Tym razem nie drzewo, a coś dużo mniejszego "wyrosło" na drodze Trzmielopręgiego. Łapy poprowadziły go do dość wysokiej łodygi, ze sporymi liśćmi dookoła. Była ona szorstko owłosiona i... pachniała jak ogórki? Kwiatów co prawda na nim nie było, więc roślina było zielono-zielona, nieco skurczona od zimna, ale z łodygi na szczycie zwisały małe, nierozwinięte pączki, jakby bały się otworzyć przed kocurem i chłodem z zewnątrz.
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
W tym momencie poczuł się na prawdę głupio, co niby miało mu dać przystawanie przy każdej roślinie, skoro nie ma bladego pojęcia do czego może służyć, ani w ogóle jak ją rozpoznać? Co jeśli pominie jakiś ważny medykament. Uh. Ah. Eh.
Nieco niepewnie podszedł do rośliny. Za co powinien się zabrać? Za pąki? Za łodygi? Za liście? Po chwili namysłu, postanowił zabrać się za łodygi. Wyglądały świeżo?? Tak mu się przynajmniej wydawało. No nic, zaczął je przegryzać, licząc na to że nie robi tego źle, nie chciałby zmarnować czegoś co mógłby zebrać pełnoprawny medyk i czym mógłby potencjalnie uratować komuś życie...
Kocur chciał dobrze, dał szansę swoim umiejętnościom i roślinie, jednak z każdą próba przegryzienia łodygi, ta zaczynała zapadać się do środka, jakby była pusta tuż za ściankami. Do tego nieprzyjemnie rozwarstwiała mu się jeszcze w pyszczku. Szarpanina i próby zaowocowały jednak znalezieniem w tej małej kępce czegoś, co zachowywało się inaczej pod zębami. Udało mu się odgryźć mimo przeciwności dwie łodygi, które może do czegoś się nadadzą, jeśli ktoś znajdzie im zastosowanie?
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Czy to znaczyło, że są nieprzydatne skoro tak trudno je się zbiera? Czy może po prostu to on nie umie robić tego poprawnie? Miał nadzieję, że chodziło o to drugie.
Rozejrzał się szybko wokół, nie za bardzo wiedząc co powinien zrobić z tymi łodyżkami. Wokół nie było świeżych liści, w które mógł je zawinąć. Ostatecznie jednak ukrył się pod korzeniami drzewa, z nadzieją że nikt mu tego nie ukradnie. No i poszedł na dalsze poszukiwanie tego po co przyszedł - pokrzywy.
Może i łodygi mogłyby okazać się bezużyteczne, ale czy tak samo bezużyteczny był dla kocura trop? Pieszczochy miały niby właścicieli, niby miały karmę podstawianą codziennie, ale czy mała adrenalina związana z próbą złapania zwierza nie była cenna w ramach rozprostowania kości? Bowiem Trzmielopręgi wyczuł zapach należący do ptaka. Gdyby za nim poszedł, zobaczyłby, że zaszczyciła go obecność wrony, która wylądowała przed drzewem, przedziobując coś w korzeniach wysokiego drzewa.
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Właściwie to nic nie stało na przeszkodzie, żeby skorzystał z okazji i zapolował. Przyda mu się na później. Z tą myślą przybrał pozycję łowiecką i ruszył w stronę ptaka. Co jakiś czas zastygał w bezruchu, żeby zmylić ofiarę. Gdy będzie wystarczająco blisko, skoczy z zamiarem chwycenia za jej kark.
Nie było to szczęśliwe zakończenie dla Trzmielopręgiego, natomiast dla ptaka zdecydowanie przeciwnie. Wronie udało się, w mniej więcej połowie drogi pieszczocha, wydobyć to za czym tak dziobała. Była to czerwoniutka, długaśna dżdżownica, która w mokrym podłożu pod korzeniem chciała zakopać się pod ziemię. Czujne oczy ptaszyska dostrzegły ją jednak wcześniej i teraz najgorsze zakończenie trafiło się dżdżownicy. Najlepsze zakończenie dostało się czarnopióremu ptaku - nie dość, że się najadł, to jeszcze w porę odwrócił głowę, po połknięciu robaka i dostrzegł skradającego się do niego kota. No normalnie chamsko odwróciła się w jego stronie, dalibyście wiary? Neutralne zakończenie w tym przypadku dopadło Trzmielopręgiego - został z niczym, bo wrona wzbiła się w powietrze i wyfrunęła między gałęziami drzew w stronę nieba, ale hej - kocur nadal żył w tym wszystkim, nie to co niektórzy.
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Zatrzymał się w bezruchu, gdy wrona spojrzała w jego stronę. Nie było to coś, czego się spodziewał. Patrzył tak w jej czarne oczka, nie myśląc nawet o rzuceniu się na nią, dopóki ta nie wzbiła się do lotu. Wyprostował się, chwilę za nią patrząc, aż ta zniknęła mu z oczu. Mówi się trudno, najwyraźniej tak miało być. Niezbyt zawiedziony ruszył na dalsze poszukiwania pokrzywy.
Kocur nie miał szczęścia. Znajdował same rośliny, których przeznaczenia nie znał - o ile coś je akurat miało, bo znaleźć losowy krzew w lesie nietrudno. A jak udało mu się znaleźć zwierzynę, to ta uciekała... Pokrzywa się przed nim schowała najwyraźniej w najgłębszej części Ciemnego Lasu, skoro tu nie mógł jej namierzyć. W sumie to tutaj tak jakby... niczego nie było, o. Pusta polanka między drzewami, kilka kamieni, wilgoć w powietrzu.
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Chyba nie było mu pisane zostanie medykiem, skoro znalezienie tak pospolitej rośliny, sprawiało mu trudność. Nie, żeby kiedykolwiek planował zostanie takowym... No nic, pokręci się jeszcze trochę w okolicy i najwyżej pójdzie gdzie indziej. W końcu musiał znaleźć chociażby jeden krzak pokrzywy.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Prędko mógł się przekonać, że wybrał dobrze, decydując się na kontynuowanie poszukiwań w tym miejscu. Los w końcu postanowił się do niego uśmiechnąć i wynagrodzić za dotychczasową cierpliwość. Kręcąc się po okolicy, kocur w pewnym momencie mógł spostrzec niewielki krzak pokrzywy, rosnący przy jednym z drzew. Może i nie był zbyt duży i raczej nie robił wielkiego wrażenia, ale... Może to tylko pozory. Warto się przyjrzeć!
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Aż uniósł ogon ku górze w zadowoleniu na widok rośliny. Właśnie tego było mu potrzeba! Podszedł do krzaka ostrożnie, pamiętając przestrogę Krzewiastej Łapy, ale jak tak teraz patrzył to raczej trudno będzie uniknąć poparzenia się. No trudno, co będzie to będzie. Najpierw zabrał się za liście, może one również okażą się przydatne. Po liściach chciał się zabrać za ziarna i tu właśnie leżał pies pogrzebany - nie wiedział jak, nigdy tego nie robił. Jedyne co przyszło mu do głowy to odgryzienie całych pędów. I chyba tak też zrobi.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
No to do roboty! Trzmielopręgi w pierwszej kolejności zabrał się za liście i tak właściwie nie miało żadnego znaczenia to czy się starał, czy raczej robił to na szybko i nieostrożnie. Te części rośliny były bowiem uszkodzone już wcześniej i mógł się o tym zorientować, gdy przyglądał się z bliska dwóm, malutkim listkom, które udało mu się zerwać. Reszta wyglądała równie marnie. Sytuacja nieco poprawiła się w przypadku ziaren; tutaj kocur miał nieco więcej szczęścia. Udało mu się zebrać AŻ dwa, drobniutkie nasionka. Pytanie tylko czy tyle wystarczy.
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Liście były widocznie pokrzywdzone przez Porę Nagich Drzew, a mimo to i tak miał wrażenie, że to nie przez nią, a przez jego brak umiejętności. Było to nieco przykre, ale nic nie mógł z tym zrobić. Przynajmniej zdobył nieco ziaren. Dwa były teoretycznie wystarczające, żeby pokryć jego dług, w końcu Krzewiasta Łapa dała mu tylko jedno. Uznał jednak że wystarczające nie znaczy dobre. Kotka poświęciła mu swój cenny czas, który mogła przekazać pobratymcom, a on miałby przyjść do niej z dwoma ziarnami i łodygami, których zastosowania nawet nie znał? Bez mięty? No nie bardzo. Ruszył dalej. Chciał znaleźć więcej pokrzywy.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Zostawił lichy krzak za sobą i ruszył dalej, ponownie skupiając się głównie na pokrzywie... I można powiedzieć, że ją znalazł, ale na pewno nie w tej wersji, której oczekiwał. I której się spodziewał, to z pewnością. Do jego nosa dotarł bowiem zapach kota, połączony z wonią (lub smrodem, jak kto woli) dwunożnych. Dochodził z prawej strony, bo to właśnie tam znajdowała się młoda, czarnowłosa koteczka. Trzmielopręgi mógł usłyszeć jej ciche, niezadowolone prychnięcia, a gdyby spojrzał w jej stronę, na pewno nie umknęły by mu chaotyczne ruchy, które pieszczoszka wykonywała. Z tej odległości nie mógł jednak dokładnie dostrzec, co tamta wyprawia. Mógł podejść, zbadać sytuację... Albo oddalić się, korzystając z faktu, iż była tak zajęta sobą, że w ogóle go nie widziała.