Logo Artemidy
Czerwone Maki
#16
  Zmarszczyła brwi. Nie miała pojęcia, kto mógł niby źle mówić o Roziskrzonej Gwieździe. To, co gadali wewnątrz Klanu to jedno, ale żeby zaraz paplać o tym wszystkim samotnikom? To chyba nie najlepiej? Przez myśl przeszła jej Kryształ, o coś się gniewała na Przywódcę, ale Tęcza sama już nawet nie pamiętała o co, a może nawet już jej przeszło.
  — Kto to był? — spytała, nie komentując jego chęci do rozmowy o Klanie. Nie uważała to za dobry pomysł z samego faktu, że nie była pewna, czy przypadkiem nie powie za dużo? Ale jeśli dowie się czegoś i poskarży Iskrze to może będą jej wszyscy bardzo wdzięczni i pozwolą pójść przedwcześnie do Starszyzny i nie będzie musiała absolutnie nic robić! Tylko czy Mordowi imponowała starszyzna? — I co mówił? Konkretnie znaczy. Proszę, muszę to wiedzieć — zamrugała parę razy powiekami, niby to zalotnie, chcąc użyć swojego wdzięku osobistego, ale może powinna oprzeć większe nadzieje w samym zdrowym rozsądku samotnika.
WHEN I CLOSE MY EYES, IT'S A ❀ F A N T A S Y ❀
Perfect plastic life ˋ°•*⁀➷
                                  . ✦ from a magazine ✦ .
Then when I wake up, it's reality (pretty girls)
I ━ c a n ━ have it all, live MY Barbie dreams
❤︎❤︎❤︎
Glitter nirvana, m a s c a r a on my eyes
Can't see ꒰ the d r a m a ꒱ under my sequin sky
Pink primadonna, I'M FEELING HOT TONIGHT
THAT PRETTY . ✦ state of minds ✦ .

[Obrazek: PaD3YWO.png]
|La-di-da-da-da | La-di-da-da-di | La-di-da-da-da|
. ✦ . ✦ . ✦ . ✦ Live my Barbie dreams ✦ . ✦ . ✦ . ✦ .
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Pomachał głową na boki, lekko wzruszając ramieniem.
- Nie mam pojęcia. Nie przedstawiła się - odpowiedział krótko, zgodnie z prawdą. Nie wiedział kim była kotka, która odprowadzała go na granicę. Nie podrzuciła nawet konkretnej wskazówki. - Była puchata, miała ciemniejszą mordkę, resztę miała całą białą...
Zaczął opowiadać ile pamiętał.

Była zdecydowanie nieco inna, niż byle buras. Nie jakaś... wyjątkowa, wyjątkowo wyglądała cała jedna kotka w jego życiu (a przynajmniej tak sobie ciągle powtarzał). Czy była to prawda czy nie, było do oceny każdego innego, poza nim samym. Bo zdecydowanie, wystarczyło wyglądać, a James odruchowo zaczynał myśleć nieco zbyt dużo. Czasem nawet nie trzeba było wyglądać, a James sam zaczynał myślami odpływać we wszelkie scenariusze. Rzecz jasna, za każdym razem przez pryzmat wspomnień... Skrzywił się pod nosem, samemu w głowie zarzucając sobie krytykę za takie myśli. W ogóle, nikt, nigdy, nie powinien mu przechodzić przez głowę poza Mary. Nawet jeśli po prostu się mu z nią kojarzył. Przełknął ślinę. Był paskudny. Jak w ogóle mógł mieć takie myśli?

- Mówiła... ugh - zacisnął zęby. Co mówiła dokładnie... Uwagę na parę chwil skupił na jej oczach. Odsunął uszy do tyłu, w następstwie wzrok, nieco onieśmielony. A może zwyczajnie zły na samego siebie, że zaraz jeszcze faktycznie by to na niego podziałało. - Powiedziała, że przywódca jest durny. Zgłupiał na starość. Właściwie... nic więcej.

Może mówienie tego było błędem. Na dobrą sprawę, nie miał pojęcia. Nie sądził, że kiedykolwiek spotka się jeszcze z tamtą kotką. Jeśli nawet, skąd miałaby wiedzieć, że to ON powiedział komukolwiek o tej sytuacji?

- ...Nie wygadaj, że to ode mnie. Nie chcę żadnych problemów - rzucił zaraz. Jak szczerze mówiąc, nijak obchodziło go, że kotka się zdenerwuje na niego, czy też w jakikolwiek sposób zareaguje agresywnie, jeśli kiedykolwiek się spotkają, tak... wiadomo. Wolał iść spać ze świadomością, że nie znajdzie go gdzieś i w śnie nie załatwi! Walczyć to jedno, a być tak paskudnie podejdźniętym, drugie. - Ty na moje pytanie odpowiesz?
Rzucił zaraz. Stwierdzić, że zabrzmiał twardo - tak jak starał się brzmieć - było jak uznawanie, że trawa jest twarda. Może czasem ukuła łapę, ale to wszystko. James brzmiał pewnie, chciał się czegokolwiek dowiedzieć, ale z drugiej strony ton jego głosu gdzieś z tyłu był nadal tak smutny i żałosny, że trudno było w pełni odebrać go tak serio, jak sobie to wyobrażał.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
***

Nadeszła Pora Młodych Liści, a wraz z nią Kornik przypomniał sobie o pewnej obietnicy. To nie tak, że wpadła mu o ona do głowy dopiero teraz. Tak naprawdę nigdy o niej nie zapomniał, z jakiegoś powodu ciągle miał ją gdzieś na samym tyle umysłu. Czasami dawała o sobie znać, szczególnie gdy przechadzał się przy granicy z Czterema Dębami. W końcu to tam pierwszy i ostatni raz widział się z Dzikim Czartem. Obiecał jej wtedy, że będzie się rozglądał za kornikami, a jeśli jakiegoś rzeczywiście znajdzie, postara się jej go pokazać. Wtedy to mogło brzmieć całkiem dziecinnie i naiwnie... Ale w pewnym momencie zaczął brać tą umowę za naprawdę poważną i nie miał serca nie dotrzymać wypowiedzianych słów. Pamiętał jak bardzo zależało wojowniczce. Pomyślał, że zrobi się jej miło, gdy któregoś dnia rzeczywiście zawita na granicy Klanu Wichru, ze wspomnianym owadem u boku.
No i zawitał.
To było cholernie komiczne, bo serio niósł ze sobą nie jednego, a dwa korniki. Trzeciego stracił po drodze, nawet nie zauważył kiedy.
Do transportu robaczków użył całkiem sporego kawałka kory. Nie była ona ani poręczna i prezent niosło mu się niezwykle niewygodnie... Ale nie zamierzał odpuszczać. Sama droga zajęła mu długo, ale to nic dziwnego. By znaleźć się na granicy niesąsiadującego z Gromem klanu, musiał opuścić własne tereny i przejść obok tych cienistych. Na około, rzecz jasna. Może prościej byłoby, gdyby podszedł od strony granicy z Czterema Dębami... Ale najwidoczniej kompletnie o tym nie pomyślał. Dobrze, że nie był tego świadomy, bo pewnie strasznie byłby na siebie zły. Nie uważał się za niecierpliwego kota... A mimo to, frustrował się, gdy korniki za bardzo ruszały się na drzewnym płacie albo, co gorsza, gdy spadały na trawę i musiał ich szukać, a potem podnosić tak ostrożnie, by ich nie zmiażdżyć. Tracił na tym naprawdę sporo czasu... Ale się nie poddawał. Wytrwałość to jednak dobra cecha.
Tak właściwie najbardziej w tym wszystkim obawiał się tego, że przejdzie taki szmat drogi na nic. Nie miał przecież gwarancji, że spotka akurat koleżankę. Gdyby trafił na patrol... To też okej. Mógłby wtedy poprosić kogoś, by ściągnął na granicę Dziki Czart. To... Mogłoby się udać. Tak właściwie to była jedyna opcja. Ale no, nie miał pewności, że spotka kogokolwiek i to było zdecydowanie bardziej problematyczne. Liczył na łut szczęścia.
Ruszył wzdłuż granicy, zezując na korniki siedzące na korze, tuż przed jego nosem. Ciągle miał je na oku, ponieważ nie chciał ich stracić. Teraz musiał być szczególnie uważny, w końcu to praktycznie końcówka jego kreatywnej podróży...

/Czart
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
  Dziki Czart nie zapomniała także. Do tematu korników – i samego Kornika – wracała myślami często przez długie księżyce Pory Nagich Drzew. Kiedy między treningami znalazła chwilę czasu, zdarzało jej się nawet wybierać na krótkie ekspedycje w celu poszukiwania owadów, chociaż nigdy nie udało jej się przy tym znaleźć samych zgryzaczy drewna. Większe szanse na to miały nadejść wraz z podniesieniem temperatur; wyczekiwała tego czasu, snując odważne plany. Niestety jednak – całkiem rozminęła się z Kornikiem, jeśli chodzi o ich realizację.
  Najpierw przyszło głupie przeziębienie, które wydawało jej się wtedy najbardziej irytującą rzeczą w całym świecie. A teraz? Oddałaby piszczki z całego księżyca, żeby coś takiego było jej największym problemem.
  Już od kilku dni nie było Bagnistej Łapy. Kiedy tylko dostała informację o dziwnych śladach zapachowych na granicy, pobiegła tam ile sił; nieważne jednak, ile węszyła, psi i koci zapach rozmywały się gdzieś w mokrych trawach poza terenami klanu. Nie znalazła ciała. Zdawało jej się, że nauczyła go polować i bronić się odpowiednio. I to było jej jedyne pocieszenie, które nijak nie mogło zapełnić jej pustki po Rycerzyku. Pouczanie, nieoficjalny sparing-nauki, to, jak się ucieszył, kiedy dostał ją na mistrzynię, jakie dziwaczne pytania umiał wymyślać i jak zawsze zaskakiwał ją w ten czy inny, ale ostatecznie uroczy sposób... To wszystko usunięte, wymyte, zdmuchnięte zdarzeniami kolejnego tragicznego dnia, przy których nawet jej nie było, ale może mogłaby być, gdyby wcześniej z powodu złego samopoczucia nie odwołała treningów. Myśl, że najprawdopodobniej nigdy już go nie zobaczy, przynosiła rozdzierającą gorycz; świadomość, że to mogła być jej wina... lepiej nawet nie mówić, co robiła z psychiką Dzikiego Czarta, która w ostatnim czasie była już w i tak okropnym stanie.
  Nie trzeba chyba tłumaczyć, że nie w głowie jej były robaki, nawet te, które zwykle tak uwielbiała. Tragedie nie zabrały jej wspomnienia spotkania z Kornikiem, ale obróciły je w przykry, gryzący symbol tego, co powinno być, a na co nie miała teraz ani czasu, ani siły. Kiedy tylko wypływało, z bólem spychała je z powrotem głębiej. W obecnym stanie w rozmowie na granicy i tak nie miałaby czego sobą reprezentować.
  Szczęśliwie – ten jeden raz wydawało jej się, że to dobrze – Wicher nie dzielił granicy z Gromem i dopóki z własnej woli nie przekroczyła Czterech Dębów, była chroniona przed przypadkowym spotkaniem. Tak przynajmniej myślała... dopóki w obozie nie zaczepił jej znienacka Pszczeli Taniec (odruchowo nastroszyła sierść w odpowiedzi), żeby powiedzieć w nazbyt kwiecistych słowach, że na granicy prosił o nią jakiś brązowy gromiak o kędzierzawej sierści. Do tego ostatniego wojownik dorobił nawet jakieś żartobliwe porównanie, które jednak było tak nieznośnie długie i pokrętne, że wyleciało jej drugim uchem tak szybko, jak wleciało pierwszym. Oczywiście rozpoznała Kornika. Jej niepokój skupił się natomiast wokół miejsca, które szybkim "gdzie?" kazała kocurowi powtórzyć kolejny raz. Gdyby czekał na nią w Czterech Dębach, zastanowiłaby się dwa razy, czy po prostu nie odprawić Pszczelego Tańca z poselstwem odmowy; przy całej swojej sympatii do kocura naprawdę nie miała ochoty na rozmowę i sama myśl o niej napawała ją stresem. Ale przy Czerwonych Makach? Łamała sobie głowę, próbując zrozumieć, co mogło go tam sprowadzić, ale nie umiała. I to stresowało ją jeszcze bardziej. Ale przynajmniej sprawiło, że...
  Wyszła. Nie wiedziała, czy powinna iść, czy może lepiej zerwać się do biegu. Nikt nigdy nie prosił o nią na granicy, nie miała pojęcia, ile zajęło Pszczelemu Tańcowi dotarcie do obozu i ile Kornik już tam czekał. Ani, co najważniejsze, co się stało. Bo przecież coś mogło się stać – coś musiało się stać, że gromowy kocur znalazł się aż tam. Tak czuła, a jednocześnie nie umiała znaleźć żadnego satysfakcjonującego wyjaśnienia; gdyby chodziło o ważną wyprawę albo medyczny nagły wypadek, zostałby przecież wezwany ktoś inny, nie ona. Tyle wiedziała. A jednak... może rzeczywiście lepiej było biec.
  Dotarła wreszcie we wskazaną okolicę i wytężyła zmysły, starając się dojrzeć postać wśród traw. Serce zabiło jej trochę szybciej, kiedy w końcu ją znalazła. To rzeczywiście był on. Najpierw zwolniła, ale po chwili znów ruszyła truchtem, nie mogąc znieść przeciągania tych ostatnich momentów w nieskończoność.
   – Hej – powiedziała po prostu, docierając nad granicę i lustrując przy tym Kornika niepewnym spojrzeniem.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Nie wiedział ile czasu minęło, jak długo tutaj czekał. Najpierw spotkał kocura, na szczęście całkiem przyjemnego w obyciu. Odetchnął z ulgą, bo najbardziej obawiał się, że patrol odeśle go z kwitkiem, a wtedy całe jego trudy pójdą na marne. Ale tak się nie stało. Brązowy wojownik oddalił się z granicy, a jakiś czas później pojawiła się na niej ta, której Kornik przez cały czas oczekiwał. Dziki Czart we własnej osobie. Zbliżała się do niego truchtem, a z każdym jej krokiem obawy czekoladowego rosły. Jak przebiegnie to spotkanie? Czy rozmowa będzie niezręczna? Co sobie wojowniczka pomyśli, gdy zobaczy jego podarunek i dojdzie do wniosku, że musiał być naprawdę głupi, że przeszedł z nim tak długi dystans, totalnie na około, bo przecież mógł podejść do strony Czterech Dębów. Ale on serio o tym nie pomyślał. W momencie, gdy powoli zaczął zdawać sobie z tego sprawę, czuł coraz większy dyskomfort. Nieświadomie zrobił z siebie dziwaka?
Kotka wyglądała na niepewną, tak samo jak on. Przywitała się... I to w zasadzie tyle. Całą resztę zostawiła jemu, ale to nie było dobre, bo kompletnie nie wiedział jak zacząć. Najgorsza część przed nim, głupio byłoby to spartolić już na samym starcie.
- Czść. - Odpowiedział, całkiem niezrozumiale, bo wciąż trzymał w pysku płat z kornikami. Znów szybko na nie zerknął i odetchnął z ulgą, bo wciąż na nim siedziały. Gdyby nagle zniknęły, już by z tego nie wybrnął! Rzucił spojrzeniem po otoczeniu, tak na szybko. Zauważył duży kamień i od razu ruszył w jego stronę, dając Wichrzaczce znak ogonem, by poszła jego śladami. Odstawił ostrożnie maleństwa, mając nadzieję, że głaz jest stabilny. - No to... Hm. - Zaciął się. Zerknął kątem oka w stronę Czart, próbując wyczytać z jej twarzy jakieś reakcje. Nic nie znalazł, bo z tej perspektywy ciężko mu było jej się przyjrzeć. Z jakiegoś powodu nie potrafił obrócić głowy. - Znalazłem korniki. - Zmęczyło go zastanawianie się, co powiedzieć w pierwszej kolejności, więc od razu przeszedł do sedna. To te myśli cały czas pchały mu się na język, pozwolił im więc ulotnić się na samym początku. I zaraz mu ulżyło, jakby cały stres nagle opuścił jego ciało. Uśmiechnął się serdecznie, a potem w końcu udało mu się obrócić głowę i zerknąć na wojowniczkę. - Przepraszam, że tak długo czekałaś. - Dodał beztrosko. Było dobrze. Chyba mu się udało.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
  Nie w pierwszej chwili, ale szybko zauważyła trzymany przez niego kawałek kory. Jej myśli od razu powędrowały tam, gdzie miały – ale powstrzymywała je; przede wszystkim wciąż nie dowierzała, nie rozumiała, jak może widzieć go w takim miejscu. Czekała na jakieś wyjaśnienie, ale zamiast tego dostała gest ogona. Powoli podeszła do kamienia za nim, przeczuwając już mimowolnie, o co może chodzić i co się zaraz stanie.
  I miała rację!
   – To... – Widok leżącej na kamieniu kory obudził w niej odrobinę dawnej, prawie zapomnianej ciekawości. Zdołała jednak na nią jedynie zerknąć, przejęta kocurem, który stał obok. Wyrwana nagle z obozu pełnego czarnych myśli i postawiona bez żadnego ostrzeżenia przed tak wielką i bezinteresowną przysługą... była w kropce. Nawet nie wiedziała, co chce powiedzieć, kiedy zaczynała. W odpowiedzi na jego uśmiech również uśmiechnęła się półgębkiem; przynajmniej tyle było proste. – Nie... nie trzeba było. I w ogóle to nie problem. Ja... – Też się zacięła. Spojrzeniem powędrowała na korę, po czym znów na Kornika i z lekkim westchnieniem kontynuowała szybko: – Dziękuję? Nie no, naprawdę. Dzięki...
  Miała wrażenie, że nie wypowiedziała wystarczająco wielu słów, aby uczynić zadość sytuacji, ale jednocześnie czuła, że próbując brnąć dalej, tylko bardziej się mota. Ciągnęło ją, żeby już obejrzeć stworzonka, ale bardziej bała się doprowadzenia do czegoś niezręcznego. Urażenia Kornika, na przykład.
   – Skąd się wziąłeś aż tutaj? – spytała, bo to nadal nie dawało jej spokoju, chociaż wydawało jej się, że wpadła na rozwiązanie. – Czy tylko gdzieś tutaj... były...?
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Spodziewał się... Nie tego, to z pewnością. Reakcja Dzikiego Czarta była dziwna. Miał nadzieję, że to tylko wrażenie, że sam sobie tak ubzdurał i wszystko jest w porządku... Ale no, nie był przekonany. Z jakiegoś powodu miał w głowie przekonanie, że entuzjazm wojowniczki będzie większy. Nie oczekiwał ogromnej wdzięczności i podziwu, że rzeczywiście spełnił obietnicę, która po czasie mogłaby się wydawać nieznacząca... Po prostu myślał, że nastawienie Wichrzaczki będzie tak pozytywne i podekscytowane, jak wtedy, gdy spotkali się po raz pierwszy. Wydawała się aż przesadnie nakręcona tematem owadów, nie tylko korników, ale chyba ogólnie. I prawdopodobnie to właśnie dlatego tak zależało mu, by dopiąć swego i rzeczywiście jej te korniki pokazać. To ogromne zainteresowanie tematem uruchomiło w nim wielkie zaangażowanie i działania. A teraz czuł się tak, jakby mózg spłatał mu złośliwego figla i zrobił z niego dziwaka. Ciężko padł zadkiem na ziemię, bo nie potrafił udźwignąć tej obawy.
- Nie, one... - Zapiekły go policzki, ale wyłącznie ze wstydu. Odwrócił wzrok, ale tylko na moment. Skoro zaczął, musiał skończyć, nieważne, jak żenująco zabrzmią wyjaśnienia, które zamierza złożyć. - Znalazłem na terenach Klanu Gromu, mamy tam taki niewielki, gęsty lasek. Spadły mi z nieba, bo przechodziłem akurat i... No. - Kontynuował, choć wciąż nie przeszedł do tej jednej, najważniejszej kwestii... A doskonale wiedział, że to o nią chodzi Dzikiemu Czartowi. Ciężko, ale bezgłośnie westchnął. Cholera, jaki jest głupi! - Nie pytaj dlaczego znalazłem się na tej granicy, a nie przy Czterech Dębach. Jestem... Nie pomyślałem, że zrobiłem wielkie kółko, bo tam było zdecydowanie bliżej. - Jego uszy przylgnęły do czaszki, a wzrok ponownie przeskoczył na bok. Wpatrywał się w dal, jednak wcale nie skupiał się na widoku. Szczęka zaczęła mu drżeć z przejęcia i kompromitacji, w którą ciągle brnął. Wypadało jakoś wyładować sytuację, choćby rzucić jakimś nieśmiesznym żartem, który odwróci uwagę wojowniczki od jego ogromnej gafy... Ale w głowie miał totalną pustkę. Ciężar gęstej atmosfery, być może wytworzonej wyłącznie w jego głowie, wgniótł go w ziemię i skutecznie utrudnił mu trzeźwe myślenie.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
  Czekała, słuchając, aż padnie jakieś zdanie, które jej to wszystko wyjaśni. Które sprawi, że cała sytuacja "kliknie" w jej głowie, i niepoukładane dotąd dziwne elementy połączą się w całość. Kornik mówił, denerwując się coraz bardziej, wreszcie skończył, a ona... czekała nadal, również zestresowana jego reakcją i nadal nie mogąc znaleźć w jego słowach sensu. Dopiero po chwili zaczęło do niej docierać to, co najpierw z marszu odrzuciła – że był dosłowny.
  Nie pomyślał. Nie pomyślał, że bliżej będzie, jeśli podejdzie najbardziej oczywistą ze wszystkich ścieżek, i zamiast tego obszedł najwyraźniej całe tereny Klanu Cienia, żeby znaleźć się tutaj z kornikami niesionymi przez cały ten czas na nieporęcznie dużym kawałku kory. Dla niej? Trudno jej było to sobie wszystko wyobrazić, ale jedno spojrzenie na kocura wystarczało, by stwierdzić, że nie robi sobie żartów. Ta sytuacja była tak... absurdalna...
  ...że kiedy przetworzyła ją sobie w głowie, Warchlak – po raz pierwszy od pogrzebu Kolczastego Grzbietu – parsknęła śmiechem. Krótkim i zbolałym, ale zawsze.
   – No... no dobrze. Przepraszam... – Odwróciła na chwilę wzrok. Gwiezdni, miała nadzieję, że nie wyjdzie jak kiedyś z Lawendą i nie rani kocura do żywego. Nie miałaby nawet siły tego odkręcać. – Jeju. Dziękuję. To bardzo miłe, naprawdę, i w ogóle... Nie wiem nawet, co powiedzieć. Mogę je obejrzeć może? Żeby nie uciekły z tej kory. Chyba że nie wychodzą...
  Pochyliła głowę nad korą, ale spojrzeniem wróciła niepewnie do Kornika. Naprawdę nie chciała mu sprawić przykrości, ale trudno było jej w tej poplątanej sytuacji wymierzyć własne reakcje... no i nie chciała, żeby jego wędrówka poszła na marne, jeśli spędzi zbyt wiele czasu na niezręcznym gadaniu.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Ten śmiech... Głośne, acz krótkie parsknięcie Dzikiego Czarta... W zasadzie było wystarczające. Odpowiednie. Kornik nie potrzebował niczego więcej, by się ogarnąć. Reakcja natychmiast ściągnęła go na ziemię i już w następnej chwili patrzył nie w bok, a na wojowniczkę. Na jego twarzy pojawił się, mimowolnie, szeroki uśmiech. Lekko zażenowany i głupkowaty, ale zdecydowanie był oznaką pozytywnych odczuć. Jak widać, nie potrzebował wiele. No i na pewno nie czuł się raniony!
- Możesz, pewnie! Miałem nadzieję, że to zrobisz i myślałem, że już w pierwszej kolejności skupisz się właśnie na nich, bo pamiętam, że bardzo ci zależało żeby zobaczyć je na żywo. Cieszę się, że mogłem pomóc. - Mruknął pogodnie i zdaje się, że wstyd, który opanował go chwilę temu, teraz szybciutko się ulatniał. Zrobił krok w stronę kory i również się nad nią pochylił. Chyba znów tylko z obawy, że w trakcie tej krótkiej, dziwnej interakcji owady mogły pouciekać. Na szczęście wciąż siedziały na miejscu. No tak. Drewno musiało być dla nich lepsze niż trawa i ziemia. - No! Więc teraz są Twoje. Nie wiem jak się nimi opiekować i w ogóle... Ale chyba wystarczy kawałek kory. No i może woda? Nie wiem czy piją wodę. Ale generalnie wyglądają na szczęśliwe. - Dodał, przyglądając się ruchliwym kornikom. Całkiem zabawne, jak na jego oko. To znaczy, te małe robaczki. I to, że dostał imię właśnie po nich. Czym kierowała się Salamandra? Chyba nigdy o to nie zapytał. A nawet jeśli, to musiał o tym dawno zapomnieć. Ale zdecydowanie nie chciał się teraz nad tym zastanawiać. Czuł, że takie wspomnienia budzą w nim dziwne stany, w których objęcia nie chciał się oddawać.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
  Słysząc odpowiedź, poczuła ulgę. Uczucie szybko zmieszało się z zażenowaniem, kiedy nagle postawił ją przed wrażeniem, jakie sprawiła swoją osobą wiele księżyców temu. Gdzieś w myślach wybrzmiał jej przykry rozdźwięk między tamtą rzeczywistością a obecnym stanem, ale nie pozwoliła tym myślom się opanować. Otrzymawszy zielone światło i znalazłszy się obok Kornika (blisko, dziwnie tak obok kota z innego klanu!), schyliła się raz jeszcze, żeby przyjrzeć się drobnym robaczkom.
   – A! – wyrwało jej się, kiedy wreszcie odnalazła je na porytej korze. Jej pysk momentalnie rozszerzył uśmiech. – A... Naprawdę mają wielką głowę! Co za... piękne... Czy tylko tak się wydaje, czy one mają futerko?? – Opuściła się na łapach, żeby zrównać się linią wzroku z powierzchnią, usiłując spojrzeć na korniki z tak bliska, jak tylko się dało. – Może...? Szlag, są takie małe, chciałabym zobaczyć lepiej! Ale i tak...
  Zastrzygła uszami, po czym podniosła głowę, żeby spojrzeć na jego pysk. Zapanowało w niej jakieś poruszenie.
   – Dajesz mi je? – Właściwie niewiele miał innych możliwości, ale dotąd nie przyszła jej do głowy ta opcja. Poczuła we wnętrzu rozlewające się ciepło, z którym nie wiedziała za bardzo, co zrobić. – Dziękuję... Ja... też za bardzo nie, ale skoro są takie maleńkie, to może wystarczy im woda w korze...? O ile będzie wilgotna. Nie wiem, czy takie małe stworzenia w ogóle piją taką...
  Plotła cokolwiek w roztrzepaniu, aż nie dotarły do niej jego ostatnie słowa. Zamilkła i uśmiechnęła się znowu, spoglądając na ciemne punkciki pancerzyków. Nie mógł wiedzieć na pewno, czy rzeczywiście tak było, albo czy owady w ogóle mogły mieć uczucia. Wiedziała dobrze, że wymyślał tylko. Ale był to miły, przyjemny wymysł i zauroczyła ją wizja. Małe szczęśliwe robaki na wielkim własnym kawałku kory.
  Jej myśli powoli prześlizgnęły się na to, w jaki sposób to wszystko przetransportować, a stąd zaraz uświadomiła sobie inną ważną rzecz.
   – A co ty teraz zrobisz? – spytała, znów unosząc łeb. Teoretycznie mógł mieć coś do zrobienia w okolicy, ale... dotychczasowy przebieg rozmowy na to nie wskazywał. A implikacja, którą z tego wysnuwała, wcale jej się nie podobała.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Kiedy Dziki Czart znalazła się obok, Kornik zrobił minimalny krok w bok. Dla wygody, w głównej mierze. Można powiedzieć, że ustąpił jej miejsca, by miała jeszcze lepszy widok. On się już wystarczająco naoglądał, gdy szedł tutaj i zezował na robaczki, pilnując by nie spadły. Poza tym, taka bliskość z obcym kotem wydawała mu się lekko krępująca i nienaturalna. Własny komfort też był dla niego ważny.
- Futro...? - Powtórzył, starając się powstrzymać uśmiech cisnący mu się na twarz. Rozbawiła go ta wizja i nigdy by nie pomyślał, że korniki mogą być puchate. Nie dopatrzył się na ich ciałkach włosów. Dziki Czart albo się pomyliła... Albo obserwowała owady z tak ogromną uwagą, że żaden szczegół nie mógł jej umknąć. - Chyba są gładkie, ale ciężko powiedzieć. Nie próbowałem ich dotykać, chyba bym sobie nie wybaczył, gdybym któregoś przypadkiem zgniótł! Takie malutkie i delikatne, nie chciałbym ich krzywdzić. - Chyba zaczęła mu się udzielać fascynacja koleżanki. Rozczulał się nad widokiem korników coraz bardziej. Zastanawiał się, co sobie teraz myślą i czy również rozmawiają między sobą, o tych dwóch, wielkich istotach, które dziwnie się nad nimi pochylają. Kurde, to musi być dla nich przerażające. Sam by się bał, gdyby jakiś gigant tak namiętnie się w niego wpatrywał!
- Warto zostawić, jeśli zniknie to znaczy, że piją. Bo w sumie wszystko potrzebuje do życia wody, więc czemu z owadami miałoby być inaczej? Albo może piją coś innego? Sok z drzewa albo... Krew? - Filozofował sobie na głos, odnosząc się do kwestii napajania korników. Dziki Czart musiała odkryć to sama. Chętnie by jej pomógł, bo sam był ciekawy... Ale zrobił już wystarczająco dużo. Zdecydowanie zbyt dużo, mimo, że sam tego w ten sposób nie postrzegał. Drobna przysługa, dotrzymanie obietnicy. Lubił pomagać.
Padło pytanie dotyczące jego następnych kroków. No, były oczywiste! I tym razem nie czuł żadnego wstydu przed szczerym przyznaniem się do planowanych działań. Zażenowanie miał już za sobą!
- Wrócę do siebie, no bo co. Nie planowałem nic poza naszym spotkaniem, trudne by to było. Bo wiesz, nie wiedziałem ile czasu będę tutaj czekać, a potem jak długo będziemy rozmawiać. Ale to nic. Fajny jest dzisiejszy dzień. - Niczego nie żałował, bo ostatecznie udało mu się spełnić plany. Niczego więcej do szczęścia nie potrzebował, a czuł się tak dobrze, że raczej nic nie będzie w stanie zepsuć mu humoru... Nawet wieczorny patrol z jakimiś nielubianymi kotami, gdyby Rudzikowy Śpiew postanowił go na taki wysłać!
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
   – No nie dałabym sobie uciąć łapy, ale chyba... chyba tak! Jak żuki, na przykład – podsunęła rozemocjonowana, wybiegając myślami do włosków chrabąszcza majowego. Inny kaliber owada, ale czy mały rozmiar oznaczał, że trzeba było być łysym? Na chwilę całkiem pochłonęła ją usilna obserwacja tego, jak jeden z korników powoli przesuwa się po drewnie, żeby skryć się pod załomem kory. Och, jak chciałaby wiedzieć... wszystko.
   – Nie wyglądają na takie proste do zgniecenia – odpowiedziała w końcu, nie odwracając głowy. – Mają ładny pancerzyk, hm, chyba trzeba by mocno nacisnąć. Ale to miłe z twojej strony.
  Nie rzucała tego ze zwykłej grzeczności, rzeczywiście tak pomyślała. W zetknięciu z kornikami większość kotów najpewniej zmarszczyłaby tylko nos, jeśli w ogóle zdołałaby je zauważyć. Rzadko zdarzało się, żeby ktoś ujął się za tak małymi owadami.
   – Krew? – powtórzyła z parsknięciem, tym razem przenosząc już na niego rozbawiony wzrok. – Że rzucają się z tych drzew na koty? Drążą korytarz, a potem...? – Wykonała łapą w powietrzu skomplikowany ruch, który w skrócie przedstawiał przegryzanie się w górę przez korę, a następnie brawurowy naskok na niczemu niewinną kępkę trawy. Wymagało to cofnięcia się odrobinę, żeby wyobrażenie kornika nie uderzyło przypadkiem tego faktycznego prosto w pysk. – Drapieżne! Ale co mówiłeś przed tym, sok z drzew? Że żywica...?
  Przekrzywiła nieco głowę w szczerym pytaniu. Sok kojarzył jej się głównie z owocami, ewentualnie mogła przystać na nazwanie w ten sposób białej wydzieliny mniszków. Co prawda ustaliła już kiedyś, że w kwestii drzew Kornikowi daleko było do speca, ale kto wie, może zdążył zgłębić ten temat przez cały ten czas? W Gromie z pewnością było ku temu więcej okazji, niż w Wichrze.
  Uśmiechnęła się raz jeszcze na jego ostatnie słowa, chociaż nie uśmierzyły całkiem jej niepokoju. Dla niej też... był fajny. Chyba? Większości wcale by tak nie nazwała, ale od początku tej rozmowy takim właśnie się stawał.
   – Prawda – przyznała w końcu, po czym zamilkła na chwilę, snując spojrzeniem po ziemi. – Nie macie żadnego tajnego przejścia przez tereny Cienia, prawda? Będziesz musiał iść całkiem naokoło?
  Nadal połowicznie sobie żartowała, ale mówiła już poważniej.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
A więc żuki mają futro? Uh! No to się teraz Kornik zdziwił. Przywołał w pamięci obraz żuka... Ale kompletnie nie potrafił dodać do niego włosków. Zawsze je miały? Ciężko mu było powiedzieć czy to Dziki Czart robi go w konia, czy to on jest aż tak nieuważny... No, ale prędzej był w stanie uwierzyć, że coś przegapił. Nigdy nie obserwował owadów tak namiętnie. Może powinno się to zmienić, ha!
- No to pewnie masz rację. Nie miałem pojęcia, że żuki mają futro. Zawsze się tak świecą, jakby odbijały słońce. - A to mu się kojarzyło raczej z płaską, gładką powierzchnią. Nie wyjaśnił tego, bowiem sądził, że wojowniczka zrozumie to, co miał na myśli.
Musiał się zgodzić z opinią, że korniki wyglądają na całkiem solidne... Ale wciąż. Coś tak wielkiego jak chociażby kocia łapa, mogłoby bez problemu je zmiażdżyć. Szczególnie, jeśli ktoś nadepnąłby na nie całym ciężarem ciała, ze względu na nieuwagę, na przykład. Ale nie skomentował tego. Udzielił mu się dobry nastrój Wichrzaczki, gdy ta parsknęła w reakcji na jego głośne analizy. Z uśmiechem obserwował jej teatralny pokaz. To było rozczulające, że tak się angażowała!
- Może tak! Ale myślałem raczej, że zakradają się w nocy i w mroku piją krew. Wiesz, niekoniecznie kocią, jakąkolwiek inną. Zwierzyny albo owadów. Może też polują, by przeżyć. Na mrówki albo pająki. - Czyli generalnie coś, co zbliżone jest do nich rozmiarem. Bo nawet taka niewielka mysz jest dla nich ogromna. Czy chcieliby ryzykować i pchać się w bój? Może co najwyżej w grupie, ale osobno? Wynik walki z góry przesądzony! - Tak! Żywica, właśnie. Zabrakło mi słowa. Wygląda trochę jak sok, ale jak się przylepi do futra, szczególnie do takiego długiego, to aj, aj! Kołtuny i ból. - W większej ilości, rzecz jasna Bo jedna, mała kropelka to żadna tragedia. Chociaż nawet ona, jeśli zdąży zaschnąć, jest uciążliwa do usunięcia. Lepkie to i gęste. Kornik starał się unikać obcowania z drzewami, ale jednocześnie tak bardzo lubił wspinaczki na najwyższe gałęzie... Trudno jest znaleźć balans!
Tajne przejście w głębi terenów Klanu Cienia brzmiało zabawnie i pożytecznie... Ale niestety. Kornik musiał szybko zaprzeczyć, ale zrobił to z łagodnym uśmiechem na mordce. Zdecydował się na taką wyprawę, więc teraz musiał się z tym liczyć... I nie widział w tym nic złego! Miał nadzieję, że koleżanka nie będzie się nim przejmować.
- Dokładnie tak. Ale to nic! Pisałem się na to i wieczorny spacer na pewno będzie przyjemny. Po drodze może coś nawet złapię, gdyby ktoś postanowił mieć problem. Albo może znów uda mi się znaleźć jakiegoś ciekawego robaka, ale wtedy to...! - Uciął, bo szczerze mówiąc, nie chciałoby mu się wracać tutaj drugi raz. Nieważne jak bardzo lubił Dziki Czart, nieważne jak bardzo chciał każdego zadowolić i każdemu pomóc. Musiał w tym wszystkim patrzeć również na siebie. Swoje samopoczucie, swoje obowiązki i ogólnie, swoje życie.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
   – Ahaha, tak! Prawda, ale na brzuchu! Na brzuchu i nóżkach mają urocze, miękkie futerko. Musisz zobaczyć, teraz takie duże latają pod liściastymi drzewami – dodała miękko, widząc, że nie do końca jej wierzy. Ale wiedziała swoje.
   – ...Hmm. – Z początku wzięła sugestię z krwiopijstwem za żart, ale dalsze hipotezy kazały jej zastanowić się poważniej. Odstawiła łapę na ziemię i zaczęła wodzić nią tam nieznacznie w skupieniu. – Hm. Może? To nie jest wykluczone. Ale nie widać u nich odpowiednich części. To znaczy, żuwaczek do kąsania, ssawki do ssania, żądła do... Wiesz, o co mi chodzi? Są takie raczej "obronne". Ale niewykluczone, nie. – Podniosła głowę i uśmiechnęła się. – No, okropne to jest. A niektórzy wcierają to jeszcze kociakom w futro, żeby przypinać ozdoby, weź! Ale to byłoby ciekawe, kek-hem, jakby mogły pić coś takiego. Dotknąć i się nie skleić... – Przesunęła ciepłe spojrzenie na skulone na korze drobinki.
  Przez chwilę ważyła w myślach jego słowa, po czym westchnęła lekko. Po głowie plątała jej się jedna możliwość: przeprowadzić go granicą Klanów Wichru i Cienia, którą przejście musiało przecież być krótsze – i bezpieczniejsze – niż obejście sąsiadów dookoła. Słuchanie, jak beztrosko mówił o swojej wycieczce, nie uspokoiło jej całkiem, ale powoli jednak od tego pomysłu odwodziło. Być może rzeczywiście byłoby to niepotrzebne, być może zbyt bardzo nagięłoby klanowe zasady...
   – No dobrze. Ale uważaj. Ostatnio przy granicy kręcili się jacyś dziwni samotnicy – sprzedała mu informację ze słyszalnym niepokojem. Nie widziała powodu, żeby się nią nie dzielić, szczególnie, jeśli miała pomóc chronić czyjeś zdrowie... życie?
  Przygryzła wargę.
   – Ale byłoby śmiesznie, jakbyś tak wrócił między Wichrem a Cieniem. – Umiarkowanie lisy wzięły. Uśmiechnęła się, przykrywając niepewność. – Tak, wiesz, samą linią? To się chyba nie łapie pod Kodeks, kto wie?
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Brzuch i nóżki, okej! To teraz już totalnie nie miał wątpliwości, że po prostu coś przegapił. Na pewno zdarzyło mu się raz czy dwa widzieć żuki przewróconego na grzbiet, ale w takich momentach raczej skupiał się na tym, by owada przewrócił i mu w ten sposób pomóc. Jak najszybciej, ale jednocześnie na tyle ostrożnie, by go nie skrzywdzić. Szczegóły tak drobne jak owłosienie po prostu mu umykały.
- O ja cię, to będę musiał zwrócić większą uwagę przy następnej okazji. Byłoby łatwiej, gdyby owady znały nasze intencje i nie uciekały od razu, gdy poczują dotyk lub czyjąś obecność zdecydowanie zbyt blisko siebie. - Tak robiły muchy, pająki, komary... Może akurat żuki nie, ale raczej był przekonany, że nie ma tutaj wyjątków od reguły. No chyba, że kleszcze. Cholerni krwiopijcy. Ci to raczej lgną do zagrożenia, bo tylko w ten sposób mogą przeżyć. Ale, no właśnie, mają powód, by się narażać.
Był pod wrażeniem ogromu wiedzy Wichrzaczki. Żuwaczki? Ssawki? Chyba nigdy... O czymś takim nie słyszał. Albo słyszał, ale nie w kontekście robali. Ich budowa również nie zdawała się go wystarczająco interesować. Głowa, ciało, nogi. Ewentualnie skrzydełka. Jak każde inne stworzenie. Nie drążył głębiej.
- Jejku... Tyle wiesz. Jak medycy o ziołach. To takie... Fascynujące, bo nie znam nikogo, kto byłby tak szczerze zainteresowany jakimś tematem. Wszyscy opowiadają o swoich pasjach pobieżnie, mało kto potrafi dociekać tak dokładnie. - Rzekł, rzecz jasna z podziwem, bo czuł kojące oczarowanie. Dziki Czart zdecydowanie była ciekawą personą. Rozmawiał z nią zaledwie dwa razy, ale miał wrażenie, że dzisiejsze spotkanie nie będzie ostatnim. Polubił ją, miał nadzieję, że ze wzajemnością. To nie było jak przypadkowe spotkanie na granicy i krótka rozmowa, która już się nigdy nie powtórzy. Mogli się koleżankować, tego by chciał. Ale jednocześnie czuł się przy niej co najmniej dwa razy głupszy. Chętnie podzieliłby się z nią jakimś swoim hobby, ale nie miał w rękawie żadnych ciekawych asów. Był zbyt typowy, zwyczajny. Pierwszy raz poczuł się z tym dziwnie... Niekomfortowo. - Może mogą! Bo wiesz, miód też się klei, a mimo to, pszczoły bez problemu go piją, jakby to na nie w ogóle nie działało. Tak przynajmniej słyszałem, ale to może być kompletna głupota! - Nawiązał do tezy picia żywicy przez korniki. Fajnie tak było pogłówkować, szczególnie w towarzystwie kogoś, kto posiada jakieś informacje. Nie czuł się, jakby błądził po omacku, bo miał punkty zaczepienia. Dziki Czart była w tym wszystkim takim... Światłem.
Słysząc o dziwnych samotnikach, krótko skinął głową. Zapomniał o tym kompletnie, co było skrajnie głupie, bo przecież w Klanie Gromu ostatnio wydarzyło się tak dużo, że powinien mieć te rzeczy na uwadze. W przeciwnym razie sam mógłby stać się ofiarą.
- Tak, całkiem sporo. To dziwne, że nagle tylu się ich pojawiło. Ktoś zabił naszą terminatorkę, a ja zostałem zaatakowany w samym środku gromowych terenów. Więc nigdzie nie jest bezpiecznie. Też powinniście uważać. - Podzielił się tym, nie będąc pewnym, czy aby na pewno może... Ale to była tylko przestroga, szczera troska o koleżankę. Nikt nie powinien go winić za dobre intencje. A jeśli nie zrobił nic złego i te informacje były już przekazywane na zgromadzeniu lub przez patrole... To nic. Warto było o tym wspomnieć, tak czy siak. Na wypadek, gdyby Dziki Czart również zapomniała o grasującym niebezpieczeństwie. To się zdarza.
Propozycja wojowniczki sprawiła, że oczy Kornika prawie że wypadły z jego powiek. Maksymalnie się otworzyły, w niekrytym szoku, jednak na jego twarzy malowało się również rozbawienie. Uśmiechnął się. Dziki Czart tez się uśmiechała, więc może nie mówiła do końca poważnie?
- To chyba byłoby podwójne złamanie kodeksu! No bo wiesz, byłbym jedną połową na terenie Klanu Cienia, a drugą- Wichru. Gdyby znalazły nas oba patrole to z pewnością rozerwałyby mnie na pół, dosłownie. Albo, Gwiezdny Klan, jeśli istnieje, przepołowiłby mnie piorunem za takie wykroczenie. No chyba, że nikt tak jeszcze nigdy nie zrobił i byliby w zbyt wielkim szoku, że coś takiego się wydarzyło! - Rzucił luźno, bez grama jakichkolwiek pretensji. Zabawna to była wizja i rzeczywiście wierzył, że Dziki Czart żartuje... Więc również pozwolił sobie zażartować.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości