić w przyszłości. Poczuła się pewniej, ale też odczuła powagę każdej decyzji, którą teraz będzie podejmować.
XXXXPłomykówkowy Lot zniknęła. Po krótkiej, dla Polany trwającej jednak całe wieki ciszy, z ciemności wyłoniła się niewielka, drobna sylwetka. Bardzo dobrze jej znana, widywana przecież w obozie codziennie, zwłaszcza w Lecznicy. Zaraz… co jednak mogła ona robić tutaj? Na srebrnej skórce? Barwnoskrzydła podeszła do niej, powoli, z gwiezdnym pyłem intensywnie obsypującym jej grzbiet. Była wyraźnie młodsza, niż Polana ją pamiętała.
XXXX– Tak wiele wydarzyło się w naszym Klanie podczas waszego zniknięcia i wizyty tutaj… – zaczęła, pochylając powoli głowę. Co ona tutaj robiła? Przecież kiedy opuszczali obóz, medyczka była cała i zdrowa. Och, cóż też porobiło się podczas ich nieobecności? – Cieszę się, że Psie Serce nie wygrał, cieszę się, że Klan Cienia w końcu odbije się od dna, nawet, jeśli inni przypłacili za to swoimi życiami. Daję ci dar sprawiedliwości, abyś była w stanie spojrzeć na wszystko bystrym i obiektywnym wzrokiem, abyś potrafiła stanąć ponad podziałami i podjąć odpowiednią decyzję, nie zważając na trudy, z jakimi przyjdzie ci się mierzyć – powiedziała, a Spopielona Polana poczuła po krótkiej chwili… ciężar. Jakby opadający na jej barki. Na jej grzbiet. Na szyję. Ciężar tego, co będzie dźwigać od momentu, w którym wybudzi się ze snu, ciężar władzy, odpowiedzialności. Jednak było w nim coś motywującego, była w nim determinacja. Coś, czego potrzebowała. Barwnoskrzydła z mdłym uśmiechem wycofała się w cień.
XXXXPo krótkiej chwili z tłumu wyszedł długowłosy, rudo-biały kocur. Ze spokojem spoglądając na kocicę, stanął na lisią długość przed nią i pochylił łeb w powitalnym geście.
XXXX– Nie zdążyłaś mnie poznać, moja droga, zmarłem tuż przed waszymi narodzinami. Jestem Niedźwiedzi Ryk, twój wuj, brat Psiego Serca, a przez jakiś czas również i jego zastępca. Jesteś silna, pełna dobrej woli i oby tak pozostało. Moim darem dla ciebie jest pracowitość. Abyś nigdy nie zapomniała, jaki jest cel twojej pracy, abyś niosła to brzemię z wysoko uniesioną głową, bo twoi klanowicze będą od tego momentu na tobie polegać – przekazał jej swój dar, w którym było pełno hałasu, dudniło jej w uszach od setek głosów, jakby wszyscy Gwiezdni zaczęli mówić na raz, każdy co innego, każdy o coś prosił, każdy chciał, pytał, radził się. W darze tym było oddanie pracy, oddanie temu, co kształtowało wojownika, obowiązki. Których od dziś mieć będzie znacznie więcej. I oby im podołała. Oby była na to gotowa.
XXXXNiedźwiedzi Ryk wrócił do tłumu, mijając się ze swym ojcem, Polnym Chwastem, wymieniając niemymi skinięciami głową. Bury kocur jeszcze raz stanął przed czarnofutrą wojowniczką. Z dumą w oczach.
XXXX– Spopielona Polano – odezwał się wzniośle. – Ode mnie otrzymasz swój ostatni dar. Być może najważniejszy. Lojalność. To, co robisz, robisz dla Klanu Cienia. Zmieniłaś się dla Klanu Cienia. Oni są dla ciebie, ty jesteś dla nich, przywódca nie istnieje bez Klanu, a Klan bez przywódcy. Niech twoja lojalność pozostaje wraz z nimi wszystkimi, słuchaj ich głosu, słuchaj ich problemów, płaczów, krzyków i zwierzeń, bądź dla nich wsparciem, bo tego będą teraz potrzebować – rzekł, dotykając swym nosem jej czoła i przez ciało Spopielonej Polany przeszedł wstrząsający dreszcz. Zadygotał całym jej ciałem. Przez moment przeszła przez nią fala wstydu, ogromnego wstydu, niczym kocię, które potknęło się prosto w kałużę błota. Jednak po kilku uderzeniach serca fala przeminęła. Mogła być pewna. Stanęła po właściwej stronie, po tak długim czasie - podjęła właściwą decyzję.
XXXX– Dokonało się. Od dzisiejszego dnia Klan Cienia ma nowego przywódcę. Gwiezdny Klan i Klan Cienia wita cię, Spopielona Gwiazdo. Nie zawiedź siebie, swojego Klanu. I najważniejsze, nas – przemówił pewnie dziad Spopielonej Gwiazdy, a zaraz po jego słowach obecne na srebrnej skórce Gwiezdne koty zaczęły skandować jej imię.
XXXXJej nowe imię, nowe życia i słowa Gwiezdnych szumiały w jej głowie. Nad jej głową zabłysła Gwiazda. Teraz była jedną z nich. I jeśli chciała taką zostać, musiała być uważna oraz lojalna swojemu Klanowi. Nie została wybrana przez Gwiezdnych, tak jak Psie Serce jej mówił. Wywalczyła wszystko, co tutaj się stało. Zaraz po tym obudziła się przy tafli wody.
XXXXUdało się. Była nowym przywódcą Klanu Cienia, z własnej woli. Nie tej Psiego Serca.
+15 exp dla Spopielonej Gwiazdy
+15 exp dla Ośmiookiego
+10 exp dla Błekitnego Bajorka
ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?
ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W

