Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
wysoki, chudy biały kocur z czarnymi plamami o kręconym, przerzedzonym futrze i pomarańczowych oczach
Pełen determinacji do obranych celów. Otwarty zarówno na nowe doświadczenia, jak i na nowe znajomości. Towarzyski, choć zwykle umiarkowanie lubiany ze względu na unikatowy sposób bycia. Zasadom i autorytetom podporządkowuje się tylko w dwóch sytuacjach: kiedy ma z tego jakąś wyraźną korzyść, a także kiedy z tymi autorytetami i zasadami się zgadza.
Mimo wyznaczonych jasno celów, nawet w ich interesie zdarza mu się nie znaleźć w sobie śmiałości do pewnych zachowań. Ze względu na to, że większość jego życia była dotąd walką o przetrwanie, zdarza mu się stchórzyć i uciec w sytuacjach bardziej napiętych i stwarzających dla niego zagrożenie. W takich też momentach jego tiki bardzo się nasilają, a wraz z tym rośnie chęć ucieczki, która to powoduje nasilenie się tików i… błędne koło się zamyka.
Pomimo tego jest kotem pełnym optymizmu i ogromnych zasobów dobrej, pozytywnej energii. Ma dystans do siebie i swojej przypadłości. Zwykle ma. Okrutne żarty z tików zwykle bardzo go ranią, a on nigdy nie odpowiada agresją, a wyłącznie zamykaniem się w sobie i ucieczką.
Ma w sobie pewne poetyckie zacięcie, a całe życie i wszystkie wydarzenia traktuje jak wyzwania, którym musi stawić czoła aby osiągnąć spełnienie i całe to mityczne szczęście, do którego dąży.
Tundra, Gronostaj (NŚ)
Szedł dalej, nie będąc jeszcze na ten moment szczególnie przejętym tym, że póki co nie znalazł żadnego zioła. Wędrował dalej i rozglądał się dookoła, a także wyczulał zmysły, by być gotowym na odebranie innych sygnałów niż wzrokowe: na przykład zapachu czy dźwięku.
w kosmicznejmikroskali naszświatjesttakimały posłusznitylkoSTOPIEdonieba wznosimygłowy ✈xxx✈xxx✈xxx✈xxx✈ stałemsiętymxkim jestemxpokory uczy świat w genachmamhumoryzmiennetak jakwiatr ✖xxx✖xxx✖ ZWIEDZAMŚWIATZWIEDZAMCAŁYŚWIAT toczęsięjakchmurymieszkańcywielkichmiast
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Poszukiwania w końcu się opłaciły. Gdyby kocur dobrze się przyjrzał, mógłby zauważyć w pobliżu dobrze znaną mu roślinę. Była nierozgałęziona, pokryta włoskami; miała zielone kwiaty i ząbkowane liście. Pytanie tylko, czy samotnik chciał ją zbierać? W końcu miał już ten konkretny medykament.
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
wysoki, chudy biały kocur z czarnymi plamami o kręconym, przerzedzonym futrze i pomarańczowych oczach
Pełen determinacji do obranych celów. Otwarty zarówno na nowe doświadczenia, jak i na nowe znajomości. Towarzyski, choć zwykle umiarkowanie lubiany ze względu na unikatowy sposób bycia. Zasadom i autorytetom podporządkowuje się tylko w dwóch sytuacjach: kiedy ma z tego jakąś wyraźną korzyść, a także kiedy z tymi autorytetami i zasadami się zgadza.
Mimo wyznaczonych jasno celów, nawet w ich interesie zdarza mu się nie znaleźć w sobie śmiałości do pewnych zachowań. Ze względu na to, że większość jego życia była dotąd walką o przetrwanie, zdarza mu się stchórzyć i uciec w sytuacjach bardziej napiętych i stwarzających dla niego zagrożenie. W takich też momentach jego tiki bardzo się nasilają, a wraz z tym rośnie chęć ucieczki, która to powoduje nasilenie się tików i… błędne koło się zamyka.
Pomimo tego jest kotem pełnym optymizmu i ogromnych zasobów dobrej, pozytywnej energii. Ma dystans do siebie i swojej przypadłości. Zwykle ma. Okrutne żarty z tików zwykle bardzo go ranią, a on nigdy nie odpowiada agresją, a wyłącznie zamykaniem się w sobie i ucieczką.
Ma w sobie pewne poetyckie zacięcie, a całe życie i wszystkie wydarzenia traktuje jak wyzwania, którym musi stawić czoła aby osiągnąć spełnienie i całe to mityczne szczęście, do którego dąży.
Tundra, Gronostaj (NŚ)
Pokrzywa! Pokrzywy są przydatne i nie da się mieć jej za dużo. Biało-czarny pozbierał wszystko, co się dało, ostrożnie zrywając liść za liściem. Był ciekaw, ile sztuk uda mu się uzbierać.
w kosmicznejmikroskali naszświatjesttakimały posłusznitylkoSTOPIEdonieba wznosimygłowy ✈xxx✈xxx✈xxx✈xxx✈ stałemsiętymxkim jestemxpokory uczy świat w genachmamhumoryzmiennetak jakwiatr ✖xxx✖xxx✖ ZWIEDZAMŚWIATZWIEDZAMCAŁYŚWIAT toczęsięjakchmurymieszkańcywielkichmiast
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Samotnik nie pogardził pokrzywą – i słusznie! Po co ryzykować tym, że może jej przypadkiem zabraknąć? Zrywanie liści poszło mu całkiem przyzwoicie, niemniej tylko trzy z nich nadawały się do użytku. To i tak lepszy wynik, niż nic, prawda?
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
wysoki, chudy biały kocur z czarnymi plamami o kręconym, przerzedzonym futrze i pomarańczowych oczach
Pełen determinacji do obranych celów. Otwarty zarówno na nowe doświadczenia, jak i na nowe znajomości. Towarzyski, choć zwykle umiarkowanie lubiany ze względu na unikatowy sposób bycia. Zasadom i autorytetom podporządkowuje się tylko w dwóch sytuacjach: kiedy ma z tego jakąś wyraźną korzyść, a także kiedy z tymi autorytetami i zasadami się zgadza.
Mimo wyznaczonych jasno celów, nawet w ich interesie zdarza mu się nie znaleźć w sobie śmiałości do pewnych zachowań. Ze względu na to, że większość jego życia była dotąd walką o przetrwanie, zdarza mu się stchórzyć i uciec w sytuacjach bardziej napiętych i stwarzających dla niego zagrożenie. W takich też momentach jego tiki bardzo się nasilają, a wraz z tym rośnie chęć ucieczki, która to powoduje nasilenie się tików i… błędne koło się zamyka.
Pomimo tego jest kotem pełnym optymizmu i ogromnych zasobów dobrej, pozytywnej energii. Ma dystans do siebie i swojej przypadłości. Zwykle ma. Okrutne żarty z tików zwykle bardzo go ranią, a on nigdy nie odpowiada agresją, a wyłącznie zamykaniem się w sobie i ucieczką.
Ma w sobie pewne poetyckie zacięcie, a całe życie i wszystkie wydarzenia traktuje jak wyzwania, którym musi stawić czoła aby osiągnąć spełnienie i całe to mityczne szczęście, do którego dąży.
Tundra, Gronostaj (NŚ)
Nie był to szczególnie pokaźny zbiór ale Stopa i tak uśmiechnął się do siebie. Wiedział, jak pokrzywy są istotne w leczeniu ran, jego zdaniem naprawdę nigdy nie było jej za wiele. Ruszył na dalsze poszukiwania, licząc że to nie będzie koniec jego szczęścia i tego dnia znajdzie jeszcze coś użytecznego.
w kosmicznejmikroskali naszświatjesttakimały posłusznitylkoSTOPIEdonieba wznosimygłowy ✈xxx✈xxx✈xxx✈xxx✈ stałemsiętymxkim jestemxpokory uczy świat w genachmamhumoryzmiennetak jakwiatr ✖xxx✖xxx✖ ZWIEDZAMŚWIATZWIEDZAMCAŁYŚWIAT toczęsięjakchmurymieszkańcywielkichmiast
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocur tym razem wpadł na następny medykament stosunkowo szybko. Była to roślina wysoka, z wełniście owłosioną łodygą i lancetowatymi liśćmi. Jej kwiaty miały długie, wąskie i żółte płatki, a korzeń był koloru czarnego z bielą w środku. Czy takie zioło zadowoli samotnika?
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
wysoki, chudy biały kocur z czarnymi plamami o kręconym, przerzedzonym futrze i pomarańczowych oczach
Pełen determinacji do obranych celów. Otwarty zarówno na nowe doświadczenia, jak i na nowe znajomości. Towarzyski, choć zwykle umiarkowanie lubiany ze względu na unikatowy sposób bycia. Zasadom i autorytetom podporządkowuje się tylko w dwóch sytuacjach: kiedy ma z tego jakąś wyraźną korzyść, a także kiedy z tymi autorytetami i zasadami się zgadza.
Mimo wyznaczonych jasno celów, nawet w ich interesie zdarza mu się nie znaleźć w sobie śmiałości do pewnych zachowań. Ze względu na to, że większość jego życia była dotąd walką o przetrwanie, zdarza mu się stchórzyć i uciec w sytuacjach bardziej napiętych i stwarzających dla niego zagrożenie. W takich też momentach jego tiki bardzo się nasilają, a wraz z tym rośnie chęć ucieczki, która to powoduje nasilenie się tików i… błędne koło się zamyka.
Pomimo tego jest kotem pełnym optymizmu i ogromnych zasobów dobrej, pozytywnej energii. Ma dystans do siebie i swojej przypadłości. Zwykle ma. Okrutne żarty z tików zwykle bardzo go ranią, a on nigdy nie odpowiada agresją, a wyłącznie zamykaniem się w sobie i ucieczką.
Ma w sobie pewne poetyckie zacięcie, a całe życie i wszystkie wydarzenia traktuje jak wyzwania, którym musi stawić czoła aby osiągnąć spełnienie i całe to mityczne szczęście, do którego dąży.
Tundra, Gronostaj (NŚ)
Nie miał pojęcia, z jaką rośliną ma do czynienia ale uznał, że musi ją mieć bo miał pewność, że ma jakieś pozytywne właściwości. Wyrwał ją razem z korzeniami, bystro przypuszczając, że to właśnie on jest źródłem dobroczynności tego zielska. Starał się pracować dokładnie, nie porwać delikatnych części.
w kosmicznejmikroskali naszświatjesttakimały posłusznitylkoSTOPIEdonieba wznosimygłowy ✈xxx✈xxx✈xxx✈xxx✈ stałemsiętymxkim jestemxpokory uczy świat w genachmamhumoryzmiennetak jakwiatr ✖xxx✖xxx✖ ZWIEDZAMŚWIATZWIEDZAMCAŁYŚWIAT toczęsięjakchmurymieszkańcywielkichmiast
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Pora Opadających Liści nie sprzyjała zbiorom. Pomimo wszelkich starań i dokładnych ruchów samotnika, zdołał znaleźć jedynie dwa zdatne do użytku korzenie. Przynajmniej miał cokolwiek.
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
Księżyce: 136 Mistrz: Sofia Płeć: kocur Matka: Meretrix Ojciec: NN Trwałe urazy: ubytek w policzku po ugryzieniu lisa: zagłębienie w pysku, podłużna, szpetna blizna, zniekształcony wyraz pyska, lekkie upośledzenie mimiki twarzy od strony dziury
wysoki, chudy biały kocur z czarnymi plamami o kręconym, przerzedzonym futrze i pomarańczowych oczach
Pełen determinacji do obranych celów. Otwarty zarówno na nowe doświadczenia, jak i na nowe znajomości. Towarzyski, choć zwykle umiarkowanie lubiany ze względu na unikatowy sposób bycia. Zasadom i autorytetom podporządkowuje się tylko w dwóch sytuacjach: kiedy ma z tego jakąś wyraźną korzyść, a także kiedy z tymi autorytetami i zasadami się zgadza.
Mimo wyznaczonych jasno celów, nawet w ich interesie zdarza mu się nie znaleźć w sobie śmiałości do pewnych zachowań. Ze względu na to, że większość jego życia była dotąd walką o przetrwanie, zdarza mu się stchórzyć i uciec w sytuacjach bardziej napiętych i stwarzających dla niego zagrożenie. W takich też momentach jego tiki bardzo się nasilają, a wraz z tym rośnie chęć ucieczki, która to powoduje nasilenie się tików i… błędne koło się zamyka.
Pomimo tego jest kotem pełnym optymizmu i ogromnych zasobów dobrej, pozytywnej energii. Ma dystans do siebie i swojej przypadłości. Zwykle ma. Okrutne żarty z tików zwykle bardzo go ranią, a on nigdy nie odpowiada agresją, a wyłącznie zamykaniem się w sobie i ucieczką.
Ma w sobie pewne poetyckie zacięcie, a całe życie i wszystkie wydarzenia traktuje jak wyzwania, którym musi stawić czoła aby osiągnąć spełnienie i całe to mityczne szczęście, do którego dąży.
Tundra, Gronostaj (NŚ)
Uśmiechnął się do siebie i ruszył w dalszą drogę, licząc że przed zachodem słońca uda mu się znaleźć jeszcze kilka przydatnych medykamentów. Zadowolony Stopa dreptał wesoło przed siebie.
w kosmicznejmikroskali naszświatjesttakimały posłusznitylkoSTOPIEdonieba wznosimygłowy ✈xxx✈xxx✈xxx✈xxx✈ stałemsiętymxkim jestemxpokory uczy świat w genachmamhumoryzmiennetak jakwiatr ✖xxx✖xxx✖ ZWIEDZAMŚWIATZWIEDZAMCAŁYŚWIAT toczęsięjakchmurymieszkańcywielkichmiast
Smród z granicy obok był nie do zniesienia. Nie wiedziała, jak koty tam mogą żyć. Przecież gdyby im wejść na teren tam to by się podusili. Nie wyobraża sobie tam tak żyć, ale cóż, ich sprawa. Ona podążała za rudym przewodnikiem bacznie obserwując otoczenie. Nie zostawała daleko w tyle. Jej bark był na równi z jego biodrem. Białą szyję wyciągała na tyle ile się dało, rozglądając się dookoła. Panowała między nimi trochę niezręczna cisza. Zwykle nie zaczyna rozmów pierwsza, ale co tam. Pokaże klasę. — Tak przy okazji, Muza jestem - zauważyła pozostając dalej trochę w tyle, ale na moment przeniosła spojrzenie na kocura z obojętnym wyrazem pyska. — Gdzie my teraz jesteśmy w ogóle?
Średniej wielkości, krótkowłosy rudy kocur o pręgowaniu tygrysim. Ma mocne, długie łapy. Ciało rudego ma atletyczną budowę. Charakterystycznym dla niego są ciemne, niemal czarne plamki na nosie i na łapach. Na brodzie i na policzkach ma ciut dłuższe, poczochrane futerko. Jego oczy są zimno niebieskie, niemal szare.
Buntowniczy; w imię pokoju wywołałby wojnę; rodzina ponad wszystko. Bóg na ziemi (a przynajmniej tak o sobie myśli). Dumny jak nikt.
On się nie spieszył. Krok miał równy, wolny, wciąż ciężki, a za razem tak dumny, jakby chodził po własnym królestwie. Nawet jeśli pojęcia nie miał gdzie idzie, nie wydawało się jakby się tego obawiał, jakby miał w głowie jakiekolwiek myśli na temat zgubienia się, trafienia na niebezpieczeństwo czy... cokolwiek. Nie wchodziły mu takie rzeczy do łba. Był bogiem na ziemi, zawsze wiedział co i jak. - Miło mi - mruknął w jej stronę. Nie pytała o jego imię, nie odpowiedziałby i tak. Nie miał imienia. Jeszcze nie miał. - Przy granicy z Klanem Cienia. Niespecjalne miejsce, nie dla ciebie.
Mruknął, to wnioskując z charakterystycznego dla nich smrodu. A jeśli się mylił - bywa. Nie przejmował się tym w ogóle. - Chcesz o czymś gadać w drodze? Kawał do przejścia przed nami... - mogła nie chcieć rozmawiać. Rozumiałby to. Uschnąłby z nudy, ale... wiadomo, jak się komuś nie ufa, język nagle ucieka.
✦ ✮ ✦ I'm alive but I'm D E A D hear my voice up in your head watch it fill you full of dread TILL YOU GO POW
Może i to było miłe ze strony kocura, że postanowił ją oprowadzić, ale nawet kociak by się domyślił, że w tym momencie należy się przedstawić. Teraz mogła śmiało stwierdzić, że kocur jest na wpół idiotą, skoro jest mu ciężko z tak prostymi rzeczami. Zmrużyła oczy na niego, nie chcąc jakoś go świdrować wzrokiem, ale jak poczuje, że o czymś zapomniał, to by się nie obraziła. — Może wpierw zaczniesz od powiedzenia łaskawie jak ty się nazywasz? - spytała trochę wrednym tonem by mu podkreślić, że zwykłe powiedzenie "jestem sierściuch" nie jest trudne i nie jest ciężkie do domyślenia się. Jeśli kocur jej odpowie, to chwała niebiosom, jak nie, pozostanie ze skwaszoną miną. — Może wpierw z jakiego, tego, klanu jesteś? Bo chyba od nich należysz.
Średniej wielkości, krótkowłosy rudy kocur o pręgowaniu tygrysim. Ma mocne, długie łapy. Ciało rudego ma atletyczną budowę. Charakterystycznym dla niego są ciemne, niemal czarne plamki na nosie i na łapach. Na brodzie i na policzkach ma ciut dłuższe, poczochrane futerko. Jego oczy są zimno niebieskie, niemal szare.
Buntowniczy; w imię pokoju wywołałby wojnę; rodzina ponad wszystko. Bóg na ziemi (a przynajmniej tak o sobie myśli). Dumny jak nikt.
Trzepnął uchem, wykręcił łeb tak by móc spojrzeć na nią zza barku. Nie był zły, nie był zirytowany, jego reakcja była neutralna. - Nie mam jeszcze imienia - odpowiedział... za równo szczerze, jak i kłamiąc. Z jednej strony nie uważał, że jego Klanowe imię jest mu tak ważne, aby go używać ciągle. Szczególnie teraz, niedługo wyniesie się z Klanu i będzie mieć imię bardziej mu odpowiednie. Niemniej, już jakieś imię miał, więc... Skomplikowana sprawa. - Nie wściekaj się tak. Jeszcze nas coś usłyszy, pies czy inny lis. Kręcą się tu ponoć często.
Dodał, zaraz znów wzrok przerzucając na drogę przed sobą. Głęboki oddech. - Gromu. Nic w nim specjalnego tak szczerze, jak w żadnym innym. A co? Chcesz coś wiedzieć? - Onyks bowiem chciała. I nie wiedział, czy ta tu nie szukała informacji jak czarna poprzedniczka.
✦ ✮ ✦ I'm alive but I'm D E A D hear my voice up in your head watch it fill you full of dread TILL YOU GO POW
Nie ma jeszcze imienia? Dziwne. Ojciec jej mówił zupełnie co innego o klanowym życiu. Że mają tam imiona, a kocur zdawał się być w takim wieku, że dawno powinien je mieć. Ale, to może było dawno i kiedyś. Chociaż nie mieć imienia... Albo kocur po prostu nie ma ochoty go wypowiadać i dlatego jest taki tajemniczy. Nie kręci ją to, a bardziej irytuje. Najwyraźniej na tym świecie chodzą dwa typy stworzeń: normalne i te urwane spod brzozy. Nie przejęła się lisem ani psem. Ma łapy i może uciec. — W zasadzie nie wiem po co miałabym cokolwiek wiedzieć, skoro nawet nie poszukuje miejsca w klanie - odpowiedziała już spokojniej, neutralnie. Ale postanowiła dowiedzieć się czegoś innego. — A teraz, w tym momencie, gdzie my konkretnie jesteśmy? - spytała
Średniej wielkości, krótkowłosy rudy kocur o pręgowaniu tygrysim. Ma mocne, długie łapy. Ciało rudego ma atletyczną budowę. Charakterystycznym dla niego są ciemne, niemal czarne plamki na nosie i na łapach. Na brodzie i na policzkach ma ciut dłuższe, poczochrane futerko. Jego oczy są zimno niebieskie, niemal szare.
Buntowniczy; w imię pokoju wywołałby wojnę; rodzina ponad wszystko. Bóg na ziemi (a przynajmniej tak o sobie myśli). Dumny jak nikt.
Niechaj i irytuje; nie była mu wszak nikim ważnym. Nic do niej nie miał, ale też nie mógł jej szanować i o nią dbać, jakoby była co najmniej Puszczykiem. Była... nikim. Po prostu była. Informacja, że nie szuka miejsca w Klanie sprowadziła na jego mordę uśmiech. Drobny, ale szczery. Niechaj nikt nie marnuje sobie w nich życia. - Niedaleko granicy z Klanem Cienia - powtórzył. Przeszli kawałek dalej, owszem, ale odór jaki od nich bił nadal był rażący. Nie odeszli zbyt daleko, by mogli uznać że są już gdzieś zupełnie indziej. - To najkonkretniejsza informacja, tak właściwie. Niedaleko powinien być strumyczek, a po nim - znacznie dalej - góry.
To wiedział od Oriona. - Nie idziemy w każdym razie do gór. Odbijemy przy wodzie i będziemy iść dalej, do odpowiedniego miejsca. Będziemy mogli odpocząć, jeśli bolą cię łapy. Nie wiem jak dużo chodzisz - mogła być zmęczona. Kto ją tam wie!
✦ ✮ ✦ I'm alive but I'm D E A D hear my voice up in your head watch it fill you full of dread TILL YOU GO POW