Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– No i ślicznie! Pierwsza w życiu zdobycz upolowana! Wiedziałam, że dasz radę – powiedziałam radośnie. – Następnie zakopujemy piszczki, nie muszą być to wielkie dołki, ale na tyle spore żeby dało się ją przysypać ziemią. Inaczej może skusić drapieżnika świeży zapach krwi, a tego nie chcemy – wyjaśniłam i wskazałam na delikatnie sączącą się czerwoną strużkę z mysiego ciała, gryzłam się teraz jednak ze sobą czy chciałam wspomnieć o zasadzie z Kodeksu; nie lubiłam go, niektóre rzeczy były tak banalnie głupie, że nie rozumiałam po co w ogóle były zasadami; były jednak takie, które kazały kierować się przodkami, dlatego po chwili ciszy, może w trakcie już jak białowłosa zakopywała myszkę to zabrałam głos. – Kodeks mówi by podziękować Gwiezdnym za upolowanie zdobyczy… jednak jak dla mnie, zależy to od tego w co się wierzy. Jeśli twoim przewodnikiem są Gwiezdni to na pewno ucieszą się, że im podziękowałaś. – Uśmiechnęłam się delikatnie, chociaż nie byłam pewna co do swoich słów; nie sądziłam, że Gwiezdnych to jakoś interesuje, ale kim ja byłam żeby odbierać komuś wiarę?
Wciągnęłam przyjemne powietrze w płuca i rozejrzałam się po okolicy, właśnie! Zajączki i króliki, o tym nie wspominałam! – Królik wyczuje. Zając też tak na dobrą sprawę – stwierdziłam luźno i rozejrzałam się po łące; na pewno wypadałoby żeby Szałwia nauczyła się polować jak wichrzak. – Musisz wyciszyć oddech podchodząc do wielkouchych, bo są bardzo wrażliwe na dźwięki jak po uszach widać. Usłyszą cię, jeśli za głośno będziesz oddychać! – Poczekałam chwilę na pytania, a jeśli żadnych nie było to machnęłam głową by poszła jeszcze polować, a sama rozsiadłam się na głazie i obserwowałam jej poczynania.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, drobna, jednolicie biała, krótkowłosa o ładnych, niebieskich oczach
Słodka, naiwna, niepewna siebie, łagodna koteczka. Niewiele wie o świecie, ma niewiele swoich opinii i przekonań, mimo tego że sporo czasu spędza na przemyśleniach i wyobrażaniu sobie scenariuszy. Bardzo kocha swoją mamę, która jest jej najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa, kocha też rodzeństwo, tylko wśród najbliższej rodziny czuje się zupełnie swobodnie i zdaje się, że tylko przy nich jest prawdziwą sobą: rozchichotaną, o ogronych zasobach dobra i empatii.
Pokiwała głową bez słowa i tak, jak jej kazano, wykopała płytki dołek, zdolny akurat zmieścić w sobie ciało myszy. W tym czasie rzeczywiście słuchała uważnie Truflowego Noska.
- A Twoim… nie są? - w głosie młodszej kotki wyraźnie dało się słyszeć niemałe zaskoczenie. Wstała do pozycji siedzącej i otrzepała łapy z większości ziemi. Co to w ogóle znaczyło, że Gwiezdni mogli nie być jej przewodnikiem? Przecież byli, każdego kota, patrzyli na nich ze Srebrnej Skórki, czasami przesyłali rady lub przepowiednie dotyczące przyszłości. Różowa Łapa była lekko skonsternowana, dlatego nie ruszyła jeszcze na dalsze polowanie. Jej mistrzyni nie mogła ot tak rzucać takiej rewelacji i oczekiwać, że terminatorka po prostu pójdzie i będzie jak gdyby nigdy nic zwyczajnie polować. Nie mogła, dlatego nie ruszyła z miejsca.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Pytanie, którego nie przewidziałam… a dziwne! Wydawało się logiczne, że nastąpi zaraz po wytłumaczeniu, które przedstawiłam Szałwi, a mimo to chyba gdzieś wewnątrz siebie wolałam żeby kotka nie pytała; niektórzy byli bardzo cięci na temat wyznawania Gwiezdnych, a jak mogłam to szanować to nie zamierzałam uznawać ich za moich przewodników. Uśmiechnęłam się jednak delikatnie i zastanowiłam chwilę nad odpowiedzią; jak dobrać słowa, wytłumaczyć swoje rozumowanie?
– Nie. Przodkowie są ważni, łączą nas z tym co było, przekazują wizje Medykom i porozumiewają się z Przywódcami, dają dar dziewięciu żyć… – przedstawiłam spokojnie zalety Gwiezdnych – ale nigdy nie czułam żeby mnie prowadzili przez życie, nigdy ich nie wyznawałam. – A mimo to wydawało mi się takie zwyczajne. – Są… dawnym kotami, kiedyś stąpali po tej samej ziemi co my, ale ja nie odczuwam ich śladów. Odczuwam ślady każdego jednego istnienia, odczuwam wibrację ziemi, podmuchy wiatru, widzę pyłki drzew i kwiatów, które kwitną, rosną wiele czasu, odradzają się i giną, wszystko oddycha, ale wszystko oddycha dzięki naturze, przyrodzie. W mojej głowie natura nie miała nigdy żadnego kształtu, nie była namacalna, ale wszystko co nas otacza to ona. Czasami mam wrażenie, że pcha mnie do przodu albo mówi żebym stanęła, broni mnie, otula, ale również zabiera i sprawia ból. To jest prawdziwe. – Spojrzałam w niebo, prosto na chmury, by zaraz zwrócić wzrok prosto na terminatorkę. – Gwiezdni wydają się dla mnie obietnicą niemożliwą do spełnienia - będą nas bronić, prowadzić? To my siebie prowadzimy, natura nam czasami może pomóc, ale nie jest naszym wybawcą, myślę że pomaga to polegać na sobie, na swoich zmysłach, atutach i sile. Nie jestem jednak przeciwna wierze w Gwiezdnych, po prostu… wolę swoją. W naturę – odpowiedziałam szczerze i przyjrzałam się górce usypaną na myszce, kto poprowadził Szałwię do zdobyczy? Nie byli to przodkowie, był to wiatr. Kto pomógł jej upolować zdobycz? Przodkowie? Nie, sama na to zapracowała. Sama była swoim przewodnikiem, natura prowadziła i pomagała, ale nie była utopią, była prawdziwa, nie zasypywała piachem oczu chcąc żeby ktoś ją wyznawał, ponieważ nic mu się nie stanie, a po czasie spędzonym na ziemi zapewni mu znowu dokładnie to samo. Nie. Nie było obietnic, było współdzielenie się światem, a czasami trzeba było coś zabrać żeby nadal była to uczciwa wymiana.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, drobna, jednolicie biała, krótkowłosa o ładnych, niebieskich oczach
Słodka, naiwna, niepewna siebie, łagodna koteczka. Niewiele wie o świecie, ma niewiele swoich opinii i przekonań, mimo tego że sporo czasu spędza na przemyśleniach i wyobrażaniu sobie scenariuszy. Bardzo kocha swoją mamę, która jest jej najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa, kocha też rodzeństwo, tylko wśród najbliższej rodziny czuje się zupełnie swobodnie i zdaje się, że tylko przy nich jest prawdziwą sobą: rozchichotaną, o ogronych zasobach dobra i empatii.
Słuchała jej, ale im dłużej ta mówiła, tym bardziej Różowa Łapa nie chciała dłużej tego słuchać. I ona ma zostać przywódczynią? Z pewnością nią zostanie i to (z czego koteczka zdała sobie sprawę ze zgrozą) zapewne naprawdę niedługo. W miarę jak kocica mówiła, sierść na karku jej białej terminatorki unosiła się na barkach i ramionach coraz bardziej. Nie z gniewu, rzecz jasna, a ze strachu. Jak będzie wyglądał klan Wichru pod rządami kotki, która nie oddaje czci Gwiezdnemu Klanowi? Czy otrzyma w ogóle dar dziewięciu żywotów? Tego nie wiedziała, nigdy nie miała kontaktu z przodkami, w końcu była tylko terminatorką. W tamtej chwili na pewno wiedziała tylko jedno: wiarołomczyni jako przywódczyni nie mogła oznaczać niczego dobrego dla klanu Wichru.
Swoimi rozmyślaniami nie zamierzała się z nią dzielić, a to z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że nie miałaby odwagi powiedzieć jej czegoś takie prosto w pysk, a po drugie, nie cierpiała konfrontacji. W sytuacjach które ją choćby przypominały, od razu zalewała się łzami, głos zupełnie odmawiał posłuszeństwa. Nie chciała się dzielić tym, co pojawiło się w jej głowie, ale w pewnym sensie już to zrobiła, zupełnie bezwiednie, czuła przecież, że sierść stoi jej na karku prawie zupełnie prosto, domyślała się też, że źrenice jej oczu są rozszerzone ze strachu, a i ogon uderzał też raz po raz w jej pięty.
Skinęła tylko mistrzyni głową, jakby mówiła “zrozumiano” i ruszyła w stronę, którą kocica wcześniej wskazała. Szukała królika bądź zająca, by zgodnie z poleceniem zapolować na zwierzynę tego rodzaju. Wciąż lekko drżała, ale wracała powoli do równowagi.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Zawsze widziałam, dlatego też kiedy reakcja Szałwii zaczęła się zmieniać ze spiętej na czyste przerażenie - wiedziałam; nic jednak nie zamierzałam z tym robić, nie od razu raczej, nie wiedziałam za bardzo co. Kotka zdecydowała się jedynie przytaknąć i ruszyć w poszukiwaniu zdobyczy, o której mówiłam i pozwoliłam jej, nie chciałam jej wypytywać co myśli i czy potrzebujemy o tym porozmawiać; dałam jej czas na poukładanie sobie w głowie szoku - klanowy kot bez przewodników wśród Gwiezdnych. Nie wiedziałam czy było to tak bardzo zadziwiające, miałam wrażenie, że sporo kotów nie wierzyło, a co dopiero wyznawało, ale zarazem nie byłam zwykłym kotem, już nie. Może jak sama poukładam sobie pytania to jeszcze wrócę do tematu, aktualnie patrzyłam na oddalającą się sylwetkę.
Zszokowana kotka musiała się skupić na otaczającym ją świecie, bo zaraz… oj, płytka dziura. Trzeba patrzeć pod nogi! Białe ciałko poczuło jak jedna z łap spada głębiej i traci balans, ale jeśli nie przejęła się tym za bardzo to uszka mogły usłyszeć delikatne skubanie trawy nieopodal.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, drobna, jednolicie biała, krótkowłosa o ładnych, niebieskich oczach
Słodka, naiwna, niepewna siebie, łagodna koteczka. Niewiele wie o świecie, ma niewiele swoich opinii i przekonań, mimo tego że sporo czasu spędza na przemyśleniach i wyobrażaniu sobie scenariuszy. Bardzo kocha swoją mamę, która jest jej najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa, kocha też rodzeństwo, tylko wśród najbliższej rodziny czuje się zupełnie swobodnie i zdaje się, że tylko przy nich jest prawdziwą sobą: rozchichotaną, o ogronych zasobach dobra i empatii.
Kiedy mistrzyni nie zatrzymała jej i nie drążyła tematu, Różowa Łapa poczuła ulgę tak wielką, że pozwoliła sobie na prawdziwe odetchnięcie z ulgą. Wspaniale, teraz tylko wystarczy unikać tego tematu jak ognia do końca życia i liczyć, że Roziskrzona Gwiazda okaże się pierwszym w historii nieśmiertelnym kotem. Łatwizna.
Ledwie zarejestrowała dziurę, o którą o mało się nie potknęła. Była aż tak zamyślona? Najwyraźniej tak.
Tymczasem usłyszała skubanie trawy. Czy coś innego oprócz zajęczaka mogło skubać trawę? Mysz albo szczur? Albo może inny gryzoń? Trudno, musiała zaryzykować. Nie chciała czekać, aż być może zmieni się wiatr i zwierzak ucieknie jej sprzed nosa. Przyjęła pozycję łowiecką, jeszcze raz sprawdziła, czy wiatr aby na pewno wieje jej w pyszczek i ściszyła oddech. Podchodziła cierpliwie, spokojnie, upewniając się, że warunki się nie zmieniły. Kiedy była już możliwie blisko źródła dźwięku, znieruchomiała, wymierzyła i skoczyła, bardzo licząc, że trafi i zabije ofiarę jak najszybciej.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Pośpiech nie popłacał, ktoś by pomyślał, że Szałwia nauczyła się tego po dziurze, która przed chwilą znalazła się pod jej łapami - było jednak inaczej. Kotka nie wiedziała jeszcze dokładnie na co poluje, ani gdzie dokładnie zwierzyna jest, decydując się na atak bez większego przemyślenia. Pozycja łowiecka wraz z zastosowaniem zasady może miała sens, ale brak widoku na zwierzynę wcale nie był dobrym wyborem, szczególnie jak nawet dźwięk jedzonej trawy czasami nie był na tyle prosty do nawigowania. Terminatorka wyskoczyła po teoretycznie cierpliwym podejściu, jednak nie wyczekała na odpowiedni moment - zając uciekł nie oglądając się za siebie. Może następnym razem się poszczęści?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, drobna, jednolicie biała, krótkowłosa o ładnych, niebieskich oczach
Słodka, naiwna, niepewna siebie, łagodna koteczka. Niewiele wie o świecie, ma niewiele swoich opinii i przekonań, mimo tego że sporo czasu spędza na przemyśleniach i wyobrażaniu sobie scenariuszy. Bardzo kocha swoją mamę, która jest jej najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa, kocha też rodzeństwo, tylko wśród najbliższej rodziny czuje się zupełnie swobodnie i zdaje się, że tylko przy nich jest prawdziwą sobą: rozchichotaną, o ogronych zasobach dobra i empatii.
Nie należała do kotów, które syczałyby z poirytowania czy wrzeszczały na niebo. Ona zwyczajnie pomyślała, że najwyraźniej nie jest jeszcze perfekcyjnym łowcą i musi próbować dalej. Tak też zrobiła, machnęła ogonem i ruszyła na dalsze poszukiwania, mając na uwadze fakt, że dostała zadanie upolowania dokładnie zająca lub królika, niczego innego. Przez chwilę zastanawiała się, co zrobi, kiedy spotka inną piszczkę, ale ostatecznie zostawiła ten dylemat. Będzie się martwiła, kiedy nastąpi.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Wiatr delikatnie wiał, smyrając biały grzbiet kotki; nucił jej swoją melodię pomiędzy trawami, które przemierzała z uwagą wyszukując piszczki, którą kazano jej upolować. Gryzoń. Czymże były łąki bez gryzoni? Jaszczurka przemknęła jej obok łap, ale na tyle szybko chowając się gdzieś, że nawet nie miałaby szans spróbować - czy też by chciała? Nie szukała tego, nie, szukała myszy, szukała szczurów, może nawet zająców czy królików. Może tym razem udałoby jej się upolować te ostatnie? Może tym razem odrobinę więcej cierpliwości? A może nie będzie trzeba: chrup, chrup, chrup. Coś skubało trawkę, czasami kopało w ziemi, gdyby białe łapy skręciły w tamtą stronę to po paru krokach niebieskie ślepia mogłyby dojrzeć szare ciało, spore, odwrócone tyłem do nowego łowcy; tym razem miała idealny widok na zająca. Wiatr wiał specjalnie dla niej, specjalnie tak żeby zając nie dał rady uciec, był niecałe dwa lisie ogony od niej. Co zamierza zrobić Szałwia?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, drobna, jednolicie biała, krótkowłosa o ładnych, niebieskich oczach
Słodka, naiwna, niepewna siebie, łagodna koteczka. Niewiele wie o świecie, ma niewiele swoich opinii i przekonań, mimo tego że sporo czasu spędza na przemyśleniach i wyobrażaniu sobie scenariuszy. Bardzo kocha swoją mamę, która jest jej najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa, kocha też rodzeństwo, tylko wśród najbliższej rodziny czuje się zupełnie swobodnie i zdaje się, że tylko przy nich jest prawdziwą sobą: rozchichotaną, o ogronych zasobach dobra i empatii.
Zamierzała spróbować oczywiście! Może i brakowało jej pewności siebie, była nieco zbyt nieśmiała, ale na pewno nie zamierzała przepuścić tej okazji zupełnie. Obniżyła chód do pozycji łowieckiej, pamiętając o wszystkich jej aspektach (w tym o podchodzeniu pod wiatr, chociaż pod tym akurat względem jej się poszczęściło). Wyciszyła oddech i powoli zbliżała się do królika. Czuła, że jej serce bije bardzo mocno i zastanawiała się nawet, czy jego bicie nie było zbyt głośne, czy królik nie był w stanie jej usłyszeć! Jej myśli były zajęte tą kwestią tylko przez chwilę, w końcu nie mogła na to nic poradzić. Starała się jak mogła być cicho, na nic nie nadepnąć. Kiedy w końcu znalazła się na odległość skoku od potencjalnej ofiary, zatrzymała na chwilę, ostatni raz sprawdziła wiatr i… skoczyła! Prosto na zwierzaka, planując szybko i sprawnie zakończyć jego życie. Czy tym razem się udało?
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Zajączek nie wiedział co go zaatakowało. Precyzyjność Szałwii ostatecznie się opłaciła, jej zęby zacisnęły się na kruchym karku; piszczka jeszcze próbowała walczyć kopiąc i raz jej się nawet udało trafić w lewą łapę kotki, ale zaraz potem krew zalała szarą szyję, a ruchy ustały. Druga piszczka tego dnia! No proszę! Młoda terminatorka powinna być dumna, szczególnie że skaczący gagatek był spory, jeden z większych!
Uśmiechnęłam się pod nosem kiedy zobaczyłam ze swojego miejsca na głazie, że kotka upolowała następną zdobycz; chwilę zajęło nim dotarła tam gdzie jest, więc zaczęłam się zastanawiać czy przemyślała również wszystko co ode mnie usłyszała... a może po prostu postanowiła to zignorować, nie myśleć o tym? Było to możliwe, ja natomiast nie chciałam tego tak zostawiać, szczególnie patrząc na jej przerażoną reakcję. Oblizałam delikatnie wargi, wstałam z miejsca i ruszyłam prosto w miejsce, w którym stała terminatorka; moje kroki były lekkie, ale nie starałam się przed nią ukrywać, mimo wszystko moja żwawość obwieszczała od razu, że podchodzę bliżej.
– No! Gratuluję, bardzo syty! Będziesz mogła komuś podarować takiego, chociaż spokojnie myszkę też na pewno ktoś z chęcią schrupie. – Uśmiechnęłam się delikatnie, chociaż zachowałam dystans między nami. – Wiesz czemu wcześniejszy ci uciekł? Masz jakieś przemyślenia na ten temat? – zapytałam spokojnie i skupiłam się aktualnie na tym żeby Szałwia mogła wyciągać też wnioski ze sowich polowań; jasne, czasami było to zwykłe nieszczęście, ale innym razem mogło być spowodowane naszymi błędami i chciałam mieć pewność, że kotka potrafiła je rozpoznać.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, drobna, jednolicie biała, krótkowłosa o ładnych, niebieskich oczach
Słodka, naiwna, niepewna siebie, łagodna koteczka. Niewiele wie o świecie, ma niewiele swoich opinii i przekonań, mimo tego że sporo czasu spędza na przemyśleniach i wyobrażaniu sobie scenariuszy. Bardzo kocha swoją mamę, która jest jej najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa, kocha też rodzeństwo, tylko wśród najbliższej rodziny czuje się zupełnie swobodnie i zdaje się, że tylko przy nich jest prawdziwą sobą: rozchichotaną, o ogronych zasobach dobra i empatii.
Udało się! Różowa Łapa poczuła nie tyle radość, co ulgę, kiedy w końcu udało jej się upolować wymaganego zajęczaka. Radosna iskra również gdzieś się w niej zatliła, ale zdecydowanie nie grała pierwszych skrzypiec. Odłożyła zdobycz na chwilę, tylko po to, by oblizać pysk z krwi. Bardzo szybko po zabiciu zwierzęcia usłyszała kroki swojej mistrzyni, by uderzenie serca później ją zobaczyć.
- Dziękuję – odpowiedziała na gratulacje, które padły. Ona również lekko się uśmiechała, w końcu mimo wszystko po raz pierwszy w życiu upolowała tak dużą zdobycz. Serce biło jej mocno, w żyłach krążyło wciąż sporo adrenaliny, a kotka oddychała nieco szybciej niż zwyczajnie.
Zadowolona mina szybko zniknęła z pyska białej kotki niczym zmyta deszczem. Uszy położyły się na jej głowie, a ona wyglądała trochę, jakby nagle uciekło z niej prawie całe powietrze.
- N-nie mam pojęcia – przyznała, nie będąc w stanie stwierdzić, czy większym wstydem napawał ją fakt, że nie wiedziała, co zrobiła źle, czy że w ogóle jakiś podstawowy błąd popełniła.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Przytaknęłam na jej słowa i wydałam z siebie przeciągły dźwięk myślenia “hm”, ze swojego miejsca nie widziałam całej sytuacji, ale skoro zając uciekł to były dwie opcje - naprawdę nic się nie wydarzyło albo wydarzyło i trzeba się dowiedzieć.
– A opisz mi co się wtedy wydarzyło, może dojdziemy do tego razem? W końcu najwyraźniej nie popełniłaś tego błędu drugi raz! O ile jakiś popełniłaś wtedy, hm. A to znaczy, że może podświadomie już poprawiłaś to co się wydarzyło? – zapytałam zastanawiając się chwilę czy na pewno nie widziałam problemu, ale byłam na tyle daleko, że zobaczyłam tylko uciekającego zająca. – I nie przejmuj się tak moim pytaniem. Warto dochodzić do sedna i uczyć się na błędach, dlatego cię o to zapytałam – wytłumaczyłam spokojnie, bo oglądanie speszonej terminatorki nie sprawiało mi przyjemności, przyszłyśmy się uczyć to pierwsze polowanie. Nie oczekiwałam nie wiadomo czego, a prawda jest taka, że i tak poradziła sobie bardzo dobrze, każdemu czasami piszczki uciekały i nie było w tym nic dziwnego. Ale no właśnie skoro pierwsze polowanie to może był powód, a nie tylko nieszczęście!
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, drobna, jednolicie biała, krótkowłosa o ładnych, niebieskich oczach
Słodka, naiwna, niepewna siebie, łagodna koteczka. Niewiele wie o świecie, ma niewiele swoich opinii i przekonań, mimo tego że sporo czasu spędza na przemyśleniach i wyobrażaniu sobie scenariuszy. Bardzo kocha swoją mamę, która jest jej najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa, kocha też rodzeństwo, tylko wśród najbliższej rodziny czuje się zupełnie swobodnie i zdaje się, że tylko przy nich jest prawdziwą sobą: rozchichotaną, o ogronych zasobach dobra i empatii.
Liczyła, że ten temat dobiegnie końca. W myślach błagała rudą kotkę, by po prostu przeszły dalej, by nie musiała zadręczać się już tym, co zrobiła źle. Gdzieś w głębi rozumiała nawet przyczynę jej dociekania, ale nie mogła jej pomóc i od początku mówiła prawdę. Tyle różnych emocji towarzyszyło temu polowaniu, że wszystko rozmyło się w jej głowie w niejasną masę.
- N-na-naprawdę n–n-nie pamiętam - jąkała się Różowa Łapa, unikając wzroku mistrzyni. Gdyby wiedziała, po takich namowach z pewnością już ugięłaby się i odpowiedziała. Prawda była jednak taka, że miała w głowie tylko pustkę.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Przyjrzałam się z uwagą na kotkę, ale mimo wszystko nic z niej nie wyciągnęłam; westchnęłam na to jedynie i pokiwałam głową, ja sama nie miałam jak ocenić co się wydarzyło, a wglądu nie miałam w sytuację oprócz tego co widziałam z daleka; jasne, mogłam dalej napierać i pytać, ale nie widziałam w tym kompletnie sensu. Dlatego też przysiadłam i oprócz cichego “rozumiem” nic więcej nie powiedziałam, rozglądałam się po okolicy, próbowałam zaczepić na czymś oko, ale nie było za bardzo na czym. Źdźbła traw poruszały się spokojnie na wietrze, a ja próbowałam dobrać słowa - czy były jednak jakieś? Czy dało się jakieś dobrać?
–Widziałam jak zareagowałaś na moje wyznanie o Gwiezdnych. – Wróciłam miodowymi oczkami na kotkę i tym razem postanowiłam wytrzymać, nie dać po prostu zniknąć tematowi. – Czy masz jakieś pytania lub chcesz powiedzieć mi co takiego sprawiło, że poczułaś tak silne uczucia? – zapytałam spokojnie.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins