Logo Artemidy
Trening Różowej Łapy
#46
Zdecydowała się dać jej spokój? Zostawić ten beznadziejny, niezmierzający donikąd temat? Wspaniale. W ciągu uderzenia serca jej mięśnie zaczęły się rozluźniać. Spojrzała na starszą kocicę nieco łagodniej, zadowolona, że wreszcie przejdą dalej, a ona będzie jeszcze bliżej stania się wojowniczką.Co za ulga, pomyślała nawet, a w jej sercu zrobiło się wyraźnie lżej.
Ulga córki Kaczego Piórka trwała tylko kilka uderzeń serca. Starsza kocica powiedziała “rozumiem”, a ona ledwie zdążyła zacząć się rozluźniać. Ledwie zdołała odpuścić jej jedną niewygodną kwestię (o której wyraźnie nie miała ochoty rozmawiać) i już poruszyła kolejną, którą terminatorka zdążyła uznać za taką, która jej się upiekła. Wróciła do tematu, który zawisł w powietrzu zaraz przez tym, jak biała ruszyła na swoje pierwsze polowanie. Zupełnie nie spodziewała się powrotu tej kwestii, dlatego, kiedy mistrzyni ją podniosła, uczennica przez chwilę poczuła się (i wyglądała tak), jakby z jasnego nieba uderzył w nią piorun. Niebieskie oczy otworzyły się szerzej, a ich źrenice znacznie zwiększyły swój rozmiar. Tylko nie to, powtarzała w myślach, gorączkowo szukając sposobu na ucieczkę z tej beznadziejnej sytuacji. Ku swojej rozpaczy znów znalazła tylko jedno wyjście: wymiganie się od odpowiedzi. Tym razem nie miała jednak szans na sukces, tym razem musiałaby kłamać, bo tym razem dokładnie wiedziała o czym kocica mówi. Czy to wszystko sprawiło, że biała odpuściła swój upór i wyznała, co leży jej na sercu? Absolutnie nie.
- Jak zareagowałam? – zapytała, gdzieś w głębi duszy licząc na to, że jeżeli zmusi zastępczynię do opisania tego, jaką reakcję swojej terminatorki ma dokładnie na myśli, będzie miała z tym trudność i jakimś szczęśliwym trafem ustąpi? Nie trzeba było szukać w głębi Różowej Łapy, by dowiedzieć się, że jej wiara była łagodnie mówiąc mizerna. Tylko co zrobi dalej? Przecież nie powie Truflowemu Noskowi wprost, że uważa ją za niegodną miana przywódczyni, jeżeli ta nie będzie oddawać czci przodkom, którzy podarują jej dziewięć żywotów. Może powinna pokładać większą wiarę w samych Gwiezdnych? Być może nie obdarzą swoimi wielkimi darami kogoś, kogo nie uznają za godnego? Na pewno wiedzą, jaki stosunek ma do nich ruda kotka i nie uczynią z niej przywódczyni, jeżeli miałaby być złą przywódczynią klanu Wichru? Te myśli zdołały podnieść ją nieco na duchu ale nie mogły zmienić tego, że najprawdopodobniej miała przez sobą kolejną trudną rozmowę. I to tak krótko po zakończeniu poprzedniej.
Była w potrzasku, dobrze wiedziała, że nie potrafi kłamać, nie była też w stanie powiedzieć prawdy. Czy cokolwiek mogło ją w tamtym momencie uratować?
[Obrazek: 04spZ4a.png]
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Powietrze delikatnie obiło się o moje wąsy, a ja zastanawiałam się czy następny dzień będzie również przyjemny; nie byłam kotem, który się obawiał konfrontacji, nigdy nie byłam… chociaż? Nie... może? Może mogłam zaliczyć jedną jedyną taką sytuację? Jedną jedyną konfrontacje pomiędzy mną i Salamandrą. Czas pokazał mi jak zakończyło się czekanie, jak skończyło się udawanie, że mogę odłożyć to na później i później. Czas pokazał mi, że odkładanie rzeczy na później nie miało sensu, że ostatecznie zawsze doganiało cię to co przed czym się uciekało; najczęściej w postaci, która nie jest chociaż w połowie tak straszna jak to co się odkładało. Była to piękna i smutna nauczka dla mnie. Nie odkładałam więc takich rzeczy na później, już nie; nie czułam też większych emocji związanych z rozmowami na ciężkie tematy, Szałwia była młoda, może nie potrafiła zebrać myśli lub wypowiedzenie ich brzmiało jak najgorsza rzecz, bycie nieuprzejmym brzmiało dla niej jak śmierć? Nie wiedziałam, natomiast jej brak bezpośredniości, wątpienie w swoje możliwości i ukrywanie się przed wzrokiem pokazywały mi namiastkę tego co nie mówiły usta. Szałwia była młoda, dlatego też patrzyłam na to mniej uważnie, była poruszona jej emocjami i próbowałam rozwiązać sytuację, gdyby był to ktoś starszy i zareagował w ten sposób, a następnie nigdy nie wrócił do tematu to nie zaprzątałabym sobie tym głowy albo mówi się coś z pełną piersią albo milknie. Nie obchodziło mnie nic innego, niż to co usłyszę sama swoimi uszami i zobaczę na własne oczy.
Na własne oczy widziałam jednak małe ekspresje w postawie białej kotki, jej powoli spinające się barki, potem odrobinę postawione włoski na ciele jakby naelektryzowała się od pogody, aż ostatecznie prawdziwe emocje w oczach: szok, niedowierzanie, strach. Nie odzywałam się jednak, czekając powoli na odpowiedź ze strony Szałwii, czekając na to co mogło dziać się w jej głowie. W sumie czasami też z tego faktu pytałam, tak jak przy Kraśnej Klaczy, byłam ciekawa co takiego kryło się w tak zadziwiającym myśleniu. Tutaj jednak nie wydawało się żeby terminatorka miała zadziwiające myślenie, tutaj nie wiedziałam dokładnie co takiego się kryło za niebieskimi oczkami… chociaż sądząc po odpowiedzi próba wywołania we mnie wątpliwości. Uśmiechnęłam się delikatnie i zaczęłam mówić.
– Hmm, wydaje mi się, że to w momencie jak wspomniałam, że nie wyznaję przodków? Chyba tak, chyba wtedy zrobiłaś takie ogrooomne oczy i spojrzałaś na mnie z przerażeniem. A może szokiem? Czymś dodatkowym, czymś co nie potrafiłam dokładnie nazwać, ale wiedziałam, że powinnam się dowiedzieć. – Przedstawiłam bez zająknięcia i przechyliłam łepek na bok w niewinnym geście, równie niewinnym co mój ton którym przedstawiłam sytuację. – Nie ukrywasz swoich reakcji najlepiej. I trafiłaś na złego kota… całe życie studiuje koty, obserwuję, zauważam najdrobniejsze rzeczy – powiedziałam łagodnie i westchnęłam. – Jasne, nie musimy o tym rozmawiać, ale chcesz mi powiedzieć, że nie zje cię to żywcem? Że za każdym razem jak będziemy chodzić na trening to nie będziesz o tym myśleć? Jesteś w stanie przed sobą to przyznać? Mnie możesz okłamać, jasne, ale siebie? – zapytałam podnosząc jedną z brwi do góry. – Jeśli natomiast obawiasz się mówić to mogę cię zapewnić, że nie zamierzam cię karać za twoje myśli – wzruszyłam ramionami – jestem ostatnim kotem, który kłamie nawet, jeśli wie co się może wydarzyć po powiedzeniu prawdy. – Tak jak z rozmową o braku wiary w Gwiezdnych.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Była rozbita. Z jednej strony, Truflowy Nosek robiła wszystko (i robiła to dobrze), by zyskać jej zaufanie i przekonać ją do otwarcia się i wyznania jej, co leżało jej na duszy. Z drugiej, chciała rozmawiać na ten jeden, jedyny temat, na który Różowa Łapa otwierać się za żadne skarby nie chciała. W pewnej chwili poczuła nawet ukłucie pewnej przykrości, że nie może zrobić tego, o co kocica tak prosiła. Bo tak właśnie to biała kotka czuła. Nie, że nie chce, nie, że nie ma ochoty. Czuła, że nie może powiedzieć tego na głos. I to nie tylko dlatego, że była przekonana, że niezależnie od tego, co powie, zastępczyni i tak ją… przegada. Zasypie argumentami, historiami, wspomnieniami, nie da dojść do głosu, a jej samej pewnie i tak zabraknie języka w gębie, zabranie odwagi (tego przede wszystkim). Nie mogła tego zrobić również dlatego, że czuła, że czegoś takiego się przyszłej przywódczyni po prostu nie mówi. Nie i tyle. Szczególnie, kiedy nie było się zdolnym do szybkiego przekładania myśli na słowa w sensownych zdaniach. Nie, kiedy było się nią. Różową Łapą. Mimo wszystko podjęła próbę wyobrażenia sobie, że mówi mistrzyni to, co ta tak bardzo chciała usłyszeć, ale nawet w jej głowie, nawet w teoretycznym scenariuszu, nie była w stanie zobrazować sobie tej sytuacji.
Milczała długo, zdecydowanie za długo, by można było wcisnąć ten czas w jakąkolwiek, choćby najszerzej pojmowaną normę. Zdobyła się, by unieść wzrok i na chwilę spojrzeć jej w oczy. W wyraz swojego pyska włożyła tyle błagania, jak tylko była w stanie. Wiedziała, że nie zdoła jej tego powiedzieć, więc spróbowała przekazać to tym jednym, pełnym emocji spojrzeniem: Nie potrafię z tobą o tym rozmawiać, to dla za trudne. Proszę. Patrząc na nią, ledwie zauważalnie pokręciła też głową, jakby w nadziei, że dzięki temu przekaz stanie się choć trochę jaśniejszy. Tylko, czy to było możliwe? Żeby tyle słów dało się zrozumieć z pomocą jednego tylko, trwającego kilka uderzeń serca spojrzenia? Przez wszystkie emocje, które ostatnio przeżyła, dodatkowo w jej oczach zabłyszczały na chwilę łzy. Nie planowała tego, ale jak się zorientowała, również nie miała na to wpływu. Jak Truflowy Nosek słusznie już zauważyła, Różowa Łapa nie potrafiła ukrywać swoich uczuć.
Pozwoliła, by upłynęło jeszcze trochę czasu
- To kiedy znowu się spotkamy? – tonem, który miała zamiar nazwać rzeczowym, ale raczej było to płonne życzenie. Chciała, by temat rozmowy wrócił na znajome, bezpieczne tory. Na naukę i to, co miały jeszcze do przerobienia. A nauczyć się musiała jeszcze sporo.
[Obrazek: 04spZ4a.png]
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Moje słowa zawisły między nami, a sytuacja niewiele się zmieniła; wydawało się jakby Szałwia starała się coś powiedzieć, może nawet wykrzyczeć coś, odważyć się wszystkiego co między nami zawisło, ale zarazem? Blokada wygrywała. Najgorsze w tym jednak było, że nie wiedziałam czy to ja byłam tą blokadą czy to konkretnie ja byłam problemem, zdecydowałam się nie brać tego do siebie, czemu bym miała? Mimo wszystko ciężko było widzieć niepewność, smutek i niezręczność w relacji, która miała zapewnić jej bezpieczeństwo i stabilność; zastanawiałam się czy powinnam jeszcze kogoś brać pod swoje skrzydła kiedykolwiek? Czy byłam zdolna? Czy może po prostu nie nadawałam się konkretnie do nauczania młodych głów? Bezsenne Zaćmienie też się nie nadawał, Uśpione Echo w ogóle nie brała terminatorów… może też powinnam? Niby ocenianie moich zdolności po jednej nieudanej interakcji, nie robiło ze mnie niezdolnego do nauki innych kota, ale też kiedy wszyscy patrzą mi na łapy… ciężko nie obawiać się, że skończy się to tylko gorzej.
I wtedy niebieskie oczka zwróciły się na moją osobę z największym żalem, smutkiem i błagalnością w nich; serce lekko mnie zakuło, a powietrze ugrzęzło w płucach - och. Nie wiedziałam jak to skomentować, jak to ugryźć i czy w ogóle powinnam, nie wiedziałam, że dla kogoś rozmowa może być tak ciężka; szczególnie patrząc na okoliczności, które najwyraźniej dla mnie były tylko kupką piachu, gdy dla Szałwii pagórkiem nie do przeskoczenia w jednym susie. Westchnęłam słysząc następne pytanie, a moja głowa bezwiednie pomachała w górę i w dół, zaakceptowałam przegraną w tym momencie, nie było innego wyjścia.
– Jutro spotkamy na skraju lasu przy Leśnej Sadzawce, pokażesz mi jak polujesz na innym terenie – poinformowałam spokojnie i wstałam z miejsca. – Weźmy piszczki i możemy wracać do obozu na dzisiaj. Niedługo będziesz mogła iść na pierwszy patrol polujący, dobrze ci idzie, tak trzymaj – powiedziałam już lżej i z odrobiną nutką wesołości, chcąc mimo wszystko podnieść ją na duchu, a następnie ruszyłam w kierunku pierwszej piszczki, którą zakopała.

❀❀❀
Przed pogrzebem Iskry i wyprawą

Powiedziałam Szałwii, że dzisiaj chciałabym spotkać się z nią na Wyjących Wzgórzach żeby powtórzyć z nią walkę, jako że już jakiś czas temu widziałam jak sobie radziła i nie wydawała się wtedy jeszcze jej pewna; dzisiaj na dodatek był ładny dzień to nie trzeba było się martwić nagłą burzą, błotem czy brakiem widoczności co do drapieżników. Usiadłam na jednym z pagórków i z daleka obserwowałam jak Roześmiany Wąs radził sobie z Wróblową Łapą, z tej odległości nie wiedziałam co przerabiali, ale nie wystarczyło mi to - lubiłam to robić; być obecną, a tak naprawdę nie, nie chciałabym zamienić tego na nic innego. Niedługo powinna pojawić się za mną młoda terminatorka, więc posiedzenie w samotności brzmiało jak coś przyjemnego, spokojnego, rzadko teraz miałam czas na pobycie samą; kiedyś spędzałam tak całe dnie, teraz nie miałam takiej możliwości - nawet po tylu księżycach było to dla mnie dziwne, tęskniłam odrobinę za wolnością.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Tym razem jej ulga nie była kompletna. Różowa Łapa odetchnęła, ale nie pełną piersią, nie był to oddech kogoś zupełnie pozbawionego zmartwień. Przeczuwała, że ta kwestia już nigdy nie zostanie zupełnie zapomniana. Miała wrażenie, że będzie wisiała pomiędzy nimi jeszcze przez wiele, wiele księżyców. No, chyba że córka Kaczego Piórka kiedyś odważy się przemówić i powiedzieć prawdę. Kto wie, może tak właśnie będzie? Ta myśl nieco podniosła ją na duchu.
Skinęła kocicy głową i nawet powiedziała ciche “dobrze”, kiedy ta wyznaczyła termin kolejnej sesji treningowej. Tak, chętnie poćwiczy polowanie na innym terenie.
* * *


- Dzień dobry - powiedziała, kiedy znowu się spotkały. O Różowej Łapie można było tego dnia powiedzieć, że była w spokojnym, może nawet pogodnym nastroju. Przyszła na umówione spotkanie punktualnie o czasie, sierść miała czystą, była względnie najedzona. Słowem: gotowa. Miały tego dnia walczyć, chyba dobrze zapamiętała.
[Obrazek: 04spZ4a.png]
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
– Dzień dobry – odpowiedziałam pogodnie i wstałam z miejsca, rozciągając się przy tym porządnie, kości może mi się nie zastały, ale nie zamierzałam sobie nic dzisiaj naciągnąć. – Zaczniemy od przypomnienia sobie od tego na co powinnaś uważać podczas walki, pamiętasz? – zapytałam i skierowałam spojrzenie na mordkę Szałwii, która dzisiaj wydawała się o wiele bardziej pogodna i zdrowsza; śmierć Kaczego Piórka pozostawiła na niej na pewno jakieś piętno… nie wspominając o Lawendowej Łapie, która zaginęła wraz ze świeżymi śladami krwi. Niestety niektóre rodziny los traktował ze szczególnymi okrucieństwem, którego nie dało się skomentować, nie wiedziałam też czy byłam odpowiednim kotem na pomoc. Miałam jedynie nadzieję, że ktoś był w klanie dla kotki, nie chciałam żeby była sama.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
- Na co powinnam uważać? – powtórzyła bezwiednie Różowa Łapa, licząc, że uda jej się w ten sposób zdobyć chwilę na zastanowienie się. W jakim sensie na co powinna uważać? Jej ogonek poruszył się nerwowo w powietrzu, bo mimo upływu kolejnych uderzeń serca, w jej głowie dalej panowała pustka. – Żeby nie zostać trafioną w gardło albo oczy? I brzuch? – zapytała niepewna, z uszami skierowanymi na boki.
[Obrazek: 04spZ4a.png]
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości