Logo Artemidy
Trening Cichej Łapy
#16
Miał wątpliwości. Nie był pewien, czy Cicha Łapa na pewno rozumiał to, co próbował mu przekazać. Przez głowę przeszła mu myśl, że kocur powiedział dokładnie to, co Białe Pióro spodziewał się od niego usłyszeć. I z jakiegoś powodu myśl ta napawała go złością. Mógł mieć nadzieję, że się mylił, przecież mógł być w błędzie. Cicha Łapa wydawał się dość rozsądny, więc może mylił się i pochopnie dawał ponieść się nieprzyjemnym myślom.
- Ieśli tak uważasz. - Pióro uniósł na niego brwi, zastanawiając się, co chodziło kocurowi po głowie. - Nie ma złych odpowiedzi, każdy ma po prostu inne spoirzenie na świat. Ale ważne iest, by patrzeć dalei, niż na czubek własnego nosa. Pamiętaj o tym, Cicha Łapo. Tylko wówczas będziesz mógł zostać dobrym Woiownikiem.
Wolał zostawić już ten temat i skupić się na innej kwestii.
- Powiedz mi teraz, co wiesz o rangach i pozycjach, jakie można piastować w klanie. - Powalił się ostatecznie na ziemię, wyciągając łapy przed siebie.
Może znałeś człowieka
może słyszałeś jak gra
jak mnie zapamiętasz
czy zostanie po mnie ślad?

[Obrazek: R4XLtDs.png]

kiedy skończy się MÓJ czas
właśnie kończy się NASZ czas
LVL 3 55 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#17
xxSkinął głową na znak, że zrozumiał. Patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. Cichemu zdawało się, że nigdy nie był samolubny czy zarozumiały, więc miał szansę na zostanie dobrym wojownikiem. Chciał nim być. Chciał dobrze wypaść na treningu i chciał nauczyć się wszystkiego, co potrzebne. Chciał i starał się temu sprostać, choć wiele rzeczy okazało się być dla niego trudniejsze, niż przeczuwał. Mimo wszytko się starał i chyba nie było tak źle. Bo nie było, prawda?
xxGdy Białe Pióro spytał o wiedzę liliowego na temat rang w klanie, terminator spuścił na chwilę wzrok, żeby pomyśleć. Umiał to. Znał rangi. Powinien sobie poradzić.
xx– Są kociaki, one n-nic nie robią... snaczy nie mają obofiąskóf i-ii nie moką f-fychocić posa obós... – mówił, patrząc gdzieś na boki, zobaczył jednak, że jego mistrz się położył i zaczął czuć się nie komfortowo z tym, że teraz jeszcze bardziej patrzył na wojownika z góry, ale nie wiedział, co ma z tym zrobić. Czy jemu też było wolno się położyć czy miał dalej siedzieć? Wolał sam nic nie robić, bo jeszcze postąpi źle i co wtedy. Kontynuował więc – Potem s-są termin-natoszy i oni... chocą na treninki i muszą p-polować dla klanu i spszątać legowiska st-ta'szyśnie... i mają f i-imieniu "Łapa"... są jeszcze fojofnicy, j-jak ty, no i oni... mają jusz pełne i-imiona i moką profacić t-'eninki i bronią klanu... – zaczął nerwowo przebierać łapami, po części przez stres związany z mówieniem, a po części przez to, że nadal czuł dyskomfort spowodowany tym, że on siedział, a Pióro leżał. – Jest jeszcze pszyfótca, który pszefoci k-klanem, orkanisuje ceremonie i mianuje terminat-toróf i fojownikóf... i fybiera sastępce, k-który... mu pomaka... Jest tesz metyk, który leczy oras jeko t-terminator, który się u-uczy leczyć... no i jeszcze jest starszysna i ona... oni nie muszą falczyć ani nic rob-bić... – skończył wreszcie swój wywód i spojrzał niepewnie na mistrza, mając nadzieję, że nigdzie się nie pomylił ani mieczem nie zapomniał, choć pewnie tak było.
[Obrazek: NPoJ4fc.png]
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#18
Świetlikowa Gwiazda nie chciał na siłę wyręczać Białego Pióra i odbierać mu możliwość wykazania się, ale ostatecznie był przywódcą i musiał stawiać dobro Klanu ponad swoje odczucia wobec partnera. A fakty były takie, że trening Cichej Łapy stał sobie cicho w kącie i terminator pomimo posiadania dwóch mistrzów, już niemal pełen obieg pór pomykał z imieniem Łapy. Czarny uznał więc, że jest to odpowiedni moment by wkroczyć, dokończyć edukację tego sponiewieranego syna Ubłoconej Mordki i zrobić z niego wojownika. Najwyższy czas. Poinformował o tym swojego partnera a także samego Cichą Łapę i poprosił go, by ten stawił się o świcie na Kocich Grzbietach. Tam też na niego czekał, mając już od syna Dzwonkowej Łąki informacje, jakie braki w wiedzy posiada Cichy i co należy jeszcze z nim przerobić. Siedział na jednym z pagórków, patrząc jak lekka mgła znika pod promieniami porannego słońca. Temperatura nie rozpieszczała już tak jak na początku Pory Zielonych Liści, ale rzecznemu przywódcy zimno nie przeszkadzało. Czekał.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#19
xxObudził się jeszcze przed świtem, a w zasadzie prawie nie spał w nocy, stresując się nadchodzącym porankiem. Wiedział, że jego treningiem zajmie się osobiście Świetlikowa Gwiazda, sam przywódca i miał co do tego mieszane uczucia. Z jednej strony odbierał to jako zaszczyt, wyróżnienie, że jego mistrzem będzie przywódcą we własnej osobie, najważniejszy kot w klanie. Z drugiej jednak strony nie darzył kocura szczególną sympatią, chociaż też nie nienawidził go. Ot, po prostu był do czarnego nastawiony... neutralnie. Bardzo neutralnie. I z niepekojem. Oczywiście nie mógł tego pokazać, zamiast tego chciał okazać Świetlikowi szacunek, choć czuł wielką presję, czy będzie w stanie okazać ten szacunek dostatecznie wyraźnie. Nie chciał w żaden sposób podpaść przywódcy, a nawet się go trochę bał. A właściwie nawet bardziej niż trochę.
xxWyszedł z legowiska terminatorów, starając się, aby nikogo niepotrzebnie nie obudzić, po czym przeciągnął się i ziewnął szeroko. Rozejrzał się. Wśród drzew nie było widać horyzontu, ale po kolorze nieba zgadywał, że albo słońce właśnie wschodzi, albo zaraz to zrobi. Nie tracąc więc czasu na dodatkową pielęgnację futra, o które i tak szczególnie nie dbał, wyszedł czym prędzej z obozu, szybko przekonując się, że wcale nie jest tak ciepło, jak mu się na początku wydawało. Zwykle wstawał później, gdy promienie słońca zdążyły już trochę ogrzać powietrze, lecz teraz chłód i wilgoć przeszywały jego krótkie futerko i aż dostał lekkich deszczy. A moze to ze stresu? Bardzo prawdopodobne, że z obu powodów. Szedł przez opadającą mgłę, szybko stawiając długie łapy na mokrej od rosy trawie, nie chcąc się spóźnić na pierwsze spotkanie z przywódcą. Nie chciał zrobić złego pierwszego wrażenia, chociaż możliwe, że już to zrobił, nie kończąc treningu do tego czasu (co z tego, że to głównie wina jego mistrzów, on też czuł się winny). Miał nadzieję, że nie zabłądził, jednak w końcu jego oczom ukazały się pagórki Kociego Grzbietu, a na jednym z nich dostrzegł ciemną sylwetkę Świetlikowej Gwiazdy. Już na niego czekał. Cętkowany przełknął ślinę i przyspieszył kroku, juz wkrótce docierając na szczyt pagórka, gdzie stanął na przeciw czarnego kocura. Ku niewielkiej uldze dostrzegł, że oboje są prawie równej wysokości, szkoda tylko, że u Świetlika pod sierścią rysowały się mięśnie, a u Cichego... chyba tylko kości.
xx– Cień... tob'-ry... – ograniczył się do krótkiego przywitania, choć i tak e tych dwóch słowach zdążył się ośmieszyć i pokazać, jak to on pięknie wymawia wszystkie litery. I jeszcze to głupie "r". Patrzył przez chwilę na pyszczek czarnego kocura, jednak zaraz jego wzrok zaczął skakać z przywódcy gdzieś na ziemię, pokazując jak na tacy, jak bardzo niepewny i nieśmiały był Cicha Łapa. Szkoda, że nigdy nie nauczył się być dobrym aktorem i zasłaniać choć część swoich emocji.
[Obrazek: NPoJ4fc.png]
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#20
Świetlik nie miał wobec Cichego żadnych skonkretyzowanych odczuć. Był terminatorem Klanu Rzeki, a sam fakt że nie słyszał by syn Ubłoconej Mordki sprawiał jakiekolwiek problemy w oczach przywódcy wystarczał, by podchodzić do niego nie tyle neutralnie, co z sympatią. Zdawał sobie sprawę jednak, że niestety nie wszyscy w taki sposób pochodzą do sprawy i nie był szczególnie zdziwony zachowaniem Cichej Łapy. Kiedy terminator stanął przed nim, Świetlikowa Gwiazda wypuścił wolno powietrze. Niespecjalnie radowało go zachowanie nowego ucznia, ale cóż mógł na to poradzić?
- Dzień dobry. - powtórzył głośno i wyraźnie, mrużąc lekko oczy. - Białe Pióro przekazał mi co już przerobiłeś. Dziś przejdziemy się po granicach, sprawdzimy Twoją wiedzę na temat innych Klanów, a na koniec może spróbujemy zapolować. - przedstawił krótki plan, po czym ruszył, ruchem głowy dając znać Cichemu, by podążył za nim. - Powiedz mi, co wiesz na temat naszych sąsiadów. - nawet jeśli Cichy nie przerabiał tego na treningu, to miał już wystarczająco księżyców na karku, by cokolwiek na ten temat wiedzieć. Czarny zerkał co chwilę na terminatora, przypatrując mu się uważnie.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#21
xxNie miał pojęcia, co myślał sobie o nim Świetlikowa Gwiazda, ale miał nadzieję, że nie było to nic złego. Chociaż miał świadomość, że jego niepewność mogła niektórym przeszkadzać. Oby tylko nie miało to wpływu na trening, który, jak się wydawało, wreszcie chyba miał ruszyć do przodu. Gdy nowy mistrz Cichego przedstawił mu plan dzisiejszego spotkania, liliowy przyswoił sobie te informacje, po czym ruszył za wojownikiem. Szedł kawałek za czarnym kocurem i mógł mu się teraz lepiej przyjrzeć. Przywódca zdecydowanie wyglądał na kogoś, kto jest doświadczony w bojach i polowaniach. No i brak ogona, przez co wyglądał dość nietypowo i poruszał się bez dawnej gracji, ale wciąż wywoływał wrażenie potężnego przywódcy. Ciekawe, jaki był na prawdę, ponieważ Cichy do tej pory widywał go jedynie na ceremoniach i innych klanowych zebraniach albo przechodnie w obozie. Ta niewiedza i ogromny respekt wobec czarnego kocura wywoływał nieprzyjemną niepewność u cętkowanego.
xx– A fięc...– wziął głęboki wdech, przypominając sobie wszystko, co wiedział na temat sąsiednich klanów – Kraniczymy z jetnej strony s k-klanem Fichru... a s trukiej s klanem Kromu... snaczy nie trukiej, tylko... nie s pszecifnej, tylko s innej niż s Fichrem... – zaczął się plątać w tym, co mówił, aż zamilkł na chwilę, cofając uszy do tyłu. To nie tak miało wyglądać, miał się wykazać, a zamiast tego się ośmiesza. – Sa czterema t-tębami jest klan jeszcze k-klan Cienia – czy wiedział coś jeszcze o sąsiadach? – Fiem, sze... pszyfótcą klanu Kromu jest Błyyyskająca Kfiasta, aa klanu Fichru... Malinofa Kfiasta...? – nie był pewien, czy dobrze zapamiętał to imię i czy aby na pewno go nie pomylił, bo z tego co usłyszał, klan Wichru stosunkowo od niedawna miał Malinę za przywódcę, a może nawet znowu zmienił, ale o tym nie wiedział. Nie zdziwiłby się, gdyby nie był na świeżo z informacjami. – A w klanie Cienia... nie pamiętam...
[Obrazek: NPoJ4fc.png]
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#22
Świetlikowa Gwiazda w ciszy wsłuchiwał się z miejscami niezrozumiały bełkot terminatora, pozwalając mu mówić i jedynie ruchem ucha dając do zrozumienia, że owszem, słucha. Nie wiedział, że Cicha Łapa miał problemy z mówieniem aczkolwiek niespecjalnie mu to przeszkadzało. Nie każdy rodził się, by wygłaszać patetyczne mowy i nie każdemu było to do szczęścia potrzebne. Od Cichego oczekiwał spełnienia po prostu niezbędnego minimum.
- W obu przypadkach masz rację, tak właśnie się nazywają. Błyskająca Gwiazda jest burym, długowłosym kocurem a Malinowa Gwiazda - białą, długowłosą kotką. Zastępcą w Klanie Gromu jest Skrzący Płomień, krótkowłosa srebrna kocica, a w Klanie Wichru - Sokoli Cień, czarny i długowłosy. Warto to wiedzieć, jeśli miałbyś kiedyś okazję natknąć się na kogoś z nich. Z tego co mi wiadomo Klan Gromu nie ma aktualnie Medyka, a w Klanie Wichru jest nim Szałwiowy Dym, z Lśniącą Łapą w roli terminatorki. - albo raczej żadnego Dymu nie ma, ale o tym gołąbki pocztowe jeszcze nam nie doniosły. - Nie pamiętasz? - czarny kocur zmarszczył lekko brwi, zastanawiając się jakim cudem imię Wężowej Gwiazdy nie odbija się jeszcze echem w głowach rzeczniaków. Nie zamierzał jednak drążyć. - Bury, krótkowłosy kocur o imieniu Wężowa Gwiazda. - mruknął, nie kryjąc niechęci. - Zastępuje go jednooki kot, który nazywa się Szepczący Pył. Za to ich Medyczką jest Ciernisty Kwiat, z terminującą Ćmią Łapą. - dokończył. - A Gwiezdny Klan? I Miejsce Gdzie Brak Gwiazd? Słyszałeś o nich? - spytał, bo w sumie skoro wiedział co to Kodeks, to i powinien wiedzieć cokolwiek dotyczącego tych dwóch "miejsc", niemniej jednak Świetlik wolał się upewnić, by nie zostać kiedyś bardzo niemile rozczarowanym.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#23
xxSłuchał mistrza, chcąc zapamiętać wygląd wszystkich wymienionych przez niego kotów. Kto wie, może kiedyś rzeczywiście będzie miał okazję ich zobaczyć, a wtedy będzie miał pewność, kogo ma przed sobą i będzie potrafił się odpowiednio zachować. Nie chciał ośmieszyć się przed nikim, a szczególnie przed przywódcami lub zastępcami innych klanów. A co do tego, że nie pamiętał imienia Wężowej Gwiazdy, to zwykłe chwilowe zaćmienie, ponieważ miał je na końcu języka, ale zwyczajnie nie potrafił sobie przypomnieć go w tej chwili. Na szczęście Świetlikowa Gwiazda nie drążył tematu, a Cichy mógł odetchnąć w myślach. Zostały zadane jednak kolejne pytania, na które liliowy terminator znów zebrał myśli, próbując ubrać je w odpowiednie słowa.
xx– Tak, słyszałem... – odparł, domyślając się jednak, że powinien rozwinąć swoją wypowiedź, kontynuował – Kfiestny Klan... tam trafiają koty, które p-potczas szycia pszestszekały koteksu fojofnika... a t-to Miejsca Kcie B'a-...Brak Kfiast trafiają koty, które... Ko nie pszestszekały... na przykłat strajcy... – miał nadzieję, że niczego nie pominął.
[Obrazek: NPoJ4fc.png]
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#24
- Zgadza się. Chciałbym jednak wiedzieć co masz na myśli używając określenia "zdrajca". Co rozumiesz przez zdradę Klanu. Czy koty które zostały wyrzucone z Klanu nie mają szans trafić na Srebrną Skórkę? A co z kotami, które same zdecydowały się opuścić Klan? Co o tym myślisz, Cicha Łapo? - spytał kocur, idąc wolno przy terminatorze i raz po raz zerkając na niego, by sprawdzić jak syn Ubłoconej Mordki reaguje na te wszystkie pytania i jak radzi sobie z odpowiadaniem na nie. - Co jeszcze wiąże się z Gwiezdnym Klanem? W jaki sposób nasi przodkowie mogą się z nami kontaktować? Możesz powiedzieć mi w jaki sposób są powiązani z Gwiazdą i Medykiem? - dodał, chcąc by Cicha Łapa mówił nieco... więcej. Nie chodziło już nawet o kwestię jego wiedzy (w którą nie wątpił), ale o zachęcenie terminatora do mówienia i oswojenia go z... cóż, własnym głosem. - Masz do mnie jakieś pytania, Cicha Łapo? - rzucił na koniec, starając się brzmieć tak spokojnie i niezobowiązująco, jak to tylko możliwe. - Możesz spytać mnie o wszystko. - dodał, w duchu prosząc Gwiezdny Klan o to, by jeśli Cichy miał jakieś wątpliwości do czegokolwiek, nie bał się ich wyrazić. Już nie raz dowiódł, że dialog może naprawdę rozwiązać wiele problemów, miał więc nadzieję, że terminator skorzysta z okazji i wyrzuci z siebie cokolwiek tam szarpie jego duszę.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#25
xxNagle spadło na niego kolejne kilka pytań i liliowy kocur potrzebował chwili, aby je wszystkie przetworzyć i ułożyć po kolei w głowie. Problem jednak był w tym, że Cichy nie znał odpowiedzi na żadne z pytań i przez chwilę panikował, starając się jednak tego nie pokazywać. Oblizał nerwowo nos, próbując wymyśleć cokolwiek logicznego, albo nawet i nie logicznego, po prostu cokolwiek.
xx– Emm... st'ata klanu, czyli... to snaczy, jak ktoś... skszyfci kokoś se sfojeko k-klanu... na pszykłat... – w trakcie mówienia przypomniał sobie sytuację z Kasztan, która zraniła bez skrupułów Tęczę i za to została wygnana z klanu. A więc to chyba była ta zdrada, no bo co innego? – A-aa jeśli choci o... S'-srebrną Skórkę, to... fyknańcy raczej nie moką na nią t-trafić, boo... sostali fyknani pszes pefnie... słamanie... koteksu... – ściszył ostatnie słowa, gubiąc się już we własnych myślach i nie wiedział, czy dobrze mówił, ale miał nadzieję, że tak właśnie było. – No a jak ktoś... sam opuścił klan... ale pszestszeka koteksu... – zamilknął, zastanawiając się nad czymś, po czym wypuścił powietrze z płuc – N-nie fiem... – czym możliwe było, aby nie żyć w klanie i dalej przestrzegać kodeksu? Ale to chyba było niemożliwe, prawda? Bo przecież w kodeksie są zawarte punktu mówiące o życiu w klanie, więc jak można było ich przestrzegać, jeśli się było samotnikiem? Poza tym ktoś miał chyba powody, aby opóźnić klan, na przykład niechęć do kodeksu lub coś w tym rodzaju. Tak to przynajmniej rozumiał Cichy. Bał się jednak spytać, czy jego tok myślenia jest prawidłowy.
xx– Słyszałem, sze... kfiestni moką się kontak...tofać s pszyfótcami i metykami... pszes sny... chyba... – a przynajmniej tak mu się wydawało, jeśli dobrze zapamiętał opowiadania matki. Nie wiedział, czy istniały jeszcze jakieś sposoby komunikacji świata żywych z tymi martwymi, ale pewnie zaraz się dowie. Gdy czarny przywódca powiedział, że może mu zadać jakieś pytania, Cichy zastanowił się, ponownie oblizując nos. Pytania? Chyba jakieś miał... pomyślmy... No miał. Ale czy rzeczywiście mógł je tak po prostu zadać? Obawiał się trochę, czy nie będzie ono niewygodne, ale Świetlik brzmiał tak łagodnie, że może... może powinien spróbować?
xx– Jak to się stało... sze... straciłeś okon? – starał się mówić wyraźnie i nie za cicho, ale pewnie wyszło jak zawsze. No to teraz mógł jedynie czekać na odpowiedź w nadziei, że nie palnął jakieś głupoty i że Świetlik rzeczywiście nie jest taki straszny, jak mógł się wydawać.
[Obrazek: NPoJ4fc.png]
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#26
- Masz rację, to jest zdrada Klanu w zasadzie w najczystszej postaci. - zgodził się kocur, również przywołując w pamięci tamto wydarzenie. - Ciężko jednak ustalić jednoznaczną definicję czym jest zdrada, bo każdy może odbierać ją inaczej. Jeden przywódca może uznać, że wojownik który świadomie odłączył się od Klanu i chce później do niego wrócić, jest zdrajcą, a inny nie. Jeden przywódca może uznać, że związek kota z jednego Klanu z kotem z innego Klanu jest zdradą, a inny nie. - dodał jeszcze, chcąc by Cicha Łapa miał jak najszerszy obraz świata. Skoro miał być wojownikiem, Świetlikowa Gwiazda musiał upewnić się, że jest faktycznie gotów nim zostać. Umiejętności walki, znajomość Kodeksu i cała reszta treningowych punktów to jedno, dojrzałość psychiczna to drugie.
- Dlatego też ciężko jednoznacznie powiedzieć jak sprawa wygląda w temacie Srebrnej Skórki. Przywódcy mają prawo sami osądzać czym jest dla nich zdrada, sami też podejmują decyzję dotyczącą tego kogo nie chcą w swoim Klanie. To jednak wcale nie przesądza o tym, czy dany kot faktycznie zasługuje na Ciemny Las. - wytłumaczył Cichemu. - Mogą być różne powody tego, że dany kot zostaje wyrzucony z Klanu, mogą być różne powody tego, że sam od niego odchodzi. Przywódca ma pełne prawo decydować o przynależności do Klanu, ale to Gwiezdny Klan kiedyś oceni życie kota i jego serce. - powiedział, mając nadzieję, że jego uczeń wszystko dobrze zrozumiał. Starał się, by jego głos był spokojny i opanowany - nie zamierzał wpajać kocurkowi własnych ideologii, zależało mu jedynie, by zrozumiał że nie wszystko jest dla wszystkich tak samo oczywiste.
- Gwiezdni, tak samo jak koty z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd mogą odwiedzać każdego żyjącego kota. Medycy mają z nimi jednak specjalną więź, dlatego to właśnie oni zwykle dostają od nich informacje. Z przywódcą powiązani są poprzez jego ceremonię, na której otrzymuje swoją rangę. Wtedy dostaje on od nich dar 9 żyć, każde z nich jest natomiast powiązane z jakąś cechą, np. darem mądrości, dzięki którym przywódca ma dobrze kierować swoim Klanem. - uzupełnił, zamykając pysk by poczekać na pytania terminatora. Spodziewał się usłyszeć każde, nawet najbardziej absurdalne wątpliwości, ale nie do końca spodziewał się akurat... tego.
- Ogon? - dopytał z lekkim rozbawieniem. - Straciłem go w walce z psem. - odpowiedział, nie bardzo wiedząc co jeszcze mógłby dodać w tym temacie. Widząc zestresowanego kocurka, westchnął głęboko. - Cicha Łapo, ja nie gryzę. Jeśli czegoś nie wiesz, jeśli masz jakieś pytania, jeśli coś stanowi dla Ciebie problem to zwyczajnie o tym powiedz. Na tym polega trening. - a ten w pewnym momencie się skończy, tak samo jak Świetlikowa wyrozumiałość w odpowiadaniu na najbardziej bezsensowne pytania i rozwiązywanie głupich problemów.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#27
xxKażdy miał inne podejście. Jeden mógł uznać to za zdradę, inny nie, to... czym się kierować w życiu? Najpewniej po prostu pilnować się Kodeksu i być ostrożnym, z resztą Cichy był ostrożny przez całe swoje życie i chyba nie zamierzał tego zmieniać. Wolał nawet nie myśleć co by zrobił, jakby przez jakiś występek miał zostać wygnany z klanu, od rodziny i znajomych. Na następne słowa mistrza skinął w milczeniu głową na znak, że rozumie. Czyli tak na prawdę tylko i wyłącznie od Gwiezdnych zależy, czy po śmierci pojedziemy na Srebrną Skórkę czy nie. Nawet ktoś, kto odszedł z klanu, może tam trafić.
xxTemat kontaktów z gwiezdnymi nie był liliowemu terminatorowi dobrze znany, dlatego słuchał uważnie mistrza z zaciekawieniem, chcąc wszystko zrozumieć. Hm, czyli każdy może się skontaktować z martwym albo raczej martwy może się skontaktować z każdym. I to nawet nie tylko gwiezdni, a rowniez ci z Ciemnego Lasu, co Cichego trochę przeraziło. Nie chciałby mieć z nikim takim do czynienia i miał nadzieję, że nikt z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd nie postanowi go nawiedzić.
xxUśmiechnął się niepewnie, nie wiedząc, czy rozbawienie Świetlika to dobry znak czy niekoniecznie. Stracił ogon w walce z lisem. No dobra, teraz już wiedział. Znowu się jednak zestresował, gdy przywódca kontynuował swoją wypowiedź i mówił, iż Cichy nie musi się BSC z nim rozmawiać. Heh, łatwo powiedzieć. Cichy stresował się praktycznie przy wszystkich, a co dopiero przy najważniejszym i najpotężniejszym kocie w klanie.
xx– Ja... – nie chciał sprawiać zawodu mistrzowi, jednak obawiał się, że zwyczajnie nie potrafił i chyba do końca życia będzie wszystkich zawodził. Przez chwilę miał mętlik w głowie i zupełnie nie wiedział, co ma powiedzieć. – Jusz nie mam szatnych p-pytań... M-moszemy... – chciał powiedzieć, że mogą kontynuować trening i omawianie reszty teorii czy czegokolwiek, ale szybko zamknął pyszczek uznając, iż nieładnie będzie tak narzucać mistrzowi co mają robić. Zamilkł, napinając wszystkie mięśnie w oczekiwaniu na odpowiedź Świetlika, mając nadzieję, że porzucą temat Cichego i zajmą się czymś innym. Please.
[Obrazek: NPoJ4fc.png]
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#28
- Możemy więc przestać się bać. - odparł Świetlikowa Gwiazda, wzdychając ciężko, jednak siląc się na coś na kształt uśmiechu. Terminator stanowił wyzwanie znacznie większe niż Wysoka Łapa, która faktycznie trochę w życiu przeszła i przynajmniej widać było, że chciałaby być silniejsza. Co do Cichej Łapy Świetlik w zasadzie nie wiedział czego konkretnie chciałby terminator i dlaczego jest taki, jaki jest. Wiedział jedynie, że taki jaki jest teraz nie nadaje się jeszcze na to, by zostać wojownikiem. Nie zamierzał jednak podrzucać go komukolwiek innemu, skoro już zdecydował zająć się tymi wszystkimi sierotami i wyprostować im wszystkim karki, to tak właśnie zrobi. Teraz, za kilka wschodów słońca czy też za kilkanaście księżyców. Skoro Cicha Łapa teorię miał już właściwie przerobioną a do walki zdecydowanie jeszcze się nie nadawał, Świetlik nie musiał wybierać - najlepszym pomysłem będzie nauczenie go wreszcie zasad polowania, może kiedy faktycznie zacznie być przydatny dla Klanu sam zmieni o sobie zdanie i stanie się o tę odrobinę pewniejszy siebie?
- Teraz to ty będziesz drapieżnikiem, Cicha Łapo, bo dzisiejszy dzień zakończymy nauką polowania. - oznajmił przywódca, zatrzymując się gdzieś w nieokreślonym miejscu i spoglądając na terminatora. - Polowałeś już kiedyś? Albo domyślasz się, jak to wygląda? Powiedz mi po prostu co wiesz na ten temat. - poprosił czarny, wyczekująco spoglądając na Cichą Łapę.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#29
xxOblizał nerwowo noc, gdy z pyska Świetlikowej Gwiazdy padły słowa i głośne westchnięcie. Zgadywał, że mistrz ani trochę nie jest z niego zadowolony i chciałby to naprawić, ale... było jeszcze za wcześnie. To był dopiero pierwszy dzień treningu z czarnym przywódcą i Cichy czuł się zbyt nieswojo, nawet, gdy Świetlik się starał. Być może liliowy terminator potrzebował po prostu więcej czasu i wyrozumiałości. Zobaczymy.
xxUcieszył się nieco i wypuścił powietrze cichoprzez nos z ulgą, gdy temat zszedł na coś innego, czyli na polowanie. Czyżby wreszcie miał się nauczyć czegoś, dzięki czemu będzie mógł bez poczucia winy zjadać zwierzynę ze Stosu? Do tej pory udawało mu się czasem złowić jakąś rybę, ale jego technika nie była na tyle dobra, aby być w tym mistrzem. A polować na lądową zwierzynę w ogóle nie potrafił.
xx– Rucik-kofy Okień nauczył m-mnie kietyś polofania na ryby i... fiem, j-jak to się robi... – odpowiedział nieco swobodniejszym tonem niż wcześniej, starając się dobrze wytłumaczyć stan swojej wiedzy. – A-ale tylko to potrafię... mniej więcej – spojrzał na moment w oczy Świetlikowej Gwiazdy – T-tszeba sanuszyć końcófkę okona f focie ii... siecieć n-nieruchomo nad fotą, asz nie p-potpłynie ryba, a ftety t-tszeba... uteszyć f nią pasurami i fyciąknąć n-na bszek... – opisał mistrzowi to, co wiedział na temat polowania, mając nadzieję, że nigdzie się nie pomylił, chociaż nie zdziwiłby się, gdyby coś robił nie tak. To by wyjaśniało, czemu nie idzie mu to zbyt dobrze.
[Obrazek: NPoJ4fc.png]
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#30
- Dobrze Cię nauczył. Teraz jednak robi się coraz zimniej i polowanie na ryby będzie zbyt ryzykowne. Musisz nauczyć się polować na zwierzynę na lądzie. - odpowiedział kocur. - Wytłumaczę Ci na czym to polega i na co trzeba zwrócić uwagę, a Ty powiesz mi, czy wszystko dobrze rozumiesz. - zaproponował, bo Cicha Łapa niekoniecznie był typem terminatora, z którego łatwo byłoby wyciągnąć rzeczy. - Poszukując zwierzyny należy zachować ciszę i stałą czujność. Dzięki temu szybciej dostrzeżesz obecność nie tylko przyszłej ofiary, lecz również upewnisz się, że sam nie jesteś celem ataku jakiegoś drapieżnika. - zaczął wolno kocur, starając się mówić wolno i wyraźnie, by Cicha Łapa dobrze zrozumiał jego słowa. - Kiedy już zlokalizujesz zwierzynę, uginasz łapy i zniżasz brzuch lekko do ziemi. Ogon, głowa i grzbiet muszą być w tej samej linii. Dzięki temu zwierzyna Cię nie zobaczy. Ponad to, musisz upewnić się, że nie wywęszy twojego zapachu - w tym celu warto ustawić się tak, by wiatr wiał Ci prosto w pysk. Pozostaje jeszcze jedna kwestia, mianowicie dźwięk. Bezszelestne poruszanie się jest podstawą dobrego polowania, zawsze patrz na co, co masz pod łapami i stawiaj je ostrożnie i dokładnie tam, gdzie podłoże nie zachrzęści pod naciskiem twoich łap. - przywódca zamilkł, po czym kontynuował. - Istnieje pewne powiedzenie... mysz cię wyczuje, królik usłyszy a ptak zobaczy. Oznacza, że przy niektórych rodzajach zwierząt trzeba pamiętać o dodatkowych zasadach. Domyślasz się, jakie mogą to być zasady? - spytał, stwierdzając że ostatecznie warto dać szansę Cichemu. Nawet jeśli nie odpowie, powinien pytania dostawać.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości