Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Jeszcze chwilę temu miał łapy jak z waty. Teraz natomiast, po skończonej przemowie, ilość adrenaliny i kortyzolu w jego żyłach zwiększyła stężenie co najmniej dwukrotnie. Czuł, że tak bardzo chciałby mieć to już z głowy że pobiegłby do Szepczącej Sadzawki sprintem żeby jak najszybciej wrócić. Nie mógł jednak tego zrobić i buzujące w nim emocje przekonwertowały się w energię.
Od razu po wyjściu z obozu skierował swoje kroki w stronę Szarych Brzóz. Wiedział, że należało przejść przez Grzmiącą Ścieżkę i tam należało iść w pierwszej kolejności. Łabędź powiedział mu jak iść, musiał prowadzić grupę.
- Trzymajcie się blisko. Jak któreś z was zobaczy drapieżnika to mówcie. - powiedział, szybkim krokiem ruszając w wybranym kierunku. Nie było czasu do stracenia. Naprawdę nie było.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Wojowniczka nie prostestowała. Od razu wyszła z Nocnym Szkwałem z obozu, a Ognistym Sercem obok. Dalej nie wiedziała czemu zastępca wybrał Ogniste Serce, który był w takim stanie przez ostatnie dni. Może specjalnie? Żeby wyrwał się z obozu, w którym pachniało śmiercią? Nie było tam teraz najprzyjemniej, a pewnie Ogień słysząc kolejne słowa kotów wokół, które żegnałyby kocura, po prostu znów by wybiegł. Miała tylko nadzieję, choć nie życzyła źle mistrzowi, że Nocny Szkwał nie wybierze na swojego zastępcę Ognistego Serca... kocur był na to zbyt zniszczony. Nie dałby rady się w tym odnaleźć. A przynajmniej nie teraz. Tylko jeśli nie teraz, to kiedy? - Dobrze. - Zgodziła się, dając odpowiedź cienowanemu, żeby wiedział, że zrozumiała. Trzymała się też blisko, starała nadążyć za ich dwójką i nie odstawać.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxŻwawym krokiem dotrzymywałem kroku obu kotom, nie rozglądając się za bardzo. Znałem te tereny na pamięć, wszystko tu... znałem na pamięć. I właśnie to w terenach lubiłem - że nic się nie zmieniało. Było stałe, niezaskakujące. Mimo wszystko, ta wyprawa była zaskakująca. Niosła za sobą zmiany, na które nie wiem, czy jestem gotowy. Czas ma jednak to do siebie, że nigdy nie pyta o gotowość - wrzuca cię na głęboką wodę i sobie radź. xxxxStarałem się uczyć dostrzegania plusów w absolutnie beznadziejnych sytuacjach. Trochę mi to pomagało... nie, wcale nie, najczęściej w ogóle nie wychodziło, ale lubiłem siebie oszukiwać. Dlatego też teraz z całych sił starałem się skupić nie na myślach, które krzyczały, że nazwanie mnie 'doświadczonym wojownikiem' na forum to gówno prawda, i że absolutnie nie zasługuje na to, żeby tu być... a na tych, które cieszyły się, że zobaczą Szepcząca Sadzawkę. To tam mianowana była Jaskółka - tam przeżywała swoje szczęśliwe chwile, dostawała rangę, na którą tak bardzo zasługiwała. Zobaczę tę samą sadzawkę, co ona. Będę w tej samej grocie, przemierzę podobną ścieżkę, co ona... wtedy. Będę wiedzieć, że gdzieś tam jest, nawet, jeśli jej nie zobaczę - i Nocny Szkwał też nie. Będę bliżej niej. I to było piękne. To był najpiękniejszy prezent, jaki Nocny Szkwał mógł mi dać. xxxxPodejrzewałem jednak, że nie z tego powodu zostałem wybrany. Spojrzałem na kocura, ale nie byłem w stanie niczego wyczytać z jego pyska, nic, zero. Chciałem o coś zapytać, zacząć rozmowę, cokolwiek, ale... ale odpuściłem. Dobrze wiedziałem, że towarzystwo dość dobrze mnie znało - wiedzieli, że raczej nie jestem kimś, kto inicjuje rozmowę, nie było to w mojej kompetencji. To siedziałem cicho, skupiłem się, by nie wywalić się przypadkiem na pysk. Będzie dobrze.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Szybko zebrali się z obozu i ruszyli szybkim krokiem.
Oboje mu dorównywali, więc nie można było powiedzieć by ktoś spowalniał, to dobrze.
Pomimo ogólnej atmosfery, Noc nie chciał jednak by podróż minęła im w ciszy.
— Napływająca Ławico… Ogniste Serce znam lepiej niż on sam, ale ciebie nie miałem okazji jeszcze dobrze poznać. Ceremonia moich wnuków zbliża się wielkimi krokami, jak zapatrujesz się na zostanie mistrzynią? Myślisz, że masz dość cierpliwości bo poradzić sobie z młodym Nocą? — zapytał dość bezpośrednio. Miał nadzieję że to zadanie jeszcze będzie należało do Łabędzia ale niestety… to on musiał zaplanował mistrzów dla najmłodszych członków swojej rodziny. A Noc junior był chyba najcięższym przypadkiem z nich wszystkich.
— A ty, Ogień? Jak się trzymasz? — zapytał, nie chcąc by były uczeń czuł się wykluczony z rozmowy.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
"Ogniste Serce znam lepiej niż on sam". Czyli o to chodziło. Byli blisko. To dlatego zastępca zdecydował się zabrać kociako-wojownika na wyprawę... ale może to dobrze. Dalej uważała, że lepiej dla niego będzie wyrwać się z obozu, niż tam siedzieć. A skoro ci dwaj byli blisko, to dla Ognia chyba jeszcze bardziej na plus? Poza tym miała przy sobie doświadczonego zastępcę, mogła zwiedzić tereny z pomocą jego siły i werwy w łapach (a jego pewność siebie dodawała ogólnej pewności siebie również kotce). Poza nim miała też właśnie Mistrza i choć jej myśli czasem krążyły wokół bardziej negatywnych szczegółów, to cieszyła się koniec końców, że on też poszedł. Znała go i wolała iść z nim niż z wojownikiem, z którym nie rozmawiała dłużej niż przelotnie na patrolach.
Jego wnuki... no tak. - Jak najbardziej. Sprawnie skończyłam trening z Ognistym Sercem, chętnie pomogę swojemu terminatorowi dokonać tego samego pod moim okiem. Chcę móc przydać się jako Mistrzyni. A Noc... Nie znam go niestety. Do tej pory głównie poznałam Bór i Salamandrę. Oboje są grzeczni i ciekawi świata. Noc też taki jest? - Może już do przodu dowie się czegoś ciekawego?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxPrzewróciłem oczami na komentarz Nocnego Szkwału - nie w zirytowany, bardziej rozbawiony sposób. Nie dało się ukryć, że wcale nie przesadził mówiąc coś takiego. Fakt jest taki, że nic, co dotyczyło mnie nie umknęło jeszcze mojego mistrzowi, nawet wtedy, gdy coś bardzo chciałem ukryć. xxxx- Nieźle... dobrze, tak, dobrze - odpowiedziałem automatycznie. Było lepiej, niż bezpośrednio po zebraniu, ale gorzej, niż przed nim. Ale nie musiałem odpowiadać wprost - on i tak dobrze o tym wiedział. A patrząc na Nadpływającą Ławicę obok, nie planowałem wygłaszać melodramatu na temat mojego samopoczucia. Raz się przed nią wykruszyłem, złamałem... nie potrzebowałem kompromitować się kolejny raz. - Możesz też myśleć nad imieniem dla Wiesiołkowej Łapy... tak... myślę - posłałem mu lekki uśmiech. Wiedział, ile to dla mnie znaczy wytrenować terminatora. Byłem wyjątkowo szczęśliwy gdy szedłem do niego by poinformować, że Nadpływająca - wtedy - Łapa jest gotowa. Nie uważałem się za dobrego mistrza, a każde zaginięcie moich terminatorów bardzo przeżywałem, o czym srebrny kocur również wiedział. Ukończony trening to był sukces w moim małym, skromnym świecie. A fakt, że prawdopodobnie drugi zbliżał się do końca... był przyjemny. Bardzo. Sprawiał mi radość, swego rodzaju dumę - a mało było ostatnio takich rzeczy. Zastanawiałem się, czy powinienem potwierdzić słowa Nadpływającej Ławicy odnośnie tego, że była gotowa, by zyskać terminatora. Szybko stwierdziłem jednak, że ta sama dobrze wiedziała ile jest warte i moje słowo nie było tu szczególnie ważne, to też nie dołączyłem się do tej rozmowy. xxxx- A... ty? Pasuje ci Nocna Gwiazda - uśmiechnąłem się. Przy kocurze tendencja mojego uśmiechania się była jakaś wyższa niż normalnie, sam nie wiedziałem dlaczego. Chyba się czułem przy nim dużo pewniej - widział mnie w moim najgorszym stanie, zaraz po tym, jak wróciłem z rozmowy z Ciernistym Gąszczem. Cokolwiek bym nie zrobił, gorzej być już nie mogło.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
— Młody Noc… nie nazwałbym go ciekawym świata. Raczej preferuje spokój i swoje towarzystwo, dużo kotów go wkurza. Chciałbym żeby otworzył się na kogoś spoza rodziny. Może nie pójść wam szybko i sprawnie przez jego… krnąbrność. Dlatego pytam. Potrzebny mi ktoś cierpliwy, wyrozumiały i niespokrewniony. Wilcza Góra ma delikatny charakter, więc obawiam się że młody by go zjadł. Nie trzeba po nim krzyczeć, ale trzeba będzie z nim dużo rozmawiać i do niego dotrzeć. Myślisz, że dasz radę? — zapytał. Nie brakowało jej ambicji, o czym świadczyło tempo w jakim skończyła trening pomimo trudności losu. Wiedział, że chciałaby się wykazać, więc zrobi wszystko żeby znaleźć z juniorem wspólny język, ale wolał dopytać czy to nie będzie dla niej za dużo jak na pierwszy raz. To byłoby zrozumiałe. Nie miał za wielu dostępnych opcji.
— Porozmawiamy jeszcze później, jak wrócimy. — odpowiedział, wiedząc że to odpowiedź… taka na już, a niekoniecznie szczera. — Wspaniale. — odpowiedział na wieść o Wiesiołkowiej Łapie. Wojowników nigdy za wiele. Potem było troszkę gorsze pytanie.
— Nie. I nie będzie pasowało jeszcze bardzo długo, ale trochę nie bardzo mam inne wyjście, nie? — zaśmiał się nerwowo. Taka była kolej rzeczy, niby był gotowy, ale na niektore rzeczy nigdy nie będzie się gotowym.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
A więc był to tego typu gagatek. - Ah, tak, Noc przecież wyszedł ostatnio na środek i rozmawiał z Karasiową Łapą na zebraniu? Faktycznie, ma charakter. - Przypomniała sobie myśleć głębiej o tym kociaku. Wiedziała, że istniał, nie rozmawiała z nim jeszcze w cztery (trzy?) oczy, ale kojarzyła z tamtej sytuacji. Chociaż czy to brzmiało jak "chciał spokoju"? Chyba niekoniecznie. - Chętnie spróbuję, nie boję się trudnych charakterów. Myślę, że wiem kiedy postawić granicę, uciąć temat, a kiedy można pozwolić sobie na więcej luzu. Mam z nim dużo rozmawiać i dać czas, bez krzyku i uniesień, rozumiem. Mimo to spytam, bo nie chcę go zrazić i to byłby mój pierwszy terminator - myślisz, że powinnam bardziej podejść do niego luźno, żeby poczuł we mnie nie kogoś starszego i poważnego, tylko młodego, koleżeńskiego, do rozmowy, czy bardziej właśnie żeby poczuł respekt i czuł, że jest z Mistrzem, a nie koleżanką? Znasz go lepiej, a ja przyjmę każdą radę odnośnie Nocy. - Uśmiechnęła się do niego, naprawdę chcąc dojść do młodego Nocy tak, żeby nie zraził się do niej już na pierwszym ich spotkaniu. W końcu nie o to w tym chodziło.
Nie wiedziała, że jej brat zbliża się do końca treningu. Uniosła lekko brwi na tą wieść. To cudowne wieści! jej rodzina powoli dążyła do tego, by wszyscy wspólnie mogli zasiadać wspólnie w legowisku wojowników. Za to na lekki chichot, choć nerwowy, Nocnego Szkwału, Przypływ uśmiechnęła się pod nosem. Kocur nie miał łatwego orzecha do zgryzienia... czekało go teraz inne życie.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxx- Mhmm... - mruknąłem tylko, dreptając wciąż blisko niego. Zastanawiałem się czego chciał - miał do mnie jakąś sprawę...? Nie sądziłem, że chciał sobie pogadać tak po prostu, nawet ja wiedziałem, że Noc jako przywódca będzie mieć dużo ważniejsze sprawy na głowie, niż moje samopoczucie. Starałem się przyzwyczaić do myśli, że nie będziemy rozmawiać tak często jak wcześniej, może... wcale... nie będziemy. I on też musiał być tego świadomy - czemu więc proponuje rozmowę po powrocie?? Przechyliłem nieco głowę w bok, zastanawiając się, ale nie wymyśliłem niczego sensownego. xxxxSłuchałem tylko, jak moja dawna terminatorka z zapałem mówi o szkoleniu innych. Uśmiechnąłem się delikatnie - cieszyłem się, że w końcu pozwolono jej rozwinąć skrzydła po tym, jak tak długi czas spędziła w lecznicy. Na słowa Nocnego Szkwału za to pokręciłem głową. - Myślę, że sporo kotów w obozie by się z tobą nie zgodziło - Łabędzia Gwiazda był bardzo podziwiany, to prawda, ale Nocny Szkwał był zastępcą od naprawdę bardzo długiego czasu. Był nim odkąd żyłem, może długo dłużej. Myślę, że sporo kotów miało czas by przyzwyczaić się do Nocnej Gwiazdy, zamiast Łabędziej. I na pewno wiele kotów widziało w nim przywódcę nawet wtedy, gdy pointowy przywódca jeszcze żył... Ja widziałem. I byłem przekonany, że był gotowy.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Jeśli coś uważa, to to powie. Nieważne jak... niegrzeczne może być. Myślę, że łatwiej ci będzie jeśli podejdziesz do niego jako koleżanka, ktoś równy, a nie ktoś lepszy i ważniejszy. Będziesz musiała eksperymentować, ale cieszę się, że jesteś gotowa podjąć się tego wyzwania. - przyznał. Nieszczególnie wiedział komu innemu mógłby powierzyć młodego Noc, a tutaj, w trakcie tej krótkiej rozmowy, ten problem zdawał się być rozwiązany. Cudownie.
- Równie wiele by się zgodziło. Wiesz, są rzeczy na które nigdy nie będziesz gotowy, nieważne jak dużo czasu spędzisz na przygotowaniach. To jest właśnie taki moment. Na szczęście ostatnie księżyce solidnie przygotowały mnie do szybkiej adaptacji i dynamicznych zmian, więc będzie dobrze. - zaśmiał się, tym razem gorzko. Przez ostanie księżyce stracił córkę, zięcia, wnuczkę, a potem i partnerkę. Los nie był dla niego zbyt łaskawy, nie w ostatnim czasie, ale skoro poradził sobie wtedy, to poradzi sobie i teraz.
- Zaraz będziemy przy Grzmiącej Ścieżce. Jak przez nią przejdziemy, to najtrudniejsze będzie za nami. - oznajmił, gdy byli już całkiem niedaleko Szarych Brzóz. Jak wyjdą z tego bez szwanku, to ogarną wszystko.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Kiwnela głową. - Rozumiem, dziękuję. Postaram się znaleźć z nim wspólny język. - Czy się bała? Nie. Czy się stresowala? Nie. Jak będzie jej kiepskawo szło to pójdzie do ich nowej Gwiazdy po poradę albo coś w ten deseń. Nie uważała prośby o pomoc jako słabości, a wręcz widziała w niej siłę, bo czasami najtrudniej pokazać, że się czegoś nie potrafi i potrzebuje się pomocy. Czasem to było istotniejsze, od upartego trzymania się swoich deluzji.
Nie przerywała kocurom w ich krótkiej rozmowie, dopóki nie wyczuła momentu, że mogła dodać coś od siebie w stronę Nocnego Szkwału. - Myślę, że Ogniste Serce ma tutaj rację. Raczej znaczna większość kotów by się zgodziła. Ja w ciebie wierzę. Łabędzia Gwiazda był jeden, ale Nocna czy Szkwalna Gwiazda również będzie jeden. I oboje jedyni w swoim rodzaju. Bo przecież nikt nie chce drugiego Łabędziej Gwiazdy z wyglądu czy imienia. Klan chce zaufanego przywódcy. - Mruknęła ciepło, widząc na horyzoncie już odbijającą się Grzmiącą Ścieżkę. - Żałuję, że bliżej go nie poznałam... ale po słowach i reakcji kotów wierzę, że naprawdę był przyjacielem klanu i klanowiczów. - Powiedziała trochę bardziej w przestrzeń niż konkretnie do któregoś z nich.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxWciąż nie zgadzałem się z Nocnym Szkwałem, ale miałem to do siebie, że nie dyskutowałem. Nie z nim. Z nikim, w zasadzie. xxxxKiwnąłem głową na informację o tym, że zbliżamy się do Grzmiącej Ścieżki. Rzadko tu bywałem. Prawie nigdy. Bałem się, zawsze się bałem. Gdy byłem młodszy obawiałem się, że przez własne roztargnienie wpadnę pod koła potwora. Potem... potem bałem się samego siebie i tego, co bym zrobił, gdybym stanął przed ścieżką. Teraz też z tyłu głowy pojawiły się obawy, obrzydliwe myśli, które starałem się zepchnąć na jak najdalszy plan. Spiąłem się, gdy ją zobaczyłem - długa, czarna... była głośna, straszna. Miała moc. W jednej chwili mogła odebrać komuś życie, szybko, może bezboleśnie... nie wiedziałem. Nie zastanawiałem się nad tym. Nie nad tym, jak to wygląda. Tylko nad tym, co by było później. Później byłby tylko spokój, cisza, nic więcej. Żadnych zmartwień, żadnych obaw, stresu, napięcia, myśli. Byłbym ja. Byłabym ona. I nikt więcej. xxxxPotrząsnąłem głową, a potem zmusiłem się, by zawiesić na Nocnym Szkwale wzrok. Skup się, Ogień. Ogarnij się, Ogień. To tylko chwila. Zaraz będzie dobrze.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
— W razie problemów wiesz gdzie mnie znaleźć. Coś doradzę, porozmawiam z nim. — uśmiechnął się delikatnie. Cieszył się, że opis jej nie zniechęcił i znalazł kogoś potencjalnie chętnego na trenowanie Nocy juniora. Najchętniej sam by go wziął pod swoje skrzydła, ale chciał, żeby młody trochę otworzył się na inne koty. Może fajny mistrz mu w tym pomoże.
— Nie byłbym pewny czy na pewno nikt nie chce drugiego Łabędzia. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że w siebie nie wierzę, ale Łabędzia Gwiazda został przywódcą jakiś księżyc przed moimi narodzinami. Żyłem, kiedy stawiał swoje pierwsze kroki jako Przywódca i nie znałem innego klanu. Mało kto pamięta Kosową, czy Ćmią Gwiazdę. Odszedł kot, który rządził przez pokolenia. Ciężko będzie się przestawić, przyzwyczaić do nowej rzeczywistości. Dla mnie to też ciężka zmiana. Łabędź prowadził mi nauki, trening. Zawsze tu był. — i w zasadzie tylko o to mu chodziło. Tranzycja zajmie trochę czasu, wszyscy będą potrzebowali trochę czasu żeby przywyknąć do nowego stanu rzeczy. Łabędź skończył swoje rządy po ponad osiemdziesięciu księżycach. To kupa czasu.
— Uważajcie, to tutaj. — ostrzegł, czując palący w nosie zapach Grzmiącej Ścieżki. Jeszcze kilka drzew i zobaczą nieprzyjemny w dotyku asfalt.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Rozumiem. - Odparła na jego słowa. Jednak nie chciała więcej razy odpalać się z jakimiś przemowami, bo była ledwie podrostkiem przed doświadczonym kotem. Miał wiele bliższych osób niż ją i nie chciała brzmieć jakby zjadła wszystkie rozumy.
Postawiła uszy na sztorc i wytezyla bardziej wzrok. Dostrzegła drogę. Nigdy tędy nie szła, nie wiedziała nawet jak to miejsce pachniało.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Słońce powoli chyliło się z powrotem ku linii horyzontu gdy dotarli do Szarych Brzóz.
To, czy Nocny Szkwał był gotów nie miało znaczenia - Klan nie mógł pozostać bez przywódcy, a on służył pod Łabędzią Gwiazdą jako jego zastępca ponad pół swojego życia. Ruszył u boku dwójki wojowników, ruszył pewnie i bez zawahania, jak na przywódcę przystało. Wyglądało na to, że przodkowie nie zamierzali mu tej wyprawy utrudniać i mieli jego, jak i Ogniste Serce i Nadpływającą Ławicę, w opiece.
Pogoda nie dopisywała, lecz podróż nad Grzmiącą Ścieżkę nie zajęła im wcale długo, jak i sama Grzmiąca Ścieżka - chodź pokryta obrzydliwą gołoledzią - była w idealnym stanie, aby się przez nią przeprawić. Gdy Rzeczna eskapada stanęła na skraju asfaltu, pośród zgromadzonej na poboczu pluchy, żadne z nich nie zauważyło nadciągającego z którejkolwiek stron potwora.
Droga była czysta, bezpieczna. Lepszej okazji na przeprawienie się mieć nie będą.