średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Specjalnie dla ważki
Czy będzie padać jeszcze deszcz?
1 tak
2 nie
Wypada 2, deszcz NIE pada
Na ich szczęście deszcz nie zaczął nagle padać. Dobre i to. Chwilę jeszcze poczekali, a kiedy w końcu Potwory postanowiły zrobić sobie przerwę i ostatni pojechał ze świstem przed nimi, nastała cisza. Brak Potworów zwiastował jedno, mogli spróbować przekroczyć Grzmiącą Ścieżkę.
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
– Nie mam pojęcia – odparła pokrótce na przemyślenia Roziskrzonej Gwiazdy. Przyszłą medyczkę bardziej niż powód interesowało to, kiedy huk nad ich głowami wreszcie ustanie. I ustał, wreszcie, a deszczu najwyraźniej nie zapeszyła. Bardzo szybko spojrzała jeszcze na prawo i lewo, nie można było jednak marnować więcej czasu. – Teraz.
Rzuciła głośno i sama wybiła się z tylnych łap, by jak najszybciej przeciąć biegiem Grzmiącą Ścieżkę.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Gdy zapadła cisza, bury mógł przysiąc, że potwory dalej przebiegały mu przez czaszkę. Przez to nieprzyjemne echo przebił się sygnał do startu od Ważkowej Łapy, a Roziskrzona Gwiazda w uderzenie serca odbił się tylnymi łapami od zajętego skrawka ziemi i rzucił przed siebie, w jak najdłuższych susach by jak najszybciej znaleźć się po drugiej stronie.
Po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki, gwoli ścisłości. Nie zdążył jeszcze sobie wybrać miejsca pod Płaczącymi Wierzbami – matka nie chciała mu zdradzić, gdzie została pochowana i nie mógł wskazać Korzeniowi gdzie by chciał spocząć.
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Ważka - > wynik 6
Iskra - > wynik 7
Rzut 1d6 czy będzie zderzenie, wypada 4, brak zderzenia
Zaczęli biec. Ważka, jako, że byla wolniejsza pozostała w tyle, a Iskra parł szybko do przodu. W porę szczęśliwie dotarł do drugiego końca jezdni. Przyszła Medyczka jednak wciąż biegła, gdyby odwróciła na moment łeb w prawą stronę, mogłaby zobaczyć starszego dwunoga. Co ten tutaj?! W spadającym śniegu i błotnej brei jechał staruszek na rowerze. Musiał mieć niezłą krzepę w nogach, bo jechał jakby coś go goniło. Prawie zderzył się z Ważką, która szybko umknęła przed nim, ale nic takiego się nie stało. Przynajmniej kotce. Dziaduszek prawie wywalił się w błocie krzycząc jedynie jakieś niezrozumiałe słowa. - YRUZCZS! YRUZCZS! - Dwójka kotów miała teraz prostą już drogę do Sadzawki. Oby nie było więcej zbędnych przygód.
Spoiler: Spoiler
Rzuty na przekroczenie Grzmiącej Śnieżki cdn:
rzut na szybkość dla wszystkich; rzut 1d6+ mod sz,
» Modyfikator szybkości wyliczany jest z punktów szybkości: Sz: 1-5 daje modyfikator +1, Sz: 6-10 daje modyfikator +2, Sz: 11-15 - modyfikator +3 itd.
Ważka rzut 1d6+2; wynik min. 3 max. 8
Iskra rzut 1d6+2; wynik min. 3 max. 8
3-4 -> biegną, ale nadjeżdża rozpędzone coś wiekszego (wtedy rzut 1d6, 1, 3, 5, 6 to bezpieczne przebiegnięcie na drugą stronę, o reszcie nie myśle ok, tzn myślę o próbie uniku)
5-6 -> biegną, ale jedzie coś (wtedy rzut 1d6, gdzie 3 to "zderzenie", reszta nic)
7-8 -> biegną, nic nie nadjeżdża, szczęśliwe zakończenie po drugiej stronie
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Ważkowa Łapa nie zamierzała rozglądać się za boki - biegła przed siebie niemalże na ślepo, chcąc znaleźć się po drugiej stronie jak najszybciej. Nie mogła jednak nie zauważyć kątem oka zbliżającego się w jej kierunku dwunoga... sama nie wiedziała na czym? Jak i zaraz później usłyszeć niezrozumiałe wrzaski. Zjeżyła się cała na grzbiecie, przyspieszając jeszcze biegu, połowicznie tylko zdając sobie sprawę, jak blisko zderzenia było. Na śniegu po drugiej stronie wyhamowała sapiąc. Czy Roziskrzona Gwiazda mógłby jej dogłębnie wyjaśnić, dlaczego musieli wlec się taki kawał drogi? – Prowadź – sapnęła niewyraźnie, nawet nie starając się kryć szoku po przebieżce przez Grzmiącą Ścieżkę. Znowu dobitnie do niej dotarło, jak bardzo ta wyprawa była niepotrzebna. Ale trudno. Skoro dotarli już tak daleko, mogli równie dobrze sprawnie ruszyć dalej.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Słyszał krzyki Dwunoga, ale z dźwięków możliwych do usłyszenia na Grzmiącej Ścieżce nie było to na szczycie listy najgorszych opcji. Mógł do niego dotrzeć, na przykład, ten przeszywający pisk atakującego Potwora. I zobaczyć mokrą plamę zamiast przyszłej medyczki.
Ale Ważka była już obok i wyglądała na kota w jednym kawałku. Nie pytał czy na pewno wszystko w porządku, skoro dała sygnał do dalszego marszu – nie będzie medyka uczył jak dbać o zdrowie – jedynie obejrzał kotkę z nieco większym skupieniem. Nic nie wzbudziło jego podejrzeń, więc skinął łbem.
– Najgorsze za nami, stąd już będzie całkiem blisko – rzucił na pocieszenie, kierując ich w obce rejony, z dala od Grzmiącej Ścieżki. Przechodził tędy tylko raz, bez śniegu, z bratem, ale wierzył, że nie zabłądzą. Szepcząca Sadzawka przecież nigdzie się przenieść nie mogła, a co za tym szło... – Widzisz tamtą linię drzew przed nami? To mniej więcej tam.
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Spoiler: rzuty
Rzut na opady
1 pada deszcz ze śniegiem
2 pada sam śnieg
3 przestaje padać
Wypada 2
Rzut czy śnieg pada mocniej
1 pada mocniej
2 pada tak jak padał
Wypada 2
dobra, rzut, czy zbliża się dwunożny
parzyste -> jest daleko, słychać krzyki
nieparzyste -> jest blisko
Wypada 3
Po przekroczeniu Grzmiącej Ścieżki Roziskrzona Gwiazda szybko zorientował się, gdzie byli. Śnieg wciąż sypał, tak samo, jak przy ich wyruszeniu. Teraz pozostała im prosta droga do Szepczącej Sadzawki. Za nimi na nowo rozpoczął się zgiełk w postaci jadących Potworów. W ich stronę nie dość, że było słychać kroki na śniegu to też krzyki. To musiał być ten perfidny staruszek! Wichrzaki będą musiały brać nogi za pas, bo inaczej zostaną znalezieni.
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Była gotowa odpowiedzieć coś Roziskrzonej Gwieździe, skinąć choćby głową na tę informację... ale najwyraźniej miało nie być jej to dane. Zjeżyła się na grzbiecie, słysząc kontynuację niezrozumiałych krzyków za sobą. O co temu stworzeniu chodziło? Rzuciła tylko krótkie, porozumiewawcze spojrzenie swojemu towarzyszowi, nim wystrzeliła biegiem przed siebie, prosto w kierunku wskazanym przez Roziskrzoną Gwiazdę. Skoro były tam drzewa, powinny być tam również jakieś chaszcze - Ważkowa Łapa najpewniej postarałaby się w jakichś schować, o ile przedtem zdoła zgubić potwora.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
O Gwiezdni, Roziskrzona Gwiazda nie zdążył jeszcze określić jak bardzo zmęczyła go przeprawa przez Grzmiącą Ścieżkę – adrenalina wciąż nie opadła – a tu wrócił problem z wcześniej.
I znowu trzeba było biec.
To nie był dobry dzień dla staruszków. Koci staruszek nie chciał łączyć się w cierpieniu z dwunożnym staruszkiem, więc wraz z Ważką rzucił się do biegu w stronę Szepczącej Sadzawki. Sam mówił, że to już całkiem niedaleko.
Ale myślał wtedy o przejściu tej trasy. W momencie gdy znowu był zmuszony do biegu... odległość zdawała mu się rosnąć w oczach. Nie zamierzał oczywiście z tego powodu zwalniać, wręcz przeciwnie, im wcześniej zgubią Dwunoga tym lepiej.
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Spoiler: rzuty
Tak jak na pościg/ucieczkę
Pościg: <1k4> + szybkość goniącego
Ucieczka: <1k6> + szybkość uciekającego
Ważka: 8
Iskra: 9
Dziadek: 10, lecz, jako że to dziadek -1/3 wyniku przez wiek, wynik finalny: 6
Koty ruszyły, chcąc jak najszybciej oddalić się od Dwunoga. Jeszcze by tego brakowało, by zostali złapani! Wtedy to byłaby katastrofa. Na szczęście Dwunóg już nie był taki młody i ciężko było mu brnąć przez śnieg. Jeszcze rów przejść o cię panocku! Chyba finalnie wywrócił się na tym śniegu, po minęli z dwa pagórki pagórków, a krzyki za nimi ucichły. Przestał ich gonić. A tuż przed nimi powoli rozpościerał się widok Szepczącej Sadzawki, która o dziwo nie była ani trochę zamarznięta. Dotarli.
Ważkowa Łapa: S: 12 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 16 | HP: 60/70 | W: 47-10=37/60
» Spadek W do 2/3; zmniejszenie cielności o 1
» rana 0. stopnia: płytkie, niekrwawiące zadrapanie na szyi
» rana 0. stopnia: obicie na grzbiecie
Roziskrzona Gwiazda: lvl: 9 | S: 11 (23) | Zr: 9 (19) | Sz: 7 (14) | Zm: 8 (16) | HP: 100/100 | W: 80-10=70/80
» statystyki zmniejszone o 1/2 ze względu na wiek
odejmuje 10, bo wcześniej przy przechodzeniu zapomniałam, soraski <3
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
O dziwo oba płuca miał na miejscu, gdy dotarli na miejsce, chociaż z każdym głośnym wydechem czuł jak próbowały mu jednak uciec. Starszy Dwunóg odpadł już kawałek trasy temu, ale Iskra zwolnił tylko trochę, czując się bezpiecznie dopiero na ośnieżonym brzegu Szepczącej Sadzawki.
Po namyśle, nie miał z nią najmilszych wspomnień, więc może nie powinien.
Usiadł ciężko, łapiąc oddech i jednym uchem nasłuchując staruszka.
– Zgubiliśmy go raczej? – upewnił się, zerkając na Ważkę. Ale dłuższy czas go nie słyszeli, więc chyba powinno być w porządku? Jeśli otrzymał potwierdzenie, przeszedł do przedstawienia miejsca, w którym znaleźli. I dalszego planu wyprawy. – Oto Szepcząca Sadzawka. Mianowanie na przywódcę wygląda tak, że przyszła Gwiazda pije wodę z Sadzawki i idzie spać, a w trakcie snu przychodzą do niej Przodkowie. Zakładam, że medyczna ceremonia wygląda podobnie... na pewno ty musisz się napić i zasnąć, gorzej ze mną. Podejrzewam, że jeśli ja mam ciebie mianować to powinienem dołączyć – głośno myślał. Nic im się nie powinno złego stać, Gwiezdni czuwali i te sprawy, ale jeśli Ważka będzie mieć wyraźne obiekcje to zostanie na czatach.
A jeśli nie... pozostawało tylko wziąć łyk i zwinąć się w kłębek.
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
– Tak mi się zdaje – odparła, uspokajając oddech po biegu. Z jednej strony była to dobra wiadomość, z drugiej - wyhamowanie tuż przed sadzawką stawiało ją bezpośrednio przed kolejną konfrontacją... z samą sobą, niejako. Myślała o tym poprzedniego wieczoru, przed zaśnięciem, obracając w głowie słowa Poety o... dziwnych działaniach wody z sadzawki. Wierzyła bardziej jego wersji, niż Roziskrzonej Gwiazdy, prawdę mówiąc. Zapewne dlatego, że pokrywały się z poglądami, jakie miała od początku; i nie otrzymała dotychczas żadnego dowodu na to, że były one niesłuszne. Czy miała otrzymać go teraz? Wątpiła.
A jednak już wyruszając z obozu, wbrew wszelkim wątpliwościom, wiedziała dokładnie, co zrobi. Sugestia mianowania normalnie, na brzegu, nie wchodziła w grę w sytuacji, gdy Roziskrzona Gwiazda z całą pewnością wierzył w to, co mówił. – W takim razie chodźmy – odparła, machając ogonem, tym samym sugerując, by przywódca podszedł wraz z nią. Pochyliła się nad brzegiem sadzawki, przez parę uderzeń serca przyglądając się własnemu odbiciu. Mimo, że decyzję już podjęła... wciąż zawahała się parę chwil, nim w końcu wzięła niewielki łyk i położyła się przy samym brzegu. Senność zaczęła brać ją zaskakująco łatwo... a może i nie, biorąc pod uwagę drogę, jaką mieli za sobą.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Lśniąca Sadzawka nie żyła od... dawna. Bardzo dawna. I klan Wichru nie powinien jej już obchodzić. Nie byłaby jednak sobą, gdyby przestała się wtrącać w Medyczne sprawy. Oddała klanowi całe życie, nawet więcej niż powinna, nie mogła patrzeć gdy koty pokroju Niezapomnianej Łapy zasiadały na tym stanowisku. Nie nadawały się do tego, nigdy nie powinny zajść tak daleko. Ważkowa Łapa... wydawała się być lepsza. Załatwiła sobie trening w Rzece, dążyła do celu nieugięta, ale czy to wystarczyło? Ona w wieku terminatorki już dawno miała pod opieką cały klan.
Gdy kocica napiła się z Sadzawki, poczuła jak jej powieki stają się ciężkie. Gdy się obudziła, znalazła się na łące, nie była to jednak żadna ze znanych jej łąk.
Biała kocica podeszła do niej dostojnym, jak to miała w zwyczaju, krokiem.
- Ważkowa Łapo, nazywam się Lśniąca Sadzawka. Byłam Medyczką na długo przed twoimi narodzinami przed narodzinami twojego towarzysza, choć Roziskrzona Gwiazda ma prawo mnie jeszcze pamiętać. Klan potrzebuje silnego Medyka. Takiego, który nie ugnie się jak uschnięta gałązka. Niezapominajkowa Łapa nie jest kimś takim i nigdy nie będzie. Czy uważasz że ty zdołasz być kimś takim? - zapytała? Przeszłaby do mianowania tu i teraz, w zasadzie to powinna zrobić, jednak nie mogła. Nie potrafiła, bez upewnienia sie, że usłyszy to, co chce usłyszeć. Nie powinna przejmować się tym klanem, nie po tym jak ją potraktowali, a jednak chciała, by mieli wśród nich kogoś silnego. Kogoś lepszego niż ta przerażona kupa futra, która od dawna powinna piastować jakieś bezużyteczne stanowisko jak Matka.
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Nie była w stu procentach pewna, czego miała się spodziewać, gdy przymykała oczy. Słyszała od Poety co nieco - nie wypytywała jednak o szczegóły przekonana, że gdy wyruszy na wyprawę z nim - żadna z tych kwestii nie będzie jej dotyczyć. I najwyraźniej był to błąd.
Nie oczekiwała fajerwerków, w najmniejszym stopniu nie wierząc w schodzenie duchów kocich przodków do żywych. Spodziewała się jednak czegoś więcej, skoro sam przywódca - który odbył już kiedyś podobną wyprawę - uważał ją za rzecz konieczną. Otworzyła oczy... budząc się? Zapadając jeszcze głębiej w sen? Rozejrzała się na boki, widząc dookoła łąkę; tak powszechny w Klanie Wichru typ terenu, nietrudny do wyobrażenia sobie, choć tego konkretnie miejsca nie rozpoznawała... i kot. Starsza, białofutra kocica, wizja. Słuchała słów... które były skierowane do niej i czuła się, jakby ktoś wywlekał na zewnątrz jej własne myśli. Myślała o tym w końcu wiele, to, co słyszała pokrywało się z jej własnymi poglądami. Czy to było właśnie działanie Szepczącej Sadzawki? Skłaniało do zagłębienia się... w absurdalnego rodzaju rozszczepiony monolog. Ucieleśniało w pewien sposób własne myśli. Dwukolorowe oczy, po przeskanowaniu otoczenia, zatrzymały się w końcu na śnieżnobiałym pysku Lśniącej Sadzawki. Oczywiście, że tak uważała, że była tego pewna, dokładnie tak, jak wiedziała, czego chce. Niezależnie od sympatii, jaką na przestrzeni księżyców obdarzyła niebieskofutrą, nie potrafiła zaprzeczyć, że nie nadawała się ona na pełnoprawną medyczkę - o tym samym rozmawiali zresztą w drodze do Szepczącej Sadzawki z Roziskrzoną Gwiazdą. Że to ona miała zostać głową lecznicy, że Niezapomniana Łapa zostanie pomocniczką. Nie tylko uważała, ale i miała pewność, że nadaje się na to stanowisko.
Nie potrzebowała więc rozmowy ze swoją własną, absurdalnie ucieleśnioną projekcją, by to wiedzieć. – Myliłam się – mruknęła pod nosem sama do siebie, znużonym głosem, obracając wzrok w kierunku rozległej łąki, z dala od niebieskich oczu widma. Być może faktycznie powinna była wyruszyć do Sadzawki na własną łapę, zgodnie z drugą z sugestii burego kocura, jeśli i tak mianowanie miałoby odbyć się tylko i wyłącznie w jej głowie. O sugestię imienia poprosić... nie wiedziała, Korzenną Woń. Przyszła jednak wraz z Roziskrzoną Gwiazdą po coś, by mieć naocznego świadka, potwierdzenie, które nie pozwoliłoby na nadszargnięcie jej reputacji jako medyczki przez fakt, że nie mianował jej sam mistrz. – Od początku należało powiedzieć Roziskrzonej Gwieździe, że przechodzimy tą absurdalną trasę na marne.
Z wyraźnym skrzywieniem na pysku odwróciła się w tył, zamaszyście wymachując ogonem. Chciała się obudzić... na ile wybudzenie się ze snu było ciężkie, tak ten... musiał być płytki. Nie wydawałby się tak... namacalny, tak świadomy, gdyby było inaczej. A co powie Roziskrzonej Gwieździe... nie wiedziała, jeszcze nie. Na dobrą sprawę mogła mu jednak powiedzieć cokolwiek.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
To co Ważkowa Łapa czuła, a to co powiedziała było dwoma różnymi rzeczami i Lśniąca Sadzawka zrozumiała jej słowa nie tak, jak powinna. Zrozumiała, że terminatorka się pomyliła i nie powinna była tu przyjść bo jednak się nie nadaje. Jak można się domyślić, zmarła, acz w dalszym ciągu tak samo zmierzła Medyczka była co najmniej zła.
Nad słoneczną łąką zebrały się chmury i zerwał się wiatr.
— Jeżeli wiesz, że się do tego nie nadajesz, odejdź. Roziskrzona Gwiazda jest tu, na Srebrnej Skórce, ale w ceremonii biorą udział tylko Medycy. Jeśli ci się to nie podoba, zejdź mi z oczu. Może mianować cię twój Przywódca mianuje cię bez naszego błogosławieństwa. — prychnęła, pokazując terminatorce Roziskrzoną Gwiazdę. Mogła się obrazić i pójść, droga wolna. Życie jednak nie było usłane różami, zwłaszcza gdy było się Medykiem. Im szybciej przyzwyczai się do rozczarowań tym lepiej dla niej.