I padło ze strony Wilczomlecza polecenie. Bór nawet nie zastanawiał się nad odpowiedzią, tylko od razu zaczął mówić. - Kocięta nie mają obowiązków, poznają klanowe życie, mają jednoczłonowe imię. Starszyzna to koty, które doczekały się odpoczynku albo musiały przejść do starszyzny z powodu dużego uszczerbku na zdrowiu. Dziękujemy im za ich księżyce obrony klanu. Opiekunowie zajmują się opieką nad kociętami. Mogą to być koty, które chwilowo są w kociarni, bo urodziły miot lub koty, które po prostu na co dzień są opiekunami. Wymieniają mech, karmią młode, opiekują się młodymi, edukują je, chronią. - I zamilkł, wpatrując się w Wilczą Górą, z takim samym wyrazem pyska niezmiennie. Chociaż mogło się zdawać po tym, jak zaczął mówić, że miał nieco lżejsze nastawienie.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Oho! Ohoho! Terminator dostał polecenie i odpowiedział. Niby prosta sprawa, ale dlaczego było to tak satysfakcjonujące uczucie? Czy to jest ta moc, którą posiadał pod swoimi łapami każdy mistrz?? Niespodziewane, ale jakże przyjemne. – Świetnie! Mogę jeszcze dodać, że kocięta to zdecydowanie oczko w głowie Klanu – są traktowane jako jego przyszłość, stąd też otacza się je taką troską i ochroną. Przy okazji, zwykle wiek kota przechodzącego do starszyzny to około sto księżyców, chociaż jak sam zwróciłeś uwagę, może to nastąpić wcześniej przez zły stan zdrowia. – Dodał z aprobatą, chcąc jednak dorzucić jakiś swój element do układanki. Przy opiekunach już zupełnie nie było się do czego przyczepić. – Okej, zostaje nam Trójka Klanowa i w sumie jeszcze jedna, dosyć fikuśna ranga, mianowicie pomocnik medyka. Nie wspomniałem o niej wcześniej, bo raczej wychodzi z użycia, ale – Tutaj przerwa na odchrząknięcie, bo znowu coś zaczęło mu tam zalegać. – Ahem, ale koniec końców warto o niej wiedzieć. Pomocnikiem medyka nazywamy kota, który ukończył już trening medyczny i zgromadził całą potrzebną wiedzę, ale nadal działa pod skrzydłami głównego medyka Klanu. Wtedy, po jego śmierci, pomocnik przejmuje wszystkie jego funkcje. Jednak już na moim treningu Nocna Gwiazda wspominał, że ostatnimi czasy zwykle terminatorzy od razu mianowani są na pełnoprawnych medyków, z pominięciem rangi pomocnika. No, to została główna Trójka – co tam o nich wiesz, jakie są ich obowiązki?
O tym wieku nie słyszał, a kwestia istotności kociąt była dla niego oczywista. Dlatego o tym nie wspominał, ale niech będzie Wilczej Górze, że to co od siebie dodał zmieniło diametralnie rozmowę i jej wynik. - Nie wspomniałeś. Ale ja wspomniałem. Wiem, że istnieje. - Dodał od siebie w kwestii rangi, już po tym jak Mistrz ją opisał. - No to po co był ten pomocnik, jak i tak może być dwóch medyków? - Śmierdziało mu to. Klany mogły sobie ot tak zmieniać zasady jak im się podobało? Gdzie tu poszanowanie dla Gwiezdnych?
- Medyk leczy koty, te ranne i chore. Jest blisko z przywódcą, pomaga mu w decyzjach, ma kontakt z gwiezdnymi, mianuje terminatorów medyka i sobie takiego wybiera. - Dużo nie wiedział, ale chyba takie podstawy były mu znane? - Przywódca rządzi klanem. Dobiera do siebie terminatorów i mistrzów, decyduje, dba o klan, ma 9 żyć, rozmawia z gwiezdnymi, wyznacza sobie zastępcę, a Zastępca pomaga przywódcy, jak przywódca nie może, to on go zastępuje w jakichś codziennych sprawach albo ceremoniach albo zebraniach - tak jak dziadek zastępował Łabędzią Gwiazdę. No i... nadzoruje treningi. - Więcej nie wiedział, więc jeśli zastępca miał jeszcze jakieś swoje specjalne rzeczy albo przywódca, to cóż - trudno, Wilk mógł się popisać i pokazać, że jest dobrym mistrzem.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Zamrugał kilka razy na słowa Sowiej Łapy. Powiedział? Na pewno nie zrobił tego przy opisywaniu starszyzny i reszty, czyli gdy wytłumaczył rangę terminatora? Młodszy kocur raczej nie wydawał się być kłamczuchem, najwyraźniej cętkowany po prostu zbyt podekscytował się samym faktem, że dostał opis rangi i nie zanotował wszystkich usłyszanych informacji… Drobne dydaktyczne potknięcie, ale oby gorszych nie było!
Świadomie lub nie, jego kochany uczeń dał mu taktowne wyjście z tego werbalnego dołka, zadając pytanie, na którym od razu można się było skupić. Wilczomlecz skinął więc głową z niewinnym uśmiechem, zapewne w geście drobnych przeprosin, a następnie zabrał się za kwestię istnienia pomocników medyka. – Hmm, pierwsze co przychodzi mi do głowy, to że może kiedyś hierarchia i wiek miały o wiele większe znaczenie w medycznym świecie? Wtedy ten najstarszy medyk, mający większe doświadczenie, wciąż dowodziłby lecznicą i był głównym doradcą przywódcy, a reszta się od niego nadal uczyła, nawet jeśli mieli trening za sobą. Teraz pewnie też tak to działa, tylko może już nikt nie chce tworzyć jakiegoś dodatkowego podziału na rangi, aby każdy czuł się równym w lecznicy. W sumie jak myślisz – czy gdyby Poeta skończył kogoś trenować, to według ciebie mianowałby go swoim pomocnikiem, czy może rzeczywistym medykiem? – Zdecydowanie dużo spekulacji w odpowiedzi, ale chyba wszystko się klei?? W bonusie niezobowiązujące pytanko, bo był ciekaw co Sowia Łapa o tym myśli.
Przy Trójce Klanowej również szło gładko. Opis medyka był krótki, ale treściwy, chyba nic przy nim nie umknęło. Przywódca i zastępca również wyśpiewani perfekcyjnie, ale zawsze można znaleźć jakiś element do dodania! Trzeba korzystać, póki siedzą w suchej teorii. To zdecydowanie tematyka, w której młody mistrz czuł się najpewniej. – Dokładnie. Jeszcze ciekawostka – zastępca może organizować ceremonie, tak, nawet mianować terminatorów, ale już mianowanie nowych wojowników to wyłącznie robota przywódcy. – Miał nadzieję, że terminator lubi gromadzić mniej lub bardziej losowe fakty, bo tego miał całkiem dużo! Temat jednak jeszcze się nie wyczerpał, więc Wilcza Góra poprawił się w siadzie, wydając się być ciut bardziej wyluzowanym. – Okej, no to mamy opis klanowej Trójki. Jak zapewne wiesz, Rzeka nie jest jedynym klanem. Dzielimy las z Wichrem, Cieniem i Gromem i tutaj kolejne pytanie – czy obiły ci się o uszy jakiekolwiek imiona kotów u władzy w tych klanach? Jeśli tak, to chętnie je usłyszę. – Tutaj zdecydowanie był ciekaw odpowiedzi! Na swoim treningu, gdy Nocna Gwiazda zadał owe pytanie, to absolutnie się na nim wyłożył… Oczywiście o Klan Rzeki nie pytał, bo kocurek spojrzałby się pewnie na niego jak na debila.
- Pierwsze... co ci... przychodzi do głowy? - Powtórzył po nim, lekko zostawiając otwarty pysk, po czym cmoknął. Wilcza Góra nie wiedział jaki był powód. No bo skąd? Nie był aż tak ciekawy, żeby dopytywać o takie rzeczy, ISTOTNE rzeczy, nie był też na tyle stary i doświadczony, by wiedzieć to z autopsji. Trochę to podburzyło znów autorytet kocura. Nie był prawdziwym wilczym dzieciem, jak Bór. - Myślę, że go nie znam, więc nie będę określał swoich opinii. Nie mam podstaw. - Nigdy nie rozmawiał z nim osobiście, nigdy nie chorował, nigdy nie siedział w lecznicy. Po prostu go nie znał. Wiedział tylko tyle, że Senny Świt ma manię na punkcie imienia i było to żałosne.
Zastrzygł uchem. Tu już było trochę lepiej. Dosłownie przed chwilą podburzył swój autorytet, a teraz znów odbudował. Zabierał sobie cegiełkę, a potem ją dodawał... co za strata. Kiwnął głowa żwawo na informacje o przeprowadzaniu ceremonii.
I owszem - spojrzałby jak na debila, gdyby zostało mu zadane pytanie o Rzekę, ale że nie było, to jedynie odwrócił uszy do tyłu, dalej trzymając je w pionie. - Spopielona Gwiazda. W cieniu. - Rzucił okiem na ziemię obok swoich łap, ale nie opuszczając głowy. Szukał imion w głowie, ale w sumie to nie dostał ich tak konkretnie nigdy. Nikt mu ich nie przekazywał. Czy to bardzo źle? - Gwiezdny Nurt... w gromie. Medyczka. - Więcej nie wiedział. Tylko te obiły mu się o uszy, zostały w głowie i teraz faktycznie mógł się czegoś nauczyć.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Najwidoczniej jeszcze trochę czasu minie zanim będzie w stanie dobrze rozgryźć młodego. Powoli przytaknął gdy ten powtórzył jego słowa, ale cmoknięcie nie oznaczało nic dobrego… Oh, Gwiezdni, nie chodzi chyba o to, że nie miał okazji rzeczywiście się tego dowiedzieć?? Przecież nawet Nocna Gwiazda uznał, że to było dawno temu! Dobrze, że cętkowany nie miał wglądu w myśli Sowiej Łapy, bo na stwierdzenie, że nie jest prawdziwym wilczym dzieckiem prawdopodobnie uderzyłby głową o najbliższe drzewo i się przekręcił. Trudno jest dzierżyć wilcze imię.
Za to odpowiedź odnośnie luźnego gdybania na temat Poety była dosyć ciekawa. Bardzo dorosła, aż nie do końca wiedział jak to ugryźć. – Ah, ma sens. – Zaczął, uprzednio drobno odchrząkując. – Też nie miałem okazji go lepiej poznać, ale nauczyłem się już, aby zwracać się do niego Poeta. Przy okazji jeśli będziesz musiał kiedyś zajrzeć do Królikarni, to warto już na wstępie mówić co ci dolega, wszystko idzie wtedy sprawniej! – Nie pozostało nic innego jak podzielić się refleksją z ostatniej wizyty u medyka. Widać było, że ciekawostka o ceremoniach i mianowaniu lepiej się przyjęła – nie było cmoknięcia, zastrzygł uszami, przytaknął… Widać to światełko w tunelu, trzeba próbować dalej! Kto wie, może nawet zobaczy kiedyś młodzika jak się uśmiecha.
Ahh, a przy pytaniu o władzę widać było jak główka pracuje! No i poszło mu lepiej niż cętkowanemu na jego treningu, gdzie nie potrafił wydusić z siebie ani jednego imienia. Chciał o tym wspomnieć, ale ugryzł się w język – nie wiadomo jak zareagowałby na jego niewiedzę Sowia Łapa, a warto unikać samosabotażu.
W końcu uśmiechnął się do młodszego kocura. – Dobrze, coś wiesz! To teraz to rozwinę. W Cieniu owszem rządzi Spopielona Gwiazda, a zastępuje ją Kozia Skarpa. Medykiem jest Ciernisty Gąszcz i nie tak dawno temu przyszła informacja, że pojawiła się nowa terminatorka medyka, mianowicie Wronia Łapa. – Na moment zawahał się czy zrobić tutaj pauzę zanim przejdzie do kolejnego klanu, ale złapał całkiem dobry rytm. Zakładając, że Sowia Łapa w żaden sposób nie zasygnalizował by przerwać, kontynuował. Przy okazji była to taktowna przerwa na pociągnięcie nosem. – Dalej, Grom. Gwiezdny Nurt jest tam medyczką, tak, a jej terminatorką Krzewiasta Łapa. U władzy jest Zmierzchająca Gwiazda, a rolę gromowego zastępcy pełni Rudzikowy Śpiew. I teraz zostaje już Wicher. Tam mamy Roziskrzoną Gwiazdę, a zastępczynią jest Donośny Krzyk. Na ten moment nie posiadają pełnoprawnego medyka, za to mają dwie terminatorki – Niezapomnianą Łapę oraz Ważkową Łapę. – Fiu, wziął drobny oddech. – Jeśli chcesz by coś powtórzyć, to mów śmiało! Imion jest niemało, ale myślę, że sobie poradzisz gdy je sobie kilka razy powtórzysz.
Machnął końcówką ogona zaciekawiony. Wilczomlecz faktycznie podał mu teraz jakieś istotne informacje. Podejście do innego, ważnego kota uznał za ważną i godną uwagi informację. - Dobrze, dziękuję. - Jak będzie zmuszony pójść do medyka, to z pewnością z tego skorzysta. Docenił. Plusik dla Wilka.
- Cień: Spopielona Gwiazda z Kozią Skarpą. - Powtórzył i próbował wbić do głowy. - Grom: Zmierzchająca Gwiazda i Rudzikowy Śpiew. - Opadł wzrokiem na drzewo za Wilkiem. - W wichrze?... - Mruknął, a gdy Wilk go naprowadził, młody odpowiedział. - Roziskrzona Gwiazda i Donośny Krzyk. - Powtórzył sobie te głowy. Potem jednak poprosił jeszcze raz o powtórzenie medyków, a po małej pomocy zaczął znów mówić. - Cień: Ciernisty Gąszcz i Wronia Łapa. Grom: Gwiezdny Nurt i Krzewiasta Łapa. Wicher: Ważkowa Łapa i Niezapomniana Łapa. - I tak właśnie wraz z pomocą niebieskiego mistrza, Sowia Łapa nauczył się istotnych imion. Oczywiście będzie je powtarzać, bo to nie tak, że wszystkie zostaną w głowie już od teraz na stałe, ale ambitny był, to i szybko je zapamięta.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Wyśmienicie, idealnie wręcz. W końcu wszystko zaczynało zbliżać się do wizji treningu, jaką wyobrażał sobie cętkowany. Sowia Łapa nawet ładnie podziękował przy wskazówce co do Poety!!
Powtarzanie imion klanowych trójek zajęło jeszcze trochę czasu, ale generalnie szło gładko; trzeba było pomóc tu czy tam, lecz od tego przecież była rola mistrza. Czarno na białym widać było, że Sowia Łapa chce się uczyć i zdobywać wiedzę, a gdy takową otrzymuje, to wszystko idzie ślicznie, pięknie, ładnie. Gorzej robi się w momencie, gdy spróbuje się dodać coś bardziej od siebie, coś subiektywnego, wtedy można spodziewać się dźwięku cmoknięcia przepełnionego dezaprobatą. Ale trening nie polega przecież jedynie na suchym pakowaniu faktów do terminatorskiej czaszki, chodzi też o budowanie relacji uczeń – mistrz! Trzeba będzie wpaść na plan, jak wyłowić z Sowiej Łapy coś więcej niż tylko pragmatyzm. – Noo, to myślę że jak jeszcze samemu sobie te imiona kilka razy powtórzysz, będziesz w stanie je wyśpiewać zapytany nawet w środku nocy! – Zaczął, zaraz kontynuując. – Dzisiaj wyszedł nam dzień samej teorii, więc co powiedziałbyś jeszcze na… Historię powstania Czterech Klanów, hm? Nie jest to coś, czego musisz się zaraz-już nauczyć na pamięć, tylko poznać i zrozumieć. Nie powinno więc plątać się z zapamiętywaniem imion. Jeśli jednak wolałbyś coś innego, to chętnie usłyszę twoje propozycje. – Wlepił pogodne, aczkolwiek i oczekujące spojrzenie w młodego. Co zadecyduje?
Zdecydowanie. Będzie w stanie. Po to się uczył. Przytaknął zatem Wilczomleczowi. W sumie nawet nie wiedział jakie było kocięce imię mistrza... myślał, że Wilk i tyle. Jakże by się zdziwił, gdyby wiedział, że jego imię również zmieniło się tak jak Boru. Ale czy geneza zmiany była równie ciekawa?
Cóż. Co do dalszego... nie wątpił, że powstania klanów Wilcza Góra nie będzie znał osobiście, a jedynie poznał ją z historii. I to było okej. Bór sam nie zdołałby w tym wieku poznać jej na własnej skórze, a te koty, które założyły klany już dawno nie istniały. - Tak, chcę. Opowiedz. - Mruknął spokojnie.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Przytaknął i uśmiechnął się gdy usłyszał decyzję młodszego kocura. Jednak przy tak ekspresyjnym pysku, cętkowany nie miał pewności czy w owym uśmiechu udało się dyskretnie ukryć pojawiającą się drobną nutę chytrości, bowiem Sowia Łapa wpadł prosto w jego pułapkę. Chociaż czy można to nazwać pułapką? Po prostu wkroczyli właśnie w najpewniejszy treningowy grunt młodego wojownika i był wielce ciekaw, jakie podejście do tematu będzie mieć jego pupil.
Każdy kot, który znał legendę, zapamiętywał ją na swój sposób. Szkielet historii był zawsze ten sam, ale poszczególne elementy mogły ulegać zmianom – jeden kot skupiał się na jednym elemencie, drugi na drugim. Jeden coś wyolbrzymiał, drugi skracał kolejny opis. Sowia Łapa otrzyma formę legendy przekazanej w niepowtarzalny sposób przez Łabędzią Gwiazdę, następnie skorygowaną przez Nocną Gwiazdę, by ostatecznie paść mogła z ust Wilczej Góry, z jego własnymi modyfikacjami. Niby tylko jeden z tematów treningu, a kryła się za nim głęboka, wielopokoleniowa moc. – A więc… Dawno, dawno temu, przed czasami Mroźnej Skały czy Słonej Groty, na terenach dalekich od lasu, w którym obecnie mieszkamy, życie było zupełnie inne. Nie istniały Klany, tylko grupy samotników, mniej lub bardziej ze sobą połączonych – czy to więzami krwi, przyjaźnią, czy po prostu wspólnym interesem. –Od tego momentu głos kocura trochę spoważniał. – Grup przybywało, a zwierzyna i tereny były ograniczone. Nie było już miejsca na empatię wobec kotów spoza najbliższego kręgu. A z brakiem empatii zaczął pojawiać się brak litości. Wszyscy walczyli o przetrwanie – bezpieczeństwo, żywność czy chociażby miejsce do spania. Rywalizacja stawała się coraz większa. Spory coraz częściej kończyły się śmiercią. Wszystko wydawało się zmierzać ku zupełnemu chaosowi, aż w końcu pewna znamienna pełnia stała się punktem kulminacyjnym konfliktu. Frustracja, złość, żal, wszystkie negatywne emocje, które kryły się w kocich sercach nagle nie dały się opanować. Wybuchła wojna. Ilość krwi, jaka przelała się tamtej nocy była nieopisana. Przestały mieć znaczenie jakiekolwiek układy czy więzi – każdy był dla każdego wrogiem, kolejnym celem do zgładzenia. Szału nie dało się pohamować rozsądkiem, koty walczyły ze sobą do momentu aż pojedyncze ocalałe jednostki nie miały już sił na dalszy rozlew krwi, ich ciała padały nieprzytomne na ziemię wśród poległych kotów. I wtedy, gdy nadszedł sen… Zobaczyli duchy zmarłych.
Gdzieś tutaj był chyba moment na przerwę. Dobrze się składało, bo schorowane struny głosowe Wilczomlecza pewnie by eksplodowały, gdyby się chociaż na moment nie zatrzymał. Spojrzał się pytającym wzrokiem na Sowią Łapę, analizując jak reaguje na ten słowotok. Ma już pytania? Da sygnał by kontynuować? A może zasnął??
Historia brzmiała jak żywcem wyjęta z opowieści na dobranoc w kociarni. Słuchał oczywiście i nie negował, ba, przyjął to naprawdę w porządku i nie twierdził, że Wilk coś zepsuł, przekręcił, zmyślił i tak dalej. Po prostu ten początek brzmiał jak historyjka. "Było tak dużo kotów, że zaczęły się wybijać, aż pokazały im się duchy". - Naprawdę tak brzmi oficjalna historia klanów? Brzmi jak historyjka dla kociąt. - Nie krył się z tym, że średnio przypasowała mu do gustu, ale tak zjechał Wilczą Górę, że żeby ten nie pomyślał, że Sowa znów się go czepia, dodał jeszcze - I nie chodzi o to jak to mówisz, tylko to, że to oficjalna wersja.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Serce Wilczomlecza wystrzeliło z klatki piersiowej, żałośnie roztrzaskując się na tysiące drobnych, szkarłatnych kawałeczków, tworząc rażący kontrast na śnieżnej bieli pośrodku Obozu. A wtedy każda z tych pojedynczych drobin zajęła się żywym ogniem, aż zostały po nich jedynie drobniutkie kupki popiołu, które rozproszył surowy, zimny wiatr.
A potem usłyszał resztę wypowiedzi Sowiej Łapy i już jakoś to przetrawił, zakładając że dobrze zrozumiał sprostowanie. Po mentalnym zlepieniu serca w kupę na ślinę i odłożeniu go na miejsce, zaczął się zastanawiać nad odpowiedzią. Był gotowy na pytania, ale jak zwykle pupil go zaskoczył! – Historyjka dla kociąt, hmm. W sumie… w sumie coś może w tym być. – Zaczął jeszcze niezbyt obecnym głosem, ewidentnie nadal mieląc to wszystko w głowie. – Czasami zamiast Historia Powstania Klanów słyszy się Legenda Powstania Klanów i to drugie chyba bardziej tutaj pasuje, prawda? Jest to coś, co wydarzyło się bardzo dawno temu i przekazywane było z pokolenia na pokolenie. Aby przetrwać, takie opowieści muszą chwytać za serce i jednocześnie być przystępne dla każdego, aby łatwo zrozumieć morał, który usłyszysz w dalszej części! – O tak, chyba złapał myśl. – Wtedy suche fakty mieszają się z dopowiadaniem, przekręcaniem i naginaniem prawdy, chociaż myślę że najważniejszy szkielet jest bezsporny, nawet jeśli brzmi dziecinnie – Na terenach innych niż obecne żyło dużo samotniczych grup, panował chaos i wzmożona agresja wśród kotów. Dalej, między owymi grupami doszło kiedyś do jakiejś niemałej potyczki, albo wręcz wybuchła wojna i zginęło dużo kotów. Oraz ostatecznie, ci którzy przeżyli… Zobaczyli duchy zmarłych. – Ostatnie powiedział już z uśmiechem na pysku. Miał nadzieję, że to nie końcówka tej części sprawiała największy problem?
- A więc... to wcale nie musi być prawda, że dokładnie tak powstały klany? - Tyle zrozumiał z jego wypowiedzi. W legendach było czasem ziarnko prawdy, ot, zapewne prawdą było, że wcześniej klany nie istniały - bo na tym opierał się problem i główny powód, dla którego historia istniała. Czy jednak część z duchami mogła być prawdziwa? - A co jeśli żadnych duchów nie było? Tylko to oni, będąc blisko śmierci, wymyślili sobie historie? Albo... ktoś kto przetrwał chciał, żeby to ciekawie brzmiało? - Widział tu wiele potencjalnych problemów, ale dał mówić Wilczej Górze.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Zmarszczył nieco brwi, zastanawiając się która część jego wypowiedzi mogła spowodować u Sowiej Łapy dotarcie do akurat takiego wniosku. Hmm… Chyba zbyt szybko sprowadził wszystko do nieścisłości i modyfikacji jakie mogły następować ze względu na przekaz legendy z pyska do pyska. Zła myśl to nie była, ale wypadałoby ją rozwinąć.
Nie zdążył ulepić odpowiedzi na pierwsze pytanie, a już pojawiły się kolejne, co w sumie było mu w tej chwili na łapę. Teraz miał już pewność, że z niektórymi lepiej będzie poczekać aż terminator pozna legendę do końca. – Zadałeś bardzo ciekawe pytania! Co do tego pierwszego, technicznie trudno zaprzeczyć. Pewnie nigdy nie poznamy rzeczywistego, dokładnego przebiegu wydarzeń, takiego bez żadnych upiększeń czy zmian w opowieści. Ale! Wciąż, tak jak wspomniałem, nie uważam że trzeba to wszystko uznać za baśń i tyle. Zostaję przy tym, że jakkolwiek to nie wyglądało, grupy samotników zaczęły ze sobą walczyć i spowodowało to duże straty w kotach. – Zrobił przerwę na oddech i drobne odcharknięcie. Myślał, że da radę ubrać to w mniej słów! Cóż, trzeba kontynuować. – Co do duchów… Podoba mi się teoria, że ten kto przetrwał, przedstawił innym wersję o nawiedzeniu przez zmarłych. Po pierwsze brzmi jak plan idealny, bo przecież i tak nikt tej historii nie podważy, skoro reszta uczestników jest już martwa. Po drugie możemy wtedy określić pierwszy moment, gdzie już jakoś zmodyfikowano legendę – na samym początku jej istnienia! Tutaj jednak też mam trochę inne zdanie. Chcesz usłyszeć historię do końca? Będzie nam łatwiej to przedyskutować.
- Narazie myślę, że przekazywanie tego z kota do kota jest... niepotrzebne. To znaczy - niby dobrze wiedzieć, skąd klany się wzięły, ale jednak skoro nie mamy pewności co do historii, to czy warto powielać legendy? - Machnął ogonem niespokojnie. Nie brzmiało to dla niego jak dobry plan, bo wolał prawdziwe, rzetelne informacje, takie sprawdzone i po prostu fakty. A nie zmyślone bajki, legendy, coś co mogło być prawdziwe, ale wcale nie musiało... niestety musiał jednak wysłuchać tej historii, choć wcale nie uznawał jej za żaden punkt odniesienia do rzeczywistości. - Niekoniecznie chcę... ale posłucham jeśli muszę. - Powiedział szczerze.