Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Tak jak się umówiły Wilk czekała na swoją terminatorkę następnego dnia po ceremonii przy wyjściu z obozu, a że nie miała pewności czy Kręta już jadła miała przy sobie dwie świeże myszy. Ryby niestety psuły się niesamowicie szybko podczas gorących dni, więc uznała że zwykłe piszczki będą nieco bezpieczniejsze. Nawet je jeszcze obwąchała, żeby upewnić się czy mięso rzeczywiście jest dobre, a ponieważ było wróciła wzrokiem do tego kierunku, z którego powinna przybyć starsza kotka. Przed nimi oboma był długi i pracowity dzień zatem wypadało możliwie jak najlepiej wzmocnić się przed opuszczeniem obozu. Wojowniczka czekając usiadła, owijając swój puszysty ogon wokół przednich łap i rozmyślając jak najlepiej rozplanować trening.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Ścieżka, a zasadniczo Kręta Łapa, przybyła o umówionej porze. Prawie się spóźniła przez nocne czuwanie, ale jakoś dała radę. Oczywiście była niewsypana, jednak szczęśliwa. Przede wszystkim jej serce wypełniał dziwny spokój. W głowie też poukładała sobie większość spraw. Nowe imię przyjęła jako kolejny etap w swojej drodze. Zresztą Łabędź podczas Ceremonii miał rację. Zapewne chciał ją też sprawdzić. Tym bardziej Ścieżka chciała dać z siebie sto procent! Kocica przyspieszyła kroku, gdy zauważyła Wyjącą Wilczycę. Miała do niej kilka pytań, ale zaczęła od zwykłego przywitania.
-Witaj Wyjąca Wilczyco i przepraszam, że musiałaś czekać. Od czego zaczynamy?- Kręta Łapa odezwała się jako pierwsza, jednocześnie siadając obok Mistrzyni. Znów posłała jej swój koci, lekki uśmiech. Co mogła poradzić? Wilczyca była młodsza od niej, ale też pochodziła spoza Klanu Rzeki. O ile Ścieżka dobrze zrozumiała, to już raz przeszła mianowanie na Wojownika. Zatem musiała żyć po prostu w Wichrze, Cieniu bądź Gromie.
-Mogę o coś Ciebie spytać? Łabędzia Gwiazda podczas Ceremonii nadmienił, że powinnaś mnie zrozumieć... Czy mogłabyś mi zdradzić skąd przybyłaś Mistrzyni?- Spytała cichszym głosem, jakby obawiała się podsłuchania przez inne koty. Właściwie kocica nie chciała nalegać. Wiedziała, że podobne pytania mogą otworzyć bolesne wspomnienia. Jednak naprawdę wolała usłyszeć prawdę i jakoś zjednoczyć się z nauczycielką. Skoro obydwie porzuciły rodzimy dom, skoro obydwie szukały swego szczęścia właśnie tutaj... to może pomogą sobie nawzajem.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Na początek zapraszam cię do wspólnego posiłku, przed nami pracowity dzień i przyda nam się solidne pokrzepienie zanim wyruszymy do Kociego Grzbietu. – podsunęła Krętej jej porcję, a sama zabrała się za własną. Jedząc świeże i smaczne mięso wysłuchała pierwszego pytania kotki, która chyba obawiała się poruszyć ten temat głośniej jednak niepotrzebnie. Klan Rzeki doskonale wiedział skąd i z jakich powodów do niego przybyła, przemilczała jedynie niektóre szczegóły. Ale nie dlatego, że miała coś na sumieniu tylko po pierwsze wspominanie o tym było dla niej bolesne, a po drugie wystarczyło, że najważniejsze koty je znały więc nie widziała potrzeby większego zagłębiania się w ten temat. - Z Klanu Gromu. – odparła spokojnie i spojrzała na nią. Co do zrozumienia to zależało, bo obie miały różne życiowe doświadczenia, do których mogły podchodzić w inny sposób. Jeżeli Łabędzia Gwiazda miał na myśli odczucia związane z życiem w nowym miejscu to oczywiście, że to rozumiała. Wiele rzeczy i zwyczajów było wszak nowych i odmiennych od tego co znała wcześniej, nie wątpiła jednak że jej terminatorka szybko zacznie się w tym odnajdywać podobnie jak udało się to jej samej pod okiem Słonecznej Plamki.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Wyjąca Wilczyca wydawała się naprawdę miłą kocicą. Szczególnie, gdy zaproponowała wspólny posiłek. Niby niewielki gest, a jednak trochę rozczulił Ścieżkę. Czy to wiek? Czy możliwość przynależenia gdzieś? Tego sama nie wiedziała. Dlatego terminatorka przemilczała ten fakt. Pokiwała łebkiem na znak zgody, jednocześnie biorąc gryz z piszczki. Mistrzyni wykazała się dobrym sercem i troską. Przynajmniej w oczach Ścieżki. Niewielu mistrzów jadło wspólny posiłek z uczniem. Niektórzy woleli surowe zasady, a czasem żelazną dyscyplinę. Takie słyszała opowieści. Kręta Łapa trafiła zdecydowanie lepiej i postanowiła to docenić. Tymczasem dwa słowa sprawiły, że terminatorka zapomniała o całym świecie. Klan Gromu dźwięczał jej w uszach. Zaraz spojrzała z zaskoczeniem na mentorkę.
-Klan Gromu... Wyjąca Wilczyco... Jaka ona jest? Pewnie nadal piękna, ale nieprzewidywalna...- Mruknęła nadal cicho, ale zapomniała dodać o kogo chodzi. Nastawiła swoje uszy niczym pies, który chłonął każdy, najmniejszy szelest. Dopiero po chwili zrozumiała swój błąd. Przecież słowo "piękna" było całkiem inne dla każdego kota...
-Przepraszam... Chodziło mi o Rześki Zmierzch. Słyszałam, że zdobyła wysoką rangę w Gromie.- Dodała już pewniej, jednocześnie spoglądając na swoje łapy. No cóż... Prawda była jedna i stara jak świat... Tęskniła za swoją siostrą, bardzo. Chciała choć raz z nią porozmawiać, zobaczyć. Nawet jeśli Zmierzch pobiłaby ją swoimi puchatymi łapami. Wreszcie Ścieżka westchnęła cicho. Zerknęła ukradkiem na Mistrzynię. Może Wyjąca Wilczyca nie przepadała za Zmierzch? Może stanowiła ona element niechcianych wspomnień? Może niepotrzebnie pytała?
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Tak, jest zastępczynią. Osobiście nie nawiązałam z nią zbyt bliskiej relacji jednak w pełni zgadzam się z tym, że rzeczywiście jest bardzo piękna. No i myślę, że jest też rozsądną i bardzo porządną kotką, chociaż podobno nie wierzy w Gwiezdny Klan. No, ale ona nie urodziła się w klanie, więc to zrozumiałe że może mieć odmienne poglądy. – odparła spokojnie, kończąc jeść. Prawdą było, że z początku niezbyt jej się podobała obecność kogoś z zewnątrz, ale szybko się przekonała, że Zmierzch jest w porządku. Po posiłku zakopała resztki, a następnie ruszyła już ku Kociemu Grzbietowi, nie za szybko aby towarzysząca jej terminatorka mogła w spokoju przyjrzeć się mijanej okolicy. Droga była prosta, a cel niezbyt daleki, więc dotarły do niego bez większych problemów. - Oto Koci Grzbiet. Tutaj odbywają się treningi i tu będziemy się spotykać codziennie przez cały okres twojego szkolenia. Na początek czy masz do mnie jeszcze jakieś pytania? A może jest coś co by cię szczególnie interesowało w czasie twojego treningu? – spytała na koniec życzliwym tonem. Oczywiście miała już w głowie pewne pomysły jak to przeprowadzić, ale chciała by starsza kotka nie krępowała się wysuwać także swoich sugestii. Na spokojnie wytrenuje ją ze wszystkiego co potrzeba, w końcu po to tu była.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Skoro Rześki Zmierzch faktycznie miała się dobrze, to Ścieżka nie zamierzała więcej dopytywać. Najważniejsze, że siostra jakoś sobie radziła. Choć wspomnienie Mistrzyni odnośnie Gwiezdnego Klanu nieco ją zaskoczyło. No cóż... Każdy odpowiadał za siebie i robił jak uważał. Terminatorka milczała, jednocześnie posilając się piszczką. Wyjąca Wilczyca nie dopytywała o co chodziło, a sama Kręta Łapa skupiła myśli oraz uwagę na treningu. Za przykładem młodszej kocicy również zakopała pozostałości w ziemi. Następnie ruszyła lekkim truchtem w kierunku Kociego Grzbietu.
-Wyjąca Wilczyco... Będę z tobą szczerza i zaznaczę, że ja także urodziłam się poza klanem. Długo też spędziłam czas jako samotniczka. Jednak wierzę w moc Gwiezdnych. Dlatego właśnie od tych tematów chciałabym zacząć nasz trening.- Zaczęła od najtrudniejszej sprawy, ale mającej największe znaczenie. Ścieżka wiedziała, że przeszłość ukształtowała to kim jest teraz. Niestety nie wszystkie koty akceptowały ten fakt. Choć płynęła w niej typowo Rzeczna krew. Mimo wszystko kocica ceniła szczerość ponad wszystko.
-Opowiedz mi o Gwiezdnych, o powstaniu klanów, kodeksie wojownika, żebym lepiej mogła zrozumieć Klan Rzeki. Chcę być częścią waszego stada tak naprawdę... Bez udawania, bez marudzenia...- Kręta Łapa mówiła cicho, ale spokojnie. Spojrzała wprost w ślepia swojej nauczycielki. Chciała ją przekonać co do swoich intencji. Najlepszym rozwiązaniem było poznaniem zatem korzeni...
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Pokiwała lekko głową, po czym usadowiła się wygodniej, a następnie zgodnie z prośbą swojej terminatorki zaczęła opowiadać. - Wiele księżyców temu nie było klanów, a jedynie plemiona dzikich kotów które nieustannie ze sobą walczyły. Którejś nocy doszło do tak zawziętej i krwawej bitwy, że mnóstwo z nich w niej zginęło, a te które przeżyły ze zmęczenia zapadły w sen. I wtedy zdarzyło się coś niezwykłego. Koty, które poległy w bitwie nagle powstały, a ich futra zajaśniały srebrzystym blaskiem. Zmarłych było bardzo wielu i stanęli na wprost zszokowanych żyjących ogarniających ich swym pełnym mądrości spojrzeniem. I jeden z tych kotów o srebrzystym futrze przedstawił ich wówczas jako Gwiezdny Klan, którego to częścią stali się również i ich zmarli nie tylko w tej, lecz i we wcześniejszych bitwach przodkowie. Żyjący doświadczyli straszliwej wizji wielu następnych bitew, które ostatecznie doprowadziłyby do cierpienia i śmierci wszystkich. Wszyscy byli skazani na całkowite wyginięcie jeśli sytuacja się nie zmieni. Gwiezdny Klan powiedział: „Zacznijcie współpracować lub zgińcie. Wybór należy do was.” Wtedy zabrały głos cztery koty o imionach: Grom, Rzeka, Wicher i Cień. Każde z nich uważało, że powinno być przywódcą dla nowopowstającej grupy jednak żadne nie chciało ustąpić i ponownie powstał spór. Wówczas jedna z kotek Gwiezdnego Klanu zaproponowała, aby zamiast jednego utworzyć cztery klany. Nowi przywódcy otrzymali zadanie, by zgromadzić wokół siebie koty o podobnych do nich cechach i umiejętnościach, które staną się wojownikami, po czym przodkowie wyznaczyli dla każdego z klanów tę część lasu, w której najlepiej będzie mu żyć i się wyżywić. W zamian za wykonywanie ich poleceń nagrodzili przywódców darem dziewięciu żyć, aby mogli prowadzić swoje klany jak najdłużej i utrzymywać je w dobrobycie. Dali klanom także Kodeks Wojownika, którego musimy przestrzegać po dziś dzień. - kiedy skończyła spojrzała na nią i uśmiechnęła się delikatnie. - A więc Gwiezdny Klan to koty, które po swej śmierci trafiły na Srebrną Skórkę widoczną co noc na niebie, są wśród nich nasi zmarli bliscy oraz przodkowie którzy podarowali klanom Kodeks Wojownika. Jest takie specjalne miejsce Szepcząca Sadzawka, z której jak się ktoś napije to może nawiązać kontakt z Gwiezdnym Klanem, przywódcy wędrują tam po dar dziewięciu żyć, a medycy mają swoje własne ceremonie. Nie chodzi się tam i nie pije z Szepczącej Sadzawki w błahych sprawach tylko takich naprawdę bardzo ważnych, dotyczących całego klanu. Czasem zdarza się jednak, że kot z Gwiezdnego Klanu sam może nas nawiedzić we śnie. Ja tego doświadczyłam i zawsze będę wdzięczna Gwiezdnej, która do mnie przyszła gdy tego najbardziej potrzebowałam. Rozmowa z nią była bardzo wspierająca. – uśmiechnęła się ponownie, wracając do tamtego wspomnienia. Zaraz jednak na nowo skupiła się na Krętej Łapie. - No dobrze, to teraz Kodeks Wojownika. Jak już wspomniałam podarował nam go Gwiezdny Klan i jest to zbiór zasad, których powinniśmy przestrzegać. Będę cytowała z niego po trzy zasady, a ty powiesz mi w jaki sposób je rozumiesz. Czemu powinny być egzekwowane? I czy coś jest dla ciebie niejasne, zgoda? No to słuchaj uważnie, pierwsze trzy zasady z kodeksu brzmią tak: Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem.
Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu.
Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. – zamilkła i spojrzała uważnie na terminatorkę, nastawiając uszy.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Skoro już się obrało pewną drogę, to należało ją przejść od początku do końca. Dlatego Wyjąca Wilczyca usłyszała takie, a nie inne prośby. Trening był czasem pomiędzy uczniem, a jego Mistrzem. Chodziło nie tylko o przyjazną atmosferę i pokazanie świata. Każdy Klan pielęgnował tradycje, wierzenia czy ustalenia. Tym bardziej opowieści Wojowniczki wywarły na Ścieżce ogromne wrażenie. Z jednej strony mogłaby powiedzieć, że powstanie terytoriów brzmiało niczym bajka. Z drugiej strony również doświadczyła czegoś podobnego co Wilczyca. Odwiedziła ją kocica, która od dawna biegała po Srebrnej Skórce. Dzięki Gwiezdnej Ścieżka dołączyła do Klanu Rzeki. Może Łabędź również brał te elementy pod uwagę parując je ze sobą...
-To brzmi całkiem niesamowicie. Z początku trudno uwierzyć w te słowa. Szczególnie dla takich jak ja. Jednak uważam, że ta historia jest prawdziwa. Mnie też odwiedziła pewna kocica w snach. Dlatego postanowiłam uwierzyć w Gwiezdny Klan.- Ścieżka postanowiła uchylić rąbka tajemnicy. Jednak nie chciała przedstawiać całej historii. Po prostu uznała, że każdy Gwiezdny miał swój powód. Zresztą powinny poruszyć jeszcze kilka innych spraw. Dlatego terminatorka słuchała dalej. Skoro przeszły do Kodeksu, to wypadałoby wykazać się jakąś minimalną wiedzą. Niestety Kręta Łapa mogła jedynie bazować na Nowym Świcie, jak również doświadczeniami Samotnika.
-Pierwszy punkt jest dość skomplikowany. Chodzi o to, żeby bronić Klanu Rzeki za wszelką cenę. W końcu tutaj jest twój dom, rodzina, przyjaciele, ale też historia, korzenie, ideały. Możemy się nie zgadzać, możemy się kłócić, możemy inaczej widzieć niektóre sprawy, jednak... to twój skrawek ziemi. Gdybyśmy nie byli lojalni, gdybyśmy kierowali się tylko emocjami, to moglibyśmy utracić swoje dziedzictwo. Przynajmniej tak myślę...- Kręta Łapa mówiła nieco ciszej. Mim wszystko głos miała pełen powagi. Przez krótki moment położyła uszy po sobie. Tak robiły psy, gdy czasami czegoś nie były pewne. No cóż... Terminatorka miała prawo błądzić. W końcu Wyjąca Wilczyca była tutaj, żeby ją nakierować, wskazać prawidłowy szlak. Ścieżka po prostu podeszła do tematu intuicyjnie. Miała cichą nadzieję, że dobrze...
-Te dwa następne są dość proste. Gdybyśmy wchodzili na tereny innych, to po co nam zasady, granice, ustalenia. Obowiązuje nas pewne prawo i każdy powinien go przestrzegać. Szczególnie, że pory roku bywają czasami ciężkie. Zatem każdy Klan walczy o przetrwanie i zapewnienie wszystkim mieszkańcom jak najlepszych warunków. Zabieranie pożywienia może skutkować osłabieniem nie tylko kotów, ale też stosunków pomiędzy Klanami. Brak jedzenia natomiast wpływa na zdrowie, ilość kotów, ich kondycję.- Tutaj Kręta Łapa posiłkowała się dawnym życiem wśród Nowego Świtu. Większość Klanów łączył wspólny mianownik. Różniły je wyłącznie szczegóły. Dlatego kocica postawiła taką, a nie odmienną tezę. Oczywiście cały czas zerkała w kierunku Mistrzyni. Chciała wiedzieć, jeśli popełniła błąd.
-Natomiast dawanie jedzenia starszym i kociakom, to zapewnienie bytu dla tych najsłabszych. Tych co sami nie mogą sobie poradzić z różnych względów. Kociaki jeszcze nie mają odpowiednich umiejętności. Mimo wszystko stanowią dobrobyt Klanu. Starszyzna natomiast no... ma swoje księżyce. Takie koty mogą już nie domagać, a drapieżniki bywają niebezpieczne. Temu gronu należy się natomiast szacunek za ich wiedzę, doświadczenie, umiejętności i wkład w życie Klanu, gdy byli jeszcze w swojej świetności.- Kocica zakończyła swój wywód cichym westchnięciem. Zabrakło jej nieco tchu. Szczególnie, że omówiły dopiero kilka punktów. Zrozumienie całości Kodeksu stanowiło jedną stronę monety. Zapamiętanie wszystkiego było drugą...
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Wiesz, gdybyś kiedyś miała ochotę opowiedzieć mi coś o twoim dawnym domu to również chętnie posłucham. – rzekła z ciepłym uśmiechem. Sama też czasem wracała do swoich wspomnień z Gromu i nie było w tym nic niewłaściwego, bo w końcu tam się urodziła. Pamiętała też jednak, że teraz na pierwszym miejscu ma być dla niej najważniejsze dobro Klanu Rzeki i tego się trzymała. Wysłuchała uważnie odpowiedzi starszej kotki i pokiwała lekko głową. - Chodzi też o to, że brak lojalności wobec klanu osłabia go, a słaby klan jest bardziej narażony na rozmaite zagrożenia i trudniej mu przetrwać. Dlatego co do zasady lepiej trzymać się swoich i starać się zbytnio nie angażować w relacje poza klanem. Fakt, czasem dochodzi do takich historii jak moja i Strumyka, jednak nie zawsze może się to skończyć szczęśliwie i trzeba mieć to na uwadze. Reszta bardzo dobrze, gdybyś miała co do czegokolwiek jakieś wątpliwości lub pytania nie wahaj się ich zadawać. W porządku, to teraz następne trzy zasady Kodeksu Wojownika. Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem. – skończyła mówić i spojrzała uważnie na terminatorkę, upewniając się czy wszystko jest dla niej jasne i zrozumiałe.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Ponownie Wyjąca Wilczyca zaskakiwała swoimi cechami: wyrozumiałością oraz otwartością. Z jednej strony Ścieżka była wdzięczna. Czuła, że młodsza kocica nosi podobne brzemię. Z drugiej strony trudno było cokolwiek powiedzieć. Kręta Łapa kiedyś uważała siebie za swego rodzaju zdrajczynię. Obecnie odzyskała wiarę, a nawet znalazła nowy dom. Skoro miała podążać słowami Kodeksu... Powinna oddać życie za Klan Rzeki, prawda? Rozumiała to, a jednak musiała przewartościować kilka spraw.
-Bardzo dziękuję, ale moja historia jest zbyt nudna i zbyt długa. Urodziłam się w Nowym Świcie. Klanie, którego już dawno nie ma. To miejsce strawił pożar, a pozostałe koty w większości zniknęły. Trudno. W Klanie Rzeki odnalazłam nowy dom. Dużo kotów jest dla mnie życzliwych, pomocnych albo ogólnie miłych. Dlatego wole skupić się na tu i teraz.- Ścieżka nie zamierzała ukrywać niczego. Jeśli ktoś znał tę historię, to wiedział o co chodziło. Obecnie coraz mniej kotów pamiętało. Sam Nowy Świt zginął śmiercią naturalną - w przenośni i dosłownie. Kocica obecnie wolała skupić uwagę na treningu. Chciała poznać zwyczaje Klanu Rzeki. Być prawdziwą rzeczniczką nie tylko z imienia, a całym sercem. Dlatego obdarzyła Mistrzynię lekkim, nieco smutnym uśmiechem. Może kiedyś, gdy będą kroczyć jak równa z równą, to wtedy opowie młodszej wszystko.
-Wracając do kodeksu. Naprawdę nie można nic jeść podczas polowania? Nawet jeśli się zmęczysz albo po prostu doskwiera głód? Czy chodzi o ćwiczenie ciała oraz silnej woli? Rozumiem, że kodeks przewiduje dbanie o tych najsłabszych. Starszyzna mogłaby źle skończyć podczas polowania. Dlatego trzeba o nich dbać. Kociaki z drugiej strony żywią się mlekiem.- Ścieżka wyglądała na nieco zaskoczoną. Niby zasady były proste, a jednak skomplikowane. Ciekawiło ją to wszystko. Czy naprawdę młode koty przestrzegały postu? Czy zjadały jedną piszczkę, gdy nikt nie patrzył? Obozowisko przecież miało stos zwierzyny. Najważniejsze, żeby uzupełniać zapasy. Gdyby zabrakło jedzenia, to byłby prawdziwy problem...
-No dobrze... Z polowaniem rozumiem o co chodzi. W końcu zwierzyna też jest ograniczona. Pory roku wpływają na wszystkie zwierzęta, jak na nas. Istnieją też inne drapieżniki w okolicy. Zresztą, gdybyśmy polowali więcej niż konieczne, to moglibyśmy doprowadzić do głodu bądź musielibyśmy opuścić własne tereny. Oczywiście, żeby szukać czegoś lepszego dalej. Zabijanie dla zabawy, to również brak szacunku do samego życia. Dziś masz piszczkę, a jutro można jej nie mieć.- Ścieżka znów kierowała się logiką. Skoro dziś spotkała pięć wróbli, to jutro mogło być ich mniej. Szczególnie, gdyby zaczęła wszystkie wyławiać. Mogłaby nawet niechcący doprowadzić do ich wyginięcia albo migracji. Zresztą kodeks mówił o ochronie słabszych od siebie. Zwierzyna momentami właśnie taka była.
-Co do kociaków, to chodzi o ich rozwój. Podejrzewam, że wtedy nabierają odpowiedniej masy. Są po prostu większe, bardziej gibkie i świadome swojego ciała. Zaczynają też interesować się światem, a przede wszystkim mają otwarte umysły. Im więcej im wtedy się pokaże, tym więcej mogą się nauczyć. Starsze koty mogą mieć problem z refleksem czy szybkością.- Kotka odpowiedziała, ale sama miała trochę wątpliwości. Przekrzywiła lekko głowę, żeby wysłuchać odpowiedzi Wilczycy. Co robiła Ścieżka mają tyle księżyców? Chyba dyskutowała z Kos, jak również pozostałym rodzeństwem, o wyborze Mistrzyni Sekwoi. Dawne dzieje, ale wtedy po raz pierwszy uzyskali głos. Obecnie Kręta Łapa chłonęła kodeks niczym magię. Chciała usłyszeć więcej, żeby po prostu zrozumieć. Nic w tym dziwnego, prawda?
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Nie można jeść bez pozwolenia. – rzekła z naciskiem na dwa ostatnie słowa. - Co do zasady terminatorzy, którzy dopiero rozpoczynają trening nie potrafią jeszcze samodzielnie polować, więc nie byłoby to w porządku. A nawet i kot, który poluje mógłby zasłabnąć z głodu co też nie byłoby korzystne dla klanu, dlatego właśnie jest mowa o pozwoleniu. Po prostu nie możesz brać i zjadać sobie piszczek ot tak, jeżeli sama nie przyniosłaś niczego na stos o tym czy możesz się posilić decyduję ja lub ktoś inny z wyższych rangą. Samodyscyplina jest oczywiście ważna, ale jak sama wspomniałaś czasami o zwierzynę jest niezwykle trudno i przy ciężkich warunkach powinno się ją odstąpić najsłabszym, bo bez niej mogliby stracić życie. Starszyzna nie jest w stanie polować ze względu na wiek i stan zdrowia, a co do kociąt to te starsze jedzą przecież mięso. No i nie zapominajmy o ciężarnych oraz matkach, które muszą dobrze się odżywiać, by urodzić i wykarmić zdrowy miot. Pocieszę cię jednak, że za to podczas patroli wolno czasem zapolować dla siebie i zjeść coś na pokrzepienie sił. Jednak i w tym przypadku należy oczywiście zachować umiar. Zabijanie zwierzyny w innym celu, niż pożywienie się nią jest nie tylko brakiem szacunku dla życia, ale też marnowaniem jedzenia podobnie jak bawienie się martwą zwierzyną, które może sprawić, że nie będzie się już ona nadawała w ogóle do spożycia. Poza tym jest ona darem od Gwiezdnego Klanu, a dar należy szanować i być za niego wdzięcznym. Polując nie powinno się też pogardzać żabą czy jaszczurką, życie każdego z tych stworzeń jest odbierane po to, byśmy my mogli żyć, a klan przetrwać. No i nigdy nie wiesz czy w ogóle uda ci się coś znaleźć później. Koty starsze, niż sześć księżyców mogą być terminatorami, tak jak na przykład ty. Chyba, że są już w takim wieku lub stanie zdrowia, że muszą przejść do starszyzny. Natomiast mianowane na terminatorów kocięta nie mogą być młodsze niż sześć księżyców, bo nie są jeszcze wystarczająco dojrzałe, by trenować. Jak sama zauważyłaś zarówno ich ciało jak i umysł powinny być gotowe do pełnienia roli i obowiązków terminatorskich. Terminatorzy również po nauczeniu się walki mogą brać w niej udział, niekiedy starcie bywa konieczne, a zbyt młody kot w takiej sytuacji nie miałby raczej szans na przeżycie. Dobrze. – pokiwała głową i dała Krętej Łapie trochę czasu na przyswojenie tych informacji, po czym kontynuowała. - Trzy dalsze punkty kodeksu brzmią tak: Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera. Jak rozumiesz te zasady? – spytała.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Czy naprawdę każdy kot przestrzegał zasad jota w jotę? Niekoniecznie... Inaczej wcale by dziś nie rozmawiały. Szczególnie, gdyby każdy dbał tylko o swój Klan czy terytoria. Ścieżka rozumiała o co chodziło w Kodeksie. Każdy punkt wolał wręcz: samodyscyplina, jak również silna wola. Większość młodych kotów potrzebowała sprawdzić siebie oraz swoje możliwości. Komuś mogło wpaść coś głupiego do głowy. Bądź ktoś mógł coś zrobić niechcący. Dlatego powstały zasady, żeby wyciągnąć lekcję z historii poprzednich pokoleń. Jednak wątpiła czy ktoś tam czegoś nie skubnął, gdy akurat nikt nie patrzył. Bądź nie upolował czegoś ponad miarę, żeby tylko poćwiczyć. Trudno! Kocica nie zamierzała niczego kwestionować. Przyjmowała wszystko na grzbiet. Młodość przeminęła dawno temu, a teraz należało trochę zmądrzeć na stare lata.
-Milczenie? Całą noc? To brzmi po prostu jak nocne czuwanie. Pewnie sprawdzana jest cierpliwość takiego kota. Może nawet to swego rodzaju pożegnanie. Młody kot wchodzi wtedy w dorosłość. Z tego co rozumiem przestaje być Łapą, a zaczyna być Wojownikiem.- Ścieżka znów powiedziała pierwsze co przyszło na myśl. Generalnie uznała ten zwyczaj za całkiem pożyteczny. Podczas czuwania każdy kot mógł się zastanowić. Konkretnie nad czym? Swoją rolą w Klanie, ogólnie życiem, jak również drogą którą powinno się kroczyć. Takie filozoficzne "bajdurzenie" zawsze zajmowało łepek kocicy.
-Jeśli chodzi o pasowanie zastępcy, to chyba rozumiem. Po prostu klanowy zastępca ma być dostępny dla wszystkich. Tak jak przywódca, tak? Służyć radą, pomocą, a samemu mieć doświadczenie. Owszem może być kot nauczony wszystkiego. Jednak ten sam kot niekoniecznie umie tę wiedzę przekazać dalej. Natomiast jest to kluczowe w kryzysowych momentach. Trzeba umieć zarządzać pozostałymi kotami, wiedzieć co, jak, gdzie, po co.- Kręta Łapa nadal bazowała na doświadczeniu z Nowego Świtu. Tam zdecydowanie brakowało takiej roli. Szkoda, bo gdyby istniała... może los byłby łaskawszy. Wcale nie chodziło o odbudowanie ich domostwa. Bardziej żałowała kotów, które poległy. No cóż... Ona sama uniknęła podobnego losu. Właściwie zastanawiało ją jedno. Czy ktoś bardzo młody również mógł zostać zastępcą? Czy Wojownik naprawdę umiał udźwignąć tę rolę przygotowując jednego terminatora? Czy tutaj nie było potrzeba więcej doświadczenia? Szczególnie, że niektóre koty lubiły swoje towarzystwo. Natomiast inne wręcz przeciwnie co mogło wpływać na wybór Gwiazdy...
-Jeśli natomiast mówimy o śmierci... Chyba chodzi o zapewnienie trwałości dla Klanu. Gdyby jakiś pozostał bez swojego przywódcy, to mógłby zapanować swego rodzaju chaos. Koty mogłyby się zacząć bić między sobą. Brakowałoby kogoś kto wskazuje drogę, trzyma w ryzach i chroni od złego.- Kocica dodała na zakończenie. Znów patrzyła wprost na pyszczek Wyjącej Wilczycy. Ciekawiło ją ile jeszcze Kodeks miał podpunktów. Generalnie wszystkie dawały do myślenia.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Dobrze myślisz, pasowanie na dorosłą rangę to ważny moment w życiu. Podejmujesz wtedy nowe wyzwania, nowe obowiązki, kończy się etap szkolenia i to ty możesz stać się mistrzem dla kolejnych terminatorów. Nocne czuwanie w ciszy pozwala na refleksje nad swoim dotychczasowym i przyszłym życiem oraz takie wewnętrzne przygotowanie się do pełnienia nowej roli. Pierwsze emocje opadają, wyciszasz się i wtedy łatwiej ci jest w to wszystko wejść. Pamiętaj jednak, że masz również strzec obozu, więc pewna doza czujności na wszelki wypadek nie zaszkodzi. – pokiwała głową. - I tak, zastępca jako ktoś, kto w przyszłości ma zostać przywódcą musi nabyć wprawy w przewodzeniu innym. Trening terminatora jest dobrą okazją jak dany wojownik w ogóle się z tym czuje, czy jest w stanie odpowiednio zarządzać czasem, planować poszczególne przerabiane zagadnienia czy rozwiązywać ewentualne problemy. Mistrz ponosi odpowiedzialność za swojego terminatora, dba nie tylko o jego wiedzę ale i bezpieczeństwo. Stara się zbudować z nim więź, by szkolony kot wiedział że zawsze może liczyć na jego wsparcie. Doprowadzenie terminatora do końca treningu i pasowania na wojownika jest dowodem na to, że i mistrz był właściwie zaangażowany i terminator nawiązał z nim odpowiednią współpracę. Czasem może się to nie udać i nie musi być w tym winy kogokolwiek z nich, życie po prostu różnie się układa. – zamilkła na chwilę, by zaczerpnąć oddechu. - Świetnie również poruszyłaś ostatnie zagadnienie. Nowy przywódca jest potrzebny szybko nie tylko, żeby w klanie nie zapanował chaos, ale także i dlatego by klan w oczach innych nie stał się słabym, a co za tym idzie łatwym celem do zaatakowania. Na ten moment wprawdzie żyjemy z innymi klanami w pokoju i raczej nie mamy żadnych wrogów, ale nigdy nic nie wiadomo. Dzięki temu, że w ogóle jest ranga zastępcy zawsze jest kot, który może od razu zostać przywódcą w miejsce poprzedniego. – kolejny raz pokiwała pyszczkiem z poważną miną. - W porządku, to teraz kolejne trzy zasady z Kodeksu Wojownika. Posłuchaj uważnie. Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Zgromadzenie czterech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm. Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. No słucham, jakie masz przemyślenia w tych tematach? – spytała na koniec, patrząc z uwagą na swoją podopieczną.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Kocica była pod wrażeniem wiedzy Wyjącej Wilczycy. Mistrzyni tyle pamiętała i jeszcze dodawała od siebie. Wszystko, żeby Ścieżka mogła lepiej zrozumieć. Może Klanowym kotom było po prostu łatwiej. Znały te zasady od młodości. Ona dopiero je odkrywała. Potrzeba było czasu oraz powtórek, żeby mogła wszystko utrwalić. Co zrobi, gdy faktycznie otrzyma Wojownicze imię? Oby w przyszłości nie zawiodła swojego ucznia.
-Czy ty kiedyś myślałaś o byciu zastępczynią albo przywódczynią? Skoro już sobie rozmawiały, to terminatorka postanowiła spytać. Ciekawiło ją czy przywódca faktycznie patrzy na osiągnięcia. Co jeśli wystarczyło mieć charyzmę albo umiejętność mówienia. Z drugiej strony Noc wydawał się dość cichym kocurem. Pożyjemy, zobaczymy...
-No dobrze... Jeśli chodzi o zastępcę, to podejrzewam podobną sprawę do przywódcy. Wszystko, żeby zapewnić stabilność wewnątrz klanu. Bez zastępcy mogło by być różnie. W końcu on pomaga przywódcy. Gdyby zabrakło jednego i drugiego mogłoby dojść do wewnętrznych sporów o władzę. Natomiast bronienie granic, to obowiązek. Pokazujemy tym samym, że dbamy o bezpieczeństwo naszego domu. Chronimy innych przed zagrożeniami. Zresztą patrole także zbierają potrzebne informacje. Ścieżka przekazała ponownie co myślała. Miała pokrętne wrażenie, że niektóre punkty są zbliżone bądź bardzo podobne. Przynajmniej tutaj istniała jakaś konsekwencją. Jednak jednego kocica nie rozumiała...
-Jeśli chodzi o zgromadzenia to kompletnie nie umiem nic powiedzieć. Pewnie wynika to z mojego pochodzenia. W poprzednim życiu nie mieliśmy czegoś takiego. Raczej trzech mędrców zbierało się na naradę. Wtedy ustalali co się dzieje i co można poprawić. Czy tutaj też tak jest? Terminatorka przedstawiła nieco swojej historii. Tylko tyle przyszło jej do głowy. Choć tamte sprawy dotyczyły wyłącznie Nowego Świtu. Tutaj Wilczyca napomknęła o wszystkich klanach. Może panował wtedy swego rodzaju rozejm?
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Szczerze? Nigdy się jakoś specjalnie nad tym nie zastanawiałam. Oczywiście, że byłoby mi miło gdybym kiedykolwiek została wybrana zastępczynią i mogła być przyszłą przywódczynią klanu jednak nie jest to coś, do czego bym dążyła za wszelką cenę i równie dobrze będzie jeżeli pozostanę zwykłą wojowniczką. Zdaję sobie sprawę, że przyszłam tu z innego klanu co niestety nie wzbudza zaufania, a klan powinien móc ufać swoim władzom. Zresztą uważam, że Nocny Szkwał jest najlepszym zastępcą jakiego Łabędzia Gwiazda może mieć, a kiedy przyjdzie czas że zostanie on nowym przywódcą, to z pewnością również dokona właściwego wyboru, takiego który będzie najlepszy dla Rzeki. – odparła z delikatnym uśmiechem. Zaraz potem obie przeszły do dalszej części treningu. - Tak, bardzo dobrze i nie mam tu już właściwie niczego więcej do dodania. Podobnie też i z granicami. – pokiwała z aprobatą głową. - Co do zgromadzeń to są one związane z tym, że dzieje się coś na tyle ważnego, że ma to wpływ na wszystkie klany i przywódcy spotykają się, żeby omówić zaistniałą sytuację i ustalić co w związku z nią zrobić. Dzieje się to jednak bardzo rzadko i od dawna nie było już żadnego zgromadzenia. Ostatnie może pamiętać Łabędzia Gwiazda gdybyś była ciekawa co się w tamtym czasie wydarzyło. No dobrze, zostało nam jeszcze kilka zasad kodeksu. Treść następnych dwóch brzmi tak: Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Słowo przywódcy jest prawem. I tak jak dotychczas co myślisz na ich temat? Z czego mogą wynikać? – zapytała, patrząc uważnie na swą terminatorkę.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there