W sumie to śmieszna sprawa - o ile jako kociak Maczek zaliczał się raczej do tych niższych, tak proces dorastania zdecydowanie wyciągnął go w górę i ni z tego, ni z owego, zrobiło się z niego to przysłowiowe drzewko o szczupłej, atletycznej budowie i długich, chudych łapach, sprawiających, że nagle stał się młodzieńcem całkiem wysokim. Słowem - idealny ścigacz królików. Krótkie, tygrysio pręgowane futerko barwy rudej nadal ciągle odstaje na boki, jakby Mak nie odkrył jeszcze jak nad nim zapanować. Oczy wybarwiły się na brąz, a pod nimi znajduje się różowy nos otoczony krótkimi, jasnymi wąsami. Zwykle chodzi dosyć powoli, wyraźnie uważając na to, jak stawia kroki - jest niezdarny, często potyka się i wywraca, więc robi wszystko, by tego uniknąć.
Mak to w gruncie rzeczy kot prosty jak drut. Wesoły, jednak nie nazbyt energiczny, nie stroniący od towarzystwa innych kotów, chociaż nie mający też nic przeciwko chwilowej samotności. Jest optymistą, wciąż nieco naiwnie wierzącym, że świat to w gruncie rzeczy dobre miejsce, pełne dobrych kotów. Ma w sobie dużo empatii, zależy mu na tym, by inni czuli się dobrze, przez co jest dobrym przyjacielem. W stosunku do starszych kotów odnosi się uprzejmie i z szacunkiem, akceptując, że te wiedzą więcej o życiu niż on sam. Nie jest gadułą, mówi tylko tyle, ile uważa za potrzebne, a tak się składa, że zwykle najpotrzebniejsze dla niego są pytania, to też ich zadaje wyjątkowo dużo. Jest bowiem bardzo ciekawski i chce wiedzieć jak najwięcej; świat, to dla niego układanka, a on chce dopasować jak najwięcej jej elementów. Ciężko mu zaakceptować, że są pytania, na które być może nigdy nie pozna odpowiedz - uważa, że jeśli będzie drążyć dostatecznie długo, pozyska każdą upragnioną informację. Ma w sobie też sporą ciągotę do włóczęgostwa, ciągle marzy o podróżach, o odkrywaniu nowych, niezwykłych rzeczy, których nie widziały jeszcze inne koty. Generalnie jest dosyć inteligentny, jednak ma problemy z zapamiętywaniem takich rzeczy jak imiona czy nazwy. W dodatku nie wpadł jeszcze na pomysł, że starsze koty mogą podawać mu nieprawdziwe informacje, to też bezgranicznie im wierzy, co sprawia, że jest nieco naiwny i w gruncie rzeczy, można wcisnąć mu byle kit.
mam moich frajerów do oddania:
» mak - jedna, może ewentualnie dwie szybkie sesje w czaso przed obecną cerką, wiek/ranga bez znaczenia
» królik - dwie sesje, najchętniej przyjmę jakichś gromowych terminatorów
chętni albo na pw, albo pacać mnie na sb jak jestem uwu
Mistrz: Kroguś Crush Płeć: kocur Matka: Modliszka Ojciec: Świergot Partner: Wszyscy po kolei
Buras wyglądał na dosyć grubego - pomimo iż w rzeczywistości wcale tak nie było, długie futerko pomagało w tworzeniu wrażenia napuszonej kulki (którą sam Szyszka niekoniecznie chciał być). Zaraz z pod piersi do samego początku ogona ciągnie się biała smuga, która jakimś trafem znalazła się także na łapeczkach, kreując krótkie skarpeteczki. Tygrysie pręgi otaczały ciało młodzika od stóp do głów, nie pozwalając sobie na ominięcie jakiegokolwiek punktu, który nie byłby jasną plamą. Po wybarwieniu charakterystyczne, zielone ślepia rozpoznać da się z kilometra, którym zwykle towarzyszy uśmiech. Różowy nosek kontrastuje z poduszkami na łapach o podobnym kolorze, dając do myślenia wszystkim znawcom kolorów.
Szyszka jest prawilnym marzycielem - nawet podczas losowej rozmowy może na kilka sekund zniknąć, rozkminiając nad kompletnie niedotyczącym sytuacji wydarzeniem. Większa część 'odważnych decyzji' spowodowana jest tylko i wyłącznie ciekawością - której niczym każdemu kociakowi mu nie brakowało. Mimo zwykle radosnego nastroju, lepiej nie zaczynać dyskutować z maluchem. Już od urodzenia powinien nosić na swojej głowie koronę z napisem 'Drama Queen' - więc jeżeli zaczniesz dyskusję, przygotuj się na śmierć, ciągnięcie jej w wieczność lub przymusowe przyznanie racji. Szyszka jest w stanie rzucić na lewo cały swój dobry humor - byleby udowodnić, że ma rację. Kocur nie ma nic przeciwko byciu w centrum uwagi - co prawda nie da rady dostać się na środek sam, jednak gdy jakimś cudem będzie tam stał, pójdzie z falą. Wyprowadzenie go z równowagi nie jest wyczynem godnym Wężowej Gwiazdy, szczególnie podczas rozległej dyskusji. Jego pamięć nie ma dna, więc podpadając mu raz, podpadasz mu na całe życie. Zazdrość nie zna w jego przypadku granic, a nawet na potrzebę swojego związku z kilkusekundowym crushem jest w stanie wymordować wszystkich stojących mu na drodze.
Gołębia Łapa (KW), Jenot (KG)
mam cztery sloty na Szyszku (cień i tylko cień, najlepiej uczniowie), trzy na Gołębiu (może być wszędzie i pochodzi z wichru), no i dwie na Jenocie (przesiaduje w gromie ale może wybić poza klan). ostatnio moja aktywność trochę spadła, więc czas na regenerację, czy coś
I'm ontoyou,yeahyou I'mnot your numberone Isawyouwithher Kissingand having fun If you'regivingherallof yourmoneyandtime I'mnotgonnasitherewastingmineonyou,yeah,you Ciaoadios,I'mdone.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Wydam swoje dzieci na sesje!
Na Mięcie mam 3 sloty, przyjmę wszystkich, jednak tereny klanu Wichru/granice
Na Wieruszku wolne 2 sloty, najchętniej wezmę terminatorów albo wojowników w obozie Klanu Cienia
Ewentualnie Wschoda wydam, ma 4 sloty, na nim mi wszystko jedno kto i gdzie |D
niski wzrost, szczupły, długie łapy; krótkowłosy; bury, pręgowany tygrysio, z białymi znaczeniami; brązowooki; parę blizn
Podobny do dawnego siebie, jednak znacznie mniej ufny. Nie zacznie rozmowy z samotnikiem, a prędzej ucieknie, gdy tylko pojawi się podejrzenie, że napotkany kot ma zamiar go zaatakować. Mniej odważny, omijający ryzyko szerokim łukiem. Czasem niekontrolowanie drży mu powieka, szczególnie w sytuacjach napięcia, choć niekiedy również poza nimi.
Często ogarnia go rozpaczliwa chęć porzucenia czujności, ale zdaje sobie sprawę, że byłoby to bardzo niebezpieczne. Zdarza mu się zagłębić w marzeniach, szczególnie przed snem - teraz wirują one głównie wokoło powrotu do Klanu Wichru, do rodzeństwa i rodziców, dzieci Zaśnieżonej (których prawie w ogóle nie pamięta, bo gdy ostatni raz je widział, były maleńkie), ale też życia wojownika, które zapewnia więcej stabilizacji niż żywot samotnika, nawet jeśli wiąże się czasem z ryzykiem, zapewnia sens. Wytrwale zmierza w kierunku klanowych ziem, choć jednocześnie rozsądnie. Nie pędzi na łeb na szyję, a posuwa się dość powoli, choć systematycznie. Szuka jakichś kryjówek, poluje, na wypadek, gdyby dziś jednak nie był dzień, gdy trafi do obozu.
ni ma || gwiżdżący wiatr [kw/nkt]; porośnięta łapa [kc/nkt]; hucząca łapa [gk/kr]; zmrok [nkt/kg]
N I E A K T U A L N E
hej, na orliku mam aż 2 sesje, więc przydałoby się trochę zwiększyć ich ilość. tak też przyjmę ludzi na 4 sesje, wiecie, wakacje i te sprawy, dużo czasu.
edit: nie napisałam o wymaganiach. oby tylko nie było na ziemiach niczyich, bo orlik tam nie łazi. a poza tym, gdzie i z kim nie ma znaczenia.
Jako terminator Karmazyn wciąż jest drobny, jednak już nie wątły i wychudzony. Ostre linie wygładziły się, gdy kocie ciałko zaczęło wreszcie wykazywać oznaki posiadania jakiegoś umięśnienia, zaczęły wyrównywać się także jego proporcje, przez co długie łapy rudzielca nie wydają się być już tak zupełnie nieprzystające do reszty. Duże uszy wciąż takie są, ale i one jakby przestały odstawać od reszty sylwetki kocura. Krótka, tygrysio pręgowana sierść przybrała nieco na intensywności kolorów, także białe znaczenia rozlały się nieco, bardziej rzucając się w oczy i obejmując już nie tylko pyszczek i wątły pasek na szyi i klatce, ale także kawałek powierzchni brzucha. Oczy kocurka zyskały też wreszcie swój docelowy, miodowy kolor, współgrający z ubarwieniem futra.
Wraz z dorastaniem Karmazyn nie zaliczył zmiany o sto osiemdziesiąt stopni, trudno jednak przeoczyć pewne transformacje, które w nim zaszły - i nie chodzi tylko o te w wyglądzie. Także charakter kocurka uległ pewnym przemianom i jak pręgus wciąż pozostał pełnym ciepła i otwartości, tak jego ufność nieco zaczęła się przytępiać, a on sam zaczął nabywać cech przydatnych w dorosłym życiu - większej pewności siebie, raczkującej gotowości do mówienia tego, co myśli i ostrożnego przekonania, że potulność i dobre wychowanie nie zawsze popłaca. Oczywiście, rodzicielskie nauki nie poszły w las - rudzielec wciąż potrafi się zachować i rozumie, czym jest szacunek należny starszym i bardziej doświadczonym, tym niemniej nie daje sobie już aż tak bardzo wchodzić na głowę. Nie zaczął pyskować - przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim potrafią czynić to jego rówieśnicy - patrzy już jednak na świat bardziej krytycznie i z większą dozą ostrożności. Wciąż jest radosny i towarzyski, wciąż też potrzeba najpierw uporać się z solidną dawką jego nieśmiałości, by to dostrzec, widać w nim już jednak zadatki na odpowiedzialnego i znacznie bardziej stanowczego kocura, jakim, być może, pisane mu będzie stać się w przyszłości. Do głosu zaczęła też bardziej dochodzić ciekawość świata Karmazyna, której młodziak prawdopodobnie nigdy się nie pozbędzie, wręcz przeciwnie - wyhoduje ją na solidny pociąg do dalekich wypraw i tęsknotę do odkrywania nowych miejsc.
NIEAKTUALNE
Po jakże długim namyśle podrzuciłabym Karmazyna na jakiś jeden, nieśmiały wątek. Towarzystwo z Rzeki mile widziane, bo, tak jakby, dalsze ekspedycje jeszcze nie dla mnie!
Wysoki oraz niezwykle chudy kocur o szarej, ściśle przyległej do ciała sierści z dużymi, odstającymi uszami i trójkątnym pyszczkiem
Aktorzyna, wredny typ, zazwyczaj cichy jednak do bitki rwie się pierwszy, potrafi na chłodno oceniać sytuację i wie jak wybrnąć z kłopotów. Często kłamie i oszukuje, a zdanie innych go nie obchodzi. Nie obchodzi go praktycznie nic, żyje z dnia na dzień i nie potrzebuje żadnego większego celu. |KP|
Łabądek (KR)
Przyjme kogos z Cienia na miłą sesję, która pomoże mi wrócić do Klanu!
Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
Wciąż całkiem dużo mówi, czasem co jej ślina na język przyniesie. Impulsywna, niecierpliwa, uparta - to już się raczej nie zmieni. Podobnie jak jej zapał do odkrywania nowych rzeczy, chociaż wszystkie okoliczne rzeczy zostały już odkryte. Uważa się za świetną wojowniczkę, ale bez przesady, nie jest w sobie zadufana. Czy księżyce spędzone poza klanem zmieniły jej osobowość? A gdzie tam! Pozostała tą samą radosną, przyjazną kotką, która chętnie się zakumpluje z nowo poznaną osobą. Tylko wskutek rozłąki jeszcze bardziej zdała sobie sprawę, jak ważna jest dla niej rodzina i wszyscy przyjaciele. Będzie co nadrabiać!
Back whereI ᗷEᒪOᑎG yeah I never felt so strong ? '? ????baby I feel like there'snothing that I can't try And if ??? ???? ?? put your hands high, ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
lalala, szukam kogoś na sesyję, mogę nawet zacząć. :>
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Jako terminator Karmazyn wciąż jest drobny, jednak już nie wątły i wychudzony. Ostre linie wygładziły się, gdy kocie ciałko zaczęło wreszcie wykazywać oznaki posiadania jakiegoś umięśnienia, zaczęły wyrównywać się także jego proporcje, przez co długie łapy rudzielca nie wydają się być już tak zupełnie nieprzystające do reszty. Duże uszy wciąż takie są, ale i one jakby przestały odstawać od reszty sylwetki kocura. Krótka, tygrysio pręgowana sierść przybrała nieco na intensywności kolorów, także białe znaczenia rozlały się nieco, bardziej rzucając się w oczy i obejmując już nie tylko pyszczek i wątły pasek na szyi i klatce, ale także kawałek powierzchni brzucha. Oczy kocurka zyskały też wreszcie swój docelowy, miodowy kolor, współgrający z ubarwieniem futra.
Wraz z dorastaniem Karmazyn nie zaliczył zmiany o sto osiemdziesiąt stopni, trudno jednak przeoczyć pewne transformacje, które w nim zaszły - i nie chodzi tylko o te w wyglądzie. Także charakter kocurka uległ pewnym przemianom i jak pręgus wciąż pozostał pełnym ciepła i otwartości, tak jego ufność nieco zaczęła się przytępiać, a on sam zaczął nabywać cech przydatnych w dorosłym życiu - większej pewności siebie, raczkującej gotowości do mówienia tego, co myśli i ostrożnego przekonania, że potulność i dobre wychowanie nie zawsze popłaca. Oczywiście, rodzicielskie nauki nie poszły w las - rudzielec wciąż potrafi się zachować i rozumie, czym jest szacunek należny starszym i bardziej doświadczonym, tym niemniej nie daje sobie już aż tak bardzo wchodzić na głowę. Nie zaczął pyskować - przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim potrafią czynić to jego rówieśnicy - patrzy już jednak na świat bardziej krytycznie i z większą dozą ostrożności. Wciąż jest radosny i towarzyski, wciąż też potrzeba najpierw uporać się z solidną dawką jego nieśmiałości, by to dostrzec, widać w nim już jednak zadatki na odpowiedzialnego i znacznie bardziej stanowczego kocura, jakim, być może, pisane mu będzie stać się w przyszłości. Do głosu zaczęła też bardziej dochodzić ciekawość świata Karmazyna, której młodziak prawdopodobnie nigdy się nie pozbędzie, wręcz przeciwnie - wyhoduje ją na solidny pociąg do dalekich wypraw i tęsknotę do odkrywania nowych miejsc.
Przypominam się, zagrałabym, Klanie Rzeki przyjdź!
Mistrz: Pszczółka, Skra, Lefek, Mysz Płeć: Kotka Matka: Sójczy Śpiew [NPC] Ojciec: Deszczowy Dzień [NPC] Partner: przetwarzanie w toku
Jeszcze niedawno wydawało się, że wyrośnie na wysoką kocicę, ale tak naprawdę w tym momencie nie może walczyć o tytuł najwyższego Gromiaka. Jej futerko pozostało takie jak zawsze - miękkie i naprawdę długie, dlatego ledwo co widać pod nim zarysy mięśni. Nie dba o nie zbytnio, ale po dłuższym czasie nie wytrzyma jeśli w jednym miejscu jest coś brudnego lub posklejanego, co jest jeszcze częstsze przez jego długość i puszystość. Jest czarne niczym smoła, co mocno kontrastuje z białymi plamami na ciele. Jedna ciągnie się od różowego noska, aż po brzuch, a inne to białe skarpetki na łapkach. Posiada też poduszki równie różowe co nos, a przynajmniej takie powinny być gdyby nie to, że przez zwiedzanie są obtarte. W zielonych oczach Oblodzonej Łapy jak zawsze widać wesoły błysk. Jej dotychczas największą "szramą" jeśli chodzi o cechy fizyczne jest brak kawałka małżowiny w lewym uchu. Co prawda nie nadaje jej to wojowniczego wyglądu, ale to przecież jej pierwsza pamiątka z polowania!
Kotka wydoroślała, tak z pewnością można to ująć w jednym, krótkim zdaniu. Najzwyczajniej w świecie każdego w końcu dotyka tak zwane "stanie się dorosłym", a Oblodzoną Łapę dotknęło to po prostu w takim, a nie innym wieku. Ma teraz o wiele większe poczucie konsekwencji swoich czynów, a co za tym idzie nie jest już tą głupią kotką, która wpakowuje się w tarapaty na każdym kroku co kiedyś. Nadal jednak ma duże zapasy energii, przez co wszędzie jej pełno, co czasami niezbyt podoba się innym. Działa często bardzo impulsywnie - pierw robi, później myśli. Posiada tendencje do droczenia się z innymi, czasami nawet nieznajomymi, wysuwając różne interesujące wnioski i mówiąc czasami (o dziwo!) mądrze. Jednak jeśli przyjdzie co do czego to nadal nie ma zbyt poukładane w głowie, a niektóre informacje po prostu z niej wylatują. Jest niezwykle ambitna, podkładając sobie kłody pod nogi. Lubi robić zakłady, a czasami nawet niebezpieczne wyzwania, przez co bliżej jej do świeżo upieczonego terminatora, a niżeli już dorosłej kocicy.
-
rozdam z dwa sloty na Lód, więc jak ktoś chce popisać to krzyczeć głośno
nie mam żadnych wymagań, serio, zero
tylko yy, kop mnie często na discordzie, żeby nasza sesja była w miarę aktywna
muszę coś napisać wreszcie,,
<center><table><tr><td></center></td><td>I feel it's gonnarainlike this for days xso let itraindown andwxaxsxheverything away
xxI hope thattomorrow the sun will shine xxxwith everytomorrowcomes anotherlxixfxe</td>
</tr></table></center>
Biała krótkowłosa koteczka o szaroniebieskich oczach, które potem będą żółtawe. Narazie jest pokryta puchatym futerkiem i nieporadna. Ale już teraz widać, że Topola będzie znajdować się w górnej granicy średnich kotów w Klanie Cienia. Chód odziedziczyła po ojcu. Tak samo elegancki i cichy, aczkolwiek kotka jeszcze musi nauczyć się utrzymywać równowagę. Jest lekkiej budowy, o silnych łapach.
Topola jest nieufna wobec obcych i uważa Klan Cienia za najważniejszą wartość. Wszystko dzięki nauce swoich rodziców. Jeżeli chodzi o nienawiść do innych klanów w nauce tego przodował jej ojciec. Biała koteczka ma wybuchowy charakter, łatwo się denerwuje. Często również nie zgadza się z opinią rodziców na temat innych kotów, dążąc w ten sposób do tworzenia własnych poglądów na świat. Raz lgnie do towarzystwa, innym razem nie. Topola często o czymś zapomina, ma bójną wyobraźnię, przez co ciężko jej się na czymś skupić kiedy nie ma na to ochoty. Kotka ma tendencję do pyskowania i wywyższania się.
wysoki, masywny, umięśniony; krótkowłosy; niebieski cętkowany z białymi znaczeniami; złotooki
Żadna nieśmiałość, żaden spokój, żadne milczenie - po to są uczucia, aby je manifestować. Jest mu wesoło? Nietrudno to stwierdzić, w końcu w całej kociarni rozbrzmiewa jego śmiech. Właśnie ktoś się z nim nie zgodził? Oho, to dlatego syn Jastrzębiego Szponu tak wrzeszczy. Gdy coś zostanie mu wpojone w dzieciństwie, nigdy się tego nie wyprze, będzie bronić tego do upadłego. Nie przekonasz go, że może być inaczej, prędzej młody nawrzeszczy ci prosto w pysk. Szczególnie zajadle nie dałby sobie wmówić, że Klan Rzeki to taki sam klan, jak te inne. Nie, przecież od razu widać, że Rzeka to ten najlepszy! Jest bardzo dumny ze swojego pochodzenia, w końcu nie każdy może się urodzić w tym naj-klanie. I do tego jako syn takiej wspaniałej wojowniczki! Ojca jednak swojego nie zna, a także nie ma pojęcia o swoim mieszanym pochodzeniu. Kiedyś jednak będzie się musiał tego dowiedzieć, a jak wtedy postąpi? Nie wiadomo, chociaż na pewno nie poczuje się gorszy, to tak pewne, jak fakt, że ryby nagle nie zaczną latać.
pilnie znajdę człowieka do zabicia sesji z moim rozdertym rzeczniakiem, żadnego, już nieaktualne!!!
może być ktokolwiek z jakiegokolwiek klanu, ale jeśli spoza rzeki, będę krzyczeć i rasistować
Dosyć przeciętna krótkowłosa, niebieska, tygrysio pręgowana kotka, ze złotymi oczyma. Jej delikatnie zaokrąglony pyszczek zdobi malinowy nosek, za którym ukazują się długie wibrysy. Jej włosie jest matowe i niezadbane, a ciało pokazuje wyraźne ślady wychudzenia. Jedno ucho jest nieco naderwane, a skóra w niektórych miejscach jest przecięta przez nieduże rany, które nie powinny zostawić blizny [kp pls!!]
Poranna Łapa przeszła już wiele zmian w swoim charakterze przez życie, jednak ten wyjątkowo trudny do przetrwania okres nie dodał wiele cech do jej wyjątkowo żałosnej osobowości. Kotka aktualnie jest lękliwa o wszystko, z pozbyciem się ciągłych zamartwień o gwiezdnych, przyszły lęki dotyczące aktualnego przeżycia. Codziennie musiała grzebać po śmieciach dwunogów by przetrwać na odpadkach, chociaż na dziczy była aż cztery księżyce, to nie mogła nauczyć się polować z ciągłym strachem że podczas dłuższego wyjścia do lasu napadnie ją jakiś dziki zwierz.
Z każdym dniem mierzy się z myślą by odpuścić i pewnego poranka nie uciec przed nadjeżdząjącym autem. Wśród ulicznych kotów była traktowana jako najsłabsza jednostka, dodatkowo... i tak nie zostało jej dla kogo żyć. Kilka razy odwiedziła granice między Klanem Wichru a Ziemiami Niczyimi, jednak nigdy nie natknęła się na jakiegoś kota, a tym bardziej bliskich jej Klanowiczów. Aktualnie jest jeszcze wrażliwsza niż wcześniej, a świat zewnętrzny zamiast zrobić z niej jakiegokolwiek brutala, pomógł jej się "rozpaść". Łatwiej płacze i coraz rzadziej ma chwile, gdzie po prostu nie czuje nic. Brakuje jej ciepłego boku swojej siostry i wsparcia kogokolwiek, jednak nadzieje na powrót dawno sobie odpuściła. Chociaż nadal robi co jakiś czas wycieczki do rodzinnych ziem, to boi się, że Klanowicze za nic nie przyjmą ją z powrotem.
Górska Rosa [nkt] Zamieć [nkt]
szukam kogoś do sesji, wymagam tylko aktywności. Może być spoza Klanu, chociaż Brzask rzadko kiedy teraz będzie sie włóczyć po terenach
thenI see the colorsfading <br>gentleness o flight escaping <br>shadows of m yfear invading<br> have I seenthis all before? <br><br>I knowthat there'ssomething residing <br>A TERRORDEEP INSIDE M E<br>maybeI'll findmyself smiling ..............<br>............................on thatdistant shore<br> M A Y B EI'M NOT A L O N E <br>