Logo Artemidy
Trening Sokolej Łapy
#1
  Tych kilka chwil wytchnienia od zwariowanego stworzenia było słodkie, ale szybko się skończyło. Musiała po raz kolejny zmierzyć się z rzeczywistością, z którą nie bardzo wiedziała co zrobić – podejść jakoś do wyrośniętego kociaka, do którego każde podejście kończyło się w jakiś inny i nieprzewidywalny sposób. Pocieszało ją to, że przynajmniej część zaowocowała jako-takim porozumieniem.
   – No dobrze, Sokola Łapo – zaczęła, odwracając się do zainteresowanej, z którą przesunęła się bliżej wejścia do obozu – ale nadal raczej na uboczu, niż w bezpośredniej bliskości Kłującego Korytarza. Zanim wyjdą, miała do zrobienia swoją zwyczajową pogadankę; zastanawiało ją tylko, jak tym razem ją ugryźć. Zmierzyła małą kotkę wzrokiem. – To, że to trening na wojownika, myślę, że wiesz. A orientujesz się, czego będziemy się uczyć? Jak to będzie wyglądać, jakie masz obowiązki... hm?
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Po ogarnięciu swoich spraw, do których zaliczało się między innymi zajęcie odpowiedniego miejsca pod Ciepłymi Skałkami, Sokola Łapa powróciła do mentorki, z ekscytacją otaczając ją energicznymi kółkami. Wydeptywała ona prędko ślady w trawie, nie bacząc na to, czy przypadkiem rośliny nie ucierpią od wiecznego powtarzania obranego toru. To, co wyłącznie liczyło się w tej chwili, był fakt, że mogła zaraz dostąpić największego zaszczytu - przejścia przez Kłujący Korytarz, a tym samym odkrycia nowego celu życia i tajemnic, jakie skrywał przed nią tatko całymi dniami. Jednakże zanim nieuniknione miało stać się teraźniejszością, na drodze stanęła jej Dziki Czart z wieloma pytaniami. Tak blisko, a zarazem tak daleko - pomyślała z lekką niecierpliwością. Najwyraźniej kłody dalej pchały się pod drobne łapy i terminatorka musiała je albo wyminąć, albo przeskoczyć.
- Wielu rzeczy. - zamruczała przy podmuchach niewielkiego wiatru - Od mamki słyszałam, że czekają mnie wspinaczki, polowania na lądzie i nad wodą, a także poznawanie kodeksu! No a od tatka dowiedziałam się, że będę walczyć, przemierzać granice klanu i takie tam. Moje obowiązki... - tu chwilowo się zatrzymała - to służenie klanowi, wiadomo! A nauki będą prowadzone przez ciebie, tak jak to robiła wcześniej Różowa Łapa na prośbę moich rodziców.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
  Kiedy Sokola Satelita weszła w swoje pierwsze okrążenie, Dziki Czart obróciła się w ślad za nią, próbując utrzymać ją w polu widzenia. To szybko okazało się bezcelowe i ostatecznie została w miejscu, wodząc za nią wzrokiem z prawa na lewo i nasłuchując po oddaleniu jej gadaniny, czy przypadkiem nie opuszcza swojej orbity.
   – To... No dobrze, tak. Faktycznie tym się zajmiemy – przyznała, nieco skołowana i pod pewnym wrażeniem rozeznania kotki. I trochę w ten sposób skłamała, bo wiedziała już przecież, że lekcje wspinaczki wyoutsourcinguje. Zanotowała sobie w głowie informacje o Różowej Łapie, a także to, żeby upewnić się, czy dziecko wie, że w jego wieku "służba klanowi" to ładniejsza nazwa na wymienianie mchu. – A możesz mi powiedzieć, czemu biegasz w kółko...?
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Sokola Satelita nie zwolniła tempa, gdy zostało jej zadane pytanie o cel wielkich podróży, jakich dokonywała wokół Czarciej Planety. Wręcz przeciwnie - tylko przyspieszyła kroku, jak gdyby próbowała udowodnić przed światem, że jest nieuchwytnym, niezindetyfikowanym obiektem; frunącym kataklizmem, którego celem było rozbić się z wielkim hukiem o kłujący korytarz, ażeby utorować sobie drogę ku wielkiej wolności. Czyż to nie było oczywiste, dlaczego tak biega w kółko i w kółko? Wychodziło na to, że mentorka należała do kotów bardziej statycznych i ten przerośnięty okaz kociątka musiał wyjawić jej kilka tajemnic rządzących czterema niesfornymi, małymi łapkami o srebrnawym zabarwieniu.
- No bo czasami inaczej się nie da! Wyobraź sobie, że czekasz wieeeele księżyców, by wreszcie dostać ulubioną piszczkę i właśnie jest ona zaraz koło ciebie, ale nie możesz jej jeszcze tknąć, bo najpierw trzeba zrobić coś ważniejszego! Więc kręcę się i skupiam na czymkolwiek innym dla własnego dobra. - Wyjaśniła prędko, wykonując coraz to większe, bardziej podejrzane okrążenia. - A stanie w miejscu też jest NUDNE! Gdyby Klan Gwiazdy chciał inaczej, zamieniłby nas w ślimaki, abyśmy tkwili w tym samym punkcie.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
  Dziki Czart żyła już trochę na tym świecie i nie trzeba było jej tłumaczyć, że Oczko ma w sobie zbyt wiele energii, którą całe to bieganie w jakimś stopniu rozładowywało. Podejrzliwie nie wykluczała jednak drugiego dna – że kotka nie próbowała rzucić na nią, na przykład, jakiegoś zmyślonego zaklęcia. Wgląd w swoje motywacje, jaki dała jej swoją odpowiedzią, był całkiem niespodziewany. Zrozumiała porównanie. I o ile już sama ta komunikatywność była na plus, bardziej uderzyło ją to, że Oczko próbowała wdrożyć tę samokontrolę świadomie. Nie mogła powiedzieć, żeby u tak młodego kota nie było to wcale imponujące.
  Ale nie zmieniało też faktu, że jej metoda była uciążliwa i Dzikiemu Czartowi przykrzyło się już bycie w centrum ciężkości.
   – Ślimaki wcale cały czas nie stoją i potrafią być całkiem szybkie, jak chcą. Może byś zobaczyła, jakbyś czasem zwolniła, hm? – Nie zdołała powstrzymać się od komentarza, ale sama się tym zirytowała, bo zauważyła niebezpieczny kurs, jaki zaczynają obierać krótkawe łapki. Miała mało czasu i istotniejsze rzeczy do przekazania niż zwyczaje ślimaków (niestety!). – Okej, posłuchaj mnie, jedna ostatnia i bardzo ważna rzecz. Jak wyjdziemy, to musisz trzymać się ze mną. Nigdzie nie biegniesz sama. Zrozumiano? Bo inaczej to nie ty zjesz swoją piszczkę, tylko coś zje ciebie. To jednak sporo gorsze od czekania.
  Postarała się spojrzeć na jej pyszczek, gdziekolwiek by on akurat nie był. Pozwoliła sobie pociągnąć jej wizję, ale mówiła poważnie i chciała, żeby to wybrzmiało.
   – Jeśli rozumiesz, to możemy wyjść.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Wolność, wolność, WOLNOŚĆ. Głowa malutkiej kotki była przepełniona zgoła jednym wyrazem, który wyrażał więcej niż jej pysk byłby w stanie wypowiedzieć. Oznaczał on nieograniczony dostęp do fantastycznych wyobrażeń, całkowicie nowe horyzonty przemyśleń, niezmierzone połacie tętniącego, osobliwego życia i szeregi zawiłości, jakie tylko czekały na to, aż ktoś je rozwiąże. Jak więc Sokół miała ustać spokojnie w miejscu? Co prawda mentorka prawidłowo opisywała sytuację oraz sensownie wyjaśniała czekające ją skutki ewentualnych wybryków, ale WOLNOŚĆ zdawała się wybrzmiewać głośniej od przestróg doświadczonego wojownika. Po ukończeniu pierwszego kazania przez Dziki Czart krążenie satelity wokół ciała niebieskiego zostało niezaprzeczalnie przerwane, a zaplanowany lot zmienił cel na otwór Kłującego Korytarza, który zapraszał, by odetchnąć świeżym, lecz zakazanym powietrzem. Koniec końców nikt nic nie wspominał, że nie można biegać po obozie i węgorzowa córka postanowiła to wykorzystać na własną korzyść - niestety.
- Kto ostatni przy wyjściu, ten przegryw! - wykrzyczała do drugiej kotki, nim ta skończyła swą paplaninę - Jestem pewna, że będę pierwsza!
W tym przypadku refleks dorosłych okazał się nieporównywalnie słabszy względem energicznych łapek czyhającego chaosu. Sokola Łapa biegła przed siebie, nie zwracając nazbyt specjalnie uwagi na otoczenie, i cieszyła się z rześkiego powietrza, które właśnie otoczyło jej futro, łagodnie nim smagając na przeróżne strony. Idylliczny rozpęd trwał więc w najlepsze i zapewne takim by pozostał, gdyby nie powtarzające się z tyłu krzyki nakazujące kotce odwrócić wzrok; choćby w imię kulturalności. Z tą kulturą też spojrzała w pomarańczowe oczy mentorki oraz wymalowane na jej pysku zdziwienie, będące zapowiedzią nadchodzącej katastrofy.
- Huh? ...aaaaaaaaAAAAAA!!
Skończyło się tym, że poprzez nieuwagę córka Śliskiego Węgorza wleciała w ramę Kłującego Korytarza, krzykiem bólu ogłaszając kres amatorskiego wyścigu - a widok zwycięstwa... cóż, nie należał do najprzyjemniejszych dla okolicznych obserwatorów. Tu i ówdzie do gęstego, niebieskiego futra terminatorki wbiły się bolesne kolce, gdzieniegdzie naruszając ciągłość skóry, i tylko sam Klan Gwiazdy wiedział, jakim cudem ona w ogóle utknęła. Bo tak - utknęła; całkiem porządnie z resztą. Każdy ruch wywoływał cierpienie i Sokola Łapa, świeżo upieczona uczennica Dzikiego Czarta, pierwszy raz w życiu znieruchomiała, ruszając wyłącznie wargami na modlitwę o pomoc.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
  Czy kotka rzeczywiście zrozumiała przekaz, czy jedynie kilka ostatnich słów? Nie umiała powiedzieć i przeklinała właśnie swoją naiwność, która do tego doprowadziła. Młoda, która zasadzała się na Korytarz już od dłuższej chwili, oczywiście dopadła go pierwsza; co prawda Dziki Czart nie bała się, że zdoła uciec jej na otwartym terenie, ale nie uśmiechało jej się dowiadywać się, co musiałaby z nią zrobić dalej, żeby przywrócić ją do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Bo w gruncie rzeczy – nie wiedziała. Zdecydowanie wolała utrzymać z dzieciakiem porozumienie, choćby wymagało to od niej poświęceń, niż sprowokować jego twardy sprzeciw. A w tej chwili miała wrażenie, że sprawy toczą się właśnie w tę stronę, Oczko wymyka jej się z łap, leci...
   – Czekaj na mnie na zewnątrz!
  ...prosto w kolczaste sploty Kłującego Korytarza.
  Krzyk młodej wypełnił jej uszy i zajęło jej chwilę, żeby zorientować się, że oprócz niej wołał ktoś jeszcze. Ledwie łapała równowagę po nagłym hamowaniu, tuż przy pysku miała rozwichrzone kudły Sokolej Łapy, a za sobą miała budzący się na nowo harmider obozu i niepokojące przeświadczenie, że tym, co słyszała przed chwilą, było zwołanie zebrania. Przez Truflowy Nosek.
  Na osty i ciernie – oddawało sytuację ironicznie dobrze. W dwa uderzenia serca wydarzyło się wokół niej tyle, że przez moment sama czuła się jak bezradny i zdesperowany kociak, któremu perfidnie wbijała się w głowę cała gęstwina cierni. Ale w jej przypadku była to tylko iluzja i wreszcie się otrząsnęła.
   – Żyjesz? Hej? Co ci się zaplątało? – Spróbowała dojrzeć, wyciągając szyję, ale w Korytarzu brakowało miejsca i wszystko nadal przesłaniała jej srebrzysta sierść. Odwróciła głowę, nadal czując to nieznośne napięcie – i na chwilę znieruchomiała, dostrzegając rdzawoburą sylwetkę na ziemi między łapami podchodzących kotów. Przecież to niemożliwe, żeby...
  Żeby...
   – Spróbuj powoli, łapa za łapą. – Wnętrze tunelu, kiedy znów w niego spojrzała, przestało dla niej wyglądać realnie. – Trochę niżej i w bok, już...
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
  Prócz własnego krzyku zarejestrowała, że nie tylko ona jest źródłem hałasu w obozie. Z wiatrem niósł się głośny szept wielu kotów, które zaczęły nagle zawracać się do tego samego miejsca, co poprzednio. Jedyna różnica polegała na tym, iż tym razem wśród wysokich traw leżało coś jeszcze - coś dużego, buro-szarego, ledwo widocznego na tle panującej wszelako zieleni najcieplejszej pory. Sokola Łapa w panice nie wiedziała, co się dzieje, ale jej przeczucie podpowiadało, że ciąg nieszczęść wcale nie miał zamiaru iść ku końcowi.
  Na napięte, naznaczone niewytłumaczalną nieobecnością słowa, świeża terminatorka skinęła głową (na tyle, ile była w stanie to zrobić), nabrała powietrza i wykonała polecenie Dzikiego Czarta, nie wydając przy tym żadnego zbędnego pisku bądź słowa sprzeciwu. Najpierw jedna łapa - ał! - potem druga... Nie obeszło się co prawda bez dodatkowego bólu, ale taktyka zachowania wewnętrznej równowagi pomagała, mozolnie wyrywając kotkę z poskręcanych, ciernistych szponów złowrogiego tunelu. Jeszcze tylko kucnąć, odsunąć się w bok - i tak! Udało się! Sokół już chciała podbiec do mentorki, by podziękować za ratunek, lecz jej oczy zatrzymały się nagle na tym, co okazało się być martwym ciałem; przywódcą bez śladu życia, którego klatka piersiowa nie podnosiła się w charakterystyczny rytm wdechu i wydechu niezbędnego do codziennego funkcjonowania. Czas jakby zatrzymał się i uczennica zastygła w miejscu, wpadając ze szponów cierpienia w zęby strachu, których ostre zakończenia wbijały się nieprzyjemnie w duszę, przypominając że byt jest kruchy, a koniec może nadejść w każdej chwili - szczególnie wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Czy ona... Czy to sen? A może koszmar?
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
* * *
  Następnego dnia po pogrzebie spotkały się o umówionej wcześniej porze. Zostawiła Sokolej Łapie dowolność w jej wyborze; co prawda musiała dzielić swój czas pomiędzy kilkoma treningami, ale przy ich rozplanowywaniu pierwszeństwo zawsze dawała najmłodszym, wychodząc z założenia, że potrzebują najwięcej uwagi.
  Tym razem nie próbowała nawet zatrzymywać jej w obozie na dłużej. Wyszły od razu, kierując się w stronę Wyjących Wzgórz. Nadszedł czas nauczyć młodą czegoś więcej, niż poprawnej techniki kopania, którą miała okazję zasugerować jej przy grzebaniu Roziskrzonej Gwiazdy poprzedniego dnia... Gwiezdni.
   – Dobrze, co przerobiłyście na naukach z Różową Łapą? – zaczęła, odwracając przy tym głowę, by ocenić nastrój podopiecznej po tycvh wszystkich wydarzeniach. Czy był podobnie posępny, co jej?
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
  Dzisiejszego dnia wstała wcześniej niż miała to w zwyczaju robić. Koszmar pogrzebu, sunące się w głowie wizje martwego ciała nie pozwalały na błogi sen - budziła się co chwilę z krzykiem wśród legowisk terminatorów, wyrywając także i innych z objęć ukojenia. Wprawdzie kopanie grobu zachód słońca wcześniej zezwoliło na rozprężenie napiętych od stresu mięśni, jednakże była to tylko chwilowa odskocznia od szarej rzeczywistości; okrutnej w swoich nieprzewidywalnych poczynaniach. Dziki Czart, która postanowiła rozpocząć trening nieopodal Wyjących Wzgórz, mogła zauważyć, jak pod zazwyczaj energicznymi oczami pojawił się cień zmęczenia, wynikający z niedawnych, sensorycznych doznań. Sokola Łapa absolutnie nie wyglądała zdrowo.
- Niewiele. - mruknęła cicho - Różowa Łapa głównie nauczyła mnie słabych punktów, które należy zaatakować w samoobronie. Trochę opowiedziała o naszych terenach... i to w sumie tyle.
  Pomimo pesymistycznego nastroju terminatorka brała udział w rozmowie, odpowiadając szczerze i z pełną uwagą na zadawane pytania. Wolała skupić się na nauce, niż wspominać sny, których doświadczyła tej nocy - strach przebrany za nią samą, leżący wśród podarków z kwiatów oraz najbarwniejszej zwierzyny. W sennych marach za każdym razem patrzyła, jak jej ciało układano do wykopanego grobu: wśród tysiącach tych, co umarli wcześniej. I bez możliwości interwencji obserwowała niebieski puch znikający pod warstwą wilgotnego gruntu - na zawsze.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
  Widok Sokolej Łapy w tym dziwnym stanie nie był jej obojętny. Nie miała pojęcia o koszmarach i mrocznych myślach dręczących młodą, ale wystarczająco wiele rzeczy mówiło jej, że coś jest nie tak, żeby trochę się przejęła; niestety, te same oznaki nie podpowiadały wcale, co należało w tej sytuacji zrobić. Nikt nie wręczył jej wraz z terminatorką instrukcji obsługi i nie miała jeszcze czasu rozgryźć jej sama. Czy taki brak energii u Oczka był objawem alarmującym, czy jedynie chwilową oznaką niewyspania – nie umiała stwierdzić i dlatego od razu nie reagowała. Gdzieś z tyłu głowy przemknęła jej nawet niezbyt nobliwa myśl, że dobrze się składa, bo może mała będzie mniej chętna do harcowania.
   – O terenach? To pewnie masz jakieś miejsce, w które najbardziej chciałabyś pójść, hm? – odparła, mimo wszystko, miękko, chcąc w tych niepewnych okolicznościach potraktować ją łagodnie. – No ale dobrze. Mówiłaś mi wczoraj, czego się uczy terminator... a wiesz, jakie masz teraz nowe obowiązki w związku z tą rangą? Oprócz chodzenia na treningi, te główne dwa?
  Łapy dalej kierowała w stronę Wyjących Wzgórz, co jakiś czas rozglądając się i węsząc, by upewnić się, że ich droga jest bezpieczna.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
- Wydaje mi się, że nie mam miejsca, do którego najbardziej chciałabym pójść. Pragnę zwiedzić wszystko, co jest w zasięgu łap: każdy zakamarek, każdą norkę, każdą górę i granicę, jaką tylko przed sobą napotkamy.
  Wspomnienie o nieznanych krańcach wszechświata, możliwości ujrzenia niezliczonych krajobrazów pozwoliło na powzięcie spokojnego oddechu, działającego kojąco na rozstrojone stresem emocje. W obecnym stanie kotka potrzebowała odpoczynku, wszelakiej odskoczni od rzeczywistości - i zdawało się, że Dziki Czart była całkiem tego świadoma, decydując się na taki temat. Sokola Łapa posłała jej nikły uśmiech i dotrzymywała kroku, obserwując uważne nastawienie mentorki; zauważyła sposób, w jaki czuwała, węszyła, spoglądała za siebie - jak dokładała wszelkich starań, ażeby podopieczna była bezpieczna.
  Kiedy szły, ściółka przyjemnie trzeszczała pod miękkimi poduszkami, przypominając małej o zbliżającej się porze opadających liści. Słyszała, iż jest to czas rozległych kałuż, panującej wilgoci oraz obniżającej się temperatury, która witała przegrzane koty rześkim powiewem wiatru. Realia jednakże potrafiły sprzedać psikusa i zamiast deszczu równie dobrze mogło napadać śniegiem, a tego ona niezbyt pragnęła. Niebieska terminatorka rozmyślając o przyszłości ledwo zarejestrowała pytanie dotyczące obowiązków.
- Eeeee... A, że obowiązki? Musimy pomagać klanowi, by każdy czuł się szczęśliwy. - Kotka w widoczny sposób najeżyła futro, gdy wreszcie poczuła na sobie czarci wzrok. Chyba nie skapnie się, że przed momentem odpłynęła myślami hen? - Dwa główne? Yyy, polowanie... Tak, należy polować! Karmić młodszych i starszych! Inaczej umrzemy z głodu i z klanu nic nie zostanie. A także zabawiać codziennie kociaki, o ile takowe w danej chwili istnieją, bo malec zostawiony na pastwę losu wybuchnie i rozwali obóz! Uwierz mi, jak mamka zapomniała mnie przypilnować, to obżarłam boki legowiska i potem musiała przynosić zioła, bym zwymiotowała! Ponoć mech nie jest całkiem zdrowy dla naszego żołądka...
  Sokola Łapa spojrzała do góry, w stronę pyska Dzikiego Czarta, z miną najcnotliwszego niewiniątka - bo toż to nim była, rzecz jasna. Kiedyś i może sprawiała kłopoty, ale obecnie zmieniła się diametralnie, wręcz nie do poznania. Ostatnio nawet tatko stwierdził, że wreszcie znalazła kawałek mózgu po ośmiu księżycach! Nie było mowy o pomyłce - rozwijała się na wzór wspaniałego wojownika.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
   – Ach tak. – Zmarszczyła lekko brwi, ale z łbem nadal zwróconym przed siebie, tak, żeby Oczko nie widziała. Nie z niezadowolenia, a bardziej obawy. Zabrzmiało dosyć... intensywnie. Pomijając już to, że jej plan, by zahaczyć o tę ulubioną lokalizację podczas dzisiejszego spaceru, spalił na panewce. – To będziesz mieć sporo okazji, bo będziemy chodzić w różne miejsca. Wyjące Wzgórza to zwykłe tereny treningowe, ale można właściwie ćwiczyć gdziekolwiek, więc jutro pójdziemy w inną stronę... O, zobacz, to tamte.
  Rzeczywiście przed nimi rysowało się już wyraźnie kilka pagórków o przyjemnie falującej trawie.
   – Do...myślam się... – wymamrotała, nie wiedząc w pierwszej chwili, co w ogóle odpowiedzieć na te rewelacje. Dostała szczegóły, o które wcale nie prosiła i nie był to przyjemny dodatek. Gwiezdni, dobrze, że nie musiała już mieszkać w Ciepłych Skałkach. – Ek-hem. I tak, i nie. Zabawianie kociaków to... coś, co możesz robić, jeśli ci się podoba, ale tym powinny generalnie zajmować się matki, po to między innymi ich ranga jest. Zaraz, ty nie chcesz zostać matką w przyszłości, prawda? Czy... chcesz? – Zrobiło jej się cieplej pod futrem, bo uświadomiła sobie, że nawet o to nie spytała, a możliwość przecież była.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
   Szarawy koniuszek ogona wyprostował się, zaś sama Sokola Łapa stanęła jak wryta, kiedy usłyszała nieśmiało zadane pytanie wśród szeleszczących łodyg wysokiej trawy - ani razu nie przeszło jej przez głowę, aby zostać matką. Oczywiście wiedziała o istnieniu tej rangi; szczególnie że na ostatniej ceremonii zaszczytu opieki nad szkrabami dostąpił Lepka Ośmiornica, ale żeby ona miała objąć podobną posadę? Dziki Czart z pewnością mogła zauważyć, jak sztywność ciała chwyta kotkę na dłuższy moment, a oczy patrzą gdzieś w dal, absolutnie nie reagując na otoczenie bądź jakiekolwiek gesty wykonywane przed jej pyszczkiem. Sam koncept, w którym przywódca obdarza Oczko zaufaniem i pozwala jej nieść ciężar przyszłych pokoleń, był tak abstrakcyjny, iż młody mózg zaczął się dosłownie smażyć żywcem, niezdolny do wyprodukowania choćby jednej, podstawowej sylaby.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
  Nie potrzebowała wiele. Kiedy tylko dostrzegła zmianę w postawie terminatorki, Dziki Czart momentalnie spięła się sama. Szeroko otwartymi oczami podążyła za jej wzrokiem na pagórki przed nimi, stawiając wszystkie zmysły w stan gotowości, by dojrzeć zagrożenie, które się tam kryło. Mijały jednak kolejne uderzenia serca, a nic nie rozchylało niepokojąco traw, szelest łąk trwał niezmącony i wiatr nie przynosił w ich stronę żadnej nietypowej woni. Wobec tej sielanki w końcu rozluźniła się nieco i przeniosła podejrzliwe już spojrzenie na samą Sokolą Łapę.
   – Halo...? – Przesunęła się nieco, tak, by mieć widok na jej pysk. Zaczynała się z nią czuć trochę jak z dziwnym przedmiotem Dwunożnych, który w każdej kolejnej chwili mógł zacząć śpiewać, latać, albo rzucić się, by obciąć jej wąsy. – Nie mówię, że masz nią być albo nie masz. Możesz wybrać, czy chcesz zostać matką, czy wojownikiem... albo medykiem, ewentualnie? – Podzielała jej wątpliwości co do tego, czy nadaje się na to pierwsze stanowisko, ale ostatnie wydało jej się jeszcze bardziej ryzykowne i chyba było to słychać w jej niepewnym tonie. – Ale musisz mi powiedzieć, bo trzeba wtedy inaczej zorganizować ćwiczenia.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼

Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮

╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
    To kopiemy kolejny raz
Kop!    
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości